Gdy
chłop wygrał z hrabią – wyrok sprzed dwustu lat,
który
ocalił chłopską własność młyna w Choczni
Strony
konfliktu: hrabia kontra wdowa i sieroty
Powód: Wincenty
Hrabia Bobrowski
Wincenty
Seweryn Ferrariusz Kazimierz Antoni Bobrowski herbu Jastrzębiec (1765–1835) nie
był postacią marginalną. Urodzony w Nidku, był jednym z zamożniejszych
posiadaczy ziemskich zachodniej Galicji. Właściciel Choczni (od 1803 roku, po
wuju Janie Chrzcicielu Biberstein Starowieyskim), a w różnych okresach życia
także Wieprza, Łęk, Grojca, Babic, Poręby Wielkiej, Rudz, Zaborza i Rajska –
był człowiekiem rozległych wpływów i ambicji majątkowych. Nie był przy tym
pozbawiony pobożności: w 1810 roku ofiarował 300 złotych reńskich na malowanie
ołtarza w kościele choczeńskim, a dwa lata później współfundował monstrancję
zakupioną aż w Wiedniu. Spoczął w kościele św. Bartłomieja w Porębie Wielkiej.
Taki człowiek –
arystokrata, dziedzic, fundator kościelny – w 1815 roku pozwał przed sąd
rodzinę zmarłego młynarza.
Pozwani:
spadkobiercy Jakuba Szczura
Po drugiej
stronie sali sądowej (a raczej: po drugiej stronie łacińskiego pozwu) stanęła
familia zmarłego szesnaście lat wcześniej Jakuba Szczura – wójta i młynarza
choczeńskiego. Jakub Szczur (1719–1799) był postacią niezwykłą, jedną z tych,
które w historii chłopskiej Galicji pojawiają się rzadko, bo chłopi rzadko
zostawiali po sobie ślad w dokumentach, a jeśli już – to zwykle jako przedmiot
cudzych decyzji, nie jako podmiot.
Szczur był
inny. W 1750 roku, za kwotę 500 złotych górskich, kupił od Franciszka
Piaskowicza młyn, staw i półrolek – a więc przeprowadził transakcję handlową,
udokumentowaną i prawnie wiążącą. Był przysiężnym choczeńskim (ławnikiem),
notowanym w Księdze Sądowej od 1749 roku, a od 1770 roku pełnił funkcję wójta.
Jego gospodarstwo w 1789 roku przynosiło trzeci co do wielkości dochód roczny w
całej Choczni. W 1798 roku – a więc rok przed śmiercią, w wieku 79 lat –
uzyskał jeszcze zgodę na budowę jazu na potoku Capówka.
Ale życie
Jakuba Szczura nie było sielanką. Ówczesny właściciel Choczni, Jan Biberstein
Starowieyski (ten sam, po którym schedę przejął później hrabia Bobrowski),
skazał go na 25 plag i 5 dni aresztu o chlebie i wodzie – za odmowę odrabiania
dniówek pańszczyźnianych. Szczur, jako właściciel młyna nabytego za gotówkę,
najwyraźniej uważał, że pańszczyzna go nie dotyczy, albo przynajmniej nie w
takim wymiarze. Dwór myślał inaczej.
Jakub Szczur
zmarł 7 października 1799 roku w Choczni, w wieku 80 lat, jako żonaty po raz
trzeci – jego ostatnia żona, Franciszka z domu Żak, była od niego młodsza o 49
lat (poślubił ją w 1787 roku, mając lat 68). Był też najstarszym znanym ojcem
dziecka w Choczni – doczekał się potomka w wieku 80 lat i 5 miesięcy.
Rekordzista demograficzny XVIII-wiecznej wsi.
Po jego śmierci
pozostali:
- Franciszka
Szczurowa – wdowa (ta sama, młodsza o pół wieku),
- córki: Katarzyna
Dąbrowska, Zofia Pindelowa, Regina Odrobinowa i Franciszka,
- oraz
małoletni synowie: Franciszek, Józef, Mateusz, Wojciech i kolejna córka Katarzyna
– reprezentowani przez opiekunów prawnych.
To właśnie ta
gromadka – wdowa, zamężne córki i niepełnoletnie dzieci – musiała w 1815 roku
bronić się przed roszczeniami hrabiego.
O co walczył
hrabia?
Przedmiot sporu
był jasny i materialny: młyn we wsi Chocznia wraz z gruntami – w tym polem
zwanym „Pytlikowskim" – budynkami, urządzeniami młynarskimi i wszelkimi
przynależnościami. Bobrowski domagał się nie tylko zwrotu samego młyna (a więc
wywłaszczenia rodziny Szczurów), ale również rozliczenia dochodów, jakie młyn
przyniósł spadkobiercom od czasu śmierci Jakuba.
Mówiąc wprost:
hrabia chciał zabrać rodzinie to, co ich ojciec i dziadek kupił za własne
pieniądze 65 lat wcześniej, a na dokładkę zażądać rekompensaty za to, że przez
te lata z młyna korzystali.
Na jakiej
podstawie? Dokument tego wprost nie precyzuje, ale kontekst epoki pozwala
domyślać się kilku możliwych argumentów:
1. Prawo
dominialne – w systemie feudalnym właściciel dóbr ziemskich (dominium) mógł
twierdzić, że młyn, jako element infrastruktury wsi, jest częścią jego majątku
dominialnego, niezależnie od tego, kto go fizycznie użytkuje. Chłop mógł
„kupić" młyn, ale w oczach pana był to co najwyżej czynsz dzierżawny, nie
przeniesienie własności.
2. Zmiana
właściciela dóbr – Bobrowski przejął Chocznie po wuju Starowieyskim około 1803
roku. Mógł nie uznawać ustaleń poprzednika lub interpretować je inaczej.
3. Spory o
pańszczyznę – skoro Jakub Szczur jeszcze za życia był karany za odmowę
pańszczyzny, nowy dziedzic mógł kontynuować politykę „dyscyplinowania"
chłopskiej niezależności – tym razem metodą prawną, nie batem.
Dlaczego sąd
był akurat w Tarnowie?
Dla
współczesnego czytelnika może być zaskakujące, że sprawa dotycząca młyna w
okolicach Wadowic trafiła do sądu w odległym o ponad 100 kilometrów Tarnowie.
Wyjaśnienie tkwi w strukturze sądownictwa galicyjskiego pod panowaniem
austriackim.
Mieścił się tu C.K.
Sąd Szlachecki (Forum Nobilium) – instytucja właściwa dla spraw, w których
przynajmniej jedną ze stron był szlachcic.
W austriackim
systemie prawnym szlachta podlegała odrębnej jurysdykcji. Forum Nobilium (Sąd
Szlachecki) rozpatrywał sprawy cywilne i niektóre karne z udziałem osób stanu
szlacheckiego. Ponieważ powodem był hrabia Bobrowski – a więc osoba o statusie
szlacheckim – sprawa automatycznie trafiała przed ten sąd, niezależnie od tego,
że pozwani byli chłopami.
Sąd Szlachecki
w Tarnowie obejmował swoją jurysdykcją rozległy obszar zachodniej i środkowej
Galicji. Stąd rodzina Szczurów z okolic Wadowic musiała bronić swoich praw w
oddalonym Tarnowie – co samo w sobie stanowiło niemałe obciążenie dla
chłopskiej rodziny, zarówno finansowe, jak i logistyczne.
---
Sąd pod
przewodnictwem Kazimierza Michałowskiego, radcy C.K. Sądu Szlacheckiego, wydał
22 sierpnia 1815 roku wyrok, który – biorąc pod uwagę realia epoki – można
uznać za sensacyjny.
Orzeczono, że
spadkobiercy Jakuba Szczura: „nie są zobowiązani do zwrotu młyna położonego we
wsi Chocznia, wraz z gruntem zwanym Pytlikowskim, ani innych gruntów należących
do tego młyna, wszystkich budynków, struktur i narzędzi."
Co więcej: „Ani
też nie są zobowiązani do rozliczenia się z dochodów uzyskanych z tego młyna,
gruntów i budynków na rzecz powoda."
Koszty
procesowe zniesiono wzajemnie – co oznacza, że każda strona ponosiła własne
wydatki. To standardowa formuła, ale warto zauważyć, że sąd nie obciążył
chłopskiej rodziny kosztami procesu wytoczonego przez hrabiego.
Innymi słowy: hrabia
przegrał na całej linii. Młyn pozostał własnością Szczurów. Dochody z niego
były ich dochodami. A Bobrowski nie dostał ani młyna, ani grosza.
Dlaczego chłopi
mogli wygrać? Kontekst prawny epoki
Wyrok ten nie
był przypadkiem ani kaprysem sędziego. Był konsekwencją głębokich przemian
prawnych, jakie w Galicji zapoczątkowały reformy oświeceniowe monarchii
habsburskiej.
Cesarz Józef II
(panujący 1780–1790) przeprowadził serię radykalnych reform, które – choć w
wielu aspektach cofnięte przez jego następców – trwale zmieniły pozycję prawną
chłopów w monarchii austriackiej:
- Patent o
zniesieniu poddaństwa osobistego (1781/1782) – chłopi galicyjscy przestali być
„przywiązani do ziemi", zyskali prawo do opuszczania wsi, zawierania
małżeństw bez zgody pana i kształcenia dzieci.
- Regulacje
dotyczące pańszczyzny – ograniczono wymiar pańszczyzny i wprowadzono zasadę, że
chłop nie może być karany arbitralnie przez pana (choć w praktyce, jak widać na
przykładzie Jakuba Szczura i jego 25 plag, zasada ta bywała łamana).
- Prawo do
własności – chłopi uzyskali prawo do nabywania i posiadania nieruchomości na
własność, a transakcje takie, odpowiednio udokumentowane, były chronione przez
prawo.
W 1812 roku
weszedł w życie na terenie całej monarchii habsburskiej Powszechny Kodeks
Cywilny (ABGB) – jeden z najnowocześniejszych aktów prawnych ówczesnej Europy.
Kodeks ten:
- gwarantował ochronę
własności prywatnej, niezależnie od stanu społecznego właściciela,
- uznawał ważność
umów kupna-sprzedaży zawartych zgodnie z prawem,
- wprowadzał
zasadę równości stron przed sądem cywilnym.
Jakub Szczur
kupił młyn w 1750 roku – 65 lat przed procesem. Transakcja była udokumentowana
(znamy kwotę: 500 złotych górskich, nazwisko sprzedawcy: Franciszek
Piaskowicz). W świetle ABGB, obowiązującego w momencie wydawania wyroku, prawo
własności Szczurów do młyna było nie do podważenia.
Znaczenie
wyroku
Nie należy
idealizować austriackiego wymiaru sprawiedliwości w Galicji – system ten miał
mnóstwo wad, a chłopi w praktyce często pozostawali bezsilni wobec szlachty.
Ale ten konkretny przypadek pokazuje, że mechanizmy prawne ochrony własności
chłopskiej istniały i czasem działały. Sąd Szlachecki – sąd obsadzony przez
szlachtę, powołany dla szlachty – wydał wyrok na korzyść chłopskiej rodziny
przeciwko hrabiemu. To świadectwo tego, że praworządność nie była w Galicji
pustym słowem – przynajmniej nie zawsze.
Intabulacja:
pieczęć ostateczna
Wyrok z 1815
roku zyskał dodatkową moc prawną 27 marca 1817 roku, kiedy został zintabulowany
– czyli wpisany do ksiąg wieczystych (Tabula Krajowa) we Lwowie, ówczesnej
stolicy Galicji.
Intabulacja
oznaczała wpis do tzw. stanu biernego (obciążeń) dóbr Chorzowa w Księdze Dóbr
prowadzonej dla prowincji galicyjskiej. W praktyce znaczyło to, że:
1. Wyrok stał
się faktem prawnym wiążącym wobec osób trzecich.
2. Nikt – ani
Bobrowski, ani żaden przyszły nabywca dóbr choczeńskich – nie mógł już
kwestionować prawa Szczurów do młyna.
3. Akt ten
stanowił trwałe zabezpieczenie hipoteczne praw rodziny młynarskiej.
Dwuletnia
zwłoka między wyrokiem (1815) a intabulacją (1817) nie była niczym
nadzwyczajnym – procedury biurokratyczne w galicyjskiej administracji
austriackiej były notorycznie powolne, a droga z Tarnowa do Lwowa – zarówno
fizyczna, jak i urzędowa – wymagała czasu i cierpliwości.
Co mówi nam ten
dokument?
Historia wyroku
z 1815 roku to pozornie drobny epizod – lokalny spór o młyn w małej
galicyjskiej wsi. Ale w istocie jest to mikrohistoria, która odsłania
makroprocesy:
1. Napięcie
między starym a nowym porządkiem. Hrabia Bobrowski reprezentował feudalną
logikę, w której pan jest właścicielem wszystkiego na terenie swoich dóbr.
Rodzina Szczurów – chłopską logikę kupionej i zapracowanej własności. Sąd
austriacki stanął po stronie tej drugiej.
2. Realność
reform józefińskich. Reformy Józefa II bywają opisywane jako odgórne, niepełne,
cofnięte przez następców. Ten dokument pokazuje, że ich skutki prawne
przetrwały dekady i miały realne przełożenie na życie konkretnych ludzi.
3. Chłopska
sprawczość. Jakub Szczur nie był bierną ofiarą systemu. Kupował nieruchomości,
pełnił funkcje publiczne, odmawiał pańszczyzny, budował jazy. Jego spadkobiercy
– wdowa i dzieci – potrafili obronić swoje prawa przed sądem, zapewne przy
pomocy wynajętego adwokata (bo o prowadzeniu sprawy sądowej w języku łacińskim
przed Forum Nobilium bez profesjonalnej pomocy prawnej nie mogło być mowy).
4. Ciągłość
konfliktów. Spór Bobrowskiego ze Szczurami miał korzenie sięgające co najmniej
czasów Jana Biberstein Starowieyskiego i jego 25 plag wymierzonych Jakubowi. To
był konflikt pokoleniowy – dziedzic kontra młynarz, pan kontra chłop – toczony
różnymi metodami przez dziesięciolecia.

