Pierwsza wzmianka o potrzebie wybudowania osobnego domu dla działalności społecznej pojawiła się już w 1891 roku. Antoni Styła młodszy, członek miejscowego kółka rolniczego, postawił przed zarządem wniosek o wystawienie obszernego budynku, w którym mieściłby się sklep z towarami oraz przestronna sala pełniąca funkcję czytelni. Pomieszczenie to miało służyć również posiedzeniom rady gminnej oraz, w razie potrzeby, zabawom weselnym dla członków. Choć propozycja spotkała się z zainteresowaniem, obecni postanowili odłożyć sprawę do czasu, gdy wszyscy członkowie będą mogli wziąć udział w obradach.
W 1908 roku zarząd Kółka Rolniczego w Choczni rozpoczął oficjalne starania o budowę domu. Co ciekawe, pierwsze wsparcie finansowe przyszło od wychodźców zarobkowych przebywających w Ameryce. Mimo trudnych warunków, w jakich się znaleźli wskutek zastoju w fabrykach i braku zarobku, za pośrednictwem Franciszka Wcisły przesłali kwotę 46 koron. Wśród ofiarodawców znaleźli się Jakób i Wojciech Budzowie, Jan Marek z Gronia, Walenty Mąka z Leśnicy, Jan Maciaszek z Jordanowa, Józef Pawelak z Nowej Wsi, Stanisław Bandoła oraz sam Franciszek Wcisło z Choczni.
Lokalny komitet organizacyjny nie poprzestał na zbiórkach pieniężnych. Odbyły się dwa festyny, które przyniosły razem przeszło 400 koron dochodu. Drugi z nich, zorganizowany 6 września, miał program bardzo urozmaicony i odbył się na polu, które darmo oddał na ten cel Teodor Zając. Zabawa miała służyć nie tylko zebraniu funduszy na budowę domu dla zawiązać się mającego Sokoła, czytelni i kółka rolniczego, ale też odegrać ważną rolę kulturową. Oprócz zwykłych rozrywek, takich jak muzyka, kosze szczęścia czy ognie sztuczne, komitet przygotował prawdziwą atrakcję – odtworzenie staropolskich tańców wspominanych przez Jana Kochanowskiego i Wincentego Pola, takich jak cenar, drabant i stryjanka. Organizatorzy postanowili ze ścisłością historyczną odtworzyć te zapomniane formy taneczne, licząc na ich ponowne wprowadzenie do ludowych zabaw.
Istotnym momentem w historii budowy był 24 maja 1910 roku, kiedy podczas "Grunwaldzkiego wiecu oświatowego" ideę domów ludowych omawiał Stanisław Stączek z Krakowa. Jego wystąpienie spotkało się z dużym zainteresowaniem, gdyż Chocznianie mieli już zgromadzone pewne środki na budowę. We wrześniu tego roku zarząd Kółka Rolniczego zorganizował kolejny festyn na pomnożenie funduszu, który zakończyły śpiewy dziewcząt i tańce przy obecności licznych gości z pobliskich Wadowic.
Rok 1911 przyniósł znaczące przyspieszenie działań. Gmina Chocznia wyróżniała się jako jedna z najbardziej postępowych w powiecie wadowickim. Składały się na to oświata chłopów, energia miejscowej inteligencji, dostatek, a przede wszystkim rozgałęzione na wielką skalę czytelnictwo pism i książek. W takich warunkach każda dobra myśl padała na podatny grunt. Powstało wiele instytucji oświatowych i gospodarczych: czytelnia ludowa, teatr i chór włościański, kółko rolnicze, kasa Raiffeisena, spółka drenarska, straż ogniowa oraz koło Ligi pomocy przemysłowej. Specjalny komitet pod przewodnictwem Adama Rulińskiego krzątał się około zbierania funduszów, które do tego czasu przekroczyły już cyfrę 3500 koron.
W niedzielę 30 lipca 1911 roku komitet zwołał wiec oświatowy, którego celem było lepsze poinformowanie ogółu o wartości i znaczeniu Domu Ludowego oraz ufundowanie włościańskiego Sokoła. Zebrał się spory tłum. Zebranie zagaił Ruliński, po czym wybrano prezydium, do którego weszli poseł Styła, kierownik szkoły Ryłko i Putek. Referat wypowiedział profesor Białkowski, podnosząc przede wszystkim konieczność stworzenia ogniska dla lepszego rozwoju istniejących w gminie stowarzyszeń. O Sokole mówił Ruliński, poseł Styła poparł wywody referentów, zwracając uwagę na znaczenie oświaty jako czynnika podtrzymującego egzystencję narodową i ekonomiczną. Malata zachęcił do ofiarności, a Putek podkreślił znaczenie domu w walce z karczmą i ciemnotą. Natychmiast wpisało się do Sokoła około 40 osób, wielu dopisało się na członków komitetu budowy, kilku zadeklarowało znaczniejsze kwoty, a za przykładem Rokowskiego i Turały kilku zaoferowało bezpłatną robociznę.
Zaledwie tydzień później, 6 sierpnia 1911 roku, Komitet Budowy urządził kolejny festyn, podczas którego miejscowy teatr ludowy wystawił sztukę "Chłopi Arystokraci". Komitet zwracał się do mieszkańców Choczni, by przy każdej okoliczności pamiętali o składkach, a rodaków w Ameryce prosił o dalszą pamięć o wiosce rodzinnej, zachęcając do przesyłania datków pod adresem Adama Rulińskiego.
Luty 1912 roku przyniósł przełomową wiadomość – oprócz zebranych środków komitet posiadał już parcelę pod budowę, którą podarował Franciszek Malata. Nie wszyscy jednak patrzyli przychylnie na tę inicjatywę. Budowę Domu Ludowego z powodów politycznych zwalczał ksiądz wikariusz Franciszek Miśkowiec. Pomimo tego wsparcie napływało nadal, także zza oceanu. W 1912 roku w Ameryce złożyli datki: Józef Pawelak, Bronisława Ruła, Helena Ramenda, Klemens Sablik, Jan Fluder i Jan Matyjasik po jednym dolarze, Jan Łapka, Michał Graca, Józef Smukiewicz i Jan Naglik po dwa dolary, Franciszek Wcisło siedem dolarów, a Stanisław Moll pięćdziesiąt centów – razem 21 dolarów i 50 centów, czyli 106 koron austriackich. Skarbnik komitetu Maksymilian Malata i prezes Sokoła Adam Ruliński podziękowali za nie na łamach "Przyjaciela Ludu". Łapka, Graca, Fluder, Matyjasik, Naglik i Wcisło zostali przyjęci jako zagraniczni członkowie choczeńskiego Sokoła.
W styczniu 1913 roku Wydział Sokoła i Komitet Budowy złożyły specjalne podziękowania druhnowi Franciszkowi Wciśle, który aktywnie organizował zbiórki w Ameryce. Na gwiazdkę przesłał 16 koron: 6 od Karola Książka i po 5 od siebie oraz Jana Naglika jako członków zagranicznych Sokoła. W tym czasie trzy sale domu były już wybudowane.
Wybuch pierwszej wojny światowej spowolnił prace budowlane, ale nie zatrzymał ich całkowicie. W 1915 roku Kasa Raiffeisena podjęła uchwałę, że część czystego zysku zgodnie ze statutem przeznaczono na fundusz rezerwowy, resztę zaś, czyli dywidendę, w trzech czwartych przeznaczono na wykończenie Domu Ludowego w Choczni, a w jednej czwartej na poratowanie nieszczęśliwych ofiar wojny.
Rok 1917 przyniósł doniosłe wydarzenia. Zarząd miejscowego Kółka Rolniczego zwołał zebranie członków w celu uczczenia rocznicy zgonu Tadeusza Kościuszki. Obszerna sala Domu Ludowego zapełniła się ludem. Obrady zagaił Józef Putek okolicznościowym przemówieniem o znaczeniu Tadeusza Kościuszki, po czym zarząd Kółka złożył sprawozdanie z działalności Towarzystwa, które w tym roku kończyło 25-letni okres swojej pracy. Nad sprawozdaniem wywiązała się długa dyskusja, której głównym tematem była sprawa upamiętnienia rocznicy zgonu Tadeusza Kościuszki. Zabierali głos poseł Styła, wójt Malata, Ścigalski, Sordyl, Rokowski, Wójcik, Siwiec, Jurecki, Widlarz, Ruła i Mirowicz. Jednomyślnie uchwalono przystąpić do wykończenia przerwanej wojną budowy, a po jej zakończeniu nazwać dom "Domem Ludowym imienia Tadeusza Kościuszki". Wszyscy członkowie Kółka Rolniczego pobierający zasiłki za powołanych do służby wojskowej zobowiązali się składać co miesiąc pewien procent z kwoty zasiłkowej na fundusz budowy. Dom stał już wtedy pod dachem, składał się z ośmiu pomieszczeń, w tym jednej obszernej sali na zebrania ludowe. Planowano, że po wykończeniu budowy i zasadzeniu obok niej ogrodu, gmina, która posiadała wspaniały kościół i dwa okazałe budynki szkolne, zyska jeszcze czwarty stylowy budynek – żywy pomnik poświęcony Tadeuszowi Kościuszce, a zarazem pierwszy w okolicy Wadowic okazały Dom Ludowy.