W powszechnej opinii emigranci z Choczni i okolicznych wsi, którzy na przełomie XIX i XX wieku wyjechali do Stanów Zjednoczonych, rzadko przekraczali poziom drobnego rzemiosła lub pracy najemnej. Zazwyczaj posiadali jedynie podstawowe wykształcenie i zaczynali od najcięższych robót. Jednak kilku z nich udowodniło, że Ameryka rzeczywiście była krajem możliwości – pod warunkiem ciężkiej pracy, oszczędności i przedsiębiorczego ducha.
Przykładem może być tu Ignacy Ścigalski (1881-1963), który przybył do Chicago w 1905 roku. Pracował początkowo jako „policyant” (ochroniarz) w Peoples Stock Yards State Bank. Z czasem jednak wszedł w struktury polskiej bankowości spółdzielczej. W latach 1946–1962 był prezesem i dyrektorem Supreme Savings and Loan Association – jednej z najważniejszych polskich kas oszczędnościowo-pożyczkowych w Chicago.
Jednym z nielicznych choczeńskich emigrantów, który przed wyjazdem uczył się w wadowickim gimnazjum był Stanisław Sikora (1889-1958). Do USA wyjechał w 1909 roku. W Chicago założył rozlewnię wody sodowej Hawthorne Legionnaire Beverages. Biznes okazał się na tyle dochodowy, że w 1929 roku Sikora mógł pozwolić sobie na podróż do Polski, podczas której wraz z rodziną zwiedzał ojczyste strony własnym samochodem – co w tamtych czasach było symbolem ogromnego luksusu i sukcesu. Był również aktywnym działaczem polonijnym i od 1933 roku wiceprezydentem Polish American Businessmen’s Association. Podobnie jak Ścigalski, angażował się w życie dawnej ojczyzny, inicjując zbiórkę na choczeńskie dzwony.
Franciszek Jan Ramza (1893-1967) udowodnił, że stabilny, lokalny biznes może być odskocznią do kariery politycznej i społecznej. Po przybyciu do USA w 1911 roku zaczynał jako zwykły robotnik w American Bottle Co. Jednak to handel stał się jego powołaniem – przez 44 lata był właścicielem sklepu spożywczego w Streator (stan Illinois). Zyski i pozycja, jakie dał mu własny biznes, pozwoliły mu na szeroką działalność publiczną. Był niezwykle aktywnym działaczem Związku Narodowego Polskiego (PNA), a także ważną postacią w lokalnych strukturach Partii Demokratycznej, z ramienia której kandydował na komisarza miasta.
![]() |
| Franciszek Ramza |
Wśród emigrantów z Choczni i okolic, którzy odnieśli sukces za oceanem, znalazł się również Feliks Bator (ur. 1896 r. w Kaszowie), który wyemigrował z Choczni w 1913 roku. Zaczynał jako ślusarz, jednak swoje powołanie odnalazł w branży mięsnej w stanie Connecticut. Przez lata zdobywał doświadczenie jako rzeźnik w kilku dużych firmach wędliniarskich. Jego wiedza i fach w ręku zaowocowały w 1948 roku, kiedy to został współzałożycielem przedsiębiorstwa United Sausage Company w New Britain. Dzięki ciężkiej pracy zyskał renomę znanego wytwórcy kiełbas (king of sausages) i stał się szanowanym członkiem stowarzyszenia polskich biznesmenów (Polish Businessmen’s Association).
Do grona przedsiębiorczych Polaków z tej samej fali emigracyjnej należy zaliczyć również Piotra Ciejka (ur. 1883 r. w Morawicy), który do USA dotarł w 1907 roku. Osiadł w Easthampton w stanie Massachusetts, gdzie wykazał się niezwykłym zmysłem do interesów. Ciejek nie tylko założył dobrze prosperujący sklep spożywczo-mięsny, ale zyski z niego zainwestował w nieruchomości. Wybudował własną kamienicę przy ulicy Parsons, do której przeniósł swój biznes. Był szanowanym kupcem i obywatelem, aktywnie działającym w Towarzystwie św. Michała. Gdy zmarł przedwcześnie w wieku zaledwie 47 lat, lokalna społeczność i liczni przyjaciele, jak napisano w nekrologu, szczerze opłakiwali stratę tego przedsiębiorczego Polaka.

Nagrobek Piotra Ciejka
na cm. św. Stanisława
Z Chocznią związany był także Marcin Zawistowski (1880-1967) nowojorski przedsiębiorca z branży mechanicznej, prezes Simplex Cloth Cutting Machine Co. i właściciel kilku zarejestrowanych patentów. W 1911 roku poślubił na Manhattanie w Nowym Jorku przybyłą z Choczni Annę Widlarz (ur. 1884). Po I wojnie światowej mieszkańcem Choczni był też jego ojciec Julian Zawistowski, były zarządca majątków ziemskich na kresach wschodnich, który po śmierci w 1920 roku spoczął na choczeńskim cmentarzu parafialnym.

Marcin i Anna Zawistowscy
Historie Ścigalskiego, Sikory, Ramzy, Batora, Ciejka i Zawistowskiego to dowód na to, że bariery takie jak brak wyższego wykształcenia, czy znajomości języka na starcie, można było na gruncie amerykańskim pokonać ciężką pracą i determinacją, osiągając sukces i budując własne firmy.


