Wyposażenie chat w Choczni w okresie
galicyjskim odzwierciedlało zarówno skromne warunki życia większości
mieszkańców, jak i stopniowe zmiany zachodzące wraz z poprawą sytuacji
materialnej zamożniejszych gospodarzy.
W chacie kurnej centrum życia stanowiła
piekarnia. Tutaj stał masywny chlebowy piec z nalepą – platformą ulepioną z
kamieni i gliny, na której palono ogień i gotowano posiłki. Piece chlebowe
osiągały imponujące rozmiary, tak duże, że mógł się do nich zmieścić człowiek.
Pod piecem znajdowała się piwniczka. Gotowanie odbywało się w glinianych i
żeliwnych garnkach, które stawiano na żelaznym trójnogu umieszczanym
bezpośrednio na ogniu zwanym dynarkiem lub z niemieckiego drajfusem. Pod powałą
piekarni biegły przy dwóch przeciwległych ścianach żerdzie zwane poleniami,
po dwie przy każdej ścianie. Na tych poleniach suszono drewno opałowe,
wełnę czy serki. Podłogi drewnianej w chatach kurnych nie było – mieszkańcy
stąpali po ubitej ziemi. Przed I wojną światową zaczęli je kłaść w domach
bogatszych gospodarzy, najpierw w izbach, a później w piekarniach.
Piekarnia była też miejscem snu dla większości
rodziny. Spano tam na łóżkach wyrabianych przez miejscowych stolarzy lub
kupowanych w Wadowicach, a także na ławach – zarówno tych prostych, jak i
wyposażonych w oparcia. Ławy z oparciem stawiano wzdłuż boków łóżka, by dzieci nie
walały się po nich podczas snu. Do spania służyły też chowanki lub
wsuwanki, czyli ławy z rozsuwanym bokiem, które w dzień mogły pełnić funkcję
siedzisk. Małe dzieci umieszczano w dużej chuście zawieszanej u powały lub w
drewnianych nieckach, które na co dzień służyły do wypieku chleba.
Jedzenie odbywało się na ogół przy prostym,
pozbawionym ozdób stole, choć dzieci posilały się też niekiedy z jednej miski
ustawionej na ziemi, a w cieplejsze dni osoby starsze dostawały czasem jedzenie
na progu chałupy. Jadano przeważnie z glinianych i drewnianych naczyń,
wystruganymi z drewna łyżkami, choć już w 1829 roku zamożny Jan Ścigalski jadał
na cynowych talerzach, używając cynowych łyżek.
Najstarszym sposobem oświetlenia były szczypki
smolne – kawałki drewna iglastego bogatego w żywicę, które kładzione były na
brzegu nalepy i w miarę wypalania przesuwane dalej. Ten archaiczny sposób
oświetlania przetrwał do pierwszej wojny światowej, kiedy został na dobre zastąpiony
stopniowo upowszechniającymi się lampami naftowymi ze szklanym kloszem.
Izba w chacie kurnej pełniła zupełnie inną
funkcję niż pomieszczenia gospodarcze. Służyła do spania oraz przyjmowania
gości, była utrzymywana w szczególnej czystości i nikt nie mógł w niej
przebywać w ciągu dnia. To traktowanej izby niemal jako pomieszczenia
reprezentacyjnego, była charakterystyczne dla kultury chłopskiej i przetrwało
długo po zniknięciu chat kurnych. Często stało tu łóżko, jedno lub dwa,
zaścielone pierzynami bardzo wysoko – wysokość piętrzenia pierzyn była znakiem
zamożności i staranności gospodyni. W izbie oprócz łóżek znajdowały się przede
wszystkim skrzynie do przechowywania ubrań świątecznych i innych cennych
przedmiotów. Skrzynie te, przeważnie zielone i malowane w kwiaty, wykonywali począwszy
od II połowy XIX wieku stolarze w pobliskiej Kalwarii, a charakteryzowały się
tym, że były na kółkach, co ułatwiało ich przemieszczanie. Codzienne ubrania
wieszano na żerdce umocowanej w dwóch deseczkach przybitych do belek powały. W
izbie stał także piec ogrzewczy, połączony z piecem w piekarniku, co pozwalało
na ekonomiczne wykorzystanie ciepła. Z czasem, jeszcze przed I wojną światową,
tradycyjne skrzynie zaczęły być powoli wypierane przez zamawiane u
rzemieślników komody z trzema szufladami. Ściany izby gęsto zdobiły święte
obrazy – wizerunki Trójcy Świętej, Jezusa, Marii, a przed nimi bogatsi
gospodarze wieszali kolorowe lampki. Obok motywów religijnych pod koniec XIX
wieku pojawiała się tematyka patriotyczna, z reprodukcjami „Bitwy racławickiej”
Jana Matejki na czele. Dopełniały umeblowania izby: komoda, szafa, a pod koniec
XIX wieku nawet lustro i zegar pod koniec XIX wieku u bogatszych chłopów.
Ciekawych informacji na temat wyposażenia
wnętrz dostarczają inwentarze majątkowe i testamenty mieszkańców Choczni z XIX
i początku XX wieku. Pokazują one wyraźne rozwarstwienie majątkowe i rosnące
aspiracje mieszkańców Choczni.
Wspomniany wyżej Jan Ścigalski posiadał
dwie szafy oraz szafarnię małą zdezelowaną, szafkę na zegar ścienny, stół
jaworowy, fasieńki dwie małe (beczułki) i jedną większą do schowania
mąki, dzierzkę do chleba, duży kufer sosnowy kuty, kufereczek kuty
bez zamka, skrzynię, dwa koszyki i dwa szafliki, a także moździerz żelazny
do rozdrabniania różnych produktów i przetak skórzany do przesiewania mąki.
Rodzina Ścigalskiego miała do spania dwie
pierzyny z trzema zagłówkami i płachtą Szczególnie interesująca jest sfera
sacrum w jego domu: sześć sztuk kupersztyków świętych (miedziorytów z
wizerunkami świętych), obraz wielki Pana Jezusa na płótnie, obraz Trójcy
Świętej, dwa małe obrazy Najświętszej Marii Panny, książka drukowana „Żywot św.
Jana", zwierciadło, kropielniczka na święconą wodę i krzyż żelazny. Ten
bogaty zestaw przedmiotów kultu religijnego pokazuje głęboką pobożność
gospodarza i wagę, jaką przywiązywano do sfery duchowej.
Święte obrazy oprawione w drewniane ramy
posiadali też np. Franciszek Kalemba, zmarły w 1913 roku, który miał także
pasyjkę – figurkę z gipsu, Marianna Kręcioch z Brandysów, zmarła w 1909 roku,
czy Szymon Dąbrowski, pochowany w 1919 roku.
Zmarły w 1897 Jan Zając pozostawił stolik
politurowany, szafę malowaną, łóżko malowane i komodę politurowaną, Marianna
Kręcioch pierzynę, dwie poduszki, łóżko drewniane, stolik, skrzynkę malowana na
wiśniowo, kufer, zegar ścienny i szlabant do spania, zamożny Jakub Widlarz
szafę olszową politurowaną, łóżko politurowane, zegar ścienny, lustro i stół
politurowany, Franciszek Kalemba zegar ścienny, krzesło, stolik z twardego
drewna, łóżko i skrzynkę zieloną, a Szymon Dąbrowski zegar ścienny i lustro,
łóżko z pierzyną i zagłówkiem oraz jedną skrzynię.
Analiza wymienionych wyżej inwentarzy pokazuje
pewne stałe elementy wyposażenia bogatszych chłopskich domów w Choczni pod
koniec okresu galicyjskiego: wielu posiadało zegar ścienny (symbol
czasu mierzonego mechanicznie, nowoczesności i zamożności), a wszyscy obrazy religijne
(świadectwo pobożności), łóżka (zamiast prostych ław czy posłań na ziemi),
skrzynie lub komody (do przechowywania cennych rzeczy). Pojawiają się lustra –
przedmioty o charakterze nie tyle użytkowym, co prestiżowym, świadczące o
dbałości o wygląd i samoświadomości właścicieli. Politurowane meble, czyli
lakierowane, błyszczące, były oznaką nowoczesności i zamożności.
Nieco inaczej wyglądało zapewne wyposażenie
domostw zamieszkałych przez przedstawicieli społeczności żydowskiej w Choczni. Choć
nie znamy dokładnego wyglądu ich wnętrz, to można się posiłkować opisem domu
Filipa Tirasa, byłego choczeńskiego karczmarza, który przeprowadzając się w
1823 roku do Rudz z pewnością wyposażył swoje nowe miejsce zamieszkania w
sprzęty i meble przywiezione z Choczni.
Posiadał on dwie duże skrzynie na zboże
(nazwane sąsiekami) i dwie małe, dwie skrzynie zamykane na zamek, szafę na
ubrania, szafę-kredens z przeszkloną górną częścią (co było nowością
technologiczną), kredensik i trzy łóżka malowane na zielono. Kolor zielony
wydaje się być ulubionym kolorem mebli – również największy stół z drewna
jaworowego, który posiadał szufladę z zamkiem, był pomalowany na zielono. Trzy
stoły różnej wielkości, sześć stołków drewnianych i jeden obity skórą, zegar
stołowy, zwierciadło, magiel z szufladami, jedenaście szaflików, cztery
konewki, dwie faski (beczułki) na mąkę, dwie beczki na wodę i kolejne dwie na
kapustę, stolnica i mała skrzynka różnego przeznaczenia – wszystko to składało
się na gospodarstwo dobrze zorganizowane i zasobne. W sieni stała dodatkowa
szafa, latarnia, dzieża do robienia chleba i wanna do kąpania – ten ostatni
element był już prawdziwym luksusem.