Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XX wiek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 czerwca 2026

Stefania Pękala - wieloletnia kierowniczka poczty w Choczni

 Zmarła niedawno Stefania Pękala była przez 27 lat kierowniczką Urzędu Pocztowego w Choczni.


Urodziła się 10 września 1932 roku w Choczni jako córka Franciszka Rzyckiego i Marii z domu Woźniak. 

Po ukończeniu SP w Choczni (1945) kontynuowała naukę w Gimnazjum w Wadowicach (zakończoną w 1948), a później kształciła się w Liceum Pocztowo-Telekomunikacyjnym w Krakowie. 

Od września 1950 była zatrudniona w  Urzędzie Pocztowym w Białej Krakowskiej (w latach 1950-1961 mieszkała w Bielsku). 

W 1958 zawarła związek małżeński ze Zdzisławem Pękalą, z którym miała dwoje dzieci - syna i córkę.

W 1961 objęła pracę w Urzędzie Pocztowym w Choczni (jako kierowniczka), gdzie pracowała aż do emerytury w 1988. 

Przeżyła ponad 93 lata, z czego ostatnie ponad 56 lat jako wdowa.

----

W 1971 roku Stefania Pękala złożyła następujące sprawozdanie o  podległej sobie placówce pocztowej w Choczni:

Zgodnie z poleceniem sporządzenia sprawozdania o działalności urzędu pocztowego na terenie gromady, pragnę przedstawić dane obrazujące naszą pracę. Już na wstępie należy jednak zaznaczyć, że pełne ujęcie całokształtu działalności jest niemal niemożliwe ze względu na jej różnorodność i stale rosnący zakres obowiązków.

W ostatnich latach wyraźnie zwiększyła się liczba świadczonych usług. Wzrosła ilość korespondencji, prasy oraz różnego rodzaju zawiadomień i rachunków kierowanych do mieszkańców. Przykładem mogą być przesyłki z Kółka Rolniczego, Spółki Wodnej, Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej, Ośrodka Zdrowia, a także ze spółdzielni: mleczarskiej, ogrodniczej, Gminnej Spółdzielni czy Banku Rolnego. Instytucje te organizują liczne zebrania i wysyłają zaproszenia całymi setkami, które należy doręczyć w krótkim czasie.

Cały teren gromady obsługiwany jest przez dwóch doręczycieli: Stefana Świętka i Józefa Wróbla. Przydzielone im rejony są bardzo rozległe, dlatego nie są oni w stanie obejść ich w ciągu ośmiogodzinnego dnia pracy. Mimo rosnącej liczby usług nie udało się uzyskać dodatkowego etatu, który byłby niezwykle potrzebny. Obecna służba doręczycielska, mimo dużego wysiłku i poświęcenia, z trudem nadąża z bieżącym rozprowadzaniem korespondencji i prasy. W przypadku listów zwykłych oraz gazet zdarza się korzystać z pomocy młodzieży szkolnej, natomiast przesyłki polecone oraz te za zwrotnym potwierdzeniem odbioru muszą być doręczane osobiście.

Wynagrodzenie doręczycieli nie należy do wysokich i wynosi około 1100–1200 zł miesięcznie. Na naszym terenie nie przyznaje się premii nadzwyczajnych, które mogłyby choć w niewielkim stopniu podnieść uposażenie. Zakres obowiązków stale się jednak rozszerza. O ile dawniej wypłacano miesięcznie 10–15 rent, obecnie jest ich około 150, a ich wypłatą również zajmują się doręczyciele.

Na jednego doręczyciela przypada dziennie około 60 egzemplarzy czasopism, około 150 listów zwykłych spoza terenu gromady oraz około 20 listów poleconych. Dane te dotyczą dni zwykłych, bez uwzględnienia okresów świątecznych, kiedy liczba przesyłek wzrasta pięcio- lub siedmiokrotnie. Nie uwzględnia się tu także paczek, które stanowią dodatkowe utrudnienie, zwłaszcza w zakresie ich dowozu i przywozu na stację. Doręczyciele opróżniają ponadto sześć skrzynek pocztowych rozmieszczonych na terenie gromady.

Biuro urzędu pocztowego czynne jest codziennie w godzinach od 8.00 do 15.00, a w niedziele i święta od 9.00 do 11.00. Podejmowano starania o zniesienie pracy w dni świąteczne, jednak na terenie naszej miejscowości nie uzyskano na to zgody, mimo że w innych placówkach takie rozwiązanie zostało wprowadzone.

Na terenie gromady zarejestrowanych jest 392 telewizorów, 384 radioodbiorniki lampowe oraz 353 głośniki. Opłaty abonamentowe wnoszone są głównie w placówce, gdyż tu znajduje się pełna dokumentacja i kartoteki, jednak wielu mieszkańców przekazuje książeczki abonamentowe wraz z gotówką doręczycielom, prosząc o dokonanie opłaty. Doręczyciele przyjmują również prenumeratę czasopism oraz pomagają mieszkańcom w wypełnianiu przekazów, wpłat i wypłat na książeczki PKO. Często adresują listy, zwłaszcza zagraniczne, dla osób starszych, które nie posiadają umiejętności pisania.

Przedstawione dane obrazują skalę i charakter naszej pracy. Jest to działalność trudna, odpowiedzialna i wymagająca dużej cierpliwości w kontaktach z mieszkańcami. Mimo licznych trudności staramy się wykonywać powierzone obowiązki sumiennie, mając na względzie dobro społeczności gromady.


wtorek, 3 marca 2026

Choczeński emigrant projektantem ciężkiego czołgu

 Franciszek Aleksander Kręcioch, syn Wojciecha i Marianny, był w I połowie XX wieku jednym z najbardziej kreatywnych ludzi wywodzących się z Choczni. Swoje pomyły, projekty techniczne i wizje realizował jednak nie w kraju, lecz na emigracji w Stanach Zjednoczonych Ameryki, gdzie zamieszkał z rodzicami jako 4-letnie dziecko.

We wcześniejszych notatkach podawałem informacje o jego patencie na nowy typ bezpiecznika do rewolwerów i eksperymentach z elektrycznością pod kątem jej wpływu na ludzkie zdrowie.

Okazuje się, że Franciszek A. Kręcioch był także autorem projektu ciężkiego, wielofunkcyjnego czołgu i to w czasach, gdy taka broń nie była jeszcze używana przez armię amerykańską, a pierwsze ciężkie brytyjskie czołgi Mark dopiero przechodziły testy bojowe na frontach I wojny światowej.

W 1915 roku Krecioch, wówczas mieszkaniec Fall River w stanie Massachusetts, wstąpił do armii i został przydzielony do kompanii artyleryjskiej w Teksasie. Jako mechanik studiował działanie dużych dział i dostrzegł potrzebę szybszej metody transportu ciężkiej broni wojskowej.

Natychmiast przystąpił do pracy nad swoim planem i nakreślił w formie projektu ogromny, opływowy czołg, który według niego byłby wielkim dobrodziejstwem dla armii.

Czołg, którego plany przedstawiono rządowi w 1917 roku, miał poruszać się z prędkością 60 mil na godzinę (ok. 96 km/h), pokonywać okopy, unosić się na wodzie, a nawet wspinać się na góry. Jednostki miały być napędzane specjalnymi silnikami, których projekt był trzymany w tajemnicy przez pomysłodawcę.

Każdy czołg miał być wyposażony w działa trzy- i sześciocalowe. Odrzut tych wyjątkowo dużych broni, jak na mobilną jednostkę ofensywną, miał zostać wyeliminowany dzięki specjalnemu procesowi, będącemu również tajemnicą Kręciocha.

Czołg Kręciocha miał być skonstruowany z ciężkiej stali i całkowicie zaokrąglony, aby pociski artyleryjskie i kule karabinowe ześlizgiwały się po pancerzu. Zamiast gąsienic, ta mobilna forteca miała poruszać się na kołach. Ostry, tnący dziób miał usuwać przeszkody z drutu kolczastego, a cięższe zapory przeciwpancerne mogłyby być wysadzane za pomocą działa. 

Rząd USA uznał jednak ten pomysł za niepraktyczny i nie wdrożył go do dalszych badań. Do projektu Kręciocha wrócili dziennikarze w czasie II wojny światowej, ale ponownie nie zyskał on uznania u decydentów.

Projekt Kreciocha był jak na lata 1915–1917 bardzo śmiały i wyprzedzający wyobraźnię, ale w wielu punktach technicznie nierealny przy ówczesnym stanie technologii.

Trafne były przewidywania autora projektu, że wojny przyszłości będą wymagały opancerzonych pojazdów szturmowych - w 1917 roku nieznanych, a w czasie kolejnego konfliktu ogólnoświatowego będących podstawą działań ofensywnych.

Największym plusem była koncepcja zaokrąglonego kształtu pancerza, zdolnego do odbijania pocisków. Ówczesne czołgi były pudełkowate w kształcie i łatwe do trafienia, a ich pancerz nie miał zdolności rykoszetowania pocisków. Wieże czołgów o obłych kształtach stały się rzeczywiście standardem w czasie II wojny światowej. 

Postulat wyposażenia czołgów w cięższe, trzycalowe działa, także zrealizowano w pojazdach używanych w czasie II wojny.  Natomiast działa dwukrotnie większego kalibru trafiły wprawdzie na podwozia czołgowe, ale były to pojazdy wolne, ciężkie i z potężnym odrzutem. Twierdzenie Kręciocha o wyeliminowaniu odrzutu tajnym sposobem było czystą fantazją – tego nie dało się osiągnąć bez nieznanych wtedy zaawansowanych rozwiązań hydraulicznych.

Najsłabszym punktem projektu Kręciocha i decydującym o jego niepraktyczności było zastosowanie kół zamiast gąsienic. Czołg na kołach zapewne ugrzązłby w błocie i niebyły w stanie pokonywać okopów. Prędkość zakładaną przez Kręciocha są w stanie osiągnąć z trudem dopiero współczesne czołgi ciężkie, ale kosztem ogromnego zużycia paliwa i awaryjności. Dlatego współczesne kołowe wozy wsparcia są szybkie, ale słabiej opancerzone i uzbrojone niż to, co postulował Kręcioch.

Ponadto tak ciężki czołg, jak w projekcie Chocznianina, nie byłby w stanie unosić się na wodzie.

Superczołg Kręciocha, łączący cechy czołgu ciężkiego, pojazdu niemal wyścigowego i amfibii byłby niewykonalny także i dziś. Gdyby jednak autor ograniczył ambicje (gąsienice, mniejsza prędkość, lżejsze uzbrojenie), jego projekt mógłby być bliższy realnym konstrukcjom, które rzeczywiście zmieniły oblicze wojny.

środa, 4 lutego 2026

Koszty pogrzebu w Choczni przed 1918 rokiem

 Akta spraw spadkowych i opiekuńczych z archiwum Sądu Powiatowego w Wadowicach stanowią bezcenne źródło do poznania życia codziennego mieszkańców Choczni w XIX i na początku XX wieku. Wśród licznych informacji o stanie majątkowym zmarłych, strukturze gospodarstw i stosunkach rodzinnych, szczególnie interesujące są dane dotyczące kosztów pogrzebu. Analiza kilkudziesięciu spraw spadkowych z Choczni pozwala na rekonstrukcję zwyczajów pogrzebowych oraz oszacowanie, jak duże obciążenie finansowe stanowiła ostatnia posługa dla rodzin chłopskich.

Badając koszty pogrzebu w Choczni należy uwzględnić zmiany systemu monetarnego w monarchii habsburskiej. Do 1892 roku obowiązywał floren, zwany też złotym reńskim lub guldenem, który następnie został zastąpiony koroną austriacko-węgierską w relacji 1 floren = 2 korony.

Najwcześniejsze zachowane dane dotyczą połowy XIX wieku. W 1844 roku pogrzeb Antoniego Ścigalskiego kosztował 24 floreny. W 1860 roku za pochówek Katarzyny Cibor wydano 17 florenów – była to stosunkowo skromna suma, co może wynikać z jej statusu majątkowego. W 1874 roku na pogrzeb Apolonii Leśniak przeznaczono 50 florenów, co stanowiło już poważny wydatek. Dla porównania – połowa jej gospodarstwa (dom drewniany kryty słomą, stodoła i 15 morgów gruntu) wyceniona została na 900 florenów, zatem koszt pogrzebu stanowił około 5,5% wartości tej części majątku.

W 1886 roku pogrzeb Franciszka Pindla kosztował 35 florenów, przy czym cały stan czynny jego majątku wynosił zaledwie 481 florenów, a stan bierny (długi) znacznie go przewyższał. Przypadek ten ilustruje sytuację, gdy koszt pogrzebu dodatkowo obciążał i tak już zadłużoną schedę spadkową.

Po reformie walutowej z 1892 roku koszty pogrzebu zaczęto wyrażać w koronach. W 1888 roku za pogrzeb Jana Kożucha zapłacono 30 koron, a za pogrzeb szesnastoletniego Jana Romańczyka – jedynie 20 koron. 

 Na przełomie XIX i XX wieku zaobserwować można znaczne zróżnicowanie kosztów pogrzebowych. W 1900 roku wydatki wahały się od 70 koron (Michał Woźniak, Ignacy Bryndza) przez 100 koron (Józef Góralczyk) aż do 300 koron w przypadku Jana Guzdka – zamożnego gospodarza posiadającego 9 morgów ziemi i murowany dom. Ta rozpiętość odzwierciedlała zarówno różnice majątkowe, jak i zróżnicowaną „okazałość" ceremonii pogrzebowej.

W pierwszej dekadzie XX wieku przeciętny koszt pogrzebu oscylował między 60 a 160 koronami. Pogrzeb Julii Leszczyńskiej, dwunastoletniej dziewczynki zmarłej w 1906 roku, kosztował 60 koron. Tyle samo wydano na pochówek dwudziestosześcioletniego Józefa Widlarza, wyrobnika, do czego doszły jeszcze koszty choroby w wysokości 70 koron. Pogrzeb Elżbiety Wcisło w 1905 roku pochłonął aż 160 koron przy majątku wartym 1704 korony.

 Szczególnie interesujący przypadek stanowi pogrzeb Jana Ruły, który zmarł w 1909 roku w wieku 27 lat. Był on osobą niepełnosprawną – "niemową i niedołęgą" – a koszt jego pochówku wyniósł zaledwie 24 korony. Co znamienne, przez dziewięć lat utrzymywała go siostra z mężem, co sąd wycenił na 547 koron (licząc 15 halerzy dziennie).

Wyjątkowo cenny dokument stanowi szczegółowe rozliczenie pogrzebu Jana Widlarza zmarłego w 1913 roku. Całkowity koszt wyniósł 185 koron, choć sąd uznał za „odpowiednie stanowi i majątkowi zmarłego" jedynie 150 koron. Zestawienie wydatków przedstawia się następująco:

Koszty związane z przygotowaniem ciała i trumną:

- Trumna („trugła") – 7 złr (14 koron)

- Ubranie – 4 złr (8 koron)

- Koszula – 1 złr (2 korony)

- Trzewiki – 40 centów (80 halerzy)

- Świece – 2 złr (4 korony)

- Przybranie – 60 centów (1,20 korony)

 Opłaty kościelne:

- Księdzu – 24 złr (48 koron)

- Wikaremu – 5 złr (10 koron)

- Kościelnemu – 2 złr (4 korony)

- Śpiewakowi – 1 złr (2 korony)

- Na ofiarę – 7 centów (14 halerzy)

 Wynagrodzenia i datki:

- Gróbarzowi – 5 złr (10 koron)

- Tym, co nieśli trumnę – 4 złr (8 koron)

- Tym, co nieśli chorągiew – 50 centów (1 korona)

- Chłopom – 50 centów (1 korona)

- Furmanom – po 30 centów

 Poczęstunek (w tym stypa):

- Pogrzebiny (piwo, gorzałka, arak) – 7 złr (14 koron)

- Chleb – 60 centów (1,20 korony)

- Cukier i herbata – 60 centów (1,20 korony)

- Gorzałka rano – 1 złr (2 korony)

Inne wydatki:

- Telegrafy (powiadomienie rodziny) – 3 złr (6 koron)

Struktura ta pokazuje, że największą pozycję stanowiły opłaty kościelne (łącznie około 64 koron, czyli ponad jedną trzecią całości). Znaczący udział miały również koszty stypy oraz wynagrodzenia dla osób pomagających przy ceremonii.

Analiza stosunku wydatków pogrzebowych do całkowitej wartości spadku pozwala ocenić, jak duże obciążenie stanowił pogrzeb dla rodziny zmarłego:


Zmarły Rok Pogrzeb Majątek czynny Udział %
Jan Guzdek 1900 300 k 6530 k 4,6%
Józef Widlarz 1902 200 k 4607 k 4,3%
Józef Góralczyk 1900 100 k 2267 k 4,4%
Maria Kamińska 1909 120 k 1280 k 9,4%
Elżbieta Wcisło 1905 160 k 1704 k 9,4%
Anna Burzej 1914 120 k 1295 k 9,3%
Ignacy Bryndza 1900 70 k 1203 k 5,8%

Dla zamożniejszych gospodarzy koszt pogrzebu stanowił 4–5% wartości majątku, podczas gdy dla biedniejszych rodzin mógł sięgać niemal 10%. W skrajnych przypadkach pogrzeb dodatkowo pogłębiał zadłużenie spadku – tak było w przypadku Franciszka Pindla czy siedemnastoletniej wdowy Anny Garżel, która nie mogła udźwignąć ciężaru długów po mężu Antonim (w tym kosztów pogrzebu wynoszących jedynie 20 koron) i musiała sprzedać gospodarstwo teściowi.

Nie wszystkie rodziny były w stanie pokryć koszty pogrzebu. Gdy w 1911 roku zmarł Józef Pindel, jego gospodarstwo znajdowało się „w tak marnym stanie, że nie było nawet na pogrzeb funduszu". Koszty w wysokości 79 koron pokrył sąsiad Franciszek Kręcioch. Dom Pindla był „drewniany kryty słomą w lichym stanie", wyceniony zaledwie na 300 koron, a stodoła na 50 koron.

 Jakub Bylica, zmarły w 1909 roku, figuruje w dokumentach jako „gminny żebrak" – w jego przypadku nie odnotowano żadnych kosztów pogrzebowych, co sugeruje pochówek na koszt gminy lub dobroczynności parafian.

Marianna Łopata zmarła w 1906 roku „nie pozostawiła żadnego majątku" i „pozostawała na utrzymaniu córki Marianny Fajfer". W takich sytuacjach obowiązek pokrycia kosztów pogrzebu spadał na rodzinę, nawet jeśli sama żyła w ubóstwie.

Dokumenty pozwalają dostrzec wyraźne zróżnicowanie kosztów pogrzebowych w zależności od statusu społecznego i majątkowego zmarłego. Najdroższe pogrzeby (200–300 koron) urządzano zamożnym gospodarzom posiadającym murowane domy i kilkanaście morgów ziemi. Pogrzeby za 100–150 koron odpowiadały średniozamożnym rodzinom z domami drewnianymi i kilkoma morgami gruntu. Najskromniejsze ceremonnie (20–60 koron) przypadały biedocie wiejskiej, dzieciom, wyrobnikom i osobom pozostającym na utrzymaniu rodziny.

Sąd w Wadowicach kontrolował, czy wydatki pogrzebowe były „odpowiednie stanowi i majątkowi zmarłego". W przypadku Jana Widlarza rodzina wydała 185 koron, ale sąd uznał jedynie 150 koron za uzasadnione. Ta praktyka miała chronić interesy spadkobierców, zwłaszcza małoletnich, przed nadmiernymi wydatkami.

Dla lepszego zrozumienia skali kosztów pogrzebowych warto zestawić je z innymi wydatkami z epoki. Koszt przeciętnego pogrzebu (100 koron) odpowiadał mniej więcej wartości jednej krowy lub konia, natomiast pogrzeb zamożnego gospodarza (300 koron) równał się cenie morgi średniej jakości ziemi.



czwartek, 29 stycznia 2026

Chocznianie w Austrii i Austriacy w Choczni w okresie galicyjskim

 

Dla wielu chocznian Austria nie była jedynie „zaborem”, lecz realną przestrzenią życiową, w której żyli, kształcili się, zakładali rodziny i umierali.

Pierwszym znanym Chocznianinem, który na dłużej przebywał w Austrii był Ignacy Wróblowski (ur. ok. 1793 w Dankowicach), syn choczeńskiego młynarza, który w latach 1820-22 studiował w Wiedniu w Augustineum - Wyższym Instytucie Kształcenia Księży Diecezjalnych. Niestety zmarł na gruźlicę przed święceniami.

Około 1852 roku Chocznianin Piotr Żak (ur. 1818), po zwolnieniu ze służby w 5. Pułku Szwoleżerów, zamieszkał w austriackiej miejscowości Fürstenfeld (w Styrii przy granicy z Burgenlandem), gdzie przez 35 lat pracował jako portier w lokalnej fabryce tytoniu. Działał aktywnie w miejscowym stowarzyszeniu weteranów, któremu zapisał w spadku 60 florenów. Ponieważ był powszechnie znany w Fürstenfeld i bardzo popularny, to na jego pogrzeb w dniu 9 czerwca 1887 przybyły tłumy osób, w tym także koledzy z pracy i weterani z muzyką i flagami.

W 1866 roku w wiedeńskim Szpitalu Wojskowym nr 11 zmarł Tomasz Styła (ur. 1841), żołnierz 13. Kompanii 56. Pułku Piechoty, ranny w bitwie pod Nachodem na froncie wojny austriacko-pruskiej. W tym samym roku w Bruck an der Leitha w Dolnej Austrii spoczął inny żołnierz 56. Pułku Piechoty – Jan Balon (ur. 1839), który zmarł na tyfus.

Kolejnym po Wróblowskim studentem teologii z Choczni na austriackiej uczelni był w 1881 roku Jan Guzdek (ur. 1857), edukujący się w Klagenfurcie.

Wieloletnią służącą w Austrii, według niepotwierdzonych wspomnień także w domu rodziców Adolfa Hitlera, była Wiktoria Spytkowska (ur. 1865).

Pod koniec XIX wieku, w 1898 roku, Benjamin Silberschütz (ur. 1874) ukończył czteroletni kurs w Teologicznym Seminarium Nauczycielskim dla Izraelitów w Wiedniu i zdał egzamin na nauczyciela religii w szkołach ludowych i powszechnych.

W 1905 roku kursów wieczorowy dla jednorocznych ochotników do armii c.k. w wiedeńskim Instytucie Friesza ukończył Szymon Rosenberg, syn choczeńskiej szynkarki.

Dwa lata później związek małżeński w Wiedniu zawarł stolarz Józef Widlarz (ur. 1869), który poślubił Annę z domu Krkoska.

W 1912 roku przed Sądem Rejonowym w Ried (Górna Austria) stanął wyrobnik Jan Gazda z Choczni (ur. 1890) pod zarzutem uchylania się od służby wojskowej. Gazda dotarł do Neuhofen koło Krems z Niemiec w sierpniu 1911 roku w poszukiwaniu pracy. Po ukończeniu 21 lat otrzymał wezwanie do poboru do armii c.k., lecz uchylał się od służby. Sąd skazał go na 14 dni aresztu w zawieszeniu.

W 1913 roku dzierżawcą kawiarni w Wiedniu był Georg Silbiger, wcześniej choczeński sklepikarz i producent mydła. Został ukarany grzywną 100 koron za tolerowanie w lokalu niedozwolonych gier hazardowych. Prawdopodobnie mieszkał z nim wtedy jego syn Zygmunt Silbiger (ur. 1894 w Choczni), wiedeński urzędnik bankowy w okresie międzywojennym.

Po wybuchu I wojny światowej w Wiedniu znaleźli schronienie wywodzący się z Choczni przedstawiciele żydowskiej rodziny Münz: Elvira Irena (ur. 1900), Dora (ur. 1895), Erich Aron (ur. 1894), Stefania (ur. ok. 1894) i Henryka (ur. 1888).

23 stycznia 1915 na wiedeńskim Cmentarzu Centralnym spoczął Karol Gawęda (ur. 1891), szeregowy 56. Pułku Piechoty, który po postrzale w miednicę przebywał w szpitalu w Wiedniu, gdzie zmarł na zapalenie opon mózgowych 20 stycznia

----

Bliskość Wadowic sprawiała, że austriaccy wojskowi, urzędnicy, handlarze i rzemieślnicy chrzcili w Choczni swoje dzieci i zawierali małżeństwa. Niekiedy również osiedlali się w niej na dłużej. Nie było to zjawisko masowe, ale wystarczająco zauważalne, by zostawić ślad w lokalnej pamięci, czy w aktach parafialnych.

W spisie choczeńskiej własności gruntowej z lat 1844-1852 widnieje znaczny majątek Tekli Letscher (16 morgów gruntu) i osobny Johana (Jana) Letschera o powierzchni nieco ponad 8 morgów, czyli łączna własność Letscherów w Choczni wynosiła wówczas 14 hektarów. Był to czwarty co do wielkości majątek ziemski w Choczni, po majątku sołtysim (Duninów), dworskim (Bobrowskich) i plebańskim. Niewiele przewyższał jednak największe majątki chłopskie (o 1-2 morgi). Posiadłość Letscherów była nazwana potocznie Lecierówka lub Leczerówka i obejmowała także dwa niesąsiadujące ze sobą domy o numerach 203 (Tekla) i 191 (Jan) w górnej części obecnej ulicy Zawale. Obcobrzmiące nazwisko Letscher przywędrowało w te okolice z austriackiego Voralbergu za sprawą Jana (Johana), męża Tekli, z zawodu cukiernika i piekarza. Mimo własności posiadanej w Choczni Letscherowie aż do 1858 roku chrzcili swoje dzieci w Wadowicach. Dopiero w 1859 roku odnotowano w Choczni zgon ich córki Ernestyny Letscher, a dwa lata później śmierć Jana.

W 1844 roku przyszedł na świat w Choczni Jan Jakub Hauer, nieślubny syn Jana Hauera i Wilhelminy z Pisarzewskich, a rok później jego siostra Adelina Wilhelmina Stefania. Jan Hauer senior, kapitan i wojskowy inspektor budowlany, miał austriackie pochodzenie po swoim ojcu Maksymilianie, drogomistrzu w Wadowicach.

Poprzez żonę i dzieci powiązany z Chocznią był inny oficer armii austriackiej - Georg Nicolaus Helm, który urodził się w niemieckiej rodzinie w Czechach. Helm poślubił w 1858 roku Emilię Kalikstę Dunin, córkę właściciela choczeńskiego Sołtystwa i miał z nią w Choczni troje dzieci: syna i dwie córki. Po śmierci Emilii w 1866 roku Georg Helm służył jako audytor sądów polowych w różnych garnizonach w obrębie monarchii austro-węgierskiej.

Austriakiem był również Leopold Schwarzmann (ur. około 1816 r.), choczeński sklepikarz i ojciec urodzonego w Choczni syna, który otrzymał po nim imię (1855). Leopold senior zmarł rok później, a pozostała w Choczni wdowa Johanna w 1858 roku wyszła drugi raz za mąż za Józefa "Brodę rectae Szczygiel", byłego żołnierza, nieślubnego syna Marianny Szczygiel z Olchowiec koło Sanoka.

Prawdopodobnie za Austriaka uważał się Andreas Zink z Prerova na Morawach, sklepikarz, podobnie jak Schwarzmann, który w 1836 roku ochrzcił w Choczni córki-bliźniaczki. Rok wcześniej mieszkał z żoną Teresą z domu Habermann w Bulowicach, gdzie urodziła się ich córka Matylda. Z tym rejonem (Bulowice, Kobiernice, Kęty) związane były też późniejsze losy Zinków (lata 50. XIX wieku).

Ostatnim faktem, o którym można tu wspomnieć (ale pierwszym chronologicznie) był chrzest w Choczni w 1821 roku Heinricha, syna Johannesa Kirschingera, medyka wojskowego z Wadowic. 

środa, 7 stycznia 2026

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw z lat 1891-1910 - część III

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw zawieranych w Choczni w latach 1891-1910 oprócz wieku małżonków i ich stanu cywilnego (patrz tu), czy próby sprawdzenia, jak daleko sięgały matrymonialne wędrówki Chocznian sprzed ponad 100 lat (patrz tu), może obejmować także takie czynniki, jak: ogólną strukturę związków małżeńskich, endogamię i egzogamię, czyli otwartość społeczności Choczni oraz zakorzenienie genealogiczne małżonków.

I. Ogólna charakterystyka małżeństw 1891-1910

W badanym dwudziestoleciu w Choczni zawarto łącznie 427 małżeństw, co daje średnią nieco ponad 21 małżeństwa rocznie (21,4).

Okres Liczba małżeństw Średnia roczna
1891-1900 200 20,0
1901-1910 227 22,7
Razem 427 21,4

Widoczny jest niewielki wzrost liczby zawieranych małżeństw w drugiej dekadzie – o około 13,5% w porównaniu z pierwszą. Może to świadczyć zarówno o naturalnym przyroście ludności, jak i o napływie nowych mieszkańców po parcelacji majątku sołtysiego.

Rekordowe lata:

- Najwięcej małżeństw: 1902 rok – 28 ślubów

- Najmniej małżeństw: 1895 i 1907 rok – po 17 ślubów

Różnica między skrajnymi wartościami (11 ślubów) przy średniej około 21 rocznie wskazuje na dość znaczne wahania, które trudno powiązać z  czynnikami gospodarczymi lub jakimiś lokalnymi wydarzeniami wpływających na decyzje matrymonialne.


II. Endogamia i egzogamia – otwartość społeczności

Jednym z ciekawszych pytań, jakie można sobie postawić przy analizie małżeństw z tego okresu, jest kwestia zamkniętości lub otwartości społeczności choczeńskiej. Dane pozwalają wyróżnić:

  • Małżeństwa endogamiczne – oboje małżonkowie urodzeni w Choczni,
  • Małżeństwa egzogamiczne – przynajmniej jedno z małżonków urodzone poza Choczenią.

Struktura małżeństw według miejsca urodzenia:

Okres Endogamiczne Egzogamiczne % endogamii
1891-1900 134 66 67,0%
1901-1910 110 117 48,5%
Razem 244 183 57,1%

W pierwszej dekadzie badanego okresu ponad dwie trzecie małżeństw zawierano między rodowitymi choczenianami. W drugiej dekadzie proporcje niemal się wyrównały – małżeństwa z osobami „z zewnątrz" stanowiły już ponad połowę wszystkich związków.

Szczególnie widoczne jest to w latach:

- 1904 – tylko 5 małżeństw endogamicznych na 18 (28%)

- 1906 – 5 na 20 (25%)

- 1907 – 6 na 17 (35%)

Dla kontrastu, lata o najwyższej endogamii:

- 1894: 19/21 = 90%

- 1900: 18/21 = 86%

Spadek endogamii z 67% do 48,5% w ciągu zaledwie dekady to niezwykle istotna zmiana z perspektywy historii społecznej.

III. Struktura małżonków

W 427 małżeństwach uczestniczyły 854 osoby. Struktura według ich miejsca urodzenia przedstawia się następująco:


Kategoria Liczba Procent
Urodzeni w Choczni 645 75,5%
Urodzeni poza Chocznią 209 24,5%

Interesujące dane przynosi porównanie kategorii „urodzonych w Choczni" z „mieszkającymi w Choczni" w momencie ślubu. Różnice między tymi wartościami wskazują na procesy migracyjne:


Rok Małżeństwa między mieszkańcami Małżeństwa między urodzonymi Różnica
1897 17 16 +1
1899 15 14 +1
1901 14 12 +2
1902 20 16 +4
1905 17 15 +2
1906 12 5 +7
1907 10 6 +4
1910 15 11 +4

Dodatnie różnice świadczą o tym, że część osób zawierających małżeństwo mieszkała już w Choczni, choć urodziła się gdzie indziej. Wskazuje to na napływ ludności do miejscowości, szczególnie wyraźny po 1900 roku. Rok 1906 jest szczególnie wymowny: aż 7 małżeństw więcej zawarto między mieszkańcami niż między urodzonymi w Choczni. Oznacza to znaczący napływ osób, które osiedliły się we wsi przed ślubem.

IV. Głębokie zakorzenienie

Dla lat 1901-1910 uwzględniłem dodatkowe dane, które sięgają znacznie głębiej niż samo miejsce urodzenia. Pokazują one, ilu małżonków pochodziło z rodzin zamieszkujących Chocznię przed 1772 rokiem, czyli od co najmniej sprzed 130-140 lat (w momencie zawierania małżeństwa). To pozwala zidentyfikować prawdziwy demograficzny „rdzeń" społeczności: potomków rodów, które żyły tu już za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przed pierwszym rozbiorem Polski.


Kategoria Liczba osób Procent małżonków
Ojciec z rodziny sprzed 1772 272 59,9%
Matka z rodziny sprzed 1772 229 50,4%
Oboje rodziców z rodzin sprzed 1772 199 43,8%
Analiza rok po roku:
Rok Małżeństw Małżonków Ojciec sprzed 1772 Matka sprzed 1772 Oboje rodzice sprzed 1772
1901 22 44 63,6% 54,5% 47,7%
1902 28 56 71,4% 53,6% 50,0%
1903 25 50 70,0% 54,0% 46,0%
1904 18 36 50,0% 41,7% 38,9%
1905 24 48 66,7% 60,4% 52,1%
1906 20 40 42,5% 37,5% 35,0%
1907 17 34 50,0% 41,2% 35,3%
1908 24 48 56,3% 47,9% 37,5%
1909 26 52 55,8% 55,8% 44,2%
1910 23 46 63,0% 50,0% 45,7%

Niemal 44% małżonków pochodziło z rodzin zadomowionych w Choczni od ponad 130 lat. To niezwykle wysoki wskaźnik ciągłości genealogicznej, świadczący o stabilności osadniczej wsi. Mówiąc obrazowo - niemal co drugi ślub w ówczesnej Choczni łączył osoby, których przodkowie żyli tu już w czasach, gdy Polska traciła niepodległość.

Wyraźna różnica między odsetkiem ojców (60%) a matek (50%) z rodzin rdzennych wskazuje na tak zwany wzorzec patrylokalny – to kobiety częściej przychodziły do Choczni „z zewnątrz", wychodząc za miejscowych mężczyzn. Różnica około 10 punktów procentowych (a w praktyce jeszcze większa, bo mieszkający w Choczni mężczyźni zawierali także małżeństwa poza wsią, a kobiety na ogół nie) jest statystycznie istotna i potwierdza tradycyjny model osadniczy galicyjskiej wsi, w którym mężczyzna częściej pozostawał w rodzinnym gospodarstwie, a kobieta częściej przenosiła się do wsi męża, co wynikało z systemu dziedziczenia gospodarstw.

V. Powiązanie zjawisk i trójwarstwowa struktura społeczności

Lata o niskiej endogamii (zidentyfikowane wcześniej jako 1904, 1906, 1907) wykazują również najniższy odsetek małżonków z rodów rdzennych:


Rok Endogamia (urodzeni w Choczni) Oboje rodzice z rodzin sprzed 1772
1906 25% 35,0%
1907 35% 35,3%
1904 28% 38,9%
1905 63% 52,1%
1902 57% 50,0%

Korelacja jest wyraźna: w latach wysokiej imigracji do Choczni napływali ludzie nie tylko urodzeni gdzie indziej, ale też niemający żadnych wcześniejszych więzi rodzinnych z tą miejscowością. To byli prawdziwie „nowi" mieszkańcy, a nie np. dzieci chocznian urodzone w sąsiednich wsiach.

Na podstawie wszystkich danych możemy wyróżnić trzy warstwy mieszkańców Choczni zawierających małżeństwa na przełomie wieków:


Warstwa Charakterystyka Szacunkowy udział w małżeństwach
Rdzeń historyczny Oboje rodzice z rodzin osiadłych przed 1772 r. ~44%
Warstwa pośrednia Urodzeni w Choczni, ale bez pełnego zakorzenienia genealogicznego ~32%
Napływowi Urodzeni i wychowani poza Choczenią ~24%

Ta trójwarstwowa struktura obrazuje złożoność społeczności Choczni, która nie była wtedy ani całkowicie zamknięta, ani w pełni otwarta na przybyszów.

VI. Dynamika zmian w czasie

Wszystkie analizowane wskaźniki pokazują spójny trend: społeczność Choczni otwierała się na świat zewnętrzny.


Wskaźnik 1891-1900 1901-1910 Zmiana
Odsetek małżeństw endogamicznych 67,0% 48,5% -18,5 %
Średnia liczba małżeństw rocznie 20,0 22,7 +13,5%
Porównując pierwszą i drugą połowę tej dekady widać wyraźnie przyspieszenie zmian, gdyż odsetek małżeństw zawieranych między osobami o korzeniach sprzed 1772 roku spadł o 7,4%. Lata 1904-1907 wyróżniają się jako okres szczególnie intensywnych zmian. Mają one:
  • najniższy odsetek małżeństw endogamicznych,
  • najniższy odsetek osób z rodzin rdzennych,
  • największe różnice między „mieszkańcami" a „urodzonymi".

Chocznia nie była wyjątkiem – podobne procesy zachodziły w całej Galicji i szerzej w Europie Środkowej. Jednak dzięki zachowanym źródłom możemy te zjawiska śledzić z dużą precyzją, obserwując je nie w skali regionu czy kraju, ale pojedynczej wsi i konkretnych rodzin.

Na przełomie XIX i XX wieku potomkowie choczeńskich rodów sprzed 1772 roku nadal żenili się i wychodzili za mąż, ale środowisko, w którym żyli, ulegało zmianom przez napływ nowych rodzin.


poniedziałek, 1 grudnia 2025

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw z lat 1891-1910 - część I

Wstęp

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw z Choczni z lat 1891-1910, czyli ostatniej dekady XIX wieku i pierwszej dekady XX wieku, dostarcza wielu interesujących wniosków i danych statystycznych z końca galicyjskiego okresu w historii tej miejscowości.

Materiały te nie obejmują Kaczyny, tworzącej z Chocznią jedną parafię, ani społeczności żydowskiej zamieszkującej wtedy we wsi (około 2% mieszkańców).

Pierwsza część analizy skupia się przede wszystkim na wieku małżonków i ich stanie cywilnym.


Wiek panów młodych

Ówcześni mężczyźni zawierali małżeństwa między 22. rokiem życia (8 przypadków) a 76. rokiem życia (wdowiec Jakub Cap), czyli rozstęp wiekowy między najstarszym a najmłodszym panem młodym wynosił aż 54 lata.

Trzy czwarte mężczyzn żeniło się między 22. a 30. rokiem życia, a najczęstszy był przedział pomiędzy 24. a 26. rokiem życia (40,5%).

Rozkład według poszczególnych grup wiekowych wyglądał następująco:

Grupa wiekowa Procent
22–25 lat39,3%
26–30 lat36,2%
31–35 lat7,8%
36–40 lat4,0%
41–50 lat4,2%
51–60 lat4,9%
61+ lat3,5%

Na dość wysoką średnią wieku pana młodego – 30,26 lat – wpływ miała stosunkowo duża liczba małżeństw osób w starszym wieku, głównie wdowców. Natomiast mediana wieku mężczyzn (wartość środkowa) to 26 lat, a wiek dominujący 25 lat (60 przypadków).


Wiek panien młodych

Choczeńskie kobiety z przełomu XIX i XX wieku wychodziły za mąż między 15. rokiem życia (Maria Paterak, po mężu Góralczyk, Anna Cibor, po mężu Garżel i Helena Wątroba, po mężu Guzdek) a 68. rokiem życia (wdowa Franciszka Wójcik – najstarszą panną była o rok młodsza Maria Ramęda, która została żoną Karola Młyńskiego).

Rozstęp wiekowy między najmłodszą a najstarszą panią młodą wynosił więc 53 lata, czyli był podobny jak u mężczyzn.

72,3% kobiet wychodziło za mąż między 18. a 25. rokiem życia, a najczęstszy był przedział między 19. a 22. rokiem życia (137 przypadków, 32,2%). Zwracają uwagę bardzo młode panny młode – aż 8,5% wszystkich wychodzących za mąż nie miało ukończonych 18 lat.

Rozkład według poszczególnych grup wiekowych wyglądał następująco:

Grupa wiekowa Procent
15–17 lat8,5%
18–20 lat18,4%
21–25 lat38,1%
26–30 lat15,8%
31–35 lat7,8%
36–40 lat2,6%
41–50 lat5,2%
51+ lat3,8%

Ponieważ średni wiek panny młodej (25,99) zawyżają małżeństwa kobiet 40+ (najczęściej wdów), lepiej posługiwać się medianą wieku, która wynosiła 23 lata, i wiekiem dominującym – 21 lat (44 przypadki).


Typowe małżeństwo i różnice wieku

Ogólnie rzecz biorąc, typowe ówczesne małżeństwo to takie, w którym pan młody miał 25-26 lat, a panna młoda 21-22 lata. Mąż był więc średnio o około 4 lata starszy od żony.

Najstarsze pary

Najstarszą parą byli Jakub Cap i Dorota Tobiczyk (w sumie 141 lat w chwili ślubu). Pod względem sumy wieku wyróżniali się również:

  • Franciszek Cibor i Franciszka Wójcik (137 lat)
  • Karol Młyński i Maria Ramęda (133 lata)
  • Michał Migdał i Maria Bogacz (132 lata)

Największe różnice wieku

W 80% przypadków to mężczyźni byli starsi od poślubianych kobiet.

Gdy starszy był mężczyzna, największe różnice wieku wynosiły:

  • 48 lat – między Franciszkiem Styłą a Wiktorią Gawęda
  • 34 lata – między Franciszkiem Turkiem i Franciszką Lipowską

Gdy starsza była kobieta, największe różnice wynosiły:

  • 21 lat – między Antonim Jurą i Marią Twaróg z domu Graboń
  • 20 lat – między Stanisławem Kopciem a Magdaleną Balon z domu Guzdek

Chocznia na tle Galicji

W porównaniu z podobnymi analizami danych o małżeństwach wiejskich w Galicji z przełomu XIX i XX wieku Chocznia charakteryzuje się:

  • wyższym niż przeciętna średnim wiekiem panów młodych
  • niższym udziałem bardzo młodych panien młodych
  • wysokim procentem mężczyzn zawierających małżeństwa w wieku 40+
  • typową różnicą wieku między małżonkami
  • typowym wiekiem szczytowej liczby małżeństw (zarówno kobiet, jak i mężczyzn)

Niektóre z wyliczonych dla Choczni parametrów są bliższe ówczesnym obszarom miejskim niż wiejskim – „choczeński wzorzec" małżeństw można więc uznać za pośredni.


Porównanie ze współczesnością

Przedstawione wyżej dane można porównać również ze współczesną statystyką polskich małżeństw.

Wskaźnik Chocznia 1891-1910 Polska 2023
Średni wiek pana młodego30,3 lat31,4 lat (+1,1)
Średni wiek panny młodej26,0 lat29,2 lat (+3,2)
Mediana wieku mężczyzn26 lat31 lat (+5)
Mediana wieku kobiet23 lata29 lat (+6)
Różnica wieku małżonków~4 lata~2 lata
Śluby poniżej 20. roku życia21,4% kobiet1-2%

W 2023 roku czas zawierania małżeństw przesunął się znacząco w stronę starszych grup wiekowych. Zmniejszyła się też różnica wieku między małżonkami (o połowę) – współczesne pary są znacznie bardziej rówieśnicze. Ponadto obecnie śluby w wieku poniżej 20 lat są marginalne.


Stan cywilny małżonków

Jeżeli chodzi o stan cywilny osób wstępujących w związki małżeńskie w latach 1891-1910, to dla 84% mężczyzn i 89% kobiet małżeństwo zawarte w Choczni było ich pierwszym oficjalnym związkiem.

Panami młodymi było w tym czasie 69 wdowców, a paniami młodymi 48 wdów (w tym jedna po dwóch mężach). Nie było żadnych powtórnych związków rozwodników, choć znane są już z tego czasu nieliczne przypadki osób urodzonych w Choczni, które sądownie się rozwiodły.

Porównanie ze współczesnością

Stan cywilny Chocznia 1891-1910 Polska 2022-2023
Kawalerowie/Panny84-89%78-80%
Wdowcy/Wdowy11-16%~2%
Rozwiedzeni0%18-20%

Obecnie wśród małżonków nadal przeważają kawalerowie i panny, ale spadła zdecydowanie liczba wdowców i wdów (do ok. 2%), przy jednoczesnym wzroście liczby małżeństw zawieranych przez rozwodników.

Dawniej powtórne małżeństwo wynikało głównie z tragedii, jaką była śmierć małżonka w wyniku choroby, porodu lub wypadku (nierzadko już w wieku poniżej 30 lat). Dziś wynika najczęściej z decyzji o rozwodzie.

piątek, 14 listopada 2025

Analiza zapisów metrykalnych chrztów z lat 1901-1908

 Analiza zapisów metrykalnych chrztów z parafii w Choczni z lat 1901–1908 dostarcza cennego wglądu nie tylko w lokalną demografię, ale także w codzienne życie społeczności katolickiej na prowincji pod koniec okresu zaborów. Chocznia, licząca wówczas około 2900–3200 mieszkańców (wyłączając społeczność żydowską), była typowym przykładem galicyjskiej wsi: głęboko agrarnej, z wysoką płodnością i silnymi więzami rodzinnymi, naznaczonej jednak chroniczną nędzą i emigracją zarobkową. Zapoznanie się z zapisami tych archiwalnych ksiąg parafialnych (prowadzonych po łacinie) pozwala nie tylko na rekonstrukcję statystyk, ale też na zrozumienie ówczesnych kulturowych norm.

Wskaźnik porodów bliźniaczych - stabilność przez ponad stulecie

W latach 1901–1908 w Choczni zarejestrowano 14 par bliźniąt, co stanowiło dokładnie 1,25% wszystkich porodów. Ten wskaźnik jest zaskakująco zgodny z danymi współczesnymi i historycznymi: tyle samo wynosi średnia dla Polski w 2024 r. (ok. 1,2–1,25%) oraz dla całej Monarchii Austro-Węgierskiej w 1890 r. (ok. 1,2%). Sugeruje to, że naturalne czynniki biologiczne (np. wiek matek, dieta) nie uległy znaczącej zmianie, zanim medyczne wspomaganie rozrodu nie wpłynęło na statystyki w XX w.

Oto zestawienie nazwisk rodziców bliźniąt, ułożone chronologicznie (każdy rok z adnotacją o liczbie par):

Rok Nazwiska rodziców bliźniąt
1901 Ramęda, Żak
1902 Styła, Bąk
1903 Wcisło, Fajfer
1904 Targosz, Bandoła, Płonka, Widlarz
1906 Szczur, Balon
1907 Kręcioch
1908 Bogunia

Średnio na rok przypadało wówczas w Choczni niemal 139 porodów, co przy populacji wahającej się między 2897 a 3240 mieszkańcami (tylko katolicy) dawało wysoki wskaźnik dzietności: ok. 45 urodzeń na 1000 mieszkańców. To wartość zbliżona do tej z początków XIX wieku (ok. 48/1000), ale wyższa niż szacunkowa średnia dla całej Galicji (ok. 40–42/1000), co mogło wynikać z lokalnych tradycji rodzinnych i braku silnej urbanizacji.

Struktura rodzin: Dominacja małżeństw

Liczba chrztów w rozbiciu na lata podkreśla stabilność demograficzną, z lekkim spadkiem pod koniec dekady (prawdopodobnie efekt emigracji zarobkowej). Poniższa tabela pokazuje całkowitą liczbę chrztów oraz te z legalnych związków małżeńskich (w nawiasie procentowy udział małżeństw):

Rok Całkowita liczba chrztów Chrzty z legalnych związków
1901 140 133 (95%)
1902 138 137 (99%)
1903 140 138 (99%)
1904 146 144 (99%)
1905 136 133 (98%)
1906 147 143 (97%)
1907 124 118 (95%)
1908 138 133 (96%)
Średnia roczna 139 135 (97%)

Ponad 97% dzieci rodziło się w związkach małżeńskich – średnio zaledwie niespełna 4 porody samotnych matek rocznie. To znacznie niższy odsetek niż w całej Galicji (10–13% pozamałżeńskich urodzeń), gdzie urbanizacja i migracje osłabiały normy społeczne. Dla kontrastu, w Polsce 2024 r. tylko 71% dzieci pochodzi z legalnych małżeństw (77% na wsiach), co odzwierciedla ewolucję obyczajów.

Zawody i utrzymanie: Agrarny rdzeń społeczności

Metryki podawały zawód ojca chrzczonego dziecka oraz główne źródło utrzymania rodziców chrzestnych, co pozwala na rekonstrukcję struktury zawodowej. Ponad 95% ojców było rolnikami (zapis: hortulanus), co nie wykluczało dodatkowych zajęć (np. wójt Antoni Sikora – rolnik, kowal, blacharz i ślusarz). Pozostałe 5% to nieliczne, często "miejskie" profesje, wskazujące na zalążki modernizacji:

  • Parobek/wyrobnik: 12 przypadków
  • Robotnik: 6
  • Krawiec: 6
  • Nauczyciel: 6
  • Urzędnik: 6
  • Szewc: 5
  • Dróżnik kolejowy: 1
  • Piekarz: 1
  • Kucharz: 1
  • Zecer: 1
  • Żołnierz: 1
  • Organista: 1

Wśród rodziców chrzestnych pochodzących z Choczni wskaźnik "hortulanusów" był jeszcze wyższy: 98%. Nieliczni nie-rolnicy to: urzędnicy (17), organiści (8), nauczyciele (7), szewcy (3) oraz pojedynczy: krawiec, dróżnik, położna, służący i student. Aż 96% rodziców chrzestnych pochodziło z Choczni, co podkreśla lokalny charakter sieci społecznych – "obcy" to głównie wadowiczanie, mieszkańcy Andrychowa, Frydrychów, Radoczy, Krakowa czy Świnnej Poręby. Pojawiali się też księża, np. ks. Ferdynand Widlarz i ks. Antoni Świętek (związani rodzinnie z Chocznią) czy ks. Wincenty Niedojadło (były wikariusz).

Analiza metryk z Choczni ukazuje tę wieś jako bastion tradycji: wysoką dzietność (45/1000), stabilny wskaźnik bliźniąt (1,25%) i niemal powszechną agrarność (95–98% zależnych od roli), z małżeństwem jako normą (97%).