Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawody. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zawody. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 listopada 2025

Analiza zapisów metrykalnych chrztów z lat 1901-1908

 Analiza zapisów metrykalnych chrztów z parafii w Choczni z lat 1901–1908 dostarcza cennego wglądu nie tylko w lokalną demografię, ale także w codzienne życie społeczności katolickiej na prowincji pod koniec okresu zaborów. Chocznia, licząca wówczas około 2900–3200 mieszkańców (wyłączając społeczność żydowską), była typowym przykładem galicyjskiej wsi: głęboko agrarnej, z wysoką płodnością i silnymi więzami rodzinnymi, naznaczonej jednak chroniczną nędzą i emigracją zarobkową. Zapoznanie się z zapisami tych archiwalnych ksiąg parafialnych (prowadzonych po łacinie) pozwala nie tylko na rekonstrukcję statystyk, ale też na zrozumienie ówczesnych kulturowych norm.

Wskaźnik porodów bliźniaczych - stabilność przez ponad stulecie

W latach 1901–1908 w Choczni zarejestrowano 14 par bliźniąt, co stanowiło dokładnie 1,25% wszystkich porodów. Ten wskaźnik jest zaskakująco zgodny z danymi współczesnymi i historycznymi: tyle samo wynosi średnia dla Polski w 2024 r. (ok. 1,2–1,25%) oraz dla całej Monarchii Austro-Węgierskiej w 1890 r. (ok. 1,2%). Sugeruje to, że naturalne czynniki biologiczne (np. wiek matek, dieta) nie uległy znaczącej zmianie, zanim medyczne wspomaganie rozrodu nie wpłynęło na statystyki w XX w.

Oto zestawienie nazwisk rodziców bliźniąt, ułożone chronologicznie (każdy rok z adnotacją o liczbie par):

Rok Nazwiska rodziców bliźniąt
1901 Ramęda, Żak
1902 Styła, Bąk
1903 Wcisło, Fajfer
1904 Targosz, Bandoła, Płonka, Widlarz
1906 Szczur, Balon
1907 Kręcioch
1908 Bogunia

Średnio na rok przypadało wówczas w Choczni niemal 139 porodów, co przy populacji wahającej się między 2897 a 3240 mieszkańcami (tylko katolicy) dawało wysoki wskaźnik dzietności: ok. 45 urodzeń na 1000 mieszkańców. To wartość zbliżona do tej z początków XIX wieku (ok. 48/1000), ale wyższa niż szacunkowa średnia dla całej Galicji (ok. 40–42/1000), co mogło wynikać z lokalnych tradycji rodzinnych i braku silnej urbanizacji.

Struktura rodzin: Dominacja małżeństw

Liczba chrztów w rozbiciu na lata podkreśla stabilność demograficzną, z lekkim spadkiem pod koniec dekady (prawdopodobnie efekt emigracji zarobkowej). Poniższa tabela pokazuje całkowitą liczbę chrztów oraz te z legalnych związków małżeńskich (w nawiasie procentowy udział małżeństw):

Rok Całkowita liczba chrztów Chrzty z legalnych związków
1901 140 133 (95%)
1902 138 137 (99%)
1903 140 138 (99%)
1904 146 144 (99%)
1905 136 133 (98%)
1906 147 143 (97%)
1907 124 118 (95%)
1908 138 133 (96%)
Średnia roczna 139 135 (97%)

Ponad 97% dzieci rodziło się w związkach małżeńskich – średnio zaledwie niespełna 4 porody samotnych matek rocznie. To znacznie niższy odsetek niż w całej Galicji (10–13% pozamałżeńskich urodzeń), gdzie urbanizacja i migracje osłabiały normy społeczne. Dla kontrastu, w Polsce 2024 r. tylko 71% dzieci pochodzi z legalnych małżeństw (77% na wsiach), co odzwierciedla ewolucję obyczajów.

Zawody i utrzymanie: Agrarny rdzeń społeczności

Metryki podawały zawód ojca chrzczonego dziecka oraz główne źródło utrzymania rodziców chrzestnych, co pozwala na rekonstrukcję struktury zawodowej. Ponad 95% ojców było rolnikami (zapis: hortulanus), co nie wykluczało dodatkowych zajęć (np. wójt Antoni Sikora – rolnik, kowal, blacharz i ślusarz). Pozostałe 5% to nieliczne, często "miejskie" profesje, wskazujące na zalążki modernizacji:

  • Parobek/wyrobnik: 12 przypadków
  • Robotnik: 6
  • Krawiec: 6
  • Nauczyciel: 6
  • Urzędnik: 6
  • Szewc: 5
  • Dróżnik kolejowy: 1
  • Piekarz: 1
  • Kucharz: 1
  • Zecer: 1
  • Żołnierz: 1
  • Organista: 1

Wśród rodziców chrzestnych pochodzących z Choczni wskaźnik "hortulanusów" był jeszcze wyższy: 98%. Nieliczni nie-rolnicy to: urzędnicy (17), organiści (8), nauczyciele (7), szewcy (3) oraz pojedynczy: krawiec, dróżnik, położna, służący i student. Aż 96% rodziców chrzestnych pochodziło z Choczni, co podkreśla lokalny charakter sieci społecznych – "obcy" to głównie wadowiczanie, mieszkańcy Andrychowa, Frydrychów, Radoczy, Krakowa czy Świnnej Poręby. Pojawiali się też księża, np. ks. Ferdynand Widlarz i ks. Antoni Świętek (związani rodzinnie z Chocznią) czy ks. Wincenty Niedojadło (były wikariusz).

Analiza metryk z Choczni ukazuje tę wieś jako bastion tradycji: wysoką dzietność (45/1000), stabilny wskaźnik bliźniąt (1,25%) i niemal powszechną agrarność (95–98% zależnych od roli), z małżeństwem jako normą (97%).


czwartek, 2 listopada 2023

Gminni oglądacze zwłok

 

Choć oglądacze zwłok działali w Choczni do II wojny światowej, to dziś o ich istnieniu mało kto wie. Były to upoważnione przez władze gminy osoby, które zajmowały się ustalaniem przyczyn zgonów zmarłych chocznian. Przeważnie wyznaczano na tę funkcję osoby doświadczone, często byłych grabarzy, którzy z powodu wieku nie byli już w stanie sprawować swoich zwykłych zadań. Byli opłacani najpierw przez rodziny zmarłych, a później z kasy gminnej, musieli przejść odpowiednie przeszkolenie i złożyć przysięgę, że będą sumiennie spełniać powierzone im obowiązki. W niektórych przypadkach wynagrodzenie oglądacza stanowiło jedyny jego przychód, ale częściej było dodatkiem do dochodów z uprawy roli, rzemiosła, czy drobnych posług kościelnych. W Galicji byli nazywani również pośmiertnikami, ale w starych dokumentach dotyczących Choczni nie natrafiłem na to określenie. W jednym przypadku oglądacza zwłok w Choczni określono natomiast jako rewizora zwłok.

Początków tej profesji można upatrywać w zarządzeniach władz austriackich z 1806 roku, na mocy których wprowadzono obowiązek oglądania zwłok zmarłych, by stwierdzić:

- czy zgon faktycznie nastąpił, co miało wykluczyć przypadki śpiączki lub długotrwałej utraty świadomości,

- jaka jest przyczyna zgonu, z podziałem na zgony naturalne, samobójstwa i takie, do których mogły przyczynić się inne osoby.

Wśród przyczyn naturalnych starano się wykryć zgony spowodowane przez choroby zakaźne (np. tyfus i cholerę), aby zawczasu starać się zapobiec rozprzestrzenianiu się epidemii lub ograniczyć jej zasięg.

Zgony, których przyczyną mogło być pobicie, utopienie, postrzał, otrucie, itp. zgłaszano do starostwa w celu przeprowadzenia dochodzenia policyjnego. Pochówek tych zmarłych był wstrzymany do zakończenia śledztwa, a w pozostałych przypadkach można było bez przeszkód przystąpić do pogrzebu.

Widocznym do dziś efektem działania oglądaczy zwłok są zapisy w choczeńskich Liber Mortuorum (księgach zmarłych), gdzie figuruje rubryka z przyczyną zgonu.

Oglądacze zwłok byli zobligowani, aby godnie obchodzić się z ciałami zmarłych i odsłaniać je w celu stwierdzenia zgonu i jego przyczyny w przyzwoity sposób.

Najdawniejsza informacja o oglądaczach zwłok z Choczni pochodzi z 1867 roku, kiedy to rada gminna postanowiła:

„W każdej części wsi oglądacza zwłok zmarłych obrać, który by także mógł nieść pomoc chorym i przy wyprowadzeniu umarłych pomagał.”

Dziesięć lat później (1877) był w Choczni tylko jeden oglądacz zwłok, co utrudniało legalne pochówki zmarłych w razie jego choroby lub chwilowej nieobecności. Dlatego rada gminna postanowiła wybrać drugiego oglądacza w osobie gospodarza Szymona Bandoły i zgłosić ten fakt do starostwa w celu jego zaprzysiężenia do tych czynności.

27 marca 1878 roku radni zwolnili Szymona Bandołę i Sobestyana Widlarza z obowiązków oglądaczy zwłok i wybrali na ich miejsce Antoniego Bandołę.

Z kolei z uchwały radnych z 25 kwietnia 1880 roku wynika, że oglądacze zwłok byli wynagradzani kwotą 10 centów za każde oględziny pośmiertne. Funkcję oglądacza sprawował wtedy nadal Antoni Bandoła, a na drugiego oglądacza wybrano Wincentego Świętka. Co ciekawe, takie samo wynagrodzenia od każdej czynności otrzymywali oglądacze (taksatorzy) bydła  przeznaczonego na sprzedaż i ubój.

8 grudnia 1887 roku ogłoszono, że na drugiego oglądacza zwłok w Choczni został zaprzysiężony Ludwik Strzeżoń. W lutym następnego roku wójt Czapik zaproponował radnym, aby oglądacze zwłok otrzymywali odtąd stałe wynagrodzenie roczne, a taksy za każde oględziny zwłok wpłacano do kasy gminnej. Tę propozycję przyjęto tylko częściowo – uchwalono by opłaty za każde oględziny zwłok wpływały do kasy gminnej, ale oglądacze mieli nadal otrzymywać wynagrodzenie od każdej czynności, tyle że od gminy (w wysokości 20 centów), a nie stałą pensję roczną.

W 1891 roku oglądaczami zwłok byli Józef Wójcik i Ludwik Strzeżoń, którzy nadal nie otrzymywali stałej pensji, lecz 20 centów za każde wykonane oględziny pośmiertne.

Trzy lata później (1894) opłata od każdych oględzin zwłok nadal wynosiła 20 centów, czyli 40 groszy. Mieli ją zapłacić zarządcy majątku po zmarłym, a jeżeli „taki pomrze, co żadnego majątku nie ma”, to oglądacz miał wydać bezpłatnie kartkę z potwierdzeniem zgonu i jego przyczyny. Za to gmina dostarczała mu za darmo inkaustu (atramentu) do sporządzania poświadczeń zgonu. Z tego wynika, że oglądaczami zwłok musiały być osoby potrafiące pisać (oglądacz Ludwik Strzeżoń był nawet przez pewien czas nauczycielem w górnej części wsi).

Z budżetu gminnego na 1898 rok wynika, że oglądacze zwłok otrzymywali już wtedy stałe wynagrodzenie roczne  w wysokości 18 złotych reńskich. Nie była to duża kwota, biorąc pod uwagę, że np. zegarowy, zajmujący się tylko konserwacją i nakręcaniem zegara na wieży kościelnej otrzymywał 13 złotych reńskich rocznie, a policjant gminny 60 zł.

W 1899 roku oglądacze zwłok dostawali rocznie nadal 18 złotych reńskich, czyli i tak więcej niż np. gminna akuszerka, otrzymująca za pomoc w porodach osób ubogich 15 złotych reńskich (bogatsi płacili jej osobno).

W kolejnym budżecie oglądaczom zwłok przyznano to samo wynagrodzenie, tyle że wyrażone w koronach (36), a w maju 1900 roku przyznano im podwyżkę o 12 koron (czyli po 6 koron na osobę). Oglądaczami byli wtedy nadal grabarz Józef Wójcik i Ludwik Strzeżoń.

26 lutego 1905 roku Franciszek Kręcioch, następca Ludwika Strzeżonia na stanowisku oglądacza zwłok, wniósł zażalenie na drugiego z oglądaczy – Józefa Wójcika – że ten często wyjeżdża z gminny i czasami nie ma go przez kilka miesięcy, wobec czego Kręcioch wykonuje obowiązki oglądacza za siebie i za niego, mimo że obydwaj są tak samo wynagradzani. Radny Piotr Widlarz, zaproponował, by na koniec roku policzyć kartki z poświadczeniami zgonów i który z oglądaczy będzie miał ich więcej, tego wynagrodzenie będzie proporcjonalnie wyższe. W tej sytuacji obrażony Józef Wójcik złożył rezygnację, przyjętą przez radę gminną.

W okresie międzywojennym, już w niepodległej Polsce, profesja oglądacza zwłok nie zanikła w Choczni, choć potwierdzania zgonów i ustalania ich przyczyn mogli dokonywać też oczywiście lekarze, których jednak było zbyt mało. Władze państwowe wydały specjalne instrukcje dla oglądaczy zwłok, w których przeczytać można między innymi, że dla stwierdzenia zgonu mieli oni przetrzymywać pod nosem domniemanego nieboszczyka ostre substancje, jak: chrzan, ocet, czy amoniak, by wychwycić najlżejsze drgnienie powiek lub ust, czy też zbliżać zapaloną świeczkę do ich ust i nozdrzy. Odradzano jednak brutalne metody obchodzenia się z ciałem, jak na przykład wylewanie na niego wrzątku lub roztopionego laku w celu stwierdzenia ewentualnych funkcji życiowych.

W 1939 roku oglądaczem zwłok był były gróbarz (grabarz) Tomasz Góralczyk, a po II wojnie światowej grabarz Antoni Hatłas (od marca 1947 roku) z wynagrodzeniem 50 złotych od każdych oględzin. To ostatni znany oglądacz zwłok z Choczni. Tę profesję zlikwidowano w Polsce ostatecznie w 1959 roku.

środa, 17 października 2018

Choczeńscy kolejarze do 1945 roku

Pierwszym znanym pracownikiem "kolei żelaznej", który pochodził z Choczni, był Sebastian Szczur, syn Franciszka, urodzony w 1810 roku. W wieku 66 lat- czyli w 1876 roku- był zatrudniony w charakterze stróża na stacji kolejowej w Przemyślu.
Warto podkreślić, że w 1876 roku nie istniała jeszcze linia kolejowa przebiegająca przez Chocznię, którą oddano do użytku dopiero 12 lat później- w 1888 roku.
W tym samym roku na służbę do kolei wstąpił Józef Bandoła, syn Antoniego, urodzony w 1866 roku w Choczni, który pracował krótko jako urzędnik kolejowy na stacjach w Krakowie, Skawinie i Oświęcimiu, a następnie przeszedł do pracy w sądownictwie.
W związku budową linii kolejowej zamieszkał w Choczni jeden z jej budowniczych- niejaki Jan Kalina- którego obecność w Choczni  źródła kościelne odnotowują w 1889 roku.
Gdy w 1893 roku otwarto stację kolejową w Choczni, jej pierwszym zawiadowcą, a zarazem miejscowym strażnikiem kolejowym, został Jakób Bielenin, urodzony w 1853 roku w Brzeszczach. Z Chocznią związany był miejscem pracy do 1923 roku, ale zamieszkiwał w niej aż do śmierci w 1930 roku, po czym spoczął na miejscowym cmentarzu parafialnym.
Nagrobek Jakóba Bielenina na cmentarzu w Choczni- źródło grobonet
Ponieważ Bielenin już w 1865 roku pracował przy budowie linii kolejowej Jawiszowice-Dziedzice, to właśnie on pracę na kolei rozpoczął najwcześniej ze wszystkich osób mieszkających w Choczni.
Więcej na temat Jakóba Bielenina przeczytać można w osobnej notatce- link.
Przed uzyskaniem przez Polskę niepodległości pracę w austriackich kolejach, a głównie w Nordbahndirektion - instytucji zarządzającej linią kolejową z Kalwarii do Bielska - podjęli kolejni mieszkańcy Choczni:
  • Andrzej Choczyński, urodzony w Choczni w 1856 roku jako Andrzej Bąk, syn Jana i Wiktorii, od 1898 roku kancelista (urzędnik) kolejowy kolejno w: Mszanie, Wadowicach i w Jaśle, związany z koleją do emerytury w 1913 roku
  • Franciszek Dąbrowski, urodzony w 1882 roku w Choczni, jako syn Józefa i Zofii, który wstąpił do służby kolejowej w 1912 roku. Zdał egzaminy na konduktora towarowego, rewizyjnego, bagażowego i kierownika pociągu, po czym pracował jako konduktor i kierownik pociągu na stacjach Jasło i Bielsko
  • Tomasz Kamiński, urodzony w 1885 roku w Choczni, jako syn Franciszka i Marii, który wstąpił na służbę do kolei w 1914 roku. Do emerytury w 1938 roku pracował jako: robotnik kolejowy (do 1917 roku), hamulcowy (do 1919 roku), konduktor (do 1923 roku), przetokowy (1923), konduktor (do 1925 roku) i hamulcowy (do 1928 roku) na stacji Kraków Płaszów oraz konduktor II klasy (od 1929 roku) na stacji w Bielsku
  • Józef Kręcioch, urodzony w 1886 roku w Choczni, jako syn Franciszka i Marii, który wstąpił na służbę do kolei w 1909 roku i pracował tam w charakterze urzędnika, między innymi w Rzeszowie, Muszynie, Gorlicach, Chabówce, Chrzanowie, Nisku, Rajczy, Tarnowie i w Krakowie. Następnie sprawował funkcję naczelnika stacji kolejowych w Zatorze, Skawcach (1919), Grudziądzu (1920), Wadowicach (1923), Balinie (1929) i w Krzeszowicach, skąd przeszedł na emeryturę 
Mianowanie Józefa Kręciocha
stacjomistrzem w Rzeszowie (1909)

  • Kazimierz Kumala, urodzony w 1892 roku w Krakowie, jako syn Jana i Marii, związany zamieszkaniem z Chocznią od przełomu XIX i XX wieku, który rozpoczął pracę pomocnika kancelaryjnego przy sekcji utrzymania kolei w Wadowicach w 1910 roku. Później pracował jako telegrafista na stacji w Kętach, praktykant w Wadowicach i w Szczakowej oraz  asystent kolejowy w Suchej Beskidzkiej. W 1927 roku objął stanowisko zawiadowcy stacji w Trzcinicy, a od 1929 roku do śmierci w 1931 roku zawiadywał stacją PKP w Osielcu
  • Piotr Pietruszka, urodzony w 1859 roku w Choczni, jako syn Andrzeja i Magdaleny, pracownik kolei od 1892 roku. Był zatrudniony jako konduktor na stacji w Krakowie do 1908 roku, kiedy to przeniesiono go w stan spoczynku
  • Karol Rams (Ramz), urodzony w 1869 roku w Choczni, jako syn Piotra i Wiktorii, który od 1896 roku pracował na kolei, początkowo jako hamulcowy, a od 1907 roku jako konduktor, z miejscem zamieszkania w Trzebini. W PKP po 1918 roku jako starszy magazynier. Od 1923 roku na emeryturze
  • Karol Styła, urodzony w 1868 roku w Choczni, jako syn Jana i Wiktorii, który w latach 1893-1896 pracował przy linii kolejowej Bielsko-Kozy. Do 1901 roku był prowizorycznym dróżnikiem kolejowym na trasie Bielsko-Żywiec. Od 1901 roku pracował jako strażnik kolejowy. Od 1904 roku był zatrudniony w Kalwarii Zebrzydowskiej, a od 1908 roku na linii Andrychów-Wadowice. Od 1913 roku znalazł miejsce pracy w Sekcji Utrzymania Ruchu w Bielsku (ck Nordbahndirektion). Po I wojnie światowej pozostał na analogicznym stanowisku pracy w PKP. W 1925 roku awansował na starszego dróżnika, a w 1927 roku został przeniesiony w stan spoczynku. 
  • Izydor Synowiec, urodzony w Świątnikach Górnych w 1888 roku, związany z koleją od 1910 roku, a z Chocznią od 1912 roku- po ślubie z zamieszkałą w Choczni Karoliną Chrapkiewicz. W latach 1920-23 był nadzorcą stacji w Andrychowie, a po powrocie do pracy w kolejnictwie (w 1928 roku) był zatrudniony w charakterze telegrafisty na stacjach kolejowych w Wadowicach i w Bielsku
  • Wojciech Szczur, urodzony w 1842 roku w Choczni, jako syn Jana i Ewy, który zatrudnił się w warsztatach kolejowych w Krakowie w 1895 roku
  • Józef Woźniak, urodzony w 1876 roku w Choczni, jako syn Michała i Wiktorii, który wstąpił na służbę do kolei w 1909 roku. Od 1916 roku był zatrudniony w warsztatach kolejowych w Nowym Sączu, gdzie w 1919 roku został mianowany podmajstrzym
  • Jan Zając, urodzony w 1886 roku w Choczni, jako syn Jana i Marianny, który wstąpił do służby kolejowej w 1910 roku. Pracował w Krakowie najpierw jako robotnik kolejowy (magazynier i hamulcowy), a od 1920 roku jako konduktor i kierownik pociągów. 
W tymże czasie miejscem pracy z Chocznią był związany również krótko dróżnik kolejowy Józef Łukasik, urodzony w 1885 roku w Starżawie koło Chyrowa. Łukasik wstąpił na służbę do kolei w 1903 roku. W 1916 roku przeniósł się z rejonu Wadowic do pracy kolejno na stacjach w: Bielsku, Tarnowie i Jaśle.
Natomiast pewnym szczególnym przypadkiem był Jan Aksak, urodzony w 1872 roku w Barwałdzie Górnym, który co prawda pracę na kolei rozpoczął już w 1901 roku, a służbę w 1909 roku, ale w Choczni zamieszkał dopiero w okresie międzywojennym.
W niepodległej Polsce większość wymienionych wyżej kolejarzy przeszła do pracy w Polskich Kolejach Państwowych.
Oczywiście zatrudnienie w tej branży znaleźli także następni chocznianie z urodzenia lub zamieszkania. Należeli do nich między innymi:
  • Józef Bryndza urodzony w 1877 roku w Choczni, 
  • Józef Czech urodzony w 1895 roku w Mnikowie,
  • Ludwik Drapa urodzony w 1898 roku w Choczni, robotnik kolejowy (przetokowy),
  • Stanisław Duda urodzony w 1897 roku w Uszwi, sezonowy robotnik kolejowy,
  • Tomasz Graboń urodzony w 1886 roku w Choczni,
  • Paweł Koenig, dróżnik i zawiadowca stacji w Choczni,
  • Antoni Kolber urodzony w 1897 roku w Choczni,
  • Jan Kręcioch urodzony w 1893 roku w Choczni, od 1920 roku kolejno: robotnik stacyjny, telegrafista, prowizoryczny stacyjny i stacyjny - link
  • Władysław Bolesław Kręcioch urodzony w 1910 roku w Choczni, urzędnik kolejowy,
  • Aleksander Kumala urodzony w 1898 roku w Krakowie, dyżurny ruchu w Wadowicach,
  • Stanisław Legut urodzony w 1914 roku w Choczni, kancelista od 1939 roku,
  • Bronisław Nieć urodzony w 1907 roku w Dębinie Łętowskiej, urzędnik kolejowy, 
  • Józef Pindel urodzony w 1894 roku w Choczni, konduktor, kierownik pociągu,
  • Franciszek Rusinek urodzony w 1895 roku w Choczni,
  • Michał Skowron urodzony w 1898 roku w Choczni, zwrotniczy, zginął w wypadku podczas pracy w Wadowicach w 1938 roku,
  • Józef Spisak urodzony w 1886 roku w Radoczy,
  • Eugeniusz Talaga urodzony w 1911 roku w Choczni (?), absolwent Liceum Kolejowego w Krakowie, wnuk Jakóba Bielenina,
  • Władysław Woźniak urodzony w 1898 roku w Choczni, konduktor, kolejowy działacz związkowy.
Ciekawa była droga do zawodu Henryka Woźniaka, urodzonego w 1919 roku w Detroit w rodzinie chocznian: Andrzeja i Elżbiety z domu Ruła, który najpierw powrócił z USA do Polski, by w 1937 roku wyemigrować ponownie i podjąć pracę kolejarza na obczyźnie.
Z kolei pracownikiem linii kolejowej Wabash Railroad w USA był chocznianin Michał Młocek (1883-1944).
We wrześniu 1939 roku w zbombardowanym pociągu zginął wymieniony wyżej Tomasz Graboń.
Wspomniani już także Jan Zając, Józef Łukasik, Franciszek Dąbrowski i Władysław Woźniak byli zatrudnieni w okresie okupacji przez niemieckie koleje Ostbahn.

Umowa o najem pracy Jana Zająca 
Oświadczenie o nieżydowskim pochodzeniu
 niezbędne do uzyskania pracy w niemieckich kolejach
Tytułem ciekawostki można wspomnieć jeszcze o pracy w okresie okupacji, którą wykonywał przy obsłudze kolejki wąskotorowej chocznianin Michała Gzela (ur.1899), wysiedlony przez Niemców na Lubelszczyznę.
Natomiast wymieniany wcześniej kolejarz Józef Pindel był zaangażowany w pomoc wysiedlanym mieszkańcom Choczni, których po zgromadzeniu w Wadowicach przewożono koleją do miejsc ich zsyłki, a Eugeniusz Talaga jako pracownik węzła kolejowego Łuków współpracował z konspiracją.



środa, 29 listopada 2017

Nietypowe zawody i funkcje w dawnej Choczni


  • Bekalorz - inicjujący śpiew pieśni religijnych w kościele lub podczas pielgrzymki do Kalwarii lub Częstochowy.
  • Fiakier - dorożkarz, przewożący pasażerów pojazdem zaprzężonym w konie w celach zarobkowych. Fiakrem z Choczni, ale pracującym w Wadowicach, był Tomasz Widlarz (ur. 1860) z gałęzi "Poloków", mąż znacznie starszej od niego Wiktorii z domu Szczur, wdowy po Wojciechu Pawełkiewiczu. Po śmierci Wiktorii młody wdowiec odziedziczył dom w Wadowicach i w 1892 roku  poślubił tym razem 15 lat młodszą od siebie Joannę z domu Herman, rodem ze Skoczowa.
  • Oglądacz zwłok - osoba stwierdzająca, czy zgon nastąpił z powodów naturalnych, rodzaj wiejskiego "koronera". W przypadku istotnych wątpliwości sprawę zgłaszano do władz w Wadowicach i rozpoczynano formalne śledztwo policyjne. Oglądaczem zwłok bywał najczęściej za dodatkowym wynagrodzeniem grabarz. W 1939 roku oglądaczem zwłok w Choczni był 77-letni Tomasz Góralczyk, były grabarz, który z powodu wieku nie był już w stanie zajmować się kopaniem grobów.
  • Poszukiwacz węgli - czyli dawny "geolog". Choczeńskie księgi metrykalne odnotowują w 1874 roku przybycie do Choczni takiego "poszukiwacza", który nazywał się Karol Czejarek i pochodził z Świętochłowic. Czejarek zamieszkał w domu Macieja Bąka (nr 352) i swoje poszukiwania prowadził co najmniej do 1875 roku, kiedy to ochrzcił w Choczni swojego syna- również Karola.
  • Prowizor - świecki administrator ekonomiczny parafii. W Choczni prowizorem parafii był Jan Ścigalski (urodzony około 1778 roku), do którego obowiązków należała między innymi kontrola nad wydatkami związanymi z budową kościoła parafialnego, rozpoczętą w 1798 roku. Na początku XIX wieku Ścigalski sprawdzał również pod względem rachunkowym i potwierdzał pisemnie roczne wpływy parafii.
  • Stangret - powożący końmi w bryczce lub karecie na służbie u właściciela pojazdu. Najbardziej znanym choczeńskim stangretem był Piotr Romańczyk (ur. 1879) służący u hrabiego Adama Romera z Inwałdu. Na przełomie XIX i XX wieku wraz ze swoim chlebodawcą zamieszkiwał w Nowym Jiczynie na Morawach.
  • Wyrwiząb - wiejski "dentysta". W "Kronice wsi Chocznia" Józef Turała wspomina jednego z nich o nazwisku Józef Ramęda (ur. 1867). 
(...) Posiadał duże umiejętności w wyrywaniu zębów, przy czym muszę nadmienić, że z tego znała go cała wieś i dalej. Miał stale wielu pacjentów o każdej porze dnia, a nawet i w nocy nieraz ludzie cierpiący na straszny ból zęba nachodzili go, by im go wyrwał i by się nie męczyli. Wykonywał to zawsze chętnie, bardzo sprytnie, a co najważniejsze, to prawie że za darmo- za "Bóg zapłać". Cierpiącemu nigdy pomocy nie odmawiał. I było często tak, że jadąc w pole do roboty z wozem i koniem, czy też idąc do świniobicia, zbierał zawsze ze sobą "lewarek", to jest owe narzędzie służące do wyrywania zębów, owinięty w białą szmatkę i nosił go zazwyczaj za cholewą buta. A gdy się tak zdarzyło, że wtedy pacjent do niego przychodził tam do pracy z prośbą o poratowanie go i o wyrwanie zęba, wtedy nigdy tego nie odmawiał, ale zawsze spełniał prośbę chorego i przynosił mu ulgę w cierpieniach. Znała go z tego cała wieś, a nawet sława jego o bezbolesnym rwaniu zębów szła dalej na Kaczynę, czy Ponikiew i dalej. Stamtąd również miał pacjentów do darmowej usługi". (...)
Tradycje rodzinne w zakresie wyrywania zębów kontynuował później jego syn, również Józef Ramęda (ur. 1906) i córka Aleksandra Maria (ur. 1908), po zamążpójściu w 1925 roku nosząca nazwisko Gzela.
  • Zegarowy - odpowiadał za nakręcanie zegarów w kościele i na plebani. W 1939 roku tę funkcję pełnił kościelny i grabarz Antoni Hatłas, z tytułu czego otrzymywał 40 złotych rocznie.
  • Znachor - wiejski "lekarz", osoba bez wykształcenia medycznego zajmująca się leczeniem ludzi, często za pomocą ziół, czarów, zaklęć i zamawiań. Przed I wojną światową znachorem i kręgarzem w Choczni był Szymon Łapka, prowadzący jednocześnie austerię. Według jego sąsiada Józefa Turały znał się na naprawianiu połamanych rąk, nóg, obojczyków, kręgosłupów i innych tego typu dolegliwości. Jak pisze Turała: "robił to wszystko bardzo chętnie i za "Bóg zapłać". Także i brata mojego Klimka naprawił, który jadąc na koniu w młodym wieku, jeszcze przed wojskiem, gdy koń spłoszył się i skoczył nagle w bok, a brat spadł z niego i zwichnął kręgosłup". Znanymi zielarzami w Choczni byli natomiast: Franciszek Drapa (ur. 1887) i Wiktoria Spytkowska (ur. 1865).
Przy sposobności wspomnieć można również o kilku kolejnych określeniach dawnych zawodów i funkcji, których nazwy obecnie brzmią obco, ale po bliższym przyjrzeniu okazują się być powszechnie znane.

Na przykład dawny choczeński wytrykus to dzisiejszy kościelny, praetor lub advocatus to dawne określenie wójta, w kompetencjach którego leżało również rozstrzyganie sporów cywilnych, a przysiężny lub wajdzik to pomocnik owego wójta, dzisiejszy radny.
Podobnie wygląda sprawa ze strycharzami, których w 1912 roku poszukiwał do pracy Marek Guzdek z Choczni. Pod tym określeniem kryje się ceglarz, wyrównujący glinę w formie rodzajem deseczki, nazywanej strychulcem. 
W drugiej połowie XIX wieku choczeński wójt Czapik był ocenicielem, czyli rzeczoznawcą/ekspertem przy tłumieniu zarazy płucnej u bydła rogatego.
Kilka nietypowych zawodów/funkcji pojawiło się także w Choczni już po II wojnie światowej, ale to temat na osobną notatkę.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Chocznia w "Księdze Adresowej Polski" z 1929 roku

Dane dotyczące Choczni zawarte w "Księdze Adresowej Polski dla Handlu, Przemysłu, Rzemiosł i Rolnictwa" z 1929 roku.
Podkreślono informacje, których brak jest w edycji z lat 1925/1926 (LINK) i 1941 (LINK).

Wieś i gmina, powiat Wadowice
Sąd powiatowy i okręgowy Wadowice
3074 mieszkańców
Linia Kolejowa Bielsko-Wadowice
Droga Bielsko-Wadowice
Poczta Chocznia
1 Kościół katolicki
Młyny

Właściciele ziemscy:
Adam Romer

Agentury:
Antoni Kaszuba

Akuszerki:
Maria Gałązka

Blacharze:
A. Kolber

Cieśle:
J. Byrski

Czasopisma:
"Chłopski Sztandar"

Fryzjerzy:
F. Ramenda

Kasy Pożyczkowo-Oszczędnościowe:
Spółka Pożyczkowo-Oszczędnościowa

Kołodzieje:
Józef Woźniak

Konie- handel:
Ludwik Porębski

Kowale:
Antoni Sikora, J. Skowron, Stanisław Wider

Krawcy:
Józef Studnicki

Młyny:
Antoni Burzej, Józef Drożdż,  Antoni Styła, Antoni Widlarz

Murarze:
Piotr Bandoła, Jan Turała, W. Rakarski

Pierniki:
Andrzej Wcisło

Różne towary:
A. Byrski, Henryk Grubner, Karol Janoszek, Kółko Rolnicze, Stanisław Kryjak, Maria Małusecka, L. Szafran

Rzeźnicy:
N. Chałnoczki

Siano:
Franciszek Pędziwiatr

Stolarze:
F. Wójcik

Szewcy:
Kacper Legut, Michał Sabuda

Ślusarze:
Jan Świętek

Tytoniowe wyroby:
J. Kudłacik, Wojciech Ramza


Wyszynk trunków:
Franciszek Kręcioch, Szymon Łapka, E. Tiefenbrunner

Zegarmistrze:
Ludwik Woźniak