Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stacja kolejowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stacja kolejowa. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 kwietnia 2025

Chocznia na austriackiej mapie kolejowej z 1907 roku


 Przedstawiona wyżej mapa austriackich połączeń kolejowych jest fragmentem Artaria's Eisenbahnkarte von Österreich-Ungarn, powstałej w 1907 roku i zaktualizowanej w 1918 roku.
W tym czasie jednotorowa linia kolejowa przebiegająca przez Chocznię (otwarta 17 czerwca 1888) podlegała państwowej k.k. Nordbahndirektion (Dyrekcji Kolei Północnej) w Wiedniu. Wcześniej (przed nacjonalizacją 31 października 1906) należała do przedsiębiorstwa kolejowo-górniczego Kaiser Ferdinands-Nordbahn.
Chocznia nie jest na mapie zapisana pełną nazwą, lecz tylko dwiema pierwszymi literami (Ch.). Podobnie jest z sąsiednim Inwałdem, zaznaczonym na mapie jako I.
Chocznianin wsiadający do pociągu na przystanku w Choczni (otwartym 18 grudnia 1893) mógł bezproblemowo dojechać koleją nie tylko do Krakowa, Bielska, czy kopalń i hut Śląska Austriackiego, ale i do Lwowa, Wiednia (368 km), czy niemieckich portów nad Morzem Północnym, skąd wyruszały statki do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Po przekroczeniu dwóch granic państwowych mógł także dotrzeć np. z pielgrzymką na Jasną Górę. 
Linia kolejowa przebiegająca przez Chocznię ułatwiała również choczeńskim handlarkom nabiałem dowóz mleka, masła, czy śmietany na chłonny rynek bielski.
Od 8 stycznia 1916 istniał w Choczni również przystanek towarowy (wybudowany w 1914 roku), co ułatwiało dowóz do Choczni np. węgla, czy nawozów, zamawianych przez Kółko Rolnicze.
W 1895 roku pociągi z przystanku w Choczni odjeżdżały w kierunku Kalwarii o 9:12, 17:04 i 21:56, a w kierunku Bielska o 4:23, 9:43 i 12:32.
Jako ciekwostkę można podać fakt, że dyrekcja Kolei Północnej corocznie wprowadzała ulgowe bilety dla pielgrzymów udających się do sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej (w jedną lub w obie strony).

środa, 17 października 2018

Choczeńscy kolejarze do 1945 roku

Pierwszym znanym pracownikiem "kolei żelaznej", który pochodził z Choczni, był Sebastian Szczur, syn Franciszka, urodzony w 1810 roku. W wieku 66 lat- czyli w 1876 roku- był zatrudniony w charakterze stróża na stacji kolejowej w Przemyślu.
Warto podkreślić, że w 1876 roku nie istniała jeszcze linia kolejowa przebiegająca przez Chocznię, którą oddano do użytku dopiero 12 lat później- w 1888 roku.
W tym samym roku na służbę do kolei wstąpił Józef Bandoła, syn Antoniego, urodzony w 1866 roku w Choczni, który pracował krótko jako urzędnik kolejowy na stacjach w Krakowie, Skawinie i Oświęcimiu, a następnie przeszedł do pracy w sądownictwie.
W związku budową linii kolejowej zamieszkał w Choczni jeden z jej budowniczych- niejaki Jan Kalina- którego obecność w Choczni  źródła kościelne odnotowują w 1889 roku.
Gdy w 1893 roku otwarto stację kolejową w Choczni, jej pierwszym zawiadowcą, a zarazem miejscowym strażnikiem kolejowym, został Jakób Bielenin, urodzony w 1853 roku w Brzeszczach. Z Chocznią związany był miejscem pracy do 1923 roku, ale zamieszkiwał w niej aż do śmierci w 1930 roku, po czym spoczął na miejscowym cmentarzu parafialnym.
Nagrobek Jakóba Bielenina na cmentarzu w Choczni- źródło grobonet
Ponieważ Bielenin już w 1865 roku pracował przy budowie linii kolejowej Jawiszowice-Dziedzice, to właśnie on pracę na kolei rozpoczął najwcześniej ze wszystkich osób mieszkających w Choczni.
Więcej na temat Jakóba Bielenina przeczytać można w osobnej notatce- link.
Przed uzyskaniem przez Polskę niepodległości pracę w austriackich kolejach, a głównie w Nordbahndirektion - instytucji zarządzającej linią kolejową z Kalwarii do Bielska - podjęli kolejni mieszkańcy Choczni:
  • Andrzej Choczyński, urodzony w Choczni w 1856 roku jako Andrzej Bąk, syn Jana i Wiktorii, od 1898 roku kancelista (urzędnik) kolejowy kolejno w: Mszanie, Wadowicach i w Jaśle, związany z koleją do emerytury w 1913 roku
  • Franciszek Dąbrowski, urodzony w 1882 roku w Choczni, jako syn Józefa i Zofii, który wstąpił do służby kolejowej w 1912 roku. Zdał egzaminy na konduktora towarowego, rewizyjnego, bagażowego i kierownika pociągu, po czym pracował jako konduktor i kierownik pociągu na stacjach Jasło i Bielsko
  • Tomasz Kamiński, urodzony w 1885 roku w Choczni, jako syn Franciszka i Marii, który wstąpił na służbę do kolei w 1914 roku. Do emerytury w 1938 roku pracował jako: robotnik kolejowy (do 1917 roku), hamulcowy (do 1919 roku), konduktor (do 1923 roku), przetokowy (1923), konduktor (do 1925 roku) i hamulcowy (do 1928 roku) na stacji Kraków Płaszów oraz konduktor II klasy (od 1929 roku) na stacji w Bielsku
  • Józef Kręcioch, urodzony w 1886 roku w Choczni, jako syn Franciszka i Marii, który wstąpił na służbę do kolei w 1909 roku i pracował tam w charakterze urzędnika, między innymi w Rzeszowie, Muszynie, Gorlicach, Chabówce, Chrzanowie, Nisku, Rajczy, Tarnowie i w Krakowie. Następnie sprawował funkcję naczelnika stacji kolejowych w Zatorze, Skawcach (1919), Grudziądzu (1920), Wadowicach (1923), Balinie (1929) i w Krzeszowicach, skąd przeszedł na emeryturę 
Mianowanie Józefa Kręciocha
stacjomistrzem w Rzeszowie (1909)

  • Kazimierz Kumala, urodzony w 1892 roku w Krakowie, jako syn Jana i Marii, związany zamieszkaniem z Chocznią od przełomu XIX i XX wieku, który rozpoczął pracę pomocnika kancelaryjnego przy sekcji utrzymania kolei w Wadowicach w 1910 roku. Później pracował jako telegrafista na stacji w Kętach, praktykant w Wadowicach i w Szczakowej oraz  asystent kolejowy w Suchej Beskidzkiej. W 1927 roku objął stanowisko zawiadowcy stacji w Trzcinicy, a od 1929 roku do śmierci w 1931 roku zawiadywał stacją PKP w Osielcu
  • Piotr Pietruszka, urodzony w 1859 roku w Choczni, jako syn Andrzeja i Magdaleny, pracownik kolei od 1892 roku. Był zatrudniony jako konduktor na stacji w Krakowie do 1908 roku, kiedy to przeniesiono go w stan spoczynku
  • Karol Rams (Ramz), urodzony w 1869 roku w Choczni, jako syn Piotra i Wiktorii, który od 1896 roku pracował na kolei, początkowo jako hamulcowy, a od 1907 roku jako konduktor, z miejscem zamieszkania w Trzebini. W PKP po 1918 roku jako starszy magazynier. Od 1923 roku na emeryturze
  • Karol Styła, urodzony w 1868 roku w Choczni, jako syn Jana i Wiktorii, który w latach 1893-1896 pracował przy linii kolejowej Bielsko-Kozy. Do 1901 roku był prowizorycznym dróżnikiem kolejowym na trasie Bielsko-Żywiec. Od 1901 roku pracował jako strażnik kolejowy. Od 1904 roku był zatrudniony w Kalwarii Zebrzydowskiej, a od 1908 roku na linii Andrychów-Wadowice. Od 1913 roku znalazł miejsce pracy w Sekcji Utrzymania Ruchu w Bielsku (ck Nordbahndirektion). Po I wojnie światowej pozostał na analogicznym stanowisku pracy w PKP. W 1925 roku awansował na starszego dróżnika, a w 1927 roku został przeniesiony w stan spoczynku. 
  • Izydor Synowiec, urodzony w Świątnikach Górnych w 1888 roku, związany z koleją od 1910 roku, a z Chocznią od 1912 roku- po ślubie z zamieszkałą w Choczni Karoliną Chrapkiewicz. W latach 1920-23 był nadzorcą stacji w Andrychowie, a po powrocie do pracy w kolejnictwie (w 1928 roku) był zatrudniony w charakterze telegrafisty na stacjach kolejowych w Wadowicach i w Bielsku
  • Wojciech Szczur, urodzony w 1842 roku w Choczni, jako syn Jana i Ewy, który zatrudnił się w warsztatach kolejowych w Krakowie w 1895 roku
  • Józef Woźniak, urodzony w 1876 roku w Choczni, jako syn Michała i Wiktorii, który wstąpił na służbę do kolei w 1909 roku. Od 1916 roku był zatrudniony w warsztatach kolejowych w Nowym Sączu, gdzie w 1919 roku został mianowany podmajstrzym
  • Jan Zając, urodzony w 1886 roku w Choczni, jako syn Jana i Marianny, który wstąpił do służby kolejowej w 1910 roku. Pracował w Krakowie najpierw jako robotnik kolejowy (magazynier i hamulcowy), a od 1920 roku jako konduktor i kierownik pociągów. 
W tymże czasie miejscem pracy z Chocznią był związany również krótko dróżnik kolejowy Józef Łukasik, urodzony w 1885 roku w Starżawie koło Chyrowa. Łukasik wstąpił na służbę do kolei w 1903 roku. W 1916 roku przeniósł się z rejonu Wadowic do pracy kolejno na stacjach w: Bielsku, Tarnowie i Jaśle.
Natomiast pewnym szczególnym przypadkiem był Jan Aksak, urodzony w 1872 roku w Barwałdzie Górnym, który co prawda pracę na kolei rozpoczął już w 1901 roku, a służbę w 1909 roku, ale w Choczni zamieszkał dopiero w okresie międzywojennym.
W niepodległej Polsce większość wymienionych wyżej kolejarzy przeszła do pracy w Polskich Kolejach Państwowych.
Oczywiście zatrudnienie w tej branży znaleźli także następni chocznianie z urodzenia lub zamieszkania. Należeli do nich między innymi:
  • Józef Bryndza urodzony w 1877 roku w Choczni, 
  • Józef Czech urodzony w 1895 roku w Mnikowie,
  • Ludwik Drapa urodzony w 1898 roku w Choczni, robotnik kolejowy (przetokowy),
  • Stanisław Duda urodzony w 1897 roku w Uszwi, sezonowy robotnik kolejowy,
  • Tomasz Graboń urodzony w 1886 roku w Choczni,
  • Paweł Koenig, dróżnik i zawiadowca stacji w Choczni,
  • Antoni Kolber urodzony w 1897 roku w Choczni,
  • Jan Kręcioch urodzony w 1893 roku w Choczni, od 1920 roku kolejno: robotnik stacyjny, telegrafista, prowizoryczny stacyjny i stacyjny - link
  • Władysław Bolesław Kręcioch urodzony w 1910 roku w Choczni, urzędnik kolejowy,
  • Aleksander Kumala urodzony w 1898 roku w Krakowie, dyżurny ruchu w Wadowicach,
  • Stanisław Legut urodzony w 1914 roku w Choczni, kancelista od 1939 roku,
  • Bronisław Nieć urodzony w 1907 roku w Dębinie Łętowskiej, urzędnik kolejowy, 
  • Józef Pindel urodzony w 1894 roku w Choczni, konduktor, kierownik pociągu,
  • Franciszek Rusinek urodzony w 1895 roku w Choczni,
  • Michał Skowron urodzony w 1898 roku w Choczni, zwrotniczy, zginął w wypadku podczas pracy w Wadowicach w 1938 roku,
  • Józef Spisak urodzony w 1886 roku w Radoczy,
  • Eugeniusz Talaga urodzony w 1911 roku w Choczni (?), absolwent Liceum Kolejowego w Krakowie, wnuk Jakóba Bielenina,
  • Władysław Woźniak urodzony w 1898 roku w Choczni, konduktor, kolejowy działacz związkowy.
Ciekawa była droga do zawodu Henryka Woźniaka, urodzonego w 1919 roku w Detroit w rodzinie chocznian: Andrzeja i Elżbiety z domu Ruła, który najpierw powrócił z USA do Polski, by w 1937 roku wyemigrować ponownie i podjąć pracę kolejarza na obczyźnie.
Z kolei pracownikiem linii kolejowej Wabash Railroad w USA był chocznianin Michał Młocek (1883-1944).
We wrześniu 1939 roku w zbombardowanym pociągu zginął wymieniony wyżej Tomasz Graboń.
Wspomniani już także Jan Zając, Józef Łukasik, Franciszek Dąbrowski i Władysław Woźniak byli zatrudnieni w okresie okupacji przez niemieckie koleje Ostbahn.

Umowa o najem pracy Jana Zająca 
Oświadczenie o nieżydowskim pochodzeniu
 niezbędne do uzyskania pracy w niemieckich kolejach
Tytułem ciekawostki można wspomnieć jeszcze o pracy w okresie okupacji, którą wykonywał przy obsłudze kolejki wąskotorowej chocznianin Michała Gzela (ur.1899), wysiedlony przez Niemców na Lubelszczyznę.
Natomiast wymieniany wcześniej kolejarz Józef Pindel był zaangażowany w pomoc wysiedlanym mieszkańcom Choczni, których po zgromadzeniu w Wadowicach przewożono koleją do miejsc ich zsyłki, a Eugeniusz Talaga jako pracownik węzła kolejowego Łuków współpracował z konspiracją.



piątek, 27 października 2017

Jakub Bielenin - dróżnik kolejowy w Choczni

Po wybudowaniu przebiegającej przez Chocznię linii kolejowej z Kalwarii do Bielska zarządzająca nią k.k. Nordbahndirektion ustanowiła na całej długości tej trasy szereg posterunków kontrolnych obsadzonych przez etatowych strażników kolejowych.
Posterunek w Choczni miał numer 11, a jego pierwszym pracownikiem od 12 kwietnia 1893 roku był Jakub Bielenin, zapisywany zgodnie z regułami ówczesnej ortografii jako Jakób Bielenin.

autograf Jakóba Bielnina
Dużo informacji biograficznych na jego temat zawierają zachowane do dziś pracownicze akta osobowe.
Jak wynika z zapisanych tam danych Jakób Józef Bielenin urodził się 24 maja 1853 roku w Brzeszczach w powiecie bialskim. Był synem rolnika Wojciecha Bielenina i jego żony Agnieszki z domu Kiszczak. W późniejszym czasie był ich głównym spadkobiercą, ale uzyskaną ojcowiznę sprzedał.
Po ukończeniu trzyklasowej szkoły w Brzeszczach w bardzo młodym wieku, bo już jako dwunastolatek, podjął pracę przy budowie linii kolejowej Dziedzice-Jawiszowice.
Dziewięć lat później (w 1874 roku) został powołany do trzyletniej służby wojskowej, którą odbył w 56 pułku piechoty. Na początku 1878 roku poślubił Annę Fejdych i znalazł zatrudnienie u dzierżawcy dóbr Bestwinka. Tam przepracował kolejne 5 lat.
Od 1883 roku Bielenin ponownie pracował przy budowie linii kolejowej, tym razem na odcinku Oświęcim- Jawiszowice. Został też członkiem Kasy Chorych.
W grudniu 1886 roku zatrudniono go jako nieetatowego zastępczego strażnika kolejowego w wartowni 254/4. W tym samy czasie władze wojskowe przeniosły go do drugiej kategorii obowiązku wojskowego- tak zwanej Landwehry, czyli obrony krajowej.
Od maja 1888 roku Bielenin pełnił obowiązki prowizorycznego strażnika kolejowego (tak zwanego budnika) w Kozach na posterunku nr 2 linii kolejowej Bielsko-Kalwaria, a 1 lipca 1889 roku wstąpił na służbę do kolei państwowych (Dyrekcji Północnej) i objął strażnicę numer 3 w Kętach. Za pracę otrzymywał rocznie równowartość 552 koron (wprowadzonych w 1892 roku) i 200 koron dodatku mieszkaniowego.
W 1891 roku jego pensję podniesiono do 740 koron rocznie, a dodatek mieszkaniowy do 240 koron.
Z tą samą pensją przeniesiono go na posterunek w Choczni.
W związku z uruchomieniem przystanku kolejowego w Choczni, otwartego 18 grudnia 1891 roku, Bieleninowi przybyły nowe obowiązki, ale niewielkiej podwyżki (do 800 koron) doczekał się dopiero od stycznia 1897 roku. W tym samym roku był bohaterem wydarzenia opisanego w dzienniku ludowym "Prawda", gdy 14 kwietnia zapobiegł wykolejeniu pociągu po podmyciu torów na skutek intensywnych opadów. (link)
Być może jego zachowanie w tej krytycznej sytuacji wpłynęło na kolejną podwyżkę (do 1000 koron) od następnego roku.
Zarobki Bielenina rosły sukcesywnie do końca upadku monarchii Austro-Węgierskiej, osiągając w 1918 roku poziom 1500 koron rocznie.
Przez ostatnie dwa lata tego okresu jako jego oficjalne miejsce pracy figuruje w aktach już nie Chocznia, a Bielsko. 
W 1918 roku Jakób Bielenin został nagrodzony przez władze austriackie Żelaznym Krzyżem Zasługi (Eisernes Verdienstkreuz).
Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Bielenin kontynuował pracę na kolei w charakterze strażnika kolejowego w sekcji bielskiej. Od 1 lipca 1920 roku zarabiał miesięcznie 500 marek polskich, a od 1 stycznia 1921 roku o 50 marek więcej.
15 stycznia 1923 roku przeniesiono go w stały stan spoczynku, a od 1 marca przeszedł na emeryturę, do której zaliczono mu 34 lata pracy. Zasadniczą część miesięcznej emerytury Bielenina (25748 marek polskich) stanowił dodatek drożyźniany (24888 marek).
Na emeryturze zajmował się hodowlą róż w ogródku przy swoim domu obok przystanku PKP w Choczni.
Zmarł 6 lipca 1930 roku i został pochowany na cmentarzu w Choczni.
Po jego śmierci żona Anna pobierała pensję wdowią w wysokości 83,33 zł.

W "Kronice wsi Chocznia" tak pisze o nim Józef Turała:

(...) Był to mężczyzna wzrostu średniego, silnej budowy i nosił dosyć długą brodę, co było rzadkością na owe czasy, a po pracy, czy nawet w czasie pracy- w czasie przerw w przerw w przejazdach pociągów z amatorstwa zajmował się ogródkiem kwiatowym, w którym miał przepiękne róże i to koloru bordeaux, które sam szczepił. zawsze podziwialiśmy i jego- a także i te przepiękne róże w ogrodzie ! 
(...) Lubił on młodzież studencką, która z Choczni z tej stacji dojeżdżała do szkół do Wadowic, do Kęt, czy do Białej, często z nią rozmawiał i żartował, przez co i przez nią był bardzo lubiany."(...)

Jakób i Anna Bieleninowie byłi rodzicami sześciorga dzieci, z których tylko najmłodszy Anastazy przyszedł na świat w Choczni.
Wszystkie dzieci Bieleninów były osobami zasłużonymi dla Choczni, a kilkoro z nich stało się postaciami znanymi w całej Polsce:
  • Władysław Bielenin (1886-1941) aktor, śpiewak, reżyser, dramaturg i publicysta, (link)
  • Eugeniusz Bielelnin (1891-1979), dziennikarz i działacz ludowy, literat, oficer Wojska Polskiego, w młodości był członkiem choczeńskiego "Sokoła", Sokolej Drużyny Polowej oraz aktorem i animatorem miejscowego teatru amatorskiego, (link)
  • Anastazy Bielenin (1893-1954), żołnierz Legionów Polskich, major pożarnictwa, komendant Centralnej Szkoły Pożarnictwa, w Choczni był instruktorem skautingu, komendantem Sokolej Drużyny Polowej i aktorem teatru amatorskiego, (link)
  • Bronisława Talaga (1879-1957) żona choczeńskiego nauczyciela Wincentego Talagi, była działaczką stowarzyszeń katolickich w Choczni (patronat nad KSMŻ), dekoratorką wnętrza kościoła parafialnego na uroczystości religijne, krawcową i kucharką,
  • Stanisława Czaderska/Słupecka (1883-1955) nauczycielka, żona profesora gimnazjalnego Zbigniewa Czaderskiego,
  • Albina Tarasek (1889-1981), wieloletnia nauczycielka języka polskiego w szkole w Choczni Dolnej, działaczka społeczna (członkini Gromadzkiej Komisji Kultury, Oświaty i Zdrowia) i katolicka (patronat nad KSMŻ).
Wybitnych postaci nie brakowało również w pokoleniu wnuków Jakóba- warto wspomnieć tu o: Irenie Bielenin (profesor AR w Krakowie), Janinie Podlodowskiej (nauczycielce, poetce), Irenie Bielenin-Rokossowskiej (aktorce), Wincentynie Talaga (nauczycielce), Marianie Talaga (żołnierzu Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie), Eugeniuszu Talaga (urzędniku kolejowym, członku ruchu oporu w czasie II WŚ).
Natomiast bratem Jakóba Bielenina był ksiądz Józef Bielenin- profesor w krakowskim seminarium duchownym i na UJ, a jego siostrzeńcem ojciec Anatol (Władysław) Jarzyna, karmelita, kapelan wojskowy w czasie I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej.

środa, 5 listopada 2014

Dzielny strażnik kolejowy

List Antoniego Świętka z Choczni do redakcji dziennika ludowego "Prawda" z 15 maja 1897 roku:

"Dnia 14 kwietnia b. r. około godziny jedenastej w południe po pięknej zrana pogodzie nadeszła nagle wielka burza i wielki deszcz wraz z gradem na naszą wieś pod Wadowicami. Deszcz wraz z gradem padał może godzinę, a tak wielka woda wezbrała, że pola i łąki niżej położone wyglądały jak małe jeziorka, a rzeki wezbrały i wystąpiły ze swych brzegów. Właśnie było to południe, podczas którego jeździ pociąg z Kalwaryi do Białej. 
Strażnik kolejowy Jakób Bielenin, człowiek z prawym charakterem, inteligentny, każdemu dobrze życzący, uczciwy, a przedewszystkiem gorliwie starający się o chwałę Bożą. Pomimo tak wielkiej burzy i tak wielkiego deszczu, nie dbając zupełnie na niebezpieczeństwa, jakie groziły, zostawia swą córkę na przystanku (Chocznia bowiem ma przystanek osobowy), która doskonale się ze swego zadania wywiązała. Sam zaś Bielenin, wziąwszy potrzebne narzędzia, udaje się na tor kolejowy. W odległości może klm. od jego domu spostrzega z przerażeniem, że przez tor przechodzi woda w takiej ilości, że już szuter znajdujący się pod szynami wybrała i już niemal progami rwała. Wówczas strażnik nie stracił odwagi, lecz udał się do poblizkich domów, zwołał gospodarzy i jak mógł, naprawiał tor kolejowy, aby tylko nadchodzący pociąg osobowy, wiozący masę ludu mógł przejechać. Właśnie nadjeżdża, on w swej troskliwości o dobro ludzi i dyrekcyi wychodzi naprzeciw i pociąg zastawia, bo widział jakie może wyniknąć niebezpieczeństwo, gdyby pociąg runął. Kiedy już pociąg stanął, wyszła odpowiednia komisya i zbadała, że trudno będzie przejechać, wówczas pociąg się zatrzymał, a Bielenin zwoławszy ludzi, jak mógł pozastawiał wodę, pod szyny nabił kamieni, tak że pociąg mógł wprawdzie pomału przejechać, co może jedynie zawdzięczyć troskliwości i pilności wymienionego strażnika. Po przejściu osobowego pociągu miał zaraz przejeżdżać ciężarowy z przeciwnej strony, dlatego też Jakób Bielenin z natężaniem wszystkich swych sił starał się w jak najkrótszym czasie  to co było zepsute naprawić, chociaż mu to z trudnością przychodziło, bo woda uniosła prawie wszystek szuter i kamienie na pola. Mimo tego zachęcał robotników w pracy własnym swym przykładem, aby pociąg mógł dalej kursować. Taka to wielka odpowiedzialność ciąży na barkach strażników kolejowych, od których całe niemal bezpieczeństwo nietylko ludzi, lecz także i skarbu państwa zawisło."

czwartek, 2 października 2014

Kolejowa stacja załadunkowa w Choczni

Notatka z "Ilustrowanego Kuryera Codziennego" numer 119 z 23 maja 1914 roku:

Ładownia w Choczni pod Wadowicami

Z Wiednia donoszą nam: Onegdaj odbyła się w Choczni komisya, dotycząca utworzenia stacyi ładunkowej w Choczni. Komisyi przewodniczył komisarz powiatowy dr Jaworski z ramienia namiestnictwa, w imieniu dyrekcyi kolei półn. występowali dr Jul. Haraschim i nadinżynier Nowicki, starostwo powiatowe zastępował dr Pawik, ministerstwo kolejowe nadradca Lauda.
Jak się dowiadujemy, gmina Chocznia postarała się o utworzenie wspomnianej ładowni i ofiarowała na ten cel 5000 koron. Dyrekcja kolei północnej zaś, dzięki przychylności Ekscelencyi Barona Banhansa przychyliła się do życzenia gminy i dodawszy do tej sumy 13.000 koron postanowiła ładownię kosztem 18.000 koron urządzić.
Gmina Chocznia uzyska przez utworzenie ładowni możność ładowania towarów w Choczni, zamiast w Wadowicach.