Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genealogia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą genealogia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 września 2026

Analiza danych o 18. i 19. wiecznych potomkach Antoniego Widlarza

 Ponieważ nazwisko Widlarz należy do najczęściej noszonych w Choczni i jej okolicy, analiza danych o potomkach Antoniego Widlarza, urodzonego w 1716 roku (zwanego także Wawrzyńczak) może dostarczyć ciekawych informacji nie tylko o tej linii, zdecydowanie dominującej wśród współczesnych Widlarzów, ale także o ogólnej demografii Chocznian.

W analizie ograniczono się do 4 pokoleń potomków Antoniego, urodzonych między 1747 a końcem drugiej połowy XIX wieku, którzy w metrykach chrztów podawani są z nazwiskiem Widlarz.

Antoni Widlarz miał w sumie 15 dzieci: 5 synów i 10 córek, z których swoje dzieci miało dziewięcioro (3 synów i 6 córek), czyli 60% doczekało się swojego potomstwa, a 40% nie, głównie dlatego, że zmarli jako dzieci. W sumie liczba wnuków Antoniego wynosiła aż 70, ale wśród jego potomków nie była to wartość rekordowa.

W sumie własnego potomstwa doczekało się 98 (46%) osób spośród 211 dzieci, wnuków, prawnuków i praprawnuków Antoniego według podanych wyżej założeń.

W gronie uwzględnionych potomków Antoniego płeć męska przeważała nad żeńską (52% : 48%), czyli proporcje płci były odwrotne niż w ówczesnej choczeńskiej populacji.

Na osobę z potomstwem średnio przypadało prawie 8 dzieci (7,8), a na każdego potomka Antoniego średnio 3,6.

Liczba dzieci wynosiła od 1 do 19, najczęściej 10 (15 przypadków).

Najwięcej dzieci posiadali męscy potomkowie Antoniego:

RodzicDzieci (s/c)
Piotr Widlarz ur. 185019 (7s/12c)
Helena Kumorek z domu Widlarz ur. 178315 (5s/10c)
Józef Widlarz ur. 186915 (10s/5c)
Tomasz Widlarz ur. 180814 (6s/8c)

Z kolei rekordzistą pod względem liczby wnuków był Mikołaj Widlarz, wnuk Antoniego, który miał ich aż 110.

Największe gałęzie rodowe (liczba wnuków danego przodka)

  1. Mikołaj ur. 1786 → 110 wnuków (największa, najbardziej rozbudowana)
  2. Antoni ur. 1825 → 93 wnuki
  3. Marek ur. 1758 → 54 wnuki
  4. Wojciech ur. 1821 → 53 wnuki
  5. Tomasz ur. 1826 → 46 wnuków
  6. Łukasz ur. 1750 → 37 wnuków
  7. Bartłomiej ur. 1800 → 36 wnuków
  8. Tomasz ur. 1808 → 35 wnuków
  9. Wojciech ur. 1819 → 34 wnuki
  10. Szymon ur. 1783 → 33 wnuki
  11. Jan ur. 1832 → 23 wnuków

Synowie Widlarzów miewali własne dzieci nieco częściej niż córki Widlarzów (o 8%) i posiadali ich średnio nieco więcej (8,1 vs. 7,5).

W przypadku Tomasza Widlarza, urodzonego w 1808 roku, aż 10 z wszystkich 14 jego dzieci nie zostawiło potomstwa. Słabo rozmnażały się też dzieci Wawrzyńca Widlarza (ur. 1821) - tylko troje z jedenaściorga miało własne dzieci i Bartłomieja Widlarza (ur. 1800) - czworo z jedenaściorga.

Z kolei w przypadku Józefa Widlarza (ur. 1836) własne dzieci miało 80% jego dzieci (4 z 5 synów).

Najbardziej nietypowy rozkład płci wystąpił wśród dzieci Mikołaja Widlarza (ur. 1846), któremu urodziło się aż 8 synów i 2 córki.





poniedziałek, 23 lutego 2026

Na Myheritage o odkryciu genealogicznym związanym z Chocznią

 Na blogu MyHeritage, jednej z największych na świecie platform do badania historii rodziny i testów DNA, ukazał się wczoraj artykuł Debry DeZarn o odkryciu nieznanych korzeni jej ojca.

blog.myheritage.com

 Tytuł tej notatki to:

Mówiono mi, że mój dziadek był sierotą. Dopasowanie DNA ujawniło inną historię

Urodzona w Kalifornii Debra przez całe życie słyszała od swojej rodziny, że jej dziadek Ladislaus Kloss był sierotą i wychowywał się w przytułku, gdzie był regularnie bity i źle traktowany. W wieku 12 lat uciekł stamtąd, a potem, już jako dorosły, sam dotarł do Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Rodzina Debry twierdziła, że Ladislaus nie miał rodziców, ani rodzeństwa, a ich linia jest czysto niemieckiego pochodzenia. Po osiedleniu się w stanie Pensylwania Kloss ożenił się i miał pięcioro dzieci. Ojciec Debry był najstarszy i miał trzy siostry oraz jednego brata.
Smutna historia dziadka budziła u Debry żal. Jednocześnie widziała kontrast z losami rodziny swojej matki, które były znane od wielu pokoleń, utrwalone na licznych fotografiach i spisane w starej Biblii, przekazywanej z pokolenia na pokolenie.
Debra kojarzyła, że ojciec wspominał coś o pochodzeniu z jakiejś "Bohemii" i o tym, że chłopcy w tej rodzinie byli wychowywani w wierze luterańskiej, a dziewczynki jako katoliczki. Wtedy nazwa Bohemia nic jej jednak nie mówiła.
Gdy Debra miała 20 lat, jej ojciec zmarł. Po pogrzebie jego brat wyjawił rodzinny sekret - okazało się, że ojciec Debry i jej dwie ciotki wcale nie urodziły się w Pensylwanii, lecz przybyły do USA z rodzicami, czyli Ladislausem Klossem i jego żoną, właśnie z owej Bohemii, czyli terenu dzisiejszych Czech. Gdy ojciec Debry miał zostać przyjęty na szkolenie oficerów armii USA uznał, że korzystniej będzie podawać, że urodził się na amerykańskiej ziemi. Zadeklarował, że jego akta urodzenia spłonęły, a on sam urodził się w Pensylwanii rok później, niż w rzeczywistości.
Debra nie przypuszczała wtedy, że nie jest to ostatnia ujawniona tajemnica z historii Klossów.
Niedługo później Debra poważniej zainteresowała się rodzinną genealogią i zaczęła gromadzić wszelkie dostępne informacje na temat swoich przodków. Odtworzenie genealogii ze strony matki nie było trudne, ale w przypadku ojca ciągle napotykała na nieprzekraczalny mur, mimo że pod koniec lat 90. pojawiły się liczne fora genealogiczne i internetowe bazy danych.
Lata później postanowiła spróbować testów genetycznych ukierunkowanych na poszukiwanie krewnych. Długo nie pojawiały się żadne podobieństwa genetyczne ze strony jej ojca, aż w 2018 roku nastąpił przełom.
Otrzymała email z Polski od potomka kuzyna jej dziadka, w którym szczegółowo przestawiono pochodzenie Klossów. Jednym ruchem zostały obalone jej wieloletnie przekonania, co do pochodzenia dziadka. Okazało się, że wcale nie był sierotą, urodził się w Brennej na Śląsku, a jego ojciec był synem sklepikarza z Choczni, gdzie do dziś mieszkają jego krewni.
Podekscytowana Debra natychmiast podzieliła się tymi sensacjami z innymi potomkami Ladislausa Klossa.
Aby poznać tę samą historię z drugiej strony, Elisabeth Zetland z myheritage skontaktowała się ze mną, jako osobą, poprzez którą Debra poznała dzieje rodziny swojego dziadka.
W mojej rodzinie zachowała się świadomość o przodkach noszących nazwisko Kloss, mimo że ostatnią noszącą to nazwisko była moja praprababka Ludwika. Wiedzieliśmy o ich morawskich korzeniach, ale szczegóły, tak samo jak w przypadku Debry, poznaliśmy po latach. Moja praprababka nie urodziła się na Morawach, jak wcześniej sądziliśmy, lecz w Choczni. Z Moraw pochodził natomiast jej ojciec Ignacy, prowadzący sklepik pod obecnym Osiedlem Malatowskim. Poszukiwania w choczeńskich księgach metrykalnych ujawniły imiona rodzeństwa Ludwiki i część ich dalszych losów. Potomkowie Ignacego Klossa żyją w Choczni do dziś, choć nazwisko Kloss zanikło.
Jednym z braci mojej praprababki Ludwiki był starszy od niej Józef Kloss. Najpierw poznaliśmy datę jego urodzenia w Choczni, a później poprzez dane z Kriegsarchiv w Wiedniu fakt, że służył w austriackiej armii i po zwolnieniu do rezerwy osiadł w Brennej. W austriackich szematyzmach zapisano z kolei, że Józef był leśniczym, a w księgach metrykalnych z Brennej, że założył tam rodzinę i miał kilkoro dzieci, w tym syna Władysława.
Ponieważ badania DNA wykazały, że posiadam dość duże podobieństwo genetyczne z niejaką Debrą DeZarn z USA, to logicznym wnioskiem było, że musimy mieć wspólnych i nieodległych w czasie przodków. W jej drzewie genealogicznym znajdował się Ladislaus Kloss, urodzony dokładnie wtedy, co Władysław Kloss, syn Józefa z Brennej, więc tu znajdowało się rozwiązanie tej zagadki genealogiczno/genetycznej - naszymi wspólnymi przodkami byli Ignacy Kloss, choczeński sklepikarz i jego żona Zuzanna z domu Honkisz, urodzona w Kozach.
Na zakończenie swojego artykułu Debra pisze, że zamierza z córką odwiedzić w tym roku Polskę. Będzie to dla niej dobra okazja, aby poznać rodzinę z Choczni.
Na razie Debra cieszy się, że:
mój dziadek nie był duchem, nie sierotą zagubioną w historii. Należał do rodziny, miejsca i historii, które po prostu cierpliwie czekały — na odpowiedni moment, by wrócić do mnie.


środa, 7 stycznia 2026

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw z lat 1891-1910 - część III

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw zawieranych w Choczni w latach 1891-1910 oprócz wieku małżonków i ich stanu cywilnego (patrz tu), czy próby sprawdzenia, jak daleko sięgały matrymonialne wędrówki Chocznian sprzed ponad 100 lat (patrz tu), może obejmować także takie czynniki, jak: ogólną strukturę związków małżeńskich, endogamię i egzogamię, czyli otwartość społeczności Choczni oraz zakorzenienie genealogiczne małżonków.

I. Ogólna charakterystyka małżeństw 1891-1910

W badanym dwudziestoleciu w Choczni zawarto łącznie 427 małżeństw, co daje średnią nieco ponad 21 małżeństwa rocznie (21,4).

Okres Liczba małżeństw Średnia roczna
1891-1900 200 20,0
1901-1910 227 22,7
Razem 427 21,4

Widoczny jest niewielki wzrost liczby zawieranych małżeństw w drugiej dekadzie – o około 13,5% w porównaniu z pierwszą. Może to świadczyć zarówno o naturalnym przyroście ludności, jak i o napływie nowych mieszkańców po parcelacji majątku sołtysiego.

Rekordowe lata:

- Najwięcej małżeństw: 1902 rok – 28 ślubów

- Najmniej małżeństw: 1895 i 1907 rok – po 17 ślubów

Różnica między skrajnymi wartościami (11 ślubów) przy średniej około 21 rocznie wskazuje na dość znaczne wahania, które trudno powiązać z  czynnikami gospodarczymi lub jakimiś lokalnymi wydarzeniami wpływających na decyzje matrymonialne.


II. Endogamia i egzogamia – otwartość społeczności

Jednym z ciekawszych pytań, jakie można sobie postawić przy analizie małżeństw z tego okresu, jest kwestia zamkniętości lub otwartości społeczności choczeńskiej. Dane pozwalają wyróżnić:

  • Małżeństwa endogamiczne – oboje małżonkowie urodzeni w Choczni,
  • Małżeństwa egzogamiczne – przynajmniej jedno z małżonków urodzone poza Choczenią.

Struktura małżeństw według miejsca urodzenia:

Okres Endogamiczne Egzogamiczne % endogamii
1891-1900 134 66 67,0%
1901-1910 110 117 48,5%
Razem 244 183 57,1%

W pierwszej dekadzie badanego okresu ponad dwie trzecie małżeństw zawierano między rodowitymi choczenianami. W drugiej dekadzie proporcje niemal się wyrównały – małżeństwa z osobami „z zewnątrz" stanowiły już ponad połowę wszystkich związków.

Szczególnie widoczne jest to w latach:

- 1904 – tylko 5 małżeństw endogamicznych na 18 (28%)

- 1906 – 5 na 20 (25%)

- 1907 – 6 na 17 (35%)

Dla kontrastu, lata o najwyższej endogamii:

- 1894: 19/21 = 90%

- 1900: 18/21 = 86%

Spadek endogamii z 67% do 48,5% w ciągu zaledwie dekady to niezwykle istotna zmiana z perspektywy historii społecznej.

III. Struktura małżonków

W 427 małżeństwach uczestniczyły 854 osoby. Struktura według ich miejsca urodzenia przedstawia się następująco:


Kategoria Liczba Procent
Urodzeni w Choczni 645 75,5%
Urodzeni poza Chocznią 209 24,5%

Interesujące dane przynosi porównanie kategorii „urodzonych w Choczni" z „mieszkającymi w Choczni" w momencie ślubu. Różnice między tymi wartościami wskazują na procesy migracyjne:


Rok Małżeństwa między mieszkańcami Małżeństwa między urodzonymi Różnica
1897 17 16 +1
1899 15 14 +1
1901 14 12 +2
1902 20 16 +4
1905 17 15 +2
1906 12 5 +7
1907 10 6 +4
1910 15 11 +4

Dodatnie różnice świadczą o tym, że część osób zawierających małżeństwo mieszkała już w Choczni, choć urodziła się gdzie indziej. Wskazuje to na napływ ludności do miejscowości, szczególnie wyraźny po 1900 roku. Rok 1906 jest szczególnie wymowny: aż 7 małżeństw więcej zawarto między mieszkańcami niż między urodzonymi w Choczni. Oznacza to znaczący napływ osób, które osiedliły się we wsi przed ślubem.

IV. Głębokie zakorzenienie

Dla lat 1901-1910 uwzględniłem dodatkowe dane, które sięgają znacznie głębiej niż samo miejsce urodzenia. Pokazują one, ilu małżonków pochodziło z rodzin zamieszkujących Chocznię przed 1772 rokiem, czyli od co najmniej sprzed 130-140 lat (w momencie zawierania małżeństwa). To pozwala zidentyfikować prawdziwy demograficzny „rdzeń" społeczności: potomków rodów, które żyły tu już za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przed pierwszym rozbiorem Polski.


Kategoria Liczba osób Procent małżonków
Ojciec z rodziny sprzed 1772 272 59,9%
Matka z rodziny sprzed 1772 229 50,4%
Oboje rodziców z rodzin sprzed 1772 199 43,8%
Analiza rok po roku:
Rok Małżeństw Małżonków Ojciec sprzed 1772 Matka sprzed 1772 Oboje rodzice sprzed 1772
1901 22 44 63,6% 54,5% 47,7%
1902 28 56 71,4% 53,6% 50,0%
1903 25 50 70,0% 54,0% 46,0%
1904 18 36 50,0% 41,7% 38,9%
1905 24 48 66,7% 60,4% 52,1%
1906 20 40 42,5% 37,5% 35,0%
1907 17 34 50,0% 41,2% 35,3%
1908 24 48 56,3% 47,9% 37,5%
1909 26 52 55,8% 55,8% 44,2%
1910 23 46 63,0% 50,0% 45,7%

Niemal 44% małżonków pochodziło z rodzin zadomowionych w Choczni od ponad 130 lat. To niezwykle wysoki wskaźnik ciągłości genealogicznej, świadczący o stabilności osadniczej wsi. Mówiąc obrazowo - niemal co drugi ślub w ówczesnej Choczni łączył osoby, których przodkowie żyli tu już w czasach, gdy Polska traciła niepodległość.

Wyraźna różnica między odsetkiem ojców (60%) a matek (50%) z rodzin rdzennych wskazuje na tak zwany wzorzec patrylokalny – to kobiety częściej przychodziły do Choczni „z zewnątrz", wychodząc za miejscowych mężczyzn. Różnica około 10 punktów procentowych (a w praktyce jeszcze większa, bo mieszkający w Choczni mężczyźni zawierali także małżeństwa poza wsią, a kobiety na ogół nie) jest statystycznie istotna i potwierdza tradycyjny model osadniczy galicyjskiej wsi, w którym mężczyzna częściej pozostawał w rodzinnym gospodarstwie, a kobieta częściej przenosiła się do wsi męża, co wynikało z systemu dziedziczenia gospodarstw.

V. Powiązanie zjawisk i trójwarstwowa struktura społeczności

Lata o niskiej endogamii (zidentyfikowane wcześniej jako 1904, 1906, 1907) wykazują również najniższy odsetek małżonków z rodów rdzennych:


Rok Endogamia (urodzeni w Choczni) Oboje rodzice z rodzin sprzed 1772
1906 25% 35,0%
1907 35% 35,3%
1904 28% 38,9%
1905 63% 52,1%
1902 57% 50,0%

Korelacja jest wyraźna: w latach wysokiej imigracji do Choczni napływali ludzie nie tylko urodzeni gdzie indziej, ale też niemający żadnych wcześniejszych więzi rodzinnych z tą miejscowością. To byli prawdziwie „nowi" mieszkańcy, a nie np. dzieci chocznian urodzone w sąsiednich wsiach.

Na podstawie wszystkich danych możemy wyróżnić trzy warstwy mieszkańców Choczni zawierających małżeństwa na przełomie wieków:


Warstwa Charakterystyka Szacunkowy udział w małżeństwach
Rdzeń historyczny Oboje rodzice z rodzin osiadłych przed 1772 r. ~44%
Warstwa pośrednia Urodzeni w Choczni, ale bez pełnego zakorzenienia genealogicznego ~32%
Napływowi Urodzeni i wychowani poza Choczenią ~24%

Ta trójwarstwowa struktura obrazuje złożoność społeczności Choczni, która nie była wtedy ani całkowicie zamknięta, ani w pełni otwarta na przybyszów.

VI. Dynamika zmian w czasie

Wszystkie analizowane wskaźniki pokazują spójny trend: społeczność Choczni otwierała się na świat zewnętrzny.


Wskaźnik 1891-1900 1901-1910 Zmiana
Odsetek małżeństw endogamicznych 67,0% 48,5% -18,5 %
Średnia liczba małżeństw rocznie 20,0 22,7 +13,5%
Porównując pierwszą i drugą połowę tej dekady widać wyraźnie przyspieszenie zmian, gdyż odsetek małżeństw zawieranych między osobami o korzeniach sprzed 1772 roku spadł o 7,4%. Lata 1904-1907 wyróżniają się jako okres szczególnie intensywnych zmian. Mają one:
  • najniższy odsetek małżeństw endogamicznych,
  • najniższy odsetek osób z rodzin rdzennych,
  • największe różnice między „mieszkańcami" a „urodzonymi".

Chocznia nie była wyjątkiem – podobne procesy zachodziły w całej Galicji i szerzej w Europie Środkowej. Jednak dzięki zachowanym źródłom możemy te zjawiska śledzić z dużą precyzją, obserwując je nie w skali regionu czy kraju, ale pojedynczej wsi i konkretnych rodzin.

Na przełomie XIX i XX wieku potomkowie choczeńskich rodów sprzed 1772 roku nadal żenili się i wychodzili za mąż, ale środowisko, w którym żyli, ulegało zmianom przez napływ nowych rodzin.


piątek, 3 października 2025

Brońkowie w Choczni

 W latach 20. XX wieku pojawiło się w Choczni dwóch braci Brońków pochodzących z Głębowic, którzy byli synami Antoniego i Katarzyny z domu Szymik. Franciszek, starszy z nich (urodzony w 1888 roku), przed zamieszkaniem w Choczni przebywał przez kilkanaście lat w Stanach Zjednoczonych Ameryki. W 1912 roku poślubił w Detroit o cztery lata starszą od siebie Krystynę Lekacz, także wywodzącą się z Głębowic. W spisie mieszkańców USA z 1920 roku Brońkowie zostali zapisani wraz z czworgiem urodzonych w Detroit dzieci: Kate (Katarzyną), Geneve (Genowefą), Delvinią (Delfiną) i najmłodszym Walterem (Władysławem). Według danych tego spisu Franciszek Brońka pracował w fabryce amortyzatorów dla przemysłu samochodowego. 

Franciszek Brońka z rodziną

Dwa lata później Franciszek i jego rodzina mieszkali już w Choczni. Świadczy o tym zapis w choczeńskiej księdze metrykalnej, w której pod datą 16 kwietnia odnotowano chrzest Stanisława Mariana Brońki, syna Franciszka i Krystyny, mieszkańców domu nr 271, położonego w środkowej części wsi. W tej samej księdze, ale pod datą 22 października, zapisano chrzest Tadeusza Mariana Brońki, urodzonego 29 czerwca, którego rodzicami byli Bolesław Brońka, młodszy brat Franciszka (ur. w 1894 roku) i Stefania z Sandeckich, mieszkający blisko granicy z Wadowicami (przy obecnej ul. Kościuszki) i posiadający ponad 4 ha gruntów rolnych.

W okresie międzywojennym Franciszek Brońka był prominentnym członkiem lokalnej społeczności: właścicielem fermy kurzej, kierownikiem mleczarni przy Domu Ludowym, radnym gminnym z listy Józefa Putka (1927), członkiem komisji kontrolującej Stowarzyszenie „Wyzwolenie” (1932) oraz radnym gromady Chocznia (1935–1939). Jego syn Władysław Brońka (ur. w 1919 roku) działał w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Męskiej, w ramach którego w 1937 roku ukończył w Krakowie kurs przewodników gier sportowych. Z kolei w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Żeńskiej udzielały się jego starsze siostry: Katarzyna Brońka (ur. w 1912 roku) i  Genowefa Brońka (ur. w 1915 roku), którą w 1939 roku wybrano na kierowniczkę kółka śpiewaczego. Genowefa ćwiczyła także z sukcesami gimnastykę w wadowickim Sokole. W 1935 roku Katarzyna Brońka wyszła za mąż za ślusarza Stanisława Turałę, z którym miała troje dzieci, w tym dwoje przedwcześnie zmarłych. Natomiast w 1939 roku związek małżeński zawarła Genowefa Brońka (ur. w 1915 roku), która poślubiła Eugeniusza Okrutę.Wraz z wybuchem II wojny światowej Władysław Brońka, wówczas ślusarz w Bielsku, został zmobilizowany i  służył w stopniu starszego szeregowego w obsłudze naziemnej2. Pułku Lotniczego z Krakowa. Dostał się do niewoli niemieckiej i był więziony w Stalagu II B Hammerstein na Pomorzu (do sierpnia 1940 r.). Po zwolnieniu pracował jako robotnik przymusowyw Koszalinie i Szczecinie. Straty i szkody rodziny Franciszka Brońki, powstałe w wyniku wojny, oszacowano po jej zakończeniu na  14.703 przedwojennych złotych (uszkodzenie budynku, wysiedlenie, starty w ziemiopłodach, drzewach i różnych produktach). W 1943 roku zmarła w Wadowicach na gruźlicę jego żona Krystyna, a rok później Franciszek ożenił się ponownie z Heleną z domu Kolber. Po wojnie, w 1946 roku, Władysław Brońka zgłosił się do amerykańskiej ambasady w Warszawie i rok później wyjechał dom kraju swojego urodzenia. W 1949 roku dołączyła do niego żona Józefa, pochodząca z Barwałdu Średniego, którą poślubił w 1944 roku oraz urodzony w Wadowicach syn Jacek. Władysław/Walter pracował tam jako elektryk w fabryce aluminium w Detroit (1950), grał na akordeonie i saksofonie w kapelach polonijnych. Po śmierci w 2002 roku spoczął na cmentarzu w Troy w stanie Michigan. W tym samym roku, gdy Władysław powrócił do USA, jego siostra Delfina Bryndza poślubiła w Choczni Antoniego Bryndzę, z którym mieszkała później w Bielsku-Białej, aż do śmierci w 1998 roku. Do aktywnej działalności powrócił po wojnie Franciszek Brońka, którego wybrano  do  komisji wyborczej Frontu Narodowego i Związku Samopomocy Chłopskiej (1953) oraz Rady Mleczarskiej (1956). Był pionierem inseminacji zwierząt i wiejskim inseminatorem. W 1955 r. posiadał 3,98 ha ziemi, w tym 0,25 ha lasu. Oprócz jego syna Władysława, na powrót do USA zdecydowały się także jego córki krawcowe Genowefa Okruta (w 1959 r.) i Katarzyna Turała (w 1963 r.). Obydwie były już wtedy wdowami. Pierwsza z nich zmarła w 2007 roku w Berwyn w stanie Illinois, a druga w 2002 roku w Oakland w stanie Michigan. W USA towarzyszyły im córki Maria Kowalska z domu Turała i Eugenia Górecka z domu Okruta.

Genowefa i Eugenia Góreckie

Eugenia Górecka, córka Genowefy, została w USA inżynierem i pierwszą kobietą w dziale projektowym fabryki samochodów Ford w Detroit. Z jej ciekawymi wspomnieniami można zapoznać się w wywiadzie zatytułowanym "From Wadowice to Dearborn" na kanale Polish Weekly na youtube -

link.

Dziś świadectwem obecności Brońków w Choczni są nagrobki na miejscowym cmentarzu, gdzie zostali pochowani: Franciszek (zm. w 1969 r.) i jego dwie żony, jego syn Stanisław Brońka (zm. w 1928 r.), Bolesław z żoną, jego syn Tadeusz Brońka (zm. w 1988 r.) z żoną Jadwigą i córką Janiną.


Źródło - grobonet

Nazwisko Brońka zachowało się w okolicy dzięki Tadeuszowi Brońce (1967-2024), synowi Tadeusza i wnukowi Bolesława, mieszkającemu przy granicy Choczni i Wadowic (przy ul. Karmelickiej) oraz jego synowi Konradowi.



czwartek, 9 stycznia 2025

Widlarzowie na Podkarpaciu

 

Wywodzący się z Choczni Widlarzowie szeroko rozprzestrzenili się po Polsce i świecie. Po połowie XIX wieku przedstawiciele tego rodu zamieszkali na przykład w Wadowicach, Kalwarii Zebrzydowskiej i na Bukowinie, a pod jego koniec i przed I wojną światową pojawili się także w Bielsku i jego okolicach, Krakowie, pod Zawierciem, w Jaworznie, Żywcu, Zgierzu, na Górnym Śląsku oraz w Budapeszcie, w Czechach i w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Z kolei w okresie międzywojennym Widlarzowie o choczeńskich korzeniach osiedlili się między innymi w Wielkopolsce, Francji, Rumunii, Niemczech, czy w Urugwaju, a po II wojnie światowej dotarli nawet do Australii.

Natomiast nie były mi dotąd znane związki z Chocznią części Widlarzów z obecnego województwa podkarpackiego. Już pod koniec XIX wieku pracował tam i zmarł w Ropczycach ks. Franciszek Widlarz, katecheta szkół ludowych, a w 1902 roku posadę inspektora szkolnego w Krośnie objął Jan Widlarz.  W tymże samym Krośnie na miejscowym cmentarzu natrafić można na stary nagrobek upamiętniający rodzinę Widlarz. Nie byli to jednak krewni wymienionego wyżej inspektora szkolnego, który w 1909 roku został przeniesiony do Żywca, lecz inni Widlarzowie, przynależni do Choczni ze względu na osobę Karola Widlarza. Ów Karol, urodzony w Choczni w 1860 roku, ożenił się z Niemką z Bielska – Augustą Pauliną Geisler. W 1893 roku w Bielsku przyszedł na świat ich syn Karol Józef, a kolejne ich dzieci rodziły się już w Vitkovicach w północnych Czechach, gdzie Karol znalazł pracę jako hutnik i stolarz. Niestety zmarł on w wieku około 40 lat, a wdowa po nim wróciła z dziećmi do rodzinnego Bielska. Ponieważ dzieci Karola przynależały do Choczni, to Augusta Widlarz zwróciła się do władz choczeńskiej gminy o wsparcie. W 1902 roku rada gminna postanowiła zaprosić Augustę Widlarz z dziećmi do Choczni i kierować ich rotacyjnie do  kolejnych gospodarzy, którzy mieli zapewnić im dach nad głową i wyżywienie. Ta propozycją nie została jednak przyjęta.

W okresie międzywojennym Karol Józef Widlarz, syn Karola i Augusty zaczął prowadzić w Krośnie dobrze prosperującą wytwórnię kafli piecowych. Po śmierci w 1950 r. spoczął na miejscowym cmentarzu w grobie rodzinnym, w osobnym grobie na tym samym cmentarzu pochowana jest również jego matka. Drogi tej rodziny Widlarz wiodły więc na Podkarpacie poprzez Bielsko i północne Czechy.

Grób Karola Widlarza w Krośnie
Źródło - grobonet

Grób Augusty Widlarz w Krośnie
Źródło grobonet

Równie skomplikowane były losy innej rodziny Widlarz, której potomkowie pojawiają się w Rozalinie pod Tarnobrzegiem i w Rzeszowie. By rozwikłać ich dzieje należy cofnąć się do osoby Wawrzyńca Widlarza, syna Mikołaja i Franciszki z domu Kumorek, który urodził się w Choczni w 1821 roku. W wieku 23 lat poślubił on Annę Kołek z Jaroszowic i zamieszkał z nią w tej miejscowości. Księgi metrykalne z Jaroszowic odnotowują urodzenia i chrzty ich jedenaściorga dzieci. Najmłodszym z nich był Franciszek, który przyszedł na świat w 1868 roku – czyli tym samym, w którym zmarł jego ojciec Wawrzyniec. Tenże Franciszek imał się różnych dorywczych zajęć, najczęściej najmując się do pracy za wynagrodzeniem dziennym. W 1895 roku poślubił w Katedrze Mariackiej w Krakowie Justynę Zając z Gnojnika, a rok później przyszedł na świat ich pierworodny syn Józef. Franciszek w poszukiwaniu pracy powrócił z rodziną do Wadowic, gdzie w 1904 roku została ochrzczona jego córka Helena, zmarła kilka miesięcy później. W 1909 roku Justyna, żona Franciszka, targnęła się na życie w Tomicach. Owdowiały Franciszek zamieszkał w Choczni i rok po  śmierci żony ożenił się powtórnie. Jego wybranką była pochodząca z Frydrychowic Maria Urbańska. W 1912 roku Franciszkowi i Marii urodziła się w Choczni córka Helena, która po mężu nosiła nazwisko Słoboda i była mieszkanką Wadowic. W 1942 roku w Wadowicach zmarł jej ojciec Franciszek.

Tymczasem urodzony w Krakowie Józef Widlarz, syn Franciszka z jego pierwszego związku, uzyskał średnie wykształcenie i rozpoczął pracę jako leśniczy. Począwszy od lat 20. XX wieku pracował on w leśnictwie Rozalin pod Tarnobrzegiem. W czasie II wojny światowej był więziony przez Niemców w Wiśniczu za działalność w ZWZ-AK.

W 1926 roku przyszedł na świat w Rozalinie jego syn Stanisław Widlarz, który po ukończeniu liceum ogólnokształcącego w Tarnobrzegu i Akademii Medycznej w Lublinie (1955) został lekarzem i podjął pracę w Rzeszowie. W latach 1956-62 był zatrudniony w Wydziale Zdrowia Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Rzeszowie i w Oddziale Ginekologii i Położnictwa Wojewódzkiego Szpitala w Rzeszowie. Tam uzyskał II stopień specjalizacji zakresie ginekologii i położnictwa. W 1965 roku został dyrektorem Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego w Rzeszowie,  a później w latach 1975-97 pracował w ZOZ w Ropczycach, przy czym a latach 1982-90 kierował tą placówką. Był odznaczony między innymi Srebrnym Krzyżem Zasługi, Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski oraz Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł nagle w 1997 roku na przystanku autobusowym w Rzeszowie, oczekując na autobus do Ropczyc. Spoczywa na Cm. Komunalnym Wilkowyja w Rzeszowie. Nie pozostawił po sobie męskich potomków, ale obecność nazwiska Widlarz w Rozalinie i Rzeszowie świadczy o tym, że miał on prawdopodobnie brata lub braci. Ta gałąź rodu Widlarzów dotarła więc na Podkarpacie poprzez epizody w Jaroszowicach, Krakowie, Wadowicach i Tomicach.


Grób Stanisława Widlarza w Rzeszowie
Źródło - grobonet



poniedziałek, 15 kwietnia 2024

Wilczkowie czyli Rokowscy czyli Dziadkowie

 

Gdy 27 lutego 1693 roku Marcin Dziadek sprzedawał młyn w górnej Choczni Pietrowi Capowi, to w opisie tej transakcji zostało wspomniane, że tenże Marcin Dziadek wcześniej sprawował urząd choczeńskiego wójta. Co ciekawe, osoby o tym imieniu i nazwisku próżno jest jednak szukać wśród siedemnastowiecznych wójtów Choczni. Ich dane znamy z najstarszej choczeńskiej Księgi Sądowej, w której żaden wójt Marcin Dziadek nie występuje.

Znaleźć w niej można za to innego Marcina, nazywanego Wilczkiem, wójta z początku lat 80. XVII wieku. Tenże Marcin Wilczek figuruje także w zapisach kilku transakcji handlowych z II połowy XVII wieku:

- w 1671 roku, gdy w raz z żoną Anną kupił za 40 zł zarębek od Krzysztofa Proroka,

- w 1685 roku, gdy wraz z synami: Józefem, Jackiem i Sebastianem sprzedał za 30 zł wymieniony wyżej zarębek Jackowi Balończykowi,

- w 1688 roku, gdy był świadkiem przy sprzedaży zarębka przez Reginę, wdowę po Majcherze (Melchiorze) Wilczku).

W ostatnim z wymienionych zapisów Marcin Wilczek określany jest jako dziewierz w stosunku Reginy Wilczkowej, co oznacza, że był bratem jest zmarłego męża Majchra.

Z kolei poszukując w choczeńskich księgach metrykalnych Marcina Wilczka, męża Anny, dowiadujemy się, że w 1663 roku rzeczywiście takiej parze małżeńskiej urodził się syn Józef, a ponadto córki:  Zofia i Krystyna. Nie ma żadnego Jacka, syna Marcina, a jedyny pasujący Sebastian był wprawdzie synem Marcina, ale… Rokowskiego i jego żony, której błędnie przypisano imię Regina. Natomiast tenże Sebastian biorąc w 1681 roku za żonę Felicję Burzejonkę, został zapisany pod nazwiskiem Dziadek i tak samo był określany w metrykach chrztów swoich dzieci. Co więcej, w 1661 roku Marcin, mąż Anny, skądinąd znany jako Wilczek, ochrzcił swoją córkę Urszulę jako Marcin Dziadek.

Mamy więc tu do czynienia z częstym w ówczesnej Choczni zjawiskiem, że te same osoby w różnych dokumentach występowały pod różnymi nazwiskami. Marcin, mąż Anny, jest w kilku zapisach Księgi Sądowej podawany jako Wilczek, a w jednym z zapisów metrykalnych chrztu jako Dziadek. Również jako Marcin Dziadek określony został w metryce swojego zgonu (w 1703 roku), w dokumencie z Księgi Sądowej, w którym zawarto informację, że niegdyś był wójtem oraz w transakcji z 1673 roku, gdy sprzedawał ziemię swojemu bratu Majchrowi. Z kolei jako Rokowski zapisany jest w metryce chrztu swojego syna Sebastiana oraz w transakcji sprzedaży półroli Stanisławowi Czai w 1673 roku.

Z kolei jego syn Sebastian przy urodzeniu nazwany jest Rokowskim, a we wszystkich kolejnych dokumentach jako Dziadek. Jego brat Jacek Wilczek, którego metryki chrztu nie ma w choczeńskich księgach parafialnych, na początku XVIII wieku także podawany jest jako Dziadek.

Natomiast Majcher Wilczek, brat Marcina i stryj Sebastiana, konsekwentnie zapisywany jest we wszystkich źródłach jako Wilczek. Najprawdopodobniej jego synami byli Jan i Maciej Rokowscy, wymieniani w Księdze Sądowej jako bratankowie Marcina Wilczka/Dziadka/Rokowskiego.

Na związek Wilczków z Rokowskimi wskazuje również wprost adnotacja w Księdze Sądowej z 1652 roku, w której przysiężny choczeński o imieniu Marcyn jest określany jako Wilczek zwany Rokowskim, co może wskazywać na jakieś jego związki z Rokowem koło Wadowic. Ów Marcyn nie był jednak tożsamy z późniejszym i wymienianym wyżej Marcinem Wilczkiem/Rokowskim/Dziadkiem. Wiadomo, że jego żona miała na imię Regina (stąd wzięło się błędne imię matki wspomnianego wyżej Sebastiana), ochrzcił w Choczni syna Wojciecha i córkę Teresę oraz że zmarł w 1663 roku. W pierwszym znanym spisie płatników taczma (podatku kościelnego) z 1663 roku występuje już tylko wdowa po nim, określana jako Marcinowa Wilkowa. Jej gospodarstwo znajdowało się na prawym brzegu Choczenki, w okolicach dzisiejszej remizy OSP. W tym samym spisie ujęto jeszcze Jadama Wilków, gospodarującego w sąsiedztwie Styłów i Balonów, w dolnej części obecnej ulicy Głównej oraz wspomnianego już wyżej Majchera Wilczka, zarębnika z górnej części wsi (powyżej Sołtystwa).

W 1664 roku Jadam Wilk przejął spadek po Marcynie Wilczku zwanym Rokowskim, co świadczy o tym, że musiał być z nim blisko rodzinnie powiązany. W Księdze Metrykalnej odnotowano chrzty trojga jego dzieci zapisanych pod nazwiskiem Wilczek. W tym samym roku bezimienny Dziadek był jednym z choczeńskich zagrodników, utrzymującym się głównie z rzemiosła, a nie z uprawy roli.

Natomiast w spisie płatników taczma z 1670 roku pojawia się po raz pierwszy nazwisko Rokowski, w odniesieniu do sąsiada Dziadka z rejonu obecnej remizy OSP. Ponieważ podano także jego imię (Marcin), to możemy utożsamiać go z wielokrotnie już tu omawianym Marcinem Wilczkiem/Rokowskim/Dziadkiem. Dziadkiem zaś musiał tam zostać nazwany Jadam Wilków/Wilczek, spadkobierca Marcyna Wilczka zwanego Rokowskim. W latach 70. XVII wieku wśród płatników taczma ujmowano również niejakiego Janka Wilków, czyli znanego z Księgi Metrykalnej Jana Rokowskiego, bratanka Marcina.

Najwcześniej z trzech omawianych tu nazwisk tego samego rodu odnotowano miano Dziadek. Już w 1537 roku, czyli niemal 500 lat temu, jeden z choczeńskich kmieci był nazywany w spisie podatku rogowego (od ilości bydła) jako Dyadowicz/Dziadowicz. Z kolei pod koniec XVI wieku i w  I połowie XVII duże znaczenie osiągnął ten ród pod nazwiskiem Wilczek. Jan i Grzegorz Wilczkowie byli „urzędnikami” starostów barwałdzkich Komorowskich i reprezentowali ich interesy w Choczni, zaś Józef, Jakub i Wawrzyn Wilczkowie posiadali funkcje przysięgłych choczeńskich, sprawujących wraz z wójtami władze sądowe we wsi. Bliżej połowy XVII wieku przysiężnymi byli również Błażej i Marcyn Wilczkowie zwani Rokowskimi, a jak już wspomniano w latach 80. stanowisko wójta objął Marcin, używający wszystkich trzech nazwisk przypisanych do tego rodu.

Nazwisko Wilczek stopniowo wychodziło z użycia i od XVIII wieku w tym rodzie posługiwano się już tylko nazwiskami Rokowski i Dziadek, które w przypadku Dziadków było przenoszone przez kolejnych męskich potomków aż do czasów współczesnych. Współcześni choczeńscy Dziadkowie wywodzą się więc od Marcina Dziadka/Wilczka/Rokowskiego, jego syna Sebastiana i wnuka Jerzego. Do czasów współczesnych dotrwali także potomkowie Rokowskich z I połowy XVIII wieku, ale o ich związkach z Dziadkami i Wilczkami możemy jedynie domniemywać, ponieważ na podstawie zachowanych zapisów metrykalnych nie da się ich jednoznacznie potwierdzić.

czwartek, 21 marca 2024

Choczeńskie rody - Tuszyńscy

 

Już w 1665 roku choczeński organista Wojciech Tuszyński ożenił się z miejscową dziewczyną Reginą Kumorkówną, z którą do 1684 roku miał w Choczni co najmniej pięcioro dzieci. Jego nazwisko mogło pochodzić od miejscowości Tuszyn w centralnej Polsce, obecnie w powiecie łódzkim. W 1686 roku organista Tuszyński zeznawał jako świadek w procesie, który pleban ks. Sasin wytoczył przeciwko szlachcicowi Idzikowskiemu ze starostwa barwałdzkiego:

Widziałem kiedy Pan Idzikowski pijany będąc przyjechał z wieczora w piątek po Święcie Trójcy Św. na cmentarz kościoła choczeńskiego, na którym zastał świnie dwoie y poszczwał ie psami, potem iadąc przez podwórze zobaczył mnie i mówił mi czemuście kościoła nie otworzyli - powiedziałem, że kluczy nie mam. Wyiechawszy potem z podwórza iechał przez łąkę X. Plebanowi strzelił dwa razy, ale tego już świadek nie widział, gdyż stał w pszczelniku (przy ulach z pszczołami). Z tego powodu nie słyszał też wzajemnego lżenia – więcej na ten temat jego zdaniem mogli powiedzieć ci, co sadzili w polu kapustę. Nie słyszał także o buntowaniu chłopów przeciw plebanowi.

Prawdopodobnie synem organisty Tuszyńskiego był krawiec Piotr Tuszyński, pojawiający się w zapisach metrykalnych chrztów od 1716 roku. W 1723 roku przyszedł na świat Jędrzej Tuszyński, syn Piotra i Doroty, który w 1750 roku poślubił Agnieszkę Kręcioch, a w subrepartycji z 1775 roku był podawany jako niezbyt zamożny kmieć, posiadacz tylko jednej krowy. Jego czynsz pańszczyźniany wynosił 3 złote i 23 krajcary rocznie. W kilkanaście lat późniejszej Metryce Józefińskiej z lat 1785-89 wymieniono tylko Wacława Tuszyńskiego, który należał do poddanych sołtysich i zamieszkiwał w obrębie ziem Sołtystwa Duninów. Ów Wacław nie był potomkiem Piotra, lecz Stanisława Tuszyńskiego, którego metryki chrztu nie ma w zasobach choczeńskich ksiąg metrykalnych, tak samo zresztą, jak  i Piotra. 

Jeden z synów wymienionego wyżej Jędrzeja, a konkretnie urodzony w 1770 roku Szczepan, w wieku 24 lat poślubił pochodzącą z Frydrychowic, ale od 5 lat służącą w Choczni Zofię Gąsior. Wnosił on do tego związku majątek o wartości około 74 złotych, na który składały się: stara chałupa z izdebką i piekarnią (kuchnią), grunt (1/8 dawnej roli), 2 sąsieki (skrzynie do składowania zboża), po 2 korczyki owsa i żyta, "ociepek lnu niewyrobionego" i "2 kluby lnu wyrobionego" oraz ubrania: granatową sukmanę wierzchnią, czapkę z barankiem, przechodzone spodnie, nowe buty i trzy koszule ("2 ciękie i iedna gruba"). Znacznie mniejsze, bo warte tylko około 37 złotych było mienie oblubienicy Zofii Gąsiorówny. Zaliczały się do niego: młoda krowa, 8 "ociepek lnu niewyrobionego", pierzyna, dwa prześcieradła i poduszka oraz ubrania (przechodzone buty, nowa górnica, 2 fartuchy, 6 zapasek, 3 koszulki spodnie i 5 wierzchnich, batystowych, 2 gorsety nowe i 3 spódnice - pasiasta, "katamaykowa" oraz "komletowa"). Przed ślubem małżonkowie ofiarowali sobie wzajemnie pewne kwoty "za wieniec", czyli dochowanie czystości przedmałżeńskiej. Szczepan przeznaczył na to 10 zł, a Zofia 2 zł więcej. 

Szczepan Tuszyński pojawia się ponownie dokumentach dotyczących Choczni w 1802 roku w spisie płatników podatku kościelnego. Mieszkał pod numerem 68 przy obecnej Białej Drodze i corocznie odprowadzał na rzecz plebanii po miarce i garncu żyta oraz owsa.

Męscy potomkowie Piotra Tuszyńskiego mieszkali w Choczni aż do 1878 roku, kiedy to zmarł ostatni z nich, noszący imię Andrzej, nadal mieszkający przy Białej Drodze nr 68. W 1844 roku ujęto go w austriackim „Grundparzellen Protocoll” jako właściciela niespełna 9 mórg gruntu, czyli areału wyższego, niż ówczesna choczeńska średnia. Był mężem Magdaleny z domu Szczur i ojcem 8 dzieci, z których większość zmarła przed osiągnięciem pełnoletności. Własną rodziną założyła tylko jego córka Anna (1862-1931), która została żoną Józefa Kolbra. Jej siostra Marianna, zmarła w 1901 roku, była ostatnią osobą noszącą w Choczni nazwisko Tuszyński.

Na choczeńskim cmentarzu parafialnym można odnaleźć groby potomków Andrzeja, ostatniego z Tuszyńskich, to znaczy jego prawnuczki Marii Fiołek (1922-2004), czy prawnuka Edwarda Kolbra (1922-1989). Znajdują się tam także nagrobki Bronisławy Drożdż (1880-1973), jej córek: Marii Polak (1897-1984), Jadwigi Palus (1917-1948) i jej synów: Aleksandra Drożdża (1907-1990), Antoniego Drożdża (1920-2003), Tadeusza Drożdża (1922-1980) i Stanisława Drożdża (1925-2001), którzy również wywodzili się z rodu Tuszyńskich.