czwartek, 22 stycznia 2026

Emigracji z galicyjskiej Choczni do USA w liczbach

 Emigracja z Choczni do USA, tak samo zresztą jak sezonowe wyjazdy na "saksy", spowodowana była głównie względami ekonomicznymi. Przeludnienie wsi, skarłowacenie gospodarstw, słabo rozwinięty okoliczny przemysł, a więc brak możliwości godziwego zarobku na miejscu - wszystkie te czynniki skłaniały do wychodźctwa za lepszym chlebem. W 1898 roku ponad 500 osób z Choczni przebywało na robotach sezonowych  wspierając swoje rodziny kwotami od 300 do 500 złotych reńskich tygodniowo. W tym samym czasie zarobki na miejscu – przy pracach rolnych lub budowlanych wynosiło 35 centów dziennie, a w fabryce papieru w Wadowicach do 1 zł.

Dodatkowo na decyzję o wyjeździe mogły wpłynąć na przykład: chęć swobody i usunięcia się spod oka rodziców, czy proboszcza, przykład innych, którym powiodło się za granicą, a nawet nadzieja na łatwiejsze i lepsze wstąpienie w związki małżeńskie, czy też ucieczka przed wyrokiem sądowym, jak było w przypadku Chocznianina Władysława Komana. Werbunkiem emigrantów zainteresowani byli także pracodawcy za oceanem. Stąd wziął się rozwój biur pośrednictwa pracy i agencji emigracyjnych, których pracownicy dopuszczali się różnych nadużyć. W proces ułatwiania wyjazdów za granicę były zaangażowane także dwie osoby związane z Chocznią: agent emigracyjny Tomasz Płonka i Adolf Bichterle, były właściciel majątku sołtysiego w Choczni, który w 1907 roku był właścicielem agencji „Kancelaria podróży i pracy” w Dziedzicach.

Skala emigracji

W 1913 roku łączna liczba stałych wychodźców z Choczni wynosiła 800 (czyli o 100 więcej niż 6 lat wcześniej), a corocznie do pracy za granicę wyjeżdżało 700 Chocznian. Z okolicznych miejscowości więcej emigrantów zarobkowych odnotowano jedynie w Zawoi (2800), Krzeszowie (1500), Bulowicach i Mucharzu (po 1000), a mniej w ludniejszych od Choczni Wadowicach (500) i Andrychowie (400). Znaczna część z 800 wyżej wymienionych wychodźców przebywała w Stanach Zjednoczonych Ameryki, które były głównym celem emigracji zamorskiej (wyjazdy z Choczni do Kanady zaczęły się w okresie międzywojennym, a do Brazylii docierały tylko jednostki).

Na podstawie publicznie dostępnych amerykańskich zasobów archiwalnych – danych pasażerów statków przypływających do USA, spisów powszechnych, spisów poborowych, aktów urodzeń, małżeństw, zgonów i pochówków – liczbę emigrantów związanych z Chocznią można określić tylko w przybliżeniu. Wynika to z niekompletności tych zbiorów danych, a także powszechnej praktyki przekręcania imion i nazwisk emigrantów oraz miejscowości ich pochodzenia, co znacznie utrudnia poszukiwania. Ponadto miejscowość, w której urodzili się emigranci lub z której przybyli do Stanów Zjednoczonych była podawana tylko w części z wyżej wymienionych zasobów, a niektórzy chocznianie jako miejsce urodzenia wskazywali Wadowice.

Jeżeli wziąć pod uwagę jedynie dane pasażerów przypływających z Europy do Nowego Jorku, Bostonu, czy Baltimore i dane o emigracji ze spisów powszechnych, to udało mi się w nich odnaleźć 459 rekordów dotyczących osób związanych wcześniej z Chocznią, które wyemigrowały w okresie od 1887 do 1916 roku. Obejmują one 413 osób przyjeżdżających do USA tylko raz i 21 osób docierających tam dwa lub więcej razy (czyli łącznie 434 osoby).

Gdy zaś brać pod uwagę osoby, co do których udało się określić np. miejsce zamieszkania, zawód, obecność w spisach powszechnych, fakt urodzenia dzieci, zawarcia małżeństwa lub zgonu, czy pochówku to ich liczba wynosi 310. Tę drugą grupę można uznać za bardziej zakorzenionych emigrantów. Emigranci z drugiej grupy nie w każdym przypadku mają określony rok przyjazdu – występuje w niej też 26 osób, których brak w grupie pierwszej.

Istnieją także emigranci, nie figurujący w żadnej z tych dwóch grup, o których wyjazdach za ocean wiadomo na przykład z rodzinnych wspomnień, czy relacji.

Na określenie liczby emigrantów z Choczni mają również wpływ przyjęte założenia – czy należy do nich zaliczać wyłącznie osoby urodzone w Choczni, emigrujące z Choczni bez względu na pochodzenie, czy również byłych mieszkańców tej miejscowości, którzy w momencie decyzji o emigracji mieszkali gdzie indziej. Podane przeze mnie liczby dotyczą szerokiego rozumienia emigracji z Choczni, w oparciu o wszystkie wymienione kryteria, więc należy je rozumieć jako informacje o emigracji związanej z Chocznią, a nie o emigracji z Choczni.

Przebieg emigracji w czasie

Najwcześniejszym emigrantem z Choczni do USA według udokumentowanych źródeł był Franciszek Kręcioch, który dotarł tam w 1887 roku. Przed 1895 rokiem w Stanach Zjednoczonych pojawili się ponadto: Marianna Bryndza (w 1892 r.), Karol Wider (prawdopodobnie w 1892 r.), Aleksander Kobiałka (w 1892 r.), Wojciech Rokowski (w 1892 r.), Wojciech Kręcioch (w 1893 r.) oraz  Szymon Dąbrowski (w 1894 r.).

 Na podstawie zebranych danych można wyróżnić 4 fazy emigracji związanej z Chocznią w latach 1887-1918:

  • Faza pionierska (1887-1901), kiedy wyjazdy były pojedyncze i rozpoznawcze, z małym szczytem w 1897 roku;
  • Pierwsza fala masowa (1902-1907), w czasie której nastąpiła stabilizacja na poziomie kilkunastu osób wyjeżdżających rocznie;
  • Załamanie roku 1908 – tylko kilka wyjazdów, co mogło być spowodowane tak zwaną Paniką Bankową 1907 r., w wyniku której gospodarka amerykańska wpadła w recesję, a fabryki zwalniały ludzi. Jeżeli reakcją na te wydarzenia był drastyczny spadek wyjazdów, to świadczyłoby to o szybkim i sprawnym przepływie informacji między USA a Chocznią;
  • Gorączka emigracyjna (1909-1914) – szczególnie rekordowy był rok 1913 – w tym jednym roku wyjechał co piąty emigrant z Choczni. Można to określić także w inny sposób – w tymże roku z samej Choczni do USA wyjeżdżała średnio jedna osoba tygodniowo.

Z powodu wybuchu I wojny światowej począwszy od drugiej połowy 1914 roku emigracja ustała niemal całkowicie.

Analizując trend dekadowy widać aż 14-krotny wzrost intensywności wyjazdów  między ostatnią dekadą XIX wieku, a drugą dekadą XX wieku.

Miejsca zamieszkania

Na podstawie zebranych przeze mnie danych dotyczących 310 emigrantów można prześledzić główne kierunki i miejsca osiedlania się Chocznian w Stanach Zjednoczonych.

Rozmieszczenie według stanów:

Stan

Liczba emigrantów

Udział procentowy

Massachusetts

78

25,2%

Illinois

65

21,0%

Michigan

57

18,4%

Nowy Jork

47

15,2%

Pensylwania

28

9,0%

Minnesota

13

4,2%

Indiana

12

3,9%

Pierwszych pięć stanów w tabeli skupiało 86,3% wszystkich choczeńskich emigrantów. Widoczna jest dominacja Środkowego Zachodu (47,5% emigrantów) – region ten przyciągnął prawie połowę emigrantów, z Illinois i Michigan jako głównymi celami. Drugim biegunem osadnictwa była Nowa Anglia, a szczególnie stan Massachusetts, który mimo przynależności do mniejszego regionu, pojedynczo wyprzedził wszystkie inne stany.  Praktycznie brak jest wychodźców związanych z Chocznią w stanach południowych (wyjątkiem był Aleksander Kobiałka w Zachodniej Wirginii) i zachodnich (najdalej na zachód dotarł Józef Wider, osiadły w Dakocie Północnej).

Rozmieszczenie emigrantów w ważniejszych ośrodkach miejskich

Miasto

Liczba emigrantów

Udział procentowy

Chicago

48

15,5%

Detroit

46

14,8%

Holyoke w Mass.

41

13,2%

Nowy Jork

17

5,5%

Chicopee w Mass.

10

3,2%

South Bend w Indianie

9

2,9%

Streator w Illinois

8

2,6%

Buffalo

7

2,3%

Rochester w NY

7

2,3%


Chicago, Detroit i Holyoke to główne miejscowości, w których osiadali przybysze z Choczni. Prawie połowa całej choczeńskiej emigracji skupiła się w tych trzech ośrodkach i w Nowym Jorku (49%). Szczególnym fenomenem było niewielkie Holyoke w stanie Massachusetts, znane z przemysłu papierniczego i tekstylnego, które wraz z sąsiednim Chicopee przyjęło więcej chocznian, niż olbrzymie Chicago, czy Detroit

Struktura wiekowa

Wzmiankowany wcześniej Franciszek Kręcioch, Magdalena Ściera z Dąbrowskich i Elżbieta Cibor z domu Kręcioch byli  najwcześniej urodzonymi emigrantami – wszyscy troje przyszli na świat w Choczni w 1852 roku. W latach 50. XIX wieku urodzili się ponadto: Marianna Panek z domu Gancarz (1854), Franciszek Kręcioch (1957), Józef Guzdek (1858), Szymon Dąbrowski (1859), Wojciech Kręcioch (1859) i Wincenty Szklarski (1859 – w Zalasie).

Z ich grona pochodzą również najstarsi wiekiem emigranci. Magdalena Ściera w chwili dotarcia do amerykańskich brzegów miała rocznikowo 61 lat, Wincenty Szklarski 55 lat, a Elżbieta Cibor 50 lat. Natomiast najmłodsi emigranci nie ukończyli jeszcze 3 roku – byli to: Wiktoria Zając (ur. 1907),  Emilia Widera (ur. 1911) i Stanisław Guzdek (ur. 1911).

Średni wiek emigranta z Choczni wynosił 22,5 roku. Dominowali 20-latkowie (43,7%) przed nastolatkami (28,5%) i 30-latkami (15,1%). Ogółem w tych trzech przedziałach wiekowych mieściło się nieco ponad 87% wszystkich wyjeżdżających.

Płeć i stan cywilny

Spośród 310 emigrantów z grupy „zakorzeniowych” 171 osób było płci męskiej (55,2%) i 139 żeńskiej (44,8%). Natomiast w ówczesnym społeczeństwie choczeńskim te proporcje były inne – mężczyźni stanowili 46,8% mieszkańców, a kobiety 53,2%. To pokazuje, że emigracja chocznian do USA była zdominowana przez mężczyzn, którzy wyjeżdżali tam w poszukiwaniu pracy. Kobiety rzadziej emigrowały ze względu na tradycyjne role płciowe (opieka nad gospodarstwem, dziećmi i starszymi), większe trudności w podjęciu ciężkiej pracy fizycznej za oceanem, czy wyższe ryzyko samotnej podróży.

W gronie wyjeżdżających znajdowały się zarówno osoby stanu wolnego, jak i pozostające w związkach małżeńskich, posiadające już dzieci lub bezdzietne. W losowo wybranej 100-osobowej grupie emigrantów z Choczni przeważały osoby stanu wolnego (64) nad żonatymi/zamężnymi (36).

Działalność zawodowa

Głównym źródłem poznania zawodów przebywających w USA Chocznian płci męskiej są dane zawarte w ich kartach rejestracyjnych do poboru w armii amerykańskiej. Analiza zawodów wykonywanych przez emigrantów związanych z Chocznią daje jasny obraz charakteru tej emigracji. Była to przede wszystkim emigracja ludzi prostych, niewykształconych, podejmujących ciężką pracę fizyczną w fabrykach, kopalniach i warsztatach. Niemal jedna trzecia emigrantów (31,9%) wykonywała niskopłatne prace jako robotnicy niewykwalifikowani. Wraz z operatorami maszyn i pracownikami przemysłu przetwórczego, sektor przemysłowy zatrudniał ponad połowę emigrantów z Choczni. Wśród nich byli także pracownicy fabryk samochodów, czyli nowoczesnej gałęzi przemysłu: Walenty Garżel, Antoni Gzela i Antoni Łopata w zakładach Forda, Wojciech Rokowski – Buicka, a Józef Stuglik – Studebakera.

Mimo że Chocznia była wsią rolniczą, jedynie 5,2% emigrantów kontynuowało pracę na roli w Ameryce. Większość wybrała zatrudnienie w przemyśle wielkich miast przemysłowych Wschodniego Wybrzeża i Wielkich Jezior. Tradycyjne rzemiosło stanowiło istotny segment zatrudnienia (12,1%). Na liście poborowych znajdujemy: stolarzy (4), piekarzy (3), rzeźników (3), krawców (2) i murarza (1). Konkretnych umiejętności technicznych wymagały zawody wykonywane przez mechaników (5) i ślusarzy (4) i elektryka (1). Pięciu chocznian znalazło zatrudnienie w służbach miejskich i porządkowych (strażacy, strażnik przemysłowy i porządkowy). Również 5 emigrantów z Choczni pracowało w usługach (sklepikarze/sprzedawcy, kelner i szofer). Trzej ujęci w zestawieniu górnicy wydobywali surowce w Pensylwanii (Gallitzin) i Wirginii Zachodniej. Jednocześnie widzimy wyraźną ścieżkę awansu u części osób: z prostego „robotnika” na operatora maszyn, mechanika, brygadzistę (Piotr Góralczyk), a nawet asystenta inżyniera czy kierownika sprzedaży (Arnold Schmeidler). To pokazuje, że chocznianie nie tylko „harowali”, ale też dość szybko się kwalifikowali. Potwierdza to obecność na liście dwóch studentów - Maurycego Dunaja z New York College i Józefa Wcisły z jezuickiego Kolegium Ignacego Loyoli w Chicago – Wydziału Sztuk i Nauk. Absolutną elitę wśród zatrudnionych stanowili: ksiądz Jan Guzdek, proboszcz parafii Browerville w Minnesocie, który wcześniej studiował teologię na St. John’s University w Collegeville i w Seminarium św. Pawła w Minnesocie oraz nowojorski dentysta Izydor Schmeidler, który w 1914 r. uzyskał tytuł doktora na Nowojorskim Uniwersytecie Stanowym.

Spośród stających do poboru zaledwie ośmiu (7%) pracowało na własny rachunek, jako rolnicy (Franciszek Romańczyk, Józef Skoczylas, Józef Wider, Wojciech Bryndza) i rzemieślnicy lub drobni przedsiębiorcy (krawcy Stanisław Bandoła i Wacław Szczur, rzeźnik Stanisław Sikora, sklepikarz Piotr Ciejek), a jeden poborowych był bezrobotny (Jan Burzej).

Na liście poborowych nie ujęto dwóch pozostałych księży związanych z Chocznią – Szymona Dąbrowskiego i Franciszka Taborskiego, Wojciecha Kręciocha, prowadzącego sklep detaliczny w Fall River i jego bratanka Józefa Kręciocha, który podczas krótkiego pobytu w Detroit studiował w katolickim Seminarium Klasycznym św. Cyryla i Metodego i pracował jako sekretarz notariusza.

Jeżeli chodzi o kobiety – emigrantki z Choczni, to ustalenie ich zawodów w tym okresie nie jest łatwe. Te z nich, które ujęto w spisie powszechnych z 1910 roku były robotnicami, lub prowadziły gospodarstwo domowe. Znamienny jest przykład Marianny Kręcioch, która od 14 roku życia pracowała w fabryce. Do wyjątków można zaliczyć Franciszkę Bylica (ur. 1894), która po przyjeździe do USA w 1912 roku wstąpiła do zakonu sióstr franciszkanek

Przynależność etniczna

Rubryki formularza karty rejestracyjnej amerykańskich poborowych zawierały również pytania o ich status obywatelski: czy dana osoba była obywatelem USA (native born), naturalizowanym (naturalized), czy cudzoziemcem (alien). Jeśli cudzoziemcem – czy złożyła deklarację chęci bycia obywatelem (first papers) oraz jakiego państwa obywatelem jest aktualnie. W przypadku chocznian co piąty poborowy (dokładnie 21%) podawał, że uzyskał już obywatelstwo amerykańskie, a 79% uważało się za cudzoziemców, choć część z nich złożyło już deklarację chęci bycia obywatelem. Z kolei na pytanie o kraj aktualnego obywatelstwo padały następujące odpowiedzi: Polska (10,5%), Austria/Polska (16,7%), Austro-Węgry/Polska (1%), Niemcy/Polska (1%), Rosja/Polska (3,5%), Austria (45,6%), Austro-Węgry (3,5%), Rosja (1%), USA (1%).

Zwraca uwagę fakt, że prawie co trzeci poborowy z Choczni (32,5%) podawał jako jedyne lub łączone obywatelstwo państwa, które nie istniało od ponad 100 lat (czyli Polski).

Wśród poborowych znalazło się sześć osób (Henryk i Maurycy Dunajowie, Józef Goldberger, Edward Rosenberg, Arnold i Izydor Schmeidlerowie) z choczeńskiej społeczności żydowskiej, a według Ellis Island Fundation należeli do niej także: pozostali członkowie rodziny Dunaj (Emmanuel, Fanny, Róża i Regina).

W kontekście etniczności interesujące były losy Ferdynanda Brandstättera, murarza z Moraw, który założył rodzinę w Choczni, a w 1913 roku wyemigrował z Wadowic do stanu Pensylwania. W amerykańskim federalnym spisie  ludności z 1930 roku podawał, że przed przyjazdem do Ameryki posługiwał się w domu językiem polskim.


czwartek, 15 stycznia 2026

Piotr Żak - zasłużony weteran armii austriackiej

W XIX wieku żaden chocznianin nie doczekał się tak obszernego pośmiertnego wspomnienia na łamach prasy, jak mało komu w Choczni znany Piotr Żak.

Ten weteran armii austriackiej został pochowany 9 czerwca 1887 w austriackiej miejscowości Fürstenfeld (w Styrii przy granicy z Burgenlandem), o czym donosiło pismo "Der Veteran" z 20 czerwca 1887.

Autor artykułu podaje, że Żak urodził się w Chocni w Galicji w 1817 roku. W rzeczywistości przyszedł on jednak na świat 18 maja 1818 roku, jako syn Jana Żaka i Heleny Żak z Gaczołów.

W wieku 20 lat, czyli w 1837 roku, Piotr Żak rozpoczął służbę wojskową w 5. Pułku Szwoleżerów. W przeciwieństwie do ówczesnych rekrutów z Choczni nie służył więc w piechocie, lecz w lekkiej formacji konnej, której zadaniem było rozpoznanie, patrole, pościgi, czy osłona flank.

Służba wojskowa Żaka nie przypadła wyłącznie na czas pokoju - brał on udział w kilku bitwach i potyczkach. W 1848 roku, podczas walk z węgierskimi powstańcami pod Komarnem, jego oddział bronił zajętej placówki ostrzeliwanej przez 7 baterii artyleryjskich. Nie zważając na własne życie utrzymywał się na placu boju, mimo że krwawił z 16 lekkich ran. Po dotarciu odsieczy przewieziono go nieprzytomnego do szpitala polowego. Za ten odważny czyn został odznaczony Srebrnym Medalem za Odwagę Pierwszej Klasy.

Po zwolnieniu ze służby przez 35 lat pracował jako portier w lokalnej fabryce tytoniu w Fürstenfeld, ku pełnemu zadowoleniu przełożonych. Jak napisano we wspomnieniu tego starego żołnierza charakteryzowały uczciwa postawa, niezwykłe poczucie obowiązku, surowość i szczerość.

Udzielał się w lokalnym stowarzyszeniu weteranów, które było jego rodziną, a wszyscy jego członkowie jego braćmi, zawsze pozdrawiał przyjaciół słowami: „Niech Bóg was błogosławi, wszyscy moi drodzy towarzysze”.

Z innych źródeł wiadomo, że Żak poślubił Austriaczkę Elisabeth Maurer, ale być może to małżeństwo nie trwało długo, skoro za rodzinę uważał stowarzyszenie weteranów. Tym bardziej, że postanowił je także uczynić swoim spadkobiercą. Nie został nim nikt z jego rodziny w Choczni - według artykułu nie widział brata od około 40 lat i od tego czasu nie miał żadnych wieści z rodzinnej Choczni. Nie wiedział więc, że w 1887 roku żyły jeszcze dwie jego siostry - Zofia Łopata i Magdalena Bandoła.

Spadek po Żaku nie zawierał wielkich skarbów - w testamencie rozdał swoje ubrania i biżuterię towarzyszom, zastrzegając jednocześnie, że po zakupieniu nagrobka pozostała część jego środków pieniężnych powinna zostać przekazana lokalnemu stowarzyszeniu weteranów. Ostatecznie kwota ta wyniosła około 60 florenów.

Ponieważ Piotr Żak był powszechnie znany w Fürstenfeld i bardzo popularny we wszystkich kręgach lokalnej społeczności, to na jego pogrzeb przybyli nie tylko weterani z muzyką i flagami, ale również liczni mieszkańcy, urzędnicy oraz w komplecie straż zakładowa z fabryki, w której pracował, by towarzyszyć mu aż do grobu.

Po opuszczeniu trumny, przykrytej wieloma wspaniałymi wieńcami, w głąb grobu, przewodniczący stowarzyszenia weteranów, pan Florian Wiefler, wygłosił mowę pogrzebową, podkreślając zasługi tego dzielnego żołnierza, wiernego sługi i godnego weterana, i oddając mu hołd pamięci tych, którzy pozostali. Niejeden stary żołnierz, który w chaosie bitwy często był otoczony setkami ciał i myślał, że zapomniał, jak płakać, miał w tym momencie łzy w oczach; płynęły z powodu człowieka, który w pełni zasłużył na to zaszczytne wyróżnienie. Spoczywaj w pokoju.

środa, 7 stycznia 2026

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw z lat 1891-1910 - część III

Analiza zapisów metrykalnych małżeństw zawieranych w Choczni w latach 1891-1910 oprócz wieku małżonków i ich stanu cywilnego (patrz tu), czy próby sprawdzenia, jak daleko sięgały matrymonialne wędrówki Chocznian sprzed ponad 100 lat (patrz tu), może obejmować także takie czynniki, jak: ogólną strukturę związków małżeńskich, endogamię i egzogamię, czyli otwartość społeczności Choczni oraz zakorzenienie genealogiczne małżonków.

I. Ogólna charakterystyka małżeństw 1891-1910

W badanym dwudziestoleciu w Choczni zawarto łącznie 427 małżeństw, co daje średnią nieco ponad 21 małżeństwa rocznie (21,4).

Okres Liczba małżeństw Średnia roczna
1891-1900 200 20,0
1901-1910 227 22,7
Razem 427 21,4

Widoczny jest niewielki wzrost liczby zawieranych małżeństw w drugiej dekadzie – o około 13,5% w porównaniu z pierwszą. Może to świadczyć zarówno o naturalnym przyroście ludności, jak i o napływie nowych mieszkańców po parcelacji majątku sołtysiego.

Rekordowe lata:

- Najwięcej małżeństw: 1902 rok – 28 ślubów

- Najmniej małżeństw: 1895 i 1907 rok – po 17 ślubów

Różnica między skrajnymi wartościami (11 ślubów) przy średniej około 21 rocznie wskazuje na dość znaczne wahania, które trudno powiązać z  czynnikami gospodarczymi lub jakimiś lokalnymi wydarzeniami wpływających na decyzje matrymonialne.


II. Endogamia i egzogamia – otwartość społeczności

Jednym z ciekawszych pytań, jakie można sobie postawić przy analizie małżeństw z tego okresu, jest kwestia zamkniętości lub otwartości społeczności choczeńskiej. Dane pozwalają wyróżnić:

  • Małżeństwa endogamiczne – oboje małżonkowie urodzeni w Choczni,
  • Małżeństwa egzogamiczne – przynajmniej jedno z małżonków urodzone poza Choczenią.

Struktura małżeństw według miejsca urodzenia:

Okres Endogamiczne Egzogamiczne % endogamii
1891-1900 134 66 67,0%
1901-1910 110 117 48,5%
Razem 244 183 57,1%

W pierwszej dekadzie badanego okresu ponad dwie trzecie małżeństw zawierano między rodowitymi choczenianami. W drugiej dekadzie proporcje niemal się wyrównały – małżeństwa z osobami „z zewnątrz" stanowiły już ponad połowę wszystkich związków.

Szczególnie widoczne jest to w latach:

- 1904 – tylko 5 małżeństw endogamicznych na 18 (28%)

- 1906 – 5 na 20 (25%)

- 1907 – 6 na 17 (35%)

Dla kontrastu, lata o najwyższej endogamii:

- 1894: 19/21 = 90%

- 1900: 18/21 = 86%

Spadek endogamii z 67% do 48,5% w ciągu zaledwie dekady to niezwykle istotna zmiana z perspektywy historii społecznej.

III. Struktura małżonków

W 427 małżeństwach uczestniczyły 854 osoby. Struktura według ich miejsca urodzenia przedstawia się następująco:


Kategoria Liczba Procent
Urodzeni w Choczni 645 75,5%
Urodzeni poza Chocznią 209 24,5%

Interesujące dane przynosi porównanie kategorii „urodzonych w Choczni" z „mieszkającymi w Choczni" w momencie ślubu. Różnice między tymi wartościami wskazują na procesy migracyjne:


Rok Małżeństwa między mieszkańcami Małżeństwa między urodzonymi Różnica
1897 17 16 +1
1899 15 14 +1
1901 14 12 +2
1902 20 16 +4
1905 17 15 +2
1906 12 5 +7
1907 10 6 +4
1910 15 11 +4

Dodatnie różnice świadczą o tym, że część osób zawierających małżeństwo mieszkała już w Choczni, choć urodziła się gdzie indziej. Wskazuje to na napływ ludności do miejscowości, szczególnie wyraźny po 1900 roku. Rok 1906 jest szczególnie wymowny: aż 7 małżeństw więcej zawarto między mieszkańcami niż między urodzonymi w Choczni. Oznacza to znaczący napływ osób, które osiedliły się we wsi przed ślubem.

IV. Głębokie zakorzenienie

Dla lat 1901-1910 uwzględniłem dodatkowe dane, które sięgają znacznie głębiej niż samo miejsce urodzenia. Pokazują one, ilu małżonków pochodziło z rodzin zamieszkujących Chocznię przed 1772 rokiem, czyli od co najmniej sprzed 130-140 lat (w momencie zawierania małżeństwa). To pozwala zidentyfikować prawdziwy demograficzny „rdzeń" społeczności: potomków rodów, które żyły tu już za czasów króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, przed pierwszym rozbiorem Polski.


Kategoria Liczba osób Procent małżonków
Ojciec z rodziny sprzed 1772 272 59,9%
Matka z rodziny sprzed 1772 229 50,4%
Oboje rodziców z rodzin sprzed 1772 199 43,8%
Analiza rok po roku:
Rok Małżeństw Małżonków Ojciec sprzed 1772 Matka sprzed 1772 Oboje rodzice sprzed 1772
1901 22 44 63,6% 54,5% 47,7%
1902 28 56 71,4% 53,6% 50,0%
1903 25 50 70,0% 54,0% 46,0%
1904 18 36 50,0% 41,7% 38,9%
1905 24 48 66,7% 60,4% 52,1%
1906 20 40 42,5% 37,5% 35,0%
1907 17 34 50,0% 41,2% 35,3%
1908 24 48 56,3% 47,9% 37,5%
1909 26 52 55,8% 55,8% 44,2%
1910 23 46 63,0% 50,0% 45,7%

Niemal 44% małżonków pochodziło z rodzin zadomowionych w Choczni od ponad 130 lat. To niezwykle wysoki wskaźnik ciągłości genealogicznej, świadczący o stabilności osadniczej wsi. Mówiąc obrazowo - niemal co drugi ślub w ówczesnej Choczni łączył osoby, których przodkowie żyli tu już w czasach, gdy Polska traciła niepodległość.

Wyraźna różnica między odsetkiem ojców (60%) a matek (50%) z rodzin rdzennych wskazuje na tak zwany wzorzec patrylokalny – to kobiety częściej przychodziły do Choczni „z zewnątrz", wychodząc za miejscowych mężczyzn. Różnica około 10 punktów procentowych (a w praktyce jeszcze większa, bo mieszkający w Choczni mężczyźni zawierali także małżeństwa poza wsią, a kobiety na ogół nie) jest statystycznie istotna i potwierdza tradycyjny model osadniczy galicyjskiej wsi, w którym mężczyzna częściej pozostawał w rodzinnym gospodarstwie, a kobieta częściej przenosiła się do wsi męża, co wynikało z systemu dziedziczenia gospodarstw.

V. Powiązanie zjawisk i trójwarstwowa struktura społeczności

Lata o niskiej endogamii (zidentyfikowane wcześniej jako 1904, 1906, 1907) wykazują również najniższy odsetek małżonków z rodów rdzennych:


Rok Endogamia (urodzeni w Choczni) Oboje rodzice z rodzin sprzed 1772
1906 25% 35,0%
1907 35% 35,3%
1904 28% 38,9%
1905 63% 52,1%
1902 57% 50,0%

Korelacja jest wyraźna: w latach wysokiej imigracji do Choczni napływali ludzie nie tylko urodzeni gdzie indziej, ale też niemający żadnych wcześniejszych więzi rodzinnych z tą miejscowością. To byli prawdziwie „nowi" mieszkańcy, a nie np. dzieci chocznian urodzone w sąsiednich wsiach.

Na podstawie wszystkich danych możemy wyróżnić trzy warstwy mieszkańców Choczni zawierających małżeństwa na przełomie wieków:


Warstwa Charakterystyka Szacunkowy udział w małżeństwach
Rdzeń historyczny Oboje rodzice z rodzin osiadłych przed 1772 r. ~44%
Warstwa pośrednia Urodzeni w Choczni, ale bez pełnego zakorzenienia genealogicznego ~32%
Napływowi Urodzeni i wychowani poza Choczenią ~24%

Ta trójwarstwowa struktura obrazuje złożoność społeczności Choczni, która nie była wtedy ani całkowicie zamknięta, ani w pełni otwarta na przybyszów.

VI. Dynamika zmian w czasie

Wszystkie analizowane wskaźniki pokazują spójny trend: społeczność Choczni otwierała się na świat zewnętrzny.


Wskaźnik 1891-1900 1901-1910 Zmiana
Odsetek małżeństw endogamicznych 67,0% 48,5% -18,5 %
Średnia liczba małżeństw rocznie 20,0 22,7 +13,5%
Porównując pierwszą i drugą połowę tej dekady widać wyraźnie przyspieszenie zmian, gdyż odsetek małżeństw zawieranych między osobami o korzeniach sprzed 1772 roku spadł o 7,4%. Lata 1904-1907 wyróżniają się jako okres szczególnie intensywnych zmian. Mają one:
  • najniższy odsetek małżeństw endogamicznych,
  • najniższy odsetek osób z rodzin rdzennych,
  • największe różnice między „mieszkańcami" a „urodzonymi".

Chocznia nie była wyjątkiem – podobne procesy zachodziły w całej Galicji i szerzej w Europie Środkowej. Jednak dzięki zachowanym źródłom możemy te zjawiska śledzić z dużą precyzją, obserwując je nie w skali regionu czy kraju, ale pojedynczej wsi i konkretnych rodzin.

Na przełomie XIX i XX wieku potomkowie choczeńskich rodów sprzed 1772 roku nadal żenili się i wychodzili za mąż, ale środowisko, w którym żyli, ulegało zmianom przez napływ nowych rodzin.