Służba wojskowa mieszkańców Choczni w armii habsburskiej
niosła ze sobą poważne ryzyko. Kontuzje i rany odniesione na polu walki lub
podczas ćwiczeń wojskowych nie należały do rzadkości, a ich skutkiem bywało
trwałe inwalidztwo. Już w 1805 roku odnotowano w Choczni zgon 50-letniego
Łukasza Leśniaka, miejscowego żołnierza-inwalidy – jednego z pierwszych
udokumentowanych przypadków tego rodzaju.
Monarchia habsburska starała się zapewnić pewną formę
wsparcia niepełnosprawnym i wysłużonym żołnierzom, choć zakres tej pomocy
pozostawiał wiele do życzenia. W 1817 roku wprowadzono systematyczny podział
inwalidów wojskowych na trzy kategorie.
Pierwszą stanowili inwalidzi domowi – żołnierze, którzy z
powodu starości, obrażeń lub urazów nie byli w stanie samodzielnie się
utrzymać, a jednocześnie nie mogli liczyć na wsparcie ze strony krewnych. Osoby
te umieszczano w specjalnych domach inwalidów (Invalidenhaus), które zapewniały
im pełne utrzymanie.
Drugą kategorię tworzyli inwalidzi patentowi, którym na
podstawie patentu (przywileju) cesarskiego przyznawano niewielką rentę
inwalidzką w wysokości od 3 do 24 krajcarów dziennie. Warunkiem otrzymywania
renty było zamieszkanie w miejscu przynależności gminnej. Oczekiwano przy tym,
że inwalidzi patentowi będą uzupełniać skromne świadczenie własną pracą
zarobkową oraz wsparciem ze strony rodziny.
Trzecią grupę stanowili inwalidzi warunkowi – osoby, które
mimo niepełnosprawności były w stanie utrzymać się samodzielnie lub polegać na
pomocy krewnych. W razie pogorszenia stanu zdrowia lub sytuacji materialnej
mogli oni ubiegać się o zmianę statusu na inwalidę patentowego bądź o przyjęcie
do domu inwalidów.
System ten ewoluował w kolejnych dekadach. Dnia 6 września
1864 roku Wysoka Komisja Namiestnictwa w Krakowie wydała szczegółową instrukcję
dotyczącą należności inwalidów patentowych. Ostatecznie kwestia stałych
emerytur dla niepełnosprawnych żołnierzy została kompleksowo uregulowana
dopiero w 1875 roku.
Niepełnosprawni żołnierze z Choczni znaleźli się we
wszystkich trzech kategoriach inwalidzkich. Analiza zachowanych akt
ewidencyjnych 171 choczeńskich żołnierzy 56. Pułku Piechoty z lat 1820–1868
wykazała, że do domów dla inwalidów skierowano łącznie dziesięciu z nich.
Siedmiu miało trafić do domu inwalidów w Tyrnau (obecna Trnava na Słowacji):
Jan Cap, Jan Dąbrowski, Piotr Hanusiak, Antoni Leśniak, Jan Łopata, Mikołaj
Wątroba i Józef Wider. Józef Dąbrowski otrzymał skierowanie do domu inwalidów w
Peszcie (obecnie Budapeszt), natomiast Antoni Glondys i Jakub Turała zostali
przydzieleni do bliżej nieokreślonych placówek.
W praktyce jednak tylko część skierowanych faktycznie
zamieszkała w domach inwalidów. Kilku z nich zrezygnowało z przysługującego im
miejsca i pozostało w Choczni na statusie inwalidów patentowych. Tak uczynili
Jan Cap, kapral Józef Dąbrowski, Piotr Hanusiak, Jakub Turała oraz Jan Łopata.
Zdarzał się też ruch w przeciwnym kierunku – zamieszkały w Choczni inwalida
patentowy Maciej Stawowy otrzymał z czasem skierowanie do domu inwalidów, a Jan
Ryczko starał się o przyjęcie do takiej placówki.
Podopiecznymi domów dla inwalidów bywali również choczeńscy
żołnierze służący w innych formacjach. W 1853 roku zmarł w Trnavie Franciszek
Wcisło, urodzony w 1831 roku były ułan 1. Pułku Ułanów.
Najliczniejszą i najlepiej udokumentowaną grupę stanowili
inwalidzi patentowi zamieszkali w Choczni. Wzmianki na ich temat zachowały się
głównie dzięki staranności choczeńskiego proboszcza ks. Józefa Komorka, który
odnotowywał w księgach parafialnych przypadki, gdy inwalidzi lub ich rodziny
zwracali się o wydanie różnego rodzaju zaświadczeń.
Życie inwalidów patentowych bywało krótkie i trudne. Już w
1835 roku zmarł 47-letni inwalida patentowy Walenty Balon. W 1842 roku odszedł
kolejny – Ignacy Skoczylas, urodzony w 1806 roku. Rok 1850 przyniósł śmierć
Jana Ryczki, który padł ofiarą epidemii cholery. W 1856 roku w Choczni zmarł
inwalida patentowy Wojciech Semik, pochodzący z Zatora, a sześć lat później –
Piotr Glondys recte Dąbrowski. Szczególnie tragiczny był przypadek Franciszka
Hanusiaka, inwalidy patentowego, który zmarł w 1885 roku, mając zaledwie 25
lat. Dłużej przeżyli kapral Józef Dąbrowski, urodzony w 1807
roku, choczeński kowal i inwalida patentowy, który zmarł w 1874 roku, oraz
Jakub Turała, który odszedł rok później, w 1875 roku.
Zachowane dokumenty ukazują też codzienne troski inwalidów
patentowych. W 1842 roku Piotr Dąbrowski recte Balon prosił proboszcza o
świadectwo chrztu, gdyż zamierzał się ożenić. Podobne prośby wystosowali w 1851
roku Józef Strzeżoń, a w 1852 roku Wojciech Romańczyk, urodzony w 1814 roku. W
1863 roku o świadectwo chrztu w związku z planowanym ożenkiem zwrócił się Piotr
Hanusiak. Z kolei 5 marca 1852 roku Jan Cap poprosił proboszcza o wydanie mu
świadectwa ubóstwa – dokument ten zapewne miał służyć jako dowód trudnej
sytuacji materialnej przy ubieganiu się o dodatkowe wsparcie.
Ślady po inwalidach patentowych odnajdujemy również w
korespondencji urzędowej. W 1860 roku Urząd Powiatowy zwrócił się do proboszcza
z zapytaniem o akty zgonu trzech inwalidów: Jana Capa, Józefa Szczura i
Melchiora Zarawnego. Na początku 1868 roku w Choczni mieszkał jeszcze inwalida
patentowy Józef Dąbrowski (ur. 1807) oraz wdowa po inwalidzie patentowym Janie
Łopacie – ta ostatnia wzmianka przypomina, że skutki wojennego inwalidztwa
dotykały nie tylko samych żołnierzy, ale i ich rodziny.
Najmniej wiadomo o inwalidach warunkowych z Choczni, co
paradoksalnie wynikało z ich lepszej sytuacji życiowej – będąc w stanie
samodzielnie się utrzymać, rzadziej potrzebowali zaświadczeń i rzadziej
pojawiają się w dokumentach parafialnych czy urzędowych. Wśród
zidentyfikowanych przypadków na uwagę zasługuje Melchior Zarawny, urlopowany
żołnierz 2. Kompanii Obrony Krajowej 56. Pułku Piechoty, który w 1850 roku
starał się o zmianę statusu na inwalidę patentowego – zapewne z powodu
pogorszenia stanu zdrowia lub sytuacji materialnej. Dwaj pozostali znani z
imienia inwalidzi warunkowi radzili sobie na tyle dobrze, że opuścili rodzinną
wieś w poszukiwaniu pracy: Michał Kumorek, urodzony w 1802 roku, mieszkał i
pracował w Krakowie, natomiast Stanisław Mortek, urodzony w 1807 roku, pełnił
funkcję woźnego sądowego w odległym Cieszynie.
Zgromadzone informacje ukazują, jak widocznym i długotrwałym zjawiskiem było inwalidztwo wojskowe wśród chocznian służących w armii habsburskiej. Przewijają się tu zarówno losy ludzi próbujących funkcjonować w ramach skromnej renty patentowej, jak i historie tych, którym formalnie przysługiwało miejsce w domu inwalidów, lecz ostatecznie pozostawali w lokalnej społeczności. Parafialne zapiski i urzędowe korespondencje pokazują przy tym codzienny wymiar systemu: metryki, świadectwa ubóstwa, potwierdzenia chrztu potrzebne do ślubu – drobne dokumenty, które dziś składają się na czytelny obraz społecznych konsekwencji wojny i służby wojskowej w XIX wieku.