Emigracja z Choczni do USA, tak samo zresztą jak sezonowe wyjazdy na "saksy", spowodowana była głównie względami ekonomicznymi. Przeludnienie wsi, skarłowacenie gospodarstw, słabo rozwinięty okoliczny przemysł, a więc brak możliwości godziwego zarobku na miejscu - wszystkie te czynniki skłaniały do wychodźctwa za lepszym chlebem. W 1898 roku ponad 500 osób z Choczni przebywało na robotach sezonowych wspierając swoje rodziny kwotami od 300 do 500 złotych reńskich tygodniowo. W tym samym czasie zarobki na miejscu – przy pracach rolnych lub budowlanych wynosiło 35 centów dziennie, a w fabryce papieru w Wadowicach do 1 zł.
Dodatkowo na decyzję o wyjeździe mogły wpłynąć na przykład: chęć swobody i usunięcia się spod oka rodziców, czy proboszcza, przykład innych, którym powiodło się za granicą, a nawet nadzieja na łatwiejsze i lepsze wstąpienie w związki małżeńskie, czy też ucieczka przed wyrokiem sądowym, jak było w przypadku Chocznianina Władysława Komana. Werbunkiem emigrantów zainteresowani byli także pracodawcy za oceanem. Stąd wziął się rozwój biur pośrednictwa pracy i agencji emigracyjnych, których pracownicy dopuszczali się różnych nadużyć. W proces ułatwiania wyjazdów za granicę były zaangażowane także dwie osoby związane z Chocznią: agent emigracyjny Tomasz Płonka i Adolf Bichterle, były właściciel majątku sołtysiego w Choczni, który w 1907 roku był właścicielem agencji „Kancelaria podróży i pracy” w Dziedzicach.
Skala emigracji
W 1913 roku łączna liczba stałych wychodźców z Choczni wynosiła 800 (czyli o 100 więcej niż 6 lat wcześniej), a corocznie do pracy za granicę wyjeżdżało 700 Chocznian. Z okolicznych miejscowości więcej emigrantów zarobkowych odnotowano jedynie w Zawoi (2800), Krzeszowie (1500), Bulowicach i Mucharzu (po 1000), a mniej w ludniejszych od Choczni Wadowicach (500) i Andrychowie (400). Znaczna część z 800 wyżej wymienionych wychodźców przebywała w Stanach Zjednoczonych Ameryki, które były głównym celem emigracji zamorskiej (wyjazdy z Choczni do Kanady zaczęły się w okresie międzywojennym, a do Brazylii docierały tylko jednostki).
Jeżeli wziąć
pod uwagę jedynie dane pasażerów przypływających z Europy do Nowego Jorku,
Bostonu, czy Baltimore i dane o emigracji ze spisów powszechnych, to udało mi
się w nich odnaleźć 459 rekordów dotyczących osób związanych wcześniej z
Chocznią, które wyemigrowały w okresie od 1887 do 1916 roku. Obejmują one 413
osób przyjeżdżających do USA tylko raz i 21 osób docierających tam dwa lub
więcej razy (czyli łącznie 434 osoby).
Gdy zaś brać
pod uwagę osoby, co do których udało się określić np. miejsce zamieszkania,
zawód, obecność w spisach powszechnych, fakt urodzenia dzieci, zawarcia
małżeństwa lub zgonu, czy pochówku to ich liczba wynosi 310. Tę drugą grupę
można uznać za bardziej zakorzenionych emigrantów. Emigranci z drugiej grupy
nie w każdym przypadku mają określony rok przyjazdu – występuje w niej też 26
osób, których brak w grupie pierwszej.
Istnieją także
emigranci, nie figurujący w żadnej z tych dwóch grup, o których wyjazdach za
ocean wiadomo na przykład z rodzinnych wspomnień, czy relacji.
Na określenie
liczby emigrantów z Choczni mają również wpływ przyjęte założenia – czy należy
do nich zaliczać wyłącznie osoby urodzone w Choczni, emigrujące z Choczni bez
względu na pochodzenie, czy również byłych mieszkańców tej miejscowości, którzy
w momencie decyzji o emigracji mieszkali gdzie indziej. Podane przeze mnie liczby dotyczą szerokiego rozumienia emigracji z Choczni, w oparciu o
wszystkie wymienione kryteria, więc należy je rozumieć jako informacje o
emigracji związanej z Chocznią, a nie o emigracji z Choczni.
Przebieg emigracji w czasie
Najwcześniejszym
emigrantem z Choczni do USA według udokumentowanych źródeł był Franciszek
Kręcioch, który dotarł tam w 1887 roku. Przed 1895 rokiem w Stanach
Zjednoczonych pojawili się ponadto: Marianna Bryndza (w 1892 r.), Karol Wider (prawdopodobnie
w 1892 r.), Aleksander Kobiałka (w 1892 r.), Wojciech Rokowski (w 1892 r.),
Wojciech Kręcioch (w 1893 r.) oraz
Szymon Dąbrowski (w 1894 r.).
- Faza pionierska (1887-1901), kiedy wyjazdy były pojedyncze i rozpoznawcze, z małym szczytem w 1897 roku;
- Pierwsza fala masowa (1902-1907), w czasie której nastąpiła stabilizacja na poziomie kilkunastu osób wyjeżdżających rocznie;
- Załamanie roku 1908 – tylko kilka wyjazdów, co mogło być spowodowane tak zwaną Paniką Bankową 1907 r., w wyniku której gospodarka amerykańska wpadła w recesję, a fabryki zwalniały ludzi. Jeżeli reakcją na te wydarzenia był drastyczny spadek wyjazdów, to świadczyłoby to o szybkim i sprawnym przepływie informacji między USA a Chocznią;
- Gorączka emigracyjna (1909-1914) – szczególnie rekordowy był rok 1913 – w tym jednym roku wyjechał co piąty emigrant z Choczni. Można to określić także w inny sposób – w tymże roku z samej Choczni do USA wyjeżdżała średnio jedna osoba tygodniowo.
Z powodu wybuchu I wojny
światowej począwszy od drugiej połowy 1914 roku emigracja ustała niemal
całkowicie.
Analizując trend dekadowy
widać aż 14-krotny wzrost intensywności wyjazdów między ostatnią dekadą XIX wieku, a drugą
dekadą XX wieku.
Miejsca zamieszkania
Na podstawie zebranych przeze mnie danych dotyczących 310 emigrantów można prześledzić główne kierunki i miejsca osiedlania się Chocznian w Stanach Zjednoczonych.
Rozmieszczenie według stanów:
|
Stan |
Liczba emigrantów |
Udział procentowy |
|
Massachusetts |
78 |
25,2% |
|
Illinois |
65 |
21,0% |
|
Michigan |
57 |
18,4% |
|
Nowy Jork |
47 |
15,2% |
|
Pensylwania |
28 |
9,0% |
|
Minnesota |
13 |
4,2% |
|
Indiana |
12 |
3,9% |
Pierwszych pięć stanów w tabeli skupiało 86,3% wszystkich choczeńskich emigrantów. Widoczna jest dominacja Środkowego Zachodu (47,5% emigrantów) – region ten przyciągnął prawie połowę emigrantów, z Illinois i Michigan jako głównymi celami. Drugim biegunem osadnictwa była Nowa Anglia, a szczególnie stan Massachusetts, który mimo przynależności do mniejszego regionu, pojedynczo wyprzedził wszystkie inne stany. Praktycznie brak jest wychodźców związanych z Chocznią w stanach południowych (wyjątkiem był Aleksander Kobiałka w Zachodniej Wirginii) i zachodnich (najdalej na zachód dotarł Józef Wider, osiadły w Dakocie Północnej).
Rozmieszczenie
emigrantów w ważniejszych ośrodkach miejskich
|
Miasto |
Liczba emigrantów |
Udział procentowy |
|
Chicago |
48 |
15,5% |
|
Detroit |
46 |
14,8% |
|
Holyoke
w Mass. |
41 |
13,2% |
|
Nowy
Jork |
17 |
5,5% |
|
Chicopee
w Mass. |
10 |
3,2% |
|
South
Bend w Indianie |
9 |
2,9% |
|
Streator
w Illinois |
8 |
2,6% |
|
Buffalo |
7 |
2,3% |
|
Rochester
w NY |
7 |
2,3% |
Chicago, Detroit i Holyoke to główne miejscowości, w których osiadali przybysze z Choczni. Prawie połowa całej choczeńskiej emigracji skupiła się w tych trzech ośrodkach i w Nowym Jorku (49%). Szczególnym fenomenem było niewielkie Holyoke w stanie Massachusetts, znane z przemysłu papierniczego i tekstylnego, które wraz z sąsiednim Chicopee przyjęło więcej chocznian, niż olbrzymie Chicago, czy Detroit
Struktura wiekowa
Wzmiankowany
wcześniej Franciszek Kręcioch, Magdalena Ściera z Dąbrowskich i Elżbieta Cibor
z domu Kręcioch byli najwcześniej
urodzonymi emigrantami – wszyscy troje przyszli na świat w Choczni w 1852 roku.
W latach 50. XIX wieku urodzili się ponadto: Marianna Panek z domu Gancarz
(1854), Franciszek Kręcioch (1957), Józef Guzdek (1858), Szymon Dąbrowski
(1859), Wojciech Kręcioch (1859) i Wincenty Szklarski (1859 – w Zalasie).
Z ich grona
pochodzą również najstarsi wiekiem emigranci. Magdalena Ściera w chwili
dotarcia do amerykańskich brzegów miała rocznikowo 61 lat, Wincenty Szklarski
55 lat, a Elżbieta Cibor 50 lat. Natomiast najmłodsi emigranci nie ukończyli
jeszcze 3 roku – byli to: Wiktoria Zając (ur. 1907), Emilia Widera (ur. 1911) i Stanisław Guzdek
(ur. 1911).
Średni wiek emigranta z Choczni wynosił 22,5 roku. Dominowali 20-latkowie (43,7%) przed nastolatkami (28,5%) i 30-latkami (15,1%). Ogółem w tych trzech przedziałach wiekowych mieściło się nieco ponad 87% wszystkich wyjeżdżających.
Płeć i stan cywilny
Spośród 310
emigrantów z grupy „zakorzeniowych” 171 osób było płci męskiej (55,2%) i 139
żeńskiej (44,8%). Natomiast w ówczesnym społeczeństwie choczeńskim te proporcje
były inne – mężczyźni stanowili 46,8% mieszkańców, a kobiety 53,2%. To
pokazuje, że emigracja chocznian do USA była zdominowana przez mężczyzn, którzy
wyjeżdżali tam w poszukiwaniu pracy. Kobiety rzadziej emigrowały ze względu na
tradycyjne role płciowe (opieka nad gospodarstwem, dziećmi i starszymi),
większe trudności w podjęciu ciężkiej pracy fizycznej za oceanem, czy wyższe
ryzyko samotnej podróży.
W gronie wyjeżdżających znajdowały się zarówno osoby stanu wolnego, jak i pozostające w związkach małżeńskich, posiadające już dzieci lub bezdzietne. W losowo wybranej 100-osobowej grupie emigrantów z Choczni przeważały osoby stanu wolnego (64) nad żonatymi/zamężnymi (36).
Działalność zawodowa
Głównym źródłem poznania zawodów przebywających w USA Chocznian płci męskiej są dane zawarte w ich kartach rejestracyjnych do poboru w armii amerykańskiej. Analiza zawodów wykonywanych przez emigrantów związanych z Chocznią daje jasny obraz charakteru tej emigracji. Była to przede wszystkim emigracja ludzi prostych, niewykształconych, podejmujących ciężką pracę fizyczną w fabrykach, kopalniach i warsztatach. Niemal jedna trzecia emigrantów (31,9%) wykonywała niskopłatne prace jako robotnicy niewykwalifikowani. Wraz z operatorami maszyn i pracownikami przemysłu przetwórczego, sektor przemysłowy zatrudniał ponad połowę emigrantów z Choczni. Wśród nich byli także pracownicy fabryk samochodów, czyli nowoczesnej gałęzi przemysłu: Walenty Garżel, Antoni Gzela i Antoni Łopata w zakładach Forda, Wojciech Rokowski – Buicka, a Józef Stuglik – Studebakera.
Mimo że
Chocznia była wsią rolniczą, jedynie 5,2% emigrantów kontynuowało pracę na roli
w Ameryce. Większość wybrała zatrudnienie w przemyśle wielkich miast
przemysłowych Wschodniego Wybrzeża i Wielkich Jezior. Tradycyjne rzemiosło
stanowiło istotny segment zatrudnienia (12,1%). Na liście poborowych
znajdujemy: stolarzy (4), piekarzy (3), rzeźników (3), krawców (2) i murarza
(1). Konkretnych umiejętności technicznych wymagały zawody wykonywane przez
mechaników (5) i ślusarzy (4) i elektryka (1). Pięciu chocznian znalazło
zatrudnienie w służbach miejskich i porządkowych (strażacy, strażnik
przemysłowy i porządkowy). Również 5 emigrantów z Choczni pracowało w usługach
(sklepikarze/sprzedawcy, kelner i szofer). Trzej ujęci w zestawieniu górnicy
wydobywali surowce w Pensylwanii (Gallitzin) i Wirginii Zachodniej.
Jednocześnie widzimy wyraźną ścieżkę awansu u części osób: z prostego
„robotnika” na operatora maszyn, mechanika, brygadzistę (Piotr Góralczyk), a
nawet asystenta inżyniera czy kierownika sprzedaży (Arnold Schmeidler). To
pokazuje, że chocznianie nie tylko „harowali”, ale też dość szybko się
kwalifikowali. Potwierdza to obecność na liście dwóch studentów - Maurycego
Dunaja z New York College i Józefa Wcisły z jezuickiego Kolegium Ignacego Loyoli w Chicago – Wydziału
Sztuk i Nauk. Absolutną elitę wśród zatrudnionych stanowili: ksiądz Jan Guzdek, proboszcz
parafii Browerville w Minnesocie, który wcześniej studiował teologię na St.
John’s University w Collegeville i w Seminarium św. Pawła w Minnesocie oraz nowojorski dentysta Izydor
Schmeidler, który w 1914 r. uzyskał tytuł doktora na Nowojorskim Uniwersytecie
Stanowym.
Spośród
stających do poboru zaledwie ośmiu (7%) pracowało na własny rachunek, jako
rolnicy (Franciszek Romańczyk, Józef Skoczylas, Józef Wider, Wojciech Bryndza)
i rzemieślnicy lub drobni przedsiębiorcy (krawcy Stanisław Bandoła i Wacław
Szczur, rzeźnik Stanisław Sikora, sklepikarz Piotr Ciejek), a jeden poborowych
był bezrobotny (Jan Burzej).
Na liście
poborowych nie ujęto dwóch pozostałych księży związanych z Chocznią – Szymona
Dąbrowskiego i
Franciszka Taborskiego, Wojciecha Kręciocha, prowadzącego sklep detaliczny w Fall River i jego bratanka Józefa Kręciocha, który podczas krótkiego pobytu w Detroit
studiował w katolickim Seminarium Klasycznym św. Cyryla i Metodego i pracował jako sekretarz notariusza.
Rubryki
formularza karty rejestracyjnej amerykańskich poborowych zawierały również
pytania o ich status obywatelski: czy dana osoba była obywatelem USA (native
born), naturalizowanym (naturalized), czy cudzoziemcem (alien). Jeśli
cudzoziemcem – czy złożyła deklarację chęci bycia obywatelem (first papers)
oraz jakiego państwa obywatelem jest aktualnie. W przypadku chocznian co piąty poborowy
(dokładnie 21%) podawał, że uzyskał już obywatelstwo amerykańskie, a 79%
uważało się za cudzoziemców, choć część z nich złożyło już deklarację chęci
bycia obywatelem. Z kolei na pytanie o kraj aktualnego obywatelstwo padały
następujące odpowiedzi: Polska (10,5%), Austria/Polska (16,7%), Austro-Węgry/Polska
(1%), Niemcy/Polska (1%), Rosja/Polska (3,5%), Austria (45,6%), Austro-Węgry
(3,5%), Rosja (1%), USA (1%).
Zwraca uwagę
fakt, że prawie co trzeci poborowy z Choczni (32,5%) podawał jako jedyne lub
łączone obywatelstwo państwa, które nie istniało od ponad 100 lat (czyli
Polski).
Wśród
poborowych znalazło się sześć osób (Henryk i Maurycy Dunajowie, Józef
Goldberger, Edward Rosenberg, Arnold i Izydor Schmeidlerowie) z choczeńskiej
społeczności żydowskiej, a według Ellis Island Fundation należeli do niej także: pozostali członkowie rodziny Dunaj (Emmanuel, Fanny,
Róża i Regina).
W kontekście
etniczności interesujące były losy Ferdynanda Brandstättera, murarza z Moraw, który
założył rodzinę w Choczni, a w 1913 roku wyemigrował z Wadowic do stanu
Pensylwania. W
amerykańskim federalnym spisie ludności
z 1930 roku podawał, że przed przyjazdem do Ameryki posługiwał się w domu
językiem polskim.