Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emigracja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 22 stycznia 2026

Emigracja z galicyjskiej Choczni do USA w liczbach

 Emigracja z Choczni do USA, tak samo zresztą jak sezonowe wyjazdy na "saksy", spowodowana była głównie względami ekonomicznymi. Przeludnienie wsi, skarłowacenie gospodarstw, słabo rozwinięty okoliczny przemysł, a więc brak możliwości godziwego zarobku na miejscu - wszystkie te czynniki skłaniały do wychodźctwa za lepszym chlebem. W 1898 roku ponad 500 osób z Choczni przebywało na robotach sezonowych  wspierając swoje rodziny kwotami od 300 do 500 złotych reńskich tygodniowo. W tym samym czasie zarobki na miejscu – przy pracach rolnych lub budowlanych wynosiło 35 centów dziennie, a w fabryce papieru w Wadowicach do 1 zł.

Dodatkowo na decyzję o wyjeździe mogły wpłynąć na przykład: chęć swobody i usunięcia się spod oka rodziców, czy proboszcza, przykład innych, którym powiodło się za granicą, a nawet nadzieja na łatwiejsze i lepsze wstąpienie w związki małżeńskie, czy też ucieczka przed wyrokiem sądowym, jak było w przypadku Chocznianina Władysława Komana. Werbunkiem emigrantów zainteresowani byli także pracodawcy za oceanem. Stąd wziął się rozwój biur pośrednictwa pracy i agencji emigracyjnych, których pracownicy dopuszczali się różnych nadużyć. W proces ułatwiania wyjazdów za granicę były zaangażowane także dwie osoby związane z Chocznią: agent emigracyjny Tomasz Płonka i Adolf Bichterle, były właściciel majątku sołtysiego w Choczni, który w 1907 roku był właścicielem agencji „Kancelaria podróży i pracy” w Dziedzicach.

Skala emigracji

W 1913 roku łączna liczba stałych wychodźców z Choczni wynosiła 800 (czyli o 100 więcej niż 6 lat wcześniej), a corocznie do pracy za granicę wyjeżdżało 700 Chocznian. Z okolicznych miejscowości więcej emigrantów zarobkowych odnotowano jedynie w Zawoi (2800), Krzeszowie (1500), Bulowicach i Mucharzu (po 1000), a mniej w ludniejszych od Choczni Wadowicach (500) i Andrychowie (400). Znaczna część z 800 wyżej wymienionych wychodźców przebywała w Stanach Zjednoczonych Ameryki, które były głównym celem emigracji zamorskiej (wyjazdy z Choczni do Kanady zaczęły się w okresie międzywojennym, a do Brazylii docierały tylko jednostki).

Na podstawie publicznie dostępnych amerykańskich zasobów archiwalnych – danych pasażerów statków przypływających do USA, spisów powszechnych, spisów poborowych, aktów urodzeń, małżeństw, zgonów i pochówków – liczbę emigrantów związanych z Chocznią można określić tylko w przybliżeniu. Wynika to z niekompletności tych zbiorów danych, a także powszechnej praktyki przekręcania imion i nazwisk emigrantów oraz miejscowości ich pochodzenia, co znacznie utrudnia poszukiwania. Ponadto miejscowość, w której urodzili się emigranci lub z której przybyli do Stanów Zjednoczonych była podawana tylko w części z wyżej wymienionych zasobów, a niektórzy chocznianie jako miejsce urodzenia wskazywali Wadowice.

Jeżeli wziąć pod uwagę jedynie dane pasażerów przypływających z Europy do Nowego Jorku, Bostonu, czy Baltimore i dane o emigracji ze spisów powszechnych, to udało mi się w nich odnaleźć 459 rekordów dotyczących osób związanych wcześniej z Chocznią, które wyemigrowały w okresie od 1887 do 1916 roku. Obejmują one 413 osób przyjeżdżających do USA tylko raz i 21 osób docierających tam dwa lub więcej razy (czyli łącznie 434 osoby).

Gdy zaś brać pod uwagę osoby, co do których udało się określić np. miejsce zamieszkania, zawód, obecność w spisach powszechnych, fakt urodzenia dzieci, zawarcia małżeństwa lub zgonu, czy pochówku to ich liczba wynosi 310. Tę drugą grupę można uznać za bardziej zakorzenionych emigrantów. Emigranci z drugiej grupy nie w każdym przypadku mają określony rok przyjazdu – występuje w niej też 26 osób, których brak w grupie pierwszej.

Istnieją także emigranci, nie figurujący w żadnej z tych dwóch grup, o których wyjazdach za ocean wiadomo na przykład z rodzinnych wspomnień, czy relacji.

Na określenie liczby emigrantów z Choczni mają również wpływ przyjęte założenia – czy należy do nich zaliczać wyłącznie osoby urodzone w Choczni, emigrujące z Choczni bez względu na pochodzenie, czy również byłych mieszkańców tej miejscowości, którzy w momencie decyzji o emigracji mieszkali gdzie indziej. Podane przeze mnie liczby dotyczą szerokiego rozumienia emigracji z Choczni, w oparciu o wszystkie wymienione kryteria, więc należy je rozumieć jako informacje o emigracji związanej z Chocznią, a nie o emigracji z Choczni.

Przebieg emigracji w czasie

Najwcześniejszym emigrantem z Choczni do USA według udokumentowanych źródeł był Franciszek Kręcioch, który dotarł tam w 1887 roku. Przed 1895 rokiem w Stanach Zjednoczonych pojawili się ponadto: Marianna Bryndza (w 1892 r.), Karol Wider (prawdopodobnie w 1892 r.), Aleksander Kobiałka (w 1892 r.), Wojciech Rokowski (w 1892 r.), Wojciech Kręcioch (w 1893 r.) oraz  Szymon Dąbrowski (w 1894 r.).

 Na podstawie zebranych danych można wyróżnić 4 fazy emigracji związanej z Chocznią w latach 1887-1918:

  • Faza pionierska (1887-1901), kiedy wyjazdy były pojedyncze i rozpoznawcze, z małym szczytem w 1897 roku;
  • Pierwsza fala masowa (1902-1907), w czasie której nastąpiła stabilizacja na poziomie kilkunastu osób wyjeżdżających rocznie;
  • Załamanie roku 1908 – tylko kilka wyjazdów, co mogło być spowodowane tak zwaną Paniką Bankową 1907 r., w wyniku której gospodarka amerykańska wpadła w recesję, a fabryki zwalniały ludzi. Jeżeli reakcją na te wydarzenia był drastyczny spadek wyjazdów, to świadczyłoby to o szybkim i sprawnym przepływie informacji między USA a Chocznią;
  • Gorączka emigracyjna (1909-1914) – szczególnie rekordowy był rok 1913 – w tym jednym roku wyjechał co piąty emigrant z Choczni. Można to określić także w inny sposób – w tymże roku z samej Choczni do USA wyjeżdżała średnio jedna osoba tygodniowo.

Z powodu wybuchu I wojny światowej począwszy od drugiej połowy 1914 roku emigracja ustała niemal całkowicie.

Analizując trend dekadowy widać aż 14-krotny wzrost intensywności wyjazdów  między ostatnią dekadą XIX wieku, a drugą dekadą XX wieku.

Miejsca zamieszkania

Na podstawie zebranych przeze mnie danych dotyczących 310 emigrantów można prześledzić główne kierunki i miejsca osiedlania się Chocznian w Stanach Zjednoczonych.

Rozmieszczenie według stanów:

Stan

Liczba emigrantów

Udział procentowy

Massachusetts

78

25,2%

Illinois

65

21,0%

Michigan

57

18,4%

Nowy Jork

47

15,2%

Pensylwania

28

9,0%

Minnesota

13

4,2%

Indiana

12

3,9%

Pierwszych pięć stanów w tabeli skupiało 86,3% wszystkich choczeńskich emigrantów. Widoczna jest dominacja Środkowego Zachodu (47,5% emigrantów) – region ten przyciągnął prawie połowę emigrantów, z Illinois i Michigan jako głównymi celami. Drugim biegunem osadnictwa była Nowa Anglia, a szczególnie stan Massachusetts, który mimo przynależności do mniejszego regionu, pojedynczo wyprzedził wszystkie inne stany.  Praktycznie brak jest wychodźców związanych z Chocznią w stanach południowych (wyjątkiem był Aleksander Kobiałka w Zachodniej Wirginii) i zachodnich (najdalej na zachód dotarł Józef Wider, osiadły w Dakocie Północnej).

Rozmieszczenie emigrantów w ważniejszych ośrodkach miejskich

Miasto

Liczba emigrantów

Udział procentowy

Chicago

48

15,5%

Detroit

46

14,8%

Holyoke w Mass.

41

13,2%

Nowy Jork

17

5,5%

Chicopee w Mass.

10

3,2%

South Bend w Indianie

9

2,9%

Streator w Illinois

8

2,6%

Buffalo

7

2,3%

Rochester w NY

7

2,3%


Chicago, Detroit i Holyoke to główne miejscowości, w których osiadali przybysze z Choczni. Prawie połowa całej choczeńskiej emigracji skupiła się w tych trzech ośrodkach i w Nowym Jorku (49%). Szczególnym fenomenem było niewielkie Holyoke w stanie Massachusetts, znane z przemysłu papierniczego i tekstylnego, które wraz z sąsiednim Chicopee przyjęło więcej chocznian, niż olbrzymie Chicago, czy Detroit

Struktura wiekowa

Wzmiankowany wcześniej Franciszek Kręcioch, Magdalena Ściera z Dąbrowskich i Elżbieta Cibor z domu Kręcioch byli  najwcześniej urodzonymi emigrantami – wszyscy troje przyszli na świat w Choczni w 1852 roku. W latach 50. XIX wieku urodzili się ponadto: Marianna Panek z domu Gancarz (1854), Franciszek Kręcioch (1857), Józef Guzdek (1858), Szymon Dąbrowski (1859), Wojciech Kręcioch (1859) i Wincenty Szklarski (1859 – w Zalasie).

Z ich grona pochodzą również najstarsi wiekiem emigranci. Magdalena Ściera w chwili dotarcia do amerykańskich brzegów miała rocznikowo 61 lat, Wincenty Szklarski 55 lat, a Elżbieta Cibor 50 lat. Natomiast najmłodsi emigranci nie ukończyli jeszcze 3 roku – byli to: Wiktoria Zając (ur. 1907),  Emilia Widera (ur. 1911) i Stanisław Guzdek (ur. 1911).

Średni wiek emigranta z Choczni wynosił 22,5 roku. Dominowali 20-latkowie (43,7%) przed nastolatkami (28,5%) i 30-latkami (15,1%). Ogółem w tych trzech przedziałach wiekowych mieściło się nieco ponad 87% wszystkich wyjeżdżających.

Płeć i stan cywilny

Spośród 310 emigrantów z grupy „zakorzeniowych” 171 osób było płci męskiej (55,2%) i 139 żeńskiej (44,8%). Natomiast w ówczesnym społeczeństwie choczeńskim te proporcje były inne – mężczyźni stanowili 46,8% mieszkańców, a kobiety 53,2%. To pokazuje, że emigracja chocznian do USA była zdominowana przez mężczyzn, którzy wyjeżdżali tam w poszukiwaniu pracy. Kobiety rzadziej emigrowały ze względu na tradycyjne role płciowe (opieka nad gospodarstwem, dziećmi i starszymi), większe trudności w podjęciu ciężkiej pracy fizycznej za oceanem, czy wyższe ryzyko samotnej podróży.

W gronie wyjeżdżających znajdowały się zarówno osoby stanu wolnego, jak i pozostające w związkach małżeńskich, posiadające już dzieci lub bezdzietne. W losowo wybranej 100-osobowej grupie emigrantów z Choczni przeważały osoby stanu wolnego (64) nad żonatymi/zamężnymi (36).

Działalność zawodowa

Głównym źródłem poznania zawodów przebywających w USA Chocznian płci męskiej są dane zawarte w ich kartach rejestracyjnych do poboru w armii amerykańskiej. Analiza zawodów wykonywanych przez emigrantów związanych z Chocznią daje jasny obraz charakteru tej emigracji. Była to przede wszystkim emigracja ludzi prostych, niewykształconych, podejmujących ciężką pracę fizyczną w fabrykach, kopalniach i warsztatach. Niemal jedna trzecia emigrantów (31,9%) wykonywała niskopłatne prace jako robotnicy niewykwalifikowani. Wraz z operatorami maszyn i pracownikami przemysłu przetwórczego, sektor przemysłowy zatrudniał ponad połowę emigrantów z Choczni. Wśród nich byli także pracownicy fabryk samochodów, czyli nowoczesnej gałęzi przemysłu: Walenty Garżel, Antoni Gzela i Antoni Łopata w zakładach Forda, Wojciech Rokowski – Buicka, a Józef Stuglik – Studebakera.

Mimo że Chocznia była wsią rolniczą, jedynie 5,2% emigrantów kontynuowało pracę na roli w Ameryce. Większość wybrała zatrudnienie w przemyśle wielkich miast przemysłowych Wschodniego Wybrzeża i Wielkich Jezior. Tradycyjne rzemiosło stanowiło istotny segment zatrudnienia (12,1%). Na liście poborowych znajdujemy: stolarzy (4), piekarzy (3), rzeźników (3), krawców (2) i murarza (1). Konkretnych umiejętności technicznych wymagały zawody wykonywane przez mechaników (5) i ślusarzy (4) i elektryka (1). Pięciu chocznian znalazło zatrudnienie w służbach miejskich i porządkowych (strażacy, strażnik przemysłowy i porządkowy). Również 5 emigrantów z Choczni pracowało w usługach (sklepikarze/sprzedawcy, kelner i szofer). Trzej ujęci w zestawieniu górnicy wydobywali surowce w Pensylwanii (Gallitzin) i Wirginii Zachodniej. Jednocześnie widzimy wyraźną ścieżkę awansu u części osób: z prostego „robotnika” na operatora maszyn, mechanika, brygadzistę (Piotr Góralczyk), a nawet asystenta inżyniera czy kierownika sprzedaży (Arnold Schmeidler). To pokazuje, że chocznianie nie tylko „harowali”, ale też dość szybko się kwalifikowali. Potwierdza to obecność na liście dwóch studentów - Maurycego Dunaja z New York College i Józefa Wcisły z jezuickiego Kolegium Ignacego Loyoli w Chicago – Wydziału Sztuk i Nauk. Absolutną elitę wśród zatrudnionych stanowili: ksiądz Jan Guzdek, proboszcz parafii Browerville w Minnesocie, który wcześniej studiował teologię na St. John’s University w Collegeville i w Seminarium św. Pawła w Minnesocie oraz nowojorski dentysta Izydor Schmeidler, który w 1914 r. uzyskał tytuł doktora na Nowojorskim Uniwersytecie Stanowym.

Spośród stających do poboru zaledwie ośmiu (7%) pracowało na własny rachunek, jako rolnicy (Franciszek Romańczyk, Józef Skoczylas, Józef Wider, Wojciech Bryndza) i rzemieślnicy lub drobni przedsiębiorcy (krawcy Stanisław Bandoła i Wacław Szczur, rzeźnik Stanisław Sikora, sklepikarz Piotr Ciejek), a jeden poborowych był bezrobotny (Jan Burzej).

Na liście poborowych nie ujęto dwóch pozostałych księży związanych z Chocznią – Szymona Dąbrowskiego i Franciszka Taborskiego, Wojciecha Kręciocha, prowadzącego sklep detaliczny w Fall River i jego bratanka Józefa Kręciocha, który podczas krótkiego pobytu w Detroit studiował w katolickim Seminarium Klasycznym św. Cyryla i Metodego i pracował jako sekretarz notariusza.

Jeżeli chodzi o kobiety – emigrantki z Choczni, to ustalenie ich zawodów w tym okresie nie jest łatwe. Te z nich, które ujęto w spisie powszechnych z 1910 roku były robotnicami, lub prowadziły gospodarstwo domowe. Znamienny jest przykład Marianny Kręcioch, która od 14 roku życia pracowała w fabryce. Do wyjątków można zaliczyć Franciszkę Bylica (ur. 1894), która po przyjeździe do USA w 1912 roku wstąpiła do zakonu sióstr franciszkanek

Przynależność etniczna

Rubryki formularza karty rejestracyjnej amerykańskich poborowych zawierały również pytania o ich status obywatelski: czy dana osoba była obywatelem USA (native born), naturalizowanym (naturalized), czy cudzoziemcem (alien). Jeśli cudzoziemcem – czy złożyła deklarację chęci bycia obywatelem (first papers) oraz jakiego państwa obywatelem jest aktualnie. W przypadku chocznian co piąty poborowy (dokładnie 21%) podawał, że uzyskał już obywatelstwo amerykańskie, a 79% uważało się za cudzoziemców, choć część z nich złożyło już deklarację chęci bycia obywatelem. Z kolei na pytanie o kraj aktualnego obywatelstwo padały następujące odpowiedzi: Polska (10,5%), Austria/Polska (16,7%), Austro-Węgry/Polska (1%), Niemcy/Polska (1%), Rosja/Polska (3,5%), Austria (45,6%), Austro-Węgry (3,5%), Rosja (1%), USA (1%).

Zwraca uwagę fakt, że prawie co trzeci poborowy z Choczni (32,5%) podawał jako jedyne lub łączone obywatelstwo państwa, które nie istniało od ponad 100 lat (czyli Polski).

Wśród poborowych znalazło się sześć osób (Henryk i Maurycy Dunajowie, Józef Goldberger, Edward Rosenberg, Arnold i Izydor Schmeidlerowie) z choczeńskiej społeczności żydowskiej, a według Ellis Island Fundation należeli do niej także: pozostali członkowie rodziny Dunaj (Emmanuel, Fanny, Róża i Regina).

W kontekście etniczności interesujące były losy Ferdynanda Brandstättera, murarza z Moraw, który założył rodzinę w Choczni, a w 1913 roku wyemigrował z Wadowic do stanu Pensylwania. W amerykańskim federalnym spisie  ludności z 1930 roku podawał, że przed przyjazdem do Ameryki posługiwał się w domu językiem polskim.


poniedziałek, 15 grudnia 2025

Stefan Ćwikliński - kolejna osoba związana z Chocznią i lotnictwem

 Dopiero niedawno udało mi się ustalić, że Stefania Ćwiklińska, emigrantka w amerykańskim stanie Indiana, to pochodząca z Choczni Stefania z domu Bandoła, córka Jana i Marii z Bryndzów. Część amerykańskich źródeł przekręca jej nazwisko rodowe i przypisuje urodzenie w Czernej pod Krakowem.

Stefania Bandoła

Gdy Stefania po raz pierwszy przypłynęła do USA w 1912 roku miała już 32 lata. W dokumentach imigracyjnych podawała, że jest o dwa lata młodsza, pracowała jako służąca i udaje się do kuzynki Apolonii Guzdek, mieszkającej w Holyoke w stanie Massachusetts. Rok później dołączyła do niej w Holyoke starsza siostra Maria Bandoła.

Kolejna pewna data z pobytu Stefanii w USA to 27 listopada 1915, gdy zawarła związek małżeński z młodszym o 3 lata wdowcem Józefem Ćwiklińskim, pochodzącym z Żółkiewki na Lubelszczyźnie.

Józef, mąż Stefanii

Prawie dokładnie rok później (16 listopada 1916) niemłodym już, jak na ówczesne standardy Ćwiklińskim (36 i 33 lata), urodził się syn Teodor, a 12 kwietnia 1918 drugi syn Stefan. Obydwaj synowie przyszli na świat w miejscowości Gary w stanie Indiana, gdzie Józef Ćwikliński pracował jako robotnik w walcowni stali huty Illinois Steel Company.

Kluczowym dokumentem pozwalającym potwierdzić głębsze związki z Chocznią synów Stefanii Ćwiklińskiej jest manifest pasażerski ze statku SS Nieuw Amsterdam, który 1 lipca 1923 dopłynął z Rotterdamu do Nowego Jorku. Z powyższego manifestu, przedstawianego urzędnikom imigracyjnym Stanów Zjednoczonych wynika, że Stefania Ćwiklińska przez trzy lata (1920-23) przebywała u matki w Choczni, nie tylko ze swoimi synami, ale także z dziećmi jej męża z pierwszego małżeństwa (z Józefą z Rakleckich) - Rudolfem i Józefem.

Dla tematu tej notatki najbardziej istotną informacją jest fakt, że Stefan Ćwikliński, syn Józefa i Stefanii, był związany z Chocznią nie tylko przez miejsce urodzenia matki, ale także sam jako dziecko przez kilka był mieszkańcem tej wsi.

Stefan, występujący w amerykańskich dokumentach jako Stephen John lub Steve Cwiklinski, w 1938 roku uczęszczał do Emerson High School w rodzinnym Gary w stanie Indiana.

Steve Cwiklinski w środku środkowego rzędu

W 1940 roku był pracownikiem huty Carnegie Illinois Steel Co., posiadał ukończoną jedną klasą szkoły średniej. Dwa lata później (22 stycznia 1942) w czasie zaciągu do armii amerykańskiej podawano, że Cwiklinski był niewykwalifikowanym pracownikiem przemysłu włókienniczego.  W czasie II wojny światowej służył w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych (USAAF), jako podporucznik (Second Lieutenant) w 563. Szwadronie Bombowym (563th Bombardment Squadron),   w ramach 388. Grupy Bombowej (388th Bombardment Group), stacjonującej w angielskiej bazie RAF Knettishall w hrabstwie Suffolk. 

Stefan Ćwikliński (1942)

13 grudnia 1943 Stefan Ćwikliński znajdował się jako nawigator na pokładzie ciężkiego bombowca B-17 Flying Fortress, wykonującego kolejną (szesnastą) misję bojową - uderzenie na cele w północnych Niemczech. Podczas nalotu na stocznię niemieckiej marynarki wojennej w Kiel (Kilonii) Ćwikliński został śmiertelnie raniony, gdy pocisk odpalony z niemieckiego myśliwca uderzył w przód jego samolotu.

Został pochowany na Cambridge American Cemetery and Memorial w Coton (hrabstwo Cambridgeshire, Anglia) – amerykańskim cmentarzu wojennym dla poległych w Europie. Jego imię upamiętniono również na pomniku upamiętniającym 388. Grupę Bombową w Knettishall (Anglia).

Na ręce jego rodziny przekazano Purple Heart - przyznane mu pośmiertnie jedno z najbardziej prestiżowych amerykańskich odznaczeń wojskowych.




czwartek, 4 grudnia 2025

Chocznianie w czeskim spisie powszechnym z 1921 roku - część II

Przed ponad czterema laty opublikowałem zestawienie mieszkańców Choczni, których ujęto w czeskim spisie powszechnym z 1921 roku – link. Obecnie, dzięki poprawie możliwości przeszukiwania tego zbioru danych, zestawienie osób urodzonych w Choczni i mieszkających wówczas w Czechosłowacji jest znacznie pełniejsze. Lista uzupełnień przedstawia się następująco:

  • Weronika Baklarz, panna ur. w 1911 r., Polka, wyznania rzymskokatolickiego, córka robotnika rolnego Jana Baklarza, mieszkająca z rodzicami w Paskově pod Místkiem (obecnie Frýdkiem-Místkiem);
  • Aleksander Burzej, kawaler ur. w 1902 r., Polak, wyznania rzymskokatolickiego, uczeń u mistrza szewskiego Steinhauera w Dąbrowie pod Frysztatem;
  • Wiktoria Bylica, panna ur. w 1892 r., Czeszka, wyznania rzymskokatolickiego, robotnica rolna mieszkająca w Svinovie pod Klimkovicami (obecnie część Ostrawy);
  • Piotr Guzdek, kawaler ur. w 1892 r., Polak, wyznania rzymskokatolickiego, robotnik rolny w majątku Valtice pod Mikulovem;
  • Stefania Hauerová, panna ur. w 1845 r., Niemka, wyznania rzymskokatolickiego, córka zmarłego oficera Johanna Hauera, mieszkająca w Jihlavie;
  • Rosa Herz (z domu Silbiger), żona Maxa/Moshe, ur. w 1877 r., Żydówka, wyznania mojżeszowego, żona rzeźnika zamieszkała w Sowińcu (obecnie część Karwiny);
  • Anna Klaczak, panna ur. w 1913 r., Czeszka, wyznania rzymskokatolickiego, uczennica mieszkająca ze swoimi przybranymi rodzicami o nazwisku Cycoň w Orłowej;
  • Wiktoria Kornfeld (z domu Guzdek), żona Franza Kornfelda, pracownika cegielni, Niemka, wyznania rzymskokatolickiego, mieszkająca w Feldsbergu (obecnie Valtice koło Mikulova);
  • Adam Leszczyński, mąż Anieli, ur. w 1888 r., służący u Jana Vlčka, Polak, wyznania rzymskokatolickiego, mieszkaniec Poruby pod Klimkovicami (obecnie część Ostrawy);
  • Mirosław Odrobina, mąż Anny, ur. w 1889 r., Czech, wyznania rzymskokatolickiego, mistrz krawiecki prowadzący własny warsztat w miejscowości Bílovec;
  • Michał Płonka, mąż Franciszki, ur. w 1891 r., szewc prowadzący własny warsztat, Ślązak, wyznania rzymskokatolickiego, mieszkaniec Orłowej pod Frysztatem;
  • Józefa Popek (właściwie Klaczak), panna ur. w 1911 r., Czeszka, wyznania czechosłowackiego, uczennica mieszkająca ze swoimi przybranymi rodzicami o nazwisku Popek w Orłowej;
  • Franciszek Siepak, mąż Josefiny, ur. w 1894 r., Niemiec, wyznania rzymskokatolickiego, pomocnik powroźnika w Görkau (obecnie Jirkov);
  • Wawrzyniec Stankiewicz, mąż Alojzy, ur. w 1859 r., Czech, wyznania rzymskokatolickiego, strażnik kolejowy zamieszkały w miejscowości Dobrotice pod Holešovem;
  • Elżbieta Turała, panna ur. w 1903 r., wyrobnica, Polka, wyznania rzymskokatolickiego, mieszkanka Frysztatu (obecnie część Karwiny);
  • Ludwika Turała, panna ur. w 1896 r., wyrobnica, Polka, wyznania rzymskokatolickiego, mieszkanka Frysztatu (obecnie część Karwiny);
  • Helena Twaróg, panna ur. w 1890 r., służąca, Polka, wyznania rzymskokatolickiego, mieszkanka Hodonína;
  • Helena Węda (z domu Dąbrowska), zamężna, ur. w 1878 r., Polka, wyznania rzymskokatolickiego, służąca/robotnica rolna zamieszkała we Wierzniowicach pod Boguminem;
  • Piotr Wider, kawaler ur. w 1891 r., Czech, wyznania rzymskokatolickiego, robotnik budowlany zatrudniony przy regulacji rzeki, mieszkaniec Rackovic koło Frýdka;
  • Piotr Wójcik, mąż Wiktorii, ur. w 1876 r., Czech, wyznania czechosłowackiego, górnik mieszkający w Rychwałdzie pod Frysztatem;
  • Władysław Żak, kawaler ur. w 1901 r., Polak, wyznania rzymskokatolickiego, wyrobnik, mieszkaniec Frysztatu.

Gdzie mieszkali chocznianie w Czechach w 1921 roku?

Analiza miejsc zamieszkania 21 osób urodzonych w Choczni ujawnia wyraźne prawidłowości geograficzne:

Region karwiński/frysztacki

9 osób (43%)

Okolice Ostrawy i Frýdka

5 osób (24%)

Południowe Morawy (Mikulov, Hodonín)

3 osoby (14%)

Inne lokalizacje

4 osoby (19%)

Zdecydowana większość z wyżej wymienionych – niemal 70% – osiadła na Śląsku Cieszyńskim i w okolicach Ostrawy. Dominował region karwiński, gdzie przemysł węglowy oferował zatrudnienie w kopalniach i związanych z nimi usługach. Frysztat i Orłowa przyciągnęły po 3 osoby, co czyni je najpopularniejszymi destynacjami.

Interesującą grupę stanowią osoby, które trafiły na południowe Morawy – Piotr Guzdek i Wiktoria Kornfeld (oboje w okolicach Mikulova) oraz Helena Twaróg w Hodonínie. Region ten, znany z winiarstwa i rolnictwa, przyciągał robotników rolnych szukających zatrudnienia w dużych majątkach ziemskich.

Pojedyncze osoby dotarły jeszcze dalej – Stefania Hauerová do Jihlavy (południowe Czechy), Franciszek Siepak aż do Jirkova w północno-zachodnich Czechach, a Wawrzyniec Stankiewicz do Dobrotic w środkowych Morawach.

Deklarowana narodowość

Polacy

10 osób (48%)

Czesi

6 osób (29%)

Niemcy

3 osoby (14%)

Ślązacy / Żydzi

po 1 osobie

Niemal połowa deklarowała narodowość polską, część jednak zasymilowała się z czeskim otoczeniem lub od początku miała inne korzenie (przypadki Stefanii Hauerovej, córki austriackiego oficera i Żydówki Róży Herz). Ciekawy jest przypadek Michała Płonki, jedynej osoby deklarującej się jako Ślązak. Znacznie rzadziej dochodziło do zmiany wyznania (z rzymskokatolickiego na husyckie - Církev československá).

Dalsze losy

Zapewne część z wyżej wymienionych pozostała do końca życia w Czechosłowacji lub Czechach – szczególnie ci, którzy już w 1921 roku deklarowali się jako Czesi. Z innych źródeł wiadomo, że siostry Ludwika i Elżbieta Turała w latach 20. XX wieku zmieniły stan cywilny – Ludwika poślubiła w Zebrzydowicach Karola Hałacza, a Elżbieta w Choczni Stanisława Majchrzaka. W Choczni zmarły Helena Węda (w 1925 r.) i Wiktoria Bylica. W 1930 r. we Frydrychowicach urodziła się córka Aleksandra Burzeja, z kolei Władysław Żak w 1926 r. ożenił się w Wadowicach z Rozalią Chrapla – jego grób znajduje się na cmentarzu parafialnym w Wadowicach.

wtorek, 21 października 2025

Choczeński Żyd w Boliwii i Kalifornii

 

Z żydowskiej społeczności związanej z Chocznią okres drugiej wojny światowej udało się przeżyć głównie tym, którzy nieco wcześniej zdecydowali się na emigrację za ocean. Wśród nich znalazł się Zygmunt Feiler, który w większości dokumentów podawał, że urodził się w Choczni w 1908 roku. Natomiast jako alternatywne miejsce jego urodzenia pojawia się niekiedy Chrzanów. Niewątpliwie mieszkanką Choczni była jego matka wywodząca się z rodziny Rosenbergów. Najprawdopodobniej Zygmunt Feiler rzeczywiście urodził się w Choczni, a  później zamieszkał z rodzicami w Chrzanowie, stąd w jego danych pojawiają się obie te miejscowości. 

W latach 30. XX wieku 24-letni Zygmunt poślubił w berlińskiej dzielnicy Wilmersdorf o trzy lata starszą Hildegard Hertzig, która w 1935 roku urodziła mu córkę Ewelinę. W 1939 roku rodzinie Feilerów udało się opuścić Berlin i hitlerowskie Niemcy. Kierunek ich emigracji był nietypowy, udali się bowiem do Boliwii w Ameryce Południowej, gdzie dotarli na początku czerwca. W przeciwieństwie do Urugwaju, Argentyny, czy Brazylii, to jedyny znany mi przypadek, by chocznianin został mieszkańcem tego kraju. 

Zygmunt Feiler 1942

W 1942 roku, w przeprowadzonym spisie cudzoziemców, Zygmunt Feiler podawał, że jest mieszkańcem stołecznego La Paz i prowadzi własną firmę kuśnierską. Deklarował jednocześnie znajomość aż sześciu języków: polskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, francuskiego, angielskiego i holenderskiego. Jego biznes nie był początkowo chyba zbyt dochodowy, skoro udało mu się zgromadzić zaledwie 3.000 boliviano, czyli nieco ponad 60 amerykańskich dolarów. 


Hildegard i Evelyn Feiler

Ale w kolejnym spisie, datowanym na 1949 rok, jego majątek był już 20 razy większy. W 1950 roku Feilerowie otrzymali boliwijskie obywatelstwo, podając jako narodowość „polacos”, a trzy lata później zdecydowali się na kolejną emigrację – tym razem statkiem do Stanów Zjednoczonych Ameryki.

Zygmunt Feiler 1949

Zamieszkali w San Francisco w Kalifornii i po pewnym czasie otrzymali amerykańskie obywatelstwo. Zygmunt pracował jako kierownik hotelowej sali restauracyjnej, a jego córka Evelyn Ruth Feiler w 1957 roku poślubiła uchodźcę z Węgier Toma Szelenyi’ego. W 1984 roku Zygmunt Feiler zmarł i został pochowany w Salem Memorial Park w Colma w hrabstwie San Mateo. Szesnaście lat później w tym samy grobie spoczęła jego żona Hildegard, wówczas już prababcia.





wtorek, 16 września 2025

Wiersz księdza Jana Guzdka "Jesień w Minnesocie" z 1913 roku

 

JESIEŃ W MINNESOCIE

 

Smętna jesień już nastała

Obnażyła Ceres pola;

Wśród sitowia znów zagrała

Tęsknej arfy pieśń Eola....

 

Zmieniła się szata lasów,

Zwiędły, zżółkły już lijany,

Już nie słychać ptasząt śpiewu,

Tylko harce psów Dyjany....

 

Tam u góry, nad chmurami,

Po lazurach stropu nieba

Tak leniwie i ospale

Posuwa się rydwan Feba....

 

Już na preryach pokrzykują

Słomki, kury, krzyki w trawie,

Wśród obłoków zaś szybują

To cyranki, to żórawie.

 

Tam, gdzieś w dali bydło w polu

Po ścierniskach smętnie dzwoni,

To za paszą, to za wodą

Wygłodniałe wciąż w pogoni.

 

Tu nie słychać pieśni w polu,

Tylko huk kół i świst pary;

Farmer zwozi owoc gleby,

Licząc „buszle" jako miary.

 

Gdzie złocistych łanów zboża

Powiew wiatru głaskał kłosy,

Teraz słychać pokrak wroni

I orzących glebę głosy.

 

Kędy latem przed spiekotą

W cieniu ryżu dla ukrycia

Wszystko spało w drzemce miłej

Nieruchome, jak bez życia,

 

Teraz gwary i chichoty

Odzywają się z wieczora

Gdzieś w łozinie, nad brzegami

Śpiących bagien i jeziora

 

Kiedy pośród jasnej nocy

Drga księżyca blask w głębinie,

Ze sitowia leci zdala

Pokrzyk gęsi we wiklinie

 

To znów gdzieś tam na srebrzystym,

Drżącym zwierciadle jeziora

Rozlega się nad brzegami

Tajemniczy śmiech kaczora

 

W takiejto jesiennej porze

Po jeziorach, czy wśród borów

Pełno wszędzie rozbawionych

Świtezianek rozhoworów

 

W takiej nocy księżycowej

Ulatuje myśl w przestworza,

Ponad góry, ponad lasy,

Tam ku naszym... poza morza....

 

W duszę wżera się tęsknota

Przepełnioną cierpieniami....

Lżej jej jakoś, gdy się może

Chociaż myślą złączyć z Wami..


Wiersz „Jesień w Minnesocie” pochodzącego z Choczni księdza  Guzdka (link i link) to nostalgiczny utwór liryczny, opisujący jesienny krajobraz amerykańskiego stanu. Głównym jego tematem jest tęsknota za ojczyzną wyrażona przez emigranta. Przyroda Minnesoty, z polami, jeziorami i lasami, stanowi tu tło dla melancholijnych refleksji podmiotu lirycznego. Jesień symbolizuje przemijanie i wyobcowanie, kontrastując z utraconym domem. Wiersz ma regularną strukturę, z jedenastoma zwrotkami i rymami parzystymi. Autor użył licznych środków stylistycznych, takich jak np. personifikacje, metafory, onomatopeje i epitety, które budują plastyczne obrazy. Literackie (Świtezianki) i mitologiczne odniesienia (Ceres, Diana, Eol, Febus) wzbogacają warstwę symboliczną utworu i świadczą o klasycznym wykształceniu ks. Guzdka w wadowickim gimnazjum i seminariach duchownych. Wiersz nawiązuje do romantyzmu (Mickiewicz, Słowacki), szczególnie w sposobie ukazania przyrody jako lustra duszy. Przesłanie utworu podkreśla uniwersalne doświadczenie emigracyjnej tęsknoty i rozdarcie między nowym a dawnym domem.

czwartek, 26 czerwca 2025

Choczeńscy Kręciochowie we Francji

 

Pierwszy Kręcioch z Choczni mieszkał w Champcueil we Francji już w 1911 roku.  Był to Michał, syn Tomasza i Ludwiki ze Styłów, urodzony w 1889 roku. Po wybuchu I wojny światowej wstąpił  do Legionu Bajończyków (1914) – pododdziału piechoty Legii Cudzoziemskiej, złożonego z polskich ochotników. Później znalazł się 11. Kompanii w Régiment de Marche d’Afrique w stopniu kaprala. Podczas walk z Niemcami pod Arras-Carency (1915) został ranny w nogę i był leczony w szpitalu w Courseulles. Następnie walczył w Grecji, gdzie został ciężko ranny w brzuch.  Zmarł w ambulansie w drodze do szpitala, pochowano go na cmentarzu w Salonikach.

Emigracja z Polski do tego państwa na dużą skalę zaczęła się jednak dopiero w latach 20. XX wieku. Po zakończeniu I wojny światowej Francja musiała odbudować zniszczony kraj, co wymagało dużej liczby pracowników. Rozwijało się też francuskie górnictwo i hutnictwo. Polacy, jako dostępna siła robocza, byli chętnie przyjmowani. Dla nich z kolei emigracja do Francji dawała możliwość uzyskania lepszych zarobków i stabilizacji materialnej, co było dla wielu głównym motorem decyzji o wyjeździe. Tym bardziej, że utrudnienia dla emigrantów wprowadził rząd Stanów Zjednoczonych, czyli kraju, który stanowił główny kierunek wcześniejszej emigracji z południowej Polski.  Nie dziwi zatem, że w Homecourt  w północno-wschodniej Francji pracę w kopalni węgla kamiennego podjął Jan Kręcioch (ur. 1893, syn Tomasza i Ludwiki z domu Styła), były żołnierz Legionów Polskich. Razem z nim w Homecourt zamieszkała jego żona Maria i urodzone w Choczni dzieci: Władysław, Bronisława i Mieczysław Kręciochowie. Co ciekawe, Maria – żona Jana Kręciocha wywodziła się z tego samego rodu, co jej mąż. Była bowiem córką Antoniego Kręciocha i Marii z domu Bąk. Przed II wojną światową Janowi i Marii urodził się jeszcze syn Jan (Jean) i córka Irena (Irene). W 1939 r. Jan Kręcioch znalazł się w komitecie zbiórki środków na polski Fundusz Obrony Narodowej.

Jan Kręcioch

Kolejną przedstawicielką rodu Kręciochów, która wyemigrowała do Francji, była Franciszka, córka Antoniego i Magdaleny z Bąków, urodzona w 1900 roku. Gdy skończyła 18 lat, znalazła zatrudnienie jako robotnica - sortowniczka w odlewni żelaza we Francji, w bliżej nieznanej miejscowości, która ona sama określała nazwą „Frichtat”. Tam dwa lata później poślubiła Filipa Bulatniego, pracującego jako konserwator maszyn w Luksemburgu. Franciszka nie była szczęśliwa w tym związku. Mąż nadużywał alkoholu i stosował wobec niej przemoc. W końcu w 1933 roku po powtarzających się pobiciach opuściła go ostatecznie i wróciła do Polski, ale zachowała nazwisko Bulatni.

Jej rówieśnik Tomasz Kręcioch, syn Michała i Franciszki z domu Szczur, także przebywał przez pewien czas we Francji, gdzie w miejscowości Sedan w 1931 roku urodził się jego syn Tadeusz. Ostatecznie jednak również powrócił do Polski i zamieszkał w Rabce.

Po wybuchu II wojny światowej wymieniony wyżej Władysław, syn Jana, zaciągnął się na służbę w Polskiej Marynarce Wojennej i 8 października 1943 zginął na niszczycielu ORP „Orkan”, zatopionym przez Niemców na północnym Atlantyku.  ORP Orkan, płynący w eskorcie konwoju został trafiony torpedą akustyczną G7es przez niemiecki okręt podwodny U-378. Na okręcie oprócz Kręciocha zginęło 177 Polaków i około 20 Brytyjczyków – była to największa pod względem liczby ofiar strata Marynarki Wojennej w trakcie drugiej wojny światowej. Wcześniej w lipcu 1943 r. Kręcioch uczestniczył najprawdopodobniej w przewożeniu z Gibraltaru na Wyspy Brytyjskie trumny z ciałem premiera Rządu RP, gen. Sikorskiego, który zginął w katastrofie lotniczej.

Ofiarą wojny był również jego ojciec Jan Kręcioch. Został aresztowany 2.03.1942 wraz z pięcioma innymi Polakami jako zakładnik po sabotażu (uszkodzeniu transformatora) w kopalni „Fond de la Noue”, wstrzymującym jej pracę. Po pobycie w obozie internowania w Compiegne został wysłany do obozu koncentracyjnego w Auschwitz (6 lipca), gdzie po 7 tygodniach zarejestrowano jego zgon.

W 1947 r. jego córka Bronisława (ur. w 1924 r. w Choczni) wyjechała z Homecourt do USA i poślubiła tam poznanego we Francji amerykańskiego żołnierza Woodrow’a Chancey’a. Wielokrotnie zmieniała z nim miejsca zamieszkania (Brownsville, Hays, Glenrock, Casper, Minden, Roswell, Denver, Broken Arrow), by ostatecznie osiąść w Bay City w stanie Teksas, gdzie jako Lilian Chancey była urzędniczką w tamtejszym obwodzie szkolnym.

Bronisława/Lilian
Chancey z domu Kręcioch

We Francji żyli nadal jej bracia – Mieczysław (1926-2000), występujący jako Michel Crecian oraz Jean Krecioch (1930-1998).

W 1953 roku Sąd Rejonowy we francuskim Colmar skazał gang sześciu złoczyńców na długie wyroki więzienia za rozbój, włamanie i spisek przestępczy. Wśród skazanych znalazł się Jean Krecioch. Gang, którego był członkiem, dokonał między innymi kradzieży w kopalni Ida w Ste-Marie-aux-Chênes, gdzie ich łupem padło 1600 kilogramów brązu i miedzi, 19 opon i 42 pary nowych butów, a także w sklepie Hausherr w Clouange, skąd ukradli ogromną ilość odzieży, tkanin i prześcieradeł o wartości 460 000 franków. Jean Krecioch był skazany pierwotnie na 5 lat więzienia, ale po apelacji jego wyrok obniżono o rok. Zmarł 45 lat później w Briey.

Osoby o nazwisku Krecioch żyją we Francji nadal i można się domyślać, że także mają choczeńskie korzenie.  

poniedziałek, 28 kwietnia 2025

Chocznianin autorem propozycji hymnu narodowego

 Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w 1918 roku o uznanie za oficjalny hymn narodowy konkurowały co najmniej dwie pieśni patriotyczne - Mazurek Dąbrowskiego i Boże, coś Polskę

Ostatecznie 26 lutego 1927 wybór padł na pierwszą z nich, a obowiązujący tekst został opublikowany w Dzienniku Urzędowym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Oczywiście propozycji co do nowego hymnu składano wówczas więcej, a autorem jednej z nich był chocznianin ks.  Jan Guzdek, pracujący wśród Polonii w USA. Oparł się on na słowach pieśni Boże, coś Polskę, po "zastosowaniu jej do współczesnych czasów". Hymn Guzdka opublikował Dziennik Chicagowski w wydaniu z 7 lutego 1919:

Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki

Otaczał blaskiem potęgi i chwały,

Skutkiem to Twojej ojcowskiej opieki,

Dziś jej Wolności znów dzwony zagrały.

Refren: Przed Twym ołtarzem dzięki Ci składamy,

żeś nam otworzył do wolności bramy.

Wróciłeś Polsce świetność starożytną,

Użyźniaj teraz jej zniszczone łany;

Niech szczęście, pokój na zawsze w niej kwitną,

Błogosław Polsce Boże Przejednany.

Refren

Za to żeś Boże - od którego woli

Istnienie świata całego zależy - 

Wyrwał Ojczyznę z okropnej niewoli,

Wrogaś wyrzucił z granic jej rubieży.

Refren

Twoje to Panie ramię sprawiedliwe,

Co berła możnych władców świata kruszy,

Zniszczywszy wrogów zamiary szkodliwe,

Ziszcza nadzieje naszej polskiej duszy.

Refren

Boże litościw, przez Chrystusa rany,

Świeć wiekuiście nad braćmi zmarłymi,

Wesprzyj lud polski tą wojną znękany,

Przyjmij ofiarę z synów polskiej ziemi.

Refren

Tej Zmartwychwstałej pobłogosław Panie!

Przywróć jej znowu posterunek stary,

Niech spełnia wiernie zlecone zadanie,

Obronicielki Twojej świętej wiary.

Refren

Przywróć kraj polski do dawnej świetności,

Rozszerz granice, zwiąż wszystkie zabory,

Utrwal ich losy na cnocie miłości,

Zwiąż wiejską chatę z szlacheckimi dwory.

Refren

Anioł pokoju nad tą ziemią laszą,

Niech zapanuje, w sercach bojaźń boża,

A przykazania niech regułą naszą,

Będą lud chronić od wszego bezdroża.

Refren

Oddaj ten naród w rękę sprawiedliwą, 

Rządami jego Sam pokieruj, Panie,

Królową nadal nad tą polska niwą,

Marya Panna niech nam pozostanie! 

Refren

Tę wolność drogą, którąś nas obdarzył, 

Straciwszy z naszych rąk kajdan obroże,

O której dawno cały naród marzył, 

Na resztę wieków zachowaj nam, Boże! 


Podany tekst, choć podniosły i patriotyczny, jest bardzo długi (dziewięć zwrotek plus refren) i brak mu dynamicznego rytmu, co czyni go mniej praktycznym jako hymn w porównaniu do zwięzłego Mazurka Dąbrowskiego. Trudno też sobie wyobrazić, by identyfikowali się z nim wszyscy obywatele odrodzonego państwa, a szczególnie mniejszości wyznaniowe (ateiści byli wtedy nieliczni).

ks. Jan Guzdek 
(1915)