czwartek, 15 października 2026

Sprawa kryminalna z 1757 roku

 W 1757 roku do Sądu Grodzkiego w Oświęcimiu zgłosił się Józef Sikorski, administrator dóbr w Gorzeniu, stanowiących własność Damiana Biberstein Starowieyskiego, burgrabiego krakowskiego i przedstawił oficjalną protestację (skargę sądową) w imieniu swojego pryncypała (Starowieyskiego) oraz mieszkanki Gorzenia Doroty Konas, jej dzieci Jana i Zofii  i jej szwagra Jana Konasa przeciwko grupie mieszkańców Choczni i Jaroszowic, którzy pobili śmiertelnie Wojciecha Konasa, męża wyżej wymienionej Doroty.

Sprawcami tego pobicia byli: Jakub Jachymski, Szczepan Piątek, Józef Adamczyk, Łukasz, Walenty i Jan Szczurowie, Leon Chałupszczak i Andrzej Chrząszcz. Poza Jachymskim, którego rodzina używała też nazwiska Leń, wszyscy pozostali byli Chocznianami. Józef Adamczyk zwany był również Woźniakiem, Leon Chałupszczak był synem Urbana Ramendy Chałupskiego, a Andrzej Chrząszcz, mąż Reginy, nazywany był też Lachem. 

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w niedzielę 13 lutego. Konas, określany przez Sikorskiego jako człowiek spokojny, skromny i trzeźwy, uczestniczył we mszy w wadowickim kościele, po czym wracał do swojego domu w Gorzeniu. W pewnym momencie zaczepiła go grupa ww. mężczyzn, bez żadnego powodu obrzucili go obelżywymi słowami, a następnie zaczęli go bić. W wyniku zadanych obrażeń Wojciech Konas zmarł niecałe dwie godziny później. 

Sikorski zażądał, by sprawców zabójstwa aresztować i osądzić. Na dowód swoich słów okazał zwłoki zabitego Konasa z widoczną spuchnietą raną na skroni nad prawym uchem, takim samym obrażeniem na lewej skroni, zakrwawionym uchem i złamaną prawą ręką. 

Po tych oględzinach sąd nakazał aresztować zabójców. 

Przeprowadził je woźny sądowy Szymon Nowakowski, w asyście szlachciców Piotra Humnickiego i Marcina Rottermunda. Najpierw udali się do wójta Choczni (niewymienionego z nazwiska), który wydał im: Jachymskiego, Adamczyka, Szczurów, Chałupszczaka i Chrząszcza, a następnie do plebana choczeńskiego ks. Byliny, u którego przebywał jego poddany Szymon Piątek. Wójt i pleban zaakceptowali postanowienie o areszcie, a zatrzymani nie stawiali oporu.

17 marca doszło do niespodziewanego zwrotu w sprawie. Franciszek Jezierski, ekonom starostwa barwałdzkiego, przedstawił przed Sądem Grodzkim pismo od Damiana Starowieyskiego,  w którym tenże szlachcic oznajmił, że rezygnuje z wszelkich roszczeń w stosunku do zabójców swojego poddanego i nie zamierza się procesować o zabójstwo, co potwierdza własnoręcznym podpisem i przystawieniem pieczęci. 

Do polubownego załatwienia sprawy bez rozprawy sądowej doszło prawdopodobnie po otrzymaniu przez Starowieyskiego odpowiedniego zadośćuczynienia w formie pieniężnej.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz