Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doniesienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą doniesienie. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 2 września 2021

Znieważenie nadzorcy dróg w 1952 roku

 28 października 1952 roku Prezydium Gminnej Rady Narodowej w Choczni skierowało do Prokuratury Powiatowej w Wadowicach następujące doniesienie:

Prezydium GRN w Choczni zawiadamia, że tutejszy pracownik pełniący funkcję nadzorcy dróg publicznych będąc w służbie został poszkodowany na zdrowiu przez osoby drugie oraz znieważony jako urzędnik w następujących okolicznościach:

W dniu 24 oraz przez całą noc była kładziona płyta betonowa na moście w Choczni, w związku z tym wyżej wymieniony w dniu 25 X br będąc przy moście około godziny 14-ej i wykonując swe prace upomniał będące na miejscu dzieci - równocześnie syna obywatelki Mrowcowej, będącego w tym czasie na miejscu oraz syna obywatela Babińskiego, zamieszkałego w Choczni nr 1, po tymże nadzorca skierował się do domu, po odejściu jego, dzieci będące na miejscu wpadły na miejsce budowy, na co wyżej wymieniony nadzorca drogowy obywatel Balcer złapał jednego z nich, pragnąc go przyprowadzić do gminy celem wylegitymowania (ponieważ stale dzieci te wraz z innymi robiły robotę sabotarzową przy budowie) oraz ewentualnego dojścia, kto i dlaczego czyni szkody przy budowie. Prowadząc do gminy tegoż chłopaka przyczepiła się znajoma obywatelki Mrowiec, która bez powodu wmieszała się w to, usiłując wyrwać tegoż chłopaka, wyzywając równocześnie na obywatela Balcera ulicznymi słowami, posądzając go, że jest w stanie pijanym. W tym czasie przybiegła obywatelka Mrowiec, zamieszkała Wadowice ul. Mickiewicza oraz wspólnie ze znajomą swą popchnęły wyżej wymienionego Franciszka Balcera (pomimo że widziały, że jest obciążony różnego rodzaju sprzętem ogólnej wagi około 35 kg oraz rowerem), który upadł na rower, w tym czasie puszczając rękę chłopaka, doznając obrażeń ciała (według zaświadczenia lekarskiego) oraz niszcząc sprzęt, między innymi zbijając 5 żarówek 100 W, własność tutejszego Prezydium.

Prezydium tutejsze uprasza tamtejszą prokuraturę o zbadanie powyższej sprawy oraz wyciągnięcie odpowiednich konsekwencji w stosunku do winnych, jako też spowodowanie, by winny straty wynikłej z powyższego wyrównał tą.

Pod pismem podpisał się za Prezydium Edward Bańdo i zeznający Franciszek Balcer.

Uwaga:

Zachowano oryginalną ortografię, ale wprowadzono częściowo znaki interpunkcyjne, których zupełnie brakowało w piśmie.

środa, 16 maja 2018

Donos z Choczni do władz we Lwowie w 1914 roku

16 maja 1914 roku Wydział Krajowy, czyli organ wykonawczy Sejmu Krajowego we Lwowie zwrócił się do Wydziału Powiatowego w Wadowicach z poleceniem zbadania zarzutów podniesionych w otrzymanym przez Wydział Krajowy anonimowym piśmie z Choczni oraz podjęcia stosownych zarządzeń i zdania sprawy WK w odpowiedzi zwrotnej.
Treść tego donosu przedstawiała się następująco:

Do Wysokiego Wydziału krajowego we Lwowie

Zażalenie Członków gminy Choczni w powiecie wadowickiem

Trudno abyśmy się wszyscy podpisywali i zaznaczali swoje nazwiska natoby potrzeba dużo czasu- gdy przeciwnie same okoliczności na miejscu istniejące wskażą o naszem prawdziwem doniesieniu. Donosić o tem Radzie powiatowej lub Władzom tutejszym byłoby bez celowem, gdyż ma o tem wszystkim co tu napiszemy dawno wiedzę, a nic dotychczas nie poradziły, ale może trafi do uczuć Wysokiej Władzy by te choć kres temu położyła.
Nasz świetny wójt w Choczni ma starą studnię, ze nie tylko ludzie, dzieci, lecz nawet zwierzęta mogą do niej wpadać, gdyż poziom ziemi jest z nią równy, takich studni jest także masa w gminie, a nie robią na to nic inni, bo wójt jest im przykładem.
Od gnoju i nieczystości cała jego osada śmierdzi, grozi ogólną zarazą w razie dni gorących, jest także w kilka takich innych osad w gminie, które nie mają odpływu od gnojowisk do rzeki, bo  od czego przykład z góry.
 Z tych ognojonych studni piją ludzie, dużo się pisze- masa okólników - ale bardzo mało wykonania tychże, bo ci co mają to przestrzegać, sami są temu przeszkodą.
Nadto w Choczni niedorostki chodzą z papierosami w ręku, a wszystko się to podoba Panu Naczelnikowi, który jest kontent z takiej emancypacyi.
Szynkarze widząc nieporządki w gminie i wójta temu schlebiającego odpoczynku niedzielnego nie przestrzegają i wyśmiewają się z takiej władzy, która jest przedmiotem zachęcania do przekroczeń.
Albo Żyd rzeźnik w takiej wodzie myjący mięso i dający to mięso do jedzenia także zasługuje na zaufanie- a ty biedny gospodarzu cierp, znoś wszystko, bo ci nikt nie przyjdzie z pomocą, płać podatki, bo za to masz cudną autonomię, grożą ci zarazami a wdodatku egzekutorem podatkowem.
Proszę przeczytać; cierpliwość nasza się wnet wyczerpie i akt niniejszy znajdzie się na szpaltach dziennikarskich.

Mieszkańcy Choczni.

W odpowiedzi Naczelnik Gminy (wójt), którym był wówczas od pięciu lat Maksymilian Malata, odpisał 16 maja, że:
- stara się sumiennie wykonywać wszelkie zarządzenia i polecenia władz zwierzchnich w celu przestrzegania porządku w gminie, a przede wszystkim tych, które dotyczą studni i gnojowisk,
- podawał natychmiast do publicznej wiadomości przez gminnego gońca takie zarządzenia, 
- kontrolował osobiście i z udziałem assesorów (radnych) ich wykonanie,
- stara się wpływać na upartych, nie przestrzegających przepisów i grozi im grzywnami,
- nieprawdziwe są zarówno informacje o konstrukcji jego studni, umożliwiającej rzekomo wpadnięcie, jak i o braku odpływu nieczystości z osadnika, ponieważ te odprowadzane są rurami pod powierzchnią ziemi do jego prywatnego ogrodu i dalej ze względu na ukształtowanie terenu spływają przez warstwy ziemi w kierunku rzeki,
- będzie się starał wyśledzić anonimowego autora tych nieprawdziwych zarzutów, który wystawia na szwank jego dobre imię.

Co ciekawe, jest to jedyna korespondencja pomiędzy ówczesnymi władzami gminy w Choczni, a władzami zwierzchnimi, która zachowała się do dziś w archiwach państwowych.
Paradoksalnie z wszystkich innych, zapewne o wiele istotniejszych pism, ponad 100 lat i dwie wojny światowe przetrwał tylko anonimowy donos i odpowiedź na niego naczelnika Malaty.