Pokazywanie postów oznaczonych etykietą volkslista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą volkslista. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 31 sierpnia 2021

Przejęcie majątków poniemieckich po II wojnie światowej

 15 lipca 1949 roku Gmina Chocznia wysłała do Starostwa Powiatowego w Wadowicach wykaz przejętych majątków poniemieckich. Wykaz nie dotyczył jednak majątków pozostawionych w Choczni przez osadników niemieckich (tak zwanych bauerów), którzy opuścili Chocznię przed ofensywą wojsk radzieckich (styczeń 1945), ponieważ wróciły one do przedwojennych właścicieli po ich powrocie z np. wysiedlenia, czy robót przymusowych, lecz obejmował te parcele, które Skarb Państwa skonfiskował folksdojczom.

Podstawę prawną konfiskaty majątków osób wpisanych w czasie okupacji hitlerowskiej na Niemiecką Listę Narodowościową (Deutsche Volksliste) stanowiły dekrety PKWN z 31 sierpnia 1944 "O wymiarze kary dla faszystowsko- hitlerowskich zbrodniarzy winnych zabójstw i znęcania się nad ludnością cywilną i jeńcami wojennymi oraz dla zdrajców Narodu Polskiego" oraz z 4 listopada 1944 roku "O środkach zabezpieczających w stosunku do zdrajców Narodu". Do rozpatrywania przestępstw objętych tymi dekretami powołano specjalne sądy karne, a po 17. 10.1946 ich kompetencje przejęły sądy okręgowe.

Według wykazu z 15 lipca 1949 roku w Choczni przejęto zaledwie 13,78 ha tak rozumianych majątków poniemieckich:

  • 2,68 ha należących wcześniej do Karola Kurka, a położonych na północ od dzisiejszej ul. Kościuszki,
  • 5,87 ha od Józefa Stuglika (ur. 1892) i Józefy Stuglik z domu Grządziel (ur. 1901), rozpościerających się na północny-zachód od Choczenki, przez dzisiejszą ul. Główną i Kościuszki,
  • 4,01 ha od Franciszka Kręciocha (ur. 1880) i Rozalii Kręcioch z domu Dyczko (ur. 1888), mieszkających przy obecnej ulicy Głównej, powyżej sołtystwa,
  • 0,29 ha od Rozalii Kręcioch,
  • 0,92 ha od Franciszka Wendy (ur. 1885), położonych między Zawalem a Patrią
Majątki poniemieckie i pozostawione przez osoby osiedlające się na Ziemiach Zachodnich były przekazywane innym mieszkańcom Choczni. Z puli "poniemieckiej" do 15.07.1949 roku rozdzielono 2,43 ha.
Choczeńska gmina przejęła także na tej samej zasadzie dom nr 408, należący do Andrzeja Krystiana (ur. 1881), który dzierżawiono Adolfowi Wcisło za 350 zł miesięcznie.

poniedziałek, 2 listopada 2020

Świadectwa moralności wydane przez gminę w latach 1947-49

 W latach 1947-49 Gminna Rada Narodowa w Choczni wydała ponad 20 zaświadczeń o moralności, ze szczególnym uwzględnieniem postawy w czasie II wojny światowej.

Zaświadczenia te wydawano na wniosek Milicji Obywatelskiej, prokuratury, Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, zakładów pracy, czy samych zainteresowanych.

W kilku przypadkach GRN pozwoliła sobie na nieco szersze skomentowanie postaw petentów w czasie okupacji, dzięki czemu mamy sposobność zapoznać się z mało znanymi epizodami z historii Choczni i chocznian.

22.12.1947

  • dla Stanisława M. odmówiono wydania opinii, gdyż nie byłaby dodatnią, ani pozytywną,
  • dla Heleny G. z domu B. uchwalono wydać opinię dodatnią, gdyż według orzeczenia członków była porządną i zachowywała się nienagannie,
  • dla Jana N. postanowiono na jego prośbę wydać opinię przychylną o jego pracy i zachowaniu w czasie okupacji.

13.01.1948

Na prośbę poszczególnych obywateli, a to Józefa R., Stanisława i P i Karola R., jako znanych z uczciwego życia i prowadzenia się, postanowiono wydać im opinie dodatnie.

W odpowiedzi na pismo Milicji obywatelskiej w Wadowicach, co do zachowania się poszczególnych obywateli w czasie okupacji, polecono odpowiedzieć następująco:

  • Jan C. - z jego powodu stracony został Władysław Pindel- w sprawie którego bliższych zeznań udzieliła żona straconego Pindel Bronisława,
  • Zofia B. w czasie okupacji podpisała volkslistę, lecz Polakom nie szkodziła,
  • Jan T. - w czasie okupacji starał się o podpisanie volkslisty, lecz będąc starym został odrzucony – Polakom nie szkodził,
  • Maria B. w czasie okupacji nie szkodziła, ani nie działała na niekorzyść Polaków,
  • Maria Sz., zamieszkała obecnie w Wadowicach, pochodziła z rodziny polskiej, a w Choczni w czasie okupacji przebywała jako kolonistka niemiecka osiedlona na majątku polskim- Polakom nie robiła krzywdy, lecz korzystała z praw niemieckich. Niemcy uszli, a ona z rodziną pozostała,
  • Ernestyna D. przybyła do Choczni jako uciekinierka niemiecka z ziem Nowotarskich w roku 1944 – Polakom nie szkodziła- od początku, aż dotąd twierdzi, że jest Niemką z urodzenia,
  • Teodor B. w czasie okupacji nie działał na niekorzyść Polaków, ani nie szkodził.

17.04.1948 

Dla Władysława K. GRN wystawiło opinię dobrą.

20.01.1949

  • Zaświadczenie dla Jana T.

Prezydium GRN wyjaśnia, że odnośnie wymienionego została wydana opinia na zebraniu GRN w dniu 13.01.1948 dla Władz Milicji Obywatelskiej- co do zachowania się wymienionego w czasie okupacji- a to, że w czasie okupacji starał się o podpisanie listy narodowościowej niemieckiej, lecz został odrzucony. Polakom nie szkodził, co do niekaralności Prezydium nie jest w stanie udzielić dokładnych danych.

  • Zaświadczenie dla Wandy Sz.

Prezydium oświadcza, że zachowanie jej pozostawał bez zarzutu.

  • Zaświadczenie dla Wincentego Ś.

Prezydium stwierdza, że wymieniony zachowywał się bez zarzutu, tak pod względem moralnym, politycznym i narodowościowym, awanturnikiem nie był.

  • Zaświadczenie dla Stanisława Ś.

Prezydium stwierdza, że wymieniony jako dziecko, bo lat 14 mając w czasie okupacji, służył u osiedleńców niemieckich, gdzie był w złym towarzystwie narażony na zepsucie. Tamże nauczył się pić wódki, co w dużej mierze przyczyniło się do dalszego jego postępowania. Poza tym postępowanie jego pod względem politycznym pozostawało bez zarzutu.

  • Zaświadczenie dla Franciszka D.

Prezydium orzeka, że wymieniony zachowywał się bez zarzutu, tak pod względem moralnym, politycznym i narodowościowym.

 

18.02.1949

Na ustną prośbę obywatela Sz. Maksymiliana o wydanie zaświadczenia przez Gminną Radę Narodową, że wymieniony w czasie okupacji nie podpisał „volkslisty”- do Ubezpieczalni Społecznej-  GRN jednomyślnie postanawia, że powyższego wydać nie może, gdyż okoliczności jego prywatnego życia nie są znane, natomiast może wydać tylko, że w czasie okupacji mieszkał w Choczni, był wysiedlonym i pracował w Oświęcimiu.

09.07.1949

  • Zaświadczenie dla Feliksa H.

Prezydium wypowiada się, jak następuje: wyżej wymieniony prowadzony jest w ewidencji przestępców przedwojennych (…) za przestępstwa przeciw własności. Co do zachowania się politycznego i narodowego, to wiadomym jest powszechnie w Choczni, że wyżej wymieniony (…) zadenuncjował pisemnie byłego proboszcza ks. Dybę, obecnie w Nowym Targu przebywającego, o zniewagę Hitlera, skutkiem czego prowadzone były dochodzenia przeciwko ks. Dybie, któremu denuncjację pisemną policja niemiecka okazała i stwierdziła, że denuncjacja ta została z zemsty osobistej dokonana, o czym bliższe świadectwo może złożyć ks. Dyba.

  • Zaświadczenie dla Jana C.

Stwierdzić można, że Jan C. (…) pod względem moralnym prowadził się nienagannie, zaś pod względem politycznym i narodowym nie spisał się należycie, skoro powszechnie pomawiany jest o podpisanie listy narodowościowej niemieckiej.

14.09.1949

Zaświadczenie dla Emila G.

Prezydium GRN stwierdza, że w czasie okupacji został on z domostwa swego wysiedlony do Pszczyny, po powrocie z wysiedlenia wypełnił obowiązek służby wojskowej. Przez całe życie swoje zachowywał się wzorowo i godnie, jak na Obywatela Polskiego przystało, a do obecnego ustroju demokratycznego jest pozytywnie ustosunkowany. Również rodzina jego najbliższa cieszy się jak najlepszą opinią.

23.10.1949

Zaświadczenie dla Antoniego B. i Józefa B.

Postanowiono wydać następującą opinię: Zachowanie się obu wyżej wymienionych pod względem moralnym, politycznym i narodowym było bez zarzutu, o tem, by byli kiedyś karanymi nic tu nie wiadomo, natomiast wiadomym jest, że padli oni ofiarą niejakich M. , którzy donosili o rzekomem współpracownictwie z Niemcami, jakkolwiek B. nie współpracowali z Niemcami, lecz musieli szukać ochrony u ówczesnych władz okupacyjnych z powodu napadu i porąbania szabliskiem przez Jana M. jednego ze wspomnianych B. Jakimi zaś patriotami byli donosiciel i czem się zajmowali w przeszłości, dowodem tego opinia, jaką równocześnie (…) Prezydium GRN wystawia dla Wincentego M, syna Jana M.(nie zachowała się w archiwum)


środa, 27 listopada 2019

"Przyjaciel Ludu" o volksdeutschach w Choczni

Tygodnik społeczno- polityczny "Przyjaciel Ludu" z 24 maja 1947 roku zamieścił korespondencję z Choczni, dotyczącą tych chocznian, którzy w czasie II wojny światowej podpisali tak zwaną volkslistę, czyli niemiecką listę narodowościową. 
Podstawą prawną do utworzenia volkslisty było zarządzenie z 4 marca 1941 roku, podpisane przez ministra spraw wewnętrznych Fricka oraz Hessa i Himmlera.
Celem tego zarządzenia było odseparowanie ludności uznanej za niemiecką od mniej wartościowej reszty mieszkańców terenów anektowanych przez III Rzeszę w czasie II wojny światowej.
We wcielonej bezpośrednio do III Rzeszy Choczni volksdeutsche/folksdojcze cieszyli się przywilejami, dostępnymi tylko dla Niemców- otrzymywali większe przydziały reglamentowanych towarów, wyższe wynagrodzenia, czy też świadczenia z tytułu ubezpieczeń społecznych.
W przeciwieństwie do pozostałych chocznian nie podlegali także wysiedleniom i choć mogli być wysyłani na roboty do Niemiec, to na zasadach wolnościowych. 
W zamian podlegali oczywiście obowiązkowej służbie wojskowej w niemieckiej armii, co w jednym przypadku skończyło się śmiercią na froncie wschodnim, a w innym amputacją nogi i trwałym kalectwem.
Przyczyny wpisywania się chocznian na volkslistę były oczywiście różne. Niekiedy decydowały o tym jawne sympatie do Niemiec i ideologii nazistowskiej, okazywane już przed wojną lub niemieckie pochodzenie małżonków chocznian. Wpływ na taką decyzję nielicznych chocznian miała też chęć uchronienia ich niepełnosprawnych krewnych przed wywózką do obozów koncentracyjnych. Częściej jednak decydowały o tym względy koniunkturalne i chęć poprawy swojego bytu.
Co ciekawe, jeden z mieszkańców Choczni wpisał się w czasie okupacji nie na niemiecką, lecz ukraińską listę narodową, co wynikało zresztą z jego faktycznego pochodzenia.
Po zakończeniu wojny wszyscy volksdeutsche/folksdojcze podlegali internowaniu i poddaniu przymusowej pracy, niezależnie od ich odpowiedzialności karnej.
Przejściowy obóz internowania utworzono również w Wadowicach, a jego komendantem był chocznianin Edward Bąk.
Taka polityka ówczesnych władz cieszyła się powszechnym poparciem w społeczeństwie, czego przykładem jest korespondencja w "Przyjacielu Ludu":

Do wiadomości Obywatela Prokuratora w Wadowicach 

Z Choczni piszą nam: Na walnym zgromadzeniu Stronnictwa Ludowego wybraliśmy nowy zarząd i omówiliśmy sprawę elektryfikacji. Potem ob. Borek poruszył sprawę tutejszych szpiclów niemieckich T. Guzdka i Płonki. Cała sala poparła jego przemówienie oklaskami i okrzykami: „precz z nimi!" 
Żona Guzdka przepisała się na volksdeutscherkę i teraz z gminy uciekła. Zaś Guzdek dostąpił łaski od Niemców, bo go nie wysiedlili i jeszcze mu gruntu przyczynili. Ten Guzdek taki był bezczelny, że na każdym kroku ,,heilował" na cześć zbrodniarza Hitlera i przez policję straszył ludzi. Był w łaskach u Niemców, bo żonie dał jako volksdeutscherce koncesję, aby z żandarmami niemieckimi germańską „rasę poprawiała". 
Zaś młody Płonka oskarżył nauczycielkę, że w Suchej do harcerzy wygłosiła mowę antyniemiecką. Gdyby była nie uciekła z Choczni, poszłaby do Oświęcimia. Zbrodniarzom niemieckim Płonka honory czynił, bo chodził do kościoła tylko na niemieckie nabożeństwa, był tam za kościelnego i wybierał ofiary dla niemieckiego księdza, z nabożeństw polskich uciekał i tak okazywał „rasową wyższość swoją" i wzgardę dla Polaków. Guzdek i Płonka procesują się z Polakami, ale dziwne to jest, że w sądowych papierach są spisane wszystkie ich sprawki i zeznania świadków, ale jakoś że tego nikt nie pokazuje obywatelowi Prokuratorowi, aby zrobił z tego użytek i obu tych rasowych szpiclów niemieckich wsadził do kryminału. Nijak tego wyrozumieć nie możemy. 

Korespondencja podpisana jest inicjałami L. B.- zapewne jej autorem był wymieniony w treści Ludwik Borek.