wtorek, 25 lutego 2025

Rachunki z Urzędu Choczni z Percepti Roku 1798

 "Rachunki z Urzędu Choczni z Percepti Roku 1798" tak zatytułowany został dokument, w którym władze gromady choczeńskiej podają wysokość i źródła dochodów oraz poniesione przez nie koszty w 1798 roku. Powołują się przy tym na szereg innych dokumentów, które powinny stanowić załącznik do tego zestawienia, ale nie zostały w nim zacytowane, lecz jedynie wymieniono ich istnienie.

Dochody gromady w 1798 roku wyniosły 262 złote. Na tę sumę składały się:

- 50 złotych i 20 groszy "z kasy cyrkularny bonifikacyi", czyli dotacji dla Choczni od władz cyrkułu myślenickiego (odpowiednika dzisiejszego powiatu),

- 20 złotych i 20 groszy "od Zwierzchności zaspokoienie", czyli dotacji od właściciela wsi,

- 30 złotych i 5 groszy "ze składkiey gromadzkiey", czyli składki zebranej od mieszkańców na określony cel (można domniemywać, że na rozpoczętą wtedy budowę kościoła),

- 150 złotych i 2 grosze "ze składkiey gromadzkiey iako Consygnacya", czyli z tytułu podatku lokalnego,

- 10 złotych i 23 grosze "z przysądzonego od Zwierzchności śtrofu", czyli z tytułu zasądzonej kary.

Warto zauważyć, że podatek lokalny był o 30 złotych wyższy, niż zebrany 5 lat później - ponieważ nie mogło wynikać to z drastycznej zmiany liczby ludności, prawdopodobnie w 1798 roku wliczono do niego także jakieś dodatkowe pozycje , których nie uwzględniono w 1803 roku lub ściągalność tego podatku w 1798 roku była zdecydowanie bardziej skuteczna.

Na koniec podsumowania dochodów znalazło się zdanie:

"Zkądkolwiek i iakkolwiek dochód być może, więc do ostatniego szeląga do Percepty wciągniony być musi, tak iak zwyż wyrażono".

Natomiast druga część dokumentu z 25 czerwca 1798 obejmuje wydatki ("Expens") poniesione przez gromadę do tej daty - nie jest to więc bilans roczny, ale półroczny:

- 3 złote i 18 groszy "chodząc woyt y pisarz do Myślenic, bawiąc dni 3" - to koszty, jak byśmy dziś powiedzieli delegacyjne wójta i pisarza gminnego, które powstały w związku ich trzydniowym pobytem w siedzibie władz cyrkularnych, przy czym dzienna "dieta" wójta wynosiła 30 groszy, a pisarza 24 grosze,

- 15 złotych i 18 groszy - to koszt kolejnej "delegacji" wójta, tym razem do Białej, gdzie spędził aż 5 dni dokonując obrachunku dni odrobionych przez chocznian z tytułu pańszczyzny (w formie fizycznej i gotówkowej). Na jej wysokość miał też wpływa fakt, że tym razem wójt nie wybierał się do Białej pieszo i do "expensu" wliczono "tudziesz paro konni powóz",

- 4 złote "od książki gromadzkiey".

Po zsumowaniu dochodów i rozchodów w kasie gminnej pozostało 238 złotych i 24 grosze, które planowano wydatkować w drugiej połowie 1798 roku.

Pod dokumentem powinni zostać wymienieni potwierdzający go przedstawiciele zwierzchności gromadzkiej, ale nie wymieniono ich nazwisk - określono ich tylko jako "natenczas woyt" i "natenczas przysięgli". Prawdopodobnie jest to więc tylko odpis oryginalnego dokumentu, który wpisano do choczeńskiej Księgi Sądowej.





piątek, 21 lutego 2025

Fotografie choczeńskich emigrantów

 

Tomasz Guzdek (ur. 18.12.1888 Chocznia – zm. 9/10.04.1918 Fort Wright)

Emigrant do USA z 1907 roku. Mieszkał i pracował w Holyoke, Massachusetts. Członek Polish Falcons od 1909 roku. W 1913 r. powołany do armii USA, służył w 4. Kompanii Korpusu Artylerii Przybrzeżnej, na granicy z Meksykiem. Później stacjonował w Fort Wright na Fisher’s Island w stanie Nowy Jork. Zginął zastrzelony przez obłąkanego żołnierza. Pochowany 14.04.1918 r. z pełnym wojskowym ceremoniałem na Cmentarzu Forestdale   w Holyoke. Syn Józefa i Balbiny z domu Bąk. 


Stefan Woźniak (ur. 12.08.1892 Chocznia - zm. 06.08.1954 Nowy Jork)

Uczeń szkoły zawodowej w Białej (1906-1908), czeladnik stolarski  po terminowaniu u mistrza Wywiołka w Białej (1910). W 1913 r. członek choczeńskiej Sokolej Drużyny Polowej. W tym samym roku wyemigrował do USA, rejestrowany podczas draftów w 1917 i 1942 roku. Mieszkał w Nowym Jorku i pracował jako monter w Simplex Cloth Cutting Mach Co. Syn Stanisława Kazimierza i Walerii z domu Widlarz. Mąż Marii z domu Nowak z Wadowic, poślubionej w Nowym Jorku w 1924 r., ojciec 2 córek.


Włodzimierz Stanisław Szczur (ur. 26.10.1912 Chocznia – zm. 1989 Kanada)
Żołnierz zawodowy, ułan. Uczestnik wojny obronnej we wrześniu 1939 r., przekroczył granicę rumuńską i został internowany. Żołnierz Polskich Sił Zbrojnych we Francji i w Wielkiej Brytanii. Po wojnie wyemigrował z Anglii do Quebec w Kanadzie, gdzie pracował w mleczarni. Spoczywa na cm. Champ D’honneur National w Montrealu. Syn Kazimierza i Honoraty z domu Widlarz, mąż poślubionej we Francji Marii z domu Toczała, z którą miał 2 dzieci.

wtorek, 18 lutego 2025

Grzebowisko padliny w Choczni

 

W celu zapobieżenia rozprzestrzenianiu się chorób zwierząt już w 1885 roku każda gmina lub obszar dworski miała obowiązek urządzenia grzebowiska padliny w odpowiednim miejscu i o odpowiedniej wielkości. Takie grzebowiska należało urządzać w miejscach suchych, nie przylegających do pastwisk i łąk oraz domów. Zagrzebywanie padliny w tym wyznaczonym obszarze należało do właściciela padłego zwierzęcia, które miał je tam dostarczyć niezwłocznie od chwili jego zejścia (lub zabicia). Sprawy te regulował okólnik ck Namiestnikostwa z 18 lipca 1885 roku. Mimo wynikających z niego kar dla opieszałych gmin temat grzebowiska padliny w Choczni pojawił się na posiedzeniu Rady Gminnej dopiero 6 stycznia 1896. Wówczas to wójt Józef Czapik postawił pod obrady Rady Gminnej wniosek, by Chocznia wybrała miejsce na pogrzebisko padliny i obmyśliła fundusz na zakupienie odpowiedniej działki. Radni nie podjęli jednak tego tematu, nic w tej sprawie nie uchwalili i „pozostawili bez żadnego starania się o to.”

2 października 1898 na posiedzeniu Rady Gminnej odczytano rozporządzenie ck Starostwa w Wadowicach, nakazujące do dwóch miesięcy zakupić grunt na grzebowisko padliny. W odpowiedzi na to rozporządzenie radni postanowili kupić odpowiedni grunt, a do wyszukania odpowiedniego miejsca wyznaczono asesora (członka zarządu gminy) Jana Brandysa.

W budżecie gminy na rok 1899, który został uchwalony 4 grudnia 1898,  znalazła się kwota 100 zł reńskich, którą radni przeznaczyli na zakup terenu pod grzebowisko padliny.

Do powstania grzebowiska/grzebaliska w Choczni faktycznie doszło dopiero w 1899 roku. Obiekt ten powstał na prywatnej parceli Adolfa Bichterle, właściciela majątku sołtysiego w górnej części wsi, który użyczył bezpłatnie gminie odpowiednie miejsce na Górnicy – blisko granicy z Zawadką. 12 listopada 1899 Rada Gminna uchwaliła skierować do Adolfa Bichterle serdeczne podziękowanie za tę decyzję.

4 marca 1900 zebrane na wykup gruntu pod grzebalisko 100 złotych reńskich gmina postanowiła ulokować na książeczce oszczędnościowej.

Grzebalisko na terenie użyczonym przez Bichterle działało bez przeszkód przez 4 lata, aż do momentu, gdy rozparcelował on i sprzedał cały posiadany przez siebie majątek sołtysi.

27 stycznia 1904 gospodarze z terenu Sołtystwa, którzy nabyli tam grunty od Adolfa Bichterle, postanowili wypowiedzieć choczeńskiej gminie prawo do dalszego składowania padliny z terenu gminy w dotychczasowym miejscu. Na wniosek Antoniego Styły uchwalono, by nadal korzystać z udostępnionego miejsca i wykupić go od nowych posiadaczy. W tym celu w dniu 27 marca 1904 postanowiono wykorzystać środki złożone kilka lat wcześniej na książeczce oszczędnościowej w kasie w Wadowicach.

Po raz ostatni w okresie przedwojennym temat grzebowiska pojawił się na obradach rady gromadzkiej 29 maja 1938. Wówczas na wniosek radnego Henryka Kota uchwalono uporządkowanie ogrodzenia grzebowiska padliny i wyznaczenie któregoś obywatela z Górnicy do dozorowania wykopanych dołów pod umieszczanie padliny, tak by nie była ona zbyt płytko grzebana ( według przepisów miała to być co najmniej dwumetrowa warstwa ziemi).