W wydanej w tym roku książce "Barwałd. Trzy wsie - jedna historia" Chocznia pojawia się na 15 stronach, Chocznia Dolna i Górna na 7, a Chocznia Stara na jednej stronie.
Dorota Żurek w części "Barwałd i tenuta barwałdzka w okresie średniowiecza" wielokrotnie wymienia Chocznię, jako część składową starostwa niegrodowego barwałdzkiego, czyli tenuty barwałdzkiej (w 1442, 1445, 1446, 1462, w latach 1470-80 i w 1488 roku). Przywołuje również dokument z 1442 roku, w którym Mikołaj Serafin pożyczył pieniądze pod zastaw klucza barwałdzkiego z Chocznią w składzie. Autorka podkreśla, że kwestia włączenia Choczni do tenuty barwałdzkiej jest problematyczna, jako że w 1448 roku trwał spór sądowy między Tomaszem z Choczni (właścicielem wsi?), a Włodkiem ze Skrzynna i jego żoną Katarzyną. Na stronie 36. zamieszcza fotokopię dokumentu z 1445 roku, w którym Mszczuj ze Skrzynna dokonał zastawu zamku Barwałd wraz z m.in. Chocznią Włodkowi ze Skrzynna i jego żonie Katarzynie (słynnej Włodkowej) za 3.000 florenów. Już w 1446 roku, po śmierci Mszczuja, Włodek oddał Katarzynie Barwałd z Chocznią i resztą wsi w zastaw za 3.000 florenów węgierskich. Wreszcie w 1488 roku Jan z Komorowa (Komorowski) podawany jest jako dzierżawca dóbr królewskich należących do zamku Barwałd, w tym i Choczni.
O Choczni wspomina także Tomasz Graff w części "Dzieje parafii barwałdzkiej do schyłku XVI wieku". Na stronie 49. podaje on za Tadeuszem Ładogórskim, że szacunkowa liczba ludności Choczni, wyliczona na podstawie płaconego świętopietrza, wynosiła w XIV wieku 105 osób. Z kolei uposażenie proboszcza parafii Chocznia w 1529 roku wynosiło 4 grzywny i 32 grosze i zaliczało się do jednego z najniższych w dekanacie zatorskim (niższe było tylko w parafii Andrychów i Inwałd). Ciekawa jest też informacja, że w ramach wizytacji wewnętrznej parafii w Choczni przez kardynała Jerzego Radziwiłła ustalono fakt posiadania konkubiny przez miejscowego plebana.
Następna wzmianka o Choczni zawarta jest w części "Wsie Barwałd w okresie wczesnonowożytnym (od XVI w. do 1772 r.), napisanej przez Mirosława Płonkę. To rejestr podatku podymnego z II połowy XVII wieku, który wskazuje, że w Choczni stało wtedy co najmniej 75 domów. Na stronach 96-97 autor wymienia kilku administratorów starostwa barwałdzkiego z XVIII wieku, z których Krzysztof Gaworek pojawia się też w choczeńskiej Księdze Sądowej. Wiele dokumentów z ksiąg grodzkich oświęcimskich jest obecnie niedostępnych i znanych jedynie z nagłówków wpisów, jak choćby dokument wystawiony przez hetmana Jabłonowskiego w 1686 roku, by biskup krakowski i jednocześnie namiestnik chorągwi husarskiej "niczego nie żądał" z dóbr w Barwałdzie, Mikołaju i Choczni, co otwiera potencjalne pole do dalszych badań i ustaleń.
W części "Barwałd Dolny, Średni oraz Górny - wieś galicyjska oraz jej mieszkańcy wobec przemian cywilizacyjnych (1772-1918) Konrad Meus wspomina, że akces do Kasy Stefczyka w Barwałdzie w okresie po II wojnie światowej zgłaszał m. in. Związek Samopomocy Chłopskiej z Choczni (s. 169). W okresie galicyjskim klucz barwałdzki z Chocznią przejął Jan Biberstein Starowieyski (s. 170), z którym mieszkańcy Barwałdu, Choczni i Jaroszowic toczyli spór sądowy, opisany dość ogólnie (s. 171). Ze szczegółami tego sporu można zapoznać się we wpisie na blogu z 22 czerwca tego roku (link). Na str. 191 autor wymienia ks. Józefa Komorka, ówczesnego proboszcza z Choczni i dziekana dekanatu wadowickiego.
Następna wzmianka o Choczni ze str. 201 pochodzi z części "Dzieje Barwałdu i jego mieszkańców w latach 1918-1947" autorstwa Marcina Witkowskiego. To informacja o utworzeniu gminy zbiorowej w Wadowicach w 1934 roku, do której włączono też Chocznię, wcześniej samodzielną gminę. Ostatni raz Chocznia wymieniana jest na str. 230-231 w związku z "Głosowaniem/Referendum Ludowym" w 1946 roku oraz na str. 232 w biogramie ks. Józefa Żeliwskiego, powojennego proboszcza barwałdzkiego, który był wcześniej wikariuszem w Choczni.
Wszystkim autorom należą się wyrazy uznania za włożoną pracę i jej efekty. Ze względu na ograniczoną liczbę stron trudno uznać tę książkę za pełną monografię (poza pierwszymi dwoma częściami), a raczej, jak pisze Mirosław Płonka, za studium lub za monografię skondensowaną, w której pewne wątki omówiono skrótowo lub wcale o nich nie wspomniano (np. o zjawisku emigracji z Barwałdów, czy o części wywodzących się z tych wsi interesujących osób). W toku dalszych badań z pewnością uda się też uzupełnić Aneks nr 2 dotyczący represjonowanych podczas II wojny światowej (choćby o Marię Bryndza z domu Filek).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz