Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Banaś. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Banaś. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 stycznia 2025

Choczeńska czarownica

 Według relacji Józefa Smolca (1894-1978), spisanej przez etnografów w latach 60. XX wieku, znana mu osobiście choczeńska czarownica nazywała Katarzyna Banaś:

"We wsi była czarownica Katarzyna Banaś, która bardzo wierzyła w czary i bawiła się w nie. Miała ona jedną krowę Okularę, która dawała najwięcej mleka z wszystkich krów we wsi. Mleko Banaśka woziła do Wadowic. Jak ją wyganiała z obory na pastwisko zawsze musiała ją trzy razy opluć, bo uważała, że taka krowa nie dostanie uroku. W Wielki Piątek chodziła ona po domach i zbierała gnój z obornika, podkładała go potem Okularze i przez 8 dni leżała ta krowa we gnoju, a potem go wyrzucała. Wpłynęło to na mleczność krowy i nikt jej nie urzykł. Zbierała ona trowę w Wielki Piątek przed wschodem słońca, potem szła nad strumyk i puszczała tą trowę. Która trowa zatrzymała się albo cofnyła się do tyłu, zbierała ją, suszyła, a następnie nacierała krowie gardziel i układała tę trowkę. Dlatego jej krowa była tak ogromnie mleczna. Banaśka ogromnie lubiła dzieci, ogromnie wykłócała się z rodzicami, jak ich bili, zawsze im tłumaczyła, że od bicia tracą one rozum. Banaśka umarła przed I wojną światową.

Do dzisiejszego dnia są we wsi gospodynie, które po zachodzie słońca nie sprzedadzą mleka, bo uważają, że im sąsiadka to mleko odbierze. Inne sprzedające mleko po zachodzie słońca muszą je posolić. To samo odnosi się do sprzedaży jajek. Robią to z obawy przed tym, żeby kury nie odbiły się od gniazda, to znaczy, żeby nie poszły gdzie indziej składać jajek."

Czarownica wspominana przez Józefa Smolca nie była więc szkodliwa dla innych ludzi, co więcej warto podkreślić jej troskę o bite dzieci. Trudno ją jednak jednoznacznie zidentyfikować. W latach 1900-1939 nie zmarła w Choczni żadna Katarzyna Banaś, osoba o takich danych nie pojawia się też w innych dokumentach dotyczących Choczni. Być może p. Smolec niedokładnie zapamiętał imię tej czarownicy. Nie jest wykluczone, że chodziło nie o Katarzynę, lecz o Franciszkę Banaś (1838-1919), samotną matkę mieszkającą z nieślubnym synem Józefem, co już samo w sobie było nietypową sytuacją w ówczesnej Choczni. Co ciekawe, owa Franciszka Banaś to ciotka Ludwiki Banaś, znanej pod zakonnym imieniem Maria Magdalena, której proces beatyfikacyjny toczy się w Rzymie (został już wydany dekret o uznaniu heroiczności jej cnót, czyli przysługuje jej tytuł Służebnicy Bożej).

czwartek, 2 marca 2023

Choczeńscy Banasiowie

 

W przypadku choczeńskich Banasiów możemy mówić nie o jednym rodzie, wywodzącym się od wspólnego przodka i zamieszkującym stale Chocznię przez kilka wieków, ale o całej grupie rodzin noszącej wprawdzie to samo nazwisko, ale o pokrewieństwie trudnym do udowodnienia, które pojawiały się w tej wsi co najmniej od II połowy XVII wieku i przeważnie stopniowo wygasały.

Już w 1689 roku niejaki Bartłomiej Banaś, zwany też Kocurem, poślubił w Choczni Dorotę Włodarzonkę i miał z nią syna Urbana (1692) oraz  córkę Barbarę (1695). Od 1711 roku w zapisach metrykalnych pojawia się Jan Banaś, mąż Katarzyny, który pełnił funkcję wytrykusa, czyli zakrystiana w choczeńskim kościele parafialnym. Kolejnymi Banasiami chrzczącymi dzieci w Choczni byli Andrzej i Antoni, ale i ich danych próżno szukać w zestawieniach choczeńskich kmieci- subrepartycji z 1775 i 1789 roku, czy Metryce Józefińskiej, także ukończonej w 1789 roku. Ówcześni Banasiowe musieli więc być komornikami lub zagrodnikami, pracującymi na rzecz plebana, właścicieli majątku sołtysiego lub bogatszych sąsiadów i dorabiającymi sobie uprawianiem rzemiosła.. Dopiero w 1803 roku w spisie płatników podatku kościelnego figurują jako samodzielni rolnicy Antoni Banaś spod nr 174 i Wojciech Banaś spod nr 70. Warto też zauważyć, że pod koniec XVIII wieku Anna Banaś, wywodząca się z rozrosłego rodu Banasiów z Jaroszowic, zwanych Juzami, wyszła za mąż za Kazimierza Widra, syna bogatego choczeńskiego gospodarza i z ich związku pochodzą wszyscy następni choczeńscy Widrowie, także ci współcześni. Z kolei w 1818 roku zamieszkał w Choczni bratanek owej Anny Wider z domu Banaś, noszący imię Józef. Powodem sprowadzenia się Józefa z Jaroszowic do Choczni było małżeństwo z Katarzyną Pindel, zawarte w 1818 roku. Józef i Katarzyna doczekali się pięciorga dzieci, z których własną rodzinę założył w Choczni tylko syn Kazimierz Banaś (1829-1907), mąż Reginy Twarożanki. Po śmierci pierwszej żony Józef Banaś powtórnie ożenił się z Reginą Guzdek i miał z nią jeszcze pięcioro dzieci, w tym Mariannę (1843-1926), która została żoną Józefa Buldończyka i Jakuba (1845-1918), o którym będzie mowa w dalszej części artykułu. W czasie, gdy na świat przychodziły dzieci Józefa i Reginy Banasiów, w Choczni sporządzano kolejny spis własności, w którym oni sami się nie znaleźli. Jedynym Banasiem, a właściwie Banasikiem, obecnym w tym zestawieniu był Sebastian, właściciel gospodarstwa w Niwie Zakościelnej (obecne Osiedle Ramendowskie i Biała Droga) o wielkości i dochodach zbliżonych do choczeńskiej średniej. Sebastian Banasik był spadkobiercą Antoniego Banasia ze spisu w 1803 roku i zamieszkiwał w jego byłym domu (nr 174). Po renumeracji dom ten otrzymał numer 96 i Sebastian podawany jest jako jego współwłaściciel jeszcze w 1875 roku. Drugim współwłaścicielem był jego syn Jan Banasik (1849-1900), którego matką była Magdalena z Dąbrowskich. Obok Sebastiana i Jana Banasików, właścicielem domu w Choczni w 1875 roku był również Kazimierz Banaś, syn Józefa (nr 213- przy obecnej ulicy Głównej). Samodzielnego „numeru” nie posiadał natomiast jego przyrodni brat Jakub, wówczas mąż Franciszki z domu Graboń. Po jej śmierci (1892) przeprowadził się do Kleczy Dolnej, skąd pochodziły jego kolejne dwie żony: Rozalia Wydra i Aniela Pomietło. Właśnie w Kleczy przyszła na świat jego córka Ludwika (w 1896 roku), najbardziej znana nie tylko z jego dziesięciorga dzieci, ale z wszystkich Banasiów powiązanych z Chocznią. Ludwika po śmierci swojej matki Rozalii (1905) zamieszkała w górnej Choczni u swojej znacznie starszej kuzynki Franciszki Wider z domu Buldończyk, a w czasie I wojny światowej (1917) wstąpiła do postulatu sióstr nazaretanek w Krakowie, gdzie wcześniej przebywała jej starsza siostra Anna Banaś. W 1918 roku Ludwika Banaś rozpoczęła nowicjat- wraz z habitem i białym welonem otrzymała imię zakonne Maria Małgorzata. I wojna światowa oznaczała dla choczeńskich Banasiów walkę w szeregach armii austro-węgierskiej. Jeden z nich- Kacper Banaś, wnuk Sebastiana Banasika, został ranny już w początkowej fazie wojennych zmagań.

W czasie II wojny światowej siostra Banaś przebywała w klasztorze w Nowogródku. Jako jedyna z tamtejszych nazaretanek przeżyła okupację hitlerowską i sowiecką. Po wojnie pozostała w Nowogródku, wtedy należącym do Białoruskiej Republiki Socjalistycznej w ramach ZSRR. Z braku księdza do 1956 roku samotnie organizowała tajne nauczanie katechizmu, przygotowywała narzeczonych do sakramentu małżeństwa, organizowała chrzty i pogrzeby. W 2003 roku rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny. Tymczasem w powojennej Choczni (1946) jedynymi dorosłymi osobami o nazwisku Banaś była Anna (z domu Bryndza) spod nr 153, żona Andrzeja Banasia z Kleczy oraz Jan Banaś (1911-1968) z żoną Heleną z domu Maj, którego ojciec Józef przeprowadził się do Choczni z Jaroszowic, po poślubieniu Wiktorii z domu Gawęda. Jako ciekawostkę można tu podać, że jedną z prababek Jana (ze strony Banasiów) była Agnieszka Szczur z Choczni. Czyli w 1946 roku nie mieszkali już w Choczni Banasiowie będący potomkami wymienionych wyżej Sebastiana Banasika i Kazimierza oraz Jakuba Banasiów. Ich geny przekazane po liniach żeńskich były jednak dalej obecne. Od Sebastiana Banasika wywodzą się na przykład: Adolf Gregorczyk, kierownik szkoły w Choczni Górnej, siostra zakonna Sylweria Widlarz, czy choczeńscy Sarlejowie, a od Jakuba Banasia- choczeńscy Szotowie. Nazwisko Banaś nosiła też po wojnie chocznianka Stefania Drożdż, która poślubiła Michała Banasia z Jaszczurowej. Wspomniany wyżej Jan Banaś (ur. 1911) działał w Komisji Rewizyjnej reaktywowanego Kółka Rolniczego (1958) i w gromadzkiej komisji drogowej. Jego syn Czesław Banaś (1936-2004) był sekretarzem OSP w Choczni, a od 1987 roku wiceprezesem tej organizacji. Można go znaleźć wśród choczeńskich wyborców z 1973 roku wraz z matką Heleną Banaś z domu Maj i braćmi Zdzisławem oraz Stanisławem. Na tej liście są także Andrzej i Anna Banasiowie. Natomiast na choczeńskim cmentarzu istnieje nagrobek Jerzego Banasia z Wadowic, byłego nauczyciela w szkole w Choczni Górnej.

Według Kazimierza Rymuta i innych językoznawców nazwisko Banaś może pochodzić od prasłowiańskiego słowa „banati” oznaczającego myć lub kąpać się, słowa „bania”, tureckiego „bana” czyli namiestnika, węgierskiego „banyasza”, czyli górnika lub imienia Benedykt.

W 2002 roku było to 271 nazwisko pod względem częstości występowania w Polsce. Najwięcej z 13674 Banasiów mieszkało w Krakowie (587), a procentowo w sąsiadujących ze sobą powiatach buskim (świętokrzyskie) i dąbrowskim (małopolskie).