Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spadek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spadek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 maja 2025

Salve dla wdów/matek w choczeńskich Księgach Sądowych z I połowy XIX wieku

 W choczeńskich Księgach Sądowych z pierwszej połowy XIX wieku termin „salve” odnosił się do klauzul prawnych stosowanych w zapisach dotyczących cesji majątku, najczęściej przekazywanego przez wdowy lub matki na synów. Klauzule te miały na celu zapewnienie przekazującym podstawowych potrzeb życiowych, takich jak mieszkanie, utrzymanie, opieka oraz godny pochówek, w zamian za przekazanie ziemi i/lub budynków.

Cesje majątku były zazwyczaj dokonywane przez kobiety w podeszłym wieku, które z powodu słabego zdrowia lub niezdolności do pracy na roli decydowały się przekazać swoje posiadłości, najczęściej synom. W księgach odnotowano, że powody takich decyzji obejmowały:

  • „Podeszły wiek/lata” i wynikającą z niego niezdolność do pracy,

  • „Słabość zdrowia” i "słabości sił" uniemożliwiających gospodarowanie na roli,

  • „Wypracowanie” i brak sił do dalszego zarządzania majątkiem.

Klauzule „salve” określały obowiązki spadkobiercy wobec przekazującego, najczęściej obejmując:
  • Pomieszkanie: Prawo do mieszkania w domu lub na terenie gospodarstwa do końca życia,

  • Utrzymanie i opiekę: Zapewnienie wyżywienia oraz „pieczołowitości synowskiej” na starość.

  • Pochówek: Organizacja godnego, zgodnego z obrzędami katolickimi pochówku po śmierci,

  • Pamięć po śmierci: O duszy zmarłej, ewentualnie także o duszy jej małżonka, co należało zapewne rozumieć jako modlitwę i/lub zamawianie w ich intencji mszy w kościele,

  • Dodatkowe prawa: Zastrzeżenie niewielkiej części ziemi ("stajanka", "staionki") do wypasu bydła (samodzielnego lub poprzez pasterza spadkobiercy), zbierania trawy bez opłat.

Przykłady zapisów:

  1. 1821 – Barbara Bryndzyna: Przekazała synowi Franciszkowi 1/8 i 1/16 roli, oczekując wychowania, mieszkania, opieki i katolickiego pochówku.

  2. 1822 – Marianna Turalina: Oddała synowi Maciejowi ¼ roli i budynki, z zastrzeżeniem „staionki” ziemi do wypasu krowy, mieszkania, opieki i pochówku.

  3. 1809 – Anastazja Turalina: Przekazała synowi Józefowi ¼ roli, z prawem do wypasu krowy, mieszkania, opieki i pochówku.

  4. 1811 – Franciszka Rulina: Oddała synowi Izydorowi ¼ roli, z analogicznymi warunkami: wypas krowy, mieszkanie, opieka i pochówek.

  5. 1826 – Helena Sikorowa: Przekazała synowi Szymonowi ¼ roli, oczekując wychowania, mieszkania, opieki, pochówku oraz pamięci o duszach rodziców.

  6. 1837 – Marianna Kobiałcyna: Oddała synowi Majchrowi ¼ roli, z zastrzeżeniem uczciwego wychowania do śmierci.

  7. 1808 – Anastazja Wcisłowa: Przekazała synowi Augustynowi 1/6 roli, z prawem do mieszkania, opieki i pochówku.

  8. 1806 – Agnieszka Romańczykowa: Oddała synowi Błażejowi 1/8 roli i połowę młyna, oczekując utrzymania do śmierci.

  9. 1812 – Helena Bylicyna: Przekazała synowi Jakubowi 1/8 roli, z warunkiem szacunku, opieki, pochówku i pamięci o duszach.

  10. 1816 – Regina Dziadkowa: Oddała synowi Jakubowi ¼ roli w dożywotnią posesję, z zastrzeżeniem mieszkania, wychowania, opieki i pochówku.

Zastrzeżenie „salve” odzwierciedlało praktykę prawną i społeczną, mającą na celu zabezpieczenie interesów starszych kobiet, które rezygnowały z majątku na rzecz młodszego pokolenia. Było to wyrazem wzajemnych obowiązków rodzinnych, głęboko zakorzenionych w XIX-wiecznej Choczni.

Geneza terminu "salve"

Słowo „salve” w kontekście choczeńskich Ksiąg Sądowych najprawdopodobniej pochodzi od błędnego lub potocznego/regionalnego użycia łacińskiego terminu „salvo”, który oznacza „z zachowaniem” lub „z zastrzeżeniem”. W prawie rzymskim i średniowiecznych dokumentach łacińskich „salvo” było używane w wyrażeniach takich jak „salvo iure” („z zachowaniem prawa”), aby wskazać na zastrzeżenie określonych praw lub warunków. W XIX-wiecznej praktyce choczeńskiej, termin „salve” mógł zostać zaadaptowany w wyniku błędnej transkrypcji, uproszczenia fonetycznego lub lokalnej tradycji pisarskiej, gdzie łacińskie „salvo” przekształcono w „salve” – być może pod wpływem bardziej znanego łacińskiego powitania „salve” („bądź zdrów”). Tego rodzaju regionalne lub potoczne użycie mogło wynikać z ograniczonej znajomości łaciny wśród lokalnych pisarzy sądowych, którzy adaptowali terminy do codziennego języka. W efekcie „salve” w księgach choczeńskich stało się synonimem klauzuli zabezpieczającej prawa przekazującego majątek.

wtorek, 20 maja 2025

Spadek po emigrancie Szczepanie Skoczylasie

 23 czerwca 1927 zmarł w Nowym Jorku samotny Stefan Skoczylas, z zawodu stolarz i tokarz, który przyszedł na świat 7 stycznia 1873 w Choczni, jako syn Jana i Wiktorii z domu Pietruszka. 


O jego śmierci poinformował Konsulat Generalny RP w Nowym Jorku w piśmie do Sądu Powiatowego w Wadowicach, prosząc o sporządzenie aktu zgonu Skoczylasa i przeprowadzenie postępowania spadkowego. Takie postępowanie nie zostało przeprowadzone w Nowym Jorku, ponieważ administrator publiczny Nowego Jorku przekazał walizkę z przedmiotami po zmarłym, które stanowiły jego majątek do polskiego konsulatu. W skład masy spadkowej po Stefanie Skoczylasie wchodziły książeczki oszczędnościowe w bankach i kasach oszczędności z Warszawy i Wadowic, obligacje austriackie oraz gotówka: 20.000 marek polskich, 100.000 koron austriackich, 1.530.000 marek niemieckich, 2.000.000 rubli sowieckich, a ponadto kwota w wysokości 3 dolarów i 25 centów ze sprzedaży walizki zmarłego. Wbrew nominałom nie były to duże kwoty, a część banknotów była wycofana z obiegu i miała wyłącznie wartość kolekcjonerską.

Powiatowa Kasa Oszczędności zrewaloryzowała 5 książeczek oszczędnościowych Skoczylasa i okazało się, że znajduje się na nich 76,35 zł. Bank Polski ustalił, że wkład zmarłego wynosi aktualnie 24 zł i 64 grosze, natomiast w Bank Handlowy odnalazł jedną jego lokację o wartości 5 zł i 33 groszy. Największą wartość przedstawiały jego wkład i obligacja w Pocztowej Kasie Oszczędności - odpowiednio 144,99 zł i 2.200 zł. Doliczając oszczędności w bankach zagranicznych do podziału była kwota 5.553,58 zł.

Pierwsza rozprawa spadkowa odbyła się 28 marca 1928 przed Sądem Powiatowym w Wadowicach. Ponieważ zmarły nie zawarł małżeństwa i nie posiadał dzieci, to Sąd Powiatowy ustalił, że spadek w drodze ustawowej powinien przejść na jego żyjące siostry: Helenę Pietruszka, mieszkankę Łazówki w Wadowicach i Magdalenę Skoczylas, zamieszkałą w Winnipeg w Kanadzie oraz na dzieci po jego nieżyjących braciach: Józefie, Teodorze i Franciszku, które przed sądem reprezentowały ich matki: Wiktoria Skoczylas, Waleria Skoczylas i Agnieszka Kwarciak (primo voto Skoczylas). Dodatkowo Helenę Pietruszka ustanowiono kuratorką dla Anny Skoczylas, siostry zmarłego, która po wyjeździe do Ameryki zerwała kontakt z rodziną i jej losy nie były znane. Wszyscy ww. zgodzili się przyjąć spadek. Odrębny głos złożyła pisemnie Magdalena Skoczylas z Kanady, która oświadczyła, że brat przyrzekł uczynić ją jedyną spadkobierczynią, ponieważ po wspólnym wyjeździe do Kanady chorował, nie mógł znaleźć pracy i pozostawał na jej utrzymaniu. Gdy w 1907 roku przedostał się z Kanady do USA znalazł tam pracę, ale pieniędzy jej nie oddał, gdyż przesyłał zarobione środki do Polski. Ujawniła list od brata, w którym ten pisał między innymi:

Jezdem bardzo chory i idem do spitala. Moja własność (...) to robi koło tysionca dolaruf. Wszystek ten majondek idzie na ciebie, teraz staraj się jak najprędzej tutaj przyjechać. To jak bem nie powrócił ze spitala tobendzie muji destamynd.

Magdalena Skoczylas uważała również, że spadek po bracie nie należy się jej siostrze Helenie Pietruszka, która w przeciwieństwie do niej odziedziczyła majątek po rodzicach. Zagroziła także, że zwróci się w tej sprawie z interwencją do Ministerstwa Spraw Zagranicznych Kanady.

Ostateczny wyrok zapadł na rozprawie w dniu 2 czerwca 1930. Spadek po Szczepanie Skoczylasie podzielono w sposób następujący:

- Stanisław, Elżbieta, Franciszek i Michał Skoczylas, dzieci jego brata Józefa, otrzymały po 6/144 części spadku,

- Maria Szafran z domu Skoczylas, Elżbieta oraz Helena Skoczylas, córki jego brata Teodora po 8/144 części spadku,

- Klemens i Józefa Skoczylas, dzieci jego brata Franciszka, po 12/144 części spadku,

- Helena Pietruszka, Magdalena Skoczylas i Anna Skoczylas, jego siostry, po 24/144 części spadku (nie uznano listu - "destamyndu", ponieważ nie był datowany i podpisany).

Pełnoletni spadkobiercy otrzymali swoje części gotówką, a niepełnoletni w formie wkładu na książeczki oszczędnościowe.

----

Sprawa spadkowa Szczepana Skoczylasa stanowi właściwie jedyny dowód, że wyemigrował on do USA. O jego pobycie za oceanem pozornie brak informacji w tamtejszych publicznie dostępnych zasobach. Dopiero pod wpływem danych z sądu udało się ustalić, że w 1907 roku osoba tak samo się nazywająca faktycznie przyjechała z Winnipeg w Kanadzie do Nowego Jorku. W 1918 roku do amerykańskiego poboru stawał on jako Stefan Skoscylas, urodzony nie w styczniu, lecz w grudniu 1873 roku, a w amerykańskim spisie powszechnym z 1920 roku prawdopodobnie figuruje on z innym rokiem urodzenia i jako osoba żonata.



czwartek, 3 sierpnia 2023

Stan posiadania bogatych chłopów z I połowy XIX wieku na podstawie testamentu Jana Ścigalskiego

 Stan posiadania choczeńskich chłopów z I połowy XIX wieku można ustalić dziś na podstawie dochodzeń spadkowych i sporządzanych na tę okoliczność spisów inwentarza. We wcześniejszej notatce (link) przedstawiono pozostawione mienie po Franciszku Bryndzy, niezamożnym mieszkańcu Choczni, natomiast tym razem opisany zostanie dobytek bogatego chłopa na przykładzie Jana Ścigalskiego, zmarłego w 1829 roku.

Gospodarujący w pobliżu kościoła parafialnego Ścigalski pozostawił po sobie:

- grunt 1/4 roli razem z lasem i stawami o wartości 1700 złotych reńskich,

- dom nr 38 składający się z dwóch izb (większej i mniejszej), komory, piekarni, sieni oraz przyległych: stajni końskiej i małej komórki "wedle stajni", stajni "bydlanej", podwójnego chlewa i stajni końskiej letniej bez powały oraz piwnicy murowanej w sieni,

- piętrową stodołę o dwóch sąsiekach, wozownię i przywozownię, sieczkarnię do robienia sieczki,

- po 4 kopy niemłóconego żyta i owsa,

- 10 cetnarów koniczyny i 6 cetnarów siana letniego,

- 60 korcy ziemniaków,

- ziarno na siew (pszenicy dwie ćwierci, żyta 5 ćwierci, owsa 7 i pół "korca dużey miary"),

- lnu "niesprawionego 8 oczepek"

- krowę cielną "gwiazdulę czerwoną z białemi łatami",

- krowę cielną płową,

- krowę cielną czerwoną,

- jałówkę "trzechletnią czerwoną",

- dwie jałóweczki roczne,

- dwie świnie,

- konia "kasztanowatego 4 lata starego",

- wóz jednokonny "parny z wagą i wszelkiemi należytościami", 

- przodek wozu "kowany stary",

- pług z kolcami "ze wszystkiemy należytościami",

- brony dwie- czwórkę i piątkę,

- radło okute i drugie nieokute,

- "rywki dwie z wozu stare",

- krzyżak stary,

- 3 sztuki łańcuchów "90 ogniwów razem ze złączkami",

- zakładnik do bron "22 sztuk ogniwów",

- orczyk kowany z witką,

- motykę "do wyrabiania żłobów",

- łazówkę (drabinę),

- kopaczki dwie,

- dwie cieślice i jedną siekierę,

- dwie babki i młotek (do klepania kosy),

- trzy sierpy,

- "świedrów dwa" (2 świdry),

- "świedrzyki trzy małe",

- dłutko średnie

- ośnik "jeden bez żadnego ogonka",

- pilnik zdezelowany,

- młotek do tłuczenia soli,

- hebel ze żelazkiem,

- "zkobel ze zielaskiem",

- "obczążki małe do drutu",

- piłę dużą "do urznięcia drzewa",

- piłkę ręczną małą,

- łopatę,

- noże do krajania kapusty,

- "dzierglec ieden" (grzebień służący do oddzielania główek z nasionami od łodyg lnu),

- "ubiór koński ze wszystkiemi należytościami", a ponadto "homonto stare" i jeden naszelnik,

- "kabzę rzezalną" (skrzynka rzezalna do cięcia np. słomy),

- "kabzę trawną",

- kocioł do grzania wody,

- cztery kłódki,

- "luśnie z drabinami" (elementy wozu drabiniastego),

- pudło "iedno kowane",

- kółka "z toków kowane" (kute kółka do taczek),

- "tragacz do wożenia drzewa",

- magiel stary,

- młynek "do chędożenia zboża" (żarna),

- dwa sąsieki duże, ale tylko jeden w dobrym stanie,

- trzy sąsieki małe,

- koryto "do parzenia świni",

- kutą szkatułkę,

- 3 winówki na kapustę,

- dwie szafy

- "szafarnię małą zdezelowaną",

- szafkę na zegar ścienny,

- stół jaworowy,

- "fasieńki dwie małe" i  jedna większa "do schowania mąki",

- "dzierzkę do chleba",

- duży kufer sosnowy kuty,

- kufereczek kuty bez zamka,

- "siekaczy dwa",

- skrzynia,

- dwa koszyki,

- dwa szafliki,

- kołowrotek do przędzenia,

- sanie "parne",

- "gnaty brzezowe",

- "moździerz zielazny",

- przetak skórzany.

Jeżeli chodzi o elementy ubioru i wyposażenia wnętrza domu, to do masy spadkowej po Ścigalskim wchodziły:

- czapka "z siwem baraneczkiem",

- dwa kożuszki i płaszcz,

- "kaftan białogłowski pikowy" i suknia,

- dwie pierzyny z 3 zagłówkami i płachtą,

- sześć sztuk "kupersztyków świętych " (obrazków świętych),

- "obraz wielki Pana Jezusa na płótnie",

- obraz Trójcy św.,

- dwa małe obrazy NMP,

- książka drukowana "Żywot św. Jana",

- zwierciadło,

- kropielniczka na święconą wodę,

- krzyż żelazny,

- talerz cynowy i łyżka cynowa "ze złomaną rączką".

Wartość masy spadkowej oceniono na 3038 złotych reńskich, czyli była ona ośmiokrotnie wyższa, niż w przypadku opisywanego wcześniej Franciszka Bryndzy.

Odliczono z niej wynagrodzenie dla parobków Kantego Gazdy, Kantego Rasiaka i służącej Agnieszki (21 złotych reńskich), zobowiązania zmarłego (48 złr), koszty wyceny masy spadkowej (10 złr) oraz chleb i wódkę, jaką dano urzędnikom i świadkom przy spisywaniu inwentarza (2 złr).

Spadkobiercami Jana Ścigalskiego byli:

- jego druga żona Katarzyna z domu Madej z Jachówki i jej dzieci: Wiktoria (7 lat), Michał (5 lat) i Marianna (2 lata),

- dzieci z pierwszego małżeństwa z Marianną z Młynarskich ze Starej Wsi: Wiktoria (18 lat), Jan (14 lat), Antoni (12 lat) i Zofia (9 lat),

- Andrzej Ścigalski lat 22, wychowanek Jana Ścigalskiego (syn jego pierwszej żony Marianny, która przy ślubie była brzemienna).

Zdecydowana większość spadku przypadła synowi Janowi, który przejął go 2 marca 1836 roku, czyli w chwili, gdy ukończył 20 lat. Przez siedem lat od śmierci Jana Ścigalskiego seniora masą spadkową zarządzała najpierw wdowa Katarzyna, a później Jakub Gąsior - jej drugi mąż, czyli ojczym Jana juniora. 

Andrzej Ścigalski, wychowanek zmarłego, który służył w wojsku austriackim, otrzymał jedynie 20 złotych reńskich w gotówce.

Prawidłowość sporządzenia inwentarza spadkowego i przekazania spadku w 1836 roku potwierdzili:

- Jan Ścigalski junior i Jakub Gąsior,

- wójt Józef Pindel,

- przysiężni: Szczepan Guzdek, Antoni Pietruszka, Franciszek Bryndza, Michał Pindel, Franciszek Szczur,

- świadkowie i opiekunowie: Sebastian Cibor, Jakub Cibor, Maciej Zając, Bartłomiej Szczur, Michał Rzycki, Kasper Rudzicki,

- notariusz Ludi Heinrich.

Zaaprobował je ponadto hrabia Wincenty Bobrowski, ówczesny właściciel Choczni.