poniedziałek, 6 listopada 2017

Słownik wyrazów i zwrotów w Choczni używanych- "A"

Pomysłodawcą utworzenia tej wersji słownika wyrazów i zwrotów używanych dawniej w Choczni był Krzysztof Woźniak, który zadał sobie również trud spisania jego pierwszej wersji.
Liczący aktualnie ponad 700 pozycji i stale uzupełniany słownik Krzysztofa będzie prezentowany tu co tydzień w kolejności alfabetycznej.
Nie należy traktować go jako słownika "gwary choczeńskiej", ponieważ większość zawartych w nim wyrazów i wyrażeń była (i jest) używana także zapewne w sąsiednich miejscowościach.
Nie jest to też ściśle słownik gwary, z uwagi na to, że przy jego opracowaniu uwzględniono niektóre wyrazy z języka literackiego, które są obecnie nieużywane lub uważane za przestarzałe, lecz dawniej występowały w oficjalnych pismach i publikacjach gazetowych powiązanych z Chocznią.
Tytułem wstępu należy również dodać, że język używany na co dzień w Choczni zmieniał się w czasie i niektóre wyrazy i wyrażenia znane na przykład chocznianom z XVIII czy XIX wieku niekoniecznie były zrozumiałe dla ich bardziej współczesnych potomków.
Językoznawcy uważają, że mieszkańcy Choczni posługiwali się dialektem małopolskim języka polskiego, używając zarówno wyrażeń regionalnych typowych dla mieszkańców pogórza (Krakowiaków), jak i gór (beskidzkich Górali).
W słownictwie używanym dawniej w Choczni widać również wpływy niemieckie (austriackie), czeskie/słowackie, węgierskie i śląskie. 
Wraz z rozwojem oświaty, czytelnictwa książek i czasopism oraz powszechną służbą wojskową i podróżami w poszukiwaniu pracy w języku chocznian następował szybki zanik regionalizmów na rzecz słów i wyrażeń języka ogólnopolskiego.

A

Słownik zawiera tylko nieliczne przykłady zaczynające się na tę literę, przeważnie pochodzenia obcego.
"A" na początku wyrazu było wymawiane w Choczni jako "ja-" (na przykład Adam = Jadam) lub "ha-" (na przykład Ameryka =  Hameryka).
  • ady - przecież
  • ancykrys, ancykryst - o dziecku- łobuz, nieznośny, niesubordynowany
  • ancymon - łobuz, gagatek
  • andrut - wafel
  • ankier -  kotew
  • asenterunek, asynterunek - pobór do wojska, przegląd poborowych
  • austernik- właściciel lub dzierżawca domu zajezdnego z karczmą, czyli austerii


piątek, 3 listopada 2017

Choczeńskie rody- Paterakowie

Nazwisko Paterak w powiązaniu z Chocznią zostało użyte po raz pierwszy w 1712 roku, kiedy to w pierwszej kościelnej księdze metrykalnej pod datą 10 kwietnia zanotowano Magdalenę Patorackę, matkę chrzestną Wojciecha Czapa, syna Tomasza i Katarzyny.
Prawdopodobnie ta sama Magdalena podawana jest dziewięć lat później (18 lipca 1721 roku) jako żona Piotra Pateraka i matka ochrzczonego wtedy Jakuba.
Według zapisów metrykalnych Piotr i Magdalena Paterakowie nie mieli więcej dzieci w Choczni.
Analizując jednak dane metrykalne z tego okresu czasu rzuca się w oczy inna para małżonków o tych samych imionach (Piotr i Magdalena), zapisywanych pod nazwiskiem Kleśniak.
Owi Kleśniakowie byli rodzicami: Franciszka, urodzonego w 1716 roku oraz Zofii, urodzonej na początku 1720 roku. Podążając dalej tym tropem udało się ustalić, że w 1746 roku zmarł niejaki Franciszek Paterak, urodzony w 1716 roku, dokładnie w tym samym, co Franciszek Kleśniak syn Piotra i Magdaleny.
Natomiast w 1736 roku pojawia się notatka o chrzcie Sebastiana, syna Antoniego i Ewy Kleśniaków, jedynego dziecka tej pary, co w zestawieniu z informacjami, że w następnych latach odnotowywano liczne potomstwo Antoniego i Ewy Pateraków,  a Sebastian Paterak w 1786 roku poślubił Reginę z domu Gasz, pozwala wysnuć wniosek o pochodzeniu choczeńskich Pateraków od Kleśniaków, których obecność w Choczni da się potwierdzić od I połowy XVII wieku.
We wcześniejszej notatce dotyczącej rodu Turałów udowodniono z kolei zamienne używanie nazwiska Turała i Kleśniak, czyli współcześnie zamieszkujący Chocznię Paterakowie i Turałowie są potomkami tego samego rodu, określanego w najdawniejszych zapisach jako Kleśniakowie i podzielonego na trzy gałęzie (ponieważ część pozostała przy nazwisku Kleśniak) w pierwszej połowie XVIII wieku.
Wszyscy Paterakowie urodzeni w Choczni do połowy XVIII wieku byli albo synami Piotra Kleśniaka/Pateraka, albo Antoniego Kleśniaka/Pateraka (syna Ignacego Kleśniaka) i zamieszkiwali pomiędzy włościami sołtysimi, a plebańskimi (powyżej kościoła).
W Metryce Józefińskiej- austriackim spisie własności do celów podatkowych z lat 1785-1789- rolę Paterakową wymieniono w Niwie Zakościelnej, pomiędzy rolami Szczurów i Garżelów.
W odnalezionym niedawno spisie płatników podatku kościelnego (taczma) z 1803 roku  widnieje Michał Paterak pod numerem 39, który rocznie odprowadzał na rzecz probostwa 4 miarki owsa i 4 miarki żyta.
Czterdzieści kilka lat później w Grundparzellen Protocoll zapisano trzech Pateraków w Niwie Zakościelnej- Błażeja spod numeru 39, Jana spod numeru 51 i drugiego Jana spod numeru 320. Wszyscy trzej byli bliskimi sąsiadami, ich pola rozciągały się od Choczenki, przez Pagórek Ramendowski w kierunku Zawadki.
Własność Jana Pateraka (nr 51)- prawie 12 morgów- przewyższała wówczas znacznie choczeńską średnią i pod względem wielkości areału i szacunkowych rocznych dochodów.
Do utworzonych w tym samym czasie Towarzystw Wstrzemięźliwości i Trzeźwości zapisało się czworo Pateraków: Jan, Błażej, Katarzyna i Marianna.
Wśród darczyńców składających się na choczeńskie dzwony kościelne w 1875 roku znaleźli się także przedstawiciele rodu Pateraków: Jan Paterak oprócz wpłaty 10 złotych reńskich pomagał również własnym zaprzęgiem w transporcie dzwonu z Oświęcimia, a Błażej i Antoni Paterakowie dołożyli po 1 złotym reńskim.
Jeszcze przed I wojną światową na emigrację zarobkową udał się Wojciech Paterak (ur. 1880), który znalazł zatrudnienie w kopalni węgla kamiennego w Marianskich Horach koło Ostrawy.
W czasie I wojny światowej Jan Paterak (ur. 1887), żołnierz 89 pułku piechoty, poległ na froncie wschodnim, a jego brat Wojciech (ur. 1880), żołnierz 16 pułku piechoty,  dostał się do niewoli rosyjskiej i był więziony w Starym Oskole w guberni kurskiej.
W okresie międzywojennym w działalności społecznej w Choczni wyróżnił się Jan Paterak, syn Michała, urodzony w 1893 roku, który w latach 1932-1937 zasiadał w zarządzie Kasy Stefczyka.
Podobnie jak I wojna światowa również i II boleśnie doświadczyła Pateraków z Choczni.
Przebywający na przymusowych robotach w Niemczech stolarz Piotr Paterak (ur. 1918) zginął podczas nalotu bombowego sił alianckich, a Wojciech Paterak (ur. 1913) w kampanii wrześniowej 1939 roku dostał się do niewoli niemieckiej koło Annopola i był przetrzymywany w stalagu w Greifswald.
W kartotece szkód wojennych straty Aleksandra Pateraka z tytułu wysiedlenia, niedostatecznego wynagrodzenia za pracę, uszkodzenia domu i gospodarstwa oraz przepadku ziemiopłodów wyceniono w 1945 roku na 6331 złotych, Jana Pateraka spod numeru 421 (dodatkowo przepadek inwentarza i uszkodzenia drzewostanu) na 5574 złote, innego Jana Pateraka, właściciela 4 hektarów, na 26690 złotych (głównie z tytułu uszkodzenia budynku i wysiedlenia), Kornelii Paterak na 17581 złotych, Piotra Pateraka na 16034 złote, a Wojciecha Pateraka na 8555 złotych.
W latach 50-tych XX wieku eksponowane stanowiska w schyłkowym okresie istnienia samodzielnej choczeńskiej gminy (1953) zajmował wspomniany już wyżej Jan Paterak, syn Michała. Był przewodniczącym Prezydium Gminnej Rady Narodowej w Choczni i Frontu Narodowego, pierwszym sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej PZPR i organizatorem na terenie wsi Spółdzielni Produkcyjnej imienia Rokossowskiego.
Nazwisko Paterak nosiło w Polsce na początku XXI wieku 808 osób, najwięcej z nich mieszkało w powiecie mieleckim – 246 osób.
W powiecie wadowickim zamieszkiwało wówczas 30 Pateraków, od kilku do kilkunastu odnotowano także w sąsiednich powiatach oświęcimskim i chrzanowskim.
Teresa Kolber i Ewa Widlarz- autorki prac naukowych na temat choczeńskich nazwisk- wywodzą pochodzenia nazwiska Paterak od łacińskiego słowa „pater”- ojciec.
Przy próbach wyjaśnienia pochodzenia nazwiska Pateraków (czyli odłamu Kleśniaków)  należy także zwrócić uwagę na fakt, że w używanym w Choczni słownictwie gwarowym istniało słowo „patoreczny” w znaczeniu niezręczny, niezgrabny.


środa, 1 listopada 2017

Symboliczne nagrobki na cmentarzu choczeńskim

Na nagrobkach cmentarza w Choczni upamiętnione zostały również osoby, które nie zostały na nim faktycznie pochowane.
Wśród nich warto wspomnieć szczególnie o trzech ofiarach II wojny światowej- świętej pamięci Celestynie Badyńskim, Antonim Byrskim i Henryku Matuśniaku.

grobonet
Celestyn Badyński był synem Józefa Badyńskiego, kompozytora,a zarazem naczelnika poczty w wielkopolskich Obrzycach (obecnie część Międzyrzecza) i jego żony Franciszki z domu Fischbock. 
W 1932 roku Celestyn Badyński stał na czele "Sokoła" w Obrzycach, a przed wojną przeniósł się do miejscowości Wielkie Czyste w powiecie chełmińskim, gdzie prowadził sklep i hurtownię z towarami spożywczo- przemysłowymi i ogrodniczymi. Działał w Związku Polaków, organizował spotkania towarzyskie i zabawy. Rodzinie Badyńskich dobrze się powodziło, co wywoływało zazdrość u miejscowych Niemców.
W 1939 roku Badyński brał czynny udział w wojnie obronnej przeciw najeźdźcom niemieckim, wzięto go do niewoli pod Kutnem i osadzono obozie jenieckim w Wichorzu w pobliżu miejscowości Wielkie Czyste.
Według relacji jego córki Aleksandry Grzybowskiej (wówczas półtorarocznego dziecka) Celestynowi zaproponowano skorzystanie z przepustki do domu, w celu zobaczenia się z żoną i dwójką dzieci. Okazało się jednak, że przepustka była jedynie pretekstem, aby aresztować go w domu. Zatrzymania dokonali Niemcy z Selbstschutzu (paramilitarnej organizacji "samoobrony" miejscowej mniejszości niemieckiej). Badyński mógł wtedy uciec, ale nie chciał narażać na represje swoich najbliższych. 
Przez dwa dni był torturowany, a następnie został rozstrzelany w nieczynnej kopalni piasku w miejscowości Małe Czyste, gdzie w sumie stracono według różnych szacunków od 400 do 800 osób. Zwłoki pomordowanych Niemcy zalali kwasem.
Symboliczny nagrobek Celestyna Badyńskiego znajduje się w Choczni za sprawą jego żony Leokadii z Michalskich, która przez pewien czas była gospodynią u proboszcza choczeńskiego księdza Bronisława Michalskiego (jej brata) i tu po śmierci została pochowana.


grobonet

Henryk Matuśniak przybył do Choczni wraz z rodziną z Grzechyni w latach dwudziestych XX wieku. W czasie II wojny światowej uniknął wysiedlenia i przebywał w Kaczynie, działając w konspiracji. Został ujęty przez Niemców i wywieziony w nieznanym kierunku. Do Choczni nigdy nie powrócił, a po wojnie został sądownie uznany za zmarłego.
Napis mu poświęcony znajduje się na grobie jego żony Marii, również pochodzącej z Grzechyni.

Antoni Byrski rodem z Kaczyny posiada następującą tablicę na grobie zięcia w Choczni:

 „Kpr. Antoni Byrski, ur. 30 maja 1912, żołnierz kampanii wrześniowej 1939, więzień sowieckich łagrów, żołnierz 5 Kresowej Dywizji Piechoty II Korpusu gen. Andersa. Poległ za Ojczyznę pod Monte Cassino w dniu 17 maja 1944r. Żołnierz polski bije się za wolność wielu narodów, ale umiera tylko dla Polski. Gen. Maczek”.
----
Z osób zmarłych po II wojnie światowej warto wspomnieć o symbolicznym pochówku Józefa Habiny, przedwojennego podoficera Wojska Polskiego, który po powrocie ze stalagu odmówił podpisania deklaracji lojalności i był represjonowany przez aparat bezpieczeństwa. Po skierowaniu do pracy w księgowości w PGR Węgorzewo na północy Wielkopolski wykrył liczne nadużycia miejscowej kliki partyjno- milicyjnej, po czym wkrótce zginął tragicznie zamordowany w pobliżu miejsca pracy w miejscowości Okonek.
Rodzina upamiętniła śmierć Józefa Habiny na nagrobku jego brata Antoniego.


----
W pobliżu nagrobka byłego choczeńskiego proboszcza księdza Józefa Komorka na specjalnej tablicy upamiętniono jego zmarłych następców na probostwie- księży: Józefa Dybę (1895-1965), Bolesława Sarnę (1900-1990) i Adama Boguckiego (1916-2003).

----
Symboliczny nagrobek na cmentarzu w Choczni posiada również Albin Studnicki (1920-1967), zmarły w Warszawie.