Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1889. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 1889. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 grudnia 2017

Choczeńska kronika sądowa

"Przegląd Polityczny" z 22 czerwca 1889 roku podawał:

 Sąd przysięgłych w Cieszynie skazał Józefa Kobiałkę z Choczni w Galicyi za rabunek na 5 lat więzienia.
----

"Polak" z 7 października 1925 roku informował:

Dnia 3. bm. trzecia Izba Karna Sądu Okręgowego w Katowicach w zwiększonym składzie pod przewodnictwem Dyr. S. O. Dra. Miszkego rozpatrywała sprawę Romana Jarczaka z Hoczni oskarżonego o usiłowanie zabójstwa.
Dnia 23. marca br. około godziny 3 w nocy w okolicy Imielina w pszczyńskiem zauważył jeden z furmanów, wiozących siano z Oświęcimia do Katowic na targ, a mianowicie Grudka Franciszek, zamieszkały w Włosienicy pow. Oświęcim, że zginęło mu kilkanaście wiązek siana. Po naradzie z bratem postanowili stanąć i zaczekać na jadące z tyłu fury z sianem i zapytać, czy nie zauważyli lub czy nie znaleźli siana, które zginęło z ich wozu. Gdy nadjechała fura, na której siedział parobek oskarżonego, bracia Grudkowie zatrzymali furę z zapytaniem czy parobek nie widział zgubionego siana, lecz parobek odpowiedział im że żadnego siana nie widział. Jednakowoż Grudkowie postanowili zrewidować furę w nadziei, że siano rozpoznają. W tym momencie nadszedł właściciel fury oskarżony Jarczak, który szedł z tyłu za furą i nie pozwolił oglądać swojej fury; z tego powodu wynikła sprzeczka podczas której bracia Grudkowie starali się dorwać się do fury oskarżonego, aby ją zrewidować, oskarżony zaś starał się ich niedopuścić i dla postrachu strzelił z browninga do góry, lecz, jak się okazało kula trafiła Franciszka Grudkę w piersi. Na szczęście rana okazała się nie ciężka, gdyż kula utkwiła gdzieś w okolicy obojczyka i poszkodowany Grudka po 2-tygodniowym leczeniu się w szpitalu w Mysłowicach został uleczony.
Oskarżony na rozprawie tłómaczy się, że wcale nie miał zamiaru zabicia poszkodowanego, ale, gdy poszkodowany rzucił się na niego z latarnią w ręku, strzelił dla postrachu do góry i sam też jest zdziwiony, że kula trafiła poszkodowanego, prosi o łagodny wymiar kary.
Prokurator Zbisławski wnosi o ukaranie oskarżonego 5 letnim ciężkim więzieniem za usiłowanie zabójstwa.
Obrońca oskarżonego mecenas Krzemiński kwalifikuje czyn oskarżonego, wyjaśniając, że w tym wypadku zachodzi konieczna obrona i prosi o zwolnienie oskarżonego.
Sąd po naradzie uznał oskarżonego winnym, lecz nie usiłowanego zabójstwa, ale niesienia ciężkiego urazu cielesnego i skazał go na 6 miesięcy więzienia, uwzględniając okoliczności łagodzące i nieposzlakowaną przeszłość oskarżonego.

Roman Jarczak (1890-1982) był zięciem Szymona Łapki, właściciela choczeńskiej karczmy (austerii) przy gościńcu cesarskim. W okresie międzywojennym wyemigrował na stałe do Kanady.
----

Sąd Okręgowy Oddział IV Wadowice 16 września 1926 roku ogłaszał:

Antoni Szczur, syn Jana i Katarzyny, urodzony 7 stycznia 1887 roku w Choczni, zamieszkały w Andrychowie jako robotnik wyjechał 1 marca 1914 roku do Ameryki, skąd ostatnią o sobie wiadomość dał listem z daty 10 stycznia 1915.
Wdrażając postępowanie celem uznania go za zmarłego, a małżeństwo jego za rozwiązane, wzywa się, aby uwiadomiono sąd albo obrońcę węzła małżeńskiego dr Majkę w Wadowicach o zaginionym do jednego roku od ogłoszenia, poczem sąd na ponowny wiosek orzeknie ostatecznie.

Według źródeł amerykańskich wyżej wymieniony Antoni Szczur stawał do amerykańskiego poboru w 1917 roku, podając jako miejsce zamieszkania Holyoke w stanie Massachusetts, a jako miejsce pracy miejscową wytwórnię drutu.
Z zawartego w USA związku małżeńskiego z pochodzącą z Litwy Justiną Szczur miał trzy córki: Lorettę, Helenę i Joannę oraz dwóch synów: Antoniego i Edwarda.
Troje najstarszych dzieci Antoniego i Justyny urodziło się jeszcze przed wydaniem wyżej wymienionego ogłoszenia sądowego, czyli w okresie ważności pierwszego małżeństwa Antoniego, który poślubiając Justinę popełnił bigamię.
Od co najmniej 1931 roku poszukiwany Antoni Szczur pracował jako górnik w stanie Pensylwania, a po II wojnie światowej zamiast Szczur używał nazwiska Shore.

poniedziałek, 13 lipca 2015

Chocznianie w „Towarzystwie Zaliczkowym Ochrony Ziemi” w Wadowicach w 1889 roku

„Ludowe Towarzystwo Zaliczkowe i  Ochrony Własności Ziemskiej” powstało z inicjatywy ks. Stojałowskiego, zaangażowanego w działalność na rzecz chłopów galicyjskich. Jego utworzenie dla powiatów zachodniej Galicji uchwalono na zgromadzeniu w Białej 2 lipca 1889 roku, natomiast pierwsze walne zebranie Towarzystwa odbyło się w Wadowicach 5 września 1889 roku. 

Ambitne cele Towarzystwa podaje „Pogoń” z  8 września 1889 roku:
(…) Celem Towarzystwa jest udzielanie członkom swoim moralnej i materyalnej pomocy, zdążającej do ochrony, powiększenia obszaru i podniesienia wartości posiadanej ziemi, wszelkimi rozporządzalnymi środkami, jakie Towarzystwo do dyspozycyi mieć będzie w zakresie statutu niniejszego. W tym celu Tow. będzie zakupywać posiadłości ziemskie, czy to z wolnej ręki, czy też na publicznych licytacyach, na podstawie oznaczonej wartości, przez znawców do oszacowania przez Dyrekcyę powołanych. Towarzystwo będzie dalej pośredniczyć między obdłużonymi członkami Tow., a ich wierzycielami, aby zadłużoną realność w części lub całości dla dotychczasowego właściciela utrzymać, a wreszcie będzie udzielało członkom swoim taniego kredytu, potrzebnego w gospodarstwie, handlu i przemyśle, o ile fundusze jego nie będą zaangażowane w zakupie ziemi. W razie rozwoju Towarzystwo miałoby następujące dalsze zadanie:  wspólną sprzedaż płodów rolniczych, a przede wszystkiem wyszukiwanie korzystnych dróg zbytu, wspólne zakupywanie nasion gospodarczych po tańszych, hurtowych cenach (…), tworzenie spółek przemysłowych do przerabiania własnych produktów rolniczych w sposób fabryczny, wreszcie urządzenie stacyi doświadczalnej nowych zbóż, nasion rolniczych i jarzyn. (…)

Koszt udziału w Towarzystwie wynosił 10 zł, a wpisowe 1,50 zł. Do wpłacania udziałów zachęcały chłopów pisma ks. Stojałowskiego „Wieniec” i „Pszczółka”, szeroko reklamując nowe stowarzyszenie. Przed walnym zebraniem trwały zakulisowe zabiegi działacza ludowego Stapińskiego, aby wbrew stanowisku ks. Stojałowskiego, przeforsować ograniczoną odpowiedzialność majątkową członków.

Tak te zabiegi opisuje Stanisław Szczepański w książce „Z dziejów ruchu ludowego”:

 (…) Stapiński przyjechał dzień przed Walnem Zgromadzeniem do Wadowic, a tu spotkawszy ludzi z najdalszych okolic, zebrał ich wszystkich i poszedł z nimi do sąsiedniej Choczni. Kto był w Choczni, ten z pewnością pamięta okazały dom murowany przy kościele w pobliżu, jak krzyżuje się droga gminna z gościńcem rządowym. Był to dom ówczesnego wójta, zarazem organisty choczeńskiego, Józefa Czapika. Znany to był na okolicę wójt, albowiem funkcje urzędowe sprawował jeszcze za czasów pańszczyzny 1, obeznany był zgrubsza z ustawami, nieźle się wysławiał, a posiadając znajomość tajemnic życia nie tylko swego kanonika, ale i okolicznych proboszczów, teroryzował wszystkich. U tego to satrapy choczeńskiego Stapiński przez całą noc usposabiał członków „Towarzystwa Ochrony Ziemi" przeciw nieograniczonej poręce, projektowanej przez Stojałowskiego.(…)

Samo walne zabranie odbyło się przy dość niskiej frekwencji, z udziałem zaledwie 40 osób. Zagajenie wygłosił Józef Czapik, który następnie przewodniczył obradom. Według cytowanej już „Pogoni”:

„Treścią jego przemówienia było porównanie stosunków dawnych z przed 40 laty, kiedy dwór starał się o poddanych, a wieśniacy uważani byli jako małoletni, o których inni myśleć musieli,  ze stosunkami dzisiejszymi, kiedy na mocy prawa konstytucyi sami o sobie radzić muszą…. We wschodniej części kraju, kończył mówca, lepiej niż my myślą o sobie - tutaj, wielu przyrzekło przybyć na dzisiejszy zjazd, a mało przybyło, co ze smutkiem widzimy. Wdzięczność nasza należy się tym, co nas radą wspierają. Korzystajmy z tej rady - a rozsiewajmy wszędzie między braci rolników tę myśl, że lud ma o sobie sam pamiętać, sam sobie pomagać, przez co i państwu się przysłużymy, bo lud jest podstawą państwa, jako klasa  najliczniejsza i produkująca. Kto w Boga wierzy, kto wierzy, że włościanin może i  powinien sobie radzić, niech staje razem z nami do wspólnej pracy".

Ostatecznie ku zaskoczeniu ks. Stojałowskiego, nieograniczonej odpowiedzialności majątkowej członków nie przyjęto. Obecni wykupili 64 udziały, wpłacając gotówką 335 złotych reńskich. Wybrano także dyrekcję i radę nadzorczą, w której duże wpływy uzyskali chocznianie.
Prezesem został wybrany ks. Tomasz Bryniarski, wikariusz z Wadowic, a wiceprezesem Józef Czapik z Choczni, który został także członkiem dyrekcji. Sekretarzem- dyrektorem wybrano Franciszka Wiśniowskiego, nauczyciela z Choczni, zastępcami członków dyrekcji: Antoniego Sikorę i Piotra Widlarza z Choczni. W radzie nadzorczej Towarzystwa znalazł się też choczeński proboszcz – ks. Józef Komorek. Członkami- udziałowcami zostali natomiast choczeńscy rolnicy: Ignacy Widlarz i Antoni Woźniak.


1 Józef Czapik w rzeczywistości nie był wójtem za czasów pańczyźnianych

poniedziałek, 3 listopada 2014

Kółko rolnicze w Choczni

"Przewodnik kółek rolniczych" Lwów 1 lutego 1891 - korespondencja z Choczni:


 (...) Zachęceni rozwojem "Kółek rolniczych" w tak znacznej liczbie już zawiązanych, założyliśmy i w naszej gminie "Kółko rolnicze" w dniu 10.listopada 1889, do którego przystąpiło 51 członków i ci też zaraz złożyli wpisowe, a następnie uchwalony przez siebie udział. Dzisiaj liczy nasze "Kółko" już 245 członków, co jest dowodem, że nasi gospodarze odczuli rzeczywistą potrzebę istnienia "Kółka rolniczego" w gminie, liczącej nad 400 nr. domów. Członkowie uchwalili założenie dwóch sklepików chrześciańskich, z powodu zbyt rozległej wsi, a Zarząd "Kółka" w krótkim czasie wprowadził je w życie. W ciągu jednego roku sprowadzono towarów za 3.000 złr. W sklepikach tych o wiele większy byłby obrót, gdyby był na to odpowiedni kapitał i gdyby nie ta formalność, że sami członkowie Zarządu, powołani do kontroli, są sklepikarzami. 
Przy rocznem sprawozdaniu Zarządu "Kółka rolniczego" z rachunków, członkowie przyszli do przekonania, że kapitał obrotowy jest za mały, dlatego też w dniach 11 i 18 b. m. na Zgromadzeniu, zastanawiali się, w jaki sposób możnaby uzyskać większy kapitał, a także uchwalono odpowiednią kontrolę, aby sklepiki działały z większą korzyścią dla członków.  Antoni Styła (młodszy) postawił wniosek następujący: Aby nasze "Kółko mogło większe oddać usługi moralne i materyalne dla członków, jako też i dla całej gminy, Zarząd "Kółka" powinien wytężyć swe siły z pomocą członków, aby wystawić osobny dom obszerny - w którymby był umieszczony sklepik chrześciański z potrzebnymi towarami - również z obszerną salą na czytelnię, któraby zarazem służyła na posiedzenia rady gminnej.W każdym jednak razie nie może być cierpieniem, aby członkowie Zarządu "Kółka" byli zarazem i sklepikarzami, co dotąd się praktykuje, a co jest niewłaściwe, gdyż członkowie Zarządu mają obowiązek kontrolowania. Wszyscy obecni postanowili tę sprawę odłożyć do następnego zgromadzenia, aż wszyscy członkowie wezmą udział w obradach. 
W czerwcu z. r. Zarząd "Kół.-a roln." wniósł prośbę do Towarz. Rolniczego w Wadowicach, o nadesłanie buhaja subwencyonowanego. Prezes Towarz. rolniczego, oświadczył na ustne zapytanie, że już uchwalono nadesłać takowego - sprawa ta jednak natrafiła na pewną przeszkodę, spodziewamy się przecież rychłego jej załatwienia. 
Wynalazek słomianych dachów p. inżyniera Uderskiego zainteresował gorąco wszystkich członków, tak iż Zarząd "Kółka" odniósł się z prośbą do Wp. Uderskiego. czy nie mogłoby dwóch członków "Kółka roln." nauczyć się tego wynalazku w jego fabryce, aby tutaj mogli zużytkować ten cenny wynalazek. Odpowiedź otrzymaliśmy bardzo przychylną i zamiar nasz będziemy mogli uskutecznić z nadejściem wiosny. 
Członkowie "Kółka", młodzież doroślejsza i kobiety zgromadzają się licznie w szkole w każdą niedzielę po nieszporach począwszy od 1.listopada, aż do końca marca, w lecie zaś w pierwszą niedzielę każdego miesiąca. Podczas zgromadzenia bywają pogadanki o gospodarstwie i niektóre ważniejsze artykuły z gazetek odczytywane. 
Na zebraniu w dniu 11 b. m. był obecny p. Adolf Bichterle właściciel sołtystwa w naszej wsi i miał pogadankę o drenowaniu pól, o orce, o nasionach i o młynkach do czyszczenia zboża; mówił także o zołzach u koni, podał ich przyczynę i udzielił zarazem jak należy w takich wypadkach postępować. Członkowie złożyli p. Bichterlemu za udzielone cenne rady i wskazówki przez powstanie serdeczne podziękowanie. 
Mamy też czytelnię założoną przez Towarzystwo Oświaty ludowej w Krakowie, które nam nadesłało 104 książeczek, zaś od Zarządu głównego otrzymaliśmy 40. Członkowie bardzo chętnie czytają, a dowodem tego jest, iż począwszy od 1. lutego do końca roku jest 539 pozycyi wypożyczonych książek, oprócz tego, Zarząd "Kółka" prenumeruje kilka gazetek dla użytku członków. "Kółko rolnicze" i czytelnia oddziaływają bardzo zbawiennie na członków, nabierają oni bowiem do siebie zaufania, doradzają sobie wzajemnie i zamiast wieczorami w karczmie przesiadywać, zajmują się czytaniem rzeczy pożytecznych i pogadanką o gospodarstwie, - stają się grzeczniejszymi w obejściu, nabierają ogłady i poszanowania dla osób wyższych stanowiskiem i dla siebie.
Nie mała to radość dla ludzi życzliwych ludowi polskiemu, a szczególnie dla głównego Towarzystwa "Kółek rolniczych" i Towarzystwa oświaty ludowej w Krakowie, które pracując i starając się oświatę ludu, tern samem ułatwiają niezmiernie zadanie szkoły. Widząc tak błogie skutki z założenia u nas "Kółka rolniczego" i czytelni, życzyć należy, aby w kraju naszym nie było ani jednej wioski, w którejby nie było "Kółka rolniczego" i czytelni, bo na tej jedynie drodze może się podnieść oświata, a tern samem dobrobyt ludu polskiego.
Nadmienić także wypada, iż gmina tutejsza ma już od dwóch lat ukończony piękny murowany kościół, a obecnie stoi na ukończeniu murowana piętrowa plebania. Największe starania około wspomnianych budowli położyli Wielebny ksiądz Prałat Józef Komorek i p. Józef Czapik, to też od gminy doznają wdzięczności i poszanowania. Z powodu znacznej rozległości wsi znajdują się tu dwie szkoły z trzema nauczycielami, do obu szkół uczęszcza blisko 400 dzieci, stąd też pomiędzy naszą młodzieżą nie ma prawie nikogo, ktoby nie umiał czytać i pisać.

Jan Świętek
przewodniczący.

Fr. Wiśniowski
sekretarz. (...)