Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cudzoziemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cudzoziemcy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 sierpnia 2018

Cudzoziemcy odwiedzający Chocznię w latach 1966-1972

Rejestrowaniem pobytu cudzoziemców w Choczni w latach 1966-1972 zajmowała się urzędniczka gromadzka Janina Matura.
W rozpatrywanym czasie odnotowano 128 pobytów cudzoziemców w Choczni, na tyle długich, że podlegały obowiązkowi meldunkowemu.
Najwięcej cudzoziemców zameldowano w 1971 roku - 32 osoby, a najmniej w 1970 roku- 10 osób.
Cudzoziemcami przybywającymi do Choczni byli na ogół emigranci z Choczni posiadający obce obywatelstwo oraz członkowie ich rodzin. 
Zdecydowanie przeważali obywatele USA i Francji (po 42 osoby).
Pozostali wywodzili się z:
- Wielkiej Brytanii 20 osób,
- Kanady 16 osób,
- Związku Radzieckiego 3 osoby,
- Niemieckiej Republiki Demokratycznej 2 osoby,
- Austrii i Urugwaju po 1 osobie; jedna osoba miała ponadto status bezpaństwowca.

Zestawienie nazwisk cudzoziemców odwiedzających Chocznię- lista obejmuje mniej niż 128 osób wykazanych w meldunkach, ponieważ niektórzy przyjeżdżali do Choczni wielokrotnie.
  • Józef, Władysława i Kazimiera Balon Kanada
  • Anatol, Marian i Irena Bandoła USA
  • Stanisław Baster Francja
  • Stanisław, Mieczysław, Ireneusz, Janusz, Józef, Halina, Barbara Bator Wielka Brytania
  • Edward, Mira i Jadwiga Bator USA
  • Friedrich Bayer Austria
  • Aniela i Józefa Bożok Związek Radziecki
  • Jan, Edmund, Afreda i Maria Bratek Francja
  • Maria i Franciszek Bryndza Francja
  • Antoni Calep Francja
  • Stanisława Danisz Wielka Brytania
  • Edward i Józef Drapa USA
  • Edward Drożdż USA
  • Julian, Mieczysław, Anna, Regina, Elżbieta, Rozalia Drożdż/Droze Francja
  • Balbina Dynan USA
  • Jan Faber bezpaństwowiec
  • Lucyna Haliełowicz Związek Radziecki
  • Paweł Idec USA
  • Fryderyk, Wanda i Jacqueline Kaczor Francja
  • Władysława Karawacki Urugwaj
  • Frank Karpala Kanada
  • Franciszek, Agnes, Francis, Eryk i Elizabeth King USA
  • Barbara Konopka USA
  • Maria Kręcioch Francja
  • Stanisław Kryjak USA
  • Józefa Kutnia Francja
  • Edward, Krzysztof i Helena Kwiatkowski Francja
  • Michał, Michalina, Józef i Aniela Lalik Francja
  • Jacqueline Legris Francja
  • Sandra Ochman USA
  • John i Julia Mrzygłód USA
  • Władysław, Anna i Krystyna Nowak Wielka Brytania
  • Ludwik, Leon i Maria Piórkowski Francja
  • Tadeusz Ramęda USA
  • Stella Rzewska USA
  • Jan Skrzynecki Francja
  • Franciszek, Ronnie, Frank i Honorata Srokosz Kanada
  • Włodzimierz i Maria Szczur Kanada
  • Józefa Walker Kanada
  • Stanisław i Irena Widlarz Wielka Brytania
  • Władysław, Józef i Hermina Widlarz USA
  • Ludwik, Stanisław, Krystyna i Helena Wiktor Francja
  • Jan i Franciszka Włodarczak Francja
  • Katarzyna Wnuczek USA
  • Manfred i Anna Wolff NRD
  • Henryk, Anna i Sandra Woźniak USA
  • Franciszka Wójcik USA
  • Jan, Ryszard, Andrzej i Mirosława Zając USA
  • Teodor Zięba Kanada


środa, 1 marca 2017

Jur Korzenny - choczeński gawędziarz i bajarz

Dziwne koleje losu rzuciły do Choczni Słowaka Korzennego, zażywającego w okresie międzywojennym sławy miejscowego gawędziarza i bajarza.
Korzenny wywodził się z położonej na południe od Cieszyna Turzówki, leżącej nieopodal dzisiejszej granicy czesko- słowackiej. Ale kiedy przychodził na świat 29 kwietnia 1894 roku, jako syn Adama Korzennego i Anny z domu Kozak,  jego rodzinna Turzovka nosiła nazwę Turzofalva i należała do komitatu (żupy) Trencsen Królestwa Węgier.
Choć mały Korzenny otrzymał na chrzcie imię Jur, które stanowiło jedną z form imienia Jerzy, to w Choczni znany był powszechnie jako Jurkosz. Z zawodu był wędrownym blacharzem- druciarzem, który osiadł w Choczni przyjęty przez starsze, bezdzietne małżeństwo Kłaputów i utrzymywał się z naprawiania po domach dziurawych garnków. Początkowo u Kłaputów tylko nocował, wracając z zarobionymi pieniędzmi i żywnością nieraz z nawet kilkutygodniowych obchodów okolicy. Ale z czasem do tego stopnia się zadomowił, że w sierpniu 1922 roku Kłaputowie ożenili go ze swoją wychowanicą Marią Anielą, pochodzącą z rodziny Smazów z Kaczyny.
Ze starszą o cztery lata żoną Jurkosz dochował się dwóch córek: Marysi i Zosi. Rodzina Korzennych zamieszkiwała otrzymaną w spadku po staruszkach Kłaputach drewnianą chałupkę, krytą słomą i wrośniętą niemal w ziemię ze starości. Ta chałupka zdobyła sławę w czasie niemieckiej okupacji- była mianowicie chętnie uwieczniana wraz ze swymi domownikami na fotografiach przez żołnierzy niemieckich, którzy wysyłali takie zdjęcia do Niemiec, ukazując w ten sposób „światu”, jak wyglądają polskie domy. W czasie wojny domek ów odegrał także pozytywną rolę, służąc jako schronienie dla innych, stał bowiem daleko od szosy i było w nim w miarę bezpiecznie.
Sam Jurkosz był niezwykłym oryginałem i dziwakiem, mówiącym nader osobliwym językiem- mieszaniną słów polskich i słowackich, przekręcanych w jemu tylko właściwy sposób. Podczas swoich podróży zawodowych miał we zwyczaju opowiadać rozmaite cuda- niewidy i niesamowite, fantastyczne historie. Jeśli gdzieś przyjęto go gościnnie i potraktowano kielichem gorzałki, wtedy jego inwencja w opowieściach o boginkach, smokach, strzygach i wszelkiego autoramentu zjawach stawała się zgoła niewyczerpana. Dbał również o to, by wytworzyć przy tym odpowiedni nastrój. Sadowił się więc w zimowe wieczory koło pieca, głaskał po swych rzadkich włosach, a nabiwszy swą sążnistą faję bardzo podejrzanym w wyglądzie „tytoniem” otaczał się gęstymi kłębami gryzącego dymu i bajał, bajał bez końca. Był przy tym skrupulatem i to, co stanowiło przedmiot jego gawędy, musiało mieć ściśle określony kształt i wymiar. Tak też było, gdy opowiadał swą słynną gadkę o psie-olbrzymie. Zaczynał ją tymi oto słowy: 

- Raż był sze taki pesz (pies), czo szyju miał na czterdżeszcza, a czuku (pysk) na oszemdżeszat... 

Ów „pesz”, podobnie jak słynny pies Baskerville’ów, zionął ogniem z pyska i ktokolwiek go spotkał, musiał zginąć. Tylko jednemu Korzennemu zawsze udawało się szczęśliwie uciec. A oto inna z jego opowieści, opowiadana u choczeńskiego golibrody, w tłumaczeniu na współczesny język: 

„Pewien znany miłośnik zwierząt, wyhodował sobie specjalnego szczura-olbrzyma, który miał przeszło pół metra długości i był bardzo groźny. Właściciel wytresował go odpowiednio i prowadzał ze sobą na smyczy, a jego pupil posłusznie szedł przy nodze, niczym pies. Nie pozwalał nikomu zbliżyć się do swego pana; nawet jeśli ktoś się chciał z nim przywitać zwierz natychmiast rzucał się na obcego z zębami. Jegomość ten mógł się spokojnie położyć spać - szczur czuwał przy nim, jak najlepszy strażnik. Gryzoń i jego pan stali się niezwykle znani- przychodzili doń przedstawiciele ogrodów zoologicznych i za wszelką cenę chcieli kupić słynnego szczura, lecz jego posiadacz za nic w świecie nie chciał go sprzedać, tak się do niego przywiązał. Rzecz cała stała się na tyle głośna, że została nawet opisana w gazecie”. 


Równie osobliwe były jego bajania o boginkach, które jakoby osobiście spotykał na mokradłach. W interpretacji Korzennego były to „biegonki”, chodzące ze światełkami i wciągające przechodzących do topieli. Ma się rozumieć, jego nigdy nie zaczepiały, a to z tej przyczyny, że umiał się z nimi dogadać. Gawędy i bajania Korzennego dotyczyły nie tylko słowiańskich diabłów, potworów, płanetników, strzygoni, dziwożon, topielców, czy zmór, ale inspirowane były również na przykład baśniami braci Grimm. Jako przykład podać tu można historię muzykanta-flecisty, wyprowadzającego szczury poza granice miasta, opowieść będącą Jurkoszową interpretacją „Szczurołapa z Hameln”, aczkolwiek nie wiadomo dom końca, czy świadomą. W trakcie opowiadania o tych wszystkich osobliwościach Jurkosz wpadał w swoisty trans, a jego słuchaczom wydawało się, że oto siedzi wśród nich upiorny, stary krasnal z niesamowitej krainy dziwów i baśni. Skutek tych jego niestworzonych historii był oczywisty- słuchające go dzieci a niekiedy i dorośli mieli problemy z zaśnięciem, a później budzili się w nocy pod wpływem sennych koszmarów. Korzenny był blacharzem, ale naprawiał też buty, pytając wówczas często jednej z córek: - Marisza, a kajsi jeszt mój mlotek? Natomiast gdy obie córeczki zachowywały się zbyt głośno, wołał ze złością: 


- Zosza! Jak nie bedżesz czycho, to jak weżmu żajżajeru (kwasu solnego) i poszmaruju koło dżuru (tyłka) to sze uszpokoisz! 

Tym powiedzeniem o „dżurach” potrafił rozśmieszyć otoczenie nawet w sytuacjach niebezpiecznych i nie sprzyjających wesołości, jak na przykład podczas niemieckich bombardowań. Gdy na choczeńskim wieczornym niebie pojawiały się flary poprzedzające zrzucenie bomb, zafascynowane kolorowymi światełkami dzieci nieraz wybiegały na podwórza, chcąc się przyjrzeć tym fajerwerkom, a wtedy przyglądający się z ukrycia temu zjawisku Jurkosz wołał za nimi oburzony: 

- A każ idżecze gupie czelicze! Szedżałybyszcze na dżurach! (dokąd idziecie głupie cielęta- siedziałybyście na d…) 


Słyszący to sąsiedzi parskali śmiechem, tylko Korzenny obruszał się. nie mogąc pojąć, dlaczego ta, skądinąd słuszna uwaga, wywołała niewczesną wesołość. Po wojnie słynny Jurkosz przygarbił się i postarzał. Nie chodził już bajać po domach i miał poważne zmartwienie, bo zachorowała mu żona. Kiedy niedługo potem zmarła, biedak przeżył to bardzo. A gdy ją pochował, urządził w domu stypę. Po wypiciu kilku głębszych w Korzennym obudził się dawny lew. Tańczył z zapałem wywijając takie hołubce, aż ze starej podłogi leciały drzazgi. A gdy zabrakło gorzały, w środku nocy wygonił zięciów po nowy zapas. Jeszcze kilka lat później Jurkosz był już zmęczonym życiem sędziwym starcem z długą, siwą brodą, z trudem rozpoznającym dawnych znajomych. Córki zostawiły go samego, bo nie chciał się rozstać ze swą ukochaną chałupką. Wkrótce potem zmarł i został pochowany na choczeńskim cmentarzu.
Nie ma już Jurkosza - pozostała po nim legenda, spisana we wspomnieniach Ryszarda Woźniaka, których obszerne fragmenty zostały tu wykorzystane.

piątek, 5 czerwca 2015

Cudzoziemcy w dawnej Choczni

Zestawienie i krótki zarys niektórych postaci cudzoziemców związanych z dawną Chocznią:
  • Franz Adolf Bichterle - Niemiec z Bielska, porucznik piechoty austriackiej, ostatni właściciel majątku sołtysiego w Choczni pod koniec XIX i na początku XX wieku. Od listopada 1891 roku wiceprzewodniczący choczeńskiego kółka rolniczego, gdzie wygłaszał pogadanki i prowadził szkolenia dla rolników. Przed I wojną światową majątek sołtysi rozparcelował, sprzedał chłopom i osiedlił się w Bielsku.
  • Józef Bürger - rolnik z Moraw niemieckiego pochodzenia, osiedlony w Choczni pod numerem 305. Syn Gotfryda i Rosalii Röslin. Mąż Teresy z domu Fiebig, z którą w 1853 roku miał w Choczni syna Antoniego.
  • Ferdynand Brandstaetter - murarz z czeskich Moraw, urodzony w 1869 roku (Hrozdec) i osiedlony w Choczni po małżeństwie z Franciszką Koman (1894).
  • Tomasz (Tymofiej) Bursztyński - Rusin z okolic Buczacza (1871-1945). Wachmistrz żandarmerii austriackiej, stacjonujący najpierw w Rajczy, a potem w Wadowicach. Osiadł w Choczni, skąd pochodziła jego żona (córka wójta Antoniego Sikory). Zwolennik PSL "Piast", oponent polityczny Józefa Putka. Członek Komitetu Dzwonnego powołanego przez proboszcza w 1926 roku i komitetu parafialnego. W 1928 roku został skazany przez władze gminne za „wyprowadzenie dzwonu na wieżę kościelną bez zezwolenia władz policji budowlanej i kierowanie tą czynnością wbrew zakazowi władz” na karę 200 zł grzywny. W listopadzie 1929 roku został mianowany przez władze nadzorcze tymczasowym kierownikiem rady gminnej, po rozwiązaniu poprzedniej z wójtem Putkiem na czele. Jeden z fundatorów stalowego krzyża na Gancarzu, poświęconego w 1931 roku. W czasie II wojny światowej zadeklarował narodowość ukraińską, co pozwoliło mu uniknąć wysiedlenia. 
  • Józef Dąbrowski alias Achmet - Turek urodzony na terenie dzisiejszej Bułgarii około 1777 roku. Żołnierz austriacki regimentu księcia Schwarzenberga. Osiedlony w Choczni, żonaty z Agnieszką z domu Wróbel. 
  • Jozef Dzivoky (Banak)- Czech z Moraw, żołnierz, który powiesił się w Choczni w 1875 roku.
  • Jan Iran - Czech z miejscowości Vysoke Veseli koło Jiczina. W 1847 roku piekarz w Choczni (dom nr 94). Mąż Marianny z Janikowskich, ojciec ochrzczonej w Choczni Salomei.
  • Stanisław Tapaj Japajew - Baszkir z Arlan na Uralu, urodzony w 1901 roku jako syn Japaja i Mury Szamajew, konwertyta z islamu ochrzczony w Choczni w 1922 roku. Prawdopodobnie jeniec z wojny polsko-bolszewickiej.
  • Jan Halauska - Czech z Moraw, z okolic Ołomuńca (ok. 1844-1900). Leśniczy w Żywcu i Jeleśni, żonaty z mieszkającą w Choczni Emilią Letscher. W 1871 roku ochrzcił w Choczni syna Emiliana.
  • Georg Helm - Niemiec z Czech, urodzony pod Ostrawą, kapitan- audytor sądów polowych w armii austriackiej, mąż Emilii z domu Dunin, córki właściciela majątku sołtysiego w Choczni, z którą miał syna Alfreda, ochrzczonego w Choczni w 1861 roku.
  • Nazar Hrycak - Ukrainiec z Kołokolina koło Rohatyna, przez pewien czas mieszkaniec Choczni, w 1911 roku poślubił choczniankę Józefę z domu Koman.
  • Galina Kiriłowa- Rosjanka urodzona w 1926 roku w Tangarogu, jako córka Fiodora i Wiktorii, żona chocznianina Antoniego Sordyla, zawodowego podoficera Wojska Polskiego. 
  • Ignacy Kloss - Czech z północnych Moraw (1789-1853). Choczeński sklepikarz i młynarz, jego młyn usytuowany był nad Choczenką u podnóża Pagórka Malatowskiego. Dwukrotnie zawierał w Choczni związki małżeńskie, ale z kobietami nie pochodzącymi z Choczni. Zmarł w Choczni, jego potomkowie żyją tu nadal, choć nie noszą już nazwiska Kloss.
  • Jozef Kocian - Czech z Moraw (ok. 1794-1825) podróżny, który zmarł na choczeńskim gościńcu.
  • Jur Korzenny - Słowak z Turzovki, urodzony w 1894 roku. Blacharz i gawędziarz ludowy, mieszkaniec Choczni po poślubieniu Anieli z domu Smaza.
  • Carolina Lacombe - nosząca nazwisko francuskie, ale urodzona w Konstantynopolu (dzisiejszy Stambuł w Turcji). W 1818 roku urodziła w choczeńskim młynie syna Adama Józefa- owoc jej nieoficjalnego związku z inwałdzkim ekonomem Józefem Karaśkiewiczem.
  • Georgius (Jerzy) Laska - mieszczanin z czeskich Moraw zamieszkały w Choczni pod numerem 278. W 1810 roku ochrzcił w Choczni swojego syna Wojciecha. Mąż Polki Katarzyny z Oziembłowskich.
  • Jan Letscher - Austriak z Voralbergu (ok. 1805-1861). Piekarz- cukiernik. Po połowie XIX wieku właściciel sporej posiadłości na terenie Choczni, tak zwanej później „Lecierówki” (tam gdzie postawiono potem Dom Ludowy). Żonaty z pochodzącą z Choczni Teklą Płonka. Jego rodzina wyprowadziła się później do Bochni. Był przodkiem dyrektora Liceum w Wadowicach Jana Królikiewicza.
  • Karl Emil Matzurke - Niemiec z okolic Bielska. Dzierżawca majątku sołtysiego w Choczni w 1871 roku. Żonaty z Cathariną z domu Rolenz, w Choczni urodził się ich syn Karl Wenzel. Prawdopodobnie brat znanego niemieckiego chemika Gustava Matzurke.
  • Leopold Schwarzmann - Austriak, urodzony około 1810 roku, sklepikarz i mieszkaniec Choczni, gdzie zmarł w 1856 roku.
  • Martin Singer - pochodzący z Nowogrodu w Rosji konwertyta z judaizmu, z  zawodu mechanik, który w 1867 roku poślubił w Choczni Emilię z domu Werner z Andrychowa.
  • Józef Skalicki - Czech z Moraw, mieszkaniec Choczni, sklepikarz w 1852 roku, kiedy to ochrzcił w Choczni córkę Mariannę. Żonaty z Anną z domu Rojek. 
  • Adam Skalka - Słowak z Trenczyna (ok. 1860-1890), z zawodu druciarz, który zmarł w Choczni.
  • Karol Sprongl - Czech urodzony w 1806, ksiądz, choczeński wikariusz i administrator parafii w 1842 roku. Zmarł w 1849 roku.
  • Marcin Womlel - Czech urodzony około 1788 roku w Polnej, inwalida, sklepikarz i mieszkaniec Choczni, gdzie w 1837 roku poślubił Katarzynę z domu Hintnaus.
  • Wojciech Woryś - Słowak z Šalkovej koło Bańskiej Bystrzycy, w 1871 roku chrzcił w Choczni córkę Anielę. Z zawodu służący (prawdopodobnie pracował u Carla Emila Matzurke).
  • Antoni Wozichnoj - Czech z miejscowości Dolni Ujezd na Morawach (ur. 1843), poślubił choczniankę Annę Grządziel. Jego potomkowie (w linii żeńskiej) dotrwali w Choczni do czasów współczesnych, a ostatni męski potomek o tym nazwisku wyemigrował z Choczni do USA w 1912 roku.
  • Andreas Zink - sklepikarz pochodzący z okolic Przerowa (Perova) na Morawach. 13 października 1836 roku ochrzcił w Choczni córki bliźniaczki, które urodziła jego żona Teresa z domu Habermann.
W pewnym sensie do grona cudzoziemców związanych z Chocznią można zaliczyć również księdza Aleksego Bocheńskiego (1808-1893), urodzonego w miejscowości Gnezda na Spiszu, który pełnił w Choczni posługę jako wikary, a potem przez długi czas był proboszczem w Wadowicach.

W 1821 roku swojego syna Heinricha ochrzcił w Choczni Johannes Kirschinger, medyk 56 pułku piechoty z Wadowic.

Również w Choczni w 1881 roku chrzcił swojego syna niejaki Gustav Heinrich Abracham, mechanik- maszynista w tartaku ("przy pile"), zamieszkały w Kaczynie, a pochodzący z okolic Międzyrzecza w Wielkopolsce, wyznania ewangelickiego. 


O niemieckich osadnikach z okresu II wojny światowej można przeczytać tu- LINK.
W Choczni znajduje się również mogiła niemieckiego żołnierza Waltera Wehnera (ur. 1921).

Natomiast notatka o przedstawicielach choczeńskich Żydów znajduje się tutaj - LINK.