Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gromada Chocznia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gromada Chocznia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 czerwca 2026

Afera mięsna w 1800 roku

 Gdy na początku 1800* roku przystąpiono do rozpatrzenia rachunków wójta Wojciecha Piątka za poprzedni rok, to okazało się, że zakończył się on na plusie - przychody w wysokości ponad 2403 złotych przewyższyły wydatki o ponad 437 złotych reńskich.

Wśród przedstawionych rachunków wykryto jednakże znaczną stratę związaną z mięsem, które było przeznaczone dla ciągle przemieszczających się przez Chocznię i kwaterujących na jej terenie oddziałów armii cesarskiej. W jednym przypadku chodziło o 24 sztuki,  w drugim o 69 reńskich i 20 groszy.

Rozpatrujący rachunki Sąd Justycjonarny (sąd I instacji dla dominium - grupy wsi należących do tego samego właściciela) nie mógł tak dużej straty zlekceważyć, by nie dopuścić do pokrzywdzenia społeczności gromady choczeńskiej. Wobec tego, w celu dojścia do prawdy i zrekompensowania strat gromadzie, Sąd postanowił odebrać od ustanowionych przez gromadę specjalnych rzeźników przysięgę następującej treści (pisownia współczesna):

"Ja, [Imię i Nazwisko], przysięgam itd., że wykazana przeze mnie strata w wysokości 24 sztuk i 69 złotych 20 groszy, poniesiona podczas przemarszu obcych wojsk posiłkowych, jest prawdziwa. Przysięgam, że nic z tego nie obróciłem na własną korzyść, nie przywłaszczyłem sobie ani grosza i że rzetelnie tę stratę zgłosiłem. Tak mi dopomóż Panie Boże."

Jednakże zanim Sąd odebrał przysięgę od rzeźników:

Jędrzeja Szczura, Tomasza Gaczoła, Wojciecha Kręciocha, Walentego Ramendy, Grzegorza Cibora, Kacpra Cibora, Jana Guzdka, Klemensa Kowalczyka, Adama Cibora, Marka Widlarza, Jana Cibora, Leona Kwiatkowskiego, Rocha Ryczko i Szymona Sikory,

pouczył ich surowo, aby dobrze się zastanowili i nie dopuścili się grzechu krzywoprzysięstwa. Nakazano im, aby wyznali prawdę - ile mięsa, skór, nóg i łbów zwierzęcych zachowali dla siebie, czy prowadzili potajemny ubój na boku i ile wódki przy tym wypili na koszt gromady.

Wtedy rzeźnicy poczuli wyrzuty sumienia. Przyznali się, że część mięsa i innych podrobów rzeczywiście zużyli dla siebie, a przy każdym uboju bydła faktycznie pili wódkę na koszt gromady. 

W związku z tym Sąd wstrzymał procedurę przysięgi. Zamiast tego nakazał rzeźnikom przedstawienie szczegółowego i prawdziwego rozliczenia, które byliby w stanie zgodnie z prawdą zaprzysiąc. Mieli to zrobić najpóźniej za 8 dni, pod rygorem surowej egzekucji komorniczej na całą brakującą kwotę - równowartości 24 sztuk oraz 69 złotych i 26 groszy. 

Pewne wątpliwości budzi data roczna tego wydarzenia - według zapisu można ją zinterpretować zarówno jako 1800, jak i 1806. Wójt Piątek pełnił swój urząd i w 1800  i w 1806 roku, więc w ten sposób nie można wykluczyć żadnej z tych dwóch dat. Istnieją dowody, że w 1806 roku rzeczywiście przemieszczały się przez Chocznię oddziały wojskowe, natomiast za 1800 rokiem przemawia inny fakt - otóż wymieniony w sprawie rzeźnik Tomasz Gaczoł zmarł 18 września 1802, więc nie mógłby trzy lata później uczestniczyć w "aferze mięsnej".


wtorek, 1 lipca 2025

Sytuacja w Choczni w drugiej połowie 1956 roku - życie wiejskie i październikowa odwilż

 

Druga połowa 1956 roku była dla Choczni okresem przemian, które odzwierciedlały zarówno lokalne wyzwania, jak i szerszy kontekst polityczny w Polsce, związany z październikową odwilżą. Na podstawie protokołów posiedzeń Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej (GRN) można prześledzić, jak codzienne życie mieszkańców splatało się z ogólnokrajowymi zmianami, które niosły nadzieję na większą swobodę i otwartość polityczną.

W drugiej połowie 1956 roku Chocznia zmagała się nadal z trudnościami charakterystycznymi dla polskiej wsi w okresie gospodarki planowej. Posiedzenie Prezydium GRN z 6 lipca ujawniło, że plan obowiązkowych dostaw za pierwsze półrocze wykonano w 93%, jednak zaległości w dostawach mleka (6352 l) i żywca (1066 kg) były znaczne. Problem dostaw mleka nasilił się w porównaniu z poprzednimi miesiącami, co skłoniło sekretarza POP PZPR Rafała Bargiela do apelu o karanie zalegających przez Kolegium ds. Wykroczeń. Do 7 sierpnia zaległości w mleku wzrosły do 15 000 litrów, a Chocznia znalazła się na szarym końcu w powiecie także w dostawach zboża i kontraktacji roślin przemysłowych na 1957 rok, gdzie w przypadku lnu wykonano tylko ¼ planu. Perspektywa zniesienia obowiązkowych dostaw mleka w 1957 roku, o czym wspomniano na sierpniowym posiedzeniu, była zapowiedzią nadchodzących zmian w polityce rolnej, które wynikały z październikowej odwilży i krytyki dotychczasowego systemu.

Plan skupu zbóż na drugą połowę roku, przedstawiony 13 lipca, zakładał ambitne cele: 5000 kg w sierpniu, 45 000 kg we wrześniu i resztę w październiku. Organizacja punktu odbioru ziarna na terenie gromady miała ułatwić realizację tych założeń. Kampania żniwno-omłotowa, omawiana przez Henryka Kota, oraz jesienna akcja siewna, przedstawiona przez agronoma Adama Biela 26 października, przebiegały sprawnie dzięki dobrej pogodzie, choć problemem pozostawał  niski poziom mechanizacji wśród rolników, czego przykładem był ręczny wysiew bez stosowania siewników. Od obowiązkowej pomocy sąsiedzkiej przy siewach uchylił się jedynie Teofil Malata, w związku z czym w jego sprawie skierowano wniosek do Kolegium ds. Wykroczeń. Natomiast Bolesław Zając, który pomyłkowo został zobowiązany do pomocy u dwóch sąsiadów, był w stanie pomóc tylko jednemu.

Infrastruktura gromady również była przedmiotem troski Prezydium. Posiedzenie z 27 lipca skupiło się na analizie działalności punktów usługowych. Punkt krawiecki, prowadzony przez Józefa Bandołę, borykał się z niedogodną lokalizacją i konkurencją ze strony prywatnych krawców, ale obsługiwał zarówno mieszkańców, jak i Centralę Odzieżową. Punkt szewski Eugeniusza Pietruszki zmagał się z brakiem skóry i złymi warunkami lokalowymi, co skłoniło Prezydium do poszukiwania nowego miejsca i zaopatrzenia w opał na zimę. Melioracja gruntów, obejmująca wykopanie 2,2 km nowych rowów i konserwację starych, oraz plan drenacji 18 ha, świadczyły o inwestycjach w poprawę warunków rolniczych. Trzem prowadzącym kuźnie kowalom miano zapewnić koks niezbędny do prowadzenia napraw sprzętu rolniczego. Remont szkoły w Choczni Dolnej był na ukończeniu, założono okna, ale należało jeszcze wstawić dwa piece. Skierowano wniosek do Gminnej Spółdzielni w sprawie remontu mostku i placu przy Domu Ludowym.

Budżet na 1957 rok, przedstawiony przez Edwarda Bańdo, wynosił 154 325 zł i obejmował wydatki na rolnictwo, oświatę, kulturę (bibliotekę), zdrowie (utrzymanie położnej) oraz świadczenia socjalne. Znaczące środki przeznaczono na szkoły (52 975 zł) i utrzymanie Prezydium GRN (77 015 zł), co podkreślało priorytet edukacji i administracji lokalnej. Pewne sumy przeznaczono po raz pierwszy na premiowanie wyróżniających się hodowców i wzorowych rolników.

Mimo trudności gospodarczych, Chocznia w 1956 roku hucznie i uroczyście obchodziła Święto 22 Lipca, w 12. rocznicę powstania PKWN. Specjalna Sesja GRN, której przewodniczył Klemens Guzdek, obejmowała referat o osiągnięciach i planie pięcioletnim. Następnie odbyła się akademia z występami artystycznymi dzieci z kolonii letniej MPGK Kraków oraz miejscowych zespołów, a także capstrzyk z udziałem lokalnej orkiestry. Obchody tego święta państwowego były rutynowe i sztampowe, bardzo przypominając te z 1 maja, Święta Pracy.

Październik 1956 roku przyniósł wyraźne oznaki politycznej odwilży, które znalazły odzwierciedlenie w obradach Prezydium GRN. Na posiedzeniu 26 października przedstawiciel Prezydium Powiatowej Rady Narodowej Feliks Skowronek podkreślił, że nastał czas, gdy „śmiało i bez obawy można wypowiadać swoje myśli i krytykować złe posunięcia”. Ta zmiana atmosfery była efektem ogólnopolskich przemian związanych z VIII Plenum KC PZPR i dojściem Władysława Gomułki do władzy, co przyniosło liberalizację polityki i większe otwarcie na krytykę systemu. Plotki o możliwym zniesieniu obowiązkowych dostaw, które nasiliły się w październiku pod wpływem „hałasu” w kraju, dodatkowo utrudniały realizację planów gospodarczych. Feliks Skowronek zaapelował jednak o „obywatelskie” podejście do obowiązków, próbując pogodzić nową otwartość z koniecznością utrzymania dyscypliny w realizacji zadań państwowych.

W Choczni odwilż polityczna przejawiła się w:

1. Odrzuceniu kandydatury Jana Mirka na członka komisji wyborczej do wyborów przełożonych na styczeń 1957 roku. Mieszkańcy, wspominając jego autorytarne metody działania w Komitecie Powiatowym PZPR i przy organizacji spółdzielni produkcyjnej, gdy wyrażał ludziom pięściami, kategorycznie sprzeciwili się jego kandydaturze, co było wyraźnym sygnałem rosnącej odwagi w wyrażaniu opinii. Wybór nowych kandydatów do komisji wyborczych miał zapewnić większą reprezentatywność tego organu. W jej skład weszli: Stanisław Malec, kierownik mleczarni, jako przewodniczący, Julian Pędziwiatr, jako sekretarz, Stanisława Pietruszka, jako zastępca przewodniczącego, Tadeusz Burzej, Tadeusz Nowak, Albina Bajorska, Franciszek Szczur, Stanisław Duda i Antoni Ligienza (były żołnierz Armii Polskiej na Zachodzie), jako członkowie. Z kolei kandydatami na ławników Kolegium ds. Wykroczeń zostali wybrani z Choczni i Kaczyny: Stanisław Pietruszka, Julian Pędziwiatr, Maria Gawrońska, Klara Roman, Marian Malata, Władysław Kręcioch, Franciszek Smaza, Franciszek Byrski, Jan Augustynek, Adam Biel, Stanisław Duda, Antoni Zięba, Edward Skowron, Albina Bajorska i Edward Drapa.

2. Propozycji zwiększenia kompetencji Gromady Chocznia poprzez przejęcie przez nią całości spraw związanych z szarwarkiem, pracami na drogach, czy pozwoleniami na zabawy i imprezy masowe. Gromadzkie RN mogły także podjąć uchwały o prowadzeniu szkół, przedszkoli i spółdzielni mleczarskich.

3. Zaproszeniu doktora Józefa Putka, sześć lat wcześniej odsuniętego siłą od władzy w Gminnej Radzie Narodowej, na posiedzenie Prezydium GRN oraz wysłuchaniu i uwzględnieniu jego argumentów na rzecz odnowy lokalnej spółdzielczości mleczarskiej. Szybkie uniezależnienie się Spółdzielni Mleczarskiej w Choczni od spółdzielczości państwowej, co jednogłośnie przegłosowali zebrani, nie było możliwe, gdyż państwowy zakład działający w Choczni przyjmował mleko z połowy powiatu wadowickiego, a nie tylko z Choczni i z okolicy, jak spółdzielcza mleczarnia przedwojenna. Nie było też jasne, czy odnowiona spółdzielnia mogłaby rozwijać się w pełni swobodnie i czy państwo, jak do tej pory, dopłacałoby do produkcji. Do Powiatowej Rady Spółdzielni Mleczarskiej powołano Franciszka Brońkę, przedwojennego kierownika choczeńskiej mleczarni, Józefa Piegzę, byłego radnego związanego z Putkiem i Tymoteusza Turałę, radnego powiatowego, co wskazywało na dążenie do odnowy lokalnych struktur.

Druga połowa 1956 roku w Choczni to okresem napięć między tradycyjnymi obowiązkami wsi a nowymi możliwościami politycznymi. Październikowa odwilż, widoczna w odważniejszych głosach mieszkańców i krytyce dotychczasowych praktyk, dawała nadzieję na większą swobodę i autonomię. Jednocześnie codzienne wyzwania, takie jak zaległości w dostawach, brak mechanizacji czy trudności w funkcjonowaniu punktów usługowych, przypominały o trudnościach życia wiejskiego w realiach PRL. Chocznia, mimo tych wyzwań, aktywnie rozwijała swoje życie społeczne i inwestowała w infrastrukturę, starając się sprostać zarówno lokalnym potrzebom, jak i ogólnokrajowym zmianom.

piątek, 20 czerwca 2025

Działalność Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Choczni w pierwszej połowie 1956 roku

Działalność Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Choczni w pierwszej połowie 1956 roku jako przykładowy obraz wiejskiego zarządzania we wczesnym okresie PRL.

 W pierwszej połowie 1956 roku Prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej (GRN) w Choczni aktywnie zarządzało życiem społeczno-gospodarczym lokalnej społeczności wiejskiej w tej miejscowości oraz w Kaczynie. Protokoły z posiedzeń Prezydium z tego okresu dają szczegółowy obraz priorytetów administracyjnych, rolniczych i społecznych, odzwierciedlając szerszą rzeczywistość Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej lat 50. Był to czas nacisku państwa na kolektywizację, obowiązkowe dostawy rolne, zasady gospodarki planowej oraz inicjatywy oparte na zaangażowaniu społeczności, takie jak czyny społeczne, szarwark, czy kampanie zwalczania stonki. Działalność Prezydium koncentrowała się na wdrażaniu polityki państwowej, mobilizowaniu ludności lokalnej i rozwiązywaniu praktycznych problemów wiejskiego życia w realiach socjalistycznych.  

Obowiązkowe dostawy: Egzekwowanie norm państwowych

Jednym z głównych zadań Prezydium w 1956 roku było nadzorowanie realizacji obowiązkowych dostaw rolnych – kluczowego elementu gospodarki planowej PRL. Państwo narzucało rolnikom określone ilości produktów – zboża, żywca, mleka, ziemniaków – które miały zasilać potrzeby przemysłu i miast. Posiedzenie Prezydium z 5 stycznia 1956 roku ujawniło problemy z realizacją planu: Maria Wiktor informowała, że dostawy za 1955 rok zrealizowano w 98%, ale brakowało m.in. 643 kg żywca, 5400 litrów mleka, 587 kg ziemniaków i 1600 kg zboża. Oporność rolników była powtarzającym się problemem – wielu nie rozumiało celu dostaw lub otwarcie je krytykowało.

W odpowiedzi Prezydium zastosowało środki dyscyplinarne – ukarano grzywnami 12 osób, co miało zachęcić innych do wykonania norm. Maria Gawrońska wskazała na gospodarzy, którzy notorycznie nie wywiązywali się z dostaw (np. Ludwika Waligóra, Zofia Mastek, Balbina Balon, Franciszek Garus, Jan Wątor, Jan Romańczyk) z powodu złego zarządzania ziemią lub braku możliwości jej uprawy. Proponowała zmniejszenie im norm, ponieważ ich słabe gospodarowanie wpływało negatywnie na ogólny wynik gromady. Przewodniczący Związku Samopomocy Chłopskiej, Franciszek Szczur, postulował wezwanie takich rolników na rozmowy ostrzegawcze z możliwością skierowania sprawy do kolegium wykroczeń. Do 15 stycznia planowano przeprowadzenie rozmów, dostosowanie norm do możliwości gospodarstw oraz uruchomienie kampanii propagandowej – plakaty, listy zalegających, itp.

 Do 6 kwietnia wyniki nadal były niezadowalające: skup żywca zrealizowano w 96,8%, a mleka w 81,2%. Mimo to w maju gospodarstwa małorolne dalej odstawały, co skutkowało kolejnymi upomnieniami i karami administracyjnymi (np. wobec Anieli Wawro, Jana Pietruszki i Marii Kuś).

Ten nacisk na realizację dostaw odzwierciedla scentralizowaną kontrolę państwa nad rolnictwem. Oporność rolników – zarówno ideowa, jak i wynikająca z praktycznych trudności – pokazuje napięcia między interesem indywidualnym a wymogami państwowymi, charakterystyczne dla Polski lat 50.

 Kolektywizacja - Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna im. Rokossowskiego

Kolektywizacja, czyli łączenie indywidualnych gospodarstw w spółdzielnie, była jednym z filarów rolnictwa socjalistycznego w PRL. W Choczni funkcjonowała Spółdzielnia Produkcyjna im. Rokossowskiego, której działalność była regularnie omawiana na posiedzeniach Prezydium. Problemy spółdzielni odzwierciedlały ogólnokrajowe trudności z wprowadzaniem kolektywizacji – rolnicy byli do niej nastawieni niechętnie. Na posiedzeniu 13 stycznia księgowa Krystyna Mirek zgłaszała nieprawidłowości w rozdziale słomy i magazynowaniu nieprzetworzonego zboża. Przewodniczący Stanisław Bąk zauważył brak zaangażowania członków, którzy nie chcieli pomóc przy czyszczeniu ziarna. Prezydium zapowiedziało wizyty u członków i rozliczenie bilansu rocznego do końca stycznia. Zaplanowano też zebranie propagandowe w szkole, aby promować korzyści kolektywizacji.

 Bilans spółdzielni za 1955 rok, omawiany 17 stycznia, pokazał skromne wyniki: 6 kg żyta, 5,5 kg pszenicy, 5 kg owsa, 3,5 kg siana, 14 kg słomy i 1,5 kg buraków pastewnych na dniówkę roboczą. Przedstawiciel PZPR Kurczyk skrytykował jakość sprawozdania i brak jasności, zwłaszcza w zakresie rozliczenia słomy. Kazimierz Kowalski z Powiatowej Rady Narodowej wskazał na słabą kontrolę ze strony służb rolnych i samego Prezydium. Zalecił przejrzysty bilans, zabezpieczenie obornika (np. przez pozyskanie go z więzienia w Wadowicach) i inwentarza (zakup krów).

 2 marca przewodniczący Klemens Guzdek poinformował, że od 1953 roku spółdzielnia nie zwiększyła liczby członków ani areału, nie osiągając celu PZPR – 30% ziemi uprawnej w kolektywach. Inicjatywa uprawy kukurydzy, prowadzona przez Teklę Górę, przynosiła efekty, ale inne zespoły produkcyjne (łąkarski, ochrony roślin, utrzymania sadów) sobie nie radziły.

 Problemy spółdzielni – niska frekwencja, nieudolna księgowość, brak rozwoju – odzwierciedlają ogólne trudności kolektywizacji w PRL. W przeciwieństwie do ZSRR, Polska stosowała mniej brutalne metody, ale opór był silny. Prezydium próbowało działać poprzez perswazję i kampanie publiczne, pokazując ideologiczne zaangażowanie mimo trudności praktycznych.

Kontraktacja: Przypadek buraków cukrowych

Kontraktacja, czyli obowiązkowe umowy państwowe na uprawę określonych roślin, była kolejnym narzędziem gospodarki planowej. W Choczni w tym czasie obok kukurydzy priorytetem były buraki cukrowe. Na posiedzeniu 30 marca przedstawiciel cukrowni skrytykował niską realizację kontraktów – osiągnięto tylko 42% planu na 1956 rok, podczas gdy w 1955 roku wykonano go w całości. Rolnicy wskazywali na duży nakład pracy i niską opłacalność uprawy w latach nieurodzaju (np. 1955). Opóźnienia w płatnościach i brak szybkiego zwrotu wysłodków również zniechęcały do udziału w kontraktacji. Trudności te pokazują konflikt między wymogami planowymi a realiami gospodarczymi wsi.

 Szarwark i czyny społeczne: Mobilizacja społeczności

W Choczni Prezydium organizowało szarwark do napraw dróg i melioracji. 13 kwietnia Józef Maj przedstawił plan remontu drogi walcowanej Chocznia-Kaczyna z udziałem mieszkańców. Utworzono etatowe stanowisko dozorcze (drogomistrzem został Piotr Bandoła) i system akordowy. 25 maja Bandoła informował o 1000 dniówkach pracy – żwirowano m.in. drogi Chocznia-Kaczyna i Zarębki. Z braku lokalnego żwiru z Choczenki trzeba było go dowozić ze Skawy. Planowano także remont dróg i mostów na Pagórek Ramendowski, przy Ciborku, przy Henryku Kocie, na Bielanskiej Górce. Melioracja objęła 70% planu – wykopano i oczyszczono 10 km rowów.

 Czyny społeczne były charakterystyczne dla PRL-u – zachęcano do dobrowolnych prac na rzecz społeczności. 9 marca zaproponowano wykorzystanie takiej pracy przy remoncie Domu Ludowego (m.in. dowóz piasku). 20 kwietnia ustalono przygotowania do obchodów 1 Maja – planowano pochód i zwiększenie zaangażowania w czynach społecznych, zgodnie z ideą pracy na rzecz wspólnego dobra.

Obowiązkowa pomoc sąsiedzka

Kolejnym aspektem typowym dla wczesnego okresu PRL była obowiązkowa pomoc sąsiedzka przy siewach, sianokosach, żniwach (w 1956 r. przeprowadzonych wyłącznie ręcznie - to jest za pomocą kos!), zwózce plonów, omłotach i podorywce. 10 lutego 1956 Tymoteusz Turała przedstawił plan, w którym określono, kto potrzebuje wsparcia, a kto może je zaoferować. Nadzór nad realizacją sprawowali wyznaczeni opiekunowie dla różnych części wsi - Maria Gawrońska dla dolnej części, Stanisław Pietruszka dla środkowej i Henryk Kot w górze Choczni. System miał na celu zwiększenie efektywności produkcji rolnej, szczególnie w małych gospodarstwach, które nie dysponowały odpowiednim zapleczem, siłą pociągową, itp. Jednocześnie promował ideę solidarności społecznej, zgodną z propagandą socjalistyczną, choć w praktyce bywał odbierany jako dodatkowy obowiązek. Nie wszyscy rolnicy chętnie uczestniczyli w pomocy sąsiedzkiej. Przykładowo, w Choczni w 1956 roku (posiedzenie z 13 kwietnia) odnotowano, że niektórzy, jak Stanisław Woźniak, uchylali się od obowiązków, a inni (np. Jan Płonka, Bolesław Zając, Władysław Wcisło) udzielali pomocy dopiero po interwencji władz. Prezydium musiało aktywnie egzekwować udział, co wskazuje na opór społeczny wobec przymusowego charakteru systemu.

 Walka ze stonką ziemniaczaną

Kampania przeciwko stonce ziemniaczanej (stonce amerykańskiej) była charakterystycznym elementem polityki rolnej PRL lat 50. Szkodnik, sprowadzony do Europy podczas II wojny światowej, stał się zagrożeniem upraw, a w propagandzie PRL przedstawiano go nawet jako narzędzie „imperialistycznego sabotażu”. 22 czerwca Prezydium stwierdziło, że akcja w Choczni była dobrze zorganizowana – działali przeszkoleni drużynowi i grupowi, zapewniono środki techniczne oraz chemiczne i zaangażowano młodzież. Kampania ta odzwierciedlała wykorzystanie mobilizacji społecznej do rozwiązywania problemów rolnictwa.

 Gospodarka planowa: Planowanie finansowe i rolnicze

Prezydium działało w ramach gospodarki planowej – organizując zbiory, siewy, zbierając podatki. 10 lutego Henryk Kot zgłosił przygotowania do kampanii siewnej: maszyny, siła pociągowa i nasiona (w tym 6 dodatkowych siewników z Wadowic) były zabezpieczone. Promowano uprawę kukurydzy i rozdzielano nawozy. Rolnicy jednak niechętnie składali wnioski o kredyty. 17 marca deszczowa pogoda i brak zaprawy spowolniły postęp – tylko 40% rolników korzystało z siewników.

 2 marca Jan Wójtowicz informował, że zebrano 93% I raty podatku rolnego, ale pełne wykonanie do 15 marca było zagrożone – groziły cięcia budżetowe. Zaplanowano kampanię propagandową i działania wobec dłużników – zwłaszcza o słabej "klasowej i politycznej postawie". Do 18 maja 97% podatku zebrano, ale nieściągalni pozostali m.in. Władysław Ramza i Ludwika Waligóra. 1 czerwca okazało się, że plan poboru II raty podatku gruntowego został wprawdzie wykonany, ale tylko dzięki temu, że wliczono też wpłaty tych, którzy wnieśli już III ratę podatku. Plan ogólny wykonano w 95%. Zaległości mieli m.in. Ludwik Borek, Jan Dębowski i Maria Woźniak, którym zabrano grunt do Spółdzielni Produkcyjnej.

Dochód gromady stanowił przede wszystkim jej udział z odprowadzanego podatku gruntowego i dochody własne z wydawania paszportów zwierzęcych (1054 zł) i grzywien (400 zł) oraz szarwarku (11.118 zł). Wydatki zaś to płace pracowników prezydium, biblioteki, skupu oraz zakup sprzętu biurowego. 

 Infrastruktura i życie kulturalne

Poza rolnictwem Prezydium zajmowało się infrastrukturą i kulturą.  Potrzeby wsi w zakresie należytego zaopatrzenia w materiały budowlane były ogromne, zwłaszcza że wiele domów nie zostało jeszcze odbudowanych po wojnie. Komisja rozdzielcza miała ręce pełne pracy. Tymczasem w pierwszym kwartale 1956 roku przyznano na gromadę zaledwie 14 kubików tarcicy, 3,5 tony cementu, 5.000 sztuk dachówek i 3 kubiki drewna, czyli zdecydowanie za mało w stosunku do zgłoszonego zapotrzebowania. Obywatele często wnosili skargi i zażalenia, co do rozdziału materiałów budowlanych, a codziennie pojawiało się kilku interesantów zainteresowanych ich nabyciem.

Dom Ludowy był remontowany – 27 stycznia założono nową podłogę, a 9 marca zaplanowano remont elewacji. Niezbędna była również naprawa dachu, co zobowiązała się załatwić reprezentująca GS Krystyna Guzik (na posiedzeniu z 25 maja). Wystąpiono o przydział wapna, cegieł i cementu.

Świetlica w Domu Ludowym działała dwa razy w tygodniu – działały tam zespoły artystyczne (np. przygotowujące sztukę „Pieją koguty”), a także zawiązano Ludowy Zespół Sportowy. Brakowało jednak etatowego pracownika (świetlicowego) do prowadzenia zajęć, a zimą dawało się we znaki marne ogrzewanie.

 9 marca Prezydium podjęło decyzję o wykupie budynku, w którym się mieściło – zapłacono 2500 zł Bankowi Spółdzielczemu w Wadowicach, by uniknąć czynszu i czerpać dochód z najmu (od biblioteki i Wł. Sopickiego - lokatora indywidualnego). Było to pragmatyczne działanie w duchu samowystarczalności.

Dla potrzeb remontu wschodniej ściany szkoły w Choczni Dolnej zamówiono 13 okien i dwa nowe piece kaflowe. W pracowni fizycznej w Choczni Dolnej planowano położenie nowej podłogi, a w szkole w Choczni Grn. malowanie ścian i remont magazynu węgla. 

 Zdrowie publiczne i bezpieczeństwo

2 marca utworzono Komisję Sanitarno-Porządkową pod przewodnictwem Janiny Widlarz. W jej pracach brali także udział: Albina Bajorska, Stanisław Duda, Albina Tarasek, Irena Bandoła, Waleria Pamuła, Teresa Bylica i Władysław Stuglik. Do zadań komisji należała poprawa higieny, kontrola studni, inspekcje przeciwpożarowe. 20 kwietnia komisja wybrukowała otoczenie sześciu studni i zorganizowała sprzątanie okolic Domu Ludowego z udziałem młodzieży ZMP, kierowanej przez Mariana Malatę. Inicjatywy te wpisywały się w ideę kolektywnej odpowiedzialności za wspólne dobro.

 Szkolnictwo

Przedmiotem zainteresowania Prezydium GRN w Choczni było również szkolnictwo. Sprawozdanie z wyników nauczania przedstawił 15 czerwca Tadeusz Nowak, kierownik szkoły w Choczni Dolnej. W jego ocenie poziom nauki był dobry, Na 460 dzieci tylko 18 miało zostać na drugi rok w tej samej klasie. Zmiana nauczyciela w Choczni Górnej dobrze wpłynęła na poziom nauczania. Słabo działały natomiast Komitety Rodzicielskie, zwłaszcza w Choczni Górnej. Do dobrze pracujących członków tych Komitetów zaliczali się tylko Stanisław Pietruszka i Władysława Hałat. Ośmioro dzieci miało słabą frekwencję w uczęszczaniu do szkoły, jednego z uczniów przeniesiono do wieczorowej szkoły dla dorosłych (na wniosek ojca). W szkole w Choczni Dolnej planowano przez ferie kolonie letnie. Choczeńskie szkoły były jedynymi ogrzewanymi budynkami publicznymi w Choczni, stąd w ich salach organizowano zimą zebrania gromadzkie.

Zagrożenia i codzienne troski

Na początku marca zaczęto przygotowania do ewentualnej powodzi, spowodowanej przez duże opady śniegu i roztopy. Na terenie gromady odnotowano w tym półroczu 4 przypadków szkód żywiołowych, na których usunięcie nie potrafiono dostarczyć materiałów budowlanych. Brakowało też sadzeniaków ziemniaka i nawozów, szczególnie azotowych – interwencji wymagało zaopatrzenie rolników w ziarno i środki ochrony roślin. Choć podstawowe artykuły spożywcze były dostępne, to zwracano uwagę na niedobory tłuszczów, złą jakość pieczywa i konieczność zapewnienia napojów chłodzących na czas sianokosów i żniw. Do niezbędnych towarów przemysłowych zaliczały się kosy, podkowy, rafy do wozów, młotki, czy koks dla kowali. W okresie sianokosów ważne były dostawy żerdzi na "rogalki/ostrewki", które dostarczało Nadleśnictwo w Suchej, a nie miejscowe z Andrychowa.

 Podsumowanie

Prezydium GRN w Choczni w 1956 roku było mikrokosmosem wiejskiego zarządzania w PRL – zmagało się z realiami gospodarki planowej, kolektywizacji i mobilizacji społecznej. Obowiązkowe dostawy, kontraktacja i spółdzielczość rolnicza pokazywały wysiłki państwa na rzecz przekształcenia rolnictwa według wzorca socjalistycznego, mimo oporu ze strony chłopów. Szarwark, czyny społeczne i walka ze stonką ukazywały z kolei mobilizację zbiorową, a zbiórki podatków i działania infrastrukturalne obnażały ciężar administracyjny. Mimo trudności działalność Prezydium pokazuje zarazem odporność i elastyczność choczeńskiej społeczności lat 50., balansującej między wymaganiami państwa a lokalną rzeczywistością. 



czwartek, 25 stycznia 2024

Choczeńska skrzynka gromadzka

 

Choczeńska skrzynka gromadzka przekazywana była każdorazowo przez ustępującego wójta Choczni jego nowo wybranemu następcy.

O jej zawartości można dowiedzieć się z rejestru sporządzonego 17 marca 1826 roku przy okazji objęcia stanowiska wójta przez Józefa Twaroga, który wraz z „gromadzkiemi interesami” przejął skrzynkę zawierającą:

- 2 sztuki inwentarzy tradycyjnych (spisów własności i powinności podatkowo-pańszczyźnianych),

- 1 szt. inwentarza nowego,

- 1 dekret cyrkularny,

- 1 książkę starodawną (zapewne chodzi o I Księgę Sądową Gromady Choczeńskiej, prowadzoną od II połowy XVI wieku),

- 1 książkę stanną (spis własności gminnej),

- 3 książki na wpisanie kontraktów przedślubnych i nieco praw,

- 7 dawnych obligacji,

- pieczątkę gromadzką (do wyciskania w laku – był na niej umieszczony napis „Wieś Chocznia” i dwie skrzyżowane strzały jako godło wsi),

- 2 komplety kajdanek na ręce i nogi z kłódkami (nowych – zakupionych jeszcze w tym samym roku przez poprzedniego wójta Józefa Szczura)

- dyby (pęta drewniane, w postaci desek lub kłód z otworami umożliwiającymi zamknięcie rąk i nóg więźnia),

- łańcuch nowy „żelezny” do pomiaru gruntów,

- 6 szt. „napisów różnych z kontraktami przedślubnemi”,

- paczkę uniwersałów.

Kolejni wójtowie przy przejęciu tejże skrzynki gromadzkiej czynili pewne uzupełnienia i uwagi, co do jej zawartości.

Wzrosła na przykład liczba obligacji (z 7 na 10), odnotowano, że w nowym inwentarzu „iest iego cztery karty upisanych”, a w dekrecie cyrkularnym „iest 6 kart pisanych”, a ponadto pojawiły się:

- „kaydańskie narzędzia i kłótek 3” (w tym jedna zepsuta),

- nowe kajdanki na ręce i nogi (te drugie bez łańcuszka i bez kłódki), które zakupił wójt Brandys od kowala Pindela,

- postronki do wiązania rąk (później stwierdzono ich brak),

Przy okazji podano także, komu rozdano zakupione przez gromadę choczeńską osęki (12 sztuk), wykorzystywane przy gaszeniu pożarów (do zrywania słomy/gontów z palących się dachów, rozdrabniana palących się elementów na drobniejsze części, łatwiejsze do ugaszenia).

Osęki stanowiących mienie gromadzkie znajdowały się w drugiej połowie lat 30. XIX wieku u: Józefa Pindela (wójta do 1836 roku), Kazimierza Widra, Klemensa Leśniaka, Szczepana Guzdka, Sebastiana Cibora, Mikołaja Widlarza, Ignacego Klossa, Macieja Kobiałki, Józefa Strzeżonia, Józefa Styły, Jana Guzdka oraz na plebanii.

Oprócz wspominanego wyżej wójta Twaroga pod rejestrem zawartości skrzynki gromadzkiej ujęto także wpisy kilku kolejnych przejmujących ją wójtów:

- Szymona Ruły  - „odebrał Szymon Ruła woyt 1842 od Mikołaja Pindela przy Gromadzie młodszey (radnych z górnej części wsi) te rzeczy, które do Gromady całkowitey należą iako regestr świadczy, na co się podpisuję (znakiem krzyża)”,

- Sebastiana Guzdka – „odebrał Sobestyan Guzdek Woyt w roku 1845 od Szymona Ruły przy Gromadzie młodszey te rzeczy, które do Gromady całkowitey należą iako regestr świadczy, na co się podpisuję (tu podpis Sobestyan Guzdek Woyt),

- Franciszka Bryndzy – „odebrał Franciszek Bryńdza Woyt w roku 1847 od Sobestyiana Guzdka przy Gromadzie młodszey te rzeczy, które do Gromady całkowitey należą iako regestr świadczy, na co się podpisuję (znakiem krzyża),

- Michała Pindela – „odebrał Michał Pindel Woyt w roku 1848 (druga kadencja po przerwie) w dniu 21 grudnia od Franciszka woyta Bryndzy Guzdka przy Gromadzie młodszey te rzeczy, które do Gromady całkowitey należą iako regestr świadczy, na co się podpisuję (znakiem krzyża)”.

Przy tym ostatnim przekazaniu/przejęciu skrzynki gromadzkiej znakiem krzyża podpisali się także: Franciszek Bryndza (poprzedni wójt), Wojciech Bąk (świadek), Mathyasz Zając (świadek), Stanisław Dąbrowski (świadek), Jakub Turała (świadek), a własnoręczny podpis złożył Tomasz Gawenda, pisarz gromadzki pochodzący z Kaczyny, ale zamieszkały w Choczni.

czwartek, 9 listopada 2023

Przysięgi radnych, sług gromadzkich i przysiężnego w 1800 roku

 

27 stycznia 1800 roku, „gdy się cała Gromada o godzinie 10 zeszła”, wybrano 12 „mężów” na choczeńskich „plenipotentów” (radnych) i odebrano od nich rotę przysięgi o następującej treści (pisownia oryginalna, dodano jedynie znaki interpunkcyjne):

Ja niżej podpisany przysięgam Panu Bogu wszechmogącemu w Troycy iedynemu na Pleniopotenta obrany:

- sczerze sprawiedliwie dobra Gromadzkiego Choczeńskiego doglądać,

- teyże Gromadzie w układaniu podatkuw podług sumienia mego żadney krzywdy niedopuszczać, ale Regestra1 sprawiedliwie układać,

- tąże Gromadę wszędzie, iak słuszność kazuie, będzie bronić, zastępować2,

- rachunki nie parcyalnie3, ale dostatecznie roztrząsać,

- daremney Expensy4 nie przyjmować,

- urzędowi zaś w powierzonych mnie miejsciech posłusznym bydź,

- a sekretu nikomu aż do Grobu niewyiawiać, przeczem owszem zbrodnie w Gromadzie popełnione Sądowi lub Dominium5 rzetelnie donosić

y teyże Zwierzchności wszystkie Rozkazy dopełniać chcę i nieomieszkam.

Tak mi Panie Boże dopomóż i takem przysięgał.

1spisy podatkowe,

2reprezentować,

3częściowo, pobieżnie,

4kosztów, nakładów,

5właścicielowi dóbr choczeńskich lub jego urzędnikom.

Pod tą rotą przysięgi podpisali się trzema krzyżykami: Augustyn Żak, Jędrzej Zając, Mateusz Ruła, Jędrzej Szczur, Szymon Sikora, Łukasz Guzdek, Kazimierz Twaróg, Jan Ścigalski (mimo że potrafił pisać, o czym świadczą inne dokumenty), Kacper Cibor, Kanty (Jan Kanty) Bylica, Ignacy Gazda i Błażej Sikora.

Następnie odebrano przysięgę od sług gromadzkich Mateusza Łopaty (Grządziela) i Norberta Zająca, o następującej treści:

Przysięgam iż ia na Sługę Gromadzkiego obrany, Zwierzchności y Urzędowi, a całej Gromadzie wiernym, posłusznym bydź, nikogo wrozkazywaniu okułek, czyli forspanów1 krzywdzić, ale porządek utrzymywać, Urzędowi wiernie o wszystkim donosić, sekreta zachować, wszystkie rozkazy wypełniać y do skutku, bez względnie na osoby, Gniew lub obietnice, co przeprowadzić chcę i przyrzekam. Tak mi Panie Boże dopomóż. Tagem przysięgał.

1tu przedpłat, opłat

Po uchwaleniu „solariów” (wynagrodzeń) dla wójta Wojciecha Piątka (100 złotych polskich i zwrot kosztów wyjazdów urzędowych do Myślenic i Białej), sług gromadzkich (60 zł polskich na osobę) oraz „nagrody” dla radnych, zwanych plenipotentami lub deputowanymi „za ich czasu mitrężenie” (12 złotych polskich), przystąpiono do wyboru nowego przysiężnego, pomagającemu wójtowi w rozstrzyganiu spraw sądowych, którym został Leon Woźniak. Trzej pozostali przysiężni, niewymienieni w dokumencie z nazwiska, nadal sprawowali swoje funkcje.

Tenże Leon Woźniak złożył „jurament” (przysięgę) o następującej treści:

Ja Leon przysięgam Panu Bogu, iż ia na przysiężnego obrany, najwyższym rozkazom Majestatu Franciska II1 i iego wysokich Rządów krajowych dyspozycyą, nie mniej przedłożoney Zwierzchności nakazom posłusznym bydź, sprawiedliwości czynić, Gromadę w niczym nieukrzywdzić, Sekreta zachować, dobrą i zdrową Radą Woytowi bydź na pomocy chcę i przyrzekam, tak mi Panie Boże dopomóż. Tak przysięgałem.

1 Franciszka II Habsburga, wówczas  noszącego tytuł cesarza rzymskiego, a później cesarza Austrii oraz króla Czech i Węgier (do 1835 roku).

poniedziałek, 10 października 2022

Choczeński samorząd w 1945 roku

 Po wyzwoleniu Choczni spod okupacji niemieckiej w styczniu 1945 roku natychmiast odrodził się miejscowy samorząd, w którym aktywnie działali zarówno radni gromadzcy wybrani w 1939 roku, jak i nowe osoby.

Sołtysem Gromady Chocznia pozostał Władysław Świętek, który pełnił tę funkcję także w czasie II wojny światowej.

Powołano szereg komisji gromadzkich, które starały się wspomóc mieszkańców Choczni w powojennym chaosie.

Były to na przykład "Komisja do podziału mebli poniemieckich", "Komisja do spraw szkód", czy "Komisja budowlana". Przedmiotem pracy pierwszej z wymienionych były pozostałe po Niemcach: łóżka (285), szafy (122), kredensy (121), stoły (144), szafki (118), krzesła (458), kanapy (8), toalety (6) i lustra (16), które niekiedy stanowiły też zagrabioną własność przedwojennych mieszkańców.

Działały również "Komisja sanitarna", "Komisja siewna", "Komisja mleczna" i "Komisja ogniowa". Oprócz nich powołano do życia również "Koło opieki nad rodzinami osób powołanych do wojska".

W skład wyżej wymienionych komisji weszły następujące osoby:

  • Komisja Sanitarna: Maria Nowak (z domu Huber), Agnieszka Duda (z domu Styła), Aleksandra "Olga" Klisiak (z domu Woźniak), Antoni Romańczyk, Jan Cap
  • Komisja Siewna: Tomasz Szczur, Stefan Guzdek, Józef Guzdek (spod nr 169),
  • Komisja do Podziału Mebli Poniemieckich: Franciszek Dąbrowski, Józef Guzdek, Stanisław Woźniak
  • Komisja Ogniowa: Leon Bąk (nr domu 582), Stefan Guzdek (270), Stanisław Zajda (131), Władysław Kręcioch (343), Jan Wider (210)
  • Komisja ds. Szkód: Tadeusz Nowak (kierownik szkoły), Ludwik Płonka, Józef Guzdek
  • Komisja Budowlana: Tomasz Szczur (nr domu 572), Leon Bąk (582), Franciszek Ramenda (182), Józef Gazda (404)
  • Komisja Mleczna: Feliks Gawęda (nr domu 140), Wiktoria Kryjak (555), Antoni Pindel (186), Władysław Kręcioch (568), Michał Stanek (7), Szczepan Bańdo (302)
Członkami "Koła opieki nad rodzinami osób powołanych do wojska" zostali: ksiądz Stanisław Walter (wikariusz), Józef Guzdek, Antoni Gazda, Jan Rzycki, Franciszek Skowron i Michał Styła.

Ważną rolę w samorządzie ówczesnej Choczni starały się odgrywać Samopomoc Chłopska i miejscowe Stronnictwo Ludowe, skupiające przedwojennych zwolenników Józefa Putka.

W zarządzie Związku Samopomocy Chłopskiej, sprawującej nadzór nad choczeńską spółdzielczością i majątkiem po kółku rolniczym znaleźli się: Józef Guzdek (spod nr 450), Ludwik Płonka i Józef Malata.

Natomiast Stronnictwo Ludowe, wyłoniło swój zarząd w składzie: 

- przewodniczący Władysław Wcisło (nr domu 459),

- zastępca Józef Guzdek,

- sekretarz Leon Bąk,

- skarbnik Teofil Malata.

Do Rady Nadzorczej SL weszli: Tomasz Szczur (przewodniczący), Rudolf Klisiak (zastępca), Władysław Świętek i Michał Styła.

Wśród wymienionych wyżej działaczy brakuje przede wszystkim Kazimierza Szczura, który działał po wojnie w samorządzie wyższego szczebla (powiatowym) oraz Józefa Putka, który powrócił z obozu w Mauthausen w połowie 1945 roku.

W I połowie 1945 roku nie wykazywało się aktywnością Stronnictwo Pracy, którego członkowie weszli rok później do Rady Gminy, ani Polska Partia Robotnicza, której członkami w Choczni w 1945 roku byli: Emil Palichleb, Jan Grabiec i Julian Babiński.

Przy tworzeniu notatki wykorzystano informacje niedostępne w zasobach Archiwów Państwowych.

środa, 2 września 2020

Powódź w 1966 roku

30 maja 1966 roku ulewne deszcze spowodowały znaczne straty w choczeńskiej infrastrukturze drogowej, a wezbrana Choczenka podmyła i zniszczyła fundamenty sześciu mostów na terenie Choczni oraz pięciu na terenie Kaczyny.
2 czerwca zebrała się w Choczni komisja, mająca na celu oszacowanie szkód. W jej skład wchodzili:
  1. Klemens Guzdek, przewodniczący Gromadzkiej Rady Narodowej,
  2. Piotr Bandoła, sołtys wsi Chocznia,
  3. Bolesław Gancarz, brygadzista robót drogowych,
  4. Roman Góra, sołtys wsi Kaczyna,
  5. Stefan Mikołajczak, przewodniczący Komisji Mienia Gromadzkiego.
Koszt naprawy zniszczeń mostów w Choczni wyliczono na 280.000 zł. Natomiast odbudowa porwanego przez wodę mostu w Kaczynie oraz naprawa uszkodzeń kolejnych czterech miała kosztować następne 100.000 zł.
Jeżeli chodzi o drogi gromadzkie, to skalkulowano następujące koszty ich reparacji:
  • 20.000 zł za naprawę podmytej i oberwanej drogi na długości 35 m- na odcinku dzisiejszej ulicy Głównej przy posesji Kazimierza Świętka,
  • 25.000 zł za naprawę podmytej i zerwanej drogi na długości 20 m- na odcinku dzisiejszej ulicy Głównej przy posesji Stanisława Jarka,
  • 20.000 zł za naprawę podmytej drogi na długości 20 m- na odcinku dzisiejszej ulicy Głównej przy posesji Marii Wcisło,
  • 10.000 zł za naprawę podmytej drogi na długości 15 m- na odcinku dzisiejszej ulicy Głównej przy posesji Leokadii Giełdoń,
  • 30.000 zł za naprawę podmytej drogi na długości 35 m- na odcinku posesji Edwarda Skowrona,
  • 65.000 zł za naprawę podmytej i oberwanej drogi na długości 30 m koło szkoły w Choczni Górnej,
  • 30.000 zł za naprawę podmytej drogi na długości 25 m- na odcinku posesji Franciszka Rzyckiego,
  • 10.000 zł za naprawę podmytej drogi na długości 15 m przy granicy z Kaczyną,
  • 20.000 zł za uzupełnienie zniesionej nawierzchni drogi na odcinku 180 m - na Malatowskim Pagórku,
  • 30.000 zł za uzupełnienie zniesionej nawierzchni drogi na odcinku 220 m - na Komanim Pagórku,
  • 20.000 zł za uzupełnienie zniesionej nawierzchni drogi na odcinku 130 m - na Ramendowskim Pagórku,
  • 15.000 zł za uzupełnienie zmytej nawierzchni drogi na Białej Drodze na odcinku 180 m miedzy posesjami ob. Guzdek i ob. Warmuz,
  • 60.000 zł za uzupełnienie uszkodzonych nawierzchni dróg na Zawalu, Białej Drodze i Bryndzówce,
  • 55.000 zł za naprawę dróg i i ich nawierzchni na terenie Kaczyny.
Łączny koszt zniszczeń powodziowych ustalono na 795.000 zł (przeciętne roczne wynagrodzenie wynosiło wtedy nieco ponad 23.000 zł).

poniedziałek, 20 kwietnia 2020

Choczeńscy sołtysi do 1980 roku

Pomijając dawnych właścicieli majątku sołtysiego w Choczni (link), których określano także mianem sołtysa, funkcja ta pojawiła się ponownie w Polsce i w Choczni dopiero w 1934 roku. Wtedy to w miejsce zlikwidowanej samodzielnej gminy choczeńskiej wprowadzono samorząd gromadzki, którego organem wykonawczym był właśnie sołtys.
Do jego zadań należało głównie zarządzanie dochodami i majątkiem gromadzkim, przygotowanie i realizacja budżetu gromadzkiego oraz prowadzenie rachunków. W kompetencjach sołtysów leżały również zadania z zakresu porządku i bezpieczeństwa, ewidencji i kontroli migracji ludności, opieki społecznej oraz sprawy drogowe, zdrowotne, sądowe, wojskowe i pożarnicze.
Co ciekawe, pierwszym sołtysem wybrano w Choczni Stanisława Góralczyka, który nie był chocznianinem z urodzenia. Urodził się bowiem w podkrakowskim Mnikowie (3 lipca 1892 roku), a  w Choczni zamieszkał w 1920 roku, gdy poślubił miejscową dziewczynę Helenę Ramenda.
Stanisław Góralczyk był sołtysem tylko do 1935 roku, ponieważ po przeprowadzonych wyborach samorządowych nowo wybrani radni gromadzcy powierzyli stanowisko sołtysa Władysławowi Świętkowi (ur. w 1886 roku) z wynagrodzeniem rocznym w wysokości 480 zł. Góralczykowi zaproponowano natomiast stanowisko zastępcy sołtysa,  którego nie przyjął, po czym wycofał się zupełnie z działalności samorządowej. Zmarł dwa lata później.
Sołtysowanie Władysława Świętka zostało przedłużone po wyborach w 1939 roku, a następnie przez niemieckich okupantów. Te trudne czasy dla Choczni i jego osobiście opisał Świętek w wierszowanym pamiętniku pod tytułem „Śmierć i wygnanie, czyli wojenny pamiętnik sołtysa wierszem”, wydanym drukiem w 1947 roku. Reprint tego pamiętnika znajduje się aktualnie w druku i powinien zostać rozpowszechniony wśród zainteresowanych w niedługim czasie. Więcej na temat życiorysu, działalności i dokonań Władysława Świętka można przeczytać w osobnej notatce (link).
W 1945 roku następcą Władysława Świętka został Franciszek Dąbrowski (ur. w 1902 roku), przedwojenny radny gromadzki, który równocześnie sprawował funkcję ławnika Sądu Okręgowego w Wadowicach. Ponieważ w 1946 roku ponownie utworzono samodzielną gminę choczeńską, to dotychczasowe zadania sołtysa przejął wójt Józef Guzdek.
Jak wiadomo, kres samodzielności gminy w Choczni nastąpił w 1954 roku, ale nowego sołtysa nie powoływano aż do 1958 roku. Jego zadania przez te cztery lata wypełniał pełnomocnik gromadzkiej rady narodowej (Klemens Guzdek). 
Pierwszym oficjalnym sołtysem Choczni w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej został Piotr Bandoła, urodzony w 1921 roku. Podobnie jak wcześniej Świętek był szanowany i poważany przez chocznian.
Ten były partyzant Batalionów Chłopskich i żołnierz I Armii Wojska Polskiego po powrocie do Choczni pracował jako brygadzista robót drogowych, a później w Andrychowskich Zakładach Przemysłu Bawełnianego. W Choczni kierował licznymi remontami dróg i regulacją Choczenki oraz czynami społecznymi na terenie Choczni, udzielał się w gromadzkiej komisji finansów i mienia gromadzkiego, działał w Spółce Wodnej i Kółku Rolniczym.
Sołtysem był przez 12 lat. Jego zakres obowiązków i odpowiedzialności był nieporównanie mniejszy w porównaniu do powinności przedwojennego sołtysa, którego kompetencje porównać można z kolei do powojennego przewodniczącego Gromadzkiej Rady Narodowej.
W 1970 roku na trzyletnią kadencję powołano na sołtysa Choczni po raz pierwszy kobietę- Stanisławę Smolec. Nowa pani sołtys urodziła się w Porąbce w 1927 roku, jako córka Franciszka Palichleba i Teresy z domu Wawak.
Była już wcześniej sekretarzem Podstawowej Organizacji Partyjnej w Choczni, radną gromadzką w Choczni, radną powiatową w Wadowicach i radną wojewódzką w Bielsku-Białej, a po wyborze na sołtysa udzielała się również jako członek Rady Nadzorczej WZGS Samopomoc Chłopska, Rady Gminnej Spółdzielni (GS), Powiatowej i Wojewódzkiej Rady Kół Gospodyń Wiejskich, czy Komitetu Estetyzacji i Higienizacji wsi Chocznia.
Jej następcą został w 1973 roku Klemens Guzdek (ur. w 1920 roku), były wieloletni przewodniczący prezydium Gromadzkiej Rady Narodowej w Choczni. Był absolwentem choczeńskiej szkoły podstawowej oraz szkoły przemysłowej, a w czasie II wojny światowej pracował jako robotnik przymusowy w Kędzierzynie. Po wojnie przez krótki czas służył w Milicji Obywatelskiej, a następnie objął referat wojskowy i meldunkowy w gminie choczeńskiej, pozostającej wówczas pod rządami współpracowników Józefa Putka. Po ich przymusowym odejściu z gminy wszedł w skład prezydium Gminnej RN, a w 1954 roku przejął kierownictwo Gromadzkiej Rady Narodowej.
Kolejnym sołtysem Choczni był Jan Widlarz (ur. w 1922 roku), który sprawował tę funkcję przez 11 lat. Zawodowo związany był z AZPB w Andrychowie, wcześniej służył w wojsku  w twierdzy Modlin.
Jako sołtys zwoływał zebrania wiejskie, realizował uchwały rady gminy dotyczące sołectwa i umożliwiał zapoznanie się z uchwałami rady jak najszerszemu kręgowi mieszkańców oraz dokonywał poboru podatków w zakresie ustalonym przez gminę w Wadowicach. Wynagrodzenie sołtysa stanowił niewielki procent od zebranych podatków.

poniedziałek, 1 października 2018

Noclegownia dla ubogich i włóczęgów w przedwojennej Choczni

Sprawa ewentualnej budowy lub zakupu domu w Choczni przeznaczonego na noclegownię dla włóczęgów i obcych ubogich pojawiła się po raz pierwszy podczas posiedzenia Rady Gromadzkiej w dniu 30 sierpnia 1936 roku. Zauważono wtedy potrzebę uregulowania tej kwestii, ponieważ nocowanie obcych włóczęgów i ubogich w domach prywatnych uznano z wielu względów za niebezpieczne- dochodziło bowiem do kradzieży, przenoszenia chorób, robactwa itp. Koszt zakupu lub budowy domu noclegowego oszacowano na 400 złotych.
Natomiast w przypadku włóczęgów, ubogich i żebraków przynależnych do gromady choczeńskiej stosowano zasadę posyłania ich od domu do domu, a koszty ich codziennego utrzymywania ponosiła gromada. Ta zasada nie odnosiła się do ubogiej Magdaleny Pindel, która natrętnie zabiegała o pomoc u sołtysa Świętka przeważnie późno wieczorem, przy czym „płakała i wrzeszczała, aż się dzieci bały”. Magdalena Pindel nie mogła być posyłana od domu do domu, ponieważ zdaniem radnych „była głupia i głucha”, jako nałogowa palaczka mogłaby spowodować nieświadomie pożar w miejscu nocowania, a nawet „zabić czy skaleczyć kogoś lub dzieci nastraszyć do utraty zdrowia”. Jej sprawą miała się zająć zbiorcza gmina w Wadowicach.
Na posiedzeniu Rady Gromadzkiej w dniu 27 września postanowiono wybrać gromadzkiego opiekuna społecznego. Klemens Guzdek zaproponował, by na tę funkcję powołać Józefa Dąbrowskiego. Zgłoszono jeszcze dwóch kolejnych kandydatów- Henryka Kota na wniosek Jana Nęcka i Jana Fujawy na wniosek Karola Widra, ale po dyskusji ostatecznie wybrano Dąbrowskiego, który wybór przyjął.
26 lutego 1937 roku radni uchwalili, że gromada choczeńska będzie wynajmowała jedną izbę („ubikacyę”) w domu opiekuna społecznego Józefa Dąbrowskiego na noclegi dla obcych ubogich podróżnych, włóczęgów, żebraków itd. za 10 złotych miesięcznie. Dąbrowski wnioskował, by gromada zakupiła do tegoż lokalu: 1 łóżko, 1 koc, 1 prześcieradło i 2 poszewki poduszkowe, a koszt opału, światła, słomy i obsługi będzie po jego stronie. Sołtys Władysław Świętek został zobowiązany przez radnych, aby zakupić w/w rzeczy do noclegowni i wypłacać Dąbrowskiemu uzgodnioną kwotę wynajmu z kasy gromadzkiej. Mieliśmy więc w tym przypadku do czynienia z pewną formą „partnerstwa publiczno- prywatnego”, choć samo to pojęcie zaistniało znacznie później.
W lutym 1938 roku Dąbrowski składał radzie gromadzkiej sprawozdanie, ile i jakich osób nocowało w noclegowni w 1937 roku. Niestety te dane nie zostały przytoczone w protokole posiedzenia radnych i nie można ich obecnie odtworzyć.
Od 1 czerwca 1938 roku podniesiono czynsz za lokal noclegowy u Dąbrowskiego do 12 złotych z powodu zwiększonego zużycia słomy do sienników, którą był zmuszony dokupywać.
To ostatnia pisemna wzmianka o noclegowni w Choczni, która prawdopodobnie zakończyła działalność wraz z wybuchem II wojny światowej.

czwartek, 23 sierpnia 2018

Cudzoziemcy odwiedzający Chocznię w latach 1966-1972

Rejestrowaniem pobytu cudzoziemców w Choczni w latach 1966-1972 zajmowała się urzędniczka gromadzka Janina Matura.
W rozpatrywanym czasie odnotowano 128 pobytów cudzoziemców w Choczni, na tyle długich, że podlegały obowiązkowi meldunkowemu.
Najwięcej cudzoziemców zameldowano w 1971 roku - 32 osoby, a najmniej w 1970 roku- 10 osób.
Cudzoziemcami przybywającymi do Choczni byli na ogół emigranci z Choczni posiadający obce obywatelstwo oraz członkowie ich rodzin. 
Zdecydowanie przeważali obywatele USA i Francji (po 42 osoby).
Pozostali wywodzili się z:
- Wielkiej Brytanii 20 osób,
- Kanady 16 osób,
- Związku Radzieckiego 3 osoby,
- Niemieckiej Republiki Demokratycznej 2 osoby,
- Austrii i Urugwaju po 1 osobie; jedna osoba miała ponadto status bezpaństwowca.

Zestawienie nazwisk cudzoziemców odwiedzających Chocznię- lista obejmuje mniej niż 128 osób wykazanych w meldunkach, ponieważ niektórzy przyjeżdżali do Choczni wielokrotnie.
  • Józef, Władysława i Kazimiera Balon Kanada
  • Anatol, Marian i Irena Bandoła USA
  • Stanisław Baster Francja
  • Stanisław, Mieczysław, Ireneusz, Janusz, Józef, Halina, Barbara Bator Wielka Brytania
  • Edward, Mira i Jadwiga Bator USA
  • Friedrich Bayer Austria
  • Aniela i Józefa Bożok Związek Radziecki
  • Jan, Edmund, Afreda i Maria Bratek Francja
  • Maria i Franciszek Bryndza Francja
  • Antoni Calep Francja
  • Stanisława Danisz Wielka Brytania
  • Edward i Józef Drapa USA
  • Edward Drożdż USA
  • Julian, Mieczysław, Anna, Regina, Elżbieta, Rozalia Drożdż/Droze Francja
  • Balbina Dynan USA
  • Jan Faber bezpaństwowiec
  • Lucyna Haliełowicz Związek Radziecki
  • Paweł Idec USA
  • Fryderyk, Wanda i Jacqueline Kaczor Francja
  • Władysława Karawacki Urugwaj
  • Frank Karpala Kanada
  • Franciszek, Agnes, Francis, Eryk i Elizabeth King USA
  • Barbara Konopka USA
  • Maria Kręcioch Francja
  • Stanisław Kryjak USA
  • Józefa Kutnia Francja
  • Edward, Krzysztof i Helena Kwiatkowski Francja
  • Michał, Michalina, Józef i Aniela Lalik Francja
  • Jacqueline Legris Francja
  • Sandra Ochman USA
  • John i Julia Mrzygłód USA
  • Władysław, Anna i Krystyna Nowak Wielka Brytania
  • Ludwik, Leon i Maria Piórkowski Francja
  • Tadeusz Ramęda USA
  • Stella Rzewska USA
  • Jan Skrzynecki Francja
  • Franciszek, Ronnie, Frank i Honorata Srokosz Kanada
  • Włodzimierz i Maria Szczur Kanada
  • Józefa Walker Kanada
  • Stanisław i Irena Widlarz Wielka Brytania
  • Władysław, Józef i Hermina Widlarz USA
  • Ludwik, Stanisław, Krystyna i Helena Wiktor Francja
  • Jan i Franciszka Włodarczak Francja
  • Katarzyna Wnuczek USA
  • Manfred i Anna Wolff NRD
  • Henryk, Anna i Sandra Woźniak USA
  • Franciszka Wójcik USA
  • Jan, Ryszard, Andrzej i Mirosława Zając USA
  • Teodor Zięba Kanada


czwartek, 5 października 2017

Stan bezpieczeństwa w gromadzie Chocznia w 1972 roku

W archiwach udało mi się do tej pory odnaleźć dwa raporty o stanie bezpieczeństwa w Choczni i Kaczynie, tworzących w latach 1954-1972 jedną gromadę- najmniejszą jednostkę samorządu terytorialnego.
Omówienie sprawozdania z 1969 roku można przeczytać tutaj, natomiast drugi z raportów odnosił się do sytuacji trzy lata późniejszej, to znaczy dotyczącej 1972 roku.
Autorem opracowania z 1972 roku był dzielnicowy Milicji Obywatelskiej sierżant Stanisław Ryszawy.
Jego czterostronicowy raport został zaprezentowany na sesji Gromadzkiej Rady Narodowej w Choczni 26 listopada 1972 roku i obejmował okres od 1 stycznia do 25 listopada 1972 roku.
W pierwszej części sierżant Ryszawy skupił się na sprawach ogólnych, przy czym nie sposób nie zauważyć, że używał dokładnie tych samych sformułowań, co  jego poprzednik w raporcie z 1969 roku:
  • o dalszym postępie polityczno- społecznym i ekonomicznym, 
  • o podnoszeniu się dochodów ludności i poziomu jej życia,
  • o ogromnym nakładzie pracy i poświęceń pracowników i aktywistów aparatu państwowego,
  • o tempie życia, które jest przyczyną nadmiernej nerwowości,
  • o występowanie "niebieskich ptaków", którzy usiłują żyć kosztem społeczeństwa.
Przechodząc do konkretów dzielnicowy MO poinformował o przeprowadzeniu na terenie gromady w omawianym okresie czasu 24 dochodzeń, związanych z:
  • włamaniami i kradzieżami (w sumie 4 przypadki dotyczące mienia społecznego i prywatnego na łączną kwotę 45 500 złotych),
  • chuligaństwem (3 przypadki),
  • wypadkami drogowymi (7 przypadków),
  • wypadkami kolejowymi ( 1 śmiertelny przypadek),
  • pożarami (1 przypadek),
  • produkcją bimbru (1 przypadek),
  • innymi naruszeniami bezpieczeństwa (7 przypadków).
Milicja Obywatelska wykazała się wyjątkowo dużą operatywnością i skutecznością, ponieważ tylko sprawca pożaru pozostał niewykryty.
Do najbardziej szkodliwych wybryków chuligańskich zaliczało się zdarzenie z 24 października, kiedy to na linię wysokiego napięcia przechodzącą przez Chocznię narzucono stalową linę, powodując spięcie i spalenie się przewodów, a w konsekwencji brak dostaw prądu elektrycznego do kilku miejscowości oraz zakładów pracy w Andrychowie i wymierne szkody.
Wybryki chuligańskie związane były w głównej mierze z nadmiernym spożyciem alkoholu. Pod wpływem upojenia dochodziło też do wypadków drogowych i demoralizacji młodzieży, którą często można było spotkać w pobliżu miejscowego baru.
Bufetowa i okoliczna ludność wielokrotnie występowali do Milicji Obywatelskiej o interwencje, z których 24 zakończyły się wnioskami o ukaranie grzywną w wysokości od 1 000 do 5 000 złotych. Ukarano także pięciu rowerzystów i motocyklistów za jazdę w stanie nietrzeźwym.
Spożywano alkohol również własnego wyrobu, a do jego produkcji wykorzystywano parnik przeznaczony do celów hodowlanych (przygotowywania karmy dla trzody chlewnej). Funkcjonariusze MO zabezpieczyli urządzenie do produkcji i sam bimber oraz zatrzymali sprawcę, który oczekiwał na surową karę w Sądzie Powiatowym w Wadowicach.
W grupie przestępstw kryminalnych na uwagę zasługiwało włamanie w nocy z 10 na 11 lutego do baru Gminnej Spółdzielni, sprawcą którego okazał się mieszkaniec Choczni.
Natomiast w noc świętojańską z 23 na 24 czerwca doszło do włamania do Szkoły Podstawowej numer 2 w Choczni, z której sprawca wyniósł telewizor o wartości 5 000 złotych i namiot turystyczny o wartości 1 500 złotych, niezabezpieczony na placu przed budynkiem szkoły.
Z kolei 10 lipca dokonano włamania do samochodu osobowego FIAT, właścicielem którego był obywatel M. z Wielkopolski, goszczący u rodziny w Choczni. Z samochodu zabrano odzież, pieniądze i inne przedmioty o łącznej wartości 25 000 złotych.
Energiczne śledztwo milicji wykazało, że sprawcą włamań do szkoły i samochodu była ta sama osoba- Andrzej Ch. zamieszkały w Żarach, a przybywający w odwiedzinach u krewnych w Choczni, który w momencie odczytywania raportu oczekiwał w areszcie na wyrok sądu.
Sierżant Ryszawy dodał, że zarówno mienie z placu przed szkołą, jak i to znajdujące się w samochodzie nie było należycie zabezpieczone, leżało widoczne i przez to stało się kuszącym dla sprawcy.
Osobną grupę wykroczeń stanowił zabór pieniędzy przez traktorzystów Kółka Rolniczego, którzy za wykonane służbowym sprzętem usługi pobierali pieniądze do prywatnych kieszeni.
Co ciekawe w jednym przypadku traktorzysta przyznając się do winy podał wyższą wysokość przywłaszczonej kwoty, niż przesłuchiwani na tę okoliczność usługobiorcy wręczający mu pieniądze, co świadczyło o społecznej akceptacji dla tego typu praktyk i chęci pomniejszenia winy sprawcy.
Co do nadzoru administracyjnego, to przeprowadzono liczne kontrole w posesjach najbardziej zagrożonych nieprzestrzeganiem przepisów sanitarno- porządkowych i stwierdzono, że jest jeszcze dużo do zrobienia w zakresie uporządkowania obejść z porozrzucanych nieczystości, obornika i słomy, zagrażającej dodatkowo wystąpieniem pożaru.
Stwierdzono również nieprzestrzeganie przepisów meldunkowych i drogowych, szczególnie przez rowerzystów i woźniców poruszających się nocą bez świateł.
W związku z tym sporządzono wnioski do kolegium wykroczeń o ukaranie 24 osób, ukarano 69 osób mandatami na łączną kwotę 5 400 złotych oraz 39 kierowców/rowerzystów na łączną kwotę 3 200 złotych.
W 62 przypadkach zastosowano także doraźne ustne pouczenia, wobec tych wykraczających, którzy zobowiązali się więcej takich czynów nie popełniać.
Ostatni akapit raportu był poświęcony współpracy dzielnicowego z miejscowymi członkami Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej (ORMO) i organami Gromadzkiej Rady Narodowej.
Na terenie Choczni organizacja ORMO liczyła 19 członków, którzy pełnili społecznie 249 służb, o łącznej długości 988 godzin, w większości na rzecz zabezpieczenia mienia społecznego i prywatnego w ramach służby wieczorowo- nocnej. 
Zalecono pomoc dla rozbudowy tej organizacji i jej popularyzację.
Członkowie ORMO zorganizowali również szkolenia dla młodzieży w zakresie znajomości przepisów i bezpiecznego poruszania się po jezdni na rowerach, uwieńczone egzaminem przeprowadzonym w maju. Niestety do czasu sporządzenia tego raportu urząd gromadzki nie zdołał wystawić stosownych zaświadczeń dla absolwentów tego kursu, upoważniających do poruszania się po drogach.
Natomiast ogólnie rzecz biorąc współpraca MO z Gromadzką Radą Narodową, Podstawową Organizacją Partyjną Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, Zjednoczonym Stronnictwem Ludowym, Ochotniczą Strażą Pożarną i kierownictwem szkół podstawowych układała się dobrze.




środa, 14 czerwca 2017

Stan bezpieczeństwa w gromadzie Chocznia w 1969 roku

Na sesji rady Gromadzkiej Rady Narodowej (Chocznia + Kaczyna) 1 grudnia 1969 roku stan bezpieczeństwa i porządku publicznego przedstawił dzielnicowy Milicji Obywatelskiej Stefan Więcaszek.

Jego sprawozdanie zawiera obszerny wstęp publicystyczno- polityczny, w którym przeczytać można między innymi, że:
  • rok 1969 to okres znacznych osiągnięć- dalszego rozwoju społeczno- politycznego i ekonomicznego gromady choczeńskiej (choć kilka zdań dalej ten "rozwój" zastąpiony jest "ciągłą stabilizacją"),
  • rosną dochody ludności i jej poziom życia, podnosi się świadomość, kultura i społeczne zaangażowanie,
  • to rezultat ogromnego nakładu pracy, poświęceń i wyrzeczeń całej rzeszy pracowników i aktywistów aparatu państwowego, politycznego i społecznego, a także wszystkich uczciwych obywateli,
  • sporo jest jednak różnych "niebieskich ptaków" - ludzi jak się ich dzisiaj nazywa urodzonych w niedzielę, którzy usiłują żyć kosztem społeczeństwa i poszczególnych obywateli,
  • zmagające się ciągle tempo życia jest przyczyną nerwowości, braku rozwagi i roztargnienia,
  • za szybkim rozwojem ekonomicznym często "nienadąża" wzrost świadomości części społeczeństwa, czego wynikiem jest naruszanie norm prawnych,
  • jednym z warunków rozwoju gromady jest zagwarantowanie odpoczynku ludziom pracy, zapewnienie bezpieczeństwa życia, zdrowia i mienia.
Następnie Stefan Więcaszek omówił przestępczość kryminalną, przestępczość wśród nieletnich, współdziałanie z Ochotniczą Rezerwą Milicji Obywatelskiej, z Radą Narodową i innymi organizacjami.

Przestępczość kryminalna

W 1969 roku zanotowano na terenie Choczni i Kaczyny o 12 mniej przestępstw, niż rok wcześniej.
Przeprowadzono 28 dochodzeń- wykryto sprawców 22 przestępstw, a 3 przypadki umorzono.
Straty w prowadzonych dochodzeniach to:
  • 6.500 zł w wyniku dwóch kradzieży państwowych,
  • 12.700 zł w wyniku dwóch kradzieży prywatnych,
  • 26.000 zł w wyniku jednego pożaru,
  • 8 poszkodowanych osób w wypadkach drogowych (1 ciężko i 7 lekko)
  • 35.000 zł w zniszczonym w wypadkach taborze samochodowym,
  • 3 wypadki śmiertelne na torach kolejowych,
  • 2.000 zł w wyniku 11 innych przestępstw.
Przyczyną wypadków na torach były: nadużywanie alkoholu, wyskakiwanie z pociągu w biegu i chodzenie po torach (Agnieszka M.).
Nadużywanie alkoholu w Choczni notuje się od otwarcia baru Gminnej Spółdzielni, czego dowodem jest przypadek Zdzisława  O., który po spożyciu tamże nadmiernej ilości alkoholu został przewieziony do szpitala i zmarł.
Nadużywanie alkoholu związane było również z przypadkami znęcania się nad rodziną-
"Ojcowie na wskutek nadużywania alkoholu awanturują się w domu, używają słowa nieprzyzwoite, przezco ujemnie wpływa na wychowywanie dzieci w tych rodzinach."
Obywatele Choczni w 1969 roku wypili alkoholu za kwotę 528.000 złotych- według danych ze sklepów i baru w Choczni, nie licząc alkoholu zakupionego poza wsią.
W siedmiu przypadkach osób nietrzeźwych, zakłócających spokój i porządek, sporządzono wnioski o ich ukaranie przed Kolegium Karno-Administracyjnym.
Kolegium orzekło grzywny w wysokości od 1.100 do 2.800 złotych, na przykład:
  • w przypadku Jana R. 1.600 zł,
  • w przypadku Tadeusza M. 1.450 zł,
  • w przypadku Czesława F. 1.500 zł.
Kolejny problem to sprawa bezpieczeństwa w komunikacji na drogach. Wypadkowość utrzymuje się w normie i w przeciwieństwie do poprzedniego roku nie odnotowano wypadków śmiertelnych.
Nadal zdarza się jednak wskakiwanie do autobusów w biegu, wyskakiwanie z autobusów w biegu, co grozi kalectwem lub śmiercią. Przeprowadzonych 38 kontroli wykazało także przypadki jazdy na rowerze bez oświetlenia po zapadnięciu zmroku lub jazdy na rowerze w dwie osoby (młodzież szkolna).
Takich naruszeń ujawniono 307, w przypadku 5 złożono wniosek o ukaranie do Kolegium KA, a 102 osoby ukarano doraźnymi mandatami na kwotę 6.000 zł.

Przestępczość wśród nieletnich

Niepokojącym zjawiskiem na terenie Choczni jest poważny stopień zagrożenia moralnego młodzieży szkolnej. Dowodem na to jest na przykład fakt, że uczeń szkoły podstawowej Stanisław W. dokonał kradzieży 1.200 zł na szkodę Walerii W., a ukradzione pieniądze wykorzystał na wycieczkę z kolegami do Krakowa.
Zanotowano również ucieczkę z domu 8 uczniów, których rodzice i MO szukali trzy dni- jednych zatrzymano w Krakowie, a drugich w Gliwicach.
Społeczeństwo zbyt słabo interesuje się stopniem zagrożenia moralnego młodzieży, funkcjonariusze MO i ORMO zauważają obojętność dorosłych wobec wykroczeń popełnionych przez młodzież.
Zanotowano fakt, że dorośli częstowali wódką nieletnią Ewę B., milicja przywiozła ją samochodem do domu rodziców, a wobec sprawców skierowano wniosek do Kolegium KA.

Współdziałanie z ORMO

Na koniec listopada 1969 roku stan członków Ochotniczej Rezerwy Milicji Obywatelskiej wynosi 22 członków, z tego 12 przyjęto w okresie sprawozdawczym.Pomoc ORMO na rzecz bezpieczeństwa i porządku w Choczni jest pożyteczna. W 1969 roku wyróżniono nagrodami gromadzkimi 5 z nich, 2 otrzymało wyróżnienie od Komendy Powiatowej MO, a 6 dyplomy od Powiatowego Komitetu Frontu Jedności Narodu w Wadowicach.
O ile w Choczni stan organizacji ORMO jest na wysokim poziomie, to w Kaczynie jest dopiero 2 członków, a przydało by się co najmniej 10 osób.

Współdziałanie MO z Radą Narodową i innymi organizacjami

Współdziałanie z Gromadzką Radą Narodową układa się prawidłowo, wnioski ze strony rady w stosunku do Mo są w miarę możliwości realizowane. Należy zwrócić uwagę na uaktywnienie prac komisji pożarowych w okresie letnim i jesiennym, tj. wzmożonego niebezpieczeństwa wystąpienia pożarów.
Na zebraniach gromadzkich należy zwrócić obywatelom uwagę na konieczność przestrzegania kodeksu drogowego, podając zanotowane wypadki i ich skutki.




niedziela, 8 stycznia 2017

Radni Gromadzkiej Rady Narodowej

W latach 1954-1972 gromada stanowiła najniższą jednostkę administracyjną Polski.
Jedną z 8789 ówczesnych gromad (stan na wrzesień 1954) tworzyła Chocznia (wcześniej samodzielna gmina) wraz z sąsiednią Kaczyną.
Ze względu na dużą liczbę ludności w tej gromadzie w 1954 roku wybierano 27 radnych, czyli maksymalną ustawowo określoną liczbę. W 1958 roku liczba radnych wzrosła do 28- 24 z Choczni i 4 z Kaczyny, by w kolejnych wyborach:
- ponownie obniżyć się do 27 (1961)
- spaść do 19 (1965 i 1969).
Wybory do Gromadzkich Rad Narodowych odbywały się teoretycznie co cztery lata. 
Oto zestawienie choczeńskich radnych gromadzkich wyłonionych w wyborach w: 1954, 1958, 1961, 1965 i 1969 roku:
  • Albina Bajorska (ur. 1927) 1954, 1958
  • Władysław Balon 1965
  • Gabriel Bandoła (ur. 1928) 1961
  • Edward Bańdo (ur. 1923) 1954, 1958
  • Justyna Bargiel (ur. 1914) 1961
  • Zofia Bąk (ur. 1914) 1954
  • Alojzy Burzej (ur. 1922) 1969
  • Helena Burzyńska (ur. 1920) 1969
  • Irena Czernicka (ur. 1928) 1961, 1965, 1969
  • Edward Drapa (ur. 1920) 1954, 1958
  • Zdzisław Duda (ur. 1925) 1958
  • Maria Gawrońska (ur. 1917) 1954
  • Czesław Góra1 1958
  • Józef Góra (ur. 1912) 1954, 1958, 1961, 1965, 1969
  • Roman Góra1 1954, 1958, 1961
  • Tadeusz Góralczyk (ur. 1920) 1958
  • Henryk Guzdek (ur. 1920) 1965
  • Józef Guzdek 1969
  • Klemens Guzdek (ur. 1920) 1954, 1958, 1961, 1965, 1969
  • Stanisław Janik (ur. 1921) 1954, 1958, 1961
  • Jadwiga Jończyk (ur. 1912) 1954, 1961
  • Weronika Kizner (ur. 1913) 1954
  • Zenon Kmieć (ur. 1932) 1961
  • Eugeniusz Kosycarz (ur. 1925) 1961, 1965, 1969
  • Henryk Kot (ur. 1897) 1954
  • Stanisław Kraus (ur. 1925) 1961
  • Władysław Kręcioch (ur. 1903) 1958, 1961, 1965
  • Zofia Kręcioch 1969
  • Józef Kubasiak (ur. 1921) 1961
  • Jan Latocha (ur. 1898) 1965, 1969
  • Maria Lenart (ur. 1921) 1954
  • Józef Maj (ur. 1909) 1954, 1958, 1961, 1969
  • Marian Malata (ur. 1935) 1954, 1958
  • Stanisław Matuśniak (ur. 1926) 1961, 1965, 1969
  • Stefan Mikołajczyk 1961, 1965, 1969
  • Ignacy Nowak (ur. 1912) 1961, 1969
  • Jan Nowak 1958
  • Tadeusz Nowak 1954, 1958, 1961
  • Julian Pędziwiatr (ur. 1919) 1954, 1958, 1961
  • Stanisław Pietruszka (ur. 1916) 1954, 1958
  • Henryk Płuska 1965
  • Stanisław Rachwał1 1958
  • Andrzej Ryłko (ur. 1926) 1961, 1965
  • Józef Ramenda (ur. 1909) 1958
  • Klara Roman (ur. 1926) 1954
  • Józef Sikora 1969
  • Maria Sitarz 1958
  • Edward Skowron (ur. 1929) 1954
  • Aniela Smaza1 1969
  • Franciszek Smaza1 1954, 1958, 1961
  • Ludwik Smaza1 1961, 1965
  • Stanisława Smolec (ur. 1927) 1965
  • Helena Stanaszek (ur. 1913) 1961, 1965, 1969
  • Marian Studnicki (ur. 1923) 1958
  • Franciszek Szczur (ur. 1902) 1958
  • Kazimierz Ścigalski 1961, 1965, 1969
  • Władysław Śliwa (ur. 1928 ?)1965, 1969
  • Jan Świerkosz (ur. 1918) 1969
  • Wiktoria Trzaska (ur. 1906) 1954
  • Tymoteusz Turała (ur. 1903) 1954, 1958
  • Tadeusz Twaróg (ur. 1918) 1958
  • Franciszek Wider (ur. 1910) 1954, 1958, 1961, 1965
  • Janina Widlarz2 (ur 1935) 1954
  • Bronisław Wilk (ur. 1926) 1958, 1961
  • Władysław Woźniak (ur. 1898) 1961, 1965
  • Franciszek Wójcik (ur. 1906) 1954
  • Stanisław Zięba (ur. 1926) 1954
1radni wybrani z Kaczyny
2obecnie Janina Matura

piątek, 22 maja 2015

Budżet gromady Chocznia w 1935 roku

Budżet gromady Chocznia, po likwidacji samodzielnej gminy wchodzącej w skład gminy Wadowice, uchwalony na posiedzeniu rady gromadzkiej w 1935 roku:

Dochody 8607 złotych 9 groszy:
  • 4674 zł - zyski z kamieniołomu ze sprzedaży kamienia na potrzeby drogownictwa
  • 1400 zł - pozostałości z tytułu zaległości podatkowych i wynagrodzeń za pobór podatków i opłat w gminie Chocznia do marca 1935 roku
  • 681 zł 27 gr - zwroty od gminy
  • 500 zł - egzekucja nieprawnie pobranego zysku z rozdziału słomy powodziowej przez byłego wicekomisarza Janoszka
  • 480 zł - subwencja gminy Wadowice na koszty wynagrodzenia sołtysa
  • 421 zł 82 gr - pozostałość kasowa w kasie kamieniołomu
  • 170 zł - odsetki obligacji
  • 135 zł - podatek od prawa polowania
  • 60 zł - opłaty za czynności sołtysa
  • 60 zł - opłaty za komisje polubowne i pomiarowe
  • 15 zł - taksy za place pod pomniki na gromadzkim cmentarzu
  • 10 zł - równoważnik za nieodbywanie warty nocnej
Wydatki 10955 zł 25 gr:

  • 5878 zł 55 gr - długi gromadzkie z tytułu: współodpowiedzialności za sprzeniewierzoną pieniężną przesyłkę pocztową 3000 zł, kółku rolniczemu 1000 zł, PZU 1678 zł 55 gr koszta procesowe 200 zł 
  • 3395 zł 43 gr - koszty eksploatacji kamieniołomu
  • 720 zł - wydatki administracyjne osobowe
  • 681 zł 27 gr należności zwrotne do zarządu gminy
  • 120 zł - lokal
  • 100 zł - wydatki administracyjne rzeczowe
  • 60 zł - światło