Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XVIII wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XVIII wiek. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 lipca 2026

Choczeńscy tkacze w okresie galicyjskim

 Choczeńskie tkactwo posiadało tradycje sięgające końca XVI wieku, jednak z czasem zupełnie podupadło, o czym świadczy opinia wyrażona w książce Bolesława Marczewskiego Powiat wadowicki pod względem geogr., statystycznym i historycznym z 1897 roku:

Dawnymi czasy trudniono się tkactwem, dzisiaj nie ma już tu ani jednego nawet tkacza. 

W drugiej połowie XVIII wieku, aż do lat 30. XIX wieku przeżywało jednak okres koniunktury, o czym świadczy duża liczba tkaczy odnotowywanych w miejscowych księgach metrykalnych. Było to typowe zajęcie chałupnicze, nierozerwalnie związane z rytmem życia na wsi i cyklem pór roku. W warunkach galicyjskich opierało się ono niemal wyłącznie na lokalnych surowcach – lnie i konopiach, które chłopi sami uprawiali na swoich polach. Proces obróbki był niezwykle żmudny i w całości ręczny: po zbiorach rośliny poddawano roszeniu, międleniu i czesaniu, by uzyskać włókno. Następnie kobiety na kołowrotkach przędły z niego nici, z których z kolei mężczyźni – zazwyczaj w okresie jesienno-zimowym, gdy ustawały prace polowe – tkali na drewnianych krosnach zgrzebne płótna. Ostatnim etapem było bielenie utkanych płócien. W Choczni znane bielidło - miejsce gdzie wystawiano płótna na słońce w celu ich wybielenia - znajdowało się na brzegach stawu przy młynie Szczurów w dolnej części wsi (dziś teren lądowiska helikopterów).

Wyroby te służyły początkowo zaspokajaniu własnych potrzeb na odzież czy worki, jednak z czasem zaczęły stanowić cenne źródło gotówki, a płótno sprzedawano na lokalnych targach i przez wędrownych handlarzy. Tkactwo rzadko było jedynym źródłem utrzymania - rzemiosło to powszechnie łączono z pracą na roli.  Słowa związane z tkactwem znalazły się w choczeńskiej gwarze – np. w  inwentarzu po zmarłym w 1829 roku Janie Ścigalskim wymieniono między innymi dzierglec, czyli grzebień służący do oddzielania główek z nasionami od łodyg lnu. 

Ogromny wpływ na okres rzemieślniczej koniunktury w Choczni miało sąsiedztwo prężnie działającego, dużego ośrodka tkackiego w Andrychowie.  To właśnie stamtąd promieniowała wiedza, a także napływali nowi osadnicy, którzy w poszukiwaniu rynków zbytu i miejsca do życia osiedlali się w okolicznych wsiach. Najlepszym tego przykładem jest historia rodziny Brandysów, która była obecna w Choczni przez 152 lata. Protoplastą rodu był tkacz Maciej Brandys, który przybył z Andrychowa i w 1748 roku wziął za żonę miejscową pannę, Katarzynę Dziadek. Maciej był rzemieślnikiem, ale i rolnikiem – z subrepartycji z 1775 roku dowiadujemy się, że posiadał krowę oraz grunt. Rzemieślnicze tradycje z powodzeniem kontynuował jego syn, Gabriel Józef Brandys (ur. 1753). Ten zamożny tkacz z Niwy Zakościelnej (dzisiejsza Biała Droga) wybił się na pozycję lokalnego lidera – posiadał duży majątek, a w latach 1792–1793 pełnił zaszczytną funkcję wójta choczeńskiego. 

Z kolei na początku XIX wieku do cechu tkackiego w Andrychowie wstąpił choczeński przekupień Franciszek Kręcioch (syn Kazimierza), który z żoną Franciszką z Kadłubickich doczekał się w Andrychowie co najmniej pięciu potomków, począwszy od syna Jakuba urodzonego w 1808 roku. 

Księgi metrykalne z przełomu XVIII i XIX wieku dowodzą, że tkactwo było we wsi zawodem niezwykle popularnym, a społeczność rzemieślników sukcesywnie się powiększała. Dołączali do niej zarówno miejscowi, jak i kolejni przybysze, tacy jak Franciszek Wawer, tkacz z Andrychowa, który osiadł w Choczni po ślubie w 1829 roku, Jan Syrek przybyły z Myślenic w 1828 roku, czy Wojciech Biel z Tomic, który zamieszkał we wsi w 1810 roku w domu nr 58 przy obecnej Białej Drodze.  Wśród choczeńskich tkaczy w omawianym okresie odnotowano przedstawicieli wielu rodzin. Znaczącą rolę odgrywali Ciborowie – m.in. zmarły w 1834 roku w wieku 86 lat Kacper Cibor, który podawany był jako tkacz już w 1783 roku,  Wojciech Cibor (ur. 1776), który cieszył się na tyle dużym zaufaniem społecznym, że w latach 1819–1824 pełnił funkcję przysięgłego  oraz Sebastian i Jakub Cibor.  W starych aktach można odnaleźć także tkaczy: Macieja Stankowicza,  Klemensa Piątka, przedstawicieli  rodu Pietruszków (Szczepana, Marcina oraz Antoniego), Jana Burego, Józefa Matlaka, Andrzeja Pysza, Jana Adamskiego, Józefa Szczura, Macieja Kolbera, czy Wojciecha Bąka. 

Jednakże to, co napędzało rozwój tkactwa Choczni jeszcze w pierwszych dekadach XIX wieku, z biegiem lat zaczęło tracić na znaczeniu. Rewolucja przemysłowa, powstanie w Galicji i na Śląsku wielkich, zmechanizowanych fabryk włókienniczych oraz produkcja masowa sprawiły, że żmudne, domowe tkactwo przestało być opłacalne. Ręcznie tkane płótna nie mogły konkurować z tańszymi i delikatniejszymi materiałami fabrycznymi. 

Umiejętność wytwarzania przędzy i płócien na własny użytek nie zanikła jednak zupełnie, o czym świadczy fakt, że w czasie I wojny światowej, Tekla Turała (ur. 1900) zajmowała się przędzeniem lnu na kołowrotku, a z wyprodukowanej przędzy tkano w Ponikwi płótno, które po prowizorycznym uszlachetnieniu służyło do szycia różnego rodzaju wyrobów, zaspokajając w ten sposób potrzeby rodziny w trudnych warunkach braku innych materiałów. 


piątek, 12 czerwca 2026

Afera mięsna w 1800 roku

 Gdy na początku 1800* roku przystąpiono do rozpatrzenia rachunków wójta Wojciecha Piątka za poprzedni rok, to okazało się, że zakończył się on na plusie - przychody w wysokości ponad 2403 złotych przewyższyły wydatki o ponad 437 złotych reńskich.

Wśród przedstawionych rachunków wykryto jednakże znaczną stratę związaną z mięsem, które było przeznaczone dla ciągle przemieszczających się przez Chocznię i kwaterujących na jej terenie oddziałów armii cesarskiej. W jednym przypadku chodziło o 24 sztuki,  w drugim o 69 reńskich i 20 groszy.

Rozpatrujący rachunki Sąd Justycjonarny (sąd I instacji dla dominium - grupy wsi należących do tego samego właściciela) nie mógł tak dużej straty zlekceważyć, by nie dopuścić do pokrzywdzenia społeczności gromady choczeńskiej. Wobec tego, w celu dojścia do prawdy i zrekompensowania strat gromadzie, Sąd postanowił odebrać od ustanowionych przez gromadę specjalnych rzeźników przysięgę następującej treści (pisownia współczesna):

"Ja, [Imię i Nazwisko], przysięgam itd., że wykazana przeze mnie strata w wysokości 24 sztuk i 69 złotych 20 groszy, poniesiona podczas przemarszu obcych wojsk posiłkowych, jest prawdziwa. Przysięgam, że nic z tego nie obróciłem na własną korzyść, nie przywłaszczyłem sobie ani grosza i że rzetelnie tę stratę zgłosiłem. Tak mi dopomóż Panie Boże."

Jednakże zanim Sąd odebrał przysięgę od rzeźników:

Jędrzeja Szczura, Tomasza Gaczoła, Wojciecha Kręciocha, Walentego Ramendy, Grzegorza Cibora, Kacpra Cibora, Jana Guzdka, Klemensa Kowalczyka, Adama Cibora, Marka Widlarza, Jana Cibora, Leona Kwiatkowskiego, Rocha Ryczko i Szymona Sikory,

pouczył ich surowo, aby dobrze się zastanowili i nie dopuścili się grzechu krzywoprzysięstwa. Nakazano im, aby wyznali prawdę - ile mięsa, skór, nóg i łbów zwierzęcych zachowali dla siebie, czy prowadzili potajemny ubój na boku i ile wódki przy tym wypili na koszt gromady.

Wtedy rzeźnicy poczuli wyrzuty sumienia. Przyznali się, że część mięsa i innych podrobów rzeczywiście zużyli dla siebie, a przy każdym uboju bydła faktycznie pili wódkę na koszt gromady. 

W związku z tym Sąd wstrzymał procedurę przysięgi. Zamiast tego nakazał rzeźnikom przedstawienie szczegółowego i prawdziwego rozliczenia, które byliby w stanie zgodnie z prawdą zaprzysiąc. Mieli to zrobić najpóźniej za 8 dni, pod rygorem surowej egzekucji komorniczej na całą brakującą kwotę - równowartości 24 sztuk oraz 69 złotych i 26 groszy. 

Pewne wątpliwości budzi data roczna tego wydarzenia - według zapisu można ją zinterpretować zarówno jako 1800, jak i 1806. Wójt Piątek pełnił swój urząd i w 1800  i w 1806 roku, więc w ten sposób nie można wykluczyć żadnej z tych dwóch dat. Istnieją dowody, że w 1806 roku rzeczywiście przemieszczały się przez Chocznię oddziały wojskowe, natomiast za 1800 rokiem przemawia inny fakt - otóż wymieniony w sprawie rzeźnik Tomasz Gaczoł zmarł 18 września 1802, więc nie mógłby trzy lata później uczestniczyć w "aferze mięsnej".


piątek, 17 października 2025

Szacunkowa populacja Choczni w latach 1660-1810 w oparciu o liczbę urodzeń

Próbę oszacowania populacji Choczni w latach 1660-1810 można podjąć w oparciu o liczbę urodzeń w poszczególnych latach i średni współczynnik dzietności przypadający na 1000 mieszkańców.

W przypadku Choczni, wsi jednorodnej etnicznie i wyznaniowo, można przyjąć, że liczba urodzeń w ciągu roku była w przybliżeniu taka sama, jak liczba chrztów zapisanych w księgach metrykalnych parafii Chocznia, ponieważ liczba chrztów choczeńskich dzieci w sąsiednich parafiach była w tym czasie statystycznie pomijalna.

Oczywiście należy uwzględnić tylko chrzty z Choczni, a nie z całej parafii, do której należała też Kaczyna. Do lat 80. XVIII wieku chrzty z Choczni i Kaczyny zapisywano wprawdzie do tych samych ksiąg, ale z zaznaczeniem, skąd pochodzili rodzice chrzczonych dzieci. Stąd po analizie zapisów łatwo wyliczyć, że w Choczni:

- w latach 1660-69 zostało ochrzczonych/urodziło się średnio 20 dzieci rocznie,

- w latach 1670-79 26 dzieci,

- w latach 1710-19 24 dzieci,

- w latach 1720-29 44 dzieci,

- w latach 1750-59 47 dzieci,

- w latach 1760-69 52 dzieci,

- w latach 1770-79 52 dzieci,

- w 1790 roku ochrzczono 83 dzieci,

- w 1800 roku ochrzczono 80 dzieci,

- w 1810 roku ochrzczono 86 dzieci.

Zwraca uwagę skokowy wzrost liczby urodzeń między drugą, a trzecią dekadą XVIII wieku (o 83%), przy stabilizacji na wyższym poziomie w kolejnych latach, czego nie można wyjaśnić w oparciu o znane fakty historyczne dotyczące Choczni.

Prawdopodobnie niezależnie od zwiększonej dzietności przed 1720 rokiem zapisy chrztów były mniej skrupulatne i nie obejmowały wszystkich ochrzczonych/urodzonych, a szczególnie dzieci zmarłych krótko po urodzeniu. Z wysokim wzrostem liczby urodzeń mamy także do czynienia między 1779 a 1790 rokiem (o 60%).

Począwszy od połowy lat 20. XIX wieku liczba ludności Choczni jest znana z corocznie publikowanych danych w szematyzmach kościelnych diecezji tarnowskiej (z uwzględnieniem także innowierców). Znając ponadto liczbę chrztów choczeńskich dzieci w latach 1826-35 w prosty sposób można wyliczyć średni współczynnik dzietności, czyli liczbę urodzeń na 1000 mieszkańców. W wymienionych wyżej latach współczynnik ten był w Choczni bardzo wysoki i wynosił aż 48, przy szacunkowej średniej w Galicji na poziomie między 35 a 40 urodzeń na 1000 mieszkańców. Przyjmując założenie, że współczynnik dzietności z lat 1826-39 był zbliżony również we wcześniejszych latach, liczbę ludności Choczni między 1660,a 1810 rokiem można zgrubnie oszacować według wzoru:

Populacja = (liczba urodzeń/współczynnik dzietności) x 1000

Otrzymane wyniki są następujące:

- w latach 1660-69 populacja wsi wynosiła nieco ponad 400 osób,

- w latach 1670-79 około 550 osób,

- w latach 1710-19 około 500 osób,

- w latach 1720-29 44 około 900 osób,

- w latach 1750-59 około 980 osób,

- w latach 1760-69 około 1080 osób,

- w latach 1770-79 52 około 1080 osób,

- w 1790 roku około 1729 osób,

- w 1800 roku około 1680 osób,

- w 1810 roku niemal 1800 osób.

Te szacunki wskazują na wahania populacji: niską w połowie XVII wieku, wzrost w pierwszej połowie XVIII wieku i dynamiczny skok pod koniec stulecia.

Oczywiście oszacowania oparte na wyżej wymienionych założeniach niosą pewne niepewności. Część z nich podano już wcześniej. Ponadto współczynnik dzietności mógł być niższy w pewnych okresach czasu, na przykład z powodu wojen i epidemii, co dałoby wyższe szacunki populacji (np. dla 1770–1779: ok. 1300–1733 osób). Po drugie, nie uwzględniamy migracji i wysokiej śmiertelności (umierało 20-30% niemowląt).

Ponieważ w 1782 roku przeprowadzono w Choczni spis ludności, to jego wyniki można porównać do wyliczonych danych szacunkowych w celu weryfikacji metody obliczeń.

Okazuje się, że cała populacja Choczni liczyła wtedy 1212 osób, które mieszkały w 205 domach (na jeden dom przypadało średnio niecałe 6 osób). Czyli dane szacunkowe przy założeniu dzietności na poziomie 48 urodzeń na 1000 mieszkańców dały wartość o około 12% mniejszą. Aby otrzymać rzeczywistą liczbę mieszkańców (1212) dzietność w 1782 roku musiałaby być nieco niższa od założonej i wynosić 43 urodzenia na 1000 mieszkańców, co i tak jest wartością bardzo wysoką. W podobny sposób będzie można sprawdzić wiarygodność szacunków dla innych roczników z przełomu XVIII i XIX wieku, gdy poznamy zachowane w archiwach austriackich spisy konskrypcyjne (spisy ludności dla celów wojskowych).

Próby szacowania populacji dawnej Choczni w oparciu o wyżej wymienioną metodę podjął się także w 1949 roku Józef Putek. Do swoich obliczeń przyjął on jednak dużo niższą przeciętną dzietność – 32 urodzenia na 1000 mieszkańców, w związku z czym wyliczona przez niego wielkość populacji Choczni w poszczególnych latach była wyższa (o 50%), niż wyszczególniona wyżej.

Co ciekawe, w identyczny sposób oszacować można także populację Choczni w latach 1600-1604, gdy z powodu wakatu na stanowisku proboszcza chocznianie chrzcili swoje dzieci w parafii wadowickiej, w której już wówczas prowadzono księgę metrykalną ochrzczonych. W tym pięcioleciu na początku XVII wieku rodziło się w Choczni średnio 20 dzieci na rok, czyli liczba jej mieszkańców wynosiła od 400 do 600 osób, w zależności od przyjętego wskaźnika dzietności i była taka sama, jak 70 lat później. Wpływ na to miała z pewnością depopulacja Choczni w czasach najazdu szwedzkiego (potopu).

Oczywiście liczbę mieszkańców dawnej Choczni można szacować również w oparciu o inne metody, na przykład w oparciu o wysokość podatków pogłównych (przypadających na jednego mieszkańca, czyli „głowę”), czy liczbę domów. Te dane znane są jednak tylko z nielicznych lat, w przeciwieństwie do liczby urodzeń/chrztów zapisywanych od 1655 roku do współczesności (nie zachowały się jedynie zapisy z okresu między lutym 1697, a końcem lipca 1706). Alternatywne szacunki pozwalają jednak sięgnąć do samych początków udokumentowanego istnienia Choczni (1355), z których nie mamy żadnych danych o liczbie urodzeń.

Szacunkowa populacja Choczni w latach 1660–1810

Okres Średnia liczba urodzeń rocznie Szacowana populacja (48/1000) Korygowana populacja (43/1000) Uwagi historyczne
1660–1669 20 417 465 Niska po potopie szwedzkim (depopulacja, migracje).
1670–1679 26 542 605 Lekki wzrost, ale nadal kryzys XVII w.
1710–1719 24 500 558 Wpływ Wielkiej Wojny Północnej (1700–1721).
1720–1729 44 917 1023 Skok +83% (lepsze rejestry? Stabilizacja?).
1750–1759 47 979 1093 Okres Augusta III; lustracja 1765: ok. 1000 dusz.
1760–1769 52 1083 1209 Stabilny wzrost agrarny.
1770–1779 52 1083 1209 Blisko spisu 1782 (1212 osób).
1790 83 1729 1930 Skok +60% po rozbiorach (reformy austriackie).
1800 80 1667 1860 Stabilizacja w Galicji.
1810 86 1792 2000 Wysoka dzietność

Trend populacji Choczni 1660–1810 (wykres liniowy)

wtorek, 8 lipca 2025

Sołtys Śuhaj i włodarz Smyrdziuch

 

W najdawniejszej choczeńskiej Księdze Sądowej (zwanej też Wójtowską lub Gromadzką) pojawiają się pojedyncze wpisy dotyczące sołtysa Śuhaja (inne formy nazwiska Siuhaj lub Szuhay) i włodarza Smyrdziucha, które wydają się interesujące zarówno ze względu na wymienione funkcje, jak i nazwiska pełniących je osób.

Pozornie w określeniu sołtys nie ma nic zagadkowego – sołtysa mamy w Choczni także i dzisiaj, a w świadomości zdecydowanej większości żyjących w Choczni osób sołtysi byli od zawsze, gdyż występowali w Choczni przez całe ich życie. Sołtysi pojawili się w Choczni na stałe po 1954 roku, gdy Chocznia przestała być gminą, a stała się gromadą, ale występowali także już wcześniej – znany z okresu okupacji sołtys Władysław Świętek zaczął pełnić tę funkcję w 1933 roku. Jednak w 1631 roku, gdy odnotowano sołtysa Śuhaja, słowo to znaczyło coś innego. Sołtys nie był wtedy przedstawicielem lokalnej, wiejskiej społeczności i organem wykonawczym sołectwa (jak dziś), lecz właścicielem sołtystwa – majątku/folwarku, który:

- otrzymał on sam jako zasadźca organizujący nową wieś,

- dziedziczył po przodkach, będących zasadźcami,

- otrzymywał na niego nadanie królewskie,

- wykupił od poprzednich właścicieli (np. zasadźców lub ich potomków).

W 1631 roku był w Choczni tylko jeden majątek sołtysi, usytuowany w górnej części wsi (dawnej Choczni Nowej), którego właścicielami (a więc sołtysami) od 1582 roku była rodzina Szczurów. Jak wiadomo, majątek ten otrzymał od króla Stefana Batorego Grzegorz Szczur, żołnierz piechoty wybranieckiej, za zasługi w czasie oblężenia Pskowa w czasie wojny przeciwko Rosji (III wyprawy inflanckiej Batorego). W XIV wieku, podczas lokacji Choczni Starej, musiał istnieć w dolnej Choczni inny majątek sołtysi, ale po trzech wiekach historii Choczni pamięć o nim już się zatarła i do dziś nie wiadomo, gdzie mógł się on dokładnie znajdować. 

Czego sołtysem był więc właściwie ów Śuhaj? 

Jeżeli nie sołtystwa w Choczni, to może jakiegoś majątku sołtysiego w Kaczynie, należącej do tej samej parafii i lokowanej około 80 lat wcześniej? 

Tę wieś zasiedlali na prawie wołoskim głównie górale karpaccy przybyli z południa i południowego wschodu, co pasuje do pochodzenia nazwiska Śuhaj, które wywodzić można od węgierskiego słowa suhanc, oznaczającego młodzieńca (wyrostka, parobka, kawalera), a formę Siuhaj przybrało na terenie obecnej Słowacji, przez zastąpienie sufiksu -nc końcówką typową dla dialektów słowackich. 

Sołtys Śuhaj występuje wprawdzie w Księdze Sądowej tylko raz, ale jego nazwisko odnotowano w niej siedmiokrotnie w latach 1576-1651 (raz występuje też nieco podobne nazwisko Suwaj). Analizując poszczególne zapisy można ustalić, że pozostali wymienieni w Księdze Sądowej Śuhajowie byli zarębnikami, przystosowującymi do celów rolniczych zalesione parcele powyżej Sołtystwa Szczurów. Suhaiczyków mamy też w dwóch metrykach chrztów z Wadowic (1609 i 1614), dotyczących mieszkańców Choczni oraz w czterech metrykach ślubów z 1603, 1604 i 1624 roku, w których nowożeńcem był Andrzej Suhayczyk, a świadkami Sebastian, Jan i Błażej Suchaiczykowie. Niewykluczone ponadto, że niejaki zarębnik Siupa/Siuha, wymieniany w spisach płatników podatku kościelnego (taczma) do 1711 roku, to także przedstawiciel tej samej rodziny. 

Wszystkie te zapisy świadczą o ciągłej obecności w Choczni różnie zapisywanych Śuhajów przez co najmniej kilka pokoleń, przy braku jakichkolwiek danych na ich temat z Kaczyny. 

Należy więc rozpatrzyć inną hipotezę -  skoro sołtys Śuhaj był rzeczywiście z Choczni i jego rodzina mieszkała tam już znacznie wcześniej, to może chodziło jednak o sołtysa Szczura? 

W tym czasie nazwiska chocznian nie były jeszcze ustabilizowane i z reguły przedstawiciele większych choczeńskich rodów byli określani więcej niż jednym mianem (np. Guzdkowie byli jednocześnie Wątrobami, Kumorkowie - Malatami, Turałowie – Kleśniakami, itd.). Dlatego nie sposób wykluczyć, że i Szczurowie mogli być „dwunazwiskowi” i używać wymiennie obok nazwiska Szczur także i Śuhaj. Tym bardziej, że Śuhajowie mieszkali koło sołtystwa Szczurów, a skądinąd wiadomo, że część Szczurów również była zarębnikami. Jeżeli zarębnicy Siupowie/Siuhowie to także Śuhajowie, to musieli oni być zapisywani w metrykach kościelnych pod innym nazwiskiem, skoro przez dłuższy czas obecności w Choczni, jako Siupowie/Siuhowie są znani tylko ze spisów taczma.

Równie ciekawy, jak w przypadku sołtysa Śuhaja, jest zapis dotyczący włodarza Stanisława Smyrdziucha z 1576 roku. To jedyny włodarz w Księdze Sądowej i jedyny znany z imienia Smyrdziuch w starych dokumentach dotyczących Choczni. 

Według definicji słownikowej włodarz był zarządcą, niższym urzędnikiem odpowiedzialnym wobec władzy zwierzchniej (w tym przypadku starosty barwałdzkiego, dzierżawcy królewskiej Choczni), za stan majątkowy całej wsi lub folwarku w niej położonego (odprowadzanie podatków, czynszów, odrabianie pańszczyzny). Jako urzędnik – delegat starosty uczestniczył obok wójta i przysiężnych w rozstrzyganiu sporów majątkowych, zatwierdzaniu spadków, testamentów i nakładaniu kar w sprawach niekryminalnych. Takich urzędników starościańskich, uczestniczących w posiedzeniach sądowych, pojawia się wielu w starych zapisach Księgi Sądowej, część z nich było także jak Smyrdziuch mieszkańcami wsi, ale tylko on jeden zapisany został jako włodarz. 

Na dodatek parcele gruntowe Smyrdziuchów określano niekiedy nie jako rolę, czy jej część, jak w przypadku „zwykłych” choczeńskich kmieci, lecz jako „osiadłość” (w zapisie transakcji z 1729 roku, gdy za 90 zł zakupił jej północną część Franciszek Rokowski). To sugeruje, że własność Smyrdziuchów miała jakiś szczególny status, a oni sami nie byli tylko zwykłymi urzędnikami starosty. Nie zawsze zresztą uległymi - Józef Putek przytacza przykład jednego z nich, który pobił drewnianym kołkiem gumiennika (czyli innego urzędnika) starościńskiego. Oprócz niego i włodarza Stanisława niewiele o nich wiadomo. Tego nazwiska (lub podobnego) brak jest w zapisach metrykalnych, czy spisach podatkowych. Mogło zaniknąć bardzo wcześnie, jeszcze przed wprowadzeniem zapisów metrykalnych lub dawni Smyrdziuchowie posiadali jakieś alternatywne nazwisko/przezwisko, pod którym byli zapisywani.

Określenie Smyrdziuch przetrwało natomiast, choć w formie nieco przekształconej, w nazwie jednej z choczeńskich ról. W I połowie XVII wieku Rola Smyrduchowska (lub Śmierdzichowska/Śmierdziuchowska) leżała w dolnej części wsi po obu stronach Choczenki, rozpościerając się od granicy z Zawadką po granicę z Frydrychowicami (przecinając Choczenkę i Zawale). Po raz ostatni ta nazwa pojawia się w Metryce Józefińskiej z końca XVIII wieku w Niwie Dolnej od Wadowic (dolne Zawale), oddzielona od granic miejskich tylko Rolą Kołagowską. Jak widać, z czasem nazwisko Smyrdziuch zaczęto zastępować przez Śmierdzich/Śmierdziuch, choć jego pochodzenie mogło być zupełnie inne i wcale nie oznaczać, że jakiś protoplasta tego rodu wydzielał wokół siebie brzydki zapach. Można próbować wywodzić go od używanego wśród Słowian słowa smerda, wymawianego w Choczni jako „smyrda” i oznaczającego początkowo wolnego chłopa, a później poddanego, sługę uzależnionego od władcy lub też młokosa. Stopniowo słowo smerda przyjęło znaczenie pogardliwe dla człowieka o niskim statusie społecznym. Co ciekawe, jedno z wymienionych wyżej znaczeń nawiązuje do funkcji sprawowanej przez Stanisława Smyrdziucha.

Można zastanowić się również, czy specjalny status Smyrdziuchów i ich włości w dolnej Choczni nie wynikał z faktu, że gospodarowali oni na gruntach pierwotnego sołtystwa z Choczni Starej lub byli potomkami, czy dziedzicami pierwszego sołtysa. Albo zarządcami folwarku sołtysiego z nadania starosty. W każdym razie ich „osiadłość” jako jedna z nielicznych według znanych źródeł historycznych rozpościerała się po obu stronach Choczenki. Tak położony był tylko majątek sołtysi w Choczni Górnej i dobra plebańskie.

wtorek, 17 czerwca 2025

Początki uprawy ziemniaków w Choczni

 Pochodzące z Ameryki Południowej ziemniaki zostały sprowadzone do Europy w XVI wieku, ale początkowo uważano je za rośliny ozdobne i lecznicze, a nie źródło pożywienia. Już w 1569 roku uprawiano je we wrocławskim ogrodzie botanicznym, a w pierwszej połowie XVII wieku pojawiły się w Rzeczypospolitej. Można założyć, że w tym czasie nie były jeszcze znane w Choczni, a początki ich uprawy i spożycia na większą skalę przypadają na okres, gdy Chocznia znalazła się pod panowaniem austriackim, czyli po 1772 roku. Władze austriackie, podążając za trendami w innych regionach Europy, promowały uprawę ziemniaków w celu poprawy wydajności rolnictwa i bezpieczeństwa żywnościowego. Na przykład polityka Marii Teresy z 1767 r. nakazywała uprawę ziemniaków w regionach górskich, takich jak Transylwania, a dokument z 1770 r. regulował ich uprawę na mniej żyznych ziemiach.

Pierwsze udokumentowane świadectwo o uprawie ziemniaków w Choczni pochodzi z 1796 roku. Gdy w 1807 roku Grzegorz Wójcik wymieniał w swoim testamencie, co wniosła mu w wianie żona Magdalena, którą poślubił właśnie w 1796 roku, podał między innymi 15 korczyków ziemniaków (około 450 kg).

Rok później (1797) w inwentarzu po zmarłym 15 sierpnia Wincentym Capie wymienione są uprawiane przez niego 2 zagony ziemniaków o wartości łącznej 2 złotych reńskich.

Natomiast w 1806 roku Bartłomiej Kręcioch podał Urzędowi Gromadzkiemu, że wniósł w małżeństwo z wdową Cecylią Gocałką (w 1803 roku) 7 korczyków ziemniaków po 36 krajcarów za korczyk, czyli o łącznej wartości 4 złr i 12 krajcarów.

Jednocześnie w masie spadkowej z 1797 roku po bogatym gospodarzu Pawle Wątrobie nie pojawiają się żadne wzmianki o ziemniakach, mimo wymienionych szczegółowo areałów upraw zmarłego (zbóż i lnu).

W latach 90. XVIII wieku uprawa ziemniaków była już więc w Choczni prowadzona, ale nie była jeszcze powszechna. Taką stała się już w I dekadzie XIX wieku, ponieważ ziemniaki były łatwe w uprawie, wymagały minimalnej ilości ziemi i dawały wysokie plony w porównaniu z tradycyjnymi zbożami, co czyniło je idealnymi dla małych, rozdrobnionych gospodarstw chłopskich. Ziemniaki stały się podstawą wyżywienia, przyczyniły się do wzrostu populacji i poprawy bezpieczeństwa żywnościowego, ale jednocześnie ich dominacja w rolnictwie zwiększyła podatność na kryzysy, takie jak zaraza ziemniaczana w latach 40. XIX wieku. Ziemniaki wspierały również lokalną gospodarkę, gdyż choczeńscy chłopi mogli sprzedawać ich nadwyżki na lokalnych targowiskach lub do gorzelni w Jaroszowicach.

W 1829 roku w testamencie Jana Ścigalskiego można przeczytać, że pozostawił on po sobie między innymi aż 60 korcy (a nie korczyków) ziemniaków, czyli około 6 ton. Aby uzyskać taki plon musiał obsadzić ziemniakami co najmniej półtorej morgi swojego gruntu.

czwartek, 12 września 2024

Księża z Choczni w XVIII wieku

 W drugiej połowie XVIII wieku dwóch chocznian otrzymało święcenia kapłańskie. Co ciekawe, obydwaj nie podawali się za mieszkańców Choczni i w spisach studentów Uniwersytetu Krakowskiego (czyli późniejszego Uniwersytetu Jagiellońskiego) figurowali jako Antoni Szczurowski z Wadowic i Gabriel Wątróbka z Zatora. 

Starszy z nich - Antoni Szczurowski - został ochrzczony w Choczni 7 czerwca 1749, jako syn młynarza Jakuba Szczura i jego pierwszej żony Apolonii. W 1766 roku, a więc w wieku 17 lat, rozpoczął studia teologiczne i filozoficzne w Krakowie. Po uzyskaniu święceń kapłańskich (1777) pomagał jako wikariusz choczeńskiemu proboszczowi ks. Janowi Bylinie (od 9 marca 1777). Posługę w Choczni zakończył po 8 latach (1785), gdy choczeńskie beneficjum objął kolejny proboszcz ks. Józef Wojaszkiewicz. Przez kilka kolejnych lat pracował we Frydrychowicach, a następnie zarządzał parafią w Zembrzycach. Pisał o tym ks. Stanisław Heumann w publikacji z 1898 roku pod długim tytułem "Wiadomość o parafii Zembrzyce nad Skawą, w dekanacie suskim, dyecezyi Krakowskiej, pow. Wadowickim w Galicyi położonej, tudzież o Kościele Zembrzyckim, jakoteż o Obrazie Matki Boskiej łaskami tamże słynącym, z dodatkiem pocztu Kapłanów, którzy przy kościele parafialnym w Zembrzycach pracowali, na podstawie metryk, wizyt biskupich, aktów parafialnych i innych źródeł":

Ks. Aleksander Hraboszowski był proboszczem do r. 1792 (do maja). Po nim nastąpił jako komendarz owdowiałej parafii ks. Antoni Szczurowski, za którego była wizyta generalna w d. 26 czerwca 1792 r., odbyta przez ks. Antoniego Skibińskiego, kanonika katedralnego Inflanckiego, wizytatora generalnego.

Z Zembrzyc ks. Szczurowski został skierowany do Makowa, ale już w 1794 r. ponownie do nich powrócił. Od 1797 roku był natomiast wikariuszem w Lanckoronie. Zmarł 18 listopada 1800.

Podobnie jak ks. Szczurowski, również ks. Wątróbka występował pod nieco innym nazwiskiem niż jego rodzice - Maciej i Katarzyna Wątrobowie. Został ochrzczony w Choczni 18 marca 1756. Jego dom rodzinny usytuowany był na Zawalu - po drugiej stronie Choczenki w stosunku do domu Szczurów, gdzie urodził się przyszły ks. Antoni. Obydwaj więc osiemnastowieczni kapłani z Choczni pochodzili z jej dolnej części. Jako Gabriel Wątróbka z Zatora (parafia choczeńska należała wtedy do dekanatu zatorskiego) rozpoczął studia w Krakowie w 1770 roku. Siedem lat później uzyskał stopień bakałarza. W latach 1779-81 pobierał nauki w Seminarium Akademickim w Krakowie, uzyskując licencjat z teologii. Wiadomo o nim ponadto, że był pierwszym znanym proboszczem pochodzącym z Choczni, ponieważ objął parafię w miejscowości Chroberz, należącej obecnie do powiatu pińczowskiego w województwie świętokrzyskim.

czwartek, 25 lipca 2024

Przekazanie manuskryptów z Choczni do Archiwum Państwowego

 We wtorek odbyło się w Choczni przekazanie 10 manuskryptów, pozostających dotąd w prywatnych rękach, do Archiwum Państwowego w Bielsku-Białej, będącego częścią Archiwum Państwowego z Katowic. Najstarsze z przekazanych ksiąg pochodzą jeszcze z XVI wieku. Ogółem do AP w Bielsku-Białej trafiło około 0,25 metrów bieżących akt, na ogół w dobrym stanie, w tym między innymi:

  • Księgi Sądowe z Choczni (nr 1, 3 i 5),
  • Protokoły posiedzeń Rady Gminnej z Choczni z II połowy XIX wieku i początku XX wieku,
  • Księgi Sądowe z Targanic,
  • Księgi Sądowe z Rzyk,
  • Księgi Gruntowe z Jaroszowic z I połowy XIX wieku,
  • Oprawione zbiory akt miejscowości z okolic Zatora i z samego Zatora.
Po konserwacji w Oddziale Konserwacji i Zabezpieczania Zasobu Archiwum Państwowego w Katowicach akta powrócą do Bielska-Białej, gdzie zostaną opracowane. Termin i forma ich udostępnienia dla zainteresowanych badaczy nie są w tej chwili znane.

Przekazanie najstarszej Księgi Sądowej z Choczni
Z lewej strony przekazujący, z prawej Paweł Hudzik, kierownik AP w Bielsku-Białej


 


poniedziałek, 6 maja 2024

Żołnierze z Choczni w armii austriackiej przed 1820 rokiem

 Gdy monarchia austriacka zajęła w 1772 roku część ziem polskich w ramach I rozbioru, nie od razu wprowadziła tam swoje zasady organizacji sił zbrojnych. Po krótkim okresie przejściowym postanowiono na wniosek Franza Moritza Lacy’ego, ówczesnego prezydenta Nadwornej Rady Wojennej, że przyszli poborowi z Galicji nie będą wcielani do jakiejś osobnej jednostki wojskowej, lecz należy pobierać ich do służby we wszystkich istniejących już 37 pułkach piechoty. To postanowienie, jak pisze Michał Baczkowski w opracowaniu „Galicja a wojsko austriackie 1772-1867”, było podyktowane w pewnej mierze chęcią germanizacji rekrutów z Galicji i stało w sprzeczności z zasadami panującymi w pozostałych krajach monarchii habsburskiej, gdzie żołnierzy kierowano na drodze poboru do pułków uzupełnianych w myśl zasad terytorialnych. W 1782 roku wprowadzono regulację, że każdy z cyrkułów galicyjskich ma stanowić pomocniczy okręg rekrutacyjny dla konkretnych dwóch pułków austriackich. W przypadku Choczni, należącej wtedy do cyrkułu myślenickiego, były to 56. i 10. Pułk Piechoty. Danych o żołnierzach z Choczni należy więc szukać w aktach osobowych tych pułków, ponieważ indywidualne karty ewidencyjne wprowadzono dopiero w 1820 roku. Z akt zachowanych w Archiwum Wojennym w Wiedniu (Kriegsarchiv) wynika, że źródłem do poznania szczegółów służby ówczesnych rekrutów z Choczni, jest szereg zestawień sporządzanych przez każdy pułk w formie tak zwanych: Muster- i Präsentierungslisten (spisów „z natury”, sporządzanych na placach manewrowych koszar), Assentlisten (spisach z poboru), Transferirungslisten (zestawieniach dotyczących przesunięć żołnierzy) oraz Superarbitirungslisten (żołnierzy kierowanych do rezerwy z powodów zdrowotnych).

We wszystkich tych zestawieniach udało mi się znaleźć informacje o 47 żołnierzach z Choczni, którzy rozpoczynali służbę w armii austriackiej przed 1820 rokiem, przy czym 10 z nich figurowało na więcej niż jednej liście. Do tego dochodzi dwóch kolejnych żołnierzy, o których służbie przed 1820 rokiem wiadomo z ich późniejszych osobowych kart ewidencyjnych (Grundbücher), przy 7 wymienionych tam ogółem takich przypadkach (pozostałych pięciu występowało też w dokumentach pułkowych).

Dane z akt osobowych pułków austriackich obejmowały w tym czasie:

  • Imiona i nazwiska choczeńskich żołnierzy armii austriackiej przed 1820 rokiem, przy czym imiona pisano w wersji niemieckiej (Lorenz=Wawrzyniec, Johan=Jan, Peter=Piotr, itp.), a nazwiska często przekręcano przy próbach zapisania ich fonetycznie według niemieckiej ortografii (np. Bryndza jako Brensa, Zając jako Sajonz, Ruła jako Rulla, Szczur jako Czurr, Guzdek jako Gusteck, Wątroba jako Wondroba, Malata jako Mallada, Leśniak jako Leschniak, czy Drapa jako Trappa). W spisach pojawiają się następujące nazwiska rekrutów z Choczni: Balon, Bandoła, Biel, Bryndza, Burzej, Bylica, Cap, Cibor, Drapa, Guzdek, Koman, Kręcioch, Kumorek, Leśniak, Malata, Majkut, Michalik, Odrobina, Pindel, Rokowski, Ruła, Sikora, Stankiewicz/Stankowicz, Szczur, Szymonek, Warmuz, Wątroba, Wcisło, Widlarz, Woźniak, Wójcik, Zając, a ponadto osoby nazywające się Wachlarz lub Baklarz i Trzop, które w tym czasie nie występują w choczeńskich metrykach chrztów, małżeństw i zgonów.
  • Nazwę jednostki wojskowej, do której byli wcielani rekruci stający do poboru w Myślenicach. W przypadku 13 chocznian był to 10. Pułk Piechoty, w przypadku zaledwie 8 – 56. Pułk Piechoty, a najwięcej, bo aż 28 rozpoczynało służbę w 15. Pułku Piechoty, przy czym część z nich kończyła ją po przesunięciach już w 56. P. P. Początkowo większość poborowych wcielano do 10. P. P. (ostatnia dekada XVIII wieku), a następnie do 15. P. P. (pierwsze piętnastolecie XIX wieku).
  • Rok poboru (najczęściej dokładną datę). Leon Bylica stawał do poboru najdawniej, bo już w 1783 roku, a Wojciech Bylica, Maciej Cap, Gabriel Drapa i Wojciech Zając 10 lat później. Z kolei Wojciech Bryndza, Maciej Leśniak i Franciszek Szczur dopiero w 1816 roku, czyli tuż przed wprowadzeniem okręgów rekrutacyjnych, podporządkowanych odpowiednim pułkom piechoty (od tego momentu chocznianie służyli głównie w 56. P. P.).
  • Wiek poborowych i żołnierzy, traktowany jednak z dużym przybliżeniem. Różnice pomiędzy datami urodzin z aktów wojskowych i metryk kościelnych dochodzą do 6 lat i tylko w 11 przypadkach są zgodne. 10 żołnierzy pobranych do armii austriackiej z Choczni wcale się w niej nie urodziło – jeden z rekrutów urodził się w Tomicach, a pozostałych dziewięciu nie wiadomo gdzie. Najmłodsi rekruci mieli 19 lat, a najstarsi 33 i 34 lata.
  • Stan cywilny – tylko czterech żołnierzy/rekrutów z Choczni było w tym czasie żonatych (8% wszystkich), wszyscy czterej żonaci mieli też dziecko lub dzieci (dwóch synów Leona Ruły jest wymienionych z imienia).
  • Wyznanie – 100% było rzymskimi katolikami.
  • Wzrost (we wszystkich przypadkach oprócz Präsentierungslisten i najstarszych Musterlisten). Średni wzrost żołnierzy z Choczni wynosił 166 cm i był taki sam, jak ich młodszych następców z lat 1820-1846. Najwyższy był Marcin Stankowicz (176 cm), a najniżsi żołnierze mierzyli 159 cm (Jakub Koman, Jan Rokowski, Piotr Szczur, Franciszek Szczur i Wawrzyniec Warmuz).

Z wyszukanych 47 żołnierzy najwięcej wiadomo o wojskowych dokonaniach Marcina Wątroby (ur. 1790), uczestnika bitwy pod Dreznem oraz Bitwy Narodów pod Lipskiem (w ramach koalicji antyfrancuskiej walczącej z armią Napoleona), który zmarł i został pochowany w Waldkirch w Badenii-Wirtembergii, gdzie stacjonowała część armii austriackiej po przekroczeniu Dunaju.

Po zakończeniu służby wojskowej najbardziej znani byli: Franciszek Szczur, wójt Choczni w połowie XIX wieku, Marcin Guzdek i Kazimierz Woźniak – przysiężni oraz Maciej Leśniak, skazany w 1854 roku na rok aresztu za obrazę majestatu cesarskiego. 

Patrz również:

Żołnierze z Choczni w dokumentach kadrowych 56. Pułku Piechoty w latach 1820-1868

Cechy fizyczne chocznian z I połowy XIX wieku

poniedziałek, 5 lutego 2024

Powstanie karczmy z zajazdem przy granicy z Inwałdem

 

Pod koniec XVIII wieku właściciel Choczni Jan Chrzcieciel Biberstein Starowieyski postanowił podnieść swoje dochody przez utworzenie w Choczni nowej karczmy z możliwością noclegu, czyli austerii. Na jej lokalizację wybrał parcelę położoną przy niedawno oddanym do użytku Gościńcu Cesarskim, w pobliżu granicy z Inwałdem, czyli naprzeciw dzisiejszej stacji paliw ORLEN przy Drodze Krajowej nr 52. Ponieważ w pobliżu nie było żadnych domostw, to  nowa austeria miała być przeznaczona głównie do obsługi podróżnych, zmierzających od strony Andrychowa i Inwałdu w stronę Wadowic lub dla tych, którzy jadąc w kierunku odwrotnym nie zatrzymali się w austerii w środkowej części Choczni.

Parcela pod budowę karczmy, którą upatrzył sobie Starowieyski, nie była jednak w pełni jego własnością. Mógł sobie do niej rościć prawa z tytułu posiadania całej wsi, lecz pozostawała ona w dziedzicznym użytkowaniu chłopskiej rodziny Garżelów. Dlatego Starowieyski przed rozpoczęciem budowy karczmy musiał dogadać się z Garżelami i odkupić od nich kawałek gruntu. Do sporządzenia kontraktu doszło 10 września 1799 roku. Ze strony Garżelów podpisali ją bracia Krzysztof i Stanisław, od 1784 roku współspadkobiercy ich ojca Kacpra Garżela. Nie dożył tej chwili ich trzeci brat Ignacy, natomiast czwarty brat Jakub, jako żołnierz armii austriackiej brał wtedy udział  w wojnie austriacko – francuskiej, toczonej na terytorium Niemiec. Gdy w 1804 roku Jakub wrócił do Choczni, umowa ze Starowieyskim już obowiązywała i mógł on dochodzić swoich praw tylko do pozostałej części z ćwierci roli (kilkunastu morgów) pozostającej nadal w  rękach jego braci.

Wracając do kontraktu między Starowieyskim, a Krzysztofem i Stanisławem Garżelami, to precyzował on położenie działki pod austerię, która jak można przeczytać w umowie leżała „od pułnocy nad Cysarską drogą ku Inwałdu prowadzącą, niedaleko granicy Inwałdzkiey w ograniczeniu swoim między Mateuszem Woytalą od Inwałdu z Gornej, a Widra Kazimierza z Choczni z dolney strony, klinem ku mostku y rzecze Stawkami alias (lub) Lassu wodą zwaną, nie mniey no okół dołem do puł ograniczonym iest”. Garżelowie, zwani w umowie Gardzielami, odstępowali Starowieyskiemu ten kawałek gruntu dobrowolnie i co ciekawe nieodpłatnie. W zamian uzyskiwali natomiast obniżenie swoich zobowiązań pańszczyźnianych w stosunku do Starowieyskiego, to jest czynszu pańszczyźnianego z 17 do 12 złotych górskich rocznie i robocizny z 17 do 12 dni. Te nowe obniżone obciążenia pańszczyźniane miały obowiązywać nie tylko w stosunku do nich, ale także w przyszłości (na wieczne czasy) dotyczyć ich spadkobierców. Świadkami i gwarantami tej umowy byli przedstawiciele Urzędu Gromadzkiego - wójt Wojciech Piątek oraz przysiężni: Wojciech Kręcioch, Walenty Ramenda, Tomasz Zając, Mateusz Ruła i Wojciech Grządziel oraz przytomny (czyli obecny) Józef Chołoniński. Powyższy kontrakt spisał Onufry Borowski, ówczesny pisarz gromadzki.

Dodatkową korzyścią dla Garżelow był fakt, że podpisujący umowę ze Starowieyskim Stanisław, po wybudowaniu austerii znalazł w niej zatrudnienie i jako karczmarz podawany jest aż do swojej śmierci w 1810 roku.

Jego brat Krzysztof 30 kwietnia 1821 roku „będąc w podeszłym wieku (65 lat) i upadłych siłach” scedował swój majątek „w bliskości śmierci” na córkę jedynaczkę Reginę i jej męża Tomasza Góralczyka, który rok później za 32 złote w walucie wiedeńskiej urządził pogrzeb jego doczesnym szczątkom.

Należy tu dodać, że współcześni choczeńscy Garżelowie nie pochodzą od odstępujących ziemię Starowieyskiemu Krzysztofa i Stanisława, lecz od wspomnianego wyżej ich brata – żołnierza Jakuba Garżela, zmarłego na cholerę w 1831 roku.

czwartek, 21 grudnia 2023

Historia kolejnego choczeńskiego młyna w górnej części wsi

 

Niezbyt daleko młyna Burzejów w górnej części Choczni znajdował się drugi tego typu obiekt, którego historia również sięga XVII wieku.

27 lutego 1693 roku Marcin Dziadek sprzedał za 35 złotych reńskich młyn ze stawem 29-letniemu Piotrowi Capowi i jego żonie Katarzynie.

Z tekstu tego zapisu wynika, że tenże młyn miał kilkadziesiąt lat i należał kiedyś do choczeńskiego sołtystwa. Gdy Marcin Dziadek pełnił funkcję wójta (1682-1683), odebrał ten młyn na rzecz gromady choczeńskiej, ponieważ stał on na gruncie gromadzkim, a nie przynosił żadnych korzyści, ani dochodów gromadzie i dzierżawcy wsi.  Czytamy dalej, że „ miała gromada ochotę wielką bes to y Państwo”, by ten stan rzeczy zmienić. Dlaczego Marcin Dziadek „pozwolił go trzymać” Wojciechowi Kłapouchowi, który wpłacił na rzecz gminy 15 złotych, „a każdy złoti licząc po grosi 30”. Niestety Wojciech Kłapouch posiadając młyn przez dziewięć lat nie mógł sobie dać rady z jego prowadzeniem („młyn spustosził, bo temu radziec nie mógł”) i na dodatek ociemniał. Stąd pomysł poszukiwania następnego młynarza i sprzedaż młyna Capowi „któremu będzie wolno go przedać, dać, darować, komu sie będzie podobało”. Z kwoty wpłaconej przez Capa część (7 złotych i 15 groszy) otrzymał Marcin Dziadek, a resztę Wojciech Kłapouch.

Sprzedany młyn, mimo że należał kiedyś do choczeńskich sołtysów, nie leżał w obrębie tak zwanego Sołtystwa, ale wyżej - „pod zarębkiem gazdowem i kowalowem zarębkiem”. Z powodu jego zapuszczenia kwota odstępnego była niska – o wiele niższa, niż na przykład koszt zakupu młyna Burzejów (150 zł).

Cztery lata później (1697) Piotr Cap odkupił za 30 złotych połowę Zarębka Gazdowskiego i połowę zagrody od Łukasza Gazdy, poszerzając teren wokół swojego młyna.

Bliskość młynów Burzejów i Capów powodowała zatargi między ich właścicielami. W wyniku jednego z nich Piotr Cap musiał zapłacić Franciszkowi Burzejowi 30 zł odszkodowania.

W rękach Capów opisywany młyn pozostał do 1732 roku. Wtedy to Urban Cap/Czapik, spadkobierca Tomasza i Piotra Capów oraz Jakub i Józef Capowie sprzedali go Stanisławowi Romańczykowi zwanemu także Sobołkiem lub Sobalą i jego żonie Agnieszce. Stanisław pochodził prawdopodobnie z rodziny młynarzy z pogranicza Ponikwi i Chobotu. Data tej transakcji cofa o osiem lat znaną dotąd z ksiąg metrykalnych obecność Romańczyków w Choczni.

Tenże Stanisław był ojcem urodzonego w 1750 Benedykta Romańczyka, kolejnego właściciela tego młyna. Następcą Benedykta był Błażej Romańczyk, urodzony w 1765 roku, który był jego bratankiem – synem Wojciecha Romańczyka, jego starszego brata. W 1815 roku młyn ten wraz ze stawem młyńskim chwilowo przeszedł w ręce Jacka Burzeja, syna młynarza Ludwika z pobliskiego młyna. Jackowi wniosła go wianie Anna Romańczyk, córka Błażeja. Po czterech latach (w 1819 roku) Jacek Burzej oddał go z powrotem teściom, ponieważ ci kupili dla niego 1/8 roli, stanowiącej wcześniej własność Wojciecha Burzeja, stryja Jacka.

Po Błażeju głównym młynarzem w tym młynie został jego syn, też Błażej, urodzony w 1798 roku, który ożenił się z Franciszką Wróblowską, córką innego choczeńskiego młynarza. W prowadzeniu młyna pomagali mu bracia i kuzyni.  Kolejnym znanym właścicielem tego młyna był Józef Romańczyk. Ten dobrodziej kościoła parafialnego w Choczni był podpisany jeszcze w 1886 roku w dokumencie dla potomnych umieszczonym w kościelnej wieży po ukończeniu jej budowy.

Następną informację o tym młynie podał Józef Turała w „Kronice wsi Chocznia”, w której pisał o drugim obok Burzejów młynie na Zarąbkach, należącym przed II wojną światową do Józefa Drożdża (1873-1948), męża Bronisławy Romańczyk, córki Jana i Marianny z domu Sikora. Według Turały miał on zdolność przemiału 500 kg zboża na mąkę w ciągu doby i 20 cetnarów osypki dla świń ze zboża gorszej jakości oraz owsa i jęczmienia, czyli nieco większą, niż młyn Burzejów. Był zasilany wodą z Choczenki, doprowadzaną przez specjalny rów (młynówkę). Ilość wody dopływająca do młyna była regulowana zastawkami przez młynarza. Na koniec Turała informuje, że młyn został zlikwidowany przez Niemców w czasie okupacji.

czwartek, 16 listopada 2023

Jan Chrzciciel Biberstein Starowieyski – właściciel Choczni na przełomie XVIII i XIX wieku

 

Herb Biberstein

Jan Chrzciciel Starowieyski herbu Biberstein był synem Jana Kantego Starowieyskiego, kapitana gwardii koronnej, stolnika latyczowskiego, a następnie zatorskiego i oświęcimskiego i Joanny z Wolskich herbu Półkozic. Nie wiadomo, gdzie się urodził, a rok jego przyjścia na świat (1740) można oszacować jedynie z wieku podanego w metryce zgonu. Możliwe, że był nieco młodszy, jeżeli prawdziwa jest dana chrztu jego ojca Jana Kantego (1721). Brak jest również wiadomości o jego wykształceniu. Według biogramu Starowieyskiego, opublikowanego w Polskim Słowniku Biograficznym, był tytułowany czasem królewskim szambelanem, „jednak godność ta nie znalazła potwierdzenia w źródłach, podobnie jak informacja, że w roku 1764 posłował z województwa krakowskiego na koronację Stanisława Augusta. Dnia 17 III 1770 otrzymał nominację na burgrabiego krakowskiego.” 3 grudnia 1782 roku Jan Chrzciciel Starowieyski udowodnił przed oświęcimskim sądem grodzkim swoje szlachectwo i został wpisany do ksiąg szlachty Królestwa Galicji i Lodomerii, wchodzącego w skład Cesarstwa Austrii, ale jeszcze 6 lat później (3 grudnia 1788 roku) został odznaczony przez króla Polski Stanisława Augusta Orderem Św. Stanisława. W tym samym roku zrezygnował z burgrabstwa krakowskiego na rzecz syna Kaspra. Na podstawie uchwały sejmowej z 30 maja 1789 roku oraz uniwersału Komisji Skarbu Koronnego został jednym z komisarzy powiatu proszowickiego w komisji „do wynalezienia ofiary z dóbr ziemskich i duchownych”. Podczas odbywającej się w tym samym roku lustracji województwa krakowskiego potwierdził przysięgą wysokość dochodów (intraty) ze swoich dóbr, natomiast nie wykazał przywileju na ich posiadanie.

Początki związków Jana Chrzciciela Starowieyskiego z Chocznią sięgają 1781 roku, kiedy to nabył ją od Franciszka Ksawerego Branickiego, ostatniego polskiego starosty barwałdzkiego. 16 marca 1781 roku dokonał własnoręcznym podpisem i pieczęcią autoryzacji zachowanych choczeńskich akt sądowych, dotyczących głównie transakcji kupna/sprzedaży i przejęć spadków, po czym ponumerował strony choczeńskiej Księgi Sądowej (od 1 do 464) i by zapobiec dopisywaniu czegokolwiek nowego parafował wszystkie wolne miejsca pod sporządzonymi dokumentami. 



Do czasu sporządzenia nowego spisu powinności pańszczyźnianych, co nastąpiło w 1789 roku, jego choczeńscy poddani odrabiali pańszczyznę lub płacili czynsze pańszczyźniane według subrepartycji z 1775 roku. Ponadto w styczniu 1782 roku Starowieyski wprowadził przejściowo konsensy małżeńskie - zgody dworu na zawieranie małżeństw.

Jego własny majątek w Choczni obejmował według zapisów Metryki Józefińskiej z lat 1785-89 50 morgów 186 i 2/6 sążni kwadratowych gruntów rolnych na który składały się: role uprawne, stawy (sprzedane w 1802 roku plebanowi) i pastwiska oraz 175 morgów 526 sążni kwadratowych lasów (głównie jodłowych).

Rządy Jana Chrzciciela Starowieyskiego w Choczni powodowały wiele konfliktów z jego choczeńskimi poddanymi. Do najgłośniejszych należały:

- bunt rady gromadzkiej z 1783 roku, zakończony wyrokiem sądowym i skazaniem wójta Michała Kręciocha na 15 plag, a radnego Ignacego Bryndzy na 3 dni pracy w kajdanach,

- skazanie wiekowego młynarza (a zarazem wójta) Jakuba Szczura na 25 plag i 5 dni aresztu o chlebie i wodzie za odmowę odrabiania dniówek pańszczyźnianych, co wiązało się z nieuznaniem dawnego przywileju królewskiego dla właścicieli młyna,

- konflikt o wycięcie 35 drzew na cele budowlane (po pożarze chałup w górnej części wsi) z dawnego lasu gromadzkiego, przejętego przez Starowieyskiego, co zakończyło się sprawą sadową w 1788 roku i skazaniem leśniczego Kazimierza Pindla oraz wszystkich pogorzelców pobierających drewno,

- odmowa opłacenia powinności i odrabiania pańszczyzny w naturze z 1795 roku, co skończyło się pismem z cyrkułu myślenickiego do gromady choczeńskiej z groźbami nałożenia kar na nieposłusznych oraz egzekucji wojskowej należytości,

- konflikt o wprowadzenie opłat od posiadanych żaren z 1798 roku.

W księdze grodzkiej oświęcimskiej odnotowano jego sprawy sądowe ze Stanisławem Michałem Duninem, właścicielem choczeńskiego sołtystwa, które dotyczyły między innymi zobowiązań poddanych Dunina wobec Starowieyskiego.

Z kolei niezaprzeczalną zasługą Starowieyskiego dla Choczni było ufundowanie drewnianego kościoła we wsi (poprzednika obecnego) wraz z wieżą dzwonnicy. W swoim testamencie przeznaczył na ten kościół 2.000 złotych polskich, z których odsetki mieli pobierać altarzyści, zobowiązani odprawiać msze św. za jego duszę. Starowieyski postawił również we wsi karczmę przy granicy z Inwałdem i murowany zajazd (austerię) w środkowej części wsi. W okolicy Choczni był znany także jako fundator kościoła w Barwałdzie i honorowy członek cechu piekarskiego w Wadowicach.

 Od 1803 roku właścicielem Choczni był jego siostrzeniec Wincenty Ferrariusz Bobrowski.

 Oprócz Choczni Starowieyski był w różnych okresach czasu właścicielem”:

- Rudz, które 15 czerwca 1774 roku nabył za 85.000 złotych polskich od podstolego kijowskiego Antoniego z Brzezia Russockiego,

- wójtostwa Mikołaj (obecnie część Wadowic),

- Starej Wsi Górnej (obecnie w gminie Wilamowice i powiecie bielskim), którą odziedziczył po śmierci ojca w 1786 roku (od nazwy tej wsi pochodzi nazwisko Starowieyskich),

- Barwałdu, Jaroszowic, Stanisławia, Gołuchowca, Ochodzy, Sułkowej, Gorzenia, Trzebieńczyc, Tomic, Tłuczani, Krzęcina, Facimiecha, Kurzelowa, Lipowej,

- części Piasków Wielkich (obecnie w w obrębie Krakowa),

- Zarzeszyna koło Książa Wielkiego (1790-1791),

- Rzonki w okolicach Bochni (od 1805 roku)

oraz kamienicy nr 456 w Rynku Głównym w Krakowie i kamienicy na Wzgórzu Wawelskim. Wymienione wyżej Barwałd, Ochodzę, Gołuchowiec i Stanisław sprzedał w 1792 roku Antoniemu Ciepielewskiemu za 184.000 złotych polskich i 150 czerwonych złotych porękawicznego (kwoty ofiarowanej przez kupującego żonie sprzedającego).

Jako ciekawostkę można potraktować, że  z inspiracji i ze wsparciem Starowieyskiego pijar Antoni Maksymilian Prokopowicz przełożył z francuskiego i opublikował „Pamiętnik od pokoju Hubertsburskiego R. 1763 aż do podziału [....] Polski R. 1775 pisany od Fryderyka króla pruskiego...”.

We wspomnianym już wyżej testamencie (z 28 stycznia 1806 roku) Starowieyski przeznaczył także znaczne sumy dla krakowskich zakonów: reformatów, kapucynów, franciszkanów, bernardynów i augustianów, a wnukowi Józefowi, synowi Józefa, zapisał wieś Rzonkę.

Zmarł 7 lutego 1806 roku w Piaskach Wielkich.

Jeżeli chodzi o jego życie prywatne, to był żonaty z Krystyną z Ossowskich herbu Gryf (wdową po burgrabim krakowskim Damianie Starowieyskiem i Józefie z Brzezia Russockim, podsędku ziemi oświęcimskiej i zatorskiej). Miał z nią następujące dzieci:

 - Szymona (ur. 1767), właściciela Dobranowic,

- Kaspra (ur. 1769), właściciela Brzegów,

- Melchiora (ur. 1769),

- Józefa (ur. 1770), właściciela Owczar,

- Krystynę (zamężną za Antonim Trzebińskim, Janem Nepomucenem Wiktorem i Ferdynandem Marassim)

oraz być może Apolonię i Karola.

poniedziałek, 6 listopada 2023

Najdawniejsze dzieje choczeńskich Zająców

 

Dawne dzieje choczeńskich Zająców były już przedstawiane w artykułach „Genealogia choczeńskich Zająców" i „Choczeńskie rody- Zającowie", ale nowe informacje o historii tego rodu odnaleźć można w niedostępnej do niedawna dla badaczy choczeńskiej Księdze Sądowej (Wójtowskiej), obejmującej koniec XVI wieku, cały wiek XVII i pierwszą połowę XVIII wieku.

Według zawartych tam dokumentów kupna-sprzedaży oraz zapisów testamentowych udało się ustalić, że Zającowie używali w XVII wieku nie tylko nazwiska Niemiec, ale również oryginalnego miana Krowi Ogon. Potwierdza to ugoda z 1645 roku między Grzegorzem Matejką a Grzegorzem Niemcem Krowim Ogonem. Tenże Grzegorz Niemiec Krowi Ogon zmarł zapewne około 1671 roku ponieważ właśnie wtedy w dzień św. Bartłomieja (24 sierpnia) jego czterej synowie: Klemens, Grygier (Grzegorz), Marcin i Jan podzielili spadek po nim w ten sposób, że głównym spadkobiercą  został Jan, mąż Jagnieski (Agnieszki), który spłacił pozostałych braci. Ich ojcowizna znajdowała się w dolnej Choczni, blisko granicy Wadowic, pomiędzy rolami Pawlików (później Żaków) i Złych Maćków. 

Początek aktu spadkowego Grzegorza Niemca Krowiego ogona

Jan i Marcin Zającowie (Niemcowie) pojawiają się wcześniej i później jako rodzice dzieci chrzczonych w Choczni oraz płatnicy podatku kościelnego (w spisach taczma). Natomiast zapisy chrztów Grzegorza (z 1640 roku) i Klemensa (z 1643 roku) widnieją w wadowickich księgach metrykalnych. Ich ojciec Grzegorz oraz matka Regina figurują tam jako Niemcowie z Choczni. Ani Grzegorz, ani Klemens nie mieli jednak dzieci w Choczni, choć pierwszy z nich mieszkał w niej jeszcze w 1680 roku, kiedy to sprzedał chałupę Urbanowi Płonce.

W wadowickich księgach metrykalnych odszukać można także chrzest Małgorzaty, córki Grygiera Krowiego Ogona z Choczni i jego żony Anny. Ponieważ ten chrzest odbył się już w 1603 roku, to  ojcem Małgorzaty nie mógł być wymieniany wcześniej Grzegorz Niemiec Krowi Ogon, a jakiś jego przodek, być  może ojciec lub dziadek. Trzy lata później Anna Niemcowa, żona Grzegorza, była matką chrzestną Reginy Cichoń (Czihon), a w 1621 roku Grzegorz Krowi Ogon poręczał za Adama Pytlika, gdy ten sprzedawał dwie role Piotrowi Matejce. Chrzest z 1603 roku można więc przyjąć za najdawniejszy znany zapis świadczący o obecności przodków Zająców w Choczni.

Jak wykazano w „Genealogii choczeńskich Zająców” osoby noszące to nazwisko w Choczni w 1973 roku były potomkami:

- Jana Zająca (Niemca), czyli głównego spadkobiercy Grzegorza Niemca Krowiego Ogona, który był wieloletnim choczeńskim przysiężnym i zmarł w 1704 roku,

- lub Walentego Zająca i Reginy z domu Piaskowicz (vulgo Kułaga - córki młynarza z dolnej Choczni), którzy pobrali się w Choczni w 1722 roku,

- lub Jana Zająca i Agnieszki Kręciochówny, którzy zawarli związek małżeński w 1766 roku,

- lub przodków spoza Choczni.

Ponadto poza Chocznią nadal używali wówczas nazwiska Zając potomkowie kowala Jana Zająca i jego poślubionej w 1758 roku żony Marianny z Balonów.

Dzięki najstarszej choczeńskiej Księdze Sądowej można powiązać w sensie genealogicznym trzy z czterech linii rodowych dawnych Zająców.

Otóż z zapisów testamentowych z 1730 i 1743 roku wynika, że Walenty Zając (przodek II z wymienionych wyżej linii rodowych) był synem Franciszka Zająca i synowcem (bratankiem) Krzysztofa Zająca. Z kolei w choczeńskich księgach metrykalnych wyczytać można, że Franciszek i Krzysztof to synowie Jana i Agnieszki, ochrzczeni odpowiednio w 1671 i 1672 roku. Czyli wiekowy w 1973 roku Stefan Zając z Choczni (nadal mieszkający na dawnej Roli Zająców/Niemców/Krowich ogonów) i jego dzieci wywodzili się również od Jana, syna Grzegorza Niemca Krowiego Ogona, tak jak mieszkający w tym samym czasie w Choczni: Zygmunt Zając spod nr 37, Anna Zając i jej bratanice Janina i Józefa (córki Bolesława) spod nr 46, Józef Jan Zając spod nr 560 oraz bracia Marian Zając (spod nr 172) i Bronisław Zając (spod nr 177a), synowie Ignacego.

Potomkami Jana Zająca (Niemca) i jego ojca Grzegorza Niemca Krowiego ogona byli też przedstawiciele tej linii Zająców, która w 1973 roku już nie mieszkała w Choczni (zachowując nazwisko Zając), a wywodziła się od kowala Jana Zająca i Marianny z domu Balon. W ustaleniu tego faktu istotny był akt spadku po wymienionym wyżej Franciszku Zającu (synu Jana i Agnieszki) z 1743 roku, na mocy którego jego włości przechodziły na synów Walentego (przodka II linii rodowej Zająców) i Józefa. Ów Józef otrzymał w spadku między innymi siedlisko i plac na kuźnię. Później przejął je jego syn Jan (mąż Marianny z Balonów), który został ochrzczony w Wadowicach w 1732 roku (jako syn Józefa, obywatela Wadowic i Agnieszki). Józef i Agnieszka chrzcili pozostałe swoje dzieci (rodzeństwo Jana) w Wadowicach lub w Choczni.

Natomiast otwarta pozostaje kwestia ewentualnych powiązań  żyjącej w Choczni w 1973 roku Marii Zając spod nr 566 (córki Jana) z resztą potomków dawnych choczeńskich Zająców, ponieważ nie wiadomo, czyim synem był jej przodek Jan Zając, notowany po raz pierwszy w 1766 roku.

poniedziałek, 16 października 2023

Choczeńscy przysięgli w latach 1576-1754

 

Według Słownika Języka Polskiego PWN przysiężny w ujęciu historycznym to pomocnik wójta wybierany przez gminę, wchodzący w skład sądu gromadzkiego.

Nazwiska dawnych choczeńskich przysiężnych z lat 1576-1754 można ustalić dziś na podstawie pierwszej Księgi Sądowej wsi Chocznia, przechowywanej w archiwum Józefa Putka.

Zawarto w niej imiona i nazwiska 32 przysiężnych, którzy pojawili się po raz pierwszy w zapisach z XVI wieku, około 70 notowanych po raz pierwszy w  XVII wieku i 39 do około połowy XVIII wieku.

Zestawienie przysiężnych z XVI wieku z podaniem najwcześniejszego roku wzmiankowania:

1576

Domal

Stanisław

1576

Kumorek

Wojciech

1576

Sczepek

Walenty

1576

Grządziel

Witek (Wincenty)

1576

Koszutek

Tomasz

1576

Głąbik

Jan

1576

Dudzik

Jędrzej

1576

Kłapouch

Łukasz

1576

Gorączka

Stanisław

1576

Gżegżółka

Matusz

1577

Kulig

Matusz

1577

Drab

Szymon

1577

Domitr

Wojciech

1577

Czabak

Matusz

1577

Wcisło

Stanisław

1578

Ryszka

Wojciech

1578

Koman

Bartosz

1580

Kieznar

Szczęsny (Feliks)

1582

Młynarz

Jakub

1582

Judasz

Szczęsny (Feliks)

1583

Drozdek

Józef

1583

Woytaszek

Paweł

1584

Kulig

Stanisław

1585

Grządziel

Michał

1585

Nędza

Wojciech

1585

Grządziel

Jędrzej

1587

Król

Stanisław

1588

Świętek

Grzegorz

1588

Wnęk

Adam

1592

Nota

Jan

1592

Gorączka

Jędrzej*

1597

Kłapouch

Jan

1597

Pawlik

Jędrzej*

 

Uwaga: Jędrzej Gorączka i Jędrzej Pawlik to ta sama osoba, zapisana pod dwoma różnymi nazwiskami, które były używane wymiennie.

Z innych źródeł wiadomo, że Łukasz i Jan Kłapouchowie byli nazywani również Bednarzami (od uprawianego zawodu), Szczęsny Kieznar występował jako Cieciak, a Jan Nota jako Cibor. Część wymienionych wyżej przysiężnych pojawia się też w XVII wieku (Wojciech Kumorek, Jędrzej Pawlik/Gorączka, Jan Kłapouch).

Zestawienie przysiężnych z XVII wieku z podaniem najwcześniejszego roku wzmiankowania:

1600

Brandys

Mikołaj

1600

Kumorek

Grzegorz

1600

Halama

Wojciech

1600

Scepkowicz

Witek (Wincenty)

1606

Wcisło

Sebastian

1606

Grządziel

Mikołaj

1609

Wilczek

Jan

1609

Haładej

Jan

1609

Koman

Paweł

1616

Guzdek

Mikołaj

1616

Haładej

Matyasz

1616

Kieznar

Bartosz

1618

Chajost

Adam

1626

Halama

Krzysztof

1626

Halama

Marcin

1626

Matejko

Walenty

1630

Szczur

Jan

1630

Halama

Adam

1630

Knap

Wincenty

1631

Guzdek

Adam

1631

Ramenda

Sebastian

1631

Bednarz

Łukasz

1631

Nota

Błażej

1631

Halama

Jan

1631

Tarkota

Jan

1636

Zarzeczny Matejko

Walenty

1636

Wilk

Józef

1636

Sczepek

Adam

1641

Rokowski

Błażej

1641

Matejko Kaczmarski

Błażej

1641

Kumorek

Walenty

1641

Tarkota

Łukasz

1641

Kłapouch

Jan

1643

Piegza

Adam

1645

Nota

Adam

1645

Wilczek

Wawrzyn

1645

Śmietana

Kliment (Klemens)

1645

Guzdek

Jakub

1645

Szymonek

Jakub

1649

Kumorek

Mikołaj

1649

Domitr

Adam

1649

Rokowski Wilczek

Marcyn (Marcin)

1649

Wilczek

Jakub

1651

Śuhaj

Sebastian

1654

Kumorek Misiek

Jan*

1654

Okrutny

Jakub

1657

Mucharski

Wojciech

1657

Scepek

Jędrzej

1660

Okoń

Wincenty

1660

Bukowski

Marcin

1660

Matejko/Matejek

Grzegorz

1665

Wilczek

Malcher (Melchior)

1665

Wcisło

Szymon

1666

Śmietanka

Grzegorz

1666

Kumorek Piątek

Jan Kanty*

1666

Szymonek

Wojciech

1669

Grabowski (Graboń)

Marcin

1669

Grządziel

Bartosz

1671

Balon

Sebastian

1671

Twaróg

Walenty

1672

Grządziel

Jan

1678

Kleśniak

Wojciech

1681

Walasek

Jan

1681

Rokowski

Jan

1681

Niemiec

Jan

1681

Wójcik

Wojciech

1695

Wider

Grigier (Grzegorz)

1696

Pindel

Jan

1696

Guzdek

Sebastian

1696

Kumorek Piątek

Tomasz

1696

Guzdek

Urban

 

Uwaga: Jan Kumorek Misiek, notowany po raz pierwszy w 1654 roku oraz Jan Kanty Kumorek Piątek (z 1666 roku) to być może ta sama osoba, posługująca się więcej niż jednym nazwiskiem – oprócz podanych także Malata.

Jan Niemiec używał także nazwiska Zając, Wojciech Kleśniak – Turała, Jakub Okrutny – Turała i Kleśniak, Jakub Szymonek – Cap, Adam i Błażej Nota – Cibor, Jan Kłapouch – Bednarz, a Łukasz Bednarz – Kłapouch.

Późniejszymi wójtami byli z tego grona: Bartłomiej Kieznar, Błażej Kaczmarski Matejko, Wojciech Mucharski, Jan Kumorek Misiek i Walenty Twaróg, a Marcin Halama najpierw był wójtem, a później przysiężnym. Natomiast Mikołaj Brandys i Jan Wilczek figurują w Księdze Sądowej również jako urzędnicy z ramienia dzierżawcy wsi.

W XVIII wieku przysiężnymi byli nadal Jan Kumorek Piątek, Jan Walasek, Jan Niemiec Zając, Urban Guzdek, Tomasz Kumorek Piątek i były wójt Walenty Twaróg.

Zestawienie przysiężnych wzmiankowanych do 1754 roku:

1707

Szczur

Jan

1707

Cap (Capik)

Tomasz

1707

Pindel

Majcher (Melchior)

1707

Balon

Wawrzyniec

1707

Styła Bylica

Paweł

1707

Guzdek

Walenty

1708

Garżel

Szczęsny (Feliks)

1720

Cap (Czap, Czapik)

Jan

1720

Guzdek

Wojciech

1725

Balon Dąbrowski

Marcin

1726

Pindel

Paweł

1726

Matejko Wawrzyńczak

Grzegorz

1727

Guzdek

Mikołaj

1726

Cap (Czap)

Maciej

1791

Szczur

Andrzej

1791

Szczur

Mateusz

1791

Balon

Maicher (Melchior)

1729

Szczur

Wojciech

1729

Łańcucki

Stanisław

1730

Żak

Wawrzyniec

1732

Paździora Góralczyk

Walenty

1735

Szczur

Jakub

1736

Matejko Wawrzyńczak Widlarz

Kazimierz

1736

Guzdek

Józef

1736

Pietruszka

Marcin

1736

Woźniak

Jan

1736

Kumorek

Wojciech

1739

Styła

Franciszek

1739

Balon

Walenty

1739

Koman

Franciszek

1749

Pindel

Józef

1749

Matejko Wawrzyńczak Widlarz

Wawrzyniec

1749

Drapa

Michał

1749

Szczur

Jakub

1751

Balon

Józef

1751

Guzdek

Antoni

1751

Ramenda

Antoni

1754

Graca

Jakub

1754

Kumorek

Józef

Wymienieni wyżej: Wawrzyniec Balon, Walenty Guzdek, Maciej Cap, Józef Balon i Jakub Szczur (z 1749 roku) zostali wybrani później wójtami.

Warto zwrócić uwagę, że wiele nazwisk choczeńskich przysiężnych z lat 1576-1754 było używanych w Choczni jeszcze w XX wieku (Balon, Bylica, Cap, Cibor, Dąbrowski, Drapa, Garżel, Góralczyk, Graboń, Graca, Grządziel, Guzdek, Koman, Kumorek, Piątek, Pietruszka, Pindel, Ramenda, Rokowski, Styła, Szczur, Szymonek, Świętek, Twaróg, Wcisło, Wider, Widlarz, Woźniak, Wójcik, Zając, Żak) oraz występuje wśród obecnych mieszkańców. W Choczni mieszkają również na przykład: Piegzowie, Wilkowie, Matejkowie, Kiznarowie, czy Tarkotowie, ale w ich przypadku nie widać związków rodzinnych z dawnymi przysiężnymi o tych samych lub zbliżonych nazwiskach.