Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zając. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zając. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 6 listopada 2023

Najdawniejsze dzieje choczeńskich Zająców

 

Dawne dzieje choczeńskich Zająców były już przedstawiane w artykułach „Genealogia choczeńskich Zająców" i „Choczeńskie rody- Zającowie", ale nowe informacje o historii tego rodu odnaleźć można w niedostępnej do niedawna dla badaczy choczeńskiej Księdze Sądowej (Wójtowskiej), obejmującej koniec XVI wieku, cały wiek XVII i pierwszą połowę XVIII wieku.

Według zawartych tam dokumentów kupna-sprzedaży oraz zapisów testamentowych udało się ustalić, że Zającowie używali w XVII wieku nie tylko nazwiska Niemiec, ale również oryginalnego miana Krowi Ogon. Potwierdza to ugoda z 1645 roku między Grzegorzem Matejką a Grzegorzem Niemcem Krowim Ogonem. Tenże Grzegorz Niemiec Krowi Ogon zmarł zapewne około 1671 roku ponieważ właśnie wtedy w dzień św. Bartłomieja (24 sierpnia) jego czterej synowie: Klemens, Grygier (Grzegorz), Marcin i Jan podzielili spadek po nim w ten sposób, że głównym spadkobiercą  został Jan, mąż Jagnieski (Agnieszki), który spłacił pozostałych braci. Ich ojcowizna znajdowała się w dolnej Choczni, blisko granicy Wadowic, pomiędzy rolami Pawlików (później Żaków) i Złych Maćków. 

Początek aktu spadkowego Grzegorza Niemca Krowiego ogona

Jan i Marcin Zającowie (Niemcowie) pojawiają się wcześniej i później jako rodzice dzieci chrzczonych w Choczni oraz płatnicy podatku kościelnego (w spisach taczma). Natomiast zapisy chrztów Grzegorza (z 1640 roku) i Klemensa (z 1643 roku) widnieją w wadowickich księgach metrykalnych. Ich ojciec Grzegorz oraz matka Regina figurują tam jako Niemcowie z Choczni. Ani Grzegorz, ani Klemens nie mieli jednak dzieci w Choczni, choć pierwszy z nich mieszkał w niej jeszcze w 1680 roku, kiedy to sprzedał chałupę Urbanowi Płonce.

W wadowickich księgach metrykalnych odszukać można także chrzest Małgorzaty, córki Grygiera Krowiego Ogona z Choczni i jego żony Anny. Ponieważ ten chrzest odbył się już w 1603 roku, to  ojcem Małgorzaty nie mógł być wymieniany wcześniej Grzegorz Niemiec Krowi Ogon, a jakiś jego przodek, być  może ojciec lub dziadek. Trzy lata później Anna Niemcowa, żona Grzegorza, była matką chrzestną Reginy Cichoń (Czihon), a w 1621 roku Grzegorz Krowi Ogon poręczał za Adama Pytlika, gdy ten sprzedawał dwie role Piotrowi Matejce. Chrzest z 1603 roku można więc przyjąć za najdawniejszy znany zapis świadczący o obecności przodków Zająców w Choczni.

Jak wykazano w „Genealogii choczeńskich Zająców” osoby noszące to nazwisko w Choczni w 1973 roku były potomkami:

- Jana Zająca (Niemca), czyli głównego spadkobiercy Grzegorza Niemca Krowiego Ogona, który był wieloletnim choczeńskim przysiężnym i zmarł w 1704 roku,

- lub Walentego Zająca i Reginy z domu Piaskowicz (vulgo Kułaga - córki młynarza z dolnej Choczni), którzy pobrali się w Choczni w 1722 roku,

- lub Jana Zająca i Agnieszki Kręciochówny, którzy zawarli związek małżeński w 1766 roku,

- lub przodków spoza Choczni.

Ponadto poza Chocznią nadal używali wówczas nazwiska Zając potomkowie kowala Jana Zająca i jego poślubionej w 1758 roku żony Marianny z Balonów.

Dzięki najstarszej choczeńskiej Księdze Sądowej można powiązać w sensie genealogicznym trzy z czterech linii rodowych dawnych Zająców.

Otóż z zapisów testamentowych z 1730 i 1743 roku wynika, że Walenty Zając (przodek II z wymienionych wyżej linii rodowych) był synem Franciszka Zająca i synowcem (bratankiem) Krzysztofa Zająca. Z kolei w choczeńskich księgach metrykalnych wyczytać można, że Franciszek i Krzysztof to synowie Jana i Agnieszki, ochrzczeni odpowiednio w 1671 i 1672 roku. Czyli wiekowy w 1973 roku Stefan Zając z Choczni (nadal mieszkający na dawnej Roli Zająców/Niemców/Krowich ogonów) i jego dzieci wywodzili się również od Jana, syna Grzegorza Niemca Krowiego Ogona, tak jak mieszkający w tym samym czasie w Choczni: Zygmunt Zając spod nr 37, Anna Zając i jej bratanice Janina i Józefa (córki Bolesława) spod nr 46, Józef Jan Zając spod nr 560 oraz bracia Marian Zając (spod nr 172) i Bronisław Zając (spod nr 177a), synowie Ignacego.

Potomkami Jana Zająca (Niemca) i jego ojca Grzegorza Niemca Krowiego ogona byli też przedstawiciele tej linii Zająców, która w 1973 roku już nie mieszkała w Choczni (zachowując nazwisko Zając), a wywodziła się od kowala Jana Zająca i Marianny z domu Balon. W ustaleniu tego faktu istotny był akt spadku po wymienionym wyżej Franciszku Zającu (synu Jana i Agnieszki) z 1743 roku, na mocy którego jego włości przechodziły na synów Walentego (przodka II linii rodowej Zająców) i Józefa. Ów Józef otrzymał w spadku między innymi siedlisko i plac na kuźnię. Później przejął je jego syn Jan (mąż Marianny z Balonów), który został ochrzczony w Wadowicach w 1732 roku (jako syn Józefa, obywatela Wadowic i Agnieszki). Józef i Agnieszka chrzcili pozostałe swoje dzieci (rodzeństwo Jana) w Wadowicach lub w Choczni.

Natomiast otwarta pozostaje kwestia ewentualnych powiązań  żyjącej w Choczni w 1973 roku Marii Zając spod nr 566 (córki Jana) z resztą potomków dawnych choczeńskich Zająców, ponieważ nie wiadomo, czyim synem był jej przodek Jan Zając, notowany po raz pierwszy w 1766 roku.

poniedziałek, 19 czerwca 2023

Genealogia choczeńskich Zająców

 

Opierając się na listach wyborczych z 1973 roku, jako źródle obejmującym wszystkich dorosłych mieszkańców Choczni oraz księgach metrykalnych można pokusić się o ustalenie genealogii choczeńskich Zająców sprzed 50 lat. Niektórzy z nich wywodzili się spoza Choczni:

  • Eugeniusz Zając i jego siostrzeniec Stanisław Zając z córką Zofią  i synem Zdzisławem spod nr 532, pochodzili od Michała Zająca z Radoczy, tak samo jako Stanisław i jego syn Eugeniusz spod nr 702;
  • urodzony we Francji Edmund Zając spod nr 198 był synem Tomasza z Zawadki, z której pochodził też Stanisław Zając, syn Jana, spod nr 62. Na liście wyborców znalazły się również dzieci tego Stanisława, urodzone w Choczni: Kazimiera i Józef spod nr 62a;
  • Anna Zając spod nr 17 była córką Antoniego i Anny Książek i prawdopodobnie urodziła się w Wadowicach, tak jak jej starsza siostra Józefa;
  • brak jest w Choczni metryki chrztów: Stanisława spod nr 530 (syna Józefa), jego córki Lucyny i syna Henryka oraz Mieczysława Zająca spod nr 780,
  • śladem po obecności w Choczni Zająców z Jaroszowic, była w 1973 roku Maria Zając z domu Gazda spod nr 214, wdowa po pochodzącym stamtąd Stanisławie.

Pozostali Zającowie z listy wyborców z 1973 roku wywodzili się od:


1.      Jana Zająca i jego żony Agnieszki, którzy notowani są już w Choczni w 1659 roku,

2.      Walentego i Reginy z domu Piaskowicz, którzy pobrali się w Choczni w 1724 roku,

3.      Jana Zająca i Agnieszki Kręcioch, którzy zawarli małżeństwo w Choczni w 1766 roku.

ad 1

Potomkami Jana i Agnieszki  z XVII wieku byli:

·         Zygmunt Zając, syn Jana spod nr 37,

·         Anna Zając spod nr 46 i jej bratanice Janina oraz Józefa, córki Bolesława,

·         Honorata Zając spod nr 560 i jej syn Józef Jan,

·         bracia Marian Zając spod nr  172 i Bronisław Zając spod nr 177a, synowie Ignacego.

O ile Zającowie spod nr 37, 46 i 560  stanowili bliską rodzinę, ponieważ Jan, ojciec Zygmunta był bratem Anny spod nr 46, a Honorata spod 560 była ich kuzynką, to linia Mariana i Bronisława oddzieliła się od nich już w XVIII wieku. Anna, Zygmunt, Honorata, Józef Jan, Janina i Józefa byli potomkami Urbana Zająca (ur. 1754), prawnuka Jana i Agnieszki z XVII wieku, a Marian i Bronisław wywodzili się od jego starszego brata Ignacego (ur. 1748).

ad 2

Natomiast od Walentego Zająca i Reginy z domu Piaskowicz alias Kułaga pochodził tylko długowieczny Stefan Zając (1882-1981), jego syn Jan i czworo dzieci Jana obecnych na liście wyborców: Anna (animatorka kultury związana z Wadowickim CK), Paweł, Janina i Jadwiga.

ad 3

Jeszcze mniej liczni byli potomkowie Jana Zająca i Agnieszki Kręcioch z XVIII wieku, których w spisie wyborców reprezentowała tylko Maria Zając spod nr 556, córka Jana.

Pokrewieństwa tych trzech historycznych linii Zająców nie da się wyjaśnić w oparciu o księgi metrykalne. Można jednak przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że protoplaści linii I i II byli ze sobą  powiązani rodzinnie i ich potomków z 1973 roku można nazwać bardzo odległymi kuzynami. W ten sam sposób można określić innych Zająców, żyjących w 1973 roku, ale już poza Chocznią, którzy wywodzili się od kowala Jana Zająca i jego poślubionej w 1758 roku żony Marianny z domu Balon. Przedstawicielami tej wygasłej w Choczni linii byli wymienieni wyżej restaurator Teodor Zając i jego dzieci: Szczepan (w 1973 roku mieszkaniec Kleczy), Jan i Anna (w Wadowicach), Kazimierz (w Sosnowcu) i Adelajda (też w Wadowicach, choć tuż przy granicy z Chocznią).

poniedziałek, 25 lipca 2022

Choczeńska kronika wypadków - część XVII

 "Nowiny" z 18 listopada 1905 roku podawały podobną informację, co "Deutsches Volksblatt" z 21 listopada tego samego roku (link):

Wypadek na kolei

Z Wadowic donoszą: Na tutejszej stacyi kolejowej najechał onegdaj pociąg osobowy nr 2.365 na konia z wozem, należącym do Władysława Widlarza z Choczni. Koń został ciężko pokaleczony, a wóz rozleciał się w drobne kawałki. Powodem wypadku było pozostawienie konia z wozem bez dozoru. 

----

Z kolei "Nowiny" z 27 lipca 1911 roku informowały:

W Choczni u Katarzyny Czech zajął się budynek mieszkalny, a ogień, dzięki energii komendanta straży pożarnej w Choczni, zlokalizowano.W Brodach ad Kalwarya budynek mieszkalny i budynki gospodarcze ze zbiorami Kołodzieja w samo południe spaliły się do szczętu — przytem spaliła się krowa, świnia i pies na łańcuchu. Dnia 23 b. m. spalił się w Wożnikach dom Sobków z całem urządzeniem o 10 rano. W tym samym dniu w Skawcach obrócił pożar w perzynę 18 domów ze stogami siana, zboża i wszelkiem urządzeniem, t. j. 1/5 część całej wioski.

----

O następnych pożarach w Choczni napisano w "Nowinach" z 22 sierpnia 1912 i 7 czerwca 1913 roku:

 W ubiegłym tygodniu zniszczył pożar kilka zabudowań gospodarskich we wsi Chobot koło Wadowic — z dymem poszły dotychczasowe zbiory. Szkoda nie była ubezpieczona. Pożar wznieciło uderzenie pioruna podczas szalejącej nad okolicą burzy. W tym samym czasie w pobliskiej wsi Tarnawie zabił piorun kobietę, uderzając w dzwonnicę kaplicy, w której zabobonna wieśniaczka dzwoniła „dla rozpędzenia chmur". W Choczni zniszczył pożar realność p. Józefa Zielińskiego, który po powrocie z Ameryki urządził sobie piękne gospodarstwo. Ubezpieczone było w tow. „Wisła", które dotąd nie wysłało komisyi, mimo, że od pożaru minęło już sporu czasu. W Wadowicach zapalił się d. 16-go bm. w realności 1. 88 w Rynku skład rupieci. Pożar groził rozszerzeniem się, mieszkańcy jednak nie wezwali straży, ale przez dwa dni gasili sami ogień — na próżno. Dopiero trzeciego dnia, kiedy ogień począł się wzmagać zawiadomiono straż, która pożar ugasiła. Niebezpieczeństwo było wielkie, zwłaszcza, że w kamienicy tej i dwu sąsiednich (jednego właściciela) niema studzien.

----

 Z Wadowic donosi nasz korespondent:

W Choczni, gminie odległej 3 km od Wadowic, po zburzeniu starego budynku mieszkalnego i stajni, przeniósł Andrzej Zając, woźny sądowy, całe urządzenie domowe i sprzęty do stodoły, gdzie dnia 29 bm o godzinie 12 w południe, wskutek nieostrożności robotników powstał w stodole tej pożar, w której spaliło się wszystko mienie Zająca. Szkodę oszacowano na 2000 koron. W trzy dni w tej samej wsi spaliło się gospodarstwo Widlarza, a równocześnie spalił się w Inwałdzie budynek, w którym 5-letnie dziecko poniosło śmierć w płomieniach.

----

Na koniec o pożarze, do którego nie doszło wprawdzie w Choczni, ale w opisie którego przewija się (w negatywnym świetle) chocznianin Antoni Pindel:

 W dniu 14-go lipca b. r. w Lipniku o g. wpół do 11-tej w nocy, wybuchł pożar szkolnego budynku przy 5-cio klasowej szkole niemieckiej, który doszczętu zgorzał. Przyczyna pożaru była następująca : Jak już kilkakrotnie w gazetach pisano, że kierownikiem tej to szkoły jest niejaki Antoni Pindel z Choczni rodem, polak ale dla judaszowkiego grosza duszą i ciałem oddany na usługi niemcom, posiada zaufanie i cieszy się ichże opieką za to, że w germanizacyi polskiej dziatwy w jego szkole jest mistrzem, według życzenia prusaków. Zato mu ta krzyżacka mać płaci z funduszów gminnych dodatku do jego stałej pensyi 500 K. rocznie i opał. Mając podostatkiem suchego opału — małżonka jego chcąc urządzić kąpiel dla siebie i dzieci swoich, rozpaliła o godzinie 1 i z południa, palił się aż do godziny 8 wieczór, przezto rozpalił się nietylko piec, ale i nawet i komin i wskutek gorąca wybuch pożar. Gdyby taka pani Pindlowa, za swoje pieniądze opał kupowała, myślę żeby go lepiej szanowała; ale że opał zadarmo, paliła całe półdnia gdyby w piekle tak ostrożną niebędąc, aż budynek spaliła. Spaliło się 25 ław szkolnych, które Wielmożna p. Pindlowa kazała z klas wynieść do stodoły spalonego budynku. Przez nieostrożność, naraziła gminę jak i sąsiada p. W. Rytko na znaczną szkodę, a kto odpowie za te szkody, wykaże śledztwo. ("Obrona Ludu" z 29 lipca 1906 roku)


piątek, 18 listopada 2016

Nauczyciele z Choczni- Anna Zając

Anna nie była rodowitą chocznianką- przyszła na świat 29 maja 1896 roku w Krakowie w rodzinie mistrza krawieckiego Jana Kumali i jego żony Marii z Gąciarskich.
Ale już jako dziecko przeprowadziła się z rodzicami do Choczni, w której mieszkała co najmniej od 1901 roku, w domu nr 2 blisko granicy Wadowic (przy obecnej ulicy Kościuszki).
Po ukończeniu szkoły ludowej w Wadowicach podjęła dalszą naukę w seminarium nauczycielskim w Kętach.
Anna Kumala z profesorami i koleżankami z seminarium nauczycielskiego
 w Kętach- w tylnym rzędzie piąta z lewej
Początkowo pracowała w szkole w Trzebuni koło Myślenic, a następnie w Inwałdzie, gdzie po poślubieniu Szczepana Zająca z Choczni urodziła syna Lucjana.
Później rodzina Zająców przeniosła się do Jeleśni, w której Szczepan prowadził piekarnię. Natomiast Anna z Jeleśni dojeżdżała do pracy w szkole w Żywcu Sporyszu, a następnie w Łysinie koło Okrajnika.
W 1928 roku w Jeleśni urodziło się drugie dziecko Anny i Szczepana- córka Danuta.
Anna Zając z dziećmi
Kolejnym etapem pracy zawodowej Anny była szkoła w Kocierzu Moszczanickim. Anna z mężem i dziećmi zamieszkała tam w postawionym kilka lat wcześniej budynku szkolnym. Oprócz godzin pensum poświęcała czas na prowadzenie: świetlicy, chóru, teatru amatorskiego, szkolnego ogródka kwiatowo- warzywnego,  sklepiku, kursów gotowania i pieczenia oraz koła Związku Młodzieży Wiejskiej "Wici".
W roku szkolnym 1933/34 uczyła 30 godzin tygodniowo - wszystkich przedmiotów w II i III klasie oraz języka polskiego, historii i śpiewu w klasach IV i V z pensją w wysokości 243 złote.
Według pisma Tymczasowego Zarządu Gminy w Kocierzu z 1934 roku nauczycielka Zając miała wrogo nastrajać dzieci do prorządowej organizacji "Strzelec", której przewodziła kierowniczka miejscowej szkoły p. Gąsiorkowa. Ale wezwany do kuratorium w Białej wójt Mieszczak stwierdził, że nie wie kiedy, w jaki sposób i gdzie do tego wrogiego nastrajania miało dochodzić oraz nie zna tła zatargów Gąsiorkowej z Zającową, a pismo powstało na prośbę sekretarza gminy Szymalskiego, który może potwierdzić zarzuty w nim zawarte.
Od 7 stycznia 1936 roku Gąsiorkowa została służbowo przeniesiona do innej placówki, a pełniącą obowiązki kierowniczki została Anna Zając. Do pomocy otrzymała tymczasową nauczycielkę Józefę Jaworską.
Na ten fakt ponownie zareagowały lokalne władze, domagając się pisemnie odwołania Anny Zając z powodu prowadzenia destrukcyjnej roboty, niechętnego odnoszenia się do miejscowej ludności i wysyłania tendencyjnych pism do władz zwierzchnich, które nastrajają negatywnie do władz gromady Kocierz.
W tle tego konfliktu była sprawa nadużyć wymienionego wyżej wójta Mieszczaka (później sołtysa i przewodniczącego Rady Szkolnej Miejscowej), przy dostarczaniu opału do szkoły, o czym donosiła władzom zwierzchnim kierowniczka Zając. Z powodu braku opału zajęcia w szkole były przerwane 6 kwietnia 1936 roku i ponownie od 4 listopada tego samego roku. Wobec sołtysa wdrożono postępowanie dyscyplinarne o przywłaszczenie sobie drewna opałowego - z pobranych 32 metrów sześciennych dostarczył do szkoły tylko 4.
W okresie 1936-39 Anna Zając poświęcała na nauczanie 28 godzin tygodniowo, do czego dochodziły obowiązki administracyjne oraz prowadzenie Towarzystwa Popierana Budowy Publicznych Szkół Powszechnych i szkolnego ogródka kwiatowo- warzywnego. W pracy w bibliotece i opiece nad pomocami szkolnymi wyręczała ją nauczycielka Jaworska.

Przed szkołą w Kocierzu- trzeci z lewej w pierwszym rzędzie Szczepan Zając
-mąż Anny, a ona sama znajduje się z tyłu (głowa na tle okna)
W Kocierzu Moszczanickim Anna pozostała również w okresie II wojny światowej, prowadząc jawne nauczanie ponad 150-ciu uczniów.
14 kwietnia 1945 roku objęła na kilka miesięcy stanowisko kierowniczki tej placówki, otrzymując 3 czerwca wotum nieufności na walnym zgromadzeniu mieszkańców Kocierza.
Od września 1945 roku Anna Zając kierowała szkołą podstawową w Woźnikach. Ostatnie lata pracy zawodowej spędziła w szkole podstawowej w Kleczy, w której uczyła aż do emerytury.
Zmarła 22 lipca 1976 roku i została pochowana na cmentarzu parafialnym w Choczni. Napis na jej nagrobku informuje, że jako pedagog przepracowała 44 lata.
Anna Zając była siostrą dość znanego malarza Jana Krzyszkowskiego (wcześniej Kumala), który uwiecznił ją na portrecie namalowanym w 1937 roku.
Portret Anny Zając autorstwa jej brata Jana (1937)

Wszystkie zamieszczone ilustracje pochodzą z prywatnego archiwum Anny Michalik, wnuczki Anny Zając z domu Kumala i zostały udostępnione dzięki jej uprzejmości.



środa, 9 listopada 2016

Choczeńskie rody- Zającowie

Zającowie są obecni w Choczni co najmniej od połowy XVII wieku. Pierwszy czytelny zapis w choczeńskich księgach metrykalnych, w którym pojawia się to nazwisko, jest datowany na 1659 rok. Właśnie 2 kwietnia tegoż roku ówczesny proboszcz ksiądz Kacper Sasin odnotował chrzest Anny, córki Jana i Agnieszki Zająców.
Jak wynika natomiast z cztery lata późniejszego spisu płatników podatku kościelnego (taczma), w Choczni mieszkały dwie rodziny Zająców: wymienionego wcześniej Jana Zająca oraz sąsiadującego z nim Marcina (Marcyna) Zająca. Ten fakt znajduje pełne potwierdzenie w kolejnych zapiskach o chrztach Zająców w Choczni, w których to na przemian jako rodzice pojawiają Jan z Agnieszką lub Marcin z Reginą. A ich nazwiska zapisywane są w formie: Zając, Zayąc, Zajonc, Zayonc, Zaiacz, Zaiączyk lub Zaiączów.
Wspomniane wcześniej spisy płatników taczma przynoszą jeszcze dwie inne, istotne informacje na temat choczeńskich Zająców.
Po pierwsze pozwalają określić usytuowanie pól Jana i Marcina Zająców. Ich role znajdowały się w dolnej części wsi, rozciągając się na południowy wschód od Choczenki, w kierunku włości wójtostwa Mikołaj i granicy Zawadki. Od granicy Wadowic oddzielała je jedynie rola Żakowa.
Po drugie zaś spisy taczma wykazują, że Jan i Marcin Zającowie bywali również określani innym nazwiskiem- Niemiec i właśnie jako Niemcowie/Niemczykowie figurują na przykład w zestawieniu z 1665 roku. Nie sposób dziś ustalić, czy wiązało się to z niemieckim pochodzeniem przodków Jana i Marcina Zająców, ale nie jest to wykluczone.
Niemcowie byli notowani jako mieszkańcy Choczni jeszcze wcześniej niż Zającowie. W wadowickich księgach chrztów zachowały się zapisy o kilku dzieciach niejakiego Grzegorza Niemca z Choczni, a najstarszy z nich ma datę 26 luty 1629.
Na związki Zająców z Niemcami wskazują również listy z Saksonii, które Tomasz Zając (urodzony w 1662 roku syn Jana i Agnieszki) kierował za pośrednictwem andrychowskich kupców do swojego brata w Choczni, o czym wspomina w jednej ze swoich książek Józef Putek.
W XVIII wieku choczeńscy Zającowie oprócz uprawy roli trudnili się często kowalstwem (Andrzej, Jan, Maciej i Paweł) lub szewstwem (Sebastian, Urban i Tomasz). 
Tenże szewc Tomasz Zając, syn Walentego i Reginy, był także wieloletnim przysiężnym (radnym) choczeńskim (1786-1798). 
A jego ojciec Walenty w 1760 roku ustanowił zapis na swój grunt, na mocy którego po wieczne czasy miano odprowadzać corocznie na rzecz kościoła choczeńskiego „funta wosku lub groszy praskich sześć”.
Jak dowiedzieć się można z Metryki Józefińskiej, austriackiego katastru gruntowego, rola Zajączkowska (w tym grunty Walentego) pod koniec XVIII wieku znajdowała się w Niwie Od Wadowic, czyli w tym samym miejscu, co ponad 100 lat wcześniej. Graniczyła wówczas z rolą Żakowską i pólrolkiem Złomaczowskim.
W pierwszej połowie XIX wieku choczeńscy Zającowie oprócz uprawy roli i rzemiosła, kosztem dużych wyrzeczeń, zaczęli kształcić swoich synów, nawet w miejscach bardzo odległych od Choczni. Przykładem może być tu Szymon Zając z Choczni, który w 1829 roku był uczniem gimnazjum aż w Bratysławie.
Kolejny spis własności rolnej i leśnej z lat 1844-1852 wymienia w Choczni 11 gospodarzy o nazwisku Zając, posiadających w sumie 66 mórg gruntu. Ich parcele usytuowane były już nie tylko w dawnej roli Zajączkowskiej- w Niwie Od Wadowic (parcele Antoniego, Jakuba, Macieja, Wojciecha i Wawrzyńca), ale również w niwach położonych powyżej kościoła parafialnego- zarówno na północny zachód od Choczenki (parcele Marcina i Franciszka Zająców), jak i na południowy wschód (parcele Wacława i innego Franciszka), a nawet powyżej sołtystwa- w Niwie Od Lasu Górnica (parcele Michała i Mateusza Zająców).
Właśnie posiadłości tych dwóch ostatnich były największe spośród wszystkich choczeńskich Zająców. Michał i Mateusz spod numeru 91 byli współwłaścicielami ponad 18 mórg, przynoszących roczny dochód w wysokości ponad 50 florenów. Największy indywidualny dochód przynosiło jednak nieco mniejsze gospodarstwo Jakuba Zająca z Niwy Od Wadowic, zajmujące pod tym względem pozycję 133 na 408 gospodarstw.
Na podstawie listy członków choczeńskich Towarzystw Wstrzemięźliwości i Trzeźwości (1844-45) szacować można, że nazwisko Zając należało wówczas do najczęstszych w Choczni. Nosiło go 47 dorosłych członków i członkiń wymienionych wyżej towarzystw- więcej było jedynie Szczurów, Kręciochów, Pindlów, Guzdków i Ciborów.
Najbardziej znanym choczeńskim Zającem w drugiej połowie XIX wieku był Szymon Zając, syn Wacława, członek Rady Szkolnej Miejscowej w 1877 roku.
Na ten okres czasu przypadają też narodziny kilku następnych osób o nazwisku Zając, które przez swoją późniejszą działalność i pracę trwale zapisały się w historii Choczni (i nie tylko).
Można wymienić tu:
  • Teodora Zająca (1872-1923) karczmarza z Dolnej Choczni, zasłużonego przy budowie szkoły, jako jeden z czterech inwestorów w imieniu wsi (od 1910 roku), członka „Sokoła”, przewodniczącego zarządu Spółki Oszczędności i Pożyczek (Kasy Stefczyka),
  • Józefa Zająca (1890-1974) artystę malarza, absolwenta Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, nauczyciela rysunku m.in. w Lublińcu i w Rabce- LINK,
  • Jana Zająca, murarza, budowniczego szkoły w Choczni dolnej, członka Rady Nadzorczej Kasy Stefczyka (1920),
  • Andrzeja Zająca (1877-1960), działacza ludowego i samorządowego, bliskiego współpracownika Józefa Putka, pełniącego m.in. fukcje: wicewójta Choczni, kierownika mleczarni, przewodniczącego zarządu Kasy Stefczyka, zastępcy przewodniczącego „Chłopskiego Stowarzyszenia Wydawniczego”.
Druga połowa XIX wieku to także okres, w którym choczeńscy Zającowie i Zającówny na większą skalę zaczęli zawierać związki małżeńskie poza wsią i wyprowadzać się z Choczni, nie tylko w najbliższe okolice. Na przykład służące Katarzyna i Elżbieta Zając, które wyszły za mąż w Białej (odpowiednio w 1875 i 1871 roku) i szewc Józef Zając (ur. 1848), który swoją żonę poślubił na Węgrzech. 
Rozpoczęła się również emigracja zarobkowa. 
W 1889 roku Jakub Zając z Choczni zatrudnił się do pracy w kopalni węgla kamiennego w Ostrawie, a w poszukiwaniu szans na lepsze życie kilku Zająców wyjechało aż za ocean. Ich dzieci rodziły się już w Ameryce, zapoczątkowując tamtejsze linie tego rodu. Tak było w przypadku: Karola Zająca (ur. 1874), Stanisława Zająca (ur. 1894) i Stanisława Zająca (ur. 1877).
Po wybuchu wojny Stanisław (Stanley) Zając (ur. 1894) i Szymon Zając (ur. 1886) otrzymali wezwanie do poboru do armii Stanów Zjednoczonych.
A z pozostałych w kraju w wojnie uczestniczył m.in.  Antoni Zając (ur. 1896), żołnierz 56 pułku piechoty, ranny w czasie działań wojennych.
Po odzyskaniu niepodległości, oprócz osób już wymienionych, wyróżniali się:
  • Szczepan Zając (1899-1979) mechanik, inkasent i urzędnik, którego żona Anna z domu Kumala (1896-1976) kierowała szkołą w Kocierzu Moszczanickim,
  • jego brat Jan Karol Zając (1906-1985) kapitan drużyny piłkarskiej „Olimpia” Chocznia w latach 20-stych XX wieku, później wadowicki urzędnik,
  • Ignacy Zając (1903-1967) zastępca radnego choczeńskiej gromady (1939),
  • Józef Zając – radny gromadzki 1935-1939,
  • Szymon Zając (ur. 1886) - członek rady nadzorczej Kasy Stefczyka w Choczni w 1932 roku
oraz nauczycielki
  • Urszula Zając (1904-1990) nauczycielka w Kaniowie i Nowej Wsi,
  • Adelajda Zając po mężu Czermińska (1908-2003), nauczycielka na kresach wschodnich,
  • Waleria Zając po mężu Tyszkiewicz (1911-1993) także nauczycielka na kresach wschodnich.
W USA wychodziły za mąż: Tekla Zając (ur. 1896), po mężu Więckowski oraz Wiktoria Zając (ur. 1907), po mężu Okraski.


W czasie II wojny światowej:
  • w Katyniu zamordowany został podporucznik Stanisław Zając syn Stefana (1910-1940), absolwent wadowickiego gimnazjum (1930), urzędnik skarbowy,
  • w więzieniu w Mysłowicach zginął Stanisław Zając syn Jana (1919-1942),
  • podporucznik Kazimierz Zając (1915-2007) dostał się do niemieckiej niewoli i został uwięziony w oflagu w Prenzlau,
  • wymieniona powyżej Waleria Zając (Tyszkiewicz) została deportowana w głąb Związku Radzieckiego, skąd udało jej się wydostać z armią gen. Andersa. Uczyła w obozie dla polskich uchodźców w Valivade w Indiach i kierowała przez pewien czas miejscową szkołą.

Natomiast po II wojnie światowej w prace na nowo powstałej choczeńskiej gminy włączyli się:
  • Bolesław Zając syn Andrzeja (1910-1972) radny członek komisju oświatowej, rolnej, siewnej i przeciwpożarowej, sekretarz Rady Opiekuńczej Hufca Przysposobienia Wojskowego i WF,
  • Stefan Zając syn Jana  (1882-1981) roku radny Gminy Chocznia z ramienia Stronnictwa Pracy, członek komisji zdrowia oraz kwaterunkowo/mieszkaniowej,
Samorządowcem był też brat Bolesława – Władysław Zając (1913-1985) krakowski szewc, działający w tamtejszej radzie i w krakowskim chórze „Hejnał”.


W tym samym cyklu: