Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XVII wiek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą XVII wiek. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 16 lutego 2026

Zajazd na Sołtystwo w połowie lat 60. XVII wieku

 W ponad 670-letniej historii Choczni zbrojne starcia na jej terenie należały do rzadkości. Mieszkańcy mieli szczęście unikać bezpośrednich działań wojennych zarówno podczas I i II wojny światowej, jak i w czasach wcześniejszych konfliktów toczonych przez monarchię Habsburgów czy Rzeczpospolitą. Ostatni taki epizod wydarzył się w połowie lat 60. XVII wieku, gdy doszło do lokalnego, lecz gwałtownego konfliktu o majątek sołtysi w górnej części wsi.

Właścicielami tego folwarku była w tym okresie rodzina Szczurów, potomków Grzegorza Scurzyka, który otrzymał królewskie nadanie na te dobra w 1582 roku za zasługi wojenne poniesione przez niego podczas oblężenia Pskowa, w trakcie wojny Rzeczpospolitej z Moskwą. Król Stefan Batory nie podniósł wprawdzie Scurzyka do stanu szlacheckiego, ale przyznał mu oprócz własności ziemskiej część praw przynależnych wtedy jedynie szlachcie.

W 1633 roku przywilej na Sołtystwo potwierdził Adamowi Szczurowi, synowi Grzegorza, król Władysław IV Waza. Tenże Adam nadal "trzymał Sołtystwo" w czasie lustracji dóbr królewskich, przeprowadzonych po najeździe szwedzkim (Potopie).

Ale niewiele później, w 1665 roku, król Jan Kazimierz doceniając odwagę, dawne zasługi wojenne i wierność monarsze szlachcica Wojciecha Jezierskiego herbu Prus zdecydował, że odtąd dożywotnim właścicielem Sołtystwa w Choczni będzie właśnie on, a nie Szczurowie. Jezierski otrzymał pełnię praw do pól, lasów, sadów, łąk, ogrodów, stawów, młynów, sadzawek, strumieni, karczm i zabudowań wchodzących w skład tego folwarku, stawał się nowym panem dla poddanych sołtysich i mógł pobierać od nich przynależne czynsze. Zwolniono go również z obowiązku wystawiania hajduka do pieszych wojsk królewskich, który nałożony był wcześniej na Szczurów. W zamian za to w razie wojny i zwołania pospolitego ruszenia szlachty musiał się stawić osobiście pod komendę lokalnej chorągwi lub przysłać w swoim zastępstwie pachołka na dobrym koniu i dobrze uzbrojonego (z rynsztunkiem kozackim, czyli wyposażonego w kolczugę, misiurkę lub szyszak na głowę, tarczę, szablę, broń palną i łuk, ewentualnie krótką włócznię). Jan Kazimierz wydał ten przywilej 13 sierpnia 1665 w Grabowie, a 19 października tego samego roku wpisano go urzędowo do Akt Grodzkich Krakowskich.

Co działo się później, można wywnioskować z ugody zawartej przed Urzędem Grodzkim Krakowskim 22 lipca 1666, którą w Aktach Grodzkich Krakowskich odnalazł p. Ryszard Góralczyk z Lgoty.

Jezierski powołując się na wymieniony wyżej przywilej królewski próbował przejąć Sołtystwo siłą. Szczurowie nie zamierzali oddać mu dobrowolnie posiadanego przez nich dotąd majątku i stawili opór. Doszło do walk, w których ranny został sam Jezierski. Co ciekawe, po stronie Szczurów obrażenia odniósł wspierających ich szlachcic Mikołaj Obreycki. Ponieważ w chwili zawierania ugody Obreycki już nie żył, to prawdopodobnie jego rany okazały się być śmiertelne. W tekście ugody podano, że był on sługą możnego Stanisława Pisarskiego.

Ostatecznie Jezierski zrezygnował z pretensji do Sołectwa, zrzekł się przywileju królewskiego i dochodzenia ewentualnych odszkodowań z tytułu odniesionej rany oraz zgodził się, by Szczurowie (jako dawni posiadacze) odzyskali swoje włości. Ugoda została zawarta ze sławetnym Stanisławem Szczurowiczem, mieszczaninem krakowskim, który działał również w imieniu swojego stryja Adama Szczura i spadkobierców zmarłego Obreyckiego. Szczurowicz w zamian za odzyskanie praw do ziemi puścił w niepamięć "opresje", "szkody", "rany" i "zajęcie stawów". Zobowiązał się też doprowadzić przed sąd stryja i spadkobierców Obreyskiego w ciągu 6 tygodni, by i oni podpisali zgodę. Wykonanie zobowiązań ze strony Szczurowicza zabezpieczone było wysokim wadium w kwocie 100 grzywien, licząc każdą grzywnę po 48 groszy. Dla zwykłego chłopa była to równowartość wieloletnich dochodów, ale spore obszarowo choczeńskie Sołtystwo mogło zapewne przynieść taki dochód w ciągu kilku lat.

Choć ugoda o tym wprost nie wspomina, to niewykluczone, że wpływ na postawę Jezierskiego mogła mieć jakaś gratyfikacja pieniężna obiecana mu przez Szczurowicza.



piątek, 17 października 2025

Szacunkowa populacja Choczni w latach 1660-1810 w oparciu o liczbę urodzeń

Próbę oszacowania populacji Choczni w latach 1660-1810 można podjąć w oparciu o liczbę urodzeń w poszczególnych latach i średni współczynnik dzietności przypadający na 1000 mieszkańców.

W przypadku Choczni, wsi jednorodnej etnicznie i wyznaniowo, można przyjąć, że liczba urodzeń w ciągu roku była w przybliżeniu taka sama, jak liczba chrztów zapisanych w księgach metrykalnych parafii Chocznia, ponieważ liczba chrztów choczeńskich dzieci w sąsiednich parafiach była w tym czasie statystycznie pomijalna.

Oczywiście należy uwzględnić tylko chrzty z Choczni, a nie z całej parafii, do której należała też Kaczyna. Do lat 80. XVIII wieku chrzty z Choczni i Kaczyny zapisywano wprawdzie do tych samych ksiąg, ale z zaznaczeniem, skąd pochodzili rodzice chrzczonych dzieci. Stąd po analizie zapisów łatwo wyliczyć, że w Choczni:

- w latach 1660-69 zostało ochrzczonych/urodziło się średnio 20 dzieci rocznie,

- w latach 1670-79 26 dzieci,

- w latach 1710-19 24 dzieci,

- w latach 1720-29 44 dzieci,

- w latach 1750-59 47 dzieci,

- w latach 1760-69 52 dzieci,

- w latach 1770-79 52 dzieci,

- w 1790 roku ochrzczono 83 dzieci,

- w 1800 roku ochrzczono 80 dzieci,

- w 1810 roku ochrzczono 86 dzieci.

Zwraca uwagę skokowy wzrost liczby urodzeń między drugą, a trzecią dekadą XVIII wieku (o 83%), przy stabilizacji na wyższym poziomie w kolejnych latach, czego nie można wyjaśnić w oparciu o znane fakty historyczne dotyczące Choczni.

Prawdopodobnie niezależnie od zwiększonej dzietności przed 1720 rokiem zapisy chrztów były mniej skrupulatne i nie obejmowały wszystkich ochrzczonych/urodzonych, a szczególnie dzieci zmarłych krótko po urodzeniu. Z wysokim wzrostem liczby urodzeń mamy także do czynienia między 1779 a 1790 rokiem (o 60%).

Począwszy od połowy lat 20. XIX wieku liczba ludności Choczni jest znana z corocznie publikowanych danych w szematyzmach kościelnych diecezji tarnowskiej (z uwzględnieniem także innowierców). Znając ponadto liczbę chrztów choczeńskich dzieci w latach 1826-35 w prosty sposób można wyliczyć średni współczynnik dzietności, czyli liczbę urodzeń na 1000 mieszkańców. W wymienionych wyżej latach współczynnik ten był w Choczni bardzo wysoki i wynosił aż 48, przy szacunkowej średniej w Galicji na poziomie między 35 a 40 urodzeń na 1000 mieszkańców. Przyjmując założenie, że współczynnik dzietności z lat 1826-39 był zbliżony również we wcześniejszych latach, liczbę ludności Choczni między 1660,a 1810 rokiem można zgrubnie oszacować według wzoru:

Populacja = (liczba urodzeń/współczynnik dzietności) x 1000

Otrzymane wyniki są następujące:

- w latach 1660-69 populacja wsi wynosiła nieco ponad 400 osób,

- w latach 1670-79 około 550 osób,

- w latach 1710-19 około 500 osób,

- w latach 1720-29 44 około 900 osób,

- w latach 1750-59 około 980 osób,

- w latach 1760-69 około 1080 osób,

- w latach 1770-79 52 około 1080 osób,

- w 1790 roku około 1729 osób,

- w 1800 roku około 1680 osób,

- w 1810 roku niemal 1800 osób.

Te szacunki wskazują na wahania populacji: niską w połowie XVII wieku, wzrost w pierwszej połowie XVIII wieku i dynamiczny skok pod koniec stulecia.

Oczywiście oszacowania oparte na wyżej wymienionych założeniach niosą pewne niepewności. Część z nich podano już wcześniej. Ponadto współczynnik dzietności mógł być niższy w pewnych okresach czasu, na przykład z powodu wojen i epidemii, co dałoby wyższe szacunki populacji (np. dla 1770–1779: ok. 1300–1733 osób). Po drugie, nie uwzględniamy migracji i wysokiej śmiertelności (umierało 20-30% niemowląt).

Ponieważ w 1782 roku przeprowadzono w Choczni spis ludności, to jego wyniki można porównać do wyliczonych danych szacunkowych w celu weryfikacji metody obliczeń.

Okazuje się, że cała populacja Choczni liczyła wtedy 1212 osób, które mieszkały w 205 domach (na jeden dom przypadało średnio niecałe 6 osób). Czyli dane szacunkowe przy założeniu dzietności na poziomie 48 urodzeń na 1000 mieszkańców dały wartość o około 12% mniejszą. Aby otrzymać rzeczywistą liczbę mieszkańców (1212) dzietność w 1782 roku musiałaby być nieco niższa od założonej i wynosić 43 urodzenia na 1000 mieszkańców, co i tak jest wartością bardzo wysoką. W podobny sposób będzie można sprawdzić wiarygodność szacunków dla innych roczników z przełomu XVIII i XIX wieku, gdy poznamy zachowane w archiwach austriackich spisy konskrypcyjne (spisy ludności dla celów wojskowych).

Próby szacowania populacji dawnej Choczni w oparciu o wyżej wymienioną metodę podjął się także w 1949 roku Józef Putek. Do swoich obliczeń przyjął on jednak dużo niższą przeciętną dzietność – 32 urodzenia na 1000 mieszkańców, w związku z czym wyliczona przez niego wielkość populacji Choczni w poszczególnych latach była wyższa (o 50%), niż wyszczególniona wyżej.

Co ciekawe, w identyczny sposób oszacować można także populację Choczni w latach 1600-1604, gdy z powodu wakatu na stanowisku proboszcza chocznianie chrzcili swoje dzieci w parafii wadowickiej, w której już wówczas prowadzono księgę metrykalną ochrzczonych. W tym pięcioleciu na początku XVII wieku rodziło się w Choczni średnio 20 dzieci na rok, czyli liczba jej mieszkańców wynosiła od 400 do 600 osób, w zależności od przyjętego wskaźnika dzietności i była taka sama, jak 70 lat później. Wpływ na to miała z pewnością depopulacja Choczni w czasach najazdu szwedzkiego (potopu).

Oczywiście liczbę mieszkańców dawnej Choczni można szacować również w oparciu o inne metody, na przykład w oparciu o wysokość podatków pogłównych (przypadających na jednego mieszkańca, czyli „głowę”), czy liczbę domów. Te dane znane są jednak tylko z nielicznych lat, w przeciwieństwie do liczby urodzeń/chrztów zapisywanych od 1655 roku do współczesności (nie zachowały się jedynie zapisy z okresu między lutym 1697, a końcem lipca 1706). Alternatywne szacunki pozwalają jednak sięgnąć do samych początków udokumentowanego istnienia Choczni (1355), z których nie mamy żadnych danych o liczbie urodzeń.

Szacunkowa populacja Choczni w latach 1660–1810

Okres Średnia liczba urodzeń rocznie Szacowana populacja (48/1000) Korygowana populacja (43/1000) Uwagi historyczne
1660–1669 20 417 465 Niska po potopie szwedzkim (depopulacja, migracje).
1670–1679 26 542 605 Lekki wzrost, ale nadal kryzys XVII w.
1710–1719 24 500 558 Wpływ Wielkiej Wojny Północnej (1700–1721).
1720–1729 44 917 1023 Skok +83% (lepsze rejestry? Stabilizacja?).
1750–1759 47 979 1093 Okres Augusta III; lustracja 1765: ok. 1000 dusz.
1760–1769 52 1083 1209 Stabilny wzrost agrarny.
1770–1779 52 1083 1209 Blisko spisu 1782 (1212 osób).
1790 83 1729 1930 Skok +60% po rozbiorach (reformy austriackie).
1800 80 1667 1860 Stabilizacja w Galicji.
1810 86 1792 2000 Wysoka dzietność

Trend populacji Choczni 1660–1810 (wykres liniowy)

wtorek, 8 lipca 2025

Sołtys Śuhaj i włodarz Smyrdziuch

 

W najdawniejszej choczeńskiej Księdze Sądowej (zwanej też Wójtowską lub Gromadzką) pojawiają się pojedyncze wpisy dotyczące sołtysa Śuhaja (inne formy nazwiska Siuhaj lub Szuhay) i włodarza Smyrdziucha, które wydają się interesujące zarówno ze względu na wymienione funkcje, jak i nazwiska pełniących je osób.

Pozornie w określeniu sołtys nie ma nic zagadkowego – sołtysa mamy w Choczni także i dzisiaj, a w świadomości zdecydowanej większości żyjących w Choczni osób sołtysi byli od zawsze, gdyż występowali w Choczni przez całe ich życie. Sołtysi pojawili się w Choczni na stałe po 1954 roku, gdy Chocznia przestała być gminą, a stała się gromadą, ale występowali także już wcześniej – znany z okresu okupacji sołtys Władysław Świętek zaczął pełnić tę funkcję w 1933 roku. Jednak w 1631 roku, gdy odnotowano sołtysa Śuhaja, słowo to znaczyło coś innego. Sołtys nie był wtedy przedstawicielem lokalnej, wiejskiej społeczności i organem wykonawczym sołectwa (jak dziś), lecz właścicielem sołtystwa – majątku/folwarku, który:

- otrzymał on sam jako zasadźca organizujący nową wieś,

- dziedziczył po przodkach, będących zasadźcami,

- otrzymywał na niego nadanie królewskie,

- wykupił od poprzednich właścicieli (np. zasadźców lub ich potomków).

W 1631 roku był w Choczni tylko jeden majątek sołtysi, usytuowany w górnej części wsi (dawnej Choczni Nowej), którego właścicielami (a więc sołtysami) od 1582 roku była rodzina Szczurów. Jak wiadomo, majątek ten otrzymał od króla Stefana Batorego Grzegorz Szczur, żołnierz piechoty wybranieckiej, za zasługi w czasie oblężenia Pskowa w czasie wojny przeciwko Rosji (III wyprawy inflanckiej Batorego). W XIV wieku, podczas lokacji Choczni Starej, musiał istnieć w dolnej Choczni inny majątek sołtysi, ale po trzech wiekach historii Choczni pamięć o nim już się zatarła i do dziś nie wiadomo, gdzie mógł się on dokładnie znajdować. 

Czego sołtysem był więc właściwie ów Śuhaj? 

Jeżeli nie sołtystwa w Choczni, to może jakiegoś majątku sołtysiego w Kaczynie, należącej do tej samej parafii i lokowanej około 80 lat wcześniej? 

Tę wieś zasiedlali na prawie wołoskim głównie górale karpaccy przybyli z południa i południowego wschodu, co pasuje do pochodzenia nazwiska Śuhaj, które wywodzić można od węgierskiego słowa suhanc, oznaczającego młodzieńca (wyrostka, parobka, kawalera), a formę Siuhaj przybrało na terenie obecnej Słowacji, przez zastąpienie sufiksu -nc końcówką typową dla dialektów słowackich. 

Sołtys Śuhaj występuje wprawdzie w Księdze Sądowej tylko raz, ale jego nazwisko odnotowano w niej siedmiokrotnie w latach 1576-1651 (raz występuje też nieco podobne nazwisko Suwaj). Analizując poszczególne zapisy można ustalić, że pozostali wymienieni w Księdze Sądowej Śuhajowie byli zarębnikami, przystosowującymi do celów rolniczych zalesione parcele powyżej Sołtystwa Szczurów. Suhaiczyków mamy też w dwóch metrykach chrztów z Wadowic (1609 i 1614), dotyczących mieszkańców Choczni oraz w czterech metrykach ślubów z 1603, 1604 i 1624 roku, w których nowożeńcem był Andrzej Suhayczyk, a świadkami Sebastian, Jan i Błażej Suchaiczykowie. Niewykluczone ponadto, że niejaki zarębnik Siupa/Siuha, wymieniany w spisach płatników podatku kościelnego (taczma) do 1711 roku, to także przedstawiciel tej samej rodziny. 

Wszystkie te zapisy świadczą o ciągłej obecności w Choczni różnie zapisywanych Śuhajów przez co najmniej kilka pokoleń, przy braku jakichkolwiek danych na ich temat z Kaczyny. 

Należy więc rozpatrzyć inną hipotezę -  skoro sołtys Śuhaj był rzeczywiście z Choczni i jego rodzina mieszkała tam już znacznie wcześniej, to może chodziło jednak o sołtysa Szczura? 

W tym czasie nazwiska chocznian nie były jeszcze ustabilizowane i z reguły przedstawiciele większych choczeńskich rodów byli określani więcej niż jednym mianem (np. Guzdkowie byli jednocześnie Wątrobami, Kumorkowie - Malatami, Turałowie – Kleśniakami, itd.). Dlatego nie sposób wykluczyć, że i Szczurowie mogli być „dwunazwiskowi” i używać wymiennie obok nazwiska Szczur także i Śuhaj. Tym bardziej, że Śuhajowie mieszkali koło sołtystwa Szczurów, a skądinąd wiadomo, że część Szczurów również była zarębnikami. Jeżeli zarębnicy Siupowie/Siuhowie to także Śuhajowie, to musieli oni być zapisywani w metrykach kościelnych pod innym nazwiskiem, skoro przez dłuższy czas obecności w Choczni, jako Siupowie/Siuhowie są znani tylko ze spisów taczma.

Równie ciekawy, jak w przypadku sołtysa Śuhaja, jest zapis dotyczący włodarza Stanisława Smyrdziucha z 1576 roku. To jedyny włodarz w Księdze Sądowej i jedyny znany z imienia Smyrdziuch w starych dokumentach dotyczących Choczni. 

Według definicji słownikowej włodarz był zarządcą, niższym urzędnikiem odpowiedzialnym wobec władzy zwierzchniej (w tym przypadku starosty barwałdzkiego, dzierżawcy królewskiej Choczni), za stan majątkowy całej wsi lub folwarku w niej położonego (odprowadzanie podatków, czynszów, odrabianie pańszczyzny). Jako urzędnik – delegat starosty uczestniczył obok wójta i przysiężnych w rozstrzyganiu sporów majątkowych, zatwierdzaniu spadków, testamentów i nakładaniu kar w sprawach niekryminalnych. Takich urzędników starościańskich, uczestniczących w posiedzeniach sądowych, pojawia się wielu w starych zapisach Księgi Sądowej, część z nich było także jak Smyrdziuch mieszkańcami wsi, ale tylko on jeden zapisany został jako włodarz. 

Na dodatek parcele gruntowe Smyrdziuchów określano niekiedy nie jako rolę, czy jej część, jak w przypadku „zwykłych” choczeńskich kmieci, lecz jako „osiadłość” (w zapisie transakcji z 1729 roku, gdy za 90 zł zakupił jej północną część Franciszek Rokowski). To sugeruje, że własność Smyrdziuchów miała jakiś szczególny status, a oni sami nie byli tylko zwykłymi urzędnikami starosty. Nie zawsze zresztą uległymi - Józef Putek przytacza przykład jednego z nich, który pobił drewnianym kołkiem gumiennika (czyli innego urzędnika) starościńskiego. Oprócz niego i włodarza Stanisława niewiele o nich wiadomo. Tego nazwiska (lub podobnego) brak jest w zapisach metrykalnych, czy spisach podatkowych. Mogło zaniknąć bardzo wcześnie, jeszcze przed wprowadzeniem zapisów metrykalnych lub dawni Smyrdziuchowie posiadali jakieś alternatywne nazwisko/przezwisko, pod którym byli zapisywani.

Określenie Smyrdziuch przetrwało natomiast, choć w formie nieco przekształconej, w nazwie jednej z choczeńskich ról. W I połowie XVII wieku Rola Smyrduchowska (lub Śmierdzichowska/Śmierdziuchowska) leżała w dolnej części wsi po obu stronach Choczenki, rozpościerając się od granicy z Zawadką po granicę z Frydrychowicami (przecinając Choczenkę i Zawale). Po raz ostatni ta nazwa pojawia się w Metryce Józefińskiej z końca XVIII wieku w Niwie Dolnej od Wadowic (dolne Zawale), oddzielona od granic miejskich tylko Rolą Kołagowską. Jak widać, z czasem nazwisko Smyrdziuch zaczęto zastępować przez Śmierdzich/Śmierdziuch, choć jego pochodzenie mogło być zupełnie inne i wcale nie oznaczać, że jakiś protoplasta tego rodu wydzielał wokół siebie brzydki zapach. Można próbować wywodzić go od używanego wśród Słowian słowa smerda, wymawianego w Choczni jako „smyrda” i oznaczającego początkowo wolnego chłopa, a później poddanego, sługę uzależnionego od władcy lub też młokosa. Stopniowo słowo smerda przyjęło znaczenie pogardliwe dla człowieka o niskim statusie społecznym. Co ciekawe, jedno z wymienionych wyżej znaczeń nawiązuje do funkcji sprawowanej przez Stanisława Smyrdziucha.

Można zastanowić się również, czy specjalny status Smyrdziuchów i ich włości w dolnej Choczni nie wynikał z faktu, że gospodarowali oni na gruntach pierwotnego sołtystwa z Choczni Starej lub byli potomkami, czy dziedzicami pierwszego sołtysa. Albo zarządcami folwarku sołtysiego z nadania starosty. W każdym razie ich „osiadłość” jako jedna z nielicznych według znanych źródeł historycznych rozpościerała się po obu stronach Choczenki. Tak położony był tylko majątek sołtysi w Choczni Górnej i dobra plebańskie.

czwartek, 25 lipca 2024

Przekazanie manuskryptów z Choczni do Archiwum Państwowego

 We wtorek odbyło się w Choczni przekazanie 10 manuskryptów, pozostających dotąd w prywatnych rękach, do Archiwum Państwowego w Bielsku-Białej, będącego częścią Archiwum Państwowego z Katowic. Najstarsze z przekazanych ksiąg pochodzą jeszcze z XVI wieku. Ogółem do AP w Bielsku-Białej trafiło około 0,25 metrów bieżących akt, na ogół w dobrym stanie, w tym między innymi:

  • Księgi Sądowe z Choczni (nr 1, 3 i 5),
  • Protokoły posiedzeń Rady Gminnej z Choczni z II połowy XIX wieku i początku XX wieku,
  • Księgi Sądowe z Targanic,
  • Księgi Sądowe z Rzyk,
  • Księgi Gruntowe z Jaroszowic z I połowy XIX wieku,
  • Oprawione zbiory akt miejscowości z okolic Zatora i z samego Zatora.
Po konserwacji w Oddziale Konserwacji i Zabezpieczania Zasobu Archiwum Państwowego w Katowicach akta powrócą do Bielska-Białej, gdzie zostaną opracowane. Termin i forma ich udostępnienia dla zainteresowanych badaczy nie są w tej chwili znane.

Przekazanie najstarszej Księgi Sądowej z Choczni
Z lewej strony przekazujący, z prawej Paweł Hudzik, kierownik AP w Bielsku-Białej


 


czwartek, 21 grudnia 2023

Historia kolejnego choczeńskiego młyna w górnej części wsi

 

Niezbyt daleko młyna Burzejów w górnej części Choczni znajdował się drugi tego typu obiekt, którego historia również sięga XVII wieku.

27 lutego 1693 roku Marcin Dziadek sprzedał za 35 złotych reńskich młyn ze stawem 29-letniemu Piotrowi Capowi i jego żonie Katarzynie.

Z tekstu tego zapisu wynika, że tenże młyn miał kilkadziesiąt lat i należał kiedyś do choczeńskiego sołtystwa. Gdy Marcin Dziadek pełnił funkcję wójta (1682-1683), odebrał ten młyn na rzecz gromady choczeńskiej, ponieważ stał on na gruncie gromadzkim, a nie przynosił żadnych korzyści, ani dochodów gromadzie i dzierżawcy wsi.  Czytamy dalej, że „ miała gromada ochotę wielką bes to y Państwo”, by ten stan rzeczy zmienić. Dlaczego Marcin Dziadek „pozwolił go trzymać” Wojciechowi Kłapouchowi, który wpłacił na rzecz gminy 15 złotych, „a każdy złoti licząc po grosi 30”. Niestety Wojciech Kłapouch posiadając młyn przez dziewięć lat nie mógł sobie dać rady z jego prowadzeniem („młyn spustosził, bo temu radziec nie mógł”) i na dodatek ociemniał. Stąd pomysł poszukiwania następnego młynarza i sprzedaż młyna Capowi „któremu będzie wolno go przedać, dać, darować, komu sie będzie podobało”. Z kwoty wpłaconej przez Capa część (7 złotych i 15 groszy) otrzymał Marcin Dziadek, a resztę Wojciech Kłapouch.

Sprzedany młyn, mimo że należał kiedyś do choczeńskich sołtysów, nie leżał w obrębie tak zwanego Sołtystwa, ale wyżej - „pod zarębkiem gazdowem i kowalowem zarębkiem”. Z powodu jego zapuszczenia kwota odstępnego była niska – o wiele niższa, niż na przykład koszt zakupu młyna Burzejów (150 zł).

Cztery lata później (1697) Piotr Cap odkupił za 30 złotych połowę Zarębka Gazdowskiego i połowę zagrody od Łukasza Gazdy, poszerzając teren wokół swojego młyna.

Bliskość młynów Burzejów i Capów powodowała zatargi między ich właścicielami. W wyniku jednego z nich Piotr Cap musiał zapłacić Franciszkowi Burzejowi 30 zł odszkodowania.

W rękach Capów opisywany młyn pozostał do 1732 roku. Wtedy to Urban Cap/Czapik, spadkobierca Tomasza i Piotra Capów oraz Jakub i Józef Capowie sprzedali go Stanisławowi Romańczykowi zwanemu także Sobołkiem lub Sobalą i jego żonie Agnieszce. Stanisław pochodził prawdopodobnie z rodziny młynarzy z pogranicza Ponikwi i Chobotu. Data tej transakcji cofa o osiem lat znaną dotąd z ksiąg metrykalnych obecność Romańczyków w Choczni.

Tenże Stanisław był ojcem urodzonego w 1750 Benedykta Romańczyka, kolejnego właściciela tego młyna. Następcą Benedykta był Błażej Romańczyk, urodzony w 1765 roku, który był jego bratankiem – synem Wojciecha Romańczyka, jego starszego brata. W 1815 roku młyn ten wraz ze stawem młyńskim chwilowo przeszedł w ręce Jacka Burzeja, syna młynarza Ludwika z pobliskiego młyna. Jackowi wniosła go wianie Anna Romańczyk, córka Błażeja. Po czterech latach (w 1819 roku) Jacek Burzej oddał go z powrotem teściom, ponieważ ci kupili dla niego 1/8 roli, stanowiącej wcześniej własność Wojciecha Burzeja, stryja Jacka.

Po Błażeju głównym młynarzem w tym młynie został jego syn, też Błażej, urodzony w 1798 roku, który ożenił się z Franciszką Wróblowską, córką innego choczeńskiego młynarza. W prowadzeniu młyna pomagali mu bracia i kuzyni.  Kolejnym znanym właścicielem tego młyna był Józef Romańczyk. Ten dobrodziej kościoła parafialnego w Choczni był podpisany jeszcze w 1886 roku w dokumencie dla potomnych umieszczonym w kościelnej wieży po ukończeniu jej budowy.

Następną informację o tym młynie podał Józef Turała w „Kronice wsi Chocznia”, w której pisał o drugim obok Burzejów młynie na Zarąbkach, należącym przed II wojną światową do Józefa Drożdża (1873-1948), męża Bronisławy Romańczyk, córki Jana i Marianny z domu Sikora. Według Turały miał on zdolność przemiału 500 kg zboża na mąkę w ciągu doby i 20 cetnarów osypki dla świń ze zboża gorszej jakości oraz owsa i jęczmienia, czyli nieco większą, niż młyn Burzejów. Był zasilany wodą z Choczenki, doprowadzaną przez specjalny rów (młynówkę). Ilość wody dopływająca do młyna była regulowana zastawkami przez młynarza. Na koniec Turała informuje, że młyn został zlikwidowany przez Niemców w czasie okupacji.

poniedziałek, 11 grudnia 2023

Rok 1591 - Krzysztof Komorowski ceduje na syna dożywocie na Choczni

 

W 1591 roku Chocznia była wsią królewską należącą do starostwa niegrodowego barwałdzkiego, które od kilku lat dzierżawił Krzysztof Komorowski, jako kolejny przedstawiciel rodu Komorowskich herbu Korczak.

Krzysztof Komorowski, w młodości kształcący się w Padwie i Lipsku, od 1588 roku nosił tytuł kasztelana sądeckiego, a wcześniej także kasztelana oświęcimskiego. Tytułował się między innymi panem na: Żywcu, Rychwałdzie, Krzeszowie, Łodygowicach, Ślemieniu, Stroniu, Śleszowicach, Gołuchowcu, Ochodzy i Zakrzowie. Ze swojego pierwszego małżeństwa z Jadwigą z Lutomirskich oprócz czterech córek miał syna Jana Komorowskiego, któremu w 1585 roku darował połowę sumy dochodów na Jaroszowicach.

W Archiwum Głównym Akt Dawnych (AGAD) w Warszawie zachował się ponadto dokument z 1591 roku informujący o kolejnych staraniach Krzysztofa Komorowskiego w celu zapewnienia dochodów swojemu synowi Janowi.

Nagłówek dokumentu z 1591 roku

Dokładnie 1 maja 1591 roku król Zygmunt III Waza wystawił w Krakowie akt, w którym stwierdza, że Krzysztof Komorowski, kasztelan sądecki, cedował swemu synowi Janowi dożywocie na wsiach królewskich Jaroszowice, Chocznia (zapisanej jako Choczina) i Stronie, na wójtostwach w mieście królewskim Wadowice i we wsi Leśnica oraz połowę kwoty zapisanej w dokumentach. Król nadał Janowi Komorowskiemu dożywocie na tych dobrach, z racji którego Krzysztof Komorowski, w imieniu swego syna, upuścił z kwoty zapisanej na tych dobrach (z wyjątkiem zapisu na wspomnianych wójtostwach, ponieważ to należało do praw króla). Ponadto król polecił wpisać ten dokument do akt kancelarii, co stało się 30 czerwca 1591 roku. Pod dokumentem figuruje podpis Jana Tarnowskiego, prepozyta krakowskiego, włocławskiego, łęczyckiego i podkanclerzego koronnego.

Zabezpieczony w ten sposób Jan Komorowski zmarł młodo i nie przeżył swojego ojca Krzysztofa.  W historii Polski i regionu niczym specjalnym się nie zapisał.

Natomiast jego ojciec Krzysztof już w 1592 roku pożyczył od Andrzeja Lipskiego 4.600 złotych i zapisał ten dług na wszystkich swych dobrach dziedzicznych i zastawnych, ruchomych i nieruchomych, a więc także i Choczni. Ponieważ Komorowski nie zwrócił długu w wyznaczonym terminie, to Andrzej Lipski żądał wydania mu dóbr, na których dług był zapisany. Cała sprawa ciągła się przez wiele lat, a Lipski starał się uzyskać korzystną dla siebie decyzję na drodze sądowej. Dopiero w 1615 roku sąd przyznał mu rację i nakazał Mikołajowi Komorowskiemu, innemu synowi wymienionego wyżej Krzysztofa, a zarazem jego sukcesorowi, oddanie zastawionych wsi: Chocznia, Jaroszowice i Stronie. Jednak tego wyroku nie udało się wyegzekwować i Chocznia pozostała nadal w dzierżawie Komorowskich.

Przyczynami oddawania w dzierżawę dóbr królewskich, była chęć nagrodzenia przez władców dochodami z tych dóbr osób dla nich zasłużonych („jako chleb dobrze zasłużonych”) lub tych, o poparcie których zabiegali. Część dzierżaw królewszczyzn wynikała także z zaciągania przez królów długów u osób prywatnych, które miały być spłacane z dochodów osiąganych z wydzierżawionych im ziem. Dzierżawcy mogli cedować część swych dochodów z dzierżaw na inne osoby (jak widać z podanego wyżej dokumentu z 1591 roku), zastawiać lub podnajmować dzierżawione dobra.

Ponieważ dzierżawione przez Komorowskich starostwo barwałdzkie było niegrodowe (z łac. tenuta), to jako dzierżawcy (tenutariusze) mogli czerpać z niego dochody (w tym z pracy i podatków chocznian), nie posiadając jednak uprawnień policyjnych i egzekucyjnych na tym terenie.

poniedziałek, 6 listopada 2023

Najdawniejsze dzieje choczeńskich Zająców

 

Dawne dzieje choczeńskich Zająców były już przedstawiane w artykułach „Genealogia choczeńskich Zająców" i „Choczeńskie rody- Zającowie", ale nowe informacje o historii tego rodu odnaleźć można w niedostępnej do niedawna dla badaczy choczeńskiej Księdze Sądowej (Wójtowskiej), obejmującej koniec XVI wieku, cały wiek XVII i pierwszą połowę XVIII wieku.

Według zawartych tam dokumentów kupna-sprzedaży oraz zapisów testamentowych udało się ustalić, że Zającowie używali w XVII wieku nie tylko nazwiska Niemiec, ale również oryginalnego miana Krowi Ogon. Potwierdza to ugoda z 1645 roku między Grzegorzem Matejką a Grzegorzem Niemcem Krowim Ogonem. Tenże Grzegorz Niemiec Krowi Ogon zmarł zapewne około 1671 roku ponieważ właśnie wtedy w dzień św. Bartłomieja (24 sierpnia) jego czterej synowie: Klemens, Grygier (Grzegorz), Marcin i Jan podzielili spadek po nim w ten sposób, że głównym spadkobiercą  został Jan, mąż Jagnieski (Agnieszki), który spłacił pozostałych braci. Ich ojcowizna znajdowała się w dolnej Choczni, blisko granicy Wadowic, pomiędzy rolami Pawlików (później Żaków) i Złych Maćków. 

Początek aktu spadkowego Grzegorza Niemca Krowiego ogona

Jan i Marcin Zającowie (Niemcowie) pojawiają się wcześniej i później jako rodzice dzieci chrzczonych w Choczni oraz płatnicy podatku kościelnego (w spisach taczma). Natomiast zapisy chrztów Grzegorza (z 1640 roku) i Klemensa (z 1643 roku) widnieją w wadowickich księgach metrykalnych. Ich ojciec Grzegorz oraz matka Regina figurują tam jako Niemcowie z Choczni. Ani Grzegorz, ani Klemens nie mieli jednak dzieci w Choczni, choć pierwszy z nich mieszkał w niej jeszcze w 1680 roku, kiedy to sprzedał chałupę Urbanowi Płonce.

W wadowickich księgach metrykalnych odszukać można także chrzest Małgorzaty, córki Grygiera Krowiego Ogona z Choczni i jego żony Anny. Ponieważ ten chrzest odbył się już w 1603 roku, to  ojcem Małgorzaty nie mógł być wymieniany wcześniej Grzegorz Niemiec Krowi Ogon, a jakiś jego przodek, być  może ojciec lub dziadek. Trzy lata później Anna Niemcowa, żona Grzegorza, była matką chrzestną Reginy Cichoń (Czihon), a w 1621 roku Grzegorz Krowi Ogon poręczał za Adama Pytlika, gdy ten sprzedawał dwie role Piotrowi Matejce. Chrzest z 1603 roku można więc przyjąć za najdawniejszy znany zapis świadczący o obecności przodków Zająców w Choczni.

Jak wykazano w „Genealogii choczeńskich Zająców” osoby noszące to nazwisko w Choczni w 1973 roku były potomkami:

- Jana Zająca (Niemca), czyli głównego spadkobiercy Grzegorza Niemca Krowiego Ogona, który był wieloletnim choczeńskim przysiężnym i zmarł w 1704 roku,

- lub Walentego Zająca i Reginy z domu Piaskowicz (vulgo Kułaga - córki młynarza z dolnej Choczni), którzy pobrali się w Choczni w 1722 roku,

- lub Jana Zająca i Agnieszki Kręciochówny, którzy zawarli związek małżeński w 1766 roku,

- lub przodków spoza Choczni.

Ponadto poza Chocznią nadal używali wówczas nazwiska Zając potomkowie kowala Jana Zająca i jego poślubionej w 1758 roku żony Marianny z Balonów.

Dzięki najstarszej choczeńskiej Księdze Sądowej można powiązać w sensie genealogicznym trzy z czterech linii rodowych dawnych Zająców.

Otóż z zapisów testamentowych z 1730 i 1743 roku wynika, że Walenty Zając (przodek II z wymienionych wyżej linii rodowych) był synem Franciszka Zająca i synowcem (bratankiem) Krzysztofa Zająca. Z kolei w choczeńskich księgach metrykalnych wyczytać można, że Franciszek i Krzysztof to synowie Jana i Agnieszki, ochrzczeni odpowiednio w 1671 i 1672 roku. Czyli wiekowy w 1973 roku Stefan Zając z Choczni (nadal mieszkający na dawnej Roli Zająców/Niemców/Krowich ogonów) i jego dzieci wywodzili się również od Jana, syna Grzegorza Niemca Krowiego Ogona, tak jak mieszkający w tym samym czasie w Choczni: Zygmunt Zając spod nr 37, Anna Zając i jej bratanice Janina i Józefa (córki Bolesława) spod nr 46, Józef Jan Zając spod nr 560 oraz bracia Marian Zając (spod nr 172) i Bronisław Zając (spod nr 177a), synowie Ignacego.

Potomkami Jana Zająca (Niemca) i jego ojca Grzegorza Niemca Krowiego ogona byli też przedstawiciele tej linii Zająców, która w 1973 roku już nie mieszkała w Choczni (zachowując nazwisko Zając), a wywodziła się od kowala Jana Zająca i Marianny z domu Balon. W ustaleniu tego faktu istotny był akt spadku po wymienionym wyżej Franciszku Zającu (synu Jana i Agnieszki) z 1743 roku, na mocy którego jego włości przechodziły na synów Walentego (przodka II linii rodowej Zająców) i Józefa. Ów Józef otrzymał w spadku między innymi siedlisko i plac na kuźnię. Później przejął je jego syn Jan (mąż Marianny z Balonów), który został ochrzczony w Wadowicach w 1732 roku (jako syn Józefa, obywatela Wadowic i Agnieszki). Józef i Agnieszka chrzcili pozostałe swoje dzieci (rodzeństwo Jana) w Wadowicach lub w Choczni.

Natomiast otwarta pozostaje kwestia ewentualnych powiązań  żyjącej w Choczni w 1973 roku Marii Zając spod nr 566 (córki Jana) z resztą potomków dawnych choczeńskich Zająców, ponieważ nie wiadomo, czyim synem był jej przodek Jan Zając, notowany po raz pierwszy w 1766 roku.

poniedziałek, 16 października 2023

Choczeńscy przysięgli w latach 1576-1754

 

Według Słownika Języka Polskiego PWN przysiężny w ujęciu historycznym to pomocnik wójta wybierany przez gminę, wchodzący w skład sądu gromadzkiego.

Nazwiska dawnych choczeńskich przysiężnych z lat 1576-1754 można ustalić dziś na podstawie pierwszej Księgi Sądowej wsi Chocznia, przechowywanej w archiwum Józefa Putka.

Zawarto w niej imiona i nazwiska 32 przysiężnych, którzy pojawili się po raz pierwszy w zapisach z XVI wieku, około 70 notowanych po raz pierwszy w  XVII wieku i 39 do około połowy XVIII wieku.

Zestawienie przysiężnych z XVI wieku z podaniem najwcześniejszego roku wzmiankowania:

1576

Domal

Stanisław

1576

Kumorek

Wojciech

1576

Sczepek

Walenty

1576

Grządziel

Witek (Wincenty)

1576

Koszutek

Tomasz

1576

Głąbik

Jan

1576

Dudzik

Jędrzej

1576

Kłapouch

Łukasz

1576

Gorączka

Stanisław

1576

Gżegżółka

Matusz

1577

Kulig

Matusz

1577

Drab

Szymon

1577

Domitr

Wojciech

1577

Czabak

Matusz

1577

Wcisło

Stanisław

1578

Ryszka

Wojciech

1578

Koman

Bartosz

1580

Kieznar

Szczęsny (Feliks)

1582

Młynarz

Jakub

1582

Judasz

Szczęsny (Feliks)

1583

Drozdek

Józef

1583

Woytaszek

Paweł

1584

Kulig

Stanisław

1585

Grządziel

Michał

1585

Nędza

Wojciech

1585

Grządziel

Jędrzej

1587

Król

Stanisław

1588

Świętek

Grzegorz

1588

Wnęk

Adam

1592

Nota

Jan

1592

Gorączka

Jędrzej*

1597

Kłapouch

Jan

1597

Pawlik

Jędrzej*

 

Uwaga: Jędrzej Gorączka i Jędrzej Pawlik to ta sama osoba, zapisana pod dwoma różnymi nazwiskami, które były używane wymiennie.

Z innych źródeł wiadomo, że Łukasz i Jan Kłapouchowie byli nazywani również Bednarzami (od uprawianego zawodu), Szczęsny Kieznar występował jako Cieciak, a Jan Nota jako Cibor. Część wymienionych wyżej przysiężnych pojawia się też w XVII wieku (Wojciech Kumorek, Jędrzej Pawlik/Gorączka, Jan Kłapouch).

Zestawienie przysiężnych z XVII wieku z podaniem najwcześniejszego roku wzmiankowania:

1600

Brandys

Mikołaj

1600

Kumorek

Grzegorz

1600

Halama

Wojciech

1600

Scepkowicz

Witek (Wincenty)

1606

Wcisło

Sebastian

1606

Grządziel

Mikołaj

1609

Wilczek

Jan

1609

Haładej

Jan

1609

Koman

Paweł

1616

Guzdek

Mikołaj

1616

Haładej

Matyasz

1616

Kieznar

Bartosz

1618

Chajost

Adam

1626

Halama

Krzysztof

1626

Halama

Marcin

1626

Matejko

Walenty

1630

Szczur

Jan

1630

Halama

Adam

1630

Knap

Wincenty

1631

Guzdek

Adam

1631

Ramenda

Sebastian

1631

Bednarz

Łukasz

1631

Nota

Błażej

1631

Halama

Jan

1631

Tarkota

Jan

1636

Zarzeczny Matejko

Walenty

1636

Wilk

Józef

1636

Sczepek

Adam

1641

Rokowski

Błażej

1641

Matejko Kaczmarski

Błażej

1641

Kumorek

Walenty

1641

Tarkota

Łukasz

1641

Kłapouch

Jan

1643

Piegza

Adam

1645

Nota

Adam

1645

Wilczek

Wawrzyn

1645

Śmietana

Kliment (Klemens)

1645

Guzdek

Jakub

1645

Szymonek

Jakub

1649

Kumorek

Mikołaj

1649

Domitr

Adam

1649

Rokowski Wilczek

Marcyn (Marcin)

1649

Wilczek

Jakub

1651

Śuhaj

Sebastian

1654

Kumorek Misiek

Jan*

1654

Okrutny

Jakub

1657

Mucharski

Wojciech

1657

Scepek

Jędrzej

1660

Okoń

Wincenty

1660

Bukowski

Marcin

1660

Matejko/Matejek

Grzegorz

1665

Wilczek

Malcher (Melchior)

1665

Wcisło

Szymon

1666

Śmietanka

Grzegorz

1666

Kumorek Piątek

Jan Kanty*

1666

Szymonek

Wojciech

1669

Grabowski (Graboń)

Marcin

1669

Grządziel

Bartosz

1671

Balon

Sebastian

1671

Twaróg

Walenty

1672

Grządziel

Jan

1678

Kleśniak

Wojciech

1681

Walasek

Jan

1681

Rokowski

Jan

1681

Niemiec

Jan

1681

Wójcik

Wojciech

1695

Wider

Grigier (Grzegorz)

1696

Pindel

Jan

1696

Guzdek

Sebastian

1696

Kumorek Piątek

Tomasz

1696

Guzdek

Urban

 

Uwaga: Jan Kumorek Misiek, notowany po raz pierwszy w 1654 roku oraz Jan Kanty Kumorek Piątek (z 1666 roku) to być może ta sama osoba, posługująca się więcej niż jednym nazwiskiem – oprócz podanych także Malata.

Jan Niemiec używał także nazwiska Zając, Wojciech Kleśniak – Turała, Jakub Okrutny – Turała i Kleśniak, Jakub Szymonek – Cap, Adam i Błażej Nota – Cibor, Jan Kłapouch – Bednarz, a Łukasz Bednarz – Kłapouch.

Późniejszymi wójtami byli z tego grona: Bartłomiej Kieznar, Błażej Kaczmarski Matejko, Wojciech Mucharski, Jan Kumorek Misiek i Walenty Twaróg, a Marcin Halama najpierw był wójtem, a później przysiężnym. Natomiast Mikołaj Brandys i Jan Wilczek figurują w Księdze Sądowej również jako urzędnicy z ramienia dzierżawcy wsi.

W XVIII wieku przysiężnymi byli nadal Jan Kumorek Piątek, Jan Walasek, Jan Niemiec Zając, Urban Guzdek, Tomasz Kumorek Piątek i były wójt Walenty Twaróg.

Zestawienie przysiężnych wzmiankowanych do 1754 roku:

1707

Szczur

Jan

1707

Cap (Capik)

Tomasz

1707

Pindel

Majcher (Melchior)

1707

Balon

Wawrzyniec

1707

Styła Bylica

Paweł

1707

Guzdek

Walenty

1708

Garżel

Szczęsny (Feliks)

1720

Cap (Czap, Czapik)

Jan

1720

Guzdek

Wojciech

1725

Balon Dąbrowski

Marcin

1726

Pindel

Paweł

1726

Matejko Wawrzyńczak

Grzegorz

1727

Guzdek

Mikołaj

1726

Cap (Czap)

Maciej

1791

Szczur

Andrzej

1791

Szczur

Mateusz

1791

Balon

Maicher (Melchior)

1729

Szczur

Wojciech

1729

Łańcucki

Stanisław

1730

Żak

Wawrzyniec

1732

Paździora Góralczyk

Walenty

1735

Szczur

Jakub

1736

Matejko Wawrzyńczak Widlarz

Kazimierz

1736

Guzdek

Józef

1736

Pietruszka

Marcin

1736

Woźniak

Jan

1736

Kumorek

Wojciech

1739

Styła

Franciszek

1739

Balon

Walenty

1739

Koman

Franciszek

1749

Pindel

Józef

1749

Matejko Wawrzyńczak Widlarz

Wawrzyniec

1749

Drapa

Michał

1749

Szczur

Jakub

1751

Balon

Józef

1751

Guzdek

Antoni

1751

Ramenda

Antoni

1754

Graca

Jakub

1754

Kumorek

Józef

Wymienieni wyżej: Wawrzyniec Balon, Walenty Guzdek, Maciej Cap, Józef Balon i Jakub Szczur (z 1749 roku) zostali wybrani później wójtami.

Warto zwrócić uwagę, że wiele nazwisk choczeńskich przysiężnych z lat 1576-1754 było używanych w Choczni jeszcze w XX wieku (Balon, Bylica, Cap, Cibor, Dąbrowski, Drapa, Garżel, Góralczyk, Graboń, Graca, Grządziel, Guzdek, Koman, Kumorek, Piątek, Pietruszka, Pindel, Ramenda, Rokowski, Styła, Szczur, Szymonek, Świętek, Twaróg, Wcisło, Wider, Widlarz, Woźniak, Wójcik, Zając, Żak) oraz występuje wśród obecnych mieszkańców. W Choczni mieszkają również na przykład: Piegzowie, Wilkowie, Matejkowie, Kiznarowie, czy Tarkotowie, ale w ich przypadku nie widać związków rodzinnych z dawnymi przysiężnymi o tych samych lub zbliżonych nazwiskach.