Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeźba. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rzeźba. Pokaż wszystkie posty

środa, 19 sierpnia 2026

Ule figuralne z Choczni

 W zbiorach Muzeum Etnograficznego w Krakowie znajdują się dwa drewniane ule z Choczni w kształcie górala i góralki, które pochodzą z połowy XIX wieku. Pierwotnie stanowiły podarunek weselny, a do krakowskiego muzeum trafiły w latach 30. XX wieku za sprawą ówczesnego choczeńskiego proboszcza ks. Józefa Dunajeckiego.


Rzeźbione ule z Choczni mają swoje najbliższe odpowiedniki na Słowacji. Pokrewieństwo między okazami słowackimi a polskimi jest wyraźne, niemniej i różnice są duże. Choczeńskie rzeźby odtwarzają wiernie strój ludowy z okolic Wadowic i kobieta odziana jest w koszulę z wykładanym kołnierzykiem, haftowanym czerwoną nicią, w gorset czerwony zapinany na duże guziki, ale jeszcze bez ozdób naszywanych i haftowanych, oraz w spódnicę granatową, mężczyzna zaś w kapelusz niski z krepą wyciętą w ząbki, koszulę nie zdobioną, krótką gunię/górnicę brązową, zarzuconą na ramiona, szeroki pas, zapinany na cztery sprzączki, oraz białe spodnie wałaskie z dwoma przyporami obszytymi czerwonym sznurkiem w półkach, wypuszczone na kierpce.

Oczywiście ule nie stanowią jedynie wiedzy o stroju ludowym, ale stanowią określoną wartość jako dzieła sztuki ludowej. Ich formę artystyczną stworzyli ludzie obdarzeni zdolnością nadawania konkretnego kształtu plastycznego swoim pomysłom. Wyrastała ona co prawda z charakteru tworzywa oraz wyznaczonej jej funkcji użytkowej, ale przede wszystkim z lokalnej tradycji plastycznej i predyspozycji twórczej artysty ludowego (cytat z Polskiej Sztuki Ludowej nr 2 z 1955 roku).

poniedziałek, 29 czerwca 2026

Najwybitniejszy XIX-wieczny twórca z Choczni

 Pewne zamieszanie w identyfikacji najwybitniejszego XIX-wiecznego twórcy z Choczni powstało za sprawą dziennikarza Gazety Narodowej, który pisząc o nim w 1879 roku ... pomylił jego imię.

Po wizycie w Choczni ów dziennikarz w swojej korespondencji donosił, że widział u choczeńskiego proboszcza ks. Komorka rzeźbę miejscowego artysty, którego uznał za rzadki talent. Tym artystą miał być 16-letni syn wieśniaka Ignacy Balon, który z powodu ubóstwa ojca nie był w stanie kształcić swoich zdolności. Drewniana rzeźba, która zaimponowała dziennikarzowi, przedstawiała Wiarę, Nadzieję i Miłość  w postaci trzech aniołów, unoszących w chmurach chrzcielnicę. Anioły przedstawiające Wiarę i Nadzieję trzymały tę chrzcielnicę w dłoniach, a Anioł ilustrujący Miłość ją podpierał. Mimo pewnych zastrzeżeń, szczególnie do figury Miłości, dziennikarz dostrzegł w tej rzeźbie ciekawą kompozycję, zdradzającą talent twórcy. Tym bardziej należało go docenić, że był samoukiem, który całą swoją wiedzę o rzeźbie czerpał z grobowców cmentarnych. Korespondent z Choczni apelował, by znalazł się jakiś mecenas, który umożliwiłby Balonowi rozwój jego talentu.

Niestety na podstawie podanych przez dziennikarza personaliów, nie sposób było ustalić, o kogo właściwie chodzi, ponieważ w choczeńskich księgach metrykalnych nie odnotowano żadnego Ignacego Balona, który w 1879 roku miałby około 16  lat, a nawet żadnego Ignacego Balona młodszego lub starszego o dekadę.

W wyjaśnieniu dalszych losów utalentowanego Balona pomógł wpis w parafialnym dzienniku pism wchodzących i wychodzących (Protocollum Gestorum), dokonany w 1872 roku przez proboszcza Komorka, w którym odnotował on, że niejaki Marcin Balon prosił o świadectwo ubóstwa, by zwolnić go z opłat przy oddawaniu swego syna do terminu rzemiosła snycerskiego w Krakowie. Ten syn miał jednak na imię nie Ignacy, a Wincenty i właśnie pod tym imieniem i nazwiskiem pojawia się on w późniejszych latach jako wykształcony w Krakowie rzeźbiarz warszawski.

Szczyt jego twórczości przypada na koniec lat 80. i pierwszą połowę lat 90. XIX wieku. Wykonał wówczas:

- kamienne figury 3 świętych (Jacka, Jana Kantego i Ładysława z Gieleniowa) oraz Apostołów Piotra i Pawła dla warszawskiego kościoła Wszystkich Świętych, 

- piaskowcową figurę św. Pawła dla kościoła św. Piotra i Pawła w Warszawie,

- epitafium ks. Szczygielskiego z marmurowym medalionem w kościele św. Aleksandra. 

Jako autor rzeźb w kościele Wszystkich Świętych podawał się sam na łamach Kurjera Warszawskiego z 21 sierpnia 1890, podkreślając, że projekty/modele tych rzeźb stworzył rzeźbiarz Kryński, a on zajmował się tylko ich technicznym wykonaniem. Wincenty Balon informował również czytelników Kurjera, że nie jest tylko odtwórcą, ale i artystą, czego przykładem jest wspomniana wyżej figura św. Pawła, stworzona przez niego od podstaw i wiele innych dzieł, których wyliczenie uważał za zbyteczne.

Wincenty Balon dekorował także kamienice przy zbiegu ul. Próżnej i Marszałkowskiej (grupa na attyce z 1894 roku) oraz przy ul. Złotej 23 (figury sfinksów z 1895 roku). W 1895 roku wystawiał w warszawskiej Zachęcie terakotową statuetkę „Gołębie”. 

Najbardziej znane rzeźby Balona były umieszczone w fasadach kościołów oraz elewacjach kamienic i dlatego nie dotrwały do współczesnych czasów -  zostały zniszczone w czasie Powstania Warszawskiego. 

Figury apostołów św. Piotra i Pawła
na skrajach tympanonu fasady
kościoła Wszystkich Świętych
po lewej i prawej stronie figury Matki Boskiej


Nieznane mi są niestety losy Wincentego Balona po 1897 roku, gdy odnotowano go w spisie mieszkańców Warszawy, jako artystę rzeźbiarza, prowadzącego własną pracownię przy ul. Wspólnej 30.

poniedziałek, 20 grudnia 2021

Choczeńscy twórcy- Edward Staniek

 O Edwardzie Stańku i jego twórczości rzeźbiarskiej można przeczytać w książce Marii Biel-Pająk "Dotknięci iskrą Bożą- o artystach, twórcach i pasjonatach w dzieje Choczni wpisanych...", ale interesujące szczegóły na jego temat znajdują się także w "Karcie twórcy ludowego", sporządzonej przez pracowników Wadowickiego Centrum Kultury w pierwszej połowie lat 70-tych minionego wieku.

Edward Staniek nie był rodowitym chocznianinem, ponieważ przyszedł na świat w czeskiej Karwinie (30 stycznia 1912 roku), jako syn pochodzącego z Frydrychowic Jakuba Stańka i jego żony Marii z domu Brusik. 11 lutego został ochrzczony w Karwinie przez ks. Czarnotę, otrzymując imiona Edward Jakub. 

Metryka chrztu Edwarda Stańka w Karwinie

Sześć lat później Stańkowie przeprowadzili się do Frydrychowic, gdzie Edward ukończył 4-klasową szkołę powszechną. Już jako dziecko przejawiał talenty artystyczne. Maria Biel-Pająk pisze, że (...) będąc uczniem drugiej klasy, w niedzielę przy kościele zobaczył auto i naszkicował je na skrawku papieru. Zauważył to profesor ASP z Krakowa i zaciekawiony poprosił, by narysował stojący przed stodołą pług, a obejrzawszy rysunek zaproponował rodzicom chłopca, że weźmie go do Krakowa, by tam mógł doskonalić swój talent. Odpowiedź: A kto będzie pasł krowy? Edward pamiętał do końca życia. Został w domu, a przy pasieniu próbował rzeźbić w drewnie.(...) Sam Edward Staniek w wypowiedzi dla pracowników WCK podaje tylko, że w dzieciństwie strugał klatki na ptaki i "głowy", ale zarzucił to z braku czasu.

W 1928 roku rodzina Stańków sprowadziła się do Choczni. Edward odbył czteroletnią praktykę w piekarni Franciszka Frysia w Andrychowie, zdobywając zawód piekarza. W 1938 roku ożenił się w Choczni z Agnieszką Woźniak, z którą prowadził wcześniej sklep. Żona nosiła wprawdzie stare choczeńskie nazwisko, ale związana była z Chocznią nie przez pochodzącego z Wadowic ojca, lecz przez matkę, wywodzącą się ze Styłów "Kotusiów"- właścicieli największego młyna w Choczni. Wspólnie doczekali się czworga dzieci: księdza Edwarda Stańka, Jadwigi (po mężu Wcisło), Anny Marii (po mężu Bartkowskiej) i zmarłej w dzieciństwie Marii Małgorzaty.

We wrześniu 1939 roku Edward Staniek, jako żołnierz 12 pułku piechoty, brał udział w walkach z niemieckimi najeźdźcami. W czasie wojny znalazł zatrudnienie w piekarni w Wadowicach. Posądzony o sabotaż trafił do karnej kompanii, pracującej przy torach kolejowych i w zakładach chemicznych w Oświęcimiu. Po wojnie był pracownikiem zakładów włókienniczych "Lenko" w Bielsku-Białej, a od 1964 roku w piekarni PSS Społem w Kętach. Zajmowął się również własnym półhektarowym gospodarstwem. W 1969 roku przeszedł na rentę inwalidzką, po wypadku, w którym stracił nogę. Wtedy powrócił do rzeźbiarstwa, gdyż jak twierdził "to zajęcie pozwalało mu lepiej znieść kalectwo i podnieść poczucie własnej wartości".

Co ciekawe, wykonywał wyłącznie rzeźby świeckie: muzykantów, królów, żołnierzy, rycerzy, sportowców i przedstawicieli innych zawodów. Motywował to w ten sposób: "nie wiem, jak wygląda Bóg czy święci, to ich nie rzeźbię, żeby nie obrazić". Wyrzeźbione figurki miały przeważnie 15-30 centymetrów wysokości, rzadko więcej. Wykonywał je w drewnie lipowym, nie używając żadnych dłutek, lecz tylko kozika. Większości z nich nie malował- farbami olejnymi pokrywał tylko te, które wystawiał w przydomowym ogródku, by zabezpieczyć je przed zniszczeniem. Postacie na rzeźbach przedstawiane były w bezruchu, posiadały prawidłowe proporcje ciała, a rysy ich twarzy były uproszczone. Nigdy nie rzeźbił w celach zarobkowych, ale niekiedy wycieczkowicze, czy letnicy, widząc wystawione przed domem przykłady jego twórczości, nalegali, by im je sprzedał. Czynił to jednak niechętnie i za niewielką cenę (małe rzeźby za około 10 złotych za sztukę, największe za 50 złotych). W 1973 roku wziął po raz pierwszy udział w konkursie na sztukę ludową, zorganizowanym we Frydrychowicach, w którym otrzymał II nagrodę i 300 złotych. Później brał udział w kolejnych konkursach i wystawach, między innymi w Wadowicach i w Nowym Sączu. Jego twórczość jest wspomniana  także w książce Antoniego Kroha "Współczesna rzeźba ludowa Karpat polskich" z 1979 roku.

Edward Staniek zmarł 4 czerwca 1976 roku i spoczął na choczeńskim cmentarzu, położonym w pobliżu jego domu.

Fotografie z książki "Dotknięci iskrą Bożą":




środa, 21 września 2016

Płaskorzeźba św. Wojciecha z Choczni

W dwóch książkach dotyczących sztuki ludowej w Polsce można znaleźć taką oto fotografię:


Etnograf Roman Reinfuss w "Sztuce ludowej w Polsce" z 1960 roku podpisał ją:

"Męczeństwo św. Wojciecha"

a w spisie ilustracji podał, że chodzi o płaskorzeźbę polichromowaną w drewnie, pochodzącą z Choczni, powiat Wadowice.

Natomiast Julian Krzyżanowski, w wydanym w 1965 roku "Słowniku folkloru polskiego" pisze, że ta sama fotografia przedstawia rzeźbę ludową św. Wojciecha z Choczni, powiat Wadowice, województwo krakowskie.
Dodatkowo jako źródło pochodzenia fotografii wskazał zbiory Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

Dzięki tej wskazówce i życzliwości pani Ewy Furmańskiej z IS PAN udało się ustalić, że:
  • fotografia została wykonana przez Jana Świderskiego w 1955 roku,
  • opisana jest rzeczywiście jako "Męczeństwo św. Wojciecha",
  • płaskorzeźbę ze zdjęcia wykonano z drzewa lipowego i pokryto polichromią,
  • ma niewielkie rozmiary: 30x15 cm
  • i co najistotniejsze dla ewentualnych dalszych poszukiwań (na przykład autora i aktualnej lokalizacji)- w czasie wykonywania zdjęcia płaskorzeźba znajdowała się w Krakowie, w zbiorach profesora Horbatyńskiego.
Niestety pobieżna kwerenda internetowa nie wykazała żadnych informacji o profesorze Horbatyńskim i w tym momencie ten trop poszukiwań się urywa ...