piątek, 9 lutego 2018

Chocznia w dokumencie z 1374 roku

Pierwszy znany dokument, w którym wymieniana jest Chocznia, pochodzi z 1355 roku i dotyczy świętopietrza, czyli daniny na rzecz papiestwa. Istniejąca już wówczas parafia choczeńska odprowadzała go w wysokości 3 groszy. Świętopietrze miało charakter pogłówny, czyli było płacone od każdego członka rodziny oddzielnie, z wyjątkiem dzieci do trzynastego roku życia i niewiernych. Biorąc pod uwagę fakt, że płacono 1 denara (1/8 grosza) od osoby, to liczbę dorosłej ludności ówczesnej Choczni oszacować można na 24 osoby. Doliczając zaś dzieci do 13 lat (około 30 % dorosłej populacji) zaludnienie Choczni w 1355 roku ocenić można na 36 osób.
Natomiast kolejny wiekiem dokument dotyczący historii Choczni, młodszy o niespełna 20 lat od wymienionego wyżej, nie był dotąd powszechnie znany.
Nie jest wymieniany w "Słowniku Historyczno-Geograficznym Ziem Polskich w Średniowieczu" ani w publicystyce historycznej Józefa Putka.
Dokument ów zachował się w "Zbiorze formuł zakonu dominikańskiego prowincji polskiej z lat 1338-1411".
W 1938 roku archiwa dominikańskie opracowane przez o. Jacka Woronieckiego i poprzedzone wstępem ks. dr Jana Fijałka wydrukowano XII tomie "Archiwum Komisji Historycznej" Polskiej Akademii Umiejętności.
Wzmianka dotycząca Choczni znajdowała się na 7 stronie napisanego po łacinie manuskryptu, a dokument, który ją zawierał nosił datę 8 grudnia 1374 roku i numer 120 (na 348 ogółem).
Chocznia- a w zasadzie jej ówczesny właściciel- pojawia się tam w związku z pożyczką, jaką otrzymał Mikołaj Ruthenus, dziedzic Dambowycz (Dankowic?), od księżnej oświęcimskiej Salomei.
Kwota pożyczki w wysokości 40 grzywien srebra (1920 groszy praskich) miała być spłacana w wysokości 4 grzywien kwartalnie, ale nie księżnej Salomei, lecz klasztorowi dominikanów w Oświęcimiu, któremu księżna te pieniądze zapisała.
Pożyczkobiorca Mikołaj Ruthenus z Dambowycz (Dankowic?) jest być może tożsamy z Niczkiem Rusinem (Ruthenusem), właścicielem Frydrychowic w 1364 roku.
Jednym z dwóch gwarantów tej pożyczki był natomiast nobiles (szlachetnie urodzony) Mikołaj Vlodzylay (Włodzisław?), haeres de Chozna (czyli dziedzic Choczni).
Drugi z gwarantów pożyczki - Peszko Żegota- był prawdopodobnie synem Żegoty z Bieńkowic, dziś części Zebrzydowic. Ów Peszko pojawia się również jako świadek na dokumencie księcia Jana Oświęcimskiego z 1355 roku.
40 grzywien srebra, stanowiących przedmiot pożyczki, miało wtedy wartość sześciu koni lub 64 wołów lub około 10 łanów ziemi. Jako ciekawostkę można podać również,  że za tę kwotę można było kupić tylko jedną ręcznie przepisaną Biblię.

Skrócona treść omówionego dokumentu w tłumaczeniu o. prof. Dominika Widra wygląda następująco:

"Zaświadczam wobec wszystkich obecnych i przyszłych pokoleń, że ja, Mikołaj Ruthenus (czyli Rusin - uwaga moja), dziedzic Dambowycz, dobrowolnie i publicznie uznaję w tym piśmie, że otrzymałem 40 grzywien groszy praskich od sławnej i wspaniałej pani Salomei, z Bożej łaski księżnej oświęcimskiej.
Szczęśliwa ta Pani dobrowolnie i świadomie zapisała te pieniądze braciom Dominikanom, mieszkającym w klasztorze w tym samym mieście, w intencji duszy błogosławionej pamięci panny kanoniczki Katarzyny, ochmistrzyni dworu oświęcimskiego.
Wobec obecnych tutaj zobowiązuje się do uiszczenia wspomnianym braciom co kwartał roku 4 grzywien, bez uszczerbku, oszustwa i zwłoki. (...) Jeśli przydarzy mi się jedno z jakiś ludzkich nieszczęść, to odtąd posiadłość moją z dziećmi i prawowitymi dziedzicami wsi mojej Dambowycze, stawem i innymi podległymi domostwami obliguję do uiszczania wspomnianej sumy 4 grzywien w stosownym czasie i określonym sposobie.Wszystkie straty, opóźnienia, czy oszustwa zostaną wspomnianym braciom uregulowane.
(...) Aby dopilnować regularnego, wiernego i uczciwego uiszczania kwoty zobowiązuje się szlachetnych panów Mikołaja Włodzilaja (Włodzisława?), dziedzica Choczni i Peszka, syna Żegoty.
Na znak wieczystego zapisu i zobowiązań dokument ten przypieczętowany został przez pana Mikołaja Ruthenusa."






wtorek, 6 lutego 2018

Choczeńska kronika sądowa

"Gazeta Lwowska" w 1906 roku zamieściła edykt c.k. Sądu Powiatowego w Wadowicach z 19 października 1906:
"C.k. Sąd powiatowy w Wadowicach zawiadamia, że w dniu 4 kwietnia 1877 roku w Choczni zmarł jakis człowiek niewiadomy z nazwiska i miejsca pobytu bez pozostawienia rozporządzenia ostatniej woli. Ponieważ Sądowi nie wiadomo, czy i którym osobom przysłuża prawo dziedziczenia spadku, przeto wzywa się niniejszem tych wszystkich, którzy do tegoż spadku z jakiegokolwiek bądź tytułu roszczenia podnieść zamierzają, aby w przeciągu jednego roku, licząc od dnia niżej podanego, swe prawa dziedziczenia w tutejszym Sądzie zgłosili i wykazując takowe, wnieśli oświadczenie co do spadku, w przeciwnym bowiem razie spadek, dla którego p. adwokat Władysław Chodorowski kuratorem został ustanowiony, będzie przeprowadzony z tymi i tym przyznany , którzy się do niego zgłoszą i swe prawa dziedziczenia wykażą, część zaś spadku nie przyjęta, lub w razie gdyby do spadku nikt się nie zgłosił, cały spadek przypadnie Państwu, jako bezdziedziczny."

"Piast" - organ Stronnictwa Ludowego z 3 maja 1931 roku informował:
"Echa Brześcia przed sądem w Wadowicach. 67 OSÓB NA ŁAWIE OSKARŻONYCH. 66 uniewinniono. — Sprawę dr. Putka wyłączono. Niezwykle charakterystyczna dla naszych teraźniejszych stosunków politycznych rozprawa sądowa, będąca echem Brześcia, odbyła się przed sądem grodzkim w Wadowicach. Rozpatrywał ją sędzia sądu okręgowego dr. Zembaty. Na ławie oskarżonych zasiadło 67 obywateli z gminy Choczni, między nimi były poseł i b. wiezień brzeski dr. Putek. Wszyscy oni oskarżeni zostali przez prokuratora o przestępstwo z paragrafu 283 ustawy karnej, popełnione przez to, że w dniu 14 grudnia 1930 r., gdy dr. Putek po wypuszczeniu z więzienia brzeskiego wrócił do Choczni, tłumnie, w pochodzie odprowadzili go do domu, nie usłuchawszy wezwania komendanta posterunku policji państwowej do rozejścia się, przez co mieli się stać winnymi występku zbiegowiska. Dr. Putek oskarżony został także o występek z paragrafu 284 austr. ustawy karnej, polegający na tem, że z okazji tego zbiegowiska prowadził sprzeczkę z policjantem, nadto oskarżono go jeszcze o przekroczenie przepisów ustawy austr. o zgromadzeniach, popełnione wygłoszeniem do tłumu przemówienia pod gołem niebem, bez posiadania na takie zgromadzenie zgody starosty. Rozprawa sądowa wykazała, te doniesienie sfabrykowano w sposób lekkomyślny, albowiem z pośród 67 oskarżonych, czwarta część nawet w krytycznym momencie nie wiedziała o przyjeździe dra Putka i przebywała bądź w domu, bądź też nawet poza Chocznią. Sędzia dr. J. Zembaty wyłączył sprawę Putka jako niepodlegającą właściwości Sądu wadowickiego, lecz warszawskiego (do spraw wyjątkowych) Następnie odmówił wnioskowi dra Putka odesłania protokółu prokuratorowi, celem rozszerzenia oskarżenia przeciw wnioskodawcy o treść przemówienia w sprawie zachowania się władz więziennych w Brześciu, odmowę zaś uzasadnił tą okolicznością, iż zastępca prokuratora był przez cały czas obecny na rozprawie i wniosek słyszał, skoro zaś nie korzysta z praw oskarżenia, bezcelowem byłoby odsyłanie aktów prokuratorowi. Resztę oskarżonych w liczbie 66, uwolnił od winy i kary, uzasadniając wyrok tern, że w tłumnem przyjęciu dra Putka po powrocie z więzienia brzeskiego nie można dopatrywać się znamion czynu przestępnego, albowiem przyjęcie to w niczem porządku i spokoju publicznego nie naruszyło. Wyrok powyższy stał się prawomocnym."


Dziennik Urzędowy z 15 kwietnia 1948 roku podawał:
"Na wniosek Pietrasa Antoniego zamieszkałego w Choczni nr 123, wszczęto postępowanie o uznanie za zmarłą Pietras Stefanię, z Dumańskich, ostatnio zamieszkałej w Janowej Dolinie, powiat Kostopol (na Wołyniu - uwaga moja)."



czwartek, 1 lutego 2018

Szkody wojenne 1939-1945- część II

Na podstawie danych zgromadzonych w 1945 roku ogólna suma szkód wojennych dla Choczni wynosi 8.562.731 złotych patrz poprzednia notatka na ten temat.
Biorąc pod uwagę, że złożyły się na nią 552 poszczególne szkody chocznian i choczeńskich i organizacji/instytucji działających na terenie Choczni, to średnia szkoda na kwestionariusz wynosi
15.512,19 zł (według siły nabywczej złotego 1 września 1939 roku).
W przeliczeniu na złoto daje to 2 kilogramy i 618 gram.

Lista najbardziej poszkodowanych wygląda następująco:

Osoba/Instytucja
Kwota w zł
Kasa Stefczyka
281200
Putek Józef
157750
Kryjak Wiktoria
130170
Wójcik Helena
97771
Szczerbowski Jan
95792
Porębski Ludwik
93280
Widlarz Tomasz
84790
Turała Irena
81182
Graboń Maria
80122
Płonka Aniela
68673
Sołtysiewicz Urszula
67316
Wawro Józef
65421
Pędziwiatr Franciszek
63525
Klaczak Stefania
59415
Palewicz Irena
58365
Bernacik Zygmunt
53035
Kuś Andrzej
48285
Giełdoń Leokadia
47300
Dębowski Jan
47119
Babiński Władysław
46832
Malata Józef
46045
Latocha Jan
44463
Kobiałka Józef
43800
Wójcicki Andrzej
43115
Bryndza Jan
42363
Spółdzielnia Mleczarska
40500
Szczur Kazimierz
39879
Fujawa Jan
37900
Waligóra Ludwika
37265
Kółko Rolnicze
36201

Natomiast z pełną listą poszkodowanych można zapoznać się tu- link.