![]() |
| Józef Żak (ur. 1902) przed młynem Burzejów w Choczni Górnej Na miejscu dawnego młyna znajduje się obecnie kaplica Fotografię nadesłał Radek Burzej |
piątek, 5 czerwca 2020
Stare fotografie z Choczni
środa, 3 czerwca 2020
Chocznianie pochowani w Inwałdzie
Osoby urodzone w Choczni, które spoczywają na cmentarzu w Inwałdzie- lista sporządzona na podstawie grobonetu i metryk choczeńskich, w miarę napływu nowych informacji będzie uzupełniana:
- Maria Bryndza z domu Dąbrowska (1922-1994), córka Franciszka i Apolonii
- Józef Dąbrowski (1881-1938), syn Wojciecha i Magdaleny
- Józef Dąbrowski (1889-1973), syn Szymona i Ludwiki
- Stanisław Drapa (1917-1984), syn Adama i Apolonii
- Franciszek Fajfer (1901-1975), syn Michała i Marii
- Adam Fajfer (1925-1990)
- Jan Fajfer (1931-1991)
- Antoni Gazda (1907-1986), syn Franciszka i Wiktorii
- Ignacy Guzdek (1951-2018), syn Klemensa i Heleny
- Jan Gzela (1887-1967), syn Szymona i Katarzyny
- Zygmunt Hałat (1954-2007), syn Kazimierza i Marii
- Eugeniusz Kobiałka (1949-2018), syn Józefa i Tekli
- Ludwika Niedziółka z domu Zając (1876-1945), córka Szymona i Marianny
- Adolf Pindel (1936-2000), syn Jana i Anieli
- Anastazja Spisak z domu Ruła (1901-1959), córka Aleksandra i Salomei
- Stanisław Wcisło (1931-1963), syn Wincentego i Elżbiety
- Władysław Wcisło (1906-1981), syn Karola i Agnieszki
- Władysław Wcisło (1931-1986), syn Franciszka i Ludwiki
- Anastazja Widlarz z domu Nowak (1903-1983), córka Mikołaja i Heleny
- Edward Widlarz (1936-1995), syn Jana i Heleny
- Stanisław Widlarz (1906-1964), syn Wojciecha i Balbiny
- Alojzy Wójcik (1917-1997)
- Maria Zając z domu Łopata (1877-1955), córka Michała i Franciszki
- Michał Franciszek Zając (1882-1926), syn Szymona i Marianny
poniedziałek, 1 czerwca 2020
Spory emigranta Kręciocha z własną parafią
Jak się okazuje, w spory i w konflikty z władzami kościelnymi i własną parafią nie wchodził tylko Józef Putek i część jego zwolenników, ale także choczeński emigrant Wojciech Kręcioch (1859-1938) w amerykańskiej miejscowości Fall River w stanie Massachusetts.
Co ciekawe, choczeńska rodzina Wojciecha Kręciocha zaliczała się do frakcji prokościelnej i przeciwników Józefa Putka. Jego o dwa lata starszy brat Franciszek Kręcioch był kościelnym kantorem (śpiewakiem), członkiem choczeńskiej rady parafialnej i organizatorem corocznych pielgrzymek do Kalwarii i Częstochowy.
Tymczasem Wojciech Kręcioch w 1918 roku otrzymał od władz kościelnych zakaz wstępu do macierzystej parafii pod wezwaniem św. Trójcy (Holy Trinity) w Fall River. Ten zakaz rozciągał się na całą rodzinę Wojciecha Kręciocha i gdy jego syn usiłował wziąć udział w nabożeństwie 29 sierpnia, to został usunięty z kościoła siłą.
O sporze Wojciecha Kręciocha z parafią można się dowiedzieć z korespondencji pisma "Fall River Daily Evening News" z 4 września 1918 roku.
Dziennik ten relacjonuje wystąpienie Wojciecha Kręciocha przed sądem, w którym domagał się on zapewnienia mu możliwości oddawania czci i uczestniczenia w nabożeństwach rzymskokatolickiego
kościoła w Fall River, które, jak twierdził, "zostały mu odmówione". W pozwie sądowym napisał, że był członkiem i czcicielem tego kościoła od czasu jego założenia i zawsze przestrzegał jego zasad i przepisów.
Natomiast ze względu na strach przed uszkodzeniem ciała i wobec gróźb przedstawicieli administracji kościelnej, obawiając się upokorzenia i obrażeń, oświadczał, że obecnie nie bierze udziału w nabożeństwach, dopóki sąd nie przywróci mu jego praw.
W dniu 26 lipca otrzymał pismo od władz kościelnych, w którym zarówno jemu, jak i jego rodzinie zakazano wstępu do kościoła z powodu "rzekomego niezadowolenia", które miał wywołać w parafii oraz przez bezprawne zdaniem strony kościelnej wezwanie policji przed kościół, bez wiedzy i zgody rady parafialnej.
Niestety "Fall River Daily Evening News" nie przytacza argumentów strony przeciwnej, przez co tło tego sporu nie jest całkiem jasne. Nie jest znany także wyrok sądu w tej sprawie.
Wydaje się, że problemy Wojciecha Kręciocha z własną parafią zaczęły się co najmniej osiem lat wcześniej.
W 1910 roku "Dziennik Chicagowski" relacjonował inną sprawę sądową, w której pojawiał się także Wojciech Kręcioch. Oskarżonym w tej sprawie był niejaki Andrzej Orlik, który wykradł dokument zobowiązujący go do usunięcia z parafii św. Trójcy w Fall River proboszcza ks. Basińskiego za kwotę 300 dolarów. Ponieważ nie wywiązał się z tego zadania i nie chciał otrzymanych pieniędzy zwracać, to wykradł podpisane przez siebie zobowiązanie. Osobą, która wręczyła mu owe 300 dolarów, domagając się w zamian usunięcia proboszcza, był właśnie Wojciech Kręcioch, określany przed sądem jako "prowodyr parafii niezależnej".
Sąd uznał jednak, że dokument wykradziony przez Orlika był nieważny i "w zasadzie swojej zbrodniczy", po czym uniewinnił oskarżonego. Pieniądze Kręciocha w ten sposób przepadły.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
