poniedziałek, 10 października 2022

Choczeński samorząd w 1945 roku

 Po wyzwoleniu Choczni spod okupacji niemieckiej w styczniu 1945 roku natychmiast odrodził się miejscowy samorząd, w którym aktywnie działali zarówno radni gromadzcy wybrani w 1939 roku, jak i nowe osoby.

Sołtysem Gromady Chocznia pozostał Władysław Świętek, który pełnił tę funkcję także w czasie II wojny światowej.

Powołano szereg komisji gromadzkich, które starały się wspomóc mieszkańców Choczni w powojennym chaosie.

Były to na przykład "Komisja do podziału mebli poniemieckich", "Komisja do spraw szkód", czy "Komisja budowlana". Przedmiotem pracy pierwszej z wymienionych były pozostałe po Niemcach: łóżka (285), szafy (122), kredensy (121), stoły (144), szafki (118), krzesła (458), kanapy (8), toalety (6) i lustra (16), które niekiedy stanowiły też zagrabioną własność przedwojennych mieszkańców.

Działały również "Komisja sanitarna", "Komisja siewna", "Komisja mleczna" i "Komisja ogniowa". Oprócz nich powołano do życia również "Koło opieki nad rodzinami osób powołanych do wojska".

W skład wyżej wymienionych komisji weszły następujące osoby:

  • Komisja Sanitarna: Maria Nowak (z domu Huber), Agnieszka Duda (z domu Styła), Aleksandra "Olga" Klisiak (z domu Woźniak), Antoni Romańczyk, Jan Cap
  • Komisja Siewna: Tomasz Szczur, Stefan Guzdek, Józef Guzdek (spod nr 169),
  • Komisja do Podziału Mebli Poniemieckich: Franciszek Dąbrowski, Józef Guzdek, Stanisław Woźniak
  • Komisja Ogniowa: Leon Bąk (nr domu 582), Stefan Guzdek (270), Stanisław Zajda (131), Władysław Kręcioch (343), Jan Wider (210)
  • Komisja ds. Szkód: Tadeusz Nowak (kierownik szkoły), Ludwik Płonka, Józef Guzdek
  • Komisja Budowlana: Tomasz Szczur (nr domu 572), Leon Bąk (582), Franciszek Ramenda (182), Józef Gazda (404)
  • Komisja Mleczna: Feliks Gawęda (nr domu 140), Wiktoria Kryjak (555), Antoni Pindel (186), Władysław Kręcioch (568), Michał Stanek (7), Szczepan Bańdo (302)
Członkami "Koła opieki nad rodzinami osób powołanych do wojska" zostali: ksiądz Stanisław Walter (wikariusz), Józef Guzdek, Antoni Gazda, Jan Rzycki, Franciszek Skowron i Michał Styła.

Ważną rolę w samorządzie ówczesnej Choczni starały się odgrywać Samopomoc Chłopska i miejscowe Stronnictwo Ludowe, skupiające przedwojennych zwolenników Józefa Putka.

W zarządzie Związku Samopomocy Chłopskiej, sprawującej nadzór nad choczeńską spółdzielczością i majątkiem po kółku rolniczym znaleźli się: Józef Guzdek (spod nr 450), Ludwik Płonka i Józef Malata.

Natomiast Stronnictwo Ludowe, wyłoniło swój zarząd w składzie: 

- przewodniczący Władysław Wcisło (nr domu 459),

- zastępca Józef Guzdek,

- sekretarz Leon Bąk,

- skarbnik Teofil Malata.

Do Rady Nadzorczej SL weszli: Tomasz Szczur (przewodniczący), Rudolf Klisiak (zastępca), Władysław Świętek i Michał Styła.

Wśród wymienionych wyżej działaczy brakuje przede wszystkim Kazimierza Szczura, który działał po wojnie w samorządzie wyższego szczebla (powiatowym) oraz Józefa Putka, który powrócił z obozu w Mauthausen w połowie 1945 roku.

W I połowie 1945 roku nie wykazywało się aktywnością Stronnictwo Pracy, którego członkowie weszli rok później do Rady Gminy, ani Polska Partia Robotnicza, której członkami w Choczni w 1945 roku byli: Emil Palichleb, Jan Grabiec i Julian Babiński.

Przy tworzeniu notatki wykorzystano informacje niedostępne w zasobach Archiwów Państwowych.

czwartek, 6 października 2022

Rozchody zboża ze spichlerza plebańskiego w połowie XIX wieku

 

W archiwum parafialnym w Choczni zachowały się do dziś zestawienia rozchodu zboża ze spichlerza plebańskiego (w wersji oryginalnej „spiklerza”), które w latach 1854-67 skrupulatnie prowadził ówczesny choczeński proboszcz ks. Józef Komorek. Zboże w spichlerzu, czyli pszenica, żyto i owies (także rychlik- czyli jego wczesna odmiana) pochodziło z danin parafian (tak zwanego taczma) oraz zbiorów z gruntów plebańskich.

Zgromadzone w spichlerzu zboże było sprzedawane, wywożone do młyna w celu przemielenia, pożyczane na odrobek lub darowane  oraz przeznaczane do siewu i jako zapłatę za różne czynności na rzecz plebani. Do określania ilości zboża ksiądz Komorek używał dawnych jednostek objętości (korzec-miarka-garniec; 1 korzec = około 123 litry), a do wyceny jego wartości florenów, czyli środka płatniczego Cesarstwa Austriackiego, przy czym floren (zwany też guldenem lub złotym reńskim) był srebrne monetą, dzielącą się na 60 krajcarów. Każdorazowe podsumowanie rozchodów nie obejmuje roku kalendarzowego, ale okres od września do sierpnia następnego roku, czyli od żniw do żniw.

Sprzedaż

Plebańskie zboże sprzedawano najczęściej na targach/jarmarkach w Wadowicach i Andrychowie oraz indywidualnym handlarzom, najczęściej pochodzenia żydowskiego (Majer Huppert z Choczni, Szancer i Kobler z Wadowic, Nathan Windhloz z Bielan, Tragier) i młynarzom lub piekarzom/cukiernikom (młyn w Czańcu, Jan Szczur z Choczni, Letscherowa z Wadowic, wdowa po Piotrze Szczurze). Sporadycznie trafiały się transakcje z hrabią z Inwałdu, czy dworem w Głębowicach. Największe sprzedaże w tym okresie to:

- sprzedaż 18 korcy pszenicy do dworu w Głębowicach za 199 florenów (w 1861 roku),

- sprzedaż Majerowi Huppertowi z Choczni 48 korcy owsa za 168 florenów (w 1866 roku),

- sprzedaż Koblerowi z Wadowic 13 korcy i 2 miarek pszenicy za 148 florenów i 50 krajcarów (1867),

- sprzedaż niewymienionemu z nazwiska Żydowi z Andrychowa 10 korcy i 1 miarki pszenicy za 128 florenów i 12 krajcarów (1861)

- sprzedaż Tragierowi 20 korcy żyta za 120 florenów (1854).

Na targach i jarmarkach w Wadowicach i Andrychowie sprzedawano jednorazowo maksymalnie do 10 korcy pszenicy i żyta. Dwukrotnie duże dostawy pszenicy sfinalizowano z młynem w Czańcu.

Przemiał

Maksymalna ilość zboża, które zawieziono do przemielenia to 6 korcy 1 miarka i 2 garnce żyta (w 1855 roku), ale przeciętnie były to znacznie mniejsze ilości, liczone w miarkach, a nie w korcach, częściej żyta, niż pszenicy.

Zapłata

Ks. Komorek płacił zbożem przede wszystkim osobom zatrudnionym przez parafię i plebanię, to znaczy grabarzowi (Franciszkowi Wójcikowi), kościelnemu (Błażejowi Szczepaniakowi), śpiewakowi (Sebastianowi Ciborowi) i leśnemu/leśniczemu (Franciszkowi Wawerowi). Raz zapłatę w zbożu otrzymał również organista Józef Cap. Tę formę zapłaty dostawali także pracownicy dorywczy (np. bardzo często Jędrzej Wcisło, a raz Jan Guzdek za robotę koniem).

Darowizny

W rozpatrywanym czasie choczeński proboszcz regularnie wspomagał zbożem pogorzelców, wśród których wymieniono z nazwiska Szymona Pindelczyka, Szymona Bylicę i Jędrzeja Tuszyńskiego, którzy otrzymywali jednorazowe zapomogi- przeważnie pewne ilości żyta i owsa (najczęściej po 2 miarki). Oprócz nich dwukrotnie darowiznę otrzymał ksiądz dziekan z Andrychowa (2 korce pszenicy w 1866 roku oraz 1 korzec i 2 miarki pszenicy w 1861 roku), a raz ksiądz w Inwałdzie (2 korce i 2 miarki pszenicy w 1856 roku), ojcowie reformaci w Alwerni (1 korzec żyta w 1866 roku), gromada Chocznia (korzec żyta i owsa w 1856 roku) i gromada Kaczyna (2 korce żyta w 1862 roku).

Siew

Do obsiania pól plebańskich przeznaczano rocznie od 10 do 12 korcy żyta i około 4 korce pszenicy.  Nieco więcej pszenicy wysiano tylko w 1861 roku, co ciekawe z wyszczególnieniem, jaką ilość, w którym miejscu (4 korce na Złotniku oraz 2 korce 3 miarki i 4 garnce na Górkach i Stawkach).

----

Lista osób z Choczni i sąsiednich miejscowości wymienionych w zestawieniu rozchodów (kupujący, pożyczający, darobiorcy, wynagrodzeni):

B- Marianna Balonionka, Jan Bandoła syn Szczepana, Baranka Kazimierzowa, Wojciech Biel, Jan Brandys, Wojciech Bryndza, Józef Buldończyk, Kanty Bylica, Piotr Bylica, Szymon Bylica,

C- Franka Cibora żona, Jaga Ciborzonka (Agnieszka Cibor), Jędrzej Cibor, Józef Cibor, Sobek Cibor (Sebastian Cibor) śpiewak,

D- Antoni Dąbrowski, Ignacy Dąbrowski cieśla, Jakób Dąbrowski, Jan Dąbrowski, Józef Dąbrowski kowal, Sobek Dąbrowski (Sebastian Dąbrowski), Józef Drapa,

G- Jan Gawęda, Stanisław Gazda, Stanisława Góra, Wojciech Góralczyk, Szczepan Graboń, Ignacy Guzdek, Jan Guzdek, Jędrzej Guzdek, Szymon Guzdek,

H- Magda Harmacionka (Magdalena Harmata), Kasper Harnik, Majer Huppert,

I, J- Jan Iglarski, Kanty Jura (Jan Kanty Jura), Błażej Jurczak z Kaczyny (?),

K- Ignacy Klaczak, Jędrzej Kolber, Kobler z Wadowic, Tomasz Kołodziejczyk, Jan Kręcioch, Wincenty Kręcioch. Józef Kulczycki,

L- Maryja Letscher, Leczerowa, cukierniczka z Wadowic,

M- Mąka z Ponikwi, Jędrzej Miarka,

N- Wojciech Nicieja,

P- Jan Paterak, Jędrzej Pindel, Józefa Pindela córka, Pindelka Michałowa, Szczepan Pindelczyk, Płonczyna wdowa,

R- Antoni Ramęda, Jan Ramęda, Janowa Ramędzina wdowa, Antoni Romańczyk

S, Ś- Jędrzej Siepak, Kajetan Skowron, Michał Stasik z Inwałdu, Majcher Styła (Melchior Styła), Wojciechowa Stylina wdowa, Szancer z Wadowic, Błażej Szczepaniak kościelny, Jan Szczepaniak, Jan Szczur młynarz, Sobestian Szczur kowal, Szczurowski z Ponikwi, Szczurzyna, wdowa po Piotrze- piekarka, Wincenty Świętek,

T- Targosz z Kaczyny,

W- Franciszek Wawer (Wawro) leśny, Antoni Wątroba, Jan Wątroba, Józef Wątroba, Wątrobina, Jędrzej Wcisło, Kazimierz Wider, Jan Widlarz, Tomasz Widlarz, Jan Woźniak kołodziej, Franciszek Wójcik grabarz, Franciszek Wójcik cieśla, Jakób Wójcik, Wojciech Wójcik murarz,

Z - Jan Zając, Marcin Zając, Zajączka wdowa

poniedziałek, 3 października 2022

Zmiana nazwy Choczni w 1932 roku

 Zaskakującą informację zamieściła wydawana w Cieszynie "Gazeta Rolnicza" z 1 stycznia 1932 roku:

Zmianę nazwy gminy Choczni zaprojektował przeprowadzić w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych zastępca komisarza gminnego w Choczni niejaki N ę c e k, sługa kancelaryjny z urzędu monopolu tytoniowego w Wadowicach. Zdaniem jego należy skasować nazwę Chocznia dlatego, że zapisała się ona w pamięci Składkowskiego niemile. P. Nęcek proponuje, aby gmina Chocznia od Nowego Roku nazywała się „Bebewuerja". Podobno już odpowiedni memoriał złożył p. Nęcek krakowskiemu wojewodzie. Wszyscy z niecierpliwością oczekują, kiedy z Choczni utworzona będzie nęckowa republika „Bebewuerja“, względnie kiedy Nęcka odwiozą na koszt tej „Bebewuerji“ do domu wariatów w Kobierzynie.

Powyższe doniesienie prasowe należy traktować w kategoriach satyry politycznej, a nie realnych faktów. Pochodzący z Czułowa, a mieszkający na Zawalu Jan Nęcek (1887-1954) był rzeczywiście od 1929 roku zastępcą komisarza gminnego w Choczni Tomasza Bursztyńskiego i lokalnym szefem struktur BBWR, czyli Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem Józefa Piłsudskiego, ale wskazanej w doniesieniu propozycji nigdy nie składał. Satyra musiała powstać w kręgu zwolenników Józefa Putka, odsuniętego od władzy w Choczni przez wspomnianego wyżej Ministra Spraw Wewnętrznych Felicjana Sławoja Składkowskiego i miała na celu zdyskredytowanie władz komisarycznych, wspieranych przez tylko niewielką grupę chocznian. Nie jest też wykluczone, że autorem prześmiewczego doniesienia był sam Putek, który po wyjściu z aresztu w twierdzy brzeskiej oczekiwał na wyrok w głośnym procesie politycznym,  w którym oskarżono go o przygotowania do objęcia przemocą władzy w Polsce.

Choć „Bebewuerję” popierała mniejszość chocznian, to Nęcek pozostał wicekomisarzem przez kolejne dwa lata, a w 1935 roku wybrany został radnym gromadzkim. Nie przeszkodził mu w tym skandal w tym samym 1932 roku, kiedy to został oskarżony o uderzenie nożem w pierś prelegenta Franciszka Jelonkiewicza podczas wadowickiego wiecu Stronnictwa Narodowego (także opozycyjnego w stosunku do sanacji).