Prawo polowania w austriackiej
Galicji było przywiązane do własności
gruntu i służyło każdoczesnemu większemu posiadaczowi gruntów, który mógł
swobodnie rozstrzygać, czy będzie wykonywał to prawo we własnym zakresie przez
samodzielne organizowanie polowań (o ile posiadał do tego stosowne uprawnienia),
czy też prawo to wydzierżawi. Prawo do samodzielnego organizowania polowań lub
dzierżawienia polowań posiadała też każda gmina na gruntach stanowiących
majątek lub dobro gminy (od 1909 roku o powierzchni co najmniej 115 hektarów).
Stosownie do tych przepisów
prawnych Rada Gminna w Choczni uchwaliła w 1868 roku, że polowania na gruntach
gminy Chocznia i przynależnych do niej należy wydzierżawić na lat 5 przez
publiczną licytację. Zwycięzcą tej licytacji został p. Hawełka, który pod
koniec dzierżawy, to jest w lipcu 1873 roku zabiegał o jej przedłużenie na
kolejne 5 lat. Ówczesny wójt Franciszek Guzdek i czterech delegowanych radnych:
Walenty Szczur, Jan Woźniak, Franciszek Cibor i Józef Guzdek mieli na podstawie
uchwały gminy negocjować kolejny kontrakt z Hawełką, przyjmując za podstawę
zapisy poprzedniej umowy dzierżawy. Hawełka miał zakaz polowania w lecie, a gdy
„owsy, koniczyny i lny stać na polach jeszcze będą” myśliwi mieli obchodzić je
przez uwrocia, czyli końce pól, gdzie nawracano zaprzęgami końskimi lub wolimi.
W 1883 roku władze gminne
spóźniły się z ogłoszeniem kolejnej licytacji na prawo dzierżawy polowań, co
miały obowiązek uczynić na trzy miesiące prze ukończeniem terminu poprzedniej
dzierżawy, która dobiegła końca 18 lipca 1883 roku. Nową licytację zarządzono
dopiero 27 lipca i jej termin wyznaczono na 22 sierpnia. Z powodu krótkiego
czasu od ogłoszenia do licytacji zgłosiło się na nią tylko dwóch oferentów: p.
Gładysz, wadowicki rzeźnik i p. Dobrzański, sekretarz rady powiatowej w
Wadowicach. Wójt Czapik i radny Pietruszka protestowali bezskutecznie przeciw
dopuszczeniu pierwszego z wymienionych wyżej, ponieważ nie okazał on pozwolenia
na posiadanie broni myśliwskiej. Urzędnik prowadzący licytację zadowolił się tylko
oświadczeniem Gładysza, że stosowne pozwolenie posiada i dopuścił go do
licytacji. Jej zwycięzca nie został w dokumentach gminy wymieniony, ale wylicytowana
kwota za dzierżawę (55 zł reńskich za rok) była dla władz choczeńskiej gminy zbyt
niska. Nie tylko nie dorównywała poprzednio obowiązującej kwocie dzierżawy (75
zł reńskich za rok), ale także odbiegała od warunków wylicytowanych przez inne
gminy z rejonu Wadowic. Jako przykład podano Gorzeń, który za oferowany teren
do polowań o powierzchni 300 mórg uzyskał dzierżawę w wysokości 15 zł rocznie. Ponieważ
Chocznia wystawiała na licytację teren o powierzchni 3.558 mórg, to oczekiwała
za niego około 200 zł czynszu dzierżawnego rocznie. Dlatego władze gminy
wystosowały oficjalny protest do starostwa i zażądały powtórnej licytacji. Cała
sprawa ciągnęła się aż do jesieni 1885 roku. Wtedy to zwycięzcą licytacji na prawo
dzierżawy polowań ogłoszono wójta Józefa Czapika, Co ciekawe, wójt wylicytował
czynsz dzierżawny w wysokości 40 zł reńskich rocznie, czyli o 15 zł niższy, niż
oprotestowany przez niego dwa lata wcześniej.
Po upływie 5 lat dzierżawy w dniu
30 marca 1890 radni choczeńscy na wniosek Józefa Guzdka postanowili przesłać prośbę do starostwa w Wadowicach, by przedłużyć kontrakt z Józefem Czapikiem,
naczelnikiem gminy Chocznia, na kolejne 5 lat i na tych samych warunkach (40 zł
reńskich rocznie). Radni uznali, że Czapik odpowiada warunkom o prawie
polowania i „nie dla zysku, lecz dla ochrony od kłusowników i dla rozrywki
utrzymuje dzierżawę polowania”.
Kolejny raz sprawą polowań na
terenie Choczni radni gminni zajęli się w 1900 roku. Ówczesnym dzierżawcą prawa
polowań był następny wójt Antoni Sikora, który zaapelował, by przyznać mu to
prawo ponownie na okres 6 lat, począwszy od 1 stycznia 1901 roku. Radni
poparli ten apel i postanowili odstąpić od licytacji, a prawo do polowań
przyznać Sikorze z wolnej ręki. Utrzymano również dotychczasowy czynsz
dzierżawny płacony przez naczelnika gminy w wysokości 114 koron rocznie, czyli
57 dawnych złotych reńskich (reformę walutową i wymianę reńskich na korony
przeprowadzono w 1892 roku).
7 sierpnia 1904 roku radny Józef
Czapik wystąpił z wnioskiem, by zgłosić do starostwa rozszerzenie powierzchni
dzierżawionej przez gminę do polowań o obszar dawnego majątku sołtysiego, w tym
czasie już całkiem rozparcelowanego, co mogłoby przynieść Choczni dodatkowy
dochód. Radni przyjęli ten wniosek do wiadomości.
O tym, że z prawa dzierżawy
choczeńskich terenów do polowań faktycznie korzystano, świadczą dawne
doniesienia prasowe.
Na przykład 16 grudnia 1902 roku
podczas polowania, które zorganizowali w Choczni starosta Geppert i radca dworu
Szlachtowski (płacąc za nie Sikorze), ośmiu myśliwych upolowało lisa i 47
zajęcy, o czym donosił „Łowiec” – organ Galicyjskiego Towarzystwa Łowieckiego.
Józef Turała w „Kronice wsi
Chocznia” podaje, że z prawa do polowań korzystali też mieszkający w Choczni:
Szymon Łapka (karczmarz), Antoni Sikora (kowal), czy Jan Turała (mistrz
murarski).