poniedziałek, 19 czerwca 2023

Genealogia choczeńskich Zająców

 

Opierając się na listach wyborczych z 1973 roku, jako źródle obejmującym wszystkich dorosłych mieszkańców Choczni oraz księgach metrykalnych można pokusić się o ustalenie genealogii choczeńskich Zająców sprzed 50 lat. Niektórzy z nich wywodzili się spoza Choczni:

  • Eugeniusz Zając i jego siostrzeniec Stanisław Zając z córką Zofią  i synem Zdzisławem spod nr 532, pochodzili od Michała Zająca z Radoczy, tak samo jako Stanisław i jego syn Eugeniusz spod nr 702;
  • urodzony we Francji Edmund Zając spod nr 198 był synem Tomasza z Zawadki, z której pochodził też Stanisław Zając, syn Jana, spod nr 62. Na liście wyborców znalazły się również dzieci tego Stanisława, urodzone w Choczni: Kazimiera i Józef spod nr 62a;
  • Anna Zając spod nr 17 była córką Antoniego i Anny Książek i prawdopodobnie urodziła się w Wadowicach, tak jak jej starsza siostra Józefa;
  • brak jest w Choczni metryki chrztów: Stanisława spod nr 530 (syna Józefa), jego córki Lucyny i syna Henryka oraz Mieczysława Zająca spod nr 780,
  • śladem po obecności w Choczni Zająców z Jaroszowic, była w 1973 roku Maria Zając z domu Gazda spod nr 214, wdowa po pochodzącym stamtąd Stanisławie.

Pozostali Zającowie z listy wyborców z 1973 roku wywodzili się od:


1.      Jana Zająca i jego żony Agnieszki, którzy notowani są już w Choczni w 1659 roku,

2.      Walentego i Reginy z domu Piaskowicz, którzy pobrali się w Choczni w 1724 roku,

3.      Jana Zająca i Agnieszki Kręcioch, którzy zawarli małżeństwo w Choczni w 1766 roku.

ad 1

Potomkami Jana i Agnieszki  z XVII wieku byli:

·         Zygmunt Zając, syn Jana spod nr 37,

·         Anna Zając spod nr 46 i jej bratanice Janina oraz Józefa, córki Bolesława,

·         Honorata Zając spod nr 560 i jej syn Józef Jan,

·         bracia Marian Zając spod nr  172 i Bronisław Zając spod nr 177a, synowie Ignacego.

O ile Zającowie spod nr 37, 46 i 560  stanowili bliską rodzinę, ponieważ Jan, ojciec Zygmunta był bratem Anny spod nr 46, a Honorata spod 560 była ich kuzynką, to linia Mariana i Bronisława oddzieliła się od nich już w XVIII wieku. Anna, Zygmunt, Honorata, Józef Jan, Janina i Józefa byli potomkami Urbana Zająca (ur. 1754), prawnuka Jana i Agnieszki z XVII wieku, a Marian i Bronisław wywodzili się od jego starszego brata Ignacego (ur. 1748).

ad 2

Natomiast od Walentego Zająca i Reginy z domu Piaskowicz alias Kułaga pochodził tylko długowieczny Stefan Zając (1882-1981), jego syn Jan i czworo dzieci Jana obecnych na liście wyborców: Anna (animatorka kultury związana z Wadowickim CK), Paweł, Janina i Jadwiga.

ad 3

Jeszcze mniej liczni byli potomkowie Jana Zająca i Agnieszki Kręcioch z XVIII wieku, których w spisie wyborców reprezentowała tylko Maria Zając spod nr 556, córka Jana.

Pokrewieństwa tych trzech historycznych linii Zająców nie da się wyjaśnić w oparciu o księgi metrykalne. Można jednak przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, że protoplaści linii I i II byli ze sobą  powiązani rodzinnie i ich potomków z 1973 roku można nazwać bardzo odległymi kuzynami. W ten sam sposób można określić innych Zająców, żyjących w 1973 roku, ale już poza Chocznią, którzy wywodzili się od kowala Jana Zająca i jego poślubionej w 1758 roku żony Marianny z domu Balon. Przedstawicielami tej wygasłej w Choczni linii byli wymienieni wyżej restaurator Teodor Zając i jego dzieci: Szczepan (w 1973 roku mieszkaniec Kleczy), Jan i Anna (w Wadowicach), Kazimierz (w Sosnowcu) i Adelajda (też w Wadowicach, choć tuż przy granicy z Chocznią).

czwartek, 15 czerwca 2023

Prawo przynależności i szupasu w galicyjskiej Choczni

 

Przeglądając protokoły posiedzeń choczeńskiej rady gminnej z II połowy XIX wieku i początków XX wieku niejednokrotnie natrafić można na pojęcie przynależności gminnej, które miało nieco inne znaczenie, niż obecne zameldowanie w gminie.

O przynależności gminnej można mówić w zasadzie od czasu uznania na mocy ustawy ogólno austriackiej gminy jako jedynej jednostki samorządu (1862) oraz wprowadzenia tak zwanego prawa swojszczyzny (1863). Każdy obywatel monarchii na mocy prawa swojszczyzny musiał przynależeć do jakiejś gminy. Ta przynależność była dziedziczna po ojcu (w przypadku dzieci z legalnych związków) lub po matce (w przypadku dzieci nieślubnych). Przynależność do nowej gminy można było uzyskać jedynie przez stosowną uchwałę jej radnych lub przez decyzję starostwa, od której gmina mogła się odwoływać. Co istotne, przynależność do gminy wiązała się z prawem do swobodnego pobytu na jej terenie oraz pomocą ze strony gminy w przypadku zubożenia – na przykład na pokrycie kosztów leczenia, czy edukacji dzieci. Stąd gminy przed podjęciem decyzji o przyznaniu przynależności sprawdzały, czy starający się o to człowiek posiada stabilne źródło utrzymania, tak by ograniczyć ryzyko, że w przyszłości trzeba będzie go wspierać w razie popadnięcia w problemy materialne.

Dla zilustrowania tego zagadnienia można wskazać uchwałę choczeńskiej rady gminnej z 29 sierpnia 1869 roku, która nie udzieliła prawa przynależności do Choczni Antoniemu Byrskiemu z Ponikwi, choć ten mieszkał już od pewnego czasu w Choczni i swoją prośbę o przynależność wsparł wpłaceniem do kasy gminnej niebagatelnej kwoty 50 złotych reńskich. Radni uznali jednak, że nie posiada on realności, z której mógłby czerpać stały dochód. Stwierdzili też, że Byrski może w Choczni nadal mieszkać „byle nie stał się ciężarem gminie i sprawował się dobrze, a złożone przez niego 50 złr pozostaje jako kaucja na wszelki wypadek i jako gwarancja do dalszej uwagi władzy gminnej”. 

Z kolei na posiedzeniu z 27 stycznia 1870 roku postanowiono przyznać przynależność do Choczni:

  • Mikołajowi Żurkowi z Frydrychowic, który posiadał już od pewnego czasu własne gospodarstwo w Choczni i przedstawił „listy wypuśne” ze swojej dotychczasowej gminy, o ile w ciągu 8 dni wpłaci do kasy gminnej 5 złotych reńskich,
  • Janowi Kolbrowi z Inwałdu, także posiadającemu już od pewnego czasu własne gospodarstwo w Choczni, zważywszy na jego dotychczasowe dobre sprawowanie, przedstawienie „listu wypuśnego” z Inwałdu  i wniesienie 5 złr do kasy gminnej, o ile w ciągu 8 dni dopłaci jeszcze 2 złr,
  • Józefowi Korzeniowi z Zawadki, ponieważ miał w Choczni własne gospodarstwo i zabezpieczone utrzymanie oraz „list wypuśny” z Zawadki, o ile w ciągu 8 wpłaci do gminnej kasy 5 złr (wcześniej wniósł już tę samą kwotę),
  • Kazimierzowi Leśniakowi z Brzeźnicy, który mieszkał w Choczni i prowadził w niej gospodarstwo, przedstawił „list wypuśny” i wpłacił 3 złr, o ile dopłaci jeszcze 7 złr do gminnej kasy w ciągu 8 dni.

Osoby posiadające stały dochód z gospodarstwa lub rzemiosła, czy prowadzące własne przedsiębiorstwa, a więc ci, którzy płacąc podatki wnosili swój wkład w dochody gminy, mogli w niej mieszkać bez prawa przynależności, o ile „sprawowali się dobrze”.

Inaczej wyglądała sprawa z obcymi, którzy nie mogli wykazać się stałymi źródłami dochodu, nie potrafili wskazać celu pobytu w danej gminie (włóczędzy i powsinogi), dopuszczali się żebractwa, występków przeciw obyczajności oraz mogli stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa mieszkańców gminy i ich własności.

Tych na mocy prawa swojszczyzny można było odstawiać szupasem (czyli pod eskortą) do miejsca ich przynależności, pod sąd lub do aresztu. W tym celu w 1867 roku uchwalono utworzenie w Choczni dwóch tak zwanych „stacji szupów” – jedną w górnej i jedną w dolnej części wsi, a w 1871 roku kolejnej tego typu placówki w środkowej części wsi. Obsadę takiej stacji stanowił pisarz, dokonujący rejestracji wydalanych oraz jeden lub dwóch konwojentów, wybieranych spośród żonatych mężczyzn. Koszt utrzymania „stacji szupów” w 1872 roku wynosił 39 złotych reńskich rocznie, co było istotną pozycją w budżecie choczeńskiej gminy. Dodatkowo z pieniędzy gminny sprawiano dla nich płaszcze zimowe („burnusy”) i buty („boty”). W 1868 roku pisarzem na „stacji szupów” w dolnej Choczni był Jan Zając, a konwojentem Jakub Guzdek, natomiast w 1875 roku „szupaśników” w górnej Choczni spisywał Ludwik Strzeżoń, a konwojowali ich Józef Graboń i Jan Romańczyk.

W latach 70. XIX wieku zajmowali się tym też konwojenci: Jan Cholewka, Jakub Kręcioch, Jędrzej Płonka, Józef Wider i Jan Kolber oraz pisarze: Ludwik Hubert, Jan Kumorek i Józef Jończy.

W 1875 roku konwojent Jan Wcisło wniósł prośbę do rady gminnej, by zwrócono mu koszty, które poniósł na „szupaśników”, to jest 40 krajcarów za koszulę dla jednego z eskortowanych i 19 krajcarów za naprawę butów innego z nich. Radni uznali te wydatki za zasadne i zobowiązali wójta do zwrotu Wciśle 59 krajcarów z gminnej kasy.

Nieznane obecnie słowo szupas miało później kontynuację w używanym niekiedy jeszcze słowie ciupas (w zwrocie „odstawić ciupasem”). Szupas to spolszczona wersja niemieckiego słowa Schubpass – w znaczeniu „dostarczenie pod eskortą do aresztu”. Przekształcenie formy szupas w ciupas nastąpiło zapewne pod wpływem żargonowego określenia na areszt („ciupa”), czyli później zamiast szupasem do ciupy dostarczano eskortowanych ciupasem.

Zmiana przepisów o przynależności gminnej nastąpiła w 1896 roku. Odtąd to prawo mogły uzyskać osoby z obywatelstwem austriackim, które przebywały w danej gminie nieprzerwanie przez 10 lat i w tym czasie nie korzystały z jej materialnego wsparcia.

poniedziałek, 12 czerwca 2023

Wybór władz gminy Chocznia w 1867 roku

 Roku pańskiego 1867 dnia 15 miesiąca lutego w dzień piątkowy o 3 godzinie po południu odbyło się pierwsze po wyborach posiedzenie nowo wybranej rady gminy Chocznia.

Uczestniczyli w nim radni:

  • Piotr (właściwie Antoni Piotr Hipolit) Dunin, właściciel sołtystwa,
  • ks. Józef Komorek, miejscowy pleban,
  • Antoni Gajda, nauczyciel miejscowej szkoły trywialnej
  • Józef Cap, miejscowy organista i były wójt,
  • Szczepan Bandoła, gospodarz,
  • Franciszek Cibor, gospodarz,
  • Józef Guzdek, gospodarz,
  • Szczepan Malata, gospodarz,
  • Jan Ramęda, gospodarz,
  • Jan Rokowski, gospodarz i były wójt (dwie kadencje wcześniej),
  • Michał Ścigalski, gospodarz,
  • Błażej Szczepaniak, gospodarz i kościelny,
  • Wojciech Styła, gospodarz,
  • Maciej Wątroba, gospodarz,
  • Wojciech Wątroba, gospodarz,
  • Aleksander Wider, gospodarz,
  • Wojciech Widlarz, gospodarz,
  • Jan Woźniak, gospodarz.
Jako najstarszy wiekiem obrady zagaił i poprowadził Piotr Dunin. Po krótkim wstępie przystąpiono do wyboru zwierzchności gminnej, a w pierwszej kolejności naczelnika gminy.

Jednogłośnie został nim wybrany Józef Cap, poprzedni wójt.

Następnie asesorami (członkami zarządu) wybrano większością głosów: Wojciecha Styłę, Józefa Guzdka i Wojciecha Wątrobę.

Także większością głosów obrano na zastępcę naczelnika Wojciecha Styłę.

Swój wybór radni podjęli w "Imię ojca i syna i ducha świętego Amen" i potwierdzili własnoręcznymi podpisami (wszyscy umieli się podpisać).

Według moich obliczeń średnia wieku radnych z 1867 roku wynosiła niespełna 44 lata, a najmłodszym z nich był Józef Guzdek, liczący wtedy 25 lat.

Naczelnik Cap (później Czapik) miał 39 lat, a jego zastępca Styła 41 lat.

Po wyborach naczelnik Cap podziękował za udzielone mu zaufanie i wezwał w imię Boże do wspólnej pracy dla dobra całej gminy.

Zaproponował następnie przyjęcie regulaminu obrad rady, który zawierał 32 punkty.

Można w nim przeczytać, że zwykłe posiedzenia, dotyczące ogólnych interesów gminy, miały się odbywać na koniec każdego kwartału, zaś pozostałe co 14 dni w budynku szkolnym. Miano na nich rozstrzygać spory między stronami, dokonywać pojednywania stron, karcić przeciw obyczajności publicznej, rozpatrywać sprawy przeciw spokojności publicznej i wykroczenia policyjne.

Przedmiotem uwagi i nadzoru radnych miały być:

- majątek gminny,

- bezpieczeństwo osób i mienia,

- drogi,

- handel, w tym prawidłowość miar i wag,

- rzeźnictwo,

- zdrowie,

- czeladź i robotnicy,

- obyczajność publiczna,

- ubodzy, żebracy i włóczędzy,

- policja ogniowa,

- budownictwo, w tym pozwolenia budowlane,

- szkolnictwo (utrzymanie jedynej wówczas szkoły).

W ww. sprawach naczelnik, jego zastępca i asesorzy mieli spotykać się w budynku szkolnym w każdą niedzielę po nieszporach.

Naczelnik gminy mógł udzielać radnym ośmiodniowych urlopów od posiedzeń, a dłuższe urlopy mogła przyznawać tylko cała rada gminna.

Regulamin przyjęto bez zbędnej dyskusji i bez żadnych sprzeciwów.