czwartek, 31 marca 2022

Początki "Sokoła" w Choczni

 

„Sokół” to nazwa towarzystw sportowych, które począwszy od lat 60. XIX wieku powstawały w krajach słowiańskich. Idea ruchu sokolego narodziła się w Czechach, a jego celem miało być podnoszenie sprawności fizycznej i duchowej członków oraz rozbudzanie ich ducha narodowego i upowszechnianie panslawizmu, czyli  ruchu wyzwolenia i zjednoczenia narodów słowiańskich. Pierwszy polski oddział (gniazdo) „Sokoła” został założony we Lwowie już w 1867 roku, a trzynaście lat później zaczął ukazywać się jego organ prasowy „Przewodnik Gimnastyczny Sokół”. Z członkami wadowickiego gniazda Sokoła chocznianie mogli zetknąć się już rok po jego utworzeniu, gdy 10 czerwca 1888 roku trasa zorganizowanej przez nich  wycieczki wiodła przez Chocznię na Łysą Górę.

Do powstania Sokoła w Choczni doszło jednak dopiero 23 lata później, w siedem lat po uchwale Sokoła we Lwowie o przystąpieniu do organizowania wiejskich gniazd tego towarzystwa. Jak pisze Andrzej Nowakowski w wydanej w 2007 roku książce „Zarys dziejów „Sokoła” w Andrychowie i Choczni”, impulsem do powstania gniazda w Choczni mógł być zlot sokoli w Wadowicach 29 czerwca 1909 roku:

Wówczas przez Chocznię, po wyjściu z pociągu, przedefilowały szosą w kierunku Wadowic, w zwartym szyku w strojach organizacyjnych, zastępy „sokołów” w ramach tak zwanego hufca zachodniego, obejmującego 18 gniazd od Andrychowa po Śląsk Cieszyński i Zaolzie.

3 maja 1910 roku w kolejnym zlocie sokolim w Białej uczestniczyli także choczeńscy sympatycy tego ruchu, mimo że Sokół formalnie jeszcze w Choczni nie istniał. Wyjazd do Białej zapamiętali na długo, ponieważ zostali poturbowani przez niemieckie bojówki z Bielska. Obrażenia, które odnieśli: Maksymilian Malata, Jan Ścigalski, Karol Ścigalski, nauczyciel Wincenty Talaga, Teodor Zając, Szymon Balon, Jan Kobiałka i Józef Łopata nie zniechęciły chocznian do udziału w kolejnym zlocie w Krakowie w rocznicę zwycięstwa pod Grunwaldem (15 lipca). Nocleg zapewniały namioty rozstawione na Błoniach, w tym samym miejscu prowadzono popisy i ćwiczenia sportowe.

Wspomniany wyżej Maksymilan Malata, od niedawna piastujący urząd wójta Choczni oraz Karol Ścigalski odegrali rok później istotną rolę przy zakładaniu choczeńskiego gniazda Sokoła. Co ciekawe, ze wspomnień Malaty wynika, że inicjatorom powołania do życia Sokoła w Choczni przyświecał zupełnie inny cel, niż podnoszenie sprawności gimnastycznej i duchowej członków. Maksymilian Malata, Karol Ścigalski, Adam Ruliński i Andrzej Zając byli już wtedy członkami Związku Walki Czynnej w Wadowicach, czyli tajnej organizacji wojskowej, mającej przygotować walkę zbrojną o wyzwolenie Polski. I właśnie cele tej organizacji – budowę placówek ćwiczących z bronią- zamierzali realizować poprzez Sokół. Chociaż Związek Walki Czynnej posiadał jawną agendę w postaci Związku Strzeleckiego, to wymieniona wyżej czwórka działaczy uznała, że ogół chocznian prezentuje postawy dość zachowawcze i takie radykalne propozycje jak Związek Strzelecki nie będą mogły liczyć na zbyt duże poparcie, w przeciwieństwie do znanego już Sokoła, oficjalnie stawiającego na innego rodzaju działalność.

Siedzibą choczeńskiego Sokoła miał być Dom Ludowy, o budowie którego myślano już od 1908 roku. 30 lipca 1911 roku po ukończeniu budowy szkoły odbył się w Choczni wiec oświatowy poświęcony informacji o znaczeniu „Domu Ludowego” i ufundowaniu „Sokoła”. Do „Sokoła” wpisało się wstępnie 40 osób, a wiele osób zadeklarowało wpłatę gotówki lub bezpłatną robociznę na budowę „Domu Ludowego”, na którą zgromadzono dotąd 3.000 zł. Do prac organizacyjnych przystąpiono po żniwach i omłotach. 19 września Zarząd Związku Sokolego we Lwowie podjął uchwałę wzywającą władze Okręgu Krakowskiego do wydania opinii w sprawie przyjęcia gniazda w Choczni i oddelegowania do tego nowego oddziału inżyniera Józefa Pukły, członka gniazda Sokoła w Wadowicach, a zarazem komendanta Związku Walki Czynnej.

Na przełomie października i listopada (29.10 lub 05.11) w domu Ignacego Widlarza po wiecu oświatowym, zagajeniu Adama Rulińskiego i referacie Józefa Putka „Zadania i cele Sokolstwa polskiego” nastąpiło utworzenie w Choczni koła Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. Prezesem koła został Adam Ruliński, wiceprezesem Maksymilian Malata, sekretarzem Jan Woźniak, a wydziałowymi Józef Pukło z Wadowic i Karol Ścigalski. Towarzystwo miało trzy oddziały: gimnastyczny (kierownik Józef Pukło), śpiewacki (kierownik Józef Nowak) i teatralny (kierownik Józef Putek). Powołano również sąd honorowy i komisję rewizyjną. Organizacja liczyła 65 członków. Najbliższe oficjalne plany przewidywały utrzymywanie czytelni ludowej i wystawianie sztuk teatralnych. Jednocześnie podjęto starania o zakup zamiast przyrządów gimnastycznych 20 sztuk jednostrzałowych karabinów austriackich konstrukcji Josefa Werndla i jednego floberta systemu Mauser.

Według statystyki prowadzonej przez Związek Sokoli w 1911 roku do gniazda w Choczni należało 53 druhów, z tego 18 było umundurowanych. Raz w tygodniu ćwiczyło przeciętnie 16 mężczyzn (przez dwie godziny), 6 kobiet oraz 8 uczniów (przez godzinę). Zorganizowano 3 obchody narodowe, 1 publiczne ćwiczenie i 7 spotkań towarzyskich. Roczny dochód towarzystwa wyniósł 696 koron, a po odliczeniu wydatków majątek Sokoła wynosił 170 koron.

27 lutego 1912 roku choczeński „Sokół” zakupił już broń i uchwalił podjęcie ćwiczeń w strzelaniu do celu. Ćwiczenia odbywały się we wtorki i w soboty, a w okresie letnim co drugą niedzielę, na terenie należącym do budowanego  w systemie gospodarczym Domu Ludowego.

1 lipca 1912 roku gniazdo z Choczni zostało przyjęte do Związku Sokolego z siedzibą we Lwowie.

 

poniedziałek, 28 marca 2022

Rodziny dawnych choczeńskich organistów

 

Wkład pracujących dawniej w Choczni organistów w życie wsi nie ograniczał się do grania i śpiewania podczas mszy świętych oraz różnych nabożeństw, czy też nauki pisania, czytania i rachunków w przyparafialnej szkółce. Do II wojny światowej organistami w Choczni byli na ogół przybysze z zewnątrz- żonaci z własnymi rodzinami lub kawalerowie, którzy zawierali związki małżeńskie z miejscowymi kobietami. W rodzinach organistów przychodziły na świat dzieci, z których część nadal mieszkała w Choczni i zakładała w niej własne rodziny, wnosząc „świeżą krew” w dość endogamiczne społeczeństwo wsi, czyli takie, gdzie niemal regułą było branie za żony/mężów osób urodzonych w obrębie Choczni, co prowadziło do zawierania małżeństw najczęściej między mniej lub bardziej bliskimi kuzynami. Wśród potomków choczeńskich organistów nie brakowało ponadto interesujących i zasłużonych postaci.

Już w 1665 roku choczeński organista Wojciech Tuszyński ożenił się z miejscową dziewczyną Reginą Kumorkówną, z którą do 1684 miał w Choczni co najmniej pięcioro dzieci. Prawdopodobnie synem organisty Tuszyńskiego był także krawiec Piotr Tuszyński, którego metryki chrztu brak w choczeńskich księgach parafialnych. Potomkowie tegoż Piotra mieszkali w Choczni aż do 1878 roku, kiedy to zmarł ostatni z nich, noszący imię Andrzej. W austriackich spisach własności Tuszyńscy figurują najpierw jako mieszkańcy Sołtystwa (Wacław Tuszyński w 1789 roku), a później Białej Drogi (wspomniany już Andrzej w 1852 roku). Na choczeńskim cmentarzu parafialnym można odnaleźć groby potomków Andrzeja, ostatniego z Tuszyńskich, to znaczy jego prawnuczki Marii Fiołek (1922-2004), czy prawnuka Edwarda Kolbra (1922-1989). Znajdują się tam także nagrobki Bronisławy Drożdż (1880-1973), jej córek: Marii Polak (1897-1984), Jadwigi Palus (1917-1948) i jej synów: Aleksandra Drożdża (1907-1990), Antoniego Drożdża (1920-2003), Tadeusza Drożdża (1922-1980) i Stanisława Drożdża (1925-2001), którzy również wywodzili się z rodu Tuszyńskich.

Kolejnymi organistami, którzy zawierali małżeństwa w Choczni i chrzcili dzieci w miejscowym kościele parafialnym, byli:

- Jan Miklaszowski, od 1690 roku mąż Agaty Gołąb (Wider?) – jedno dziecko,

- Jan Puńczewski, od 1748 roku mąż Ewy Płaza – dwoje dzieci,

- Wojciech Nycz, od 1763 roku mąż Zofii Wątroba- siedmioro dzieci.

W metrykach chrztów istnieją również zapisy o dzieciach:

- organisty Pawła Staneckiego – troje dzieci w latach 1731-35,

- organisty Antoniego Zielaskiewicza – dwoje dzieci w 1719 i w 1722 roku.

Po żadnym z nich jednak nie pozostały w Choczni wnuki, a najdłuższa obecność ich rodzin w Choczni wynosiła nieco ponad 20 lat.

Nietrwała była też obecność w Choczni rodziny organisty Wojciecha Wojaszkiewicza pod koniec XVIII wieku. Wojaszkiewicz był prawdopodobnie krewnym choczeńskiego proboszcza z lat 1784-1792, czyli księdza Józefa Wojaszkiewicza, być może jego młodszym bratem. Dwukrotnie zawierał związki małżeńskie w Choczni, najpierw ze Scholastyką z domu Wyrobisz (1790), a później z Zofią z Mentelskich (1794), z którą doczekał się dwojga dzieci.

Bardziej związana z Chocznią okazała się być dopiero rodzina organisty Walentego Smolarskiego  rodem ze wsi Skidziń pod Oświęcimiem. Smolarski przybył do Choczni z Czańca około 1814 roku wraz z  żoną Katarzyną z domu Grabania i dwójką dzieci- synem Karolem i córką Józefą. W Choczni przyszło na świat trzech kolejnych synów Smolarskich (Józef Jan, Jan Błażej i Antoni Franciszek) oraz córka Antonina Janina. Różnie potoczyły się losy wymienionych wyżej dzieci. Antoni zginął tragicznie w Choczni, Józef Jan wywędrował ostatecznie do Krakowa, a Jan Błażej aż do Temesvar w Siedmiogrodzie (dziś Timisoara w Rumunii). Córka Józefa nie założyła własnej rodziny. Natomiast syn Karol Smolarski, z zawodu krawiec, w 1840 roku poślubił choczniankę Mariannę z domu Piątek i miał z nią dwie córki: Franciszkę (1841-1879) oraz Wiktorię (1843-1846). Starsza z córek Karola rok przed jego śmiercią wyszła za mąż za stolarza Karola Młyńskiego z Wadowic, któremu urodziła w Choczni pięcioro dzieci. Jedna z jej córek Aniela, czyli prawnuczka organisty Walentego Smolarskiego, w 1899 roku zawarła w Choczni związek małżeński ze Stanisławem Bandołą, po czym osiadła z nim na stałe w Marianskich Horach (dzisiejsze Czechy). Antonina Janina Smolarska (1817-1855), kolejna córka organisty, została żoną Wojciecha Góralczyka z Choczni i matką jego sześciorga dzieci (pięciu synów i córki). Jej potomkami byli między innymi:

  • Edward Bańdo (1923-1984), sekretarz i przewodniczący Gminnej Rady Narodowej w Choczni, działacz samorządowy i OSP,
  • Anna Kiepura (1915-1989) nauczycielka i kierowniczka szkoły podstawowej w górnej części Choczni,
  • Tomasz Góralczyk (1862-1944) grabarz i „oglądacz zwłok”,
  • Marian Góralczyk (1920-1994), ślusarz, więzień KL Auschwitz.

Następcą Walentego Smolarskiego był Antoni Danecki, który co prawda ani nie ożenił się w Choczni, ani nie miał w niej dzieci, ale mimo tego jego potomkowie mieszkają w Choczni do dziś. Stało się to za sprawą Doroty Daneckiej, córki Antoniego, która poślubiła Franciszka Dąbrowskiego z Choczni i Franciszki Daneckiej, innej córki Antoniego, która została żoną Michała Fajfra. Wnukami i prawnukami organisty Daneckiego byli/są między innymi: sołtys Franciszek Dąbrowski, ogrodnik Stanisław Dąbrowski, czy poeta Adam Fajfer, były kierownik Domu Kultury w Wadowicach.

Po Antonim Daneckim długoletnim choczeńskim organistą (przez ponad 60 lat) był Józef Cap/Czapik, wywodzący się z zasiedziałej od wieków choczeńskiej rodziny. Czapik był trzykrotnie żonaty: z Zofią z domu Drapa, Magdaleną z domu Pietruszka i Franciszką z domu Widlarz. Doczekał się dwanaściorga dzieci. Jego wnuki w większości urodzone w Choczni nosiły nazwiska: Bargiel, Bujalski, Cierpiałek, Czapik, Faron, Kaczor, Malata, Mlak, Pietruszka, Piórkowski, Samborski, Szymanowicz, Szymborski, Trzaska, Widlarz i Zając. Najbardziej znanym potomkiem Czapika był jego wnuk sędzia Michał Widlarz.

W dokumencie dla potomnych przechowywanym w wieży kościelnej, jako organista w czasach Czapika podawany jest chocznianin Błażej Szczepaniak (1819-1897), syn poddanego plebańskiego, który w razie konieczności zastępował zapewne zapracowanego głównego organistę, zaangażowanego w nauczanie, działalność polityczną, społeczną i samorządową. Szczepaniak był mężem chocznianki Marianny z domu Zarawny i ojcem pięciorga dzieci. Nazwiska Szczepaniak próżno jest jednak szukać na nagrobkach cmentarza choczeńskiego, mimo że ostatni Szczepaniak został ochrzczony w Choczni w 1918 roku.

W 1903 roku organista Florian Łowczowski poślubił w Choczni Balbinę Świętek, siostrę znanego sołtysa Władysława Świętka i księdza Antoniego Świętka. Łowczowscy nie mieli dzieci w Choczni, a Balbina nosiła później nazwisko drugiego męża (Krupa).

W umowie o pracę z 1909 roku wymieniony jest jako organista Stanisław Partyka, który dwa lata później miał w Choczni syna Jana Mieczysława, niezwiązanego w dalszym życiu z tą miejscowością.

Krótkie związki z Chocznią posiadały także dzieci organisty Feliksa Jureckiego, które przyszły na świat podczas pracy ich ojca na rzecz choczeńskiej parafii:

- Stanisław Jurecki, urodzony w 1916 roku, był żołnierzem września 1939 roku, więźniem sowieckich łagrów i oficerem w armii Andersa. Po wojnie pozostał na emigracji w Anglii, skąd wyjechał na stałe do Argentyny. Tam towarzyszył mu młodszy brat Franciszek Jurecki, urodzony w Choczni w 1921 roku,

- Anna Krystyna Jurecka (ur. w 1918 roku) pracowała przed II wojną światową jako gospodyni polskiego wice-konsula w Szwajcarii. W czasie wojny znalazła tam zatrudnienie jako laborantka, a w 1949 roku wyemigrowała do Australii.

Następcą Jureckiego został Władysław Woźny, urodzony w 1898 roku w Spytkowicach. Na początku pracy w Choczni poślubił Marię z Dąbrowskich, której co ciekawe jednym z przodków był organista z połowy XIX wieku Antoni Danecki. Według indeksów ksiąg metrykalnych Woźni mieli w Choczni ośmioro dzieci, chrzczonych w latach 1923-1944. W książce Marii Biel-Pająk „Dotknięci iskrą Bożą” została przybliżona sylwetka muzyka- waltornisty Eugeniusza Woźnego, najmłodszego syna Władysława i Marii Woźnych, który podobnie jak ojciec pracował jako organista, tyle że nie w Choczni, a w Krakowie i w Olbięcinie.

 

czwartek, 24 marca 2022

Najdłużej żyjący

 Do tej pory uważałem, że najdłużej żyjącą osobą, która kiedykolwiek urodziła się w Choczni, była Aniela, córka Aleksandra Widra i jego żony Janiny z domu Moskalik. Pani Anieli udało się osiągnąć imponujący wiek 104 lat i 8 miesięcy, przy czym mogła się także pochwalić, że żyła aż w trzech stuleciach- XIX, XX i XXI wieku. Przyszła bowiem na świat w 1897 roku, a zmarła w 2002 roku w Bielsku-Białej. Urodziła w sumie siedmioro dzieci- pierwszych pięć w związku małżeńskim z Janem Stuglikiem, a kolejnych dwoje jako żona Wincentego Góry.

Tymczasem okazało się, że inna chocznianka urodzona w XIX wieku żyła jeszcze dłużej niż Aniela Stuglik/Góra. Chodzi o Mariannę, córkę Józefa Bryndzy i Marianny z domu Garżel, która przyszła na świat 6 sierpnia 1874 roku. Dotarcie do szczegółów z jej życia, w tym i daty śmierci, było dość skomplikowane, ponieważ Marianna już w 1892 roku, czyli jako 18-letnia dziewczyna, wyjechała na stałe do Stanów Zjednoczonych Ameryki. Tak przynajmniej wynika z danych amerykańskiego spisu powszechnego z 1930 roku. Tam prawdopodobnie jeszcze w XIX wieku wyszła za mąż, ponieważ już w 1900 roku urodziła pierwszego syna Józefa (Josepha). Jej mężem był Jan (John) Waszczuk, z którym zamieszkiwała w miejscowości Holyoke w stanie Massachusetts. Około 1910 roku Waszczukowie zmienili nazwisko na Vostok, łatwiejsze do wymówienia i zapisania przez sąsiadów i amerykańskich urzędników. Łącznie Marianna urodziła sześcioro dzieci, z których dwoje założyło później własne rodziny. Zmarła 2 marca 1980 roku w miejscowości Palmer w Massachusetts, przeżywszy prawie 105 lat i 7 miesięcy (dokładnie 38559 dni).

Marianna Waszczuk/Vostok  z domu Bryndza nie była dotąd ujęta w spisie emigrantek z Choczni (link), gdyż w żadnym amerykańskim dokumencie z nią związanym nie podawano miejsca jej urodzenia. Dopiero przy okazji śmierci Mary Vostok, jako miejsce urodzenia wymieniono Wadowice, co w połączeniu z nazwiskiem panieńskim używanym w Choczni i dokładnie tą samą datą urodzenia, co Marianna Bryndza z Choczni, pozwoliło na jej identyfikację. Za choczeńskim pochodzeniem Mary Vostok z domu Bryndza przemawia również podobieństwo genetyczne jej wnuczki do potomków choczeńskich Widrów. Zgadza się to z genealogią Marianny Bryndza z Choczni, której babka wywodziła się właśnie z tej rodziny. Co więcej, Marianna Bryndza była drugą kuzynką Anieli Stuglik/Góra, dotychczasowej rekordzistki w długości życia!

Długowieczne były także dzieci Mary Vostok, z których niemal każde, oprócz pierworodnego Józefa (brak informacji o dacie zgonu), przeżyło co najmniej 88 lat. Natomiast co do z rodzeństwa Marianny/Mary, to jej brat Józef Bryndza przeżył zaledwie niespełna 68 lat, a reszta zmarła w dzieciństwie (troje) lub ich daty zgonu nie są mi znane (również troje).

Najdłużej żyjącym mężczyzną urodzonym w Choczni pozostaje Jan Gazda (1894-1998), który przeżył 104 lata i dwa miesiące. To także najdłużej żyjąca osoba, której nagrobek znajduje się na choczeńskim cmentarzu parafialnym. Co ciekawe, matką Jana Gazdy była Anna z Widrów, a on sam był kuzynem trzeciego stopnia zarówno Mary Vostok, jak i Anieli Stuglik/Góra ! Czyżby  w tym pokoleniu potomków Widrów uaktywnił się jakiś gen długowieczności?

100 lat życia przekroczyli również:

- Stefania Penkala z domu Graca (1913-2016)

- Piotr Zieliński (1911-2012)

- Adela Warmuz z domu Widlarz (1919-2022),

- Maria Majewska z domu Ścigalska (1891-1993),

- Józefa Źródło z domu Rokowska (1905-2005).

Na koniec można wspomnieć o Janie Guzdku, zmarłym 1 grudnia 1753 roku, który według zapisu w metryce zgonu przeżył aż 110 lat. Podana długość życia Guzdka wydaje się jednak mało prawdopodobna, ponieważ wiek zmarłych zaokrąglano wówczas do pełnych dziesiątek, a hipotetyczny rok jego urodzenia przypada na okres, gdy w Choczni nie prowadzono jeszcze metryk chrztów, wobec czego nie sposób to sprawdzić.