Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organista. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organista. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Józef Czapik o dawnych organistach

 Choczeński wójt i organista Józef Czapik wygłosił 3 stycznia 1895 roku pogadankę dla organistów dekanatu wadowickiego, w której podał między innymi nazwiska swoich poprzedników - dawnych organistów w Choczni:

Niemogę milczeniem pominąć tego, com w okresie 3- letnim jako uczeń i praktykant a w okresie 49- letnim jako organista doświadczał z starych akt i wiadomości nabył i od w wieku będących organistów słyszał i chcę tu mówić o dawnem znaczeniu i stanowisku organistowskiem. Niezaprzeczonem jest, że w dawnych wiekach chrześciaństwa, gdzie to mało szkół było i oddalone były, utrzymanie za kosztowne, tak na duchownych, czyli księży, a to samo i na organistów, najwięcej ze stanu szlacheckiego poświęcali się do tych zawodów i śmiem to twierdzić ze samych nazwisk organistów, którzy byli organistami przy parafialnym kościele w Choczni.

I tak w r. 1658 był organistą Wojciech Mucha, w r. 1666 Wojciech Tuszyński, w r. 1688 Jan Mikluszowski, w r. 1712 Andrzej Kaliciński w r. 1713 Wojciech Łaziński, w r. 1717 Antoni Zielaszkowicz, w r. 1731 Paweł Stanecki, w r. 1739 Jakób Sadowski, w r. 1748 Jan Punczowski, w r. 1755 Balcer Mienkina, w. r. 1761 Kazimierz Płaza, w r. 1763 Wojciech Nyczowski, w r. 1797 Wojciech Wojaszkiewicz, w r. 1804 Jakób Pilarski. Czyliż te nazwiska istotnie nie udawadniają pochodzenia szlacheckiego?
Wnioskować należy ztąd że i dotacye na utrzymanie Organistów odpowiednie były, gdy do tego zawodu poświęcali się szlachcice, byli też w parafiach nauczycielami i pisarzami gminnemi i kończyli szkoły łacińskie bo wiele dokumentów znachodzi się w starych księgach gminnych po łacinie napisanych, ich stanowisko było zaszczytne a dobrobyt odpowiedni na utrzymanie. Zaś ze starych Antyfonarzy i szpargałów do grania, które były po jednej nucie na 5 liniach całemi i półnutami pisane, msze i pieśni którem znalazł w kościele parafialnym w Choczni, okazuje się, że dawni, organiści znali dobrze chorał Gregoryański i grę na organach czysto kościelną i poświęcali się tylko w tym zawodzie, bo mieli odpowiednie utrzymanie. Powody obniżające stan organistów i uszczuplenie do minimum dotacyi na utrzymanie, jakie zaprowadzone były przy Erekcyi kościołów, da się wywieść z powodów następnych. Gdy ku końcu XVIII wieku, a dalej XIX wieku aż po dziś dzień w stan organistów weszli mieszczańscy i włościańscy synowie, gdy nareszcie zmiana częsta w przyjmowaniu i oddalaniu organistów była dowolna i żadne władze nadzoru nad tą zmianą niewykonywały, co dotyczyło utrzymania zaprowadzonego dla organisty, gdy w wielu wypadkach poduczył były organista u siebie jakiego ucznia z tej parafii, przez podstęp i intrygi ten uczeń miał za sobą oratorów w gminie w nadziei pomyślnego zaślubienia się z córką oratora, wyparto i wysadzono nieboraka poprzedniego organistę, ten wysadzony nieborak z zmartwienia się rozpił i upadł moralnie, tamten nowy przez zmianę, aby się utrzymać przy organistostwie co mu ofiarowano zadowolnił się i był ten nowicyusz organista więcej lokaj niż organista i w ten to sposób i powód poniżył się stan i znaczenie organisty, a tem samem i dotacya utrzymania zmniejszyła się, a przytem upadł śpiew prawdziwy chóralny i gra czysto kościelna, bo taki rozparzeleniec ledwo co godzinki i Święty Boże umiał zadudać jako tako — a wszystko to ta lichwa Judasza z workiem doprowadziła do tego.  Drugi powód do obniżenia stanu organistów i ubytku dotacyi na utrzymanie jest odłączenie nauczycielstwa od organistostwa. Pokąd organiści byli nauczycielami parafialnemi trywialnemi, powaga ich była i byt zapewnione, odłączenie organistowstwa od nauczycielstwa upadek dla organistów zpowodowało. Ponieważ rzadko gdzie aby było odpowiednie utrzymanie dla organisty, dlatego też i mniej poświęca się do tego zawodu organistowskiego, a chcąc być dobrym i uczonym organistą potrzeba dobrej nauki i wykształcenia, a dobra nauka nie tylko kosztuje pieniądze i pieniądze, ale i natężenia umysłu i rozumu i wydoskonalenia się wymaga.

Podana przez Czapika lista choczeńskich organistów niewiele odbiega od te, którą zamieściłem siedem lat temu (link).

Dochodzą: Wojciech Mucha, nazywany też Kłaput lub Mucharski, którego znałem do tej pory jako choczeńskiego wójta i Andrzej Kaliciński. Czapik podaje także inne imię organisty Miękini (Balcer, czyli Baltazar, a nie Marcin). 

Natomiast skomentowania wymaga opinia, że wymienieni wyżej organiści byli jakoby szlacheckiego pochodzenia. Trudno mówić o tym nie tylko w przypadku Muchy, czy Mienkini, noszących pospolite nazwiska, ale i w w odniesieniu do większości pozostałych. Czapik nie uwzględnił faktu, że na przykład Nyczowski jest w metrykach choczeńskich nazywany także Nyczem, a Mikluszowski/Miklaszowski - Mikołajkowem. To świadectwo panującej wówczas tendencji, że osoby ze stanu mieszczańskiego, rzemieślnicy i bogatsi chłopi wybijający się  nieco nad otoczenie, przyjmowali do swoich nazwisk końcówki -ski-, icz, jak w nazwiskach szlachetnie urodzonych, chcąc podnieść w ten sposób swój prestiż. Dlatego zapewne przodkowie Pilarskiego nazywali się Piła lub Pilarz, Staneckiego- Stanek, Wojaszkiewicza- Wojas itp. Z kolei Tuszyński mógł po prostu pochodzić z Tuszyna, Łaziński z Łazów, a  Punczowski z Puńcowa. Co ciekawe, Czapik nie wsparł swojej tezy nie podając w przypadku Miękini drugiej formy jego nazwiska, czyli Miękiński. Można również dodać, że następcą ostatniego z wymienionych (Pilarskiego) był Smolarski, nazywany wcześniej Smolarkiem.

Oczywiście Czapik ma rację, pisząc że dobre opanowanie zawodu organisty wymagało wielu lat nauki, praktyki i poniesienia znacznych kosztów, nie wykraczających jednak ponad możliwości zdolnego syna mieszczanina, czy nieco zamożniejszego włościanina. Ale jest mało wiarygodny, gdy kwestionuje w swojej przemowie prawo chłopów, z których sam się przecież wywodził, do pracy w tym zawodzie i upatrując to jako źródło upadku fachu organistowskiego. Trudne do pogodzenia pod koniec XIX wieku wydaje się też łączenie pracy organisty i nauczyciela, szczególnie w tak dużej miejscowości jak Chocznia. Co udawało się samemu Czapikowi pół wieku wcześniej w raczkującej choczeńskiej szkole, niekoniecznie sprawdzałoby się w 1895 roku, gdy do wdrożenia programu nauczania zatrudnionych było w Choczni Dolnej i Górnej 5 nauczycieli.


poniedziałek, 28 marca 2022

Rodziny dawnych choczeńskich organistów

 

Wkład pracujących dawniej w Choczni organistów w życie wsi nie ograniczał się do grania i śpiewania podczas mszy świętych oraz różnych nabożeństw, czy też nauki pisania, czytania i rachunków w przyparafialnej szkółce. Do II wojny światowej organistami w Choczni byli na ogół przybysze z zewnątrz- żonaci z własnymi rodzinami lub kawalerowie, którzy zawierali związki małżeńskie z miejscowymi kobietami. W rodzinach organistów przychodziły na świat dzieci, z których część nadal mieszkała w Choczni i zakładała w niej własne rodziny, wnosząc „świeżą krew” w dość endogamiczne społeczeństwo wsi, czyli takie, gdzie niemal regułą było branie za żony/mężów osób urodzonych w obrębie Choczni, co prowadziło do zawierania małżeństw najczęściej między mniej lub bardziej bliskimi kuzynami. Wśród potomków choczeńskich organistów nie brakowało ponadto interesujących i zasłużonych postaci.

Już w 1665 roku choczeński organista Wojciech Tuszyński ożenił się z miejscową dziewczyną Reginą Kumorkówną, z którą do 1684 miał w Choczni co najmniej pięcioro dzieci. Prawdopodobnie synem organisty Tuszyńskiego był także krawiec Piotr Tuszyński, którego metryki chrztu brak w choczeńskich księgach parafialnych. Potomkowie tegoż Piotra mieszkali w Choczni aż do 1878 roku, kiedy to zmarł ostatni z nich, noszący imię Andrzej. W austriackich spisach własności Tuszyńscy figurują najpierw jako mieszkańcy Sołtystwa (Wacław Tuszyński w 1789 roku), a później Białej Drogi (wspomniany już Andrzej w 1852 roku). Na choczeńskim cmentarzu parafialnym można odnaleźć groby potomków Andrzeja, ostatniego z Tuszyńskich, to znaczy jego prawnuczki Marii Fiołek (1922-2004), czy prawnuka Edwarda Kolbra (1922-1989). Znajdują się tam także nagrobki Bronisławy Drożdż (1880-1973), jej córek: Marii Polak (1897-1984), Jadwigi Palus (1917-1948) i jej synów: Aleksandra Drożdża (1907-1990), Antoniego Drożdża (1920-2003), Tadeusza Drożdża (1922-1980) i Stanisława Drożdża (1925-2001), którzy również wywodzili się z rodu Tuszyńskich.

Kolejnymi organistami, którzy zawierali małżeństwa w Choczni i chrzcili dzieci w miejscowym kościele parafialnym, byli:

- Jan Miklaszowski, od 1690 roku mąż Agaty Gołąb (Wider?) – jedno dziecko,

- Jan Puńczewski, od 1748 roku mąż Ewy Płaza – dwoje dzieci,

- Wojciech Nycz, od 1763 roku mąż Zofii Wątroba- siedmioro dzieci.

W metrykach chrztów istnieją również zapisy o dzieciach:

- organisty Pawła Staneckiego – troje dzieci w latach 1731-35,

- organisty Antoniego Zielaskiewicza – dwoje dzieci w 1719 i w 1722 roku.

Po żadnym z nich jednak nie pozostały w Choczni wnuki, a najdłuższa obecność ich rodzin w Choczni wynosiła nieco ponad 20 lat.

Nietrwała była też obecność w Choczni rodziny organisty Wojciecha Wojaszkiewicza pod koniec XVIII wieku. Wojaszkiewicz był prawdopodobnie krewnym choczeńskiego proboszcza z lat 1784-1792, czyli księdza Józefa Wojaszkiewicza, być może jego młodszym bratem. Dwukrotnie zawierał związki małżeńskie w Choczni, najpierw ze Scholastyką z domu Wyrobisz (1790), a później z Zofią z Mentelskich (1794), z którą doczekał się dwojga dzieci.

Bardziej związana z Chocznią okazała się być dopiero rodzina organisty Walentego Smolarskiego  rodem ze wsi Skidziń pod Oświęcimiem. Smolarski przybył do Choczni z Czańca około 1814 roku wraz z  żoną Katarzyną z domu Grabania i dwójką dzieci- synem Karolem i córką Józefą. W Choczni przyszło na świat trzech kolejnych synów Smolarskich (Józef Jan, Jan Błażej i Antoni Franciszek) oraz córka Antonina Janina. Różnie potoczyły się losy wymienionych wyżej dzieci. Antoni zginął tragicznie w Choczni, Józef Jan wywędrował ostatecznie do Krakowa, a Jan Błażej aż do Temesvar w Siedmiogrodzie (dziś Timisoara w Rumunii). Córka Józefa nie założyła własnej rodziny. Natomiast syn Karol Smolarski, z zawodu krawiec, w 1840 roku poślubił choczniankę Mariannę z domu Piątek i miał z nią dwie córki: Franciszkę (1841-1879) oraz Wiktorię (1843-1846). Starsza z córek Karola rok przed jego śmiercią wyszła za mąż za stolarza Karola Młyńskiego z Wadowic, któremu urodziła w Choczni pięcioro dzieci. Jedna z jej córek Aniela, czyli prawnuczka organisty Walentego Smolarskiego, w 1899 roku zawarła w Choczni związek małżeński ze Stanisławem Bandołą, po czym osiadła z nim na stałe w Marianskich Horach (dzisiejsze Czechy). Antonina Janina Smolarska (1817-1855), kolejna córka organisty, została żoną Wojciecha Góralczyka z Choczni i matką jego sześciorga dzieci (pięciu synów i córki). Jej potomkami byli między innymi:

  • Edward Bańdo (1923-1984), sekretarz i przewodniczący Gminnej Rady Narodowej w Choczni, działacz samorządowy i OSP,
  • Anna Kiepura (1915-1989) nauczycielka i kierowniczka szkoły podstawowej w górnej części Choczni,
  • Tomasz Góralczyk (1862-1944) grabarz i „oglądacz zwłok”,
  • Marian Góralczyk (1920-1994), ślusarz, więzień KL Auschwitz.

Następcą Walentego Smolarskiego był Antoni Danecki, który co prawda ani nie ożenił się w Choczni, ani nie miał w niej dzieci, ale mimo tego jego potomkowie mieszkają w Choczni do dziś. Stało się to za sprawą Doroty Daneckiej, córki Antoniego, która poślubiła Franciszka Dąbrowskiego z Choczni i Franciszki Daneckiej, innej córki Antoniego, która została żoną Michała Fajfra. Wnukami i prawnukami organisty Daneckiego byli/są między innymi: sołtys Franciszek Dąbrowski, ogrodnik Stanisław Dąbrowski, czy poeta Adam Fajfer, były kierownik Domu Kultury w Wadowicach.

Po Antonim Daneckim długoletnim choczeńskim organistą (przez ponad 60 lat) był Józef Cap/Czapik, wywodzący się z zasiedziałej od wieków choczeńskiej rodziny. Czapik był trzykrotnie żonaty: z Zofią z domu Drapa, Magdaleną z domu Pietruszka i Franciszką z domu Widlarz. Doczekał się dwanaściorga dzieci. Jego wnuki w większości urodzone w Choczni nosiły nazwiska: Bargiel, Bujalski, Cierpiałek, Czapik, Faron, Kaczor, Malata, Mlak, Pietruszka, Piórkowski, Samborski, Szymanowicz, Szymborski, Trzaska, Widlarz i Zając. Najbardziej znanym potomkiem Czapika był jego wnuk sędzia Michał Widlarz.

W dokumencie dla potomnych przechowywanym w wieży kościelnej, jako organista w czasach Czapika podawany jest chocznianin Błażej Szczepaniak (1819-1897), syn poddanego plebańskiego, który w razie konieczności zastępował zapewne zapracowanego głównego organistę, zaangażowanego w nauczanie, działalność polityczną, społeczną i samorządową. Szczepaniak był mężem chocznianki Marianny z domu Zarawny i ojcem pięciorga dzieci. Nazwiska Szczepaniak próżno jest jednak szukać na nagrobkach cmentarza choczeńskiego, mimo że ostatni Szczepaniak został ochrzczony w Choczni w 1918 roku.

W 1903 roku organista Florian Łowczowski poślubił w Choczni Balbinę Świętek, siostrę znanego sołtysa Władysława Świętka i księdza Antoniego Świętka. Łowczowscy nie mieli dzieci w Choczni, a Balbina nosiła później nazwisko drugiego męża (Krupa).

W umowie o pracę z 1909 roku wymieniony jest jako organista Stanisław Partyka, który dwa lata później miał w Choczni syna Jana Mieczysława, niezwiązanego w dalszym życiu z tą miejscowością.

Krótkie związki z Chocznią posiadały także dzieci organisty Feliksa Jureckiego, które przyszły na świat podczas pracy ich ojca na rzecz choczeńskiej parafii:

- Stanisław Jurecki, urodzony w 1916 roku, był żołnierzem września 1939 roku, więźniem sowieckich łagrów i oficerem w armii Andersa. Po wojnie pozostał na emigracji w Anglii, skąd wyjechał na stałe do Argentyny. Tam towarzyszył mu młodszy brat Franciszek Jurecki, urodzony w Choczni w 1921 roku,

- Anna Krystyna Jurecka (ur. w 1918 roku) pracowała przed II wojną światową jako gospodyni polskiego wice-konsula w Szwajcarii. W czasie wojny znalazła tam zatrudnienie jako laborantka, a w 1949 roku wyemigrowała do Australii.

Następcą Jureckiego został Władysław Woźny, urodzony w 1898 roku w Spytkowicach. Na początku pracy w Choczni poślubił Marię z Dąbrowskich, której co ciekawe jednym z przodków był organista z połowy XIX wieku Antoni Danecki. Według indeksów ksiąg metrykalnych Woźni mieli w Choczni ośmioro dzieci, chrzczonych w latach 1923-1944. W książce Marii Biel-Pająk „Dotknięci iskrą Bożą” została przybliżona sylwetka muzyka- waltornisty Eugeniusza Woźnego, najmłodszego syna Władysława i Marii Woźnych, który podobnie jak ojciec pracował jako organista, tyle że nie w Choczni, a w Krakowie i w Olbięcinie.

 

czwartek, 10 lutego 2022

Obowiązki i wynagrodzenie choczeńskich organistów

 Obowiązki i wynagrodzenie choczeńskich organistów na przykładzie umowy zawartej w dniu 27 stycznia 1909 roku między choczeńskim proboszczem ks. Józefem Dunajeckim a obejmującym posadę organisty Stanisławem Partyką:

  1. W dni świąteczne grać na organach i przewodzić w śpiewie podczas: prymaryi1, sumy, nieszporów, nabożeństwa dodatkowego.
  2. Wteż dni śpiewać przed sumą godzinki, przed nieszporami różaniec.
  3. Grać i śpiewać podczas nabożeństw, jakie się w kościele w Choczni odprawiać zwykły w maju i październiku lub jakieby władza kościelna na przyszłość zarządziła.
  4. Grać i śpiewać podczas nabożeństw cesarskich i szkolnych.
  5. W dni podrzędne za osobnem wyszczególnionem wynagrodzeniem:
- grać na mszy św. ile tego proboszcz lub wikary zażąda,

- brać udział w śpiewaniu,

- w nabożeństwach żałobnych,

- w pogrzebach i wszystkich czynnościach liturgicznych według zwyczaju miejscowego.

6. Utrzymać w porządku kościół, ołtarze i aparata kościelne, przygotowywać codziennie do mszy św. i dostarczyć hostyi i komunikantów. W razie potrzeby posłużyć do mszy św., przy chrzcie lub wywodzie2 . 

Za to organista miał pobierać następujące wynagrodzenie:

  1. Mieszkanie składające się z 4 pokoi, kuchenki, sionki, stajenki i stodoły.
  2. Używanie gruntu około 7 morgów z fundacyi śp. Franciszka Cibora w Choczni pod nr 58 położonej, lecz z tego gruntu musi organista zamówić corocznie za duszę śp. Fundatora 4 msze św. śpiewane i wypominek za 8 dusz wymienionych w akcie fundacyjnym i za dusze wypomniane w sobotę grać i śpiewać litanię do Najświętszej Maryi Panny Loretańskiej z Antyfoną i stosowną modlitwą oraz uiszczać datek do rady szkolnej miejscowej w rok 20 koron.
  3. 80 koron rocznie za granie mszy św.
  4. 20 koron rocznie za dostarczanie hostyi i komunikantów.
  5. 1 koronę za granie ślubu.
  6. 1/6 korony za granie do pogrzebu.
  7. Ze mszy św. fundacyjnych według aktu fundacyjnego.
  8. 12 koron za granie zaduszek.
Umowę można było zerwać z miesięcznym terminem wypowiedzenia.

Proboszcz mógł także zerwać umowę bez wypowiedzenia, gdyby organista nie spełniał przyjętych zobowiązań, oddawał się pijaństwu, szulerce, życiu niemoralnemu i czynom wymienionym w austriackim kodeksie karnym.

Urlopu udzielał organiście ks. proboszcz. Organista musiał wyznaczyć zastępcę na czas urlopu lub dłuższej choroby.

W razie śmierci organisty pozostała po nim wdowa miała prawo do pobierania jego dochodów przez miesiąc i zamieszkiwania przez ten sam czas w organistówce, ale musiała utrzymywać na swój koszt zastępcę.


1 prymaria- pierwsza poranna msza święta
2 wywód- błogosławieństwo udzielane kobiecie (położnicy), która urodziła dziecko

poniedziałek, 2 marca 2020

Choczeńscy organiści- Feliks Jurecki


Urodzony w Polance Wielkiej 17 maja 1874 roku, jako jedyny syn Franciszka i Agnieszki z Potempskich.
Był następcą organisty Stanisława Partyki, zwolnionego w 1913 roku.
W księgach metrykalnych odnotowano jego obecność w Choczni 5 maja 1916 roku, przy okazji chrztu syna Stanisława Feliksa. Matką Stanisława, a żoną Feliksa była wówczas Monika z domu Fabija, rodem ze Skawy.
W Choczni urodziła się także ich córka Anna (1918) i syn Franciszek (1921).
W 1918 roku Jurecki reklamował się w piśmie "Głos Eucharystyczny" jako kierownik piekarni opłatków liturgicznych w Choczni:
"Pragnę dostarczać opłatków liturgicznych na hostye i komunikanty dla wszystkich urzędów parafialnych w całej Galicyi. Mogę się zobowiązać do stałej i regularnej wysyłki opłatków, jeżeli już teraz otrzymam zamówienie (najpóźniej do końca lipca), gdyż obecnie w czasie wojny muszę zawczasu wystarać się o odpowiednią ilość pszenicy. Opłatki z mojej piekarni są tanie i przedniej jakości. Na życzenie wysyłam darmo opłatki próbne. Zamówienia .winny być potwierdzone przez Urząd parafialny. Listy z zamówieniami należy adresować: Feliks Jurecki kierownik piekarni opłatków liturgicznych w Choczni (koło Wadowic)."
Próbował również rozwinąć produkcję i sprzedaż herbaty jabłkowej.
Po śmierci pierwszej żony (1923) powtórnie ożenił się w Mucharzu z 13 lat młodszą Franciszką Kucharczak z domu Gancarczyk (1925), z którą miał syna Piotra (1926-2013).
Feliks Jurecki zmarł w 1960 roku, oprócz Choczni pracował też między innymi w Międzybrodziu Bialskim, Mucharzu i w Łękawicy.
Jego troje urodzonych w Choczni dzieci po II wojnie światowej pozostało na emigracji.
Stanisław Jurecki był we wrześniu 1939 roku kapralem Korpusu Obrony Pogranicza i został aresztowany przez NKWD w Szyrwintach na Litwie. Był więziony kolejno w obozach w Wiłkowiszkach, Juchnowie, Ponoju i Suzdalu. We wrześniu 1941 roku wstąpił do polskiej armii generała Andersa w Tatiszczewie. Awansował na stopień podporucznika i został odznaczony Orderem Virtuti Militari V klasy. Po wojnie mieszkał w Wielkiej Brytanii, a w 1949 roku razem z bratem Franciszkiem wyemigrował do Argentyny, gdzie zmarł na początku lat 90. XX wieku.
Natomiast córka Anna Krystyna Jurecka jeszcze przed wojną wyjechała do Szwajcarii, gdzie pracowała jako gospodyni u polskiego dyplomaty. Później ukończyła odpowiednie kursy i znalazła zatrudnienie jako laborantka. W 1949 roku wyemigrowała na stałe do Australii.

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Pismo z Kurii w sprawie choczeńskich organistów (1938)

19 lipca 1938 roku Komisja dla Spraw Organistów Archidiecezji Krakowskiej wystosowała pismo do proboszcza parafii choczeńskiej "Wielebnego X. Józefa Dyby" w którym zawarte zostały dwie decyzje dotyczące choczeńskich organistów w ogólności, a w szczególności natomiast Władysława Woźnego, pełniącego wówczas tę funkcję.

Cytat w zapisie oryginalnym:
  1. Organista wolny jest od dzwonienia- na przyszłość funkcję tę ma wykonywać kościelny.
  2. Zakazujemy organiście wprowadzania zwyczaju chodzenia po kolędzie w gminie Chocznia*, gdzie tego zwyczaju niema, natomiast nie mamy nic przeciw temu, by zbierał kolędę w Kaczynie, gdzie ten zwyczaj istnieje.
* Chocznia formalnie nie była wtedy gminą lecz gromadą- częścią gminy wiejskiej Wadowice.

środa, 5 kwietnia 2017

Fundacja Franciszka Cibora

Franciszek Cibor urodził się w Choczni wiosną 1820 roku, jako syn Sebastiana Cibora i Reginy Heleny z domu Ruła. W 1844 roku w „Grundparzellen- Protocoll” widnieje jako właściciel domu pod numerem 40 przy Białej Drodze, po drugiej stronie Choczenki w stosunku do obecnego budynku starej szkoły w Choczni Dolnej, gospodarujący na nieco ponad 9 morgach gruntu, rozciągających się od Choczenki, przez pagórek Ramendowski, Konówkę, Góralską Drogę po granicę z Zawadką. Po ślubie z Teresą z Rokowskich w 1846 roku Franciszek przeprowadził się do domu żony (numer 161).
Oprócz uprawy roli działał w Radzie Miejscowej Szkolnej- w 1872 roku był nawet zastępcą jej przewodniczącego. 
Przed śmiercią w 1876 roku sporządził testament, w którym przeznaczył niespełna 7 mórg gruntu (realność spod numeru 58) na utrzymanie choczeńskich organistów. Na hipotekę tejże realności wpisano kwotę 320 złotych reńskich, z której każdy kolejny właściciel miał obowiązek corocznie odprowadzać 5 % na rzecz urzędu parafialnego w Choczni.
Fundacja Cibora miała obowiązywać od śmierci żony Franciszka, jego jedynej spadkobierczyni (Franciszek i Teresa mieli tylko dwie córki: Franciszkę i Józefę które zmarły we wczesnym dzieciństwie).
9 października 1893 roku c.k. Namiestnictwo we Lwowie zatwierdziło dwie Fundacje imienia Cibora:
  • fundację na utrzymanie organisty przy kościele parafialnym w Choczni, którą stanowiła wymieniona wyżej realność, w zamian za odmawianie w każdą sobotę litanii za spokój duszy Franciszka Cibora oraz opłacanie podatków z tejże realności,
  • fundację szkolną, związaną z obowiązkiem każdego kolejnego organisty do wypłacania corocznie pieniężnej równowartości 150 kg żyta (pod koniec XIX wieku 10 złotych reńskich), jako stypendium dla biednego ucznia w szkole w Choczni, legitymującego się najlepszymi wynikami w nauce.

Według aktów fundacyjnych zarząd fundacji organistowskiej stanowił każdy kolejny przełożony gminy Chocznia (do 1933 wójt, później sołtys), natomiast fundacją szkolną zarządzał przewodniczący Rady Miejscowej Szkolnej lub jego zastępca.
Po skasowaniu instytucji Rady Miejscowej Szkolnej zarząd fundacji szkolnej przeszedł w ręce Gminnej Komisji Oświatowej, która wykonywanie zarządu przelała na ręce przewodniczącego Władysława Świętka.
Fundacje działały nieprzerwanie do wybuchu II wojny światowej. W czasie okupacji organista Władysław Woźny nie był w stanie wywiązywać się z wypłacania stypendium, ale o zaległe należności upomniała się choczeńska Gminna Rada Narodowa, która 24 lipca 1948 roku postanowiła, że organista za lata 1939-43 i  rok 1945 ma wnieść opłatę po 500 złotych rocznie, a za lata 1946-47 i następne statutową równowartość 150 kg żyta, wpłacaną w październiku każdego roku. Z opłaty za 1944 rok Władysław Woźny został zwolniony, gdyż Niemcy odebrali mu wtedy parcelę stanowiącą przedmiot fundacji. O istniejącym stanie faktycznym fundacji władze gminne poinformowały Urząd Wojewódzki, który za pośrednictwem starostwa domagał się w 1950 roku wyjaśnień w tej sprawie.


Oprócz darowizny na rzecz organistów i  związanego z nią stypendium dla najlepszego ucznia Franciszek Cibor przyczynił się również do poszerzenia choczeńskiego cmentarza, na którym jego nagrobek zachował się do dziś.



środa, 21 grudnia 2016

Walenty Smolarski - organista i nauczyciel

Walenty Smolarski – nauczyciel szkoły parafialnej, organista w Choczni w latach 1814-1840.

Walenty Smolarek vel. Smolarski - organista, nauczyciel szkoły parafialnej - ludimagister, urodził się 12 lutego 1785 roku we wsi Skidzin koło Oświęcimia (obecnie Skidziń w gminie Brzeszcze), w domu pod numerem 8. Wieś należała do dominium[1] Nowa Wieś w cyrkule myślenickim.
Był synem Jana Nepomucena Smolarka (ur. 1744) i Agaty (jej nazwisko panieńskie nie zostało ustalone). Ojciec Walentego oraz jego młodszy brat Stanisław (ur. 1746) byli konfederatami barskimi[2], czym zaskarbili sobie poważanie wśród miejscowej szlachty: Szembeków, Dembińskich, Russockich, Moszyńskich, Bobrowskich oraz kupców krakowskich z rodów: Hallerów, Gherri i Klose.
To pozwoliło dzieciom Smolarków w niedalekiej przyszłości na awans społeczny, poprzez intratne zatrudnienie w charakterze: organisty, nauczyciela, ekonoma, czy sędziego dominalnego. Nominacja do tych zawodów spowodowała zmianę nazwiska ze Smolarek na Smolarski i była dodatkową nobilitacją wśród miejscowej społeczności.
I tak Piotr Smolarski (syn Jana, a brat Walentego) został organistą oraz nauczycielem szkolnym w Pisarzowicach, Oświęcimiu i Jawiszowicach, co potwierdzają „Schematyzymy Królestwa Galicji i Lodomerii” z lat 1796-1806[3] oraz schematyzm kościelny z 1817 roku[4].
Natomiast kuzyn Walentego - Wawrzyniec Smolarski (syn Stanisława Smolarka), jako stypendysta trafił do gimnazjum św. Anny w Krakowie (w 1803 roku), a następnie na Wydział Prawa Wszechnicy Jagiellońskiej w Krakowie. Później jako mandatariusz[5] i justycjariusz[6] został sędzią dominalnym w Zatorze. Jego brat Jan Smolarski (kolejny kuzyn Walentego) pracował jako ekonom, zarządca w Jawiszowicach i Brzeszczach.
Pozostałe dzieci Jana i Stanisława Smolarków urodzone w Skidziniu pozostały przy pierwotnym nazwisku, nie opuściły rodzinnej wsi, a ich potomkowie, czyli Smolarkowie, żyją dalej w rejonie Grojca, Brzeszcz, Bielan, Wilamowic, Oświęcimia.

Walenty Smolarski już w 1804 roku, jako niespełna dwudziestoletni młodzieniec, został organistą w parafii Wniebowzięcia NMP w Oświęcimiu, co potwierdzają metryki kościelne (Valentinus Smolarski - organarius Oswencimensis).
Na przełomie XVIII i XIX wieku ten kościół parafialny w Oświęcimiu obsługiwał ludność miasta oraz kilkanaście przynależnych wsi. Parafia zatrudniała wówczas co najmniej 2 organistów: Piotra Smolarskiego, starszego brata Walentego oraz Macieja Płonkowskiego.
Gdy starosta oświęcimski Kajetan Russocki h. Zadora dodatkowo zatrudnił Piotra Smolarskiego, jako nauczyciela szkoły normalnej w Oświęcimiu, część jego obowiązków organistowskich przejął właśnie Walenty.
W latach 1804-1807 Walenty pracował i mieszkał w Oświęcimiu pod numerem 3, w domu prepozyta[7] Egidiusza (Idziego) Russockiego z Brzezia herbu Zadora. Tam też poznał przyszłą swoją małżonkę Katarzynę - córkę Józefa Grabani herbu Brochwicz i Urszuli z Jezierskich. Katarzyna Grabania nazywana była ,,panną z prepozytury’’ i mieszkała wraz ze swoją matką u prepozyta Egidiusza Russockiego. Rodzina Grabaniów nie pochodziła z Oświęcimia, prawdopodobnie przybyła z Wojakowej koło Czchowa, otrzymując schronienie u rodziny Russockich.
Ślub Walentego Smolarskiego i Katarzyny Grabani odbył się dnia 21 kwietnia 1807 roku. Uroczystość została wpisana do księgi metrykalnej ślubów (Liber copulatorum) w tomie dotyczącym miasta Oświęcimia i Klucznikowic. Świadkami na ślubie byli Ignacy de Dembiany Dembiński herbu Rawicz jako właściciel Klucznikowic, tj. części Oświęcimia i Mikołaj Moroz Hoszowski burmistrz Oświęcimia, późniejszy profesor prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zaraz po ślubie Walenty Smolarski opuścił Oświęcim, by podjąć dalszą pracę organisty w Czańcu koło Kęt.
W tym czasie właściciele Skidzinia, Przeciszowa, Wilczkowic (kupiec Fryderyk Klose i Marianna Haller) byli powiązani rodzinnie z właścicielami Czańca (Ignacym Rottmanem, konsyliarzem[8] sądu apelacyjnego Galicji zachodniej i jego żoną Barbarą Haller), a właścicielem Porąbki, należącej do parafii czanieckiej był wymieniony wyżej Fryderyk Klose.
Można przypuszczać, że dzięki nim Walenty Smolarski znalazł pracę w tamtejszej parafii pod wezwaniem św. Bartłomieja.
Księga metrykalna chrztów dla wsi Czaniec obejmująca przełom XVIII i XIX wieku (Tom 1 po 1786 roku) zaginęła w oryginale, nie jest dostępny niestety także wtóropis zapisów kościelnych w krakowskiej Kurii, ale tutaj prawdopodobnie urodziła się trójka dzieci Walentego Smolarskiego:
  •  Karol Smolarski (1808 - 22.10.1868),
  • Antoni Wawrzyniec Smolarski (09.08.1810 - 09.10.1811),
  • Józefa Smolarska (1813 - 08.02.1830).
    W 1810 roku w pobliskim Międzybrodziu Lipnickim została wybudowana kaplica Św. Marii Magdaleny, gdzie Walenty Smolarski również został zatrudniony jako organista. Wcześniej mieszkańcy tej gromady chodzili na nabożeństwa do parafii Czaniec, a ksiądz prowadził osobne księgi metrykalne dla Czańca, Porąbki i Lipnika.
        W ciągu kilku lat spędzonych w Czańcu rodzina Smolarskich mieszkała w domu pod numerem 120, który należał do kościoła i był przeznaczony jako dom dla organisty (tak zwana organistówka).
Następnym (i jak się okazało ostatnim) przystankiem w wędrówce Walentego organisty była wieś Chocznia. Walenty Smolarski wraz z żoną Katarzyną oraz dwójką dzieci: Karolem i Józefą pojawił się tutaj około 1814 roku. Pierwszym dokumentem potwierdzającym pojawienie się Smolarskich w Choczni jest zapis w księdze chrztów parafii Narodzenia św. Jana Chrzciciela z dnia 22 grudnia 1814 roku. W tym dniu w Choczni, w domu pod numerem 34, urodziło się czwarte dziecko Walentego, tj. Józef Jan Ewangelista Smolarski, przedstawiciel jedynej zachowanej do dzisiaj linii męskiej rodziny Smolarskich, wywodzącej się od Walentego, która obecnie zamieszkuje w Krakowie.
Położony nad Choczenką nieopodal kościoła dom numer 34 nie był własnością Smolarskich. Należał wówczas do dominium Rudze, czyli do rodziny Bobrowskich herbu Jastrzębiec i pełnił funkcję mieszkania dla organisty oraz szkoły przyparafialnej. Był to nowy budynek, postawiony w 1804 roku, dzięki staraniom proboszcza ks. Jacka Majeranowskiego.
16 sierpnia 1816 roku dom, w którym zamieszkiwali Smolarscy został podmyty przez falę powodziową na Choczence, a wezbrany nurt tej niewielkiej zwykle rzeczki urwał w jego pobliżu duży fragment brzegu, odsłaniając resztki trumien i kości z ulokowanego przy kościele cmentarza.
Organistówka,  oprócz plebani i austerii, stanowiła centrum życia społecznego wsi. Walenty Smolarski był jej drugim lokatorem po Jakubie Pilarskim.
Nie jest do końca jasne, czy obowiązki nauczycielskie rozpoczął równolegle z organistowskimi. Z pewnością natomiast nauczał choczeńskie dzieci czytania, pisania i rachowania w 1818 roku[9] i w kolejnych latach[10]. Koszty nauczania ponosili w czasie jego pobytu w Choczni aktualni proboszczowie, to znaczy najpierw ks. Jan Znamierowski (do 1826 roku), a następnie ks. Wojciech Komorek (1826-1840). Nauka odbywała się w jednej izbie.
Przeglądając księgi parafialne można odnaleźć wiele wpisów dotyczących Walentego Smolarskiego.
W pierwszych latach pobytu w parafii choczeńskiej, obejmującej również Kaczynę, był określany jako organista, później jako „miejscowy” organista (łac. organarius loci), organista choczeński, czy ludimagister. W tutejszym kościele występował kilkanaście razy przy chrztach i ślubach parafian, jako ojciec chrzestny lub świadek. W Choczni rodziły się jego kolejne dzieci:
  • Józef Jan Ewangelista Smolarski (22.12.1814 - 09.09.1868 ),
  • Antonina Janina (Joanna) Smolarska (02.05.1817 - 02.07.1855),
  • Jan Błażej Smolarski (02.02.1820 - ),
  • Antoni Franciszek Smolarski (20.03.1822 - 04.06.1846)
           Walenty Smolarski zmarł dnia 7 stycznia 1840 roku w wieku 56 lat na ostrą gruźlicę płuc, chorobę nieuleczalną w tamtych czasach. Został pochowany na miejscowym cmentarzu - prawdopodobnie w jego obecnej lokalizacji, a nie na starym cmentarzu przy kościele. Pogrzeb odprawił miejscowy wikariusz ks. Stanisław Michalik oraz proboszcz z Wadowic ks. Mikołaj Zamoyski.
Był jednym z najdłużej urzędujących organistów w Choczni- w ciągu 26 lat pracy był świadkiem wielu istotnych dla wsi wydarzeń. Przeżył epidemie tyfusu w 1830 roku i pierwszą udokumentowaną epidemię cholery rok później, która w przeciągu zaledwie 19 dni pochłonęła życie 49 chocznian. Uczestniczył zapewne w poświęceniu nowego cmentarza (w obecnej lokalizacji) w 1836 roku. Miał okazję obserwować zmiany w wystroju choczeńskiego kościoła parafialnego, w którym za jego bytności w Choczni dodano dwa boczne ołtarze z ruchomymi obrazami oraz murowaną kropielnicę, a na wieży zawieszono nowy dzwon o wadze 3 cetnarów. Spośród jego podopiecznych ze szkoły przyparafialnej kilku kosztem dużych wyrzeczeń kontynuowało dalszą naukę, ze studiami włącznie, a dwóch z nich (Ignacy Balon i Jakub Piątek) wybrało ostatecznie karierę duchowną. Istotną, aczkolwiek być może nie docenianą za życia Walentego Smolarskiego zmianą, było także wprowadzenie w latach 20-stych XIX wieku do powszechnej uprawy ziemniaków, które zrewolucjonizowały zwyczaje żywieniowe chocznian, stając się podstawą ich wyżywienia.
Po śmierci Walentego Smolarskiego do domu pod numerem 34 w Choczni wprowadził się nowy organista Antoni Danecki.
Wdowa po Walentym - Katarzyna Smolarska zamieszkała w Choczni w domu pod numerem 179, u swojej córki Antoniny Góralczyk z domu Smolarskiej. Zmarła 17 grudnia 1844 roku śmiercią naturalną.
Różnie potoczyły się losy dzieci Walentego. W choczeńskich księgach metrykalnych odnotowano śmierć czworga z nich:
  •  Karol Smolarski był znanym choczeńskim krawcem, ojcem dwóch córek urodzonych w Choczni z jego związku z Marianną z domu Piątek,
  • zwłoki Antoniego Smolarskiego, wówczas żołnierza 56 pułku piechoty zostały znalezione w plebańskim lesie, a lapidarny łaciński opis zdarzenia, zawarty w księdze zgonów, nie wyjaśnia jednoznacznie szczegółów jego śmierci,
  • Antonina Smolarska poślubiła Wojciecha Góralczyka, z którym miała sześcioro dzieci. Dalszym potomkiem tej pary był między innymi Edward Bańdo, znany choczeński działacz samorządowy po drugiej wojnie światowej,
  • Józefa Smolarska zmarła bezdzietnie jako panna.


Pamięci Józefa Jana Ewangelisty Smolarskiego w 202 rocznicę urodzin”, mojego przodka z Choczni.

Maciej Smolarski

Kraków, grudzień 2016




[1] Dominium- zwierzchność gruntowa, najmniejsza jednostka administracyjna w Galicji.
[2] Konfederacja Barska- zbrojny związek utworzony w miejscowości Bar w 1768 roku, w obronie niepodległości Rzeczypospolitej i wiary katolickiej, skierowany przeciw kurateli rosyjskiej, królowi Stanisławowi Augustowi Poniatowskiemu i popierającym go wojskom rosyjskim- link.
[3] Szematyzm Królestwa Galicji i Lodomerii z Wielkim Księstwem Krakowskim- austriacki rocznik wydawany w latach 1782-1914, zawierający schemat organizacyjny galicyjskich władz administracyjnych ze spisem zatrudnionych urzędników- link.
Publikowano również osobno szematyzmy kościelne.
[4] Schematismus cleri utriusque ordinis partis dioecesis Cracoviensis, in regnis Gallicae et Lodomeriae, tribus circulis Bochnensi, Myslenicensi, Sandecensi comprehensae 1817
[5] Mandatariusz - urzędnik wykonujący czynności administracyjno- policyjno- sądowe w stosunku do warstwy chłopskiej, w prawach związanych z pańszczyzną.
[6] Justycjariusz - mianowany przez właściciela wsi lub miasta urzędnik rozpatrujący sprawy cywilne i drobne karne.
[7] Prepozyt - duchowny kierujący pracą kapituły katedralnej lub proboszcz kolegiaty.
[8] Konsyliarz - doradca z wyboru lub z mianowania.
[9] Na podstawie „Schematismus cleri utriusque ordinis partis dioecesis Cracoviensis, in regnis Gallicae et Lodomeriae, tribus circulis Bochnensi, Myslenicensi, Sandecensi comprehensae”. - (Leopoli, Piller) 1817-1918.
[10] Począwszy od 1827 roku w szematyzmach pojawiają się nazwiska innych nauczycieli choczeńskiej szkoły przyparafialnej.




środa, 9 grudnia 2015

Choczeńscy organiści

Lista tych spośród choczeńskich organistów do początku XX wieku, których nazwiska udało mi się ustalić. 
Zestawienie będzie na bieżąco uzupełniane, w miarę napływu nowych informacji.
  • Marcin z Raciborzyc (około 1617)
  • Wojciech Tuszyński (podawany w latach 1666-1679)
  • Jan Miklaszowski/Mikołajków (podawany od 1688)
  • Wojciech Łaziński (podawany w 1714)
  • Antoni Zielaskiewicz/Zielaszkowicz (podawany w 1717)
  • Paweł Stanecki (podawany od 1733)
  • Jakub Sadowski (około 1740)
  • Jan Puńczewski (około 1748)
  • Marcin Miękiński (około 1759)
  • Kazimierz Płaza (podawany w 1761 roku)
  • Wojciech Nycz/Nyczowski (podawany w latach 1763-1786)
  • Wojciech Wojaszkiewicz (1790-1798)
  • Jakub Pilarski (podawany w latach 1804-1813)
  • Walenty Ziętarski (pisarz gminny 1811-22 i zastępczy organista)
  • Walenty Smolarski/Smolarek (1814 -1840 roku) -  LINK
  • Mateusz Tarchalski (przed 1828 rokiem - równolegle z Walentym Smolarskim)
  • Antoni Danecki/Danek (podawany w latach 1841-1846)
  • Józef Cap/Czapik (od 1846) - LINK
Uwagi:
  1. Chocznianinem z urodzenia był tylko Józef Czapik.
  2. Jan Miklaszowski poślubił mieszkankę Choczni Agatę Gołąb (1690), a Jan Puńczewski także mieszkankę Choczni Ewę Płaza (1748).
  3. Potomkowie Wojciecha Tuszyńskiego żyli w Choczni jeszcze w XIX wieku.
  4. Błażej Szczepaniak jest wymieniany jako organista w dokumencie znalezionym w kościelnej wieży (LINK), nie udało się ustalić jednak, w jakich latach wykonywał pracę organisty, dlatego jego pozycja na liście jest pod znakiem zapytania.
  5. Organistą był wcześniej także choczeński nauczyciel Antoni Gajda, ale w Choczni nie wykonywał tej pracy.
  6. Pochodzący z Choczni: Jan Balon był na początku XX wieku organistą w Rybnej, Józef Kręcioch w II połowie XIX wieku w Tyńcu, a zmarły w 2013 roku Eugeniusz Woźny był organistą w kaplicy na cmentarzu Rakowickim w Krakowie.
  7. Organiści choczeńscy pracowali często dodatkowo jako nauczyciele w szkółce przykościelnej.
  8. Według Józefa Putka istniały kiedyś zapiski o osobach choczeńskich organistów z XVIII wieku (w zbiorze kościelnych pieśni), ale zostały spalone przez niemieckiego nauczyciela w czasie II wojny światowej.