Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gancarz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gancarz. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 stycznia 2022

Choczeńskie rody- Gancarzowie

 

Najwyższym wzniesieniem w parafii choczeńskiej jest Gancarz (798 m), położony na granicy Kaczyny i Rzyk. Według jednej z kilku teorii nazwa tej góry może pochodzić od nazwiska Gancarz, od kilku wieków stale obecnego w Choczni. Już w 1652 roku odnotowano tu ślub Krzysztofa Gancorka i Ewy Guzdek, w 1654 roku Paweł Gancorek poślubił Reginę Kleśniak (Turała), a w 1663 roku Walenty Gancorek ożenił się z Reginą Prorok. Krzysztof i Walenty byli stałymi mieszkańcami parafii choczeńskiej, o czym świadczą chrzty ich dzieci. W 1690 roku zapisano natomiast chrzest Macieja, syna Jana i Agnieszki Gancarzów. Gancorkowie mieszkali na pograniczu Choczni i Kaczyny i w przeciwieństwie do większości chocznian nie należeli do warstwy kmieci (rolników), lecz zarębników, gospodarujących na gruntach powstałych po niedawnym wykarczowaniu lasu.

W pierwszej połowie XVIII wieku to nazwisko ani żadne podobne nie pojawia się w metrykach chrztów z Choczni. Natomiast w Liber Copulatorum (księdze metryk małżeńskich) w 1744 roku zapisano ślub Macieja Ganczarczyka z Krzeszowa z wdową Anną Gardziel (Garżel), a w 1751 roku małżeństwo Jana Ganczarczyka i Zofii z domu Kawalec, wdowy po Błażeju Jusze, która urodziła wcześniej już czworo dzieci. Szczególnie ten drugi związek miał znaczenie dla przyszłości Gancarzów w Choczni, ponieważ wśród ich potomków nazwisko Ganczarczyk, czy też Garnczarczyk, przybrało formę Gancarz. Potomkowie Jana i Zofii nadal noszący nazwisko Gancarz dotrwali w Choczni do czasów współczesnych, choć nigdy nie byli zbyt liczni.

Początkowo Ganczarczykowie/Gancarzowie nie utrzymywali się z uprawy roli, o czym świadczy brak tego nazwiska w spisie podatkowym kmieci z 1773 roku i w kilkanaście lat młodszej Metryce Józefińskiej. Nie posiadali także własnego domu. Józef, jeden z synów Jana i Zofii, był stolarzem, a jego młodszy brat Maciej pracował jako gminny posłaniec/goniec/dobosz, oznajmiający ogółowi postanowienia podjęte przez przysiężnych (radnych) i ogłoszenia urzędowe. Z kolei niejaki Marcin Gancarczyk, którego związki z Janem i Zofią nie są jasne, w 1776 roku podawany jest jako poddany (parobek) plebański. W 1782 roku do armii austriackiej wcielono na okres bezterminowy Fabiana Gancarzyka, najstarszego syna Jana oraz noszącego to samo nazwisko Gabriela. To także potwierdza niski status ówczesnych Gancarzów, ponieważ pobór nie był wtedy powszechny, a do służby wyznaczano przeważnie tych, którzy wywodzili się z warstw najuboższych.

W 1803 dwaj synowie Jana byli już posiadaczami własnych chałup. To wspomniani wcześniej goniec Maciej (urodzony w 1764 roku) i jego o 10 lat starszy brat Józef. Maciej Gancarz mieszkał pod nr 166, czyli na początku dzisiejszej ulicy Głównej, a Józef Gancarz pod numerem 253, czyli na dzisiejszym Zawalu.

Austriacki spis do celów podatkowych z lat 1846-52 wymienia w Choczni trzy nieruchomości należące do Gancarzów.

- Sebastiana Gancarza, syna gońca Macieja, który odziedziczył dom nr 166 i był posiadaczem nieco ponad 4 morgów gruntu,

- Jana Gancarza spod nr 201 (Zawale), który posiadał prawie 13 morgów gruntu,

- Jana Gancarza spod nr 338 (Zawale), posiadacza ponad 9 morgów gruntu.

Pierwszy z wymienionych Janów był wnukiem Antoniego Garnczarczyka, który w 1773 roku poślubił Zofię Woźniak. Z żoną Salomeą z domu Cibor doczekał się wprawdzie dziewięciorga dzieci, ale dorosłości dożyła tylko jedna z jego córek, która została później żoną Wojciecha Czapika, syna wójta i organisty. Tak więc w tej gałęzi nazwisko Gancarz zanikło. Z kolei Jan Kanty  Gancarz spod nr 338 to syn stolarza Józefa i wnuk Jana. Wśród jego potomków nazwisko Gancarz także nie przetrwało w Choczni do czasów współczesnych.

W 1875 roku posiadaczami domów w Choczni byli  Salomea Gancarz, wdowa po Janie spod nr 201 i Jan Gancarz (ur. w 1833) roku, syn wspomnianego wyżej Sebastiana. Jan z żoną Marianną z domu Jurczak mieli dziewięcioro dzieci. W Choczni pozostał ich syn Piotr Gancarz (1864-1928), który początkowo szukał możliwości pracy i życia w śląsko-morawskim zagłębiu węglowym. Tam na stałe osiadł jego brat Teodor Gancarz, górnik z Radwanic pod Ostrawą, który ożenił się z miejscową dziewczyną Viteslavą (Wiktorią) Gamon. Później rodzina Teodora przeniosła się do Frydka, a on sam wystąpił urzędowo z kościoła katolickiego, stając się pierwszym znanym apostatom i bezwyznaniowcem z Choczni. W spisie mieszkańców Frydka z 1921 roku Viteslava figuruje jako wdowa zamieszkała przy ulicy Bruzovskiej 791 wraz z córkami Marią i Stepanką oraz synem Józefem. Ciekawe były też losy dwóch sióstr Teodora i Piotra Gancarzów, to znaczy Anny i Teresy. Obydwie jako kobiety niezamężne urodziły dzieci w Choczni, a później na ich ślad można natrafić w Krakowie. W 1910 roku obydwie mieszkały w Krakowie przy ulicy Kościuszki 16, przy czym Teresa była żoną czeladnika szewskiego Cyryla Mossy, a Anna czeladnika krawieckiego Henryka Ziętkiewicza rodem z Rzeszowa, z którym miała córką Marię.

Jeszcze przed I wojną światową przyszedł na świat Wojciech Gancarz (w 1904 roku) syn wspomnianego wyżej Piotra i Marianny Michalik, wdowy po Bartłomieju Wronce. W 1925 roku stawał on do poboru jako absolwent szkoły ludowej i otrzymał przydział do kawalerii. Zginął 8 września 1939 roku w Wełninie koło Solca (województwo świętokrzyskie). W dokumentach z lat 1945/46 wykazana jest jego żona Waleria z Potocznych (1902-1981), jako mieszkanka domu nr 516 i posiadaczka działki o powierzchni 1,65 hektara.

W 1957 roku Bolesław Gancarz, syn Wojciecha i Walerii, poślubił w Choczni Marię Zofię Rusinek. W 1966 roku Bolesław podawany jest jako brygadzista robót drogowych w Choczni, a w 1971 roku jako producent sztyli i mioteł, pracownik AZPB. Według spisu wyborców z 1973 roku zamieszkiwał pod numerem 313 przy granicy z Zawadką. Miał troje dzieci.

W latach 70. XX wieku pracował także w Choczni Henryk Gancarczyk z Wieprza, agronom gromadzki i prezes miejscowego Ludowego Zespołu Sportowego.

Nazwisko Gancarz w 2002 roku nosiło w Polsce 4290 osób. Najwięcej z  ich mieszkało w powiecie rzeszowskim na Podkarpaciu (266), powiecie krośnieńskim (146) i w Tarnowie (131). W powiecie wadowickim zameldowanych było wtedy zaledwie 14 osób noszących to nazwisko. W źródłach z XVIII i XIX wieku Gancarzowie podawani są oprócz Choczni także jako mieszkańcy Wieprza, Wadowic, Witanowic i Andrychowa.

 

poniedziałek, 19 kwietnia 2021

Poświęcenie krzyża na Gancarzu w 1931 roku

Ukazująca się w Cieszynie "Gazeta Rolnicza" w wydaniu z 31 sierpnia 1931 roku zamieściła relację z poświęcenia krzyża na Gancarzu- najwyższym wzniesieniu parafii choczeńskiej:

Wielkie uroczystości na górze "Gancarz"

Kaczyna. W naszej małej wiosce obchodzono wielką uroczystość na górze "Gancarz". Ponieważ drewniany krzyż na wierzchołku tej góry potrzaskały burze i pioruny (podobno 3 lata wcześniej- uwaga moja), przeto znaleźli się ofiarodawcy, którzy sprawili nowy krzyż żelazny. Na uroczystość poświęcenia tego krzyża zjechali się przedstawiciele społeczeństwa z różnych organizaycyj, a nawet rząd był reprezentowany przez komisarza gminnego Bursztyńskiego, byłego wachmistrza austrjackiej żandarmerji. Ludzi przybyło też sporo, bo przy sposobności modlitwy można było zażyć rozkoszy górskiej wycieczki. Pogoda dopisała, ludzie się modlili i cieszyli, dopiero gdy ks. proboszcz Kmiecik, znany egzekutor kollektowy i tam na Gancarzu swoim zyczajem zarzadził kollektę, zepsuło to ludziom humor, zmąciło poważny nastrój uroczystościowy i wypędziło ludzi do domów.

Tytułem uściślenia należy dodać, że wspomniany w relacji ks. Józef Kmiecik nie był proboszczem, lecz wikariuszem w parafii choczeńskiej w latach 1925-1932. Podczas uroczystości poświęcenia krzyża na Gancarzu zastępował ks. proboszcza Józefa Dunajeckiego, który miał już wtedy 75 lat i niedomagał na zdrowiu. Natomiast Tomasz Bursztyński, druga postać wymieniona przez korespondenta "Gazety Rolniczej", rzeczywiście był emerytowanym wachmistrzem austriackiej żandarmerii pochodzenia ukraińskiego. Trudno go jednak uznać za reprezentata rządu, jak napisano, czy nawet jakiegoś miejscowego samorządu - był jedynie zarządcą komisarycznym choczeńskiej gminy w latach 1929-1931, do której nie należał przecież wierzchołek Gancarza, usytuowany na granicy Rzyk i Kaczyny. 

Bardziej szczegółowe sprawozdanie z poświęcenia krzyża na Gancarzu w 1931 roku znalazło się w pamiątkowym dokumencie, przechowywanym w choczeńskiej kancelarii parafialnej. Możemy przeczytać w nim, co następuje:

Na górze Gancarz o wysokości 880 m n p.m, która znajduje sie w Beskidach Zachodnich pomiędzy trzema górskimi wioskami; Kaczyna, Ponikiew i Rzyki- stał krzyż drewniany, oświecany rokrocznie lampką oliwną w każdy Wielki Piątek. Jak starzy ludzie głoszą ponad kilkadziesiąt lat temu - gospodarz wsi Chocznia - niejaki Jakób Sikora, dziś liczący 90 lat życia z pomocą gospodarzy wsi Kaczyna - krzyż ten ufundował. Poświęcenie wspomnianego krzyża miano obchodzić bardzo uroczyście i z procesją. W skład procesji wchodziła ludność z wsi Chocznia, Ponikiew, Inwałd oraz z miasta Andrychów i Wadowic. Jednakowoż ząb czasu - burze - wichry i pioruny Krzyż wspomniany zniszczyły doszczętnie tak, iż by pottrzymać dawną tradycje - zaszła konieczna potrzeba wystawienia nowego krzyża .Toteż mieszkańcy okolicznych wiosek - Choczni, Kaczyny, Ponikwi i Rzyk przy poparciu Przewielebnego ks Józefa Kmiecika, JWP. Jana Świętka, Franciszka Zawiłe, Jana Sikorę, Zenona Olbrychta, majora Aleks. Gazdy Sudniawskiego, Jarosława Dittych-z Wadowic, Wincenta Mikołajka, T Smazów, Władysława Mikołajka, Jana Malinka - z Andrychowa- Tomasza Bursztyńskiego z Choczni, Józefa Książka z Kaczyny; postanowili w miejsce Krzyża Drewnianego postawić na szczycie góry GANCARZ Krzyż żelazny osadzony w betonie, a to na Chwałe Bożą z intęcją by Krzyż ten chronił okoliczne wioski od burz nawałnic i klęsk żywiołowych. Piękny i pogodny dzień sierpniowy zgromadził na powyższą uroczystość poświęcenia Krzyża - parę tysiecy osób z okolic miast Wadowice i Andrychów jak równiez z okolicznych wiosek. Wsród tychże uczestników można było zauwazyc wycieczkowiczów oraz letników z Górnego Sląska; ba nawet korpus oficerski III/12p.p. stacjonowany w Krakowie a wtenczas znajdujący sie z batalionem na strzelnicy bojowej w Ponikwi - zjawił sie w komplecie. Samą uroczystośc zapoczątkowano wystrzałami z mozdzierzy, a echo wystrzałow rozchodzące się milami po górach -głosiło, że rozpocznie się wkrótce poświęcenie Krzyża. Następnie orkiestra ,,Byłych Wojskowych z Andrychowa'' odegrała hejnał. Dzwięki orkiestry sprawiły, iz turysci bawiący w okolicy również poczeli tłumami się jawic. W końcu poczeła się zbliżac procesja z parafi CHOCZNIA - prowadzona przez Przewielebnego ks Józefa Kmiecika w asyście wikarego. Po chwilowym wypoczynku procesji u stóp wspomnianego Krzyża nastąpił akt poświęcenia Krzyża przez Ks Józefa Kmiecika i wygłoszone okolicznościowe kazanie. Podczas całej uroczystości przygrywała orkiestra byłych wojskowych z Andrychowa. Następnie by częściowo pokryc koszta połączone z wzniesieniem tegoż Krzyża, Przewielebny Ks Józef Kmiecik poczoł pośród uczestników zbierac kolektę. Po poswięceniu Krzyża i spożyciu posiłku improwizowanego na powyższym szczycie, przy dzwiękach wspomnianej orkiestry rozpoczeły się pląsy i zabawy, które przeciągneły się do póznego wieczoru. Humor i wesołośc panowała ogólnie. Inni natomiast przyglądali sie okolicznym górom i wzgórzą, podziwiając prześliczną naturę i okolice rozkoszując się przecudnym wokoło roztaczającym się krajobrazem. W końcu uczestnicy tej uroczystości poczeli się rozchodzic do swych domów - a był to iście wspaniały obraz tych różnobarwnych grup zdążających do swych domostw rozradowanych i zadowolonych tak z powodu wzięcia udziału w niezwykłej uroczystości jako tez i z tego iż mogli zwiedzic jeden z większych szczytów Beskidu Zachodniego, zaczerpnąc świeżego i zdrowego  powietrza, jako też ujrzec piękno naszej rodzimej natury. Kazdy z powracających miał z sobą pamiątke z tegoż szcytu w postaci wrzosu lub badjaków. Poświęcenie tegoż Krzyża odbyło się dnia szesnastego sierpnia Roku Pańskiego tysiąc dziewięcset trzydziestego pierwszego (16.VIII.1931) za czasów kiedy Prezydentem Rzeczypospolitej był Profesor Inż. Ignacy-Mościcki, Ministrem Spraw Wojskowych; Pierwszy Marszałek Polski Józef Piłsudzki.


W tym sprawozdaniu również można dostrzec pewną nieścisłość- otóż 
Jakób Sikora, fundator poprzedniego (millienijnego) krzyża, w 1931 roku nie liczył 90 lat, ponieważ zmarł osiem lat wcześniej (15 maja 1923 roku). Ten kowal z zawodu, syn Kazimierza i Teresy z domu Kobiałka, był starszym bratem byłego wójta choczeńskiego Antoniego Sikory, również trudniącego się kowalstwem. Jeszcze przed ufundowaniem krzyża na Gancarzu Jakób Sikora dał się poznać jako ofiarodawca na zakup i przeróbkę dzwonów dla parafii choczeńskiej (1875), po czym brał udział w ich montażu na dzwonnicy. Był także członkiem komitetu budowy aktualnego kościoła parafialnego (1880-1886) oraz współwykonawcą elementów metalowych użytych podczas jego budowy. Działał aktywnie w choczeńskiej gminie jako asesor (radny) i w Komitecie Kościelnym  (1904-1908), brał udział w posiedzeniach ck Sądu Obwodowego w Wadowicach jako ławnik (przysięgły i przysięgły zastępca). Błędnie podano także wysokość Gancarza nad poziomem morza.

Oprócz Sikory, Bursztyńskiego i Kmiecika w powyższym tekście pojawia się jeszcze jedna osoba związana z Chocznią.  To Jan Świętek, urodzony w Choczni w 1894 roku, jako syn Józefa i Anny z domu Guzdek, który prowadził w Wadowicach skład węgla, drewna i materiałów budowlanych. Po II wojnie światowej był radnym Miejskiej Rady Narodowej w Wadowicach z ramienia Stronnictwa Demokratycznego. Dwukrotnie żonaty- z Apolonią z domu Drapa i Joanną z domu Łapka, doczekał się pięciorga dzieci.  Zmarł 23 lutego 1968 roku w Wadowicach.

Krzyż ufundowany przez Jakóba Sikorę stał jeszcze na Gancarzu w połowie lat. 20. XX wieku, o czym świadczy fragment artykułu Kazimierza Sosnowskiego w 'Wierchach" z 1925 roku:

Jako punkt widokowy rywalizuje z Jawornicą jej sąsiad od wschodu, Gancarz 802 m, z drugiej strony szerokiej doliny Rzyk, od Leskowca w tym samym kierunku wysunięty, podobno wygasły wulkan, także goły na szczycie, dużym krzyżem przez amerykańskiego reemigranta uświęcony.

Nie wiadomo skąd Sosnowski zaczerpnął informacje o owym amerykańskim reemigrancie (nie ma żadnych dowodów na wyjazdy Sikory za "Wielką Wodę") i wulkanicznym pochodzeniu Gancarza,  co stoi w sprzeczności z badaniami geologicznymi.

Sosnowski podaje wysokość Gancarza jako 802 metry nad poziomem morza, natomiast według aktualnych danych geoportalu góra ta mierzy 798 metrów nad poziomem morza. Różnica może brać się stąd, że poziom mórz w Europie nie jest taki sam- w czasach austriackich za punkt odniesienia brano poziom Adriatyku w Trieście, a później wysokości w Polsce obliczano od poziomu Morza Bałtyckiego w Kronsztadzie w Zatoce Fińskiej (do 2019 roku) i w Amsterdamie na Morzu Północnym (do dziś).

Pochodzenie nazwy Gancarz nie jest jednoznacznie wyjaśnione. Oprócz Gancarza między Rzykami i Kaczyną istnieje jeszcze nieodległy Gancarz nad Targoszowem o wysokości około 808 m n p m. Według Aleksego Siemionowa, autora monografii turystyczno-krajoznawczej "Ziemia Wadowicka", nazwa Gancarz może pochodzić od słowa garncarz (wytwórca naczyń glinianych) lub nazwiska Gancarz. Dokładnie takie i podobne nazwiska występowały w Choczni od dawna. Już w 1652 roku odnotowano tu ślub Krzysztofa Gancorka i Ewy Guzdek, w 1654 roku Paweł Gancorek poślubił Reginę Kleśniak (Turała), a w 1663 roku Walenty Gancorek ożenił się z Reginą Prorok. Krzysztof i Walenty byli stałymi mieszkańcami parafii choczeńskiej, o czym świadczą chrzty ich dzieci. W 1690 roku zapisano natomiast chrzest Macieja, syna Jana i Agnieszki Gancarzów. Gancorkowie mieszkali zapewne na pograniczu Choczni i Kaczyny, a przynajmniej z tego pogranicza wywodzili się świadkowie ich ślubów i rodzice chrzestni ich dzieci. 

Z kolei Artur Oboza- historyk z Rzyk - uważa, że należy wziąć pod uwagę jeszcze inne pochodzenie nazwy Gancarz- od słowa gonciarz (wytwórca gontów, czyli drewnianych deseczek do wykonywania pokryć dachowych). Wyrób gontów był bardzo rozpowszechniony w Rzykach, a surowca do ich wykonywania dostarczały między innymi lasy porastające górę Gancarz. Już w 1564 roku każdy z 23 osadników z Rzyk musiał dostarczać rocznie 10 kop gontów do zamku zatorskiego. Według Artura Obozy nazwa Gancarz pojawia się po raz pierwszy na wojskowej mapie von Miega z lat 1779-1784 (w formie Gaincarz).

Co ciekawe Artur Oboza odszukał w kronice parafialnej z Rzyk informację o trzecim krzyżu na Gancarzu, postawionym 27 czerwca 1937 roku, a więc zaledwie po 6 latach od poświęcenia poprzedniego krzyża. Ten trzeci krzyż wykonany był z dębiny i przewyższał rozmiarami metalowy krzyż z 1931 roku, ponieważ mierzył 10 m, a umieszczony na nim napis głosił:

Akcja Katolicka parafii Rzyki staraniem ks. proboszcza Karola Gelaty ku czci i chwale Jezusa Chrystusa ten znak zbawienia umieściła. Przechodniu popatrz na mnie z miłością, uszanuj mnie, nie pisz na mnie swego nazwiska, ja cię zachowam w pamięci, chcę długo królować nad okolicą i jej mieszkańcom błogosławić. Rzyki 27 VI 1937 roku.

Poświęcenia tego krzyża dokonał ks. dziekan Leonard Prochownik z Wadowic w obecności ks. kanonika Klemensa Tatary, proboszcza z Andrychowa, ks. Karola Gelaty i przy udziale licznych rzesz wiernych z Rzyk i okolicy.


Poświęcenie krzyża w 1931 roku- zdjęcie z archiwum Marii Kręcioch