czwartek, 10 sierpnia 2023

Dr inż. Józef Gondek - nauczyciel i naukowiec

 

Nadesłał Leszek Książek

Józef Michał Gondek zamieszkał w Choczni w wieku 15 lat, gdy jego ojciec Andrzej objął kierownictwo miejscowej szkoły podstawowej. Później sam uczył w tej samej szkole, a w 1975 roku razem ze swoim kolegą Józefem Turałą zorganizował zjazd choczeńskiej inteligencji rozproszonej po całym świecie.

Urodził się 2 grudnia 1903 roku w Wieprzu w rodzinie nauczycielskiej. Nauczycielem był nie tylko wspomniany wyżej jego ojciec, ale także matka Maria, pochodząca z wadowickiej rodziny Karczmarczyków.

Całe swoje dzieciństwo Józef Gondek spędził w Głębowicach, gdzie uczyli jego rodzice. Po zamieszkaniu w Choczni grał w piłkę nożną w klubie "Olimpia", a w 1922 roku po ukończeniu seminarium nauczycielskiego w Krakowie rozpoczął pracę nauczycielską w szkole w Choczni Dolnej. Rok później został przeniesiony do powszechnej szkoły męskiej w Wadowicach, w której pracował do wybuchu II wojny światowej z dwuletnią przerwą na studia zawodowe. Uczył tam  między innymi Karola Wojtyły, przyszłego papieża Jana Pawła II.

We wrześniu 1939 roku brał udział w wojnie obronnej, a następnie przez Rumunię przedostał się do Francji, gdzie wstąpił do formującej się Armii Polskiej. W 1940 roku został internowany w Szwajcarii, przebywał tam w obozie w Winterthur. Podczas internowania ukończył wyższe studia rolnicze na Politechnice Związkowej w Zurichu. W grudniu 1945 roku powrócił do Polski.

Po powrocie był związany z Wojewódzką Izbą Rolniczą w Krakowie, Wojewódzką Stacją Ochrony Roślin i Uniwersytetem Ludowym w Szycach pod Krakowem. Od 1946 roku pracował w Zakładzie Botaniki UJ, gdzie zorganizował Katedrę Ochrony Roślin, której kierownictwo objął w 1953 i piastował je do 1970, kiedy został powołany na dyrektora Instytutu Ochrony Roślin przy Wydziale Ogrodniczym Wyższej Szkoły Rolniczej w Krakowie.

W 1951 roku obronił pracę doktorską „Ocena zdrowotności ziemniaka w świetle badania rozmieszczenia wirusa X w kiełkach i łętach ziemniaczanych”. Był autorem kilkunastu prac naukowych, dziekanem Wydziału Rolnego (1962-69) i profesorem Akademii Rolniczej. Skonstruował m.in. aparat do naświetlania materiału nasiennego skażonego lub opanowanego przez szkodniki. Pod jego kierunkiem stopnie naukowe i zawodowe uzyskało 120 magistrów, 30 inżynierów, 5 doktorów i 1 doktor habilitowany.

Był członkiem Polskiego Towarzystwa Fitopatologicznego, PT Entomologicznego, PT Botanicznego i PT Gleboznawczego, Komitetu Ochrony Roślin PAN, Komisji Nauk Rolniczych i Leśnych PAN oddział w Krakowie oraz Komitetu Zagospodarowania Ziem Górskich PAN.

Za swoje dokonania został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1972), Złotym Krzyżem Zasługi, Odznaką 1000-lecia Państwa Polskiego, Medalem 40-lecia Polski Ludowej, Złotą Odznaką ZNP, Odznaką Zasłużony Nauczyciel PRL.

W 1972 roku przeszedł na emeryturę. Zmarł 16 lat później - 15 października 1988 roku. Wraz z żoną Marią z Ziemiańskich spoczywa na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie.

poniedziałek, 7 sierpnia 2023

Choczeńskie rody - Brandysowie

 

Nazwisko Brandys, zapisywane również w formie Brandysz lub Brandysiak, było obecne w Choczni przez 152 lata - od 1748 do 1900 roku. 

Jeżeli chodzi o pierwszego Brandysa w Choczni, to wiadomo nie tylko, jak miał na imię, ale także skąd pochodził i czym się trudnił. Był to tkacz Maciej Brandys z Andrychowa, który 6 lutego 1748 roku ożenił się w Choczni z Katarzyną z domu Dziadek. W ciągu kolejnych 15 lat Katarzyna urodziła mu w Choczni siedmioro dzieci, z których troje założyło później własne rodziny w tej samej miejscowości. Brandysowie mieszkali w środkowej części Białej Drogi.

Według subrepartycji z 1775 roku Maciej, trudniący się nadal tkactwem, posiadał również 1 krowę i grunt, z którego płacił 2 złote rocznie jako czynsz pańszczyźniany. W 1789 roku jako sukcesor Macieja podawany jest jego syn Gabriel Józef, żyjący w latach 1753-1828. Podobnie jak ojciec zajmował się tkactwem.

W Metryce Józefińskiej wymieniony jest jako posiadacz domu nr 57 na Roli Szczurowskiej (Biała Droga), stodoły i pięciu parcel gruntowych (pól ornych, sadu i trawników). Był trzykrotnie żonaty - z Franciszką Pindel, Magdaleną Styłówną i sąsiadką Teresą Ramenda, doczekał się w sumie dziewięciorga dzieci.

Rodziny w Choczni założyły też dwie jego siostry - Gertruda Brandys wyszła za mąż za Romana Dąbrowskiego recte Balona i miała z nim dziewięcioro dzieci, a Małgorzata Brandys taką samą liczbę potomstwa urodziła swojemu mężowi Wawrzyńcowi Guzdkowi.

Ciągłość obecności Brandysów w Choczni zapewniali później dwaj synowie Gabriela Józefa, czyli wnukowie Macieja Brandysa. Jakub Brandys, którego żoną była Józefa z domu Szczur, był ojcem czworga dzieci, a jego brat Bartłomiej Brandys, mąż Agnieszki Pindel i Ewy Michalik pozostał bezdzietny. W Choczni wyszła za mąż także ich siostra Marianna Brandys (za Antoniego Romana).

Czwarte pokolenie Brandysów w Choczni stanowiły więc dzieci Jakuba i Józefy: Antoni Brandys (1808-1872), Wincenty Brandys (1810-1878) i Apolonia Brandys (1807-1857), która została żoną Franciszka Kręciocha i matką jego dziewięciorga dzieci. Wcześniej jako panna miała także syna Jakuba Brandysa (ur. 1828), który zmarł w szpitalu wojskowym w Brescia we Włoszech w 1852 roku, podczas nadzorowania przez 56. Pułku Piechoty porozumień pokojowych, zawartych po zwalczeniu włoskiej Wiosny Ludów.

Do piątej generacji choczeńskich Brandysów należeli: Franciszek Brandys (ur. 1832) i Jan Brandys (ur. 1834), synowie Antoniego oraz Jan Brandys    (ur. 1850), Marianna Brandys (po mężu Ramęda), Agnieszka Brandys (po mężu Wcisło) i Józefa Brandys (po mężu Tyralik)- dzieci Wincentego. Choć wszyscy trzej wymienieni wyżej Brandysowie mieli dzieci w Choczni - Franciszek ośmioro z Marianną Leń, jego brat Jan jedno z Reginą Cholewka, a ich kuzyn Jan także jedno z Katarzyną Pindel, to męskich potomków doczekał się tylko Franciszek, ale żaden z nich nie żył dłużej niż rok.

Wobec czego nazwisko Brandys zanikło w Choczni w 1900 roku wraz ze śmiercią Marianny Brandys z domu Leń, wdowy po Franciszku, synu Antoniego. Na choczeńskim cmentarzu nie zachowały się do dziś żadne nagrobki Brandysów, ale oczywiście ich potomkowie (po córkach) żyli w Choczni w okresie międzywojennym, czy powojennym i żyją tam nadal.

Do najbardziej znanych potomków Brandysów w Choczni zaliczyć można: Michała Twaroga, uczestnika bitwy pod Monte Cassino i listonosza Stefana Piątka, a z żyjących na przykład Marię Biel-Pająk oraz Helenę Faber.

W 2022 roku mieszkało w Polsce 1823 Brandysów, najwięcej na południu Polski - w powiatach: nowotarskim, oświęcimskim, chrzanowskim, pszczyńskim, bielskim i krakowskim.

W powiecie wadowickim w 2002 roku zameldowanych było 21 osób noszących to nazwisko. Źródłem jego pochodzenia jest niemieckie słowo Brand, oznaczające ogień, głownię lub żar.

Należy też dodać, że szlachetnie urodzeni Brandysowie herbu Radwan byli między innymi właścicielami Graboszyc i Kalwarii Zebrzydowskiej.

czwartek, 3 sierpnia 2023

Stan posiadania bogatych chłopów z I połowy XIX wieku na podstawie testamentu Jana Ścigalskiego

 Stan posiadania choczeńskich chłopów z I połowy XIX wieku można ustalić dziś na podstawie dochodzeń spadkowych i sporządzanych na tę okoliczność spisów inwentarza. We wcześniejszej notatce (link) przedstawiono pozostawione mienie po Franciszku Bryndzy, niezamożnym mieszkańcu Choczni, natomiast tym razem opisany zostanie dobytek bogatego chłopa na przykładzie Jana Ścigalskiego, zmarłego w 1829 roku.

Gospodarujący w pobliżu kościoła parafialnego Ścigalski pozostawił po sobie:

- grunt 1/4 roli razem z lasem i stawami o wartości 1700 złotych reńskich,

- dom nr 38 składający się z dwóch izb (większej i mniejszej), komory, piekarni, sieni oraz przyległych: stajni końskiej i małej komórki "wedle stajni", stajni "bydlanej", podwójnego chlewa i stajni końskiej letniej bez powały oraz piwnicy murowanej w sieni,

- piętrową stodołę o dwóch sąsiekach, wozownię i przywozownię, sieczkarnię do robienia sieczki,

- po 4 kopy niemłóconego żyta i owsa,

- 10 cetnarów koniczyny i 6 cetnarów siana letniego,

- 60 korcy ziemniaków,

- ziarno na siew (pszenicy dwie ćwierci, żyta 5 ćwierci, owsa 7 i pół "korca dużey miary"),

- lnu "niesprawionego 8 oczepek"

- krowę cielną "gwiazdulę czerwoną z białemi łatami",

- krowę cielną płową,

- krowę cielną czerwoną,

- jałówkę "trzechletnią czerwoną",

- dwie jałóweczki roczne,

- dwie świnie,

- konia "kasztanowatego 4 lata starego",

- wóz jednokonny "parny z wagą i wszelkiemi należytościami", 

- przodek wozu "kowany stary",

- pług z kolcami "ze wszystkiemy należytościami",

- brony dwie- czwórkę i piątkę,

- radło okute i drugie nieokute,

- "rywki dwie z wozu stare",

- krzyżak stary,

- 3 sztuki łańcuchów "90 ogniwów razem ze złączkami",

- zakładnik do bron "22 sztuk ogniwów",

- orczyk kowany z witką,

- motykę "do wyrabiania żłobów",

- łazówkę (drabinę),

- kopaczki dwie,

- dwie cieślice i jedną siekierę,

- dwie babki i młotek (do klepania kosy),

- trzy sierpy,

- "świedrów dwa" (2 świdry),

- "świedrzyki trzy małe",

- dłutko średnie

- ośnik "jeden bez żadnego ogonka",

- pilnik zdezelowany,

- młotek do tłuczenia soli,

- hebel ze żelazkiem,

- "zkobel ze zielaskiem",

- "obczążki małe do drutu",

- piłę dużą "do urznięcia drzewa",

- piłkę ręczną małą,

- łopatę,

- noże do krajania kapusty,

- "dzierglec ieden" (grzebień służący do oddzielania główek z nasionami od łodyg lnu),

- "ubiór koński ze wszystkiemi należytościami", a ponadto "homonto stare" i jeden naszelnik,

- "kabzę rzezalną" (skrzynka rzezalna do cięcia np. słomy),

- "kabzę trawną",

- kocioł do grzania wody,

- cztery kłódki,

- "luśnie z drabinami" (elementy wozu drabiniastego),

- pudło "iedno kowane",

- kółka "z toków kowane" (kute kółka do taczek),

- "tragacz do wożenia drzewa",

- magiel stary,

- młynek "do chędożenia zboża" (żarna),

- dwa sąsieki duże, ale tylko jeden w dobrym stanie,

- trzy sąsieki małe,

- koryto "do parzenia świni",

- kutą szkatułkę,

- 3 winówki na kapustę,

- dwie szafy

- "szafarnię małą zdezelowaną",

- szafkę na zegar ścienny,

- stół jaworowy,

- "fasieńki dwie małe" i  jedna większa "do schowania mąki",

- "dzierzkę do chleba",

- duży kufer sosnowy kuty,

- kufereczek kuty bez zamka,

- "siekaczy dwa",

- skrzynia,

- dwa koszyki,

- dwa szafliki,

- kołowrotek do przędzenia,

- sanie "parne",

- "gnaty brzezowe",

- "moździerz zielazny",

- przetak skórzany.

Jeżeli chodzi o elementy ubioru i wyposażenia wnętrza domu, to do masy spadkowej po Ścigalskim wchodziły:

- czapka "z siwem baraneczkiem",

- dwa kożuszki i płaszcz,

- "kaftan białogłowski pikowy" i suknia,

- dwie pierzyny z 3 zagłówkami i płachtą,

- sześć sztuk "kupersztyków świętych " (obrazków świętych),

- "obraz wielki Pana Jezusa na płótnie",

- obraz Trójcy św.,

- dwa małe obrazy NMP,

- książka drukowana "Żywot św. Jana",

- zwierciadło,

- kropielniczka na święconą wodę,

- krzyż żelazny,

- talerz cynowy i łyżka cynowa "ze złomaną rączką".

Wartość masy spadkowej oceniono na 3038 złotych reńskich, czyli była ona ośmiokrotnie wyższa, niż w przypadku opisywanego wcześniej Franciszka Bryndzy.

Odliczono z niej wynagrodzenie dla parobków Kantego Gazdy, Kantego Rasiaka i służącej Agnieszki (21 złotych reńskich), zobowiązania zmarłego (48 złr), koszty wyceny masy spadkowej (10 złr) oraz chleb i wódkę, jaką dano urzędnikom i świadkom przy spisywaniu inwentarza (2 złr).

Spadkobiercami Jana Ścigalskiego byli:

- jego druga żona Katarzyna z domu Madej z Jachówki i jej dzieci: Wiktoria (7 lat), Michał (5 lat) i Marianna (2 lata),

- dzieci z pierwszego małżeństwa z Marianną z Młynarskich ze Starej Wsi: Wiktoria (18 lat), Jan (14 lat), Antoni (12 lat) i Zofia (9 lat),

- Andrzej Ścigalski lat 22, wychowanek Jana Ścigalskiego (syn jego pierwszej żony Marianny, która przy ślubie była brzemienna).

Zdecydowana większość spadku przypadła synowi Janowi, który przejął go 2 marca 1836 roku, czyli w chwili, gdy ukończył 20 lat. Przez siedem lat od śmierci Jana Ścigalskiego seniora masą spadkową zarządzała najpierw wdowa Katarzyna, a później Jakub Gąsior - jej drugi mąż, czyli ojczym Jana juniora. 

Andrzej Ścigalski, wychowanek zmarłego, który służył w wojsku austriackim, otrzymał jedynie 20 złotych reńskich w gotówce.

Prawidłowość sporządzenia inwentarza spadkowego i przekazania spadku w 1836 roku potwierdzili:

- Jan Ścigalski junior i Jakub Gąsior,

- wójt Józef Pindel,

- przysiężni: Szczepan Guzdek, Antoni Pietruszka, Franciszek Bryndza, Michał Pindel, Franciszek Szczur,

- świadkowie i opiekunowie: Sebastian Cibor, Jakub Cibor, Maciej Zając, Bartłomiej Szczur, Michał Rzycki, Kasper Rudzicki,

- notariusz Ludi Heinrich.

Zaaprobował je ponadto hrabia Wincenty Bobrowski, ówczesny właściciel Choczni.