Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koman. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Koman. Pokaż wszystkie posty

środa, 11 sierpnia 2021

Nieznani twórcy z Choczni- Ignacy Koman

 W archiwach Wadowickiego Centrum Kultury z lat 70. XX wieku znajdują się informacje o kilku nieprofesjonalnych twórcach z Choczni, którzy nie zostali uwzględnieni w wydanej w 2019 roku książce "Dotknięci iskrą Bożą", poświęconej właśnie tej tematyce. O malarce Helenie Tarasek wspomniałem już we wcześniejszej notatce (link)- tym razem zachowane archiwalne informacje o Ignacym Komanie.

Urodził się 30 czerwca 1909 roku w Choczni, jako pierwsze dziecko Franciszka Komana i jego żony Rozalii z domu Siepak. Był dwukrotnie żonaty- z Wiktorią z domu Guzdek (od 1934 roku) i Antoniną z domu Filek (od 1958 roku). Z pierwszego związku miał urodzoną w Wadowicach córkę Janinę.

Ignacy Koman z zawodu był cieślą i parkieciarzem. W okresie międzywojennym pracował między innymi w Nowym Targu, Zakopanem, we Francji (1926-29) i w Hanowerze w Niemczech (1930-33). W czasie okupacji był wywieziony do przymusowej pracy w Niemczech, a po wojnie znalazł zatrudnienie w przedsiębiorstwie budowlanym w Wadowicach. Gdy dotarli do niego ankieterzy z WCK był już emerytem i mieszkańcem przedmieść Andrychowa (ul. Kilińskiego 18), gdzie posiadał hektarowe gospodarstwo rolne.

Jego specjalnością artystyczną było wykonywanie modeli domów, kapliczek, wiatraków i kościołów, stanowiących dekoracje ogrodowe. Do ich wytworzenia używał drewnianych deszczułek, korzeni, prętów metalowych, kamieni, odpadów z tworzyw sztucznych i szkła. Przed przystąpieniem do pracy zawsze szkicował projekt na papierze. Elementy drewniane pokrywał pokostem i lakierem bezbarwnym, a pozostałe farbami olejnymi. Potrzebny materiał zbierał sam na wysypiskach andrychowskich zakładów pracy, nad brzegami strumieni i w lasach. Obok wspomnianych wyżej modeli wykonywał także cementowe ptaki, które również mogły stanowić ozdobę przydomowych ogródków.

Inspirację czerpał ze wzorów podpatrzonych w Niemczech ("u bauerów") i w Zakopanem oraz ze zdjęć zamieszczanych w czasopismach (Zwierciadło i Magazyn Polski). Modele Komana znajdowały licznych nabywców za pośrednictwem jego pasierbów. Najwięcej zamówień miał od rodziny i z terenu Górnego Śląska. Przed wizytą ankieterów z WCK nie brał udziału w żadnych konkursach dla twórców, ale obiecał wykonać na wystawę w Wadowicach model wiatraka i kilka ptaków.

wtorek, 17 lipca 2018

Rozprawa o zbrodnię rabunku przeciw Mariannie Koman

16 czerwca 1875 roku przed Sądem Krajowym Wyższym w Krakowie odbyła się rozprawa główna, w której oskarżoną była pochodząca z Choczni Marianna Koman, doprowadzona na salę posiedzeń z aresztu śledczego.
Rozprawie przewodniczył ck radca Sądu Krajowego Korczyński w obecności ck radcy Liśkiewicza i ck sekretarza Federowicza.
Obowiązki protokolanta pełnił ck praktykant Dulęba.
Oskarżycielem był zastępca prokuratora krajowego Prussnig, a obrońcą adwokat dr Rosenblatt.
W rozprawie uczestniczyła także strona interesowna prywatna, czyli poszkodowana, w osobie służącej Salomei Górównej (Salomei Góra).

Rozprawę rozpoczęto od utworzenia ławy przysięgłych- ponieważ stawiło się tylko 28 przysięgłych głównych, dobrano losowo 2 dalsze osoby spośród 9 zastępców przysięgłych i z tak wyłonionego grona losowano kolejno kandydatów na ławników, przy czym oskarżyciel i obrońca mogli wnioskować o wykluczenie wylosowanej osoby. Ostatecznie po wykluczeniu 3 kandydatów przez oskarżyciela oraz 7 kandydatów przez obrońcę wyłoniono dwunastoosobową ławę przysięgłych i jednego zastępcę.

O godzinie 10.00 otwarto jawne posiedzenie sądu.
Na wstępie oskarżona zeznała, że nazywa się Marianna Koman, pochodzi z Choczni, ale zamieszkuje w Zawadce, ma 19 lat, jest stanu wolnego, do 14 roku życia chowała się przy rodzicach, a później pracowała jako służąca, nie umie pisać i nie była dotąd karana. Jeżeli zaś chodzi o stan majątkowy, to posiada wspólnie z rodzeństwem 9 mórg pola, którym po śmierci ojca administruje opiekun prawny. (Marianna Koman była córką Jana Komana i Marianny z domu Siepak oraz siostrą Magdaleny, Antoniego i Jana Komanów. Po śmierci ojca w 1862 roku jej matka poślubiła Piotra Kolbra, z którym do 1867 roku miała jeszcze trzech synów i jedną córkę, po czym zmarła. Opiekunem prawnym dzieci Komanów po śmierci rodziców został ich wujek Jan Mrzygłód- uwagi moje).
Następnie przewodniczący składu sędziowskiego odebrał od każdego z ławników przysięgę, wezwano także i pouczono świadków oraz znawców (biegłych).
Po udaniu się świadków, znawców i wezwanej na świadka poszkodowanej do przeznaczonej dla nich izby odczytano akt oskarżenia.
Oskarżona Marianna Koman przyznała się do winy i zeznawała tak jak w śledztwie.
Z jej zeznań oraz wypowiedzi świadków, poszkodowanej i znawców wyłania się przebieg wydarzeń prowadzących do dokonania przestępstwa.

Otóż 21 marca 1875 roku Marianna Koman wywabiła Salomeę Górę pod stodołę Antoniego Zębatego w Wadowicach, położoną w pustym polu. Górówna dała się na to namówić, gdyż uwierzyła w zmyślony sen, który opowiedziała jej zapłakana Komanówna.  Poprzedniej nocy miała się jej ukazać zmarła matka, która prosiła, by Górówna i Kolber (ojczym Marianny Koman) przybyli pod stodołę przynosząc po 10 florenów. Pieniądze te miały posłużyć do wybawienia zmarłej matki Marianny Koman od męk piekielnych. Matka miała jej także obiecać, że w zamian wskaże miejsce, w którym zakopana jest skrzynka z brzęczącymi monetami.
Górówna zabrała ze sobą tylko 5 florenów, które wspólnie z Marianną Koman przeliczyły pod stodołą. Później oskarżona odeszła pod pozorem zawołania zmarłej matki, a w rzeczywistości, by sięgnąć po leżący nieopodal kamień. Gdy znienacka wróciła, rzuciła się na Górównę od tyłu, uderzyła ją kilkakrotnie kamieniem w głowę oraz pięścią między oczy żądając wydania przyniesionych pieniędzy słowami:
Godoj psio krew kaj mos piniądze, bo cie zabije !
Górówna rzuciła chustkę z zapakowanymi pieniądzmi na ziemię, ale była nadal bita przez Mariannę Koman, która przydusiła ją do ziemi kolanem i kopała napiętkiem. Ostatecznie Marianna Koman zabrała pieniądze i udała się do domu. Była przekonana, że Górówna nie wniesie skargi. Zakrwawione ubrania schowała zaraz do skrzyni, tak że obecni w domu dziadkowie w niczym się nie zorientowali.
Później wystraszona nadejściem żandarmów schroniła się w sąsiedniej stodole. Tam została ujęta i zrewidowana. Znaleziono przy niej pieniądze zrabowane Górównie (4 floreny 76 krajcarów), a w skrzyni w chałupie zakrwawione ubrania
Obrażenia zadane poszkodowanej zostały uznane przez znawców za ciężkie i uniemożliwiające jej pracę przez ponad 20 dni. Skutki obrażeń złagodził śnieg, w który upadła Górówna i którym następnie obłożyła rany.
Ck Trybunał Sądu Przysięgłych w Krakowie zgodził się z wnioskiem oskarżyciela, by oskarżoną uznać za winną zbrodni rabunku i skazać ją na odpowiednią karę, poniesienie kosztów karnych i wynagrodzenie szkody poszkodowanej.
Jednocześnie jedenastoma głosami przeciwko jednemu ławnicy uznali, że obrażenia odniesione przez poszkodowaną w trakcie rabunku nie można zakwalifikować jako ciężkie. Ławnicy nie dali także wiary w kopanie obcasem, gdy poszkodowana leżała na ziemi.
Ta druga decyzja miała istotne znaczenie dla oskarżonej- w przypadku uznania obrażeń za ciężkie groziło jej dożywotnie więzienie.
Po naradzie skład sędziowski prawomocnie orzekł dla Marianny Koman karę 5 lat ciężkiego więzienia obostrzonego postem co 14 dni, zwrot kosztów postępowania karnego i zadośćuczynienie dla Salomei Górównej w kwocie 22 floreny i 64 krajcary, za poniesione przez nią wydatki na fizyka (lekarza), lekarstwa oraz straty wynikłe z niemożności podjęcia pracy przez ponad 20 dni.
Jako okoliczności obciążające przyjął sąd działanie oskarżonej z namysłem i rozwagą, a jako okoliczności łagodzące jej młody wiek, dotychczasową niekaralność, przyznanie się do winy ze skruchą i stosunkowo niewielką szkodę, w znacznej części zwróconą. Stąd obniżony wyrok- za przestępstwo tego typu groziło Mariannie Koman od 10 do 20 lat ciężkiego wiezienia.
Sąd zwrócił się także do zarządu więzień w Krakowie o umożliwienie Mariannie Koman z korzystania podczas odbywania kary z dostarczonego przez krewnych jej własnego przyodziewku, to znaczy:
- chustki wełnianej w kraty czerwone i niebieskie,
- spódnicy wełnianej ciemnozielonej,
- spódnicy perkalowej jasnozielonej,
- krótkiej koszuli.

piątek, 6 października 2017

Szczepan Koman - nauczyciel i działacz

Szczepan Koman należy do najbardziej wyróżniających się postaci, które urodziły się w Choczni w pierwszej połowie XIX wieku.
Przyszedł na świat w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia 1821 roku w rodzinie Franciszka Komana i jego żony Franciszki z domu Macieyczyk.
Zgodnie z ówczesną tradycją otrzymał na chrzcie imię, które przyniósł sobie na świat, czyli imię świętego patrona (św. Stefanosa/Szczepana- pierwszego męczennika), przypadające na dzień jego urodzin.
W 1836 roku piętnastoletni Szczepan rozpoczął naukę w sławnym kolegium księży pijarów w położonym na Spiszu Podolińcu, które należało do najlepszych szkół średnich w Europie Środkowej.
Na wybór tej, a nie innej szkoły wpływ miał zapewne także Antoni Guzdek- nauczyciel młodego Szczepana z przyparafialnej szkółki w Choczni, także edukujący się wcześniej w Podolińcu.
Była to zresztą wówczas najczęściej wybierana szkoła przez pragnących się kształcić młodych chocznian, czego najlepszym dowodem jest fakt, że krótko przed Szczepanem Komanem pobierało w niej nauki aż ośmiu uczniów z Choczni, w tym dwóch Duninów, synów właściciela choczeńskiego majątku sołtysiego.
Równocześnie ze Szczepanem Komanem naukę w Podolińcu rozpoczął także kolejny chocznianin Jan Rudzki, dwa lata starszy niż Koman, w przyszłości galicyjski urzędnik.
W Podolińcu Szczepan kształcił się przez trzy lata, a następnie kontynuował edukację w gimnazjum w Bochni, gdzie kształcili się głównie kandydaci do stanu duchownego.
Podobną drogę wybrał również Szczepan Koman, który po ukończeniu gimnazjum wstąpił do seminarium duchownego. Szybko go jednak opuścił i powrócił w rodzinne strony. W 1843 roku widnieje już w galicyjskich spisach nauczycielstwa jako pomocnik nauczyciela szkoły głównej w Wadowicach.
Zaś rok później jego nazwisko można odnaleźć wśród studentów filozofii w studium prowadzonym przez jezuitów w Tarnopolu.
W tym też czasie Szczepan Koman zaangażował się w działalność konspiracyjną i spiskową, której efektem był wybuch Powstania Krakowskiego w lutym 1846 roku. Organizatorzy tego mało znanego zrywu powstańczego mieli zamiar oprzeć go w dużym zakresie na sile chłopskich rąk i dlatego próbowali prowadzić agitację na wsiach, obiecując uwłaszczenie chłopów, przydzielenie im ziemi i utworzenie warsztatów narodowych.
Jednym z takich agitatorów był właśnie Szczepan Koman, który po rychłym fiasku powstania z obawy przed represjami musiał uchodzić na Węgry.
W 1847 roku ponownie starał się o przyjęcie do tarnowskiego seminarium duchownego, ale jego podanie zostało odrzucone.
Kolejne sześć lat to "biała plama" w życiorysie Szczepana Komana. Dopiero w 1853 roku pojawia się informacja o zdaniu przez niego egzaminów nauczycielskich, a w 1855 roku kolejna wiadomosć- o podjęciu pracy nauczyciela ludowego w Ropczycach na Podkarpaciu. 
W Ropczycach Szczepan Koman pracował przez jedenaście lat, a jego zarobki kształtowały się między 100
a 250 złotych reńskich rocznie.
W 1866 roku Koman podjął pracę w niewielkiej miejscowości Otałęż koło Mielca, choć przeprowadzka wiązała się z obniżeniem pensji do 219 złotych. Tym niemniej w Otałęży nauczał aż do emerytury (co najmniej do 1891 roku).
W jego nekrologu można przeczytać, że był gorącym patriotom i ludowcem, który "oddziaływał potężnie na nauczycielstwo powiatu mieleckiego swym nieugiętym charakterem i stałością przekonań. Lud kochał całym sercem, a ludowcy z Otałęży, Woli Otałęzkiej, Surowy i Górek to jego wychowankowie."
Szczepan Koman zmarł w Ostrowsku na Podhalu  pod koniec sierpnia 1901 roku, w  wieku niespełna 80 lat.
Skąd wziął się jego pobyt w tej miejscowości? Powiązać go należy zapewne z posługą w Ostrowsku księdza Antoniego Macieyczyka z Choczni, który był nie tylko młodszym kolegą Komana z kolegium w Podolińcu, ale także osobą z nim spokrewnioną, bądź też spowinowaconą. Pewnym jest, że Sebastian Macieyczyk - ojciec księdza Antoniego, był ojcem chrzestnym Szczepana Komana w 1821 roku.


piątek, 22 września 2017

Choczeńskie rody- Komanowie

Wystarczy spojrzeć na mapę Choczni, aby dostrzec wyraźny ślad wielowiekowej obecności rodu Komanów w tej miejscowości. Tym śladem jest osiedle Komanie - patrząc od strony kościoła usytuowane na pagórku powyżej potoku Konówka.
W określeniu wielowiekowa obecność Komanów w Choczni nie ma przesady, ponieważ pierwszy historyczny zapis łączący nazwisko Koman z Chocznią pojawił się już w pierwszej połowie XVI wieku, a dokładnie w 1547 roku (470 lat temu), czyli za panowania w Polsce Zygmunta z rodu Jagiellonów, zwanego Starym i jego włoskiej żony Bony Sforza d’Aragona.
Ów pierwszy historyczny zapis dotyczył Marcina Komonika, który właśnie w 1547 roku został przyjęty do mieszczaństwa bocheńskiego. 
Natomiast obecność Komanów w najbliższej okolicy Choczni została potwierdzona już w 1504 roku, kiedy to Jan Gorzeński sprzedał siedlisko Komana Mladeho (młodego) braciom Piotrowi i Szczęsnemu z Rokowa. Dwa lata później Piotr i Szczęsny (czyli Feliks) nabyli też siedlisko Komana Starego.
W 1588 zanotowano kolejnego Komana z Choczni o imieniu Bartosz, a następnych zapisywano już w wadowickich kościelnych księgach metrykalnych (1603- chrzest Jadwigi, córki Pawła i Felicji Komanów z Choczni) oraz w pierwszej choczeńskiej księdze metrykalnej (1656- chrzest Anny, córki Krzysztofa i Anny Kumanów). W najstarszych metrykach choczeńskich Komanów powszechnie zapisywano jako Kumanów lub Kumaników, ich małżonki jako Kumanki, a córki w formie Kumanionki.
Wyjątek stanowił Błażej Kuman, mąż Zuzanny Burzey, którego z racji wykonywanego zawodu odnotowywano jako Błażej Kramarz i Wojciech Kuman, mąż Elżbiety z Ramendów, nie wiadomo właściwie dlaczego nazywany oficjalnie Latawcem.
W spisach płatników podatku kościelnego (taczma), prowadzonych w Choczni przez proboszcza Kacpra Sosina od 1663 roku, widnieją od początku dwaj Kumanowie: wymieniony wyżej Krzysztof (mąż Anny) i Jadam (Adam) Kumanik, mąż Zofii z domu Tarkota. Te zapisy pozwalają ponadto zlokalizować role Krzysztofa i Jadama, które rozciągały się od dzisiejszego pagórka Komaniego po granice Zawadki.
Ale już w 1709 roku obok roli jednego z Kumanów na pagórku nazwanych później od ich nazwiska uwzględniono także kmiecia Kumanika gospodarującego na dawnym pórolku Złych Maćków, to znaczy blisko granicy Wadowic, za Żakami i Zającami, a przed pagórkiem określanym dziś jako Malatowski.
Pod koniec XVIII wieku w spisie choczeńskiej własności gruntowej sporządzanej przez Austriaków wymieniono Rolę Komanowską w Niwie Dolnej od Wadowic, za Twarogowską (przodków dzisiejszych Bandołów), a przed własnością plebańską za Konówką.
Nic nie zmienił w tym względzie następny spis płatników podatku kościelnego z 1836 roku. Trzech zapisanych tam Komanów: Kazimierz, Franciszek i Antoni nadal zamieszkiwało na Komanim Pagorku. W latach 1844-52 własność Komanów w Choczni nie była zbyt imponująca. Opierając się na austriackim Grundparzellen Protocoll można stwierdzić, że żaden z ówczesnych Komanów nie posiadał gospodarstwa o powierzchni i szacowanych dochodach przekraczających średnich wartości dla całej wsi. Działki rolne i leśne Bartłomieja, Jana i Józefa Komanów rozciągały się od ich pradawnych siedzib na Komanim Pagorku w stronę Zawadki. Jedynie posiadłość Macieja Komana znajdowała się w innej części wsi- powyżej kościoła i od Choczenki wąskim paskiem sięgała granic Frydrychowic. Tenże Maciej Koman (ur. w 1808 roku) był w 1862 roku radnym gminnym i pełnomocnikiem gminy do spraw budowanej właśnie drewnianej szkoły. 
Nie był jednak najbardziej znanym Komanem z Choczni w XIX wieku. Tym mianem określić można Szczepana Komana, urodzonego w 1821 roku, ucznia gimnazjów w Podolińcu na Spiszu i w Bochni, który po rocznym okresie pracy w charakterze zastępcy nauczyciela szkoły głównej w Wadowicach (1843) rozpoczął studia filozoficzne w Tarnopolu. Gdy w 1847 roku odrzucono jego podanie o przyjęcie do seminarium duchownego w Tarnowie, postawił na karierę nauczycielską. W latach 1858-1867 pracował w Ropczycach, a później w Otałężu koło Mielca (do 1890 roku).
Przed I wojną światową z rodu choczeńskich Komanów znani byli również murarze: Jakub i Władysław, jeden z budowniczych szkoły w Choczni Dolnej od 1910 roku, syn Jakuba Komana i Katarzyny z domu Koman. 
Inny Władysław Koman, urodzony w 1880 roku, po „ciężkim uszkodzeniu ciała” Józefa Wojtali uciekł przed wymiarem sprawiedliwości do USA, a wyrok sądowy w tej sprawie (3 miesiące więzienia) zapadł zaocznie w 1908 roku. Władysław- w Ameryce używający imienia Walter dwukrotnie stawał do amerykańskiego poboru (w 1917 i 1942 roku), jako mieszkaniec stanu Massachusetts.
Oprócz Władysława/Waltera swoją przyszłość ze  Stanami Zjednoczonymi trwale związały przed I wojną światową dwie kolejne osoby z rodu choczeńskich Komanów:
- Jan Tomasz (John) Koman, urodzony w 1882 roku, emigrant z 1913 roku, mąż Agnieszki z Gąsiorowskich, który zmarł w 1954 roku w Chicago,
- Janina Koman, urodzona w 1888 roku, emigrantka z 1908 roku, żona Wojciecha Piegzy i Jana Sucha, matka łącznie dziewięciorga dzieci, która zmarła na emigracji w 1940 roku.
W czasie I wojny światowej Franciszek Koman (ur. 1891) żołnierz 56 pułku piechoty, dostał się do niewoli rosyjskiej i był więziony w Pietropawłowsku w guberni akmolińskiej.
Żołnierzem armii c.k. był również Ignacy Koman (ur. 1896), który po zakończeniu I wojny światowej już w ramach Wojska Polskiego brał udział w wojnie polsko- bolszewickiej i został ranny w starciach na froncie. W okresie międzywojennym wyuczył się na krawca i po uzyskaniu stopnia mistrzowskiego pracował najpierw w Choczni, a później w Śleszowicach, rodzinnej wsi jego żony Franciszki. Był prezesem przedwojennego klubu piłkarskiego z Choczni i sponsorem strojów sportowych piłkarzy.
Natomiast o rok starszy Jan Koman, syn murarza Władysława, po okresie pracy w śląskich kopalniach wyemigrował na stałe do Francji.
Jako ciekawostkę można podać fakt, że w okresie powojennym nauczycielem w szkole w Choczni Górnej był Józef Koman, urodzony w Przeworsku, emerytowany nauczyciel szkoły męskiej w Wadowicach, wychowawca młodego Karola Wojtyły. Jednak w jego przypadku nie udało się udowodnić związków rodzinnych z choczeńskimi Komanami.
Spośród 1125 Komanów zameldowanych w Polsce na początku XXI wieku najwięcej mieszkało w powiecie biłgorajskim (174 osoby). Powiat wadowicki, w którym mieszkało wtedy 35 Komanów, plasował się na siódmym miejscu, wyprzedzony jeszcze przez Bolesławiec, Tomaszów Lubelski, Zamość, Łódź i Lwówek Śląski.
Natomiast Kumanów (stara wersja nazwiska Koman z Choczni) było 58, z których prawie połowa zamieszkiwała Ropczyce.
Pochodzenie nazwiska Koman nie jest jasne- warto zwrócić uwagę, że Kumanami lub Komanami nazywano zachodnią część Połowców, stepowego ludu spokrewnionego z Turkami, których węgierski król Bela IV osadził w XIII wieku na wschód od Dunaju. Resztki Komanów/Kumanów dotrwały do naszych czasów w górach Matra w północnych Węgrzech. (link)