Pokazywanie postów oznaczonych etykietą partyzanci. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą partyzanci. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2024

Druga wojna światowa w życiorysach choczeńskich milicjantów - część I

 Ciekawym źródłem wiedzy o tym, jak II wojna światowa zapisała się w pamięci mieszkańców Choczni, są życiorysy urodzonych w tej miejscowości osób, które składane były przez nie przed przyjęciem do Milicji Obywatelskiej, czy Urzędu Bezpieczeństwa. Podobnie jak inni chocznianie, przyszli funkcjonariusze organów bezpieczeństwa doznawali w czasie wojny poniewierki i prześladowań. Starsi z nich brali udział w wojnie obronnej 1939 roku, młodsi zasilali szeregi konspiracji. Wielu było więzionych, wysiedlonych i skierowanych na przymusowe roboty. Cytowane poniżej fragmenty wojennych życiorysów mają mniej lub bardziej rozbudowaną formę, zależną też od wykształcenia ich autorów. Należy również pamiętać, że część niewygodnych faktów była tam przemilczana lub przeinaczana, tak by nie przeszkadzała w przyjęciu do służby, co szczególnie rzuca się w oczy w tym, co napisał Rudolf Wcisło.

Albin Studnicki:

„W miesiącu sierpniu (1939 – uwaga moja) przyjechałem do domu na urlop (z Warszawy do Choczni – uwaga moja), gdzie mnie wojna zastała. Od tego czasu przebywałem w domu. W roku 1940 wstąpiłem w związek małżeński i byłem do dnia 12.08.1940 w domu, skąd mnie zabrali Niemcy do pracy w Odertalu, gdzie pracowałem do dnia 12.12.1941 i zostałem przeniesiony do Krapitz i tam pracowałem do dnia 8.01.1945, skąd przyjechałem do domu.”

Aleksander Bryndza:

„Przebywałem do 1940 r. w Choczni, w roku 1940 wyjechałem na przymusowe prace do Wrocławia, skąd powróciłem w lipcu 1940 roku, następnie do końca 1940 r. przebywałem w Choczni. 1941 w lutym zostałem wywieziony do Lüben na prace rolne. Powróciłem w styczniu 1942 r., następnie 10 stycznia 1942 do 15 lipca 1944 r. pracowałem w Bytomiu w firmie „Sychy” do wyzwolenia Polski.”

Aleksander Chruszcz:

„W roku 1941 zostałem wywieziony do Niemiec, na prace przymusowe, miejscowość Wottersdorf wo. Szprotawa, gdzie przebywałem do 1944 roku.”

Anastazja Gawęda:

„2.03.1941 wyjechałam do Niemiec na pracę do miejscowości Schizkwitz koło Trebnitz koło Wrocławia do baora, tam pracowałam do 24.11.1942 r. Zostałam aresztowana przez Gestapo Niemieckie za należenie do tajnego koła młodzieży polskiej, wyjeżdżanie w teren do Polaków bez przepustki i dowożenie jeńcom francuskim żywności. Wywieziona zostałam do Obozu Koncentracyjnego Oświęcim (Brzezinka) blok 7-my. Tam chodziłam w pole do pracy, w Oświęcimiu przebywałam od 28.11.1942 r. do końca wojny.”

Antoni Bryndza:

„Do 1941 r. przebywałem przy rodzicach, jako niepodlegający pod szkołę, od 1941 r. poczołem  uczęszczać do szkoły stopnia podstawowego. W 1941 r. musiałem naukę przerwać i pracowałem u niemieckiego gospodarza w pw. Wadowice aż do chwili wyzwolenia w 1945 r.”

Franciszek Dąbrowski:

„Naukę przerwała mi ostatnia wojna. (…) W czasie okupacji pracowałem u niemieckiego gospodarza, żeby mogła wyżyć rodzina składająca się z 8-miu osób.”

Jan Jończyk:

„Po wybuchu wojny w 1939 roku nadal przebywałem przy matce na gospodarstwie, ojciec natomiast przymusowo wyjechał do Niemiec na roboty. W roku 1940 dnia 10 grudnia wraz z rodziną zostałem wysiedlony z naszego gospodarstwa, gdyż to zajął Niemiec. Rodzinę wysiedlono do wsi Frydrychowice pow. Wadowice, ja natomiast przez Arbeitsamt zostałem przydzielony do pracy u baora niemieckiego w Choczni nazwiskiem Forster Edward. U baora tego pracowałem przez jeden rok to jest do stycznia 1942 roku. Po roku pracy u baora starałem się być bliżej rodziny. Z powodu tego, że w Frydrychowicach, gdzie mieszkała moja rodzina (oprócz ojca, gdyż ten w tym czasie pracował w Niemczech koło Keln przy Francuskiej granicy) znajdował się dwór, majątek który zajmował Niemiec, tam to zostałem przez Arbeitsamt przeniesiony do pracy, a z rodziną zamieszkałem u ob. Nowaka na „Lędwaku”. Ponieważ pracowałem jako fornal przy koniach, Niemiec nazwiskiem Wilner dał mi w dworze jedno mieszkanie, gdzie to się z rodziną przeprowadziłem. Za fornala przy koniach pracowałem od roku 1942 m-ca lutego do 1944 roku m-ca sierpnia. W m-cu sierpniu 1944 roku wraz z tutejszym pracownikiem ob. Kolbrem Adamem powołany zostałem do kopania okopów. Przy kopaniu okopów i rowów przeciw-czołgowych pracowałem w okolicach Częstochowy, jak sobie przypominam w Jastrowie itp., przez cały m-c sierpień 1944 roku. W m-cu wrześniu z okopów zostałem zwolniony i spowrotem powróciłem do pracy we dworze, ale już nie jako fornal, tylko jako robotnik dniówkowy. W związku z tym, że z dworu zostałem z rodziną wyrzucony, zamieszkałem z rodziną u jednej wdowy, która również pracowała w tym dworze (nazwiska jej nie pamiętam). Koleżeńskie stosunki utrzymywałem z w/w ob. Kolber Adamem i z nim to pracę we dworze w niektórych miejscach sabotowaliśmy. Niemiec to zauważył i oddał nas w ręce policji niemieckiej w Frydrychowicach. Jakim sposobem policja mnie zwolniła nie mogę określić, lecz za to Niemiec ten wystarał się w Arbeitsamcie, że do pracy zostałem przeniesiony od IG Werku we Dworach k. Oświęcimia. Tam to razem z Kolber Adamem pracowałem od 1 grudnia 1944 roku w fabryce sztucznej gumy do 20 stycznia 1945 roku przypuszczalnie, gdyż w tym czasie nastąpiła wielka ofensywa Armii Czerwonej i do pracy więcej nie pojechałem, ponieważ pociągi nie jeździły. W dniu 27 stycznia 1945 roku do naszej wioski wkroczyła Armia Czerwona, która mię z rodziną wyzwoliła.”

Jan Romański:

„W 1939 roku na froncie przeciwko Niemcom brałem udział w obronie Warszawy, aż do kapitulacji. Podczas okupacji pracowałem jako malarz w Wadowicach i Wielkich Strzelcach.”

Jan Świerkosz:

„Pełniłem służbę w 5 Dywizji Żandarmerii, a później w plutonie 21 w Bielsku, aż do napadu Niemców na nasze granice. Na wskutek działań wojennych wraz z swoim oddziałem macierzystym dostałem się w ręce nieprzyjaciela dnia 17 września 1939 r. w miejscowości Dzików i od tego dnia rozpoczęły się ciężki i twarde dni niewoli, które trwały przez 6 lat. Oswobodzony zostałem dnia 19 kwietnia 1945 r. przez oddziały Armii Francuskiej”.

Józef Widlarz:

„W roku 1939 wydano wojne Rzeczypospolitej. Ja nie byłem powołany do szeregów, ale uciekałem z rodziną, zrabowano mię częściowo. Powruciłem z powrotem, na mawiano mię do przyjęcia narodowości niemieckiej. Gdysz ja nie przyjąłem wysłano mię do Brocławia naroboty. Pojechałem byłem 7 tygodni przyjechałem z powrotem do Bielska. Kupiłem zaraz Radio aparat kturem czerpał wiadomości zagraniczne i rosserzał między Polakami i czymał ich na duchu. Pod wielką obawą co groziła kara śmierci całej rodzinie jam żonaty mam troigo dzieci i syna nieślubnego (…) mimo wszystko pracowałem dla Ojczyzny asz do zwycięsztwa.”

Rudolf Wcisło:

„Zdałem egzamin wstępny do liceum, w skończeniu którego przeszkodził mi wybuch wojny 1939 r. Wojna polsko-niemiecka zagnała mnie w wir uciekających ludzi. Porzuciłem moje miasteczko (Wadowice – uwaga moja), by przez miesiąc w ucieczce przed Niemcami tułać się aż do wschodnuch granic Polski. Był to bardzo ciężki okres, wychowany w polskim duchu nie mogłem się pogodzić ze smutnem stanem rzeczy, że tak tragiczny był przebieg tej wojny. Po skończonej wojnie wróciłem spowrotem do domu, by zupełnie poddać się bezlitosnej niewoli niemieckiej, która już zaczęła rozwijać swoje sposoby znęcania się. W roku 1940 zostaję wywieziony do Niemiec na przymusowe roboty do Niklasdorf w Sudetach. Ciężka i smutna była ta praca, nie mogła pogodzić się ma polska dusza, gdy kaci niemieccy nie przebierając w środkach różnymi metodami zmuszali robotników polskich do długiej i ciężkiej pracy, przy bardzo skromnem wynagrodzeniu. W roku 1941 uciekam z Niemiec do domu, gdzie blisko rok pozostaję w ukryciu. Prześladująca mnie jednak policja niemiecka zmusza mnie do ponownego wyjazdu do Niemiec. Tym razem wyjeżdżam sam, mając znajomych kolegów do Austrii, gdzie zostaję zatrudniony jako robotnik transportowy w Firmie Vianova. Po kilku miesiącach pracy w Austrii zostaję schwytany przez policję i oddany do dyspozycji gestapo. Po długich przesłuchaniach i po pięciu tygodniach więzienia zostaję odesłany na stare miejsce pracy do Niklasdorf, gdzie znowu zostaję przymuszony do ciężkiej fizycznej pracy. W krytycznym tem czasie jedna tylko myśl była mi drogą, żeby tylko doczekać tego czasu, gdy będzie można zapłacić za wszystkie te krzywdy, jakie musieliśmy znieść i te wszystkie upokorzenia, jakie Polacy doznali od Niemców. Moje pragnienia zostały szybko ziszczone. W roku 1944 dowiedziałem się o licznych działaniach naszych armii podziemnych, od tej chwili mojem pragnieniem było znaleźć się pomiędzy niemi, by móc wziąć czynny udział. W lipcu 1944 roku uciekam z Niemiec z wiarą, że jest to już ostatni raz, że godzina działania wybiła dla mnie. Przyjeżdżając w swoje strony rodzinne nawiązuję łączność z znajomym mi obywatelem Radwanem Arturem, który po powrocie z miechowskiego dostał rozkaz stworzenia działalności dywersyjnej na terenach śląskich. Kol. Radwan Artur „Pantera” stwarza oddział armii ludowej, którego zadaniem było pokazać Niemcom, że teren śląski, tak długo niemczony, nie stracił jednak swojej polskości. Byłem jednym z pierwszych ochotników, którzy się zaciągnęli do oddziału. Jakaż była moja radość, gdy po tak długiej niewoli i po jarzmie niemieckim, mogłem doczekać się tej chwili, by z bronią w ręku stanąć do walki z nienawidzonem wrogiem, broniąc niemczony naród polski i pokazując, że Polska żyje i walczy. Piękny był to okres, choć i ciężki. Śmierć zabrała dużo naszych kolegów, zginął nasz dowódca, lecz pozostali stali niezmiennie na swych stanowiskach, walcząc do ostatniej kropli krwi. W roku 1945 przyszedł pamiętny czas, gdy z chukiem armat i warkotem motorów przyszły do nas wojska rosyjskie, niosąc radość i wyzwolenie i dając nam zupełną wolność.”


poniedziałek, 5 sierpnia 2024

Bohater polskiego podziemia, przyjaciel papieża - wspomnienie o Karolu Balonie

 


W 1999 roku zmarł na emigracji w Kanadzie Karol Balon, syn pochodzących z Choczni: Jana Balona, organisty w Rybnej i Marii Walerii z domu Widlarz. Obszerne wspomnienie na jego temat zamieścił  w gazecie „The Hamilton Spectactor” James Elliott (wydanie z 12 czerwca 1999):

Bohater polskiego podziemia, przyjaciel papieża

Karol Balon był odznaczonym medalami członkiem polskiego podziemia podczas II wojny światowej, przyjacielem z dzieciństwa papieża Jana Pawła II i przez pół wieku filarem polskiej społeczności w Hamilton. Człowiekiem, który studiował na London School of Economics, pełnił wysokie funkcje w jednej z polskich partii politycznych i prowadził kręgielnię we wschodnim Hamilton – wszystko to z równym zaangażowaniem i oddaniem. Zmarł 19 maja w Atrium Valley w wieku 81 lat.

Urodził się podczas I wojny światowej w górzystym rejonie południowej Polski, niedaleko Krakowa, jako jedno z najmłodszych dzieci organisty Jana Balona i jego żony, miejscowej położnej. Gdy w 1937 roku ukończył Liceum Jezuitów im. Św. Stanisława Kostki w Krakowie, był utalentowanym narciarzem, mówił w 6 językach i potrafił grać na kilku instrumentach muzycznych, w tym na skrzypcach, akordeonie, gitarze i harmonijce. Jako zręczny polityk awansował przed wojną na lokalnego lidera Polskiej Chrześcijańskiej Partii Pracy.

Podczas okupacji Polski zaangażował się w działalność podziemną w Armii Krajowej, walcząc partyzancko w górach przeciw niemieckim okupantom. Dwóch jego braci zginęło w czasie wojny. W 1944 roku uciekł do Włoch, by dołączyć do Wolnej Armii Polskiej, a po zakończeniu wojny, gdy Polska znalazła się w radzieckiej strefie wpływów, stał się częścią licznej polskiej emigracji.

Jako aktywny zwolennik polskiego rządu na uchodźstwie odegrał kluczową rolę w forsowaniu politycznej, a nie militarnej opozycji wobec reżimu komunistycznego w Polsce. Zachęcony przez brytyjski rząd do emigracji, Balon porzucił studia w London School of Economics w 1949 roku i popłynął do Kanady, gdzie przybył z 10 dolarami w kieszeni.

Przyciągnięty do Hamilton dużą populacją Polaków, Balon podjął pracę jako barman w Prince Edward Tavern przy Barton Street, gdzie poznał córkę szefa — Lillian Gral — która została jego żoną i miłością jego życia. Na początku lat 50. otworzył bar przy Queenston Road o nazwie Blondie's Lunch. W 1953 roku przekształcił go w 10-torową kręgielnię o nazwie Queenston Bowl, uważaną przez wielu graczy za najlepszą w mieście. Za swoje wysiłki na rzecz wspierania tego sportu Balon został później wpisany do lokalnej Galerii Sław. Pod koniec lat 50. zajął się ubezpieczeniami i podróżami. Ostatecznie sprzedał agencję ubezpieczeniową i kręgielnię, aby skupić się na podróżach. Biuro Podróży Hamilton stało się stałym punktem Barton Street na 30 lat. Był również notariuszem i pracował jako tłumacz w sądach.

Mając dużą rodzinę - sześcioro dzieci - Balon wcześnie zdecydował się na zakup 24 akrów sadu i winnicy w Winonie, gdzie zbudował duży dom, mając nadzieję, że jego dzieci zamieszkają w przyszłości wraz z nim. Chociaż nigdy nie powrócił do Polski, to utrzymywał bliski kontakt ze swoim krajem rodzinnym i gdy w 1976 roku Karol Wojtyła, arcybiskup krakowski, odwiedził półwysep Niagara odbył specjalną podróż, aby odwiedzić Balona w domu. Dwa lata później Wojtyła został papieżem i przyjął imię Jan Paweł II.

Zofia Grzelak-Fedorowicz, koleżanka z ruchu oporu w czasie wojny, który znała Balona od czasów londyńskich, wspomina go  jako szczodrego i charyzmatycznego, który potrafił rozświetlić pokój swoimi żartami i piosenkami. „Byliśmy zgorzkniali, zmarznięci, spieszyliśmy się, byliśmy przygnębieni, ale kiedy Karol zaczął opowiadać dowcipy i śpiewać, atmosfera natychmiast się zmieniała”. A Grzelak-Fedorowicz, która obecnie mieszka w Queens w stanie Nowy Jork, mówi, że był najciężej pracującym człowiekiem, jakiego kiedykolwiek spotkała. „Zaczynał od zera. Dzięki ciężkiej pracy, intelektowi i determinacji odniósł sukces. Bardzo często pracował po 18 godzin dziennie i nigdy nie stracił poczucia humoru, nigdy nie stracił oddania rodzinie. Nigdy nie widziałam mężczyzny tak zakochanego w swojej żonie jak Karol”.

Lekarka z Hamilton, Aurelia Ciok, poznała Balona w 1987 roku, kiedy ona i jej mąż, również lekarz, przyjechali do Hamilton z Polski. Przetłumaczył dokumenty i ułatwił im wejście do lokalnej społeczności „Był wspaniałą osobą” – mówi Ciok – „pomocną, przyjazną i wyjątkowo ciepłą. Zawsze miał czas, aby pomagać innym. Jest bardzo niewielu pożytecznych ludzi, którzy mogliby się z nim równać. To wielka strata dla nas wszystkich”.

Balon słynął ze swojej gościnności. Grzelak-Fedorowicz wspomina, że w jego domu było zawsze mnóstwo jedzenia. „On mówił – Zofia jedz, jedz – pamiętasz, jak nie mieliśmy nic do jedzenia? Jedz i pij, życie jest krótkie.”

Żona Karola Balona zmarła w 1981 roku – w ostatniej drodze towarzyszyli mu córka Maria i pięciu synów: Richard, Tom, Jim, Les i Dan Balonowie.

----

Z kolei z nekrologu zamieszczonego w tym samym „The Hamilton Spectactor” z 20 maja 1999 można się dowiedzieć, że:

- Karol Balon doczekał się 11 wnuków,

- w chwili jego śmierci żył jeszcze w Polsce jego brat Józef,

- nabożeństwo żałobne odbyło się w kościele św. Stanisława, a pochówek na Holy Sepulchre Cemetery.

----

Jeżeli chodzi o rodzeństwo Karola Balona, to tylko jego najstarszy brat Ferdynand urodził się w Choczni, a wszystkie pozostałe dzieci Jana i Marii Balonów przyszły na świat w Rybnej, Większość z rodzeństwa Karola pracowała jako nauczyciele: Ferdynand Balon, Helena Kwiatkowska, Stanisław Balon, Tadeusz Balon i Stanisława Radzimska. Wspomniany wyżej Józef Balon (ur. 1911) był księgowym. Rzeczywiście w czasie wojny zmarło dwóch braci Karola, z tym że ofiarą wojny był tylko Tadeusz Balon, zamordowany w Katyniu. Natomiast Stanisław Balon, prowadzący tajne nauczanie w Wołominie, zachorował ciężko w 1943 roku i zmarł po półrocznym pobycie w szpitalu Dzieciątka Jezus w Warszawie. W czasie II wojny światowej Karol Balon walczył w stopniu podporucznika w zgrupowaniu AK „Żelbet” pod pseudonimami „Orzeł” i „Juhas”. O jego udziale w bitwie na zboczach Kotonia w listopadzie 1944 roku pisała 12.12.2023 „Gazeta Myślenicka” (link).

Nieco inaczej, niż przedstawiono w wyżej cytowanym wspomnieniu, wyglądał powojenny okres życia Balona. W latach 1945-46 przebywał w Krakowie, angażując się mocno w działalności polityczną Stronnictwa Pracy. Potem na emigracji w Londynie był współpracownikiem delegatury Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość. Ponadto w latach 50. XX wieku, już jako emigrant w Kanadzie, był sekretarzem generalnym Central European Federation of Christian Trade Unions i sekretarzem Prezydium Polskiego Narodowego Komitetu Demokratycznego. Zbadania wymagają informacje z teczek wytworzonych przez Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Krakowie, a przechowywanych w IPN, gdzie Karol Balon występuje jako informator pseudonim „Wróbel”. Także w IPN znajdują się materiały operacyjne kryptonim „Spaleni” i „Cezary”, w których wymieniany jest Karol Balon.

 

Karol Balon (z lewej) z żoną w 1952 roku

 

poniedziałek, 22 stycznia 2024

Chocznianin wśród ofiar zagłady oddziału partyzanckiego „Błysk” w czasie drugiej wojny światowej

 

9 maja tego roku minie 80 lat od zagłady oddziału Armii Krajowej „Błysk”, do którego doszło w Łubach Sobieńskich na Kielecczyźnie.

Dzień wcześniej ponad dwudziestoosobowa grupa partyzantów dotarła do liczących zaledwie kilka zagród Łub (Łubów?) na postój po długim marszu. Na czele oddziału stał pochodzący ze Śląska Cieszyńskiego porucznik Wilhelm Czulak pseudonim „Góral”, który pozwolił pięciu (według innych źródeł czterem) podwładnym na udanie się do rodzin w okolicznych wsiach. Wśród nich był plutonowy Jan Włodarski pseudonim „Tomek”, dowodzący tym oddziałem przed dołączeniem „Górala”. Mieszkańcy Łub (określanych też jako Kolonia Ludwików) byli przestraszeni przybyciem partyzantów, obawiając się pacyfikacji ze strony Niemców. Dlatego wszyscy mężczyźni w sile wieku uciekli do lasu, a w Łubach pozostali tylko starcy, kobiety i dzieci. Niemiecka reakcja na pojawienie się partyzantów była niespodziewanie szybka. Według powojennych zeznań jednego ze świadków zostali oni o tym poinformowani przez miejscowego sołtysa.

Nad ranem 9 maja kompania niemieckiej żandarmerii i granatowi policjanci otoczyli wieś, zaskakując partyzantów. Niemcy byli uzbrojeni w ciężki sprzęt maszynowy, broń automatyczną i granaty. Wywiązała się strzelanina, a nad wsią dodatkowo pojawił się niemiecki samolot, z którego zrzucano na partyzantów wiązki granatów. Członkowie oddziału „Błysk” w większości nie brali wcześniej udziału w poważniejszych akcjach zbrojnych, byli mniej liczni oraz gorzej uzbrojeni i dlatego nie mieli większych szans w tym trwającym pięć godzin starciu. Poległo 16 z nich, a jeden dostał się do niewoli (według innych źródeł dwóch). Jako ostatni miał zginąć plutonowy Piotr Szymański pseudonim „Mrówka”, który zastrzelił się z pistoletu ostatnim posiadanym nabojem. Podczas wymiany ognia śmierć poniosła także młoda ciężarna mieszkanka wsi i jej roczny syn. Wszystkie zabudowania Łub Sobieńskich spłonęły.

Po walce Niemcy ułożyli zwłoki partyzantów na stosie chrustu i drewna, który następnie podpalili. Zaraz po odjeździe żandarmów pozostali przy życiu mieszkańcy wsi ugasili podpalony stos, sypiąc na niego piasek. Mimo to zwłoki poległych partyzantów uległy nadpaleniu i był problemy z ich identyfikacją. Może dlatego współczesne źródła podają różniące się od siebie listy ofiar tej tragedii.

Zwłoki złożono w piwnicy jednego ze spalonych domów, okryto słomą i przysypano ziemią, a wojskowy pogrzeb ofiar odbył się kilka tygodni później w lesie koło Zakrzowa. Po wojnie przeprowadzono ekshumację i szczątki poległych partyzantów 27 sierpnia 1945 roku spoczęły ostatecznie na cmentarzu w Paradyżu.

Nadpalone zwłoki partyzanów w Łubach
Autor: Bohdan Borowski
Źródło: stowbial.pl

Zostali oni upamiętnieni na płycie nagrobnej w Paradyżu, poprzez pamiątkowy krzyż z tablicą w Łubach Sobieńskich oraz na tablicach pamiątkowych: przy wejściu do kościoła w Białaczowie i w kościele ojców bernardynów w Piotrkowie Trybunalskim.

Tablica na cmentarzu w Paradyżu
Źródło - wikipedia

Krzyż pamiątkowy w Łubach
Źródło - wikipedia

Zarówno na płycie nagrobnej, jak i na tablicy w Białaczowie, wśród poległych członków oddziału „Błysk” wymieniono plutonowego Józefa Buczka pseudonim „Mewa”, który urodził się 1 lutego 1918 roku w Choczni, jako syn Mikołaja i Anny z domu Mlak. Buczek przed wojną był mieszkańcem Częstochowy i zawodowym żołnierzem. Natomiast jego nazwisko nie jest wymienione na tablicy umieszczonej na pamiątkowym krzyżu w Łubach Sobieńskich.

Śmierć Buczka w starciu w Łubach potwierdza także akt o stwierdzeniu jego zgonu, wydany przez Sąd Grodzki w Częstochowie, który przechowywany jest w zasobach archiwalnych IPN.



środa, 13 marca 2019

Edward Bąk - ofiara powojennych represji

Edward Bąk urodził się 8 lutego 1918 roku w dolnej części choczeńskiego Zawala, jako trzecie dziecko Jana Bąka i jego żony Julii z domu Wiktor.
Po ukończeniu 7 klas szkoły powszechnej w 1933 roku przez dwa lata pomagał rodzicom w prowadzeniu gospodarstwa rolnego. Od 1935 roku rozpoczął pracę jako robotnik najpierw przy budowie zapory wodnej w Porąbce, a później w podkrakowskich Bronowicach.
W okresie od maja 1937 roku do września 1938 roku odbywał służbę wojskową. Ponownie powołano go na ćwiczenia wojskowe w 1939 roku i od tego czasu pozostał w armii na stałe, jako podoficer plutonu artylerii 12 pp w Wadowicach. W kampanii wrześniowej 1939 roku służył jako podoficer zwiadowczy tego plutonu. Z wojny powrócił do rodzinnego domu w listopadzie 1939 roku i od 1940 roku podjął pracę w choczeńskiej mleczarni. W 1942 roku przeniesiono go do mleczarni w Mucharzu, a później do Wieprza, gdzie pracował formalnie do zakończenia wojny. Jednocześnie działał w patrolu dywersyjnym Armii Krajowej- Narodowej Organizacji Wojskowej pod pseudonimem „Strzemię”.

W 1945 roku w ramach przenikania nieujawnionych członków podziemia narodowego do instytucji nowej władzy Edward Bąk zgłosił się na służbę do Komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej w Wadowicach i objął komendanturę ochrony przejściowego obozu dla volksdeutschów, utrzymując nadal kontakty z podziemiem. 10 marca 1945 roku złożył doniesienie o współpracy z Niemcami na wójta Spytkowic i jego zastępcę, działaczy Polskiej Partii Robotniczej. W obawie przed represjami wkrótce zdezerterował ze służby i przez pewien czas ukrywał się w Wieprzu, a 27 czerwca 1945 roku został powołany na komendanta powiatowego Narodowej Organizacji Wojskowej (Narodowego Zjednoczenia Wojskowego) w Cieszynie. Używał pseudonimów i fikcyjnych nazwisk: Walenty Zając, Kornas Setnicki, Edmund Strzemiński i Strzemię. Do jego zadań należało utworzenie struktur konspiracyjnych w okolicach Cieszyna i Bielska, a następnie koordynowanie ich działania. W praktyce zajmował się werbowaniem nowych członków, tworzeniem oddziałów  i przygotowywaniem aktów dywersji. Co ciekawe, członkami niewielkich mobilnych grup bojowych byli nawet zwerbowani przez Bąka czynni funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej z Jasienicy, którzy uczestniczyli w akcjach partyzanckich, korzystając ze służbowej broni, a niekiedy występując nawet w milicyjnych mundurach. Ta grupa przeprowadziła właśnie zamach na Karola Wieję, członka PPR w miejscowości Kowale, który miał w czasie wojny współpracować z okupantem, a po jej zakończeniu donosić na UB W wyniku zamachu Wieja i jego żona zostali ranni od wybuchu granatów, ich dom podpalono, a mienie zarekwirowano. Oddziały NOW (NZW) miały bowiem wyraźny rozkaz, by utrzymywać się na koszt volksdeutschów i współpracowników nowych władz. Najgłośniejszą akcją przeprowadzoną przez ludzi Bąka była próba zdobycia samochodu osobowego na potrzeby organizacji. Pechowo zatrzymano samochód, w którym jechali dwaj oficerowie sowieccy. Kierowca i jeden z oficerów zginął, a drugi ranny zbiegł. Nie dość, że uszkodzony w czasie strzelaniny samochód nie nadawał się do użytku, to jeszcze po tej akcji Rosjanie wszczęli własne śledztwo i wywierali dużą presję na lokalne struktury bezpieczeństwa, by przywrócić porządek.
27 września 1945 roku doszło do konspiracyjnego spotkania lokalnych sztabów NOW  (na czele z Bąkiem) oraz Narodowych Sił Zbrojnych, organizacji według Bąka znacznie bardziej radykalnej w działaniu. Spotkanie miało na celu wspólne zaplanowanie ataku na placówkę UB w Cieszynie i odbicie przetrzymywanego tam żołnierza NZW. Po akcji partyzanci mieli przekroczyć granicę czechosłowacką i tam przezimować lub przedrzeć się do polskich sił zbrojnych dowodzonych przez generała Andersa. Uczestnicy narady nie wiedzieli jednak, że są podsłuchiwani przez agenta UB ps. „Grzegorz”, który wkręcił się w otoczenie dowództwa NSZ i przekazał zasłyszane ustalenia ze spotkania do swoich mocodawców.
Przed planowaną na 7 października akcją UB rozpoczął falę aresztowań, w wyniku których sztab NOW przestał istnieć. Bąk zdołał odwołać atak na PUBP w Cieszynie, ale on również nie uniknął aresztowania.
Został zatrzymany w Bielsku w dniu 7 października za przynależność do nielegalnej organizacji i przechowywanie broni. W śledztwie był bity, a przesłuchujący go funkcjonariusze UB wymuszali na nim nieprawdziwe zeznania.
Gdy Bąk stanął przed przysłaną z Warszawy komisją z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, miał tak zeznawać, jak wskazywał mu kiwając lekko głową na tak lub nie siedzący przy komisji porucznik z miejscowego UB.  
15 czerwca 1946 roku w sali cieszyńskiego ratusza rozpoczął się pokazowy proces sześciu zatrzymanych członków NOW. Akt oskarżenia przygotował Grzegorz Kudyniuk z Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Cieszynie, rolę prokuratora pełnił Marek Szauber, a składowi sędziowskiemu przewodniczył Julian Giemborek.
Ów urodzony w Dąbrowie Górniczej, ale wykształcony i ukształtowany w Związku Sowieckim sędzia zrobił szybką karierę w wojskowym „wymiarze sprawiedliwości” Polski Ludowej. W 1944 roku był zaledwie podporucznikiem, a w momencie sądzenia Bąka już podpułkownikiem.
Drugiego dnia procesu podporucznik Edward Bąk został skazany na utratę praw na zawsze, przepadek mienia i karę śmierci. Wyroki śmierci otrzymało pięciu innych członków NOW oskarżonych w tym procesie: Karol Bączek, Jan Dziedzic, Władysław Greń, Emil Michnik i Stefan Wójcik. Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski i na 2 sierpnia 1946 roku zarządzono ich egzekucję. W protokole wykonania kary śmierci Edwarda Bąka przeczytać można, że obecni byli przy tym  kapitan Stefan Piotrowski, wojskowy prokurator rejonowy, pluton egzekucyjny pod dowództwem starszego sierżanta Jana Stefańskiego i lekarz więzienny, brakował natomiast kapłana. Po odczytaniu wyroku została oddana salwa karabinowa, po czym lekarz dr Dalski stwierdził zgon.
Protokół wykonania kary śmierci
W 2013 roku cała szóstka rozstrzelanych została upamiętniona na tablicy w cieszyńskim ratuszu, a w 2016 roku na Pomniku Żołnierzy Wyklętych w Kiczycach koło Skoczowa. Tablica z napisem „Zginęli za Polskę” i nazwiskami sześciu rozstrzelanych po procesie z 1946 roku znajduje się także w lesie Kamieniec w Ogrodzonej pod Cieszynem, domniemanym miejscu ich pochówku. Badania przeprowadzone przez IPN w 2017 roku wykluczyły jednak taką możliwość. W styczniu 2019 roku katowicki IPN wskazał inną lokalizację, ale dotychczas jej nie ujawniono. Zwłoki wszystkich rozstrzelanych mają spoczywać tam obok siebie, a termin ich ekshumacji nie został jeszcze ustalony.

Edward z rodzicami i bratem Władysławem
Wykorzystano m. in. materiały zawarte w książkach: 
  • "Skazani na karę śmierci przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Katowicach 1946-1955"
  • "Aparat bezpieczeństwa wobec narodowców na Śląsku"
  • "Zbrodnie w majestacie prawa 1944-1955" 
oraz broszurze G. Księżyca i R. Macury na Narodowy Dzień Pamięci 

wtorek, 26 maja 2015

Choczeńscy konspiratorzy i partyzanci w czasie II wojny światowej

Zestawienie związanych z Chocznią partyzantów, konspiratorów i uczestników ruchu oporu w czasie II wojny światowej. Podobnie jak w przypadku innych publikowanych tu zestawień dane będą sukcesywnie uzupełniane w miarę napływu nowych informacji.
  • Ferdynand Balon (1898-1949) w tajnym nauczaniu, członek AK
  • Karol Balon (1917-?) ps. "Juhas" i "Orzeł", podporucznik AK w zgrupowaniu "Żelbet" *
  • Józef Bandoła (1920-1987) partyzant AK
  • Piotr Bandoła (1921-2015) partyzant Batalionów Chłopskich na Lubelszczyźnie
  • Tadeusz Bandoła (1896-1984) ps. "Wirtuoz", zastępca komendanta Obwodu Mokotów AK, uczestnik powstania warszawskiego, dowódca zgrupowania AK w lasach chojnowskich *
  • Edward Bąk (1918-1946) ps. "Strzemię", "Zając", członek patrolu dywersyjnego AK- NOW
  • Anastazy Bielenin (1893-1954) uczestnik Strażackiego Ruchu Oporu "Skała"- szef rozpoznania taktycznego w I Okręgu Stołecznym Warszawskim, potem w konspiracji  w Piotrkowie
  • Jan Bryndza (1898-1979) współpracownik zgrupowania AK "Jędrusie"
  • Jan Bryndza (1924-1944) uczestnik konspiracji w Choczni
  • Stanisława Bryndza (1926-?) uczestniczka konspiracji w Choczni
  • Józef Buczek (1918-1944) ps. "Mewa", członek oddziału AK "Błysk", zginął na Kielecczyźnie
  • Tadeusz Chrapek (1905-1965) ps. "Twardy", chorąży AK
  • Michał Cibor (1889-1972) ps. "Zembrzycki", szef wywiadu AK w obwodzie Wadowice
  • Józef Czapkiewicz (1930-1997) ps. 'Leszek" członek konspiracyjnego harcerstwa
  • Stefan Dąbrowski (1906-1942) członek ruchu oporu
  • Eugeniusz Drapa (1924-2006) ps. "Wicher"żołnierz NOW-AK
  • Władysław Gołda (1901-1981) ps. "Korczak" członek AK,  kolporter prasy konspiracyjnej, nauczyciel w tajnym nauczaniu w powiecie pińczowskim
  • Jan Hawryszko (1925-?) żołnierz zgrupowania AK "Jędrusie"
  • Jan Kapała (ur. 1925) ps. "Sosna" żołnierz NOW-AK
  • Jadwiga Klisiak (1922-2012) - łączniczka i kurierka AK
  • Rudolf Klisiak (1894-1988) uczestnik konspiracji, prowadził nasłuch radiowy i współpracował z batalionem AK "Orzeł-Ważka"
  • Michał Kornelak (1895-1972) w tajnym nauczaniu
  • Andrzej Kręcioch (1897-1977) działacz konspiracyjny
  • Irena Kręcioch z domu Ścigalska (1919-201) żołnierz AK
  • Józef Kręcioch (1915-2002) ps. "Burian", "Niemsta", podporucznik AK, zastępca dowódcy batalionu AK "Orzeł-Ważka"
  • Michał Kręcioch (1900-1984) członek AK w Krakowie
  • Stanisław Kręcioch (1913-1993) członek AK
  • Zygmunt Kręcioch (1916- 2000) żołnierz AK w batalionie "Orzeł-Ważka"
  • Aleksandra Kręcioch-Klisiak z domu Woźniak (1894-1978) łączniczka i kurierka AK
  • Edward Legut (1922-1972) żołnierz NOW-AK
  • Maria Lipowska (później Bittner; 1908-1988), członkini kobiecej siatki wywiadowczej w Rawiczu
  • Helena Łapot z domu Stuglik (1924-2000) ps. Lena", łączniczka i kurierka AK
  • Genowefa Maga-Tanewska z domu Widlarz (1928-2012) zaangażowana w pomoc dla więźniów KL Auschwitz *
  • Józef Malata (1911-1978) plutonowy AK
  • Tomasz Malata (1913-1992) podporucznik AK, dowódca placówki AK w Suchej Beskidzkiej
  • Władysław Malata (1902-1942) członek ruchu oporu
  • Alojzy Małusecki (1897-1955) ps. "Włodek", major AK, komendant obwodu obejmującego część powiatu krakowskiego i bocheńskiego
  • Bronisława Marcinkowska (1893-1969) członek ZWZ/AK, łączniczka i kolporterka, w jej mieszkaniu mieściła się redakcja i drukarnia "Służby infomacyjnej" i punkt kontaktowy sztabu AK
  • Jerzy Valde Nowak (1911-1979) dowódca 4 batalionu zgrupowania "Żelbet" AK, wykładowca w konspiracyjnej szkole podchorążych
  • Franciszek Oleksy (1899-?) członek francuskiego ruchu oporu w Lotaryngii
  • Halina Pietras z domu Bielenin (1921-2006) ps. "Halina", sanitariuszka w Powstaniu Warszawskim *
  • Julian Pietruszka (1913-1998) ps. "Wołowicz", "Julian", powstaniec warszawski, kapral batalionu "Kiliński" AK
  • Józef Ramęda (1909-1985) ps. "Ryś", członek AK na Lubelszczyźnie
  • Janisław Ruliński (1905-ok. 1973) ps. "Skriba", komendant AK obwodu w Chrzanowie
  • Tadeusz Sadowski (1922-1944) ps. "Tomo", partyzant Narodowej Armii Wyzwolenia Jugosławii
  • Chaim Henryk Schöngut (1912-1943) członek oddziału Mietka Grubera "Kozietulskiego"
  • Józef Sępek (1902-1942) członek konspiracji komunistycznej
  • Władysław Styła (1903-1970) członek ruchu oporu
  • Eugeniusz Szczur (1922-1991) ps. "Kanar", żołnierz konspiracji
  • Stanisław Szczur (1895-?) ps. "Lew", członek AK w Bliznem 
  • Aleksander Tałasiewicz (1906-1983) członek AK
  • Jan Tałasiewicz (1909-1943) podporucznik AK na Kielecczyźnie
  • Adam Turała (1912-1944) żołnierz AK
  • Józef Turała (1905-1989) członek konspiracji
  • Ludwik Turała (1909-1982) członek AK
  • Rudolf Wcisło (ur. 1922), ps. "Silny", żołnierz NOW-AK
  • Wojciech Widlarz (1898-1968) żołnierz AK w 106 Dywizji Piechoty AK pod dowództwem "Tysiąca"
  • Zbigniew Widlarz (1922-1944) powstaniec warszawski *
  • Alojzy Włodarczyk (1888-1964) ps "Frydrychowski", żołnierz AK
  • Stefan Wronka (1885-?) ps. "Żubr", członek Batalionów Chłopskich, zaangażowany w pomoc dla  więźniów KL Auschwitz
  • Franciszek Załuski (1908-1993) ps. "Socha", adiutant dowódcy II Bat. 77. Pułku AK 
  • Anna Zrazik (1895-1978) w tajnym nauczaniu
* powiązany/a z Chocznią przez pochodzenie rodziców

czwartek, 4 grudnia 2014

Akcja partyzancka w Choczni w 1944 roku

Meldunek nr 239
1944, sierpień 10 Katowice
dalekopis komendanta żandarmerii przy prezydencie Rejencji Katowickiej do dowódcy policji porządkowej we Wrocławiu, o akcjach partyzanckich w powiatach: bielskim, cieszyńskim i będzińskim

Napady band 

 a/ żandarmeria powiatu bielskiego melduje: 

9 sierpnia 1944 około godz. 23.00 kilku bandytów wtargnęło do domu osadnika Leo Stadlera w Choczni nr 189, obwód posterunku żandamerii Chocznia, powiat bielski. Gdy żona Stadlera zaczęła wołać o pomoc, bandyci oddali w jej kierunku strzał, który chybił. Następnie bandyci zbiegli w kierunku Kaczyny. Po zawiadomieniu posterunku w Choczni, podjęty został pościg za bandytami, w sile 1/6 żandarmów, który jednak do tej chwili nie przyniósł wyników.

--------------------------------------------------------------------------------------------
Na podstawie "Ruch oporu w Rejencji Katowickiej : 1939-1945" : wybór dokumentów / oprac. Zofia Boda-Krężel