Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dunin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dunin. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 lipca 2023

Duninowie w Choczni

 

Duninowie herbu Łabędź to jeden z najstarszych rodów szlacheckich w Polsce. Według przekazów rodzinnych wywodzą się od możnowładcy śląskiego Piotra Włostowica (ok. 1080-1153), wojewody na dworze Bolesława Krzywoustego i Władysława II Wygnańca, który nie używał jednak ani herbu Łabędź, ani nazwiska Dunin. Najstarszy zachowany dokument z pieczęcią herbu Łabędź pochodzi z 1326 roku i dotyczy Miecława z Konecka, rycerza kujawskiego. Natomiast pierwszym znanym Doninem/Duninem był Donin z Miączyna w 1350 roku, a pierwszym Duninem pieczętującym się Łabędziem Dunin z Krajowa w 1412 roku. 

Żyjący w XV wieku kronikarz Jan Długosz napisał, że Piotr Włostowic przywędrował na polski dwór królewski z Danii i stąd wziął się jego przydomek (Dunin czyli Duńczyk) oraz łabędź na tarczy herbowej, stanowiący element charakterystyczny dla heraldyki duńskiej. Jednak nowsze badania genealogiczne, historyczne i genetyczne raczej wykluczają duńskie pochodzenie Duninów. Nazwisko Dunin mogło powstać od imienia Dominik, używanego w tym rodzie, czego przykładem jest choćby podkanclerzy Dominik ze Skrzyńska, brat wymienionego już Dunina z Krajowa. Według innej teorii (prof. Bieniaka) Dunin/Donin to jednak Duńczyk, tyle że nie Piotr Włostowic, a jego praprawnuk o tym samym imieniu, który mógł przebywać na dworze duńskim w połowie XIII wieku i zostać pomylony przez późniejszych kronikarzy ze swym sławnym przodkiem. 

Ważnym elementem łączącym późniejszych Duninów z Piotrem Włostowicem z XII wieku jest miejscowość Skrzyńsko na Mazowszu, zwana też dawniej Skrzynnem, ponieważ istnieją dowody na to, że została podarowana Piotrowi przez Krzywoustego za uprowadzenie księcia przemyskiego Wołodara. Pierwszym Łabędziem ze Skrzyńska związanym z historią Choczni był Mszczugij (Mściwoj), rycerz Władysława Jagiełły, który według Długosza w czasie bitwy pod Grunwaldem zawiadomił króla o śmierci wielkiego mistrza krzyżackiego, co bywa interpretowane w ten sposób, że sam był tej śmierci sprawcą lub współsprawcą. Mszczugij w 1444 roku odkupił za 3000 czerwonych złotych dobra barwałdzkie razem z Chocznią od Mikołaja Serafina. Dwa lata później Mszczugij zmarł, a Chocznię z resztą dzierżawy barwałdzkiej odziedziczył jego krewny Włodek Skrzyński. 

Z kolei pierwszym Duninem, który pojawił się w księgach metrykalnych z Choczni, był niejaki Jakub, który 19 listopada 1652 roku był świadkiem ślubu, zawartego w choczeńskim kościele parafialnym przez Jana Kaźmierowskiego i Annę Zachariasiewicz. Być może ten sam Jakub Dunin wymieniany jest w 1682 roku  w metryce chrztu Franciszka Mroczkowskiego, jako jego dziadek (ojciec jego matki Elżbiety z Duninów). 

Stałe związki Duninów z Chocznią datują się od czasu małżeństwa Rozalii Majeranowskiej, córki właściciela miejscowego majątku sołtysiego z podstolim zatorskim i oświęcimskim oraz burgrabią krakowskim Stanisławem Michałem Duninem. W 1765 roku w lustracji królewskiej Stanisław Dunin jest podany jako właściciel choczeńskiego sołectwa. Należał on do linii rodowej Duninów, określanej jako Szpotowie, najprawdopodobniej od cechy fizycznej któregoś z przodków, który miał szpotawą, czyli zdeformowaną stopę. Herbem Duninów Szpotów był też Łabędź, ale odmienny: ze złotą koroną na głowie i na szyi oraz z pierścieniem w dziobie. Profesor Janusz Bieniak na podstawie dość przekonujących przesłanek (ale nie twardych dowodów) wywodzi Szpotów od Krystyna, prawnuka Piotra Włostowica. Stanisław i Rozalia Duninowie mieli w Choczni dziewięcioro dzieci: Jacentego Karola Józefa (1759), Wincentego (1761), Annę Kunegundę (1763)- późniejszą żonę Ignacego Dunina Mieczyńskiego i matkę urodzonej w Choczni Justyny (1791), Franciszka (1765), Wojciecha (1769), Grzegorza Wincentego Ferrariusza (1771), Franciszka Ksawerego Mikołaja (1776), Michała (1779) i drugiego Wojciecha (1781). 

Według Metryki Józefińskiej posiadali w Choczni nieco ponad 127 mórg gruntu, co stanowiło 4 % powierzchni wsi. Składały się na to: drewniany dworek ze stajniami, stodołami, oborą, wozownią i podwórcem, 52 parcele gruntowe (68% grunty orne, 24 % pastwiska), a także lasy olchowo-jodłowe (prawie 25 mórg), 4 stawy: Kochanek, Iziebny, Młyński i Szczurowski oraz łowisko na Stawku w Rzyczkach. Ziemie Duninów ciągnęły się pasem od granicy z Inwałdem po granicę z Zawadką, przekraczając po drodze Choczenkę. W skład Sołtystwa wchodziły też karczma i młyn. Pracowali tam liczni robotnicy najemni - poddani sołtysi: Drapowie, Ryczkowie, Graboniowie, Radwanowie, Tuszyńscy, Kwiatkowscy, Szczyptowie i Trzopowie. Stanisław Michał Dunin zmarł w Choczni w 1787 roku w wieku 70 lat, czyli w czasie sporządzania Metryki Józefińskiej. Majątek sołtysi przejął po nim najstarszy syn Jacenty Karol Józef Dunin, używający przeważnie tylko trzeciego ze swoich imion, który rok później ożenił się w Witanowicach z rok starszą od siebie Justyną Antoniną z domu Roemer, córką właściciela Witanowic Górnych i Lgoty Górnej. Młoda para mieszkała początkowo w dworze w Witanowicach Górnych, gdzie w 1789 roku urodził się im syn Franciszek, a następnie w dworze w tak zwanej Czwartej Części Lgoty. Tam przyszły na świat ich kolejne dwie córki: Barbara Wiktoria Ewa i Joanna Zofia Magdalena. Po śmierci ojca Justyny - Antoniego Roemera Duninowie znów zamieszkali w Witanowicach Górnych i mieli tam cztery córki, z których trzy zmarły w dzieciństwie oraz dwóch synów: Jana Stanisława (1802) i Antoniego Piotra Hipolita (1803). W 1808 roku najmłodszy syn Michał Napoleon Dunin przyszedł na świat w Choczni. W 1802 roku Józef Dunin odprowadzał z tytułu taczma (podatku kościelnego) po 1 korcu żyta i owsa rocznie na rzecz plebanii w Choczni, o wartości około 20 złotych reńskich. Zmarł w Choczni w 1817 roku w wieku 59 lat. 

Jego czterej synowie odebrali staranne wykształcenie. Najstarszy Franciszek od 1805 roku uczęszczał do Gimnazjum Św. Anny w Krakowie, a po jego ukończeniu w 1816 roku wstąpił do zakonu paulinów. Rok później złożył śluby wieczyste, przybrał zakonne imię Dominik i rozpoczął studia teologiczne w Warszawie. Gdy uzyskał święcenia  kapłańskie, rozpoczął pracę kaznodziei w konwencie warszawskim. Następnie przebywał w Częstochowie, a w latach 1824-30 w Leśnej na Podlasiu. Tam pełnił funkcję podprzeora i zajmował się biblioteką. Po powrocie do Częstochowy był członkiem kapeli zakonnej, succentorem odpowiedzialnym za nauczanie i prowadzenie śpiewu chorałowego i ostatecznie kantorem chóru, czuwającym nad poziomem wykonawczym chóru i jego repertuarem, do którego wprowadzał własne kompozycje wokalno-muzyczne, niezachowane do czasów współczesnych. Po śmierci w 1832 roku spoczął w krypcie kaplicy św. Pawła Pustelnika w Częstochowie. Jego młodsi bracia Jan, Piotr (Antoni Piotr Hipolit) oraz Michał uczęszczali do gimnazjum w Cieszynie. Piotr i Michał uczyli się także w Kolegium Pijarów w Podolińcu na Spiszu. To właśnie oni zostali współwłaścicielami majątku sołtysiego w Choczni, ale praktycznie administrował nim tylko Piotr. Michał skupiał się na swoich włościach w Witanowicach Górnych, które przypadły mu po małżeństwie z panną Marianną Olgą Milżecką, córką właścicieli tej części Witanowic. W sumie miał trzy córki, dwie z Marianną i jedną z jej siostrą Ludgardą. Zmarł jako dziedzic Witanowic Górnych w 1862 roku, a schedę po nim przejęła córka z pierwszego małżeństwa Bronisława Bogdani. Znane są także losy dwóch jego sióstr - córek Józefa i Justyny: Barbara została żoną Kazimierza Gostkowskiego z Łętowni, a Karolina poślubiła Jana Nepomucena Woyciechowskiego, z którym mieszkała na choczeńskim Sołtystwie. Ich matka Justyna z Roemerów ufundowała na Sołtystwie drewnianą kaplicę ze statuą Jana Nepomucena, pierwszy obiekt sakralny w górnej części Choczni. Dożyła ślubu syna Piotra z wdową Anielą z Wilkoszewskich Kowalewską, po czym zmarła w Lgocie w 1842 roku. 

Gospodarujący w Choczni Piotr w 1852 roku potwierdzał prawidłowość sporządzenia spisu własności (Grundparzellen Protocoll). Według tego spisu posiadał w Choczni około 147 mórg gruntu w Niwie Sołtysiej, 47 mórg powyżej Sołtystwa i 3 morgi poniżej (5,7% wszystkich choczeńskich gruntów), z których szacunkowy roczny dochód wynosił ponad 514 florenów. Na Sołtystwie mieszkali wówczas i pracowali także: Hanusiakowie, Smazowie, Moskalikowie i Michalikowie. Piotr Dunin dał się poznać jako dobroczyńca choczeńskiego kościoła. W 1854 roku ofiarował dębinę na ganki do plebanii, a w 1862 roku 50 złotych reńskich na odnowienie 6 lichtarzy w kościele.  Jego żona Aniela podarowała zaś parafii „velum jedwabne z kwiatami”. Piotr Dunin wspierał także inne cele - w 1858 roku był ofiarodawcą na utworzenie szkoły praktycznej gospodarstwa wiejskiego, a w 1861 roku podarował 10 par krokwi dachowych na budowę szkoły w Choczni Dolnej. W 1867 roku został wybrany radnym choczeńskiej gminy. Interesował się nowoczesnymi sposobami uprawy roli i dzielił się swym doświadczeniem w tym zakresie, zamieszczając korespondencje w piśmie „Przyjaciel Domowy” (np. w 1860 roku pt. „Sposoby parzenia karmy dla bydła”). Zmarł na apopleksję we Frydrychowicach i trzy dni później (10 lutego 1870 roku) został pochowany na choczeńskim cmentarzu parafialnym. Jego nagrobek zachował się do dziś, ale nie w pierwotnej lokalizacji. Z żoną Anielą miał tylko córkę Emilię Kalikstę (ur. 1839), która w 1858 roku została żoną Georga Helma, audytora sądów polowych armii austriackiej. Żyła zaledwie 27 lat, ale zdążyła urodzić mężowi syna i dwie córki. Po śmierci w 1866 roku została pochowana w Choczni. Wraz z wyjściem za mąż Emilii Dunin skończyła się około stuletnia obecność nazwiska Dunin w Choczni, ale nie związki Duninów z tą miejscowością. 

Otóż w 1850 roku prawa do własności choczeńskich obszarów dworskich, czyli w praktyce lasów pod Bliźniakami i Ostrym Wierchem oraz dwóch parcel z karczmami, uzyskał Tytus Dunin (1819-1859), dziedzic Głębowic i Gierałtowiczek. Przeszły one na niego przez małżeństwo z Albiną z Bobrowskich, córką właściciela dóbr choczeńskich. Tytus Dunin był drugim kuzynem opisywanego wyżej Piotra Dunina z Sołtystwa, jako że ich dziadkowie - odpowiednio Jerzy Dunin i Stanisław Michał Dunin byli braćmi. Z własnością obszarów dworskich w Choczni wiązało się też prawo patronatu nad choczeńską parafią, z którego Tytus Dunin starał się wywiązywać. W 1847 roku ofiarował drewno na stajnie plebańskie, w 1850 roku gonty i gwoździe na podbicie dachu plebanii, a  w 1854 roku materiał na wykonanie budynków plebańskich: wozowni, stajni, komórki na sprzęt gospodarski i drewutni. Po jego śmierci patronat nad parafią i własność ziemską w Choczni otrzymała wdowa - Albina Dunin z Bobrowskich (1822-1893), która w 1861 roku dołożyła 50 łokci drewna na budowę pierwszej szkoły powszechnej w dolnej części wsi, a następnie ich syn Stanisław Dunin (1848-1903), prezes Okręgowego Towarzystwa Rolniczego w Wadowicach oraz Katolickiego Towarzystwa Rolniczo-Zaliczkowego. W 1911 roku Maria Dunin z domu Pruszyńska, wdowa po Stanisławie, która mieszkała wówczas w Kopytówce, sprzedała choczeńskie lasy (82 hektary) arcyksięciu Karolowi Stefanowi Habsburgowi z Żywca. Dopiero tę datę można uznać za ostateczny koniec związków Duninów z Chocznią.

Z potomków choczeńskich Duninów z Sołtystwa należy wymienić przede wszystkim Karola Wojciechowskiego, syna wspomnianych Jana Nepomucena i Karoliny, który do swojej śmierci w 1879 roku był dzierżawcą i współwłaścicielem majątku sołtysiego. Pozostała po nim wdowa Maria Wojciechowska z Czaplickich conajmniej do 1882 roku nadal mieszkała w Choczni, a w 1883 roku została oskarżona przed sądem w Krakowie o działalność socjalistyczną i skazana na 14 dni aresztu. W 1884 roku przeniosła się do Krakowa, gdzie aż do śmierci w 1928 roku prowadziła pralnię paryską, zatrudniając 4 prasowaczki i 1 służącą.

Do grona interesujących potomków choczeńskich Duninów zaliczyć można także:

  • Emilię Nawratil z Wojciechowskich (1880-1945), urodzoną w Choczni wnuczkę Karoliny Dunin (a córkę Karola i Marii), która prowadziła w Krakowie spółkę handlową LAKTOL z branży mleczarskiej - początkowo wraz z siostrą Marią Cybulską oraz pralnię po matce,
  • Zygmunta Nawratila (1905-1953), prawnuka Karoliny Dunin, krakowskiego tenisistę, trenera, prekursora sportu automobilowego   i motocyklowego, 
  • Władysława Kadora (1882-1942), wnuka Emilii Dunin, buchaltera, urzędnika, oficera ck, który zginął w KL Dachau,
  • Alfreda Kadora (1886-1953), wnuka Emilii Dunin, redaktora „Gazety Podhalańskiej”, dyrektora Kasy Oszczędności w Nowym Targu,
  • Romana Bogdaniego (1879-1940) wnuka Michała Napoleona Dunina, adwokata, dyrektora Kasy Oszczędności w Krakowie, polityka - posła na Sejm III kadencji (1930-35),
  • Wiktora Bogdaniego (1876-1921), wnuka Michała Napoleona Dunina, krakowskiego adwokata,
  • oraz licznych Wasylewskich i ich potomków - Wasylewscy - potomkowie Duninów z Sołtystwa - link.

W 2022 roku mieszkało w Polsce 153 Duninów i 8 Duninów-Szpotańskich, najwięcej w Warszawie (21 % wszystkich), w Krakowie i w Lublinie.


czwartek, 10 listopada 2022

Wasylewscy- potomkowie choczeńskich Duninów z Sołtystwa

 Choć Duninów, byłych właścicieli majątku sołtysiego, nie ma już w Choczni od ponad 150 lat, to liczni ich potomkowie, wprawdzie nieużywający już tego nazwiska, żyją w Polsce i poza jej granicami do dziś. Należą do nich także przedstawiciele rodziny Wasylewskich, których losy i dokonania warto przypomnieć. Historię wzajemnych relacji Duninów i Wasylewskich należy rozpocząć od Barbary Karoliny Dunin, córki Józefa i Justyny Duninów z choczeńskiego Sołtystwa, która przyszła na świat w Witanowicach w 1797 roku. Witanowice jako miejsce jej urodzenia pojawiają się nieprzypadkowo, ponieważ Duninowie z choczeńskiego majątku sołtysiego posiadali również włości i dworek w Witanowicach Górnych, a także w Lgocie Górnej, stanowiące dziedzictwo Justyny Dunin z Remerów, matki Barbary Karoliny. W przeciwieństwie do swojej siostry bliźniaczki ochrzczonej trojgiem imion: Tekla Salomea Hipolita, Barbarze Karolinie Dunin udało się przeżyć okres dziecięcy i osiągnąć dorosłość. W Choczni, w której mieszkała od co najmniej 1808 roku, wyszła za mąż za zbliżonego jej wiekiem Jana Nepomucena Woyciechowskiego. Miała wtedy 23 lata. W 1821 roku urodziła Janowi córkę, której patronką wybrali św. Symferozę z Tivoli, wdowę i męczenniczkę z II wieku naszej ery. W metrykach małżeństw zawartych w choczeńskim kościele parafialnym pod rokiem 1841 widnieje zapis o ślubie tejże Symforozy Woyciechowskiej z 26-letnim Janem Wasylewskim, mandatariuszem z Bulowic. Wasylewski jako urzędnik dworski wykonywał czynności policyjno-administracyjno-sądowe w stosunku do chłopów z Bulowic w sprawach związanych z ich powinnościami pańszczyźnianymi. Pochodził z drugiego końca Galicji- z miasta Brody pod Lwowem, gdzie jego ojciec Grzegorz był przodownikiem miejskich służb porządkowo-policyjnych. Natomiast nauki pobierał w jezuickim Collegium Nobilium w Tarnopolu. Nie wiadomo, dlaczego Jan Wasylewski układał sobie życie w miejscowościach tak odległych od jego rodzinnych Brodów. Stanisław Wasylewski, wnuk Jana, o którym będzie mowa w dalszej części tej notatki, podejrzewał, że dziadek mógł mieć na sumieniu jakąś przewinę, o której nawet jego dzieci nic nie wiedziały, ponieważ jak pisał "przystojny, wymowny dziad nie zwykł, obyczajem ówczesnym, wdawać się w rozmowy z dziećmi". A dzieci te przychodziły na świat tam, gdzie Jan Wasylewski znajdywał zatrudnienie- starsze więc z Bulowicach, Gierałtowiczkach i pobliskim Zatorze, a młodsze w Wadowicach, w których Wasylewski pracował do emerytury na posadzie oficjalisty (urzędnika) sądowego. Wasylewscy dbali o edukację swoich synów oraz starali się korzystnie wydawać za mąż swoje córki. Z czterech ich synów urodzonych w Gierałtowiczkach, trzech zrobiło spore kariery. 

Teodor Henryk Wasylewski (1850-1903) po ukończeniu Gimnazjum św. Anny w Krakowie i studiach na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego początkowo zarobkował jako guwerner w domach magnackich, a w 1875 roku wystarał się o posadę nauczyciela nadetatowego w ck Wyższej Szkole Realnej w Krakowie. Później pracował w Gimnazjum św. Jacka w Krakowie, a w 1879 roku, po uzyskaniu kwalifikacji do nauczania historii i geografii w szkołach średnich, został przeniesiony do gimnazjum w Nowym Sączu, a po kolejnych dwóch latach do IV Gimnazjum we Lwowie. W 1886 roku ostatecznie osiadł w Stryju, gdzie pozostał już do końca życia. Tam oprócz historii i geografii wykładał w miejscowym gimnazjum także język polski i kaligrafię. W pamięci swoich bliskich i uczniów zapisał się jako dusza towarzystwa, dowcipniś, karykaturzysta, organizator przedstawień teatralnych i zdolny malarz, pobierający swego czasu nauki u Juliusza Kossaka. Pisał wiele, ale prawie niczego nie publikował. Najczęściej były to inteligentne listy i wiersze okolicznościowe, z których utwór w dniu pogrzebu Mickiewicza zyskał w roku 1891 sporo rozgłosu.

Jego młodszy brat Tytus Seweryn Wasylewski (1852-1899), także absolwent Gimnazjum św. Anny, podjął studia medyczne na UJ, gdzie był stypendystą Funduszu dr Radziwońskiego. Po studiach pracował w klinice uniwersyteckiej i w Szpitalu św. Łazarza. Był autorem licznych publikacji naukowych,  członkiem Krakowskiego Towarzystwa Lekarskiego, Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych, przysięgłym sądowym i lekarzem wojskowym. W 1883 roku opuścił Kraków, by objąć kierownictwo szpitala w Podhajcach. Tam już jako podporucznik był także lekarzem batalionowym oddziałów obrony krajowej. W 1887 roku Tytus Wasylewski był lekarzem powiatowym w Nisku, a później aż do śmierci pracował jako lekarz okręgowy w Rohatynie koło Stanisławowa. Miał dwójkę dzieci. Jego bratanek Stanisław określał go jako skrupulanta i sensata, czyli człowieka przesadnie poważnego, silącego się na uczoność.

Następnym z kolei synem Jana i Symforozy Wasylewskich był Mieczysław Zygmunt (ur. 1853), a kolejnym Bolesław Franciszek Wasylewski (1855-1917). Bolesław w przeciwieństwie do starszych braci ukończył nie Gimnazjum św. Anny, lecz nowo utworzone gimanzjum w Wadowicach. Później kształcąc się na Politechnice Lwowskiej, uzyskał tytuł inżyniera. Zaraz po studiach (1876) objął kierownictwo warsztatów w Zakładzie dla Sierot i Ubogich Fundacji Skarbka w Drohowyżu. Tam poznał swoją przyszłą żonę Jadwigę Starkel. Ich ślub został potraktowany jako mezalians. Jadwiga wywodziła się z ziemiańskiej rodziny herbowej, a jej wybranek pieczętował się jedynie pieczątką urzędniczą. Choć nosił szlacheckie nazwisko, to do szlachty odnosił się sceptycznie, a herbowych ze strony swojej matki Symforozy i żony Jadwigi raczej lekceważył. Podobną awersję do "kontuszowych" czuła jego wybranka. Po ślubie Bolesław Wasylewski znalazł zatrudnienie przy budowie liniii kolejowej Jarosław- Sokal, a następnie w warsztatach kolejowych. Mieszkał z rodziną najpierw w Stanisławowie, później w Stryju, a na koniec we Lwowie. Z powodu swojej obowiązkowości całe dnie do późna spędzał w pracy, ale jego pasją były polowania i dzika przyroda. Miał sześcioro dzieci, a po śmierci jego matki Symforozy (w 1885 roku w Wadowicach) zamieszkał z nimi owdowiały Jan Wasylewski.

Córki Jana i Symforozy Wasylewskich przysparzały im zarówno radości, jak i pewnych kłopotów. Niewiele wiadomo o Julii Kazimierze Wasylewskiej, która w 1874 roku jako 26-letnia panna poślubiła w Choczni znacznie starszego od siebie wdowca Wilibalda Sleczkowskiego. Pochodzący z Krosna Sleczkowski (1823-1907) miał za sobą ciekawą przeszłość. W 1846 roku zamieszany był w działalność niepodległościową i przygotowania do Powstania Krakowskiego. W 1847 roku został skazany na 12 lat więzienia i uwięziony w twierdzy Szpilberg w morawskim Brnie. Tam zachorował, ale na szczęście dla niego w marcu 1848 roku objęła go amnestia i został uwolniony. Zwrócono mu także szlachectwo, którego został sądownie pozbawiony i znalazł pracę w charakterze poborcy podatkowego. Najpierw w Brzesku, później w Jarosławiu, Wadowicach i w końcu już jako nadpoborca w Głównym Urzędzie Podatkowym w Krakowie. Jako emeryt był podskarbim w Akademii Umiejętności w Krakowie i działaczem Czerwonego Krzyża. W 1890 roku jego druga żona Julia Wasylewska już nie żyła, ponieważ w spisie mieszkańców Krakowa Sleczkowski figuruje jako wdowiec, mieszkający tylko z córkami z pierwszego związku.

Bardzo sławna stała się za to najstarsza znana córka Wasylewskich- Waleria urodzona około 1844 roku w Zatorze. Po poślubieniu architekta i budowniczego Zygmunta Wierzbickiego (ur. 1841) występowała na kartach historii jako Waleria Wierzbicka. Wierzbiccy mieszkali początkowo we Lwowie, a później przenieśli się do Krakowa, gdzie Zygmunt w krótkim czasie zmarł (1876). Waleria jako wdowa z czwórką dzieci znalazła się kilka lat później pod wpływem Aleksandra Zawadzkiego, przystojnego i wymownego agitatora socjalistycznego. Do spotkań zwolenników, a szczególnie zwolenniczek idei socjalistycznych propagowanych przez Zawadzkiego dochodziło często w kamienicy przy ulicy Lubicz, należącej do Wierzbickiej. Brała w nich także udział między innymi jej młodsza siostra Wanda Wasylewska, urodzona w 1858 roku w Wadowicach i Maria Woyciechowska z Czaplickich, wdowa po jej zmarłym wujku Karolu Woyciechowskim (patrz- "Chocznianka działaczką ruchu socjalistycznego w XIX wieku"). Ostatecznie nieprzestrzegających reguł konspiracji socjalistów z Krakowa dosięgły represje ze strony władz. Doszło do procesu sądowego, w którym Wierzbicka i Wojciechowska zostały skazane na kilka tygodni aresztu, a Wandę Wasylewską uniewinniono. Ich "kaźń" nie była jednak zbyt ciężka, uwięzione otrzymywały w areszcie od znajomych kwiaty, dbano także o ich odpowiednie odżywianie. Wśród darczyńców na rzecz uwięzionych znalazł się też podobno kleryk Józef Bilczewski, znajomy Wandy z Wadowic, który został później arcybiskupem lwowskim, a od 2005 roku także świętym kościoła katolickiego. Mimo łagodnego wyroku sprawa wywołała skandal towarzyski. Jak pisze Stanisław Wasylewski- "panowała wówczas opinia, że socyalistki moja pani, to coś niepojętego. Lepiej zaciukać dwóch mężów i pięcioro dzieci, lepiej ukraść, podpalić". Jan Wasylewski przez długie lata nie mógł do końca wybaczyć córkom, "że taką publikę mu uczyniły". Waleria Wierzbicka mieszkała później nadal przez długie lata w Krakowie, w 1900 roku w spisie mieszkańców jest ujęta razem ze swoją ciotką Feliksą Woyciechowską i synem Gustawem. Zmarła właśnie u tego najmłodszego syna w Grybowie w 1917 roku.

Wśród córek Jana i Symforozy Wasylewskich wyróżniała się również najmłodsza Kamilla Bronisława Wasylewska, urodzona w 1860 roku w Wadowicach. Gustaw Studnicki pisał w "Kto był kim w Wadowicach", że w latach 1879-86 była nauczycielką w szkole żeńskiej w Wadowicach. W 1886 roku wyszła za mąż za starszego od siebie aż o 26 lat Józefa Adama Grekowicza, pochodzącego z litewskiego zaścianka Michalewo w okolicach Mińska (dzisiejsza Białoruś). Grekowicz był dla Kamilli fascynującą postacią. Ukończył prestiżową Akademię Wojskową w Petersburgu i służył w randze kapitana w carskim pułku witebskim, stacjonującym w Kaliszu. Po wybuchu Powstania Styczniowego w 1863 roku został mianowany pułkownikiem wojsk powstańczych i uczestniczył w walkach z wojskami rosyjskimi pod Radomskiem, Miechowem (gdzie został ranny), Igołomią i na Lubelszczyźnie. W 1864 roku wyemigrował przez Rumunię do Turcji, a następnie do Francji. Tam ukończył studia inżynierskie. Pracował później przy budowie dróg, mostów i linii kolejowych w Serbii, Bułgarii, Turcji,  a nawet na Haiti i Martynice. Józef i Kamilla Grekowiczowie zamieszkali w Buczaczu. Tam urodziły się ich cztery córki. W 1907 roku, gdy Józef dostał wylewu, rodzina Grekowiczów przeniosła się do Lwowa. Pięć lat później mąż Kamilli zmarł i został uroczyście pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. Kamilla przeżyła go o 19 lat, mając jeszcze okazję docenić sukcesy zawodowe swoich córek.

Józef Grekowicz


Interesujących postaci nie brakowało także w pokoleniu wnuków Jana i Symforozy Wasylewskich:

Zygmunt Stanisław Wierzbicki (1874 Lwów - 1934 Kraków) syn Walerii, był lekarzem wojskowym, oficerem floty austro-węgierskiej, a później podpułkownikiem Wojska Polskiego,

Gustaw Wierzbicki (1876 Kraków - 1943 Grybów) najmłodszy syn Walerii, był lekarzem okręgowym w Grybowie, mężem Marii Paschek, córki właściciela tamtejszego browaru, 

Stanisław Wasylewski (1885 Stanisławów – 1953 Opole) syn Bolesława, to literat, publicysta, dziennikarz, krytyk literacki, tłumacz, popularyzator historii, autor ponad 20 książek, absolwent Uniwersytetu Lwowskiego, dr filozofii Uniwersytetu Poznańskiego,



Halina Krańska (1906 Lwów -1990) córka Bolesława, to inżynier w przemyśle naftowym, absolwentka Politechniki Lwowskiej,

Bolesław Wasylewski (1907 Lwów - 1944 Warszawa) syn Bolesława, to dziennikarz, profesor gimnazjalny, zginął w czasie Powstania Warszawskiego, mąż Heleny Jęczmyk (1914-2003), filolog, absolwentki UW, sanitariuszki w Powstaniu Warszawskim, nauczycielki szkół średnich,

Maria Ewa Grekowicz-Hausnerowa (1889 Buczacz - 1939 Lwów) córka Kamilli, to absolwentka seminarium nauczycielskiego we Lwowie, pisarka, felietonistka, malarka  i nauczycielka malarstwa, żona Artura Hausnera (1870-1941) polityka, działacz socjalistyczny, posła do Sejmu RP,

Michalina Grekowicz-Hausnerowa (1891 Buczacz - 1967 Kraków) córka Kamilli, lwowska dziennikarka prasowa i radiowa, nauczycielka, referent prasowy w lwowskim magistracie, autorka przewodnika po Huculszczyźnie, po wojnie dziennikarka, urzędniczka i bibliotekarka w Szczecinie i w Krakowie, żona inżyniera Franciszka Hausnera (?- zm. 1947 Szczecin).

Ponadto:

-  Zofia Kazimiera Grekowicz (1896-1953), siostra Marii i Michaliny, była żoną Mieczysława Bętkowskiego, żołnierza Legionów Polskich w czasie I wojny światowej i majora Wojska Polskiego, który w czasie II wojny światowej trafił do obozu jenieckiego, po czym zaginął bez wieści i został uznany za zmarłego,

- Wanda Wierzbicka (1871-1909), córka Walerii, była żoną Felicjana Szopskiego (1865-1939) kompozytora, publicysty muzycznego i pedagoga.

Na koniec kilka akapitów o prawnukach Jana i Symforozy Wasylewskich:

- Stanisław Wierzbicki (1908-1942) syn Gustawa i wnuk Walerii, był magistrem farmacji i zginął w obozie koncentracyjnym Mauthausen. Jego siostra Maria była żoną Zbigniewa Skolnickiego, prezydenta Krakowa w latach 50. i 60.,

- Andrzej Wasylewski (ur. 1937) syn Bolesława i wnuk Bolesława, to reżyser (między innymi spektakli teatru TV), scenarzysta, publicysta, fotograf i popularyzator jazzu (artykuł na wikipedii)

- Ludmiła Hausner (ur. 1922) córka Marii i wnuczka Kamilli, w czasie II wojny światowej została zesłana do Kazachstanu, skąd udało się jej przedostać do Teheranu, a później do obozu dla uchodźców we wschodniej Afryce, gdzie przebywała także po wojnie.

czwartek, 4 listopada 2021

Emilia Nawratil z Choczni- przedwojenna businesswoman

 Do grona znanych w okresie przedwojennym kobiet z Choczni (link) należy dopisać mało znaną dziś Emilię Nawratilową, krakowską biznesmenkę.

Swoje obcobrzmiące nazwisko Nawratil zawdzięczała mężowi- gdy 28 stycznia 1880 roku przyszła na świat w choczeńskim dworze na Sołtystwie, zapisano ją w metryce chrztu jako Emilję Wojciechowską. Była najmłodszą córką Karola Wojciechowskiego, współwłaściciela majątku sołtysiego w Choczni i Marii z Czaplickich. Ze strony ojca wywodziła się od choczeńskich Duninów, wieloletnich właścicieli Sołtystwa w Choczni, natomiast jej matka była córką leśniczego Michała Czaplickiego, pracującego w majątku w Kościelcu (obecnie część Chrzanowa). 

Co ciekawe, Emilia była tak zwanym pogrobowcem (łac. posthumus), ponieważ jej ojciec Karol Wojciechowski zmarł ponad pięć miesięcy przed datą jej urodzin. Po śmierci Karola matka Emilii nadal zamieszkiwała przez pewien czas w Choczni (co najmniej do 1882 roku), ale od 1886 roku majątek sołtysi przeszedł w ręce Adolfa Bichterle, rodem z Bulowic. Wtedy Maria Wojciechowska z trzema córkami: Jadwigą, urodzoną w 1876 roku, Marią, urodzoną w 1878 roku i Emilią przeniosła się na stałe do Krakowa. Bywała tam już wcześniej, jako uczestniczka konspiracji socjalistycznej (link), a w podkrakowskim Dojazdowie (link) urodziła obydwie starsze siostry Emilii.

Wdowa Wojciechowska z córkami zamieszkała przy ulicy Poselskiej i zarabiała na życie, prowadząc z powodzeniem pralnię. Według spisu mieszkańców Krakowa z 1900 roku zatrudniała w niej cztery prasowaczki i jedną służącą, którym zapewniała też zakwaterowanie. Za sprawą pralni jej córki pobierały praktyczne podstawy przedsiębiorczości, co zaowocowało w ich przyszłym życiu.

Emilia Wojciechowska uczęszczała do prywatnej szkoły prowadzonej przez siostry zakonne (Prezentki), a po jej ukończeniu wyszła za mąż za starszego od siebie o siedem lat prawnika Włodzimierza Nawratila. Jej mąż urodził się w Sieniawie (obecne województwo podkarpackie) w rodzinie miejscowego sędziego Zygmunta Nawratila. Po studiach prawniczych Włodzimierz wstąpił na służbę w administracji skarbowej. W początkowym okresie małżeństwa z Emilią był zatrudniony w urzędzie skarbowym w Żywcu i tam właśnie przyszła na świat ich córka Jadwiga (w 1902 roku) oraz syn Zygmunt (w 1905 roku). Kilka lat później Nawratilowie przeprowadzili się do Krakowa na ulicę Radziwiłłowską (połączenie ulic Kopernika i Lubicz), a gdy dzieci podrosły i mąż wrócił z frontu, najpierw I wojny światowej, a następnie wojny polsko-ukraińskiej, Emilia zaczęła rozwijać własną działalność gospodarczą.

W 1921 roku wraz z siostrą Marią, noszącą wówczas po mężu nazwisko Cybulska, zawiązała jawną spółkę handlową "Faktor", wpisaną do rejestru handlowego. Firma ta mieściła się w Krakowie przy ulicy Karmelickiej 15. Jak przeczytać można w zgłoszeniu do rejestru, przedmiotem jej działalności były:

  • wyrób i sprzedaż przetworów dietetycznych z mleka, w szczególności wyrób mleka kwaśnego według metody prof. Miecznikowa, zaczynu, kefiru, jogurtu, mleka żelazistego (lakto-ferrol), mleka dla niemowląt i innych przetworów z mleka,
  • sprzedaż wyżej wymienionych,
  • sprzedaż towarów mieszanych, piwa i wina we flaszkach zamkniętych.
W 1925 roku Emilia przeniosła się na krótko do Białegostoku, gdzie jej mąż objął kierownictwo miejscowego urzędu skarbowego. Ale po jego nagłej śmierci w lutym 1926 roku jako wdowa powróciła do Krakowa. W 1928 roku objęła po śmierci matki jej pralnię paryską, a rok później po rezygnacji siostry uzyskała pełnię władzy w ich wspólnej firmie, występującej odtąd pod nazwą "Laktol" Emilja Nawratilowa. Prowadziła ją z powodzeniem aż do wojny.



Zmarła w Krakowie w wieku 65 lat, 16 marca 1945 roku, w domu przy ulicy Poselskiej 24. Spoczywa na Cmentarzu Rakowickim, w jednym grobie z matką Marią i siostrą Jadwigą. 

Zapis zgonu w aktach krakowskiego Urzędu Zdrowia

Jej syn Zygmunt Nawratil, po matce potomek choczeńskich Duninów, był dość znanym tenisistą, prekursorem sportu motocyklowego i automobilowego, a później trenerem i instruktorem tenisowym, związanym z klubem sportowym Wisła Kraków. Zmarł w 1953 roku w Zakopanem.


czwartek, 7 października 2021

Metryka Józefińska - Niwa IV

 Na koniec prezentacji zapisów Metryki Józefińskiej z lat 80. XVIII wieku Niwa IV:

Niwa Sołtysia

graniczy od Wschodu z Drogą Góralską od Ponikwie1 oddzielaiącą Grunta Sołtysie od Zawadzkich Gruntów

na Południe od Lasu kontrowersionalnego2 do Lasów Zwierzchnościńskich3

z Miedzą oddzielaiącą grunt Snoza zwany od Sołtystwa należący do Gruntu Grzegorza Strzeżonia

przez Dział do Rzeki Choczenki daley około Tomasza Rudzkiego

oddzielaiąc Grunt od Stawku Kochanek zwany do Sołtystwa należący

ku drodze do Inwałdu na Zachód

z tąż samą drogą oddzielaiącą Grunta Sołtysie i Inwałdzkie

na Północ graniczy Droga Szymona Drapy do Sołtystwa należącego

od Gruntów Macieja Haczka po Rzekę Choczenkę

za którą miedza przez Dział ciągnąca się od Gruntu Urbana Grabowskiego4 do Sołtystwa oznacza

i z Groblą, Lasem do Sołtystwa należącym aż po Drogę Ponikiewską.

  • Sołtystwo i grunta tak Dworskie iako i Poddanych w tey Niwie zamykaią się:
  1. Dwór Michała Dunina (nr 83) ze stayniami, wozownią, oborą, stodołami i podworcem, sad, pola orne, łowisko na Stawku w Rzyczkach, krzaki, las jodłowy (1/3) i olszowy (2/3), pastwisko, las Olszowiec, polana, las jodłowy i kontrowersyonalny, Staw Kochanek, Iziebny, Młyński i Szczurowski, bagno między stawami, kamieniec, razem 52 parcele, ograniczone przez Drogę Zawadzką, Drogę Góralską czyli Kaczyńską, przykopę, Dział, Górnicę, Górki i Głownik, Grabowiec, Drogę ponad wieś idącą, Granicę Inwałdu i pola sąsiadów.
    2. Szymon Drapa (dom nr 133)-  plac pobudynkowy ze stodołą, sad, wierzchowina Stawu Szczurowskiego, pola orne, krzaki, razem 7 parcel, ograniczony przez przykopę, Drogę przez wieś idącą, granicę inwałdzką, grunta sołysie i sąsiadów.
    3. Młyn (nr 132) z ogródkiem.
    4. Kanty Ryczko (dom nr 82)- plac pobudynkowy, sad, pola orne, razem 5 parcel, ograniczonych przez Dolinę pod Gruszkami, Drogę Zawadzką, grunta sołtysie i sąsiadów.
    5. Urban Grabowski (dom nr 81)- plac pobudynkowy, ogród, pola orne, razem 3 parcele, ograniczone przez Dolinę pod Gruszkami, Drogę Zawadzką, grunta sołtysie i sąsiadów.
    6.  Jan Radwan (dom nr 131)- plac pobudynkowy, pola orne, razem 4 parcele, ograniczone przez przykopę, Dział, Drogę Zawadzką, grunta sołtysie i sąsiadów.
    7. Roch Ryczko (dom nr 86)- plac pobudynkowy, sad, pola orne, razem 4 parcele, ograniczone przez Dział, Drogę Zawadzką, grunta sołtysie i sąsiadów.
    8. Woyciech Kwiatkowski (dom nr 87)- sad, pole orne, razem 2 parcele, ograniczone przez grunta sołtysie i sąsiadów.
    9. Szczęsny Szczypta (dom nr 84)- plac pobudynkowy, łąka, pole orne, razem 2 parcele, ograniczone przez granicę zawadzką, grunta sołtysie i sąsiadów.
    10. Wacław Tuszyński (dom nr 85)-  ogród, pola orne, razem 3 parcele, ograniczone przez grunta sołtysie i sąsiadów.
    11. Tomasz Trzop (dom nr 83)-  ogród pola orne, razem 4 parcele, ograniczone przez drogę, grunta sołtysie i sąsiadów.


1 grunty sołtysie nie dochodziły do granicy z Ponikwią, oddzielał je od niej Las Pański

2 to las o spornej własności między Sołtystwem (Duninem) a właścicielem wsi (Starowieyskim)

3 Las Pański, to znaczy Starowieyskiego

4 współczesna forma tego nazwiska to Graboń


wtorek, 16 kwietnia 2019

Ojciec Dominik Dunin

Burgrabia krakowski Józef Szpot Dunin (ur. około 1758 roku – zmarły w 1817 roku) był nie tylko dziedzicem sołtystwa w Choczni, ale i za sprawą małżeństwa z Justyną z Remerów (1769-1842) posiadaczem majątków w Lgocie i w Witanowicach Górnych.
Właśnie w Witanowicach 5 października 1789 roku przyszedł na świat jego najstarszy syn, ochrzczony trojgiem imion: Franciszek, Antoni i Michał. Jego rodzicami chrzestnymi byli dziadkowie: Rozalia Dunin z Choczni i Antoni Remer z Witanowic oraz w drugiej parze: Wawrzyniec Kaliński, dzierżawca z Tomic i babka Salomea Remer z Łodzińskich.
Rodzina Józefa i Justyny Duninów przebywała zarówno w Lgocie, jak i w Witanowicach Górnych oraz w Choczni, gdzie osiadła ostatecznie po 1804 roku.
Franciszek Dunin był absolwentem gimnazjum św. Anny w Krakowie, gdzie rozpoczął edukację w 1805 roku.
Po ukończeniu nauki i pobycie we dworze w Choczni 27-letni wówczas Franciszek podjął decyzję o wstąpieniu do Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika, zwanego potocznie paulinami, którego celem była (i jest) kontemplacja, modlitwa, pokuta, upowszechnianie kultu maryjnego oraz sprawowanie sakramentu pokuty i pojednania.
Po ślubach wieczystych Franciszek Dunin przyjął imię zakonne Dominik i odtąd na kartach historii występował jako ojciec Dominik Dunin.
Po ukończeniu studiów teologicznych otrzymał święcenia kapłańskie w Warszawie, po czym podjął pracę kaznodziei w konwencie warszawskim. Następnie przebywał w Częstochowie, a w latach 1824-30 w Leśnej na Podlasiu. Tam pełnił funkcję podprzeora i zajmował się biblioteką.
Gdy po raz kolejny powrócił do Częstochowy, zostały szybko potwierdzone jego talenty muzyczne, które ujawnić się musiały we wcześniejszym etapie jego życia, zapewne jeszcze podczas nauki w gimnazjum w Krakowie.  
W Częstochowie już w ostatnich latach XVI wieku powstała kapela instrumentalno-wokalna, „nie tylko dla potrzeb kultu religijnego, ale również ze względu na chęć posiadania okazalszej reprezentacji przy powitaniu licznie odwiedzających Jasną Górę znakomitości krajowych i zagranicznych” (za „Z dziejów muzyki polskiej” Paweł Podejko 1969). Początkowo w skład kapeli wchodzili wyłącznie zakonnicy, później zaczęto angażować także muzyków świeckich.
W czasie, gdy do tej kapeli trafił ojciec Dominik Dunin, przeżywała ona trudny okres, podobnie jak i sam zakon. Po 1820 roku, na skutek kasacji domów zakonnych przez zaborców wzrosły problemy ekonomiczne zakonu. Nie był on już w stanie w takim stopniu, jak do tej pory, pełnić funkcji mecenasa muzyki, co przekładało się na możliwość łożenia środków na kapelę, co w rezultacie przyczyniło się do obniżenia jej poziomu. Z powodów politycznych ograniczeniu uległy również osobiste kontakty kapelistów z innymi ośrodkami muzycznymi w  kraju i zagranicą.
Uzdolniony muzycznie o. Dominik otrzymał wkrótce tytuł succentora, czyli pomocnika kantora, odpowiedzialnego za prowadzenie i nauczanie śpiewu chorałowego.
Zwieńczeniem kariery muzycznej o. Dominika było objęcie przez niego stanowiska kantora chóru (cantor chori). Czuwał nad poziomem wykonawczym chóru i jego repertuarem oraz wprowadzał własne kompozycje wokalno-muzyczne, których tytuły nie zachowały się niestety do czasów współczesnych.
Utalentowany muzyk zmarł w stosunkowo młodym wieku 43 lat, w Święto Bożego Narodzenia 1832 roku.

czwartek, 25 maja 2017

Sprzedaż choczeńskich lasów w 1911 roku

Osiem lat po śmierci Stanisława Dunina, posiadacza prawa patronatu nad choczeńską parafią oraz parcel w Choczni (głównie leśnych) o łącznej powierzchni 82 hektarów, jego zamieszkała w Kopytówce żona- Maria Dunin z Pruszyńskich postanowiła sprzedać choczeńskie dobra.
14 marca 1911 roku upoważniony przez Duninową inżynier Władysław Ripper zwrócił się pisemnie do dyrekcji dóbr arcyksięcia Karola Stefana Habsburga w Żywcu z propozycją sprzedaży 143 mórg lasu w Choczni przy granicy z Ponikwią, o drzewostanie liczącym od 10 do 35 lat.
W odpowiedzi na to pismo trzy dni później dyrekcja (Güter- Direktion K.U.K. Hoheit des Erzherzogs Carl Stephan) wyraziła ostrożne zainteresowanie transakcją. Podkreślono wprawdzie, że własność Duninów „nie przylega korzystnie” do własności arcyksięcia oraz ma „niewielką przestrzeń”, ale poproszono inż. Rippera o wniesienie oferty z wykazem parcel i zapowiedziano ewentualne oględziny na miejscu „po zejściu śniega”.

Lasy pod Bliźniakami przyległe do dóbr Habsburgów w Ponikwi
Lasy Duninów przy granicy z Inwałdem, Zagórnikiem i Kaczyną

26 marca doszło do zapowiedzianej inspekcji większej części oferowanych lasów- 117 mórg od Choczenki, przez zbocza Bliźniaków, po granicę z Zawadką w pobliżu Łysej Góry. Na jej podstawie oraz danych katastralnych przedstawiciele arcyksięcia oszacowali wartość choczeńskiej nieruchomości Duninowej na 55.000 koron, w tym wartość samego gruntu bez drzew na około 17.000 koron.
Do podpisania wstępnej (ale wiążącej) umowy kupna – sprzedaży doszło 1 lipca 1911 roku w kancelarii notarialnej doktora Tadeusza Starzewskiego w Krakowie.
W obecności doktora Stanisława Steina, zastępcy Starzewskiego, podpisy pod umową złożyli: Maria z Pruszyńskich Duninowa oraz Wacław Umlauf, radca dworu w Żywcu, reprezentujący arcyksięcia Karola Stefana, potwierdzając następujące uzgodnienia:
  • kupujący miał do 10 lipca wpłacić kwotę 48.000 koron gotówką do wskazanego przez Duninową banku,
  • na własność kupującego przechodziły nie tylko całe dobra choczeńskie Duninowej, ale i prawo patronatu nad choczeńską parafią,
  • dobra będące przedmiotem umowy przechodziły na własność kupującego od 1 lipca przez sam akt podpisania umowy, natomiast fizyczne ich przekazanie miało nastąpić 10 lipca,
  • dobra Chocznia sprzedane zostały w stanie wolnym od długów, ciężarów hipotecznych oraz zaległości podatkowych, a na doprowadzenie do takiego stanu sprzedająca otrzymała 4 miesiące czasu,
  • kupujący zgodził się wydać nabywcom sprzedane już wcześniej przez Duninową sztachety oraz utrzymać jej służbę leśną do końca 1911 roku,
  • koszty sporządzenia umowy oraz należność skarbowa  z tytułu zmiany właściciela leżały po stronie kupującego,
  • kontrakt główny miał zostać podpisany do 20 lipca.

3 lipca 1911 roku Dyrekcja Dóbr Żywieckich wpłaciła uzgodnioną kwotę 48 tysięcy koron do wskazanego banku oraz przekazała dodatkowo 1000 koron bezpośrednio do rąk Marii Dunin.
Dzień później zgłoszono akt kupna-sprzedaży do urzędu skarbowego w Krakowie. Z dokumentów tegoż urzędu dowiedzieć się można, jak wyglądała hipoteka sprzedawanej posiadłości. Okazuje się, że w jej stan bierny wpisane były:
  • prawo zastawu dla sum po 50.000 koron na rzecz małoletnich dzieci Duninów: Tytusa, Olgi, Józefa, Ludwika i Piotra Jerzego Wojciecha (trojga imion) oraz pełnoletniej Albiny Sroczyńskiej z Duninów, żony dyrektora kopalni nafty w Nadwornej,
  • prawo zastawu dla sum 109.600 koron oraz 53.000 koron na rzecz Galicyjskiego Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego we Lwowie,
  • prawo zastawu dla sumy 29.000 koron na rzecz Funduszu Krajowego we Lwowie.

Urząd Skarbowy wystosował do Dyrekcji Dóbr Żywieckich wezwanie płatnicze z tytułu umowy kupna-sprzedaży na kwotę 1920 koron, płatnych w ciągu 30 dni.
7 września 1911 roku notariusz Starzewski zwrócił się z prośbą o uzupełnienie kontraktu o zapis, że w razie przyznania dodatkowego wynagrodzenia za prawo propinacji (wyszynku alkoholu) w dobrach Chocznia, to wynagrodzenie ma należeć do pani Duninowej.
Choczeńskie lasy nie pozostały jednak długo w rękach żywieckich Habsburgów.
Już 1 sierpnia 1911 roku sporządzono kolejną umowę kupna-sprzedaży, na mocy której trafiły do Stefana hrabiego Bobrowskiego z Andrychowa, a warunki umowy- łącznie z ceną sprzedaży (48.000 koron) były niemal identyczne, jak we wcześniejszych uzgodnieniach pomiędzy Duninową, a Dyrekcją Dóbr Żywieckich.
W październiku 1911 roku Maria Duninowa uzyskała sądowne przeniesienie zastawów ze stanu dóbr Chocznia na dobra Głębowice, wypełniając tym samym postanowienia umowy kupna- sprzedaży z 1 lipca.

15 maja 1912 roku Urząd Skarbowy w Wadowicach upomniał się w Dyrekcji Dóbr Żywieckich o zaległy podatek za lipiec 1911 roku w kwocie 20 koron i 85 halerzy, czyli za okres, gdy Habsburgowie byli właścicielami choczeńskich lasów.

Skąd wzięła się własność Stanisława i Marii Duninów w Choczni- patrz w notatce "Właściele Choczni"