Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katolickie Stowarzyszenia Młodzieży. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Katolickie Stowarzyszenia Młodzieży. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 lutego 2020

Anna Zrazik- nauczycielka, działaczka katolicka, redaktorka i publicystka

1969
Anna Zrazik urodziła się 14 października 1895 roku w Zatorze, jako najstarsze dziecko Ludwika Zrazika i jego żony Marii z Szymakowskich. Ojciec - mieszczanin zatorski - był z zawodu ogrodnikiem, ale podejmował się różnych zajęć, by wyżywić liczną rodzinę. Pracował więc jako woźny sądowy, rolnik, stróż gminny i grabarz. Przez kilka lat przebywał na emigracji zarobkowej w USA. Z kolei matka Maria, pochodząca z bogatego kmiecego rodu, była osobą bardzo pobożną, która pragnęła w młodości wstąpić do klasztoru, na co jednak nie wyrazili zgody jej rodzice. Ostatecznie należała do III Zakonu św. Franciszka. Jej religijność mocno wpłynęła na Annę, która w 1909 roku wstąpiła do Sodalicji Mariańskiej, a  w trzy lata później została przyjęta do nowicjatu świeckiego III Zakonu Franciszkańskiego i otrzymała zakonne imię Teresa. Profesję złożyła w 1913 roku w Zatorze. Jak pisała sama Anna Zrazik w swoim życiorysie, po matce przejęła także: „nadzwyczajny optymizm, gadatliwość, wesołość, ale i skłonność do płaczu”.
W 1915 roku Zrazikówna ukończyła Seminarium Nauczycielskie w Kętach, zdała maturę i uzyskała „świadectwo uzdolnienia na nauczycielkę prac ręcznych”, po czym podjęła pracę w szkole w Brzezince koło Kopytówki. W 1918 roku uzyskała w Krakowie patent na nauczycielkę szkół powszechnych i rok później została przeniesiona do szkoły w Kopytówce, gdzie uczyła przez kolejne pięć lat. W 1925 roku podczas rocznego płatnego urlopu ukończyła Wyższy Kurs Nauczycielski w Krakowie, po czym podjęła pracę w szkole w Choczni. Dała się tu poznać nie tylko jako znakomita polonistka, ale i animatorka życia kulturalnego oraz religijnego. Od 1928 roku była dyrektorką choczeńskiego koła Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej, czyli organizacji, która oprócz wpajania wartości katolickich, prowadziła także amatorskie koło teatralne, chór, zajęcia sportowe, kursy rolnicze, higieny, szycia, gotowania, pieczenia, haftowania, szydełkowania i nauki gry na instrumentach muzycznych, wycieczki i obozy wakacyjne. Ta atrakcyjna oferta  dla choczeńskiej młodzieży oraz dynamika działania Anny Zrazik przyczyniła się do znacznego rozwoju działalności KSMŻ w Choczni, co nie wszystkim się podobało. 
Wójt gminy Józef Putek i skupieni wokół niego działacze ludowi widzieli w młodych działaczkach KSMŻ naturalne zaplecze i przyszłe kadry dla swojej konkurencji politycznej, głoszącej hasła narodowe i katolickie. Z drugiej strony aktywność KSMŻ była także nie na rękę sanacyjnym władzom państwowym, które lansowały własną  organizację dla młodzieży - Związek Strzelecki, popularnie zwany Strzelcem, niewykazujący w Choczni większej aktywności.  
Do otwartego konfliktu między środowiskiem Putka a Anną Zrazik doszło w czasie słynnego sporu o choczeńskie dzwony. Gdy kanonik Domasik odczytał z ambony choczeńskiego kościoła akt interdyktu, czyli klątwy kościelnej rzuconej przez arcybiskupa Sapiehę na Józefa Putka, jego zwolennicy i on sam czekali przed kościołem na zakończenie mszy, by zorganizować wiec protestacyjny. Atmosfera była bardzo napięta, a zamieszkom przed kościołem zapobiegła właśnie Zrazikówna, która wychodząc z mszy zaintonowała pieśń religijną, podchwyconą przez innych i w ten sposób, uniemożliwiła natychmiastowe wystąpienie protestacyjne Putka. Zdenerwowany Putek nakazał ją za to aresztować, ale ponieważ sympatia tłumu była raczej po stronie nauczycielki, to policjant gminny nie wykonał jego polecenia.
Od połowy lutego do końca sierpnia 1930 roku Zrazikówna przebywała na płatnym urlopie w celu odbycia studiów oświatowych. W tym czasie redagowała w Poznaniu miesięcznik „Młoda Polka”, organ Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej.  Wygłaszała  także liczne prelekcje i odczyty na zjazdach stowarzyszeń katolickich w: Poznaniu, Częstochowie, Gnieźnie, Łomży, Pułtusku, Warszawie, Krakowie, Pelplinie, Równem na Wołyniu i Piekarach Śląskich. Urlop już w formie bezpłatnej kontynuowała do końca sierpnia 1931 roku, będąc formalnie nauczycielką szkoły powszechnej w Śleszowicach. Rok szkolny 1931/32 rozpoczęła w szkole powszechnej w Skawcach, by po trzech miesiącach powrócić do Choczni. 
W 1933 roku władze Strzelca wystąpiły do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego o przeniesienie z Choczni nauczycielki Anny Zrazik pod zarzutami, że występuje publicznie przeciwko władzom państwowym, utrudnia pracę w Strzelcu i pracując społecznie, zaniedbuje obowiązki szkolne. Po tych zarzutach Zrazikówna otrzymała natychmiastowy nakaz przeniesienia do jednoklasowej szkoły w Luchczy na Polesiu, ale odwoływała się z powodzeniem do najwyższych władz państwowych i po wsparciu arcybiskupa Sapiehy, który osobiście interweniował  w jej sprawie u prezydenta Mościckiego, zarzuty oddalono i mogła  kontynuować pracę w Choczni.  Niepogodzeni z tą decyzją działacze Strzelca w przeddzień jej powrotu do Choczni wybili wszystkie szyby w jej mieszkaniu.
Do wybuchu II wojny światowej Anna Zrazik odegrała dużą rolę w załagodzeniu sporów na linii parafia- środowisko skupione wokół Józefa Putka,  z którym  osobiście się zaprzyjaźniła. Ta przyjaźń z Putkiem i jego żoną Elżbietą przetrwała aż do śmierci Putka w 1974 roku. Przed 1939 rokiem oprócz pracy w Choczni Zrazikówna zatrudniona była także w żeńskim Seminarium Nauczycielskim w Wadowicach.
Po agresji niemieckiej straciła zatrudnienie i zagrożona aresztowaniem przez Niemców opuściła w styczniu 1940 roku wcieloną do Rzeszy Chocznię, przechodząc nielegalnie przez granicę na Skawie do Generalnej Guberni. W przekroczeniu granicy pomagał jej Józef Świętek, syn sołtysa Władysława.
Po pobycie u rodziny w Krakowie znalazła pracę Gruszowie w powiecie myślenickim, gdzie uczyła jawnie w latach 1941-43, uczestnicząc także w działaniach ruchu oporu i tajnym nauczaniu (1943-1944). Oprócz tego zorganizowała w Gruszowie straż pożarną, wyposażyła ją w sprzęt oraz z pomocą miejscowych gospodarzy wybudowała dom mieszkalny dla nauczycieli. Po wojnie najpierw pełniła obowiązki kierownika szkoły w Gruszowie, a następnie w latach 1945-1970 uczyła już nie języka polskiego, jak przed wojną, lecz matematyki w Szkole Podstawowej nr 2 w Wadowicach. Była również powiatowym metodykiem matematyki, opiekunką samorządu szkolnego oraz  organizatorką olimpiad matematycznych i szkolnych imprez okolicznościowych. Przewodniczyła kołu Sodalicji Mariańskiej w Wadowicach, należała do Związku Nauczycielstwa Polskiego, współpracowała z Polskim Czerwonym Krzyżem i Komitetem do Walki z Alkoholizmem,   W 1966 roku otrzymała dyplom od PKO za opiekę nad Szkolną Kasą Oszczędności, a w 1970 roku przeszła na emeryturę. Przez wiele lat prowadziła zapiski z rymowanymi komentarzami do bieżących wydarzeń, aforyzmami, wierszami i rozmyślaniami- głównie o tematyce religijnej. Te zapiski zajęły z czasem ponad 30 brulionów. Mieszkała w Wadowicach przy ulicy Obrońców Stalingradu 53 (dziś Karmelicka) w pobliżu klasztoru „Na Górce”.  Ojcowie karmelici byli jej spowiednikami i powiernikami, a ona z kolei wspierał ich misyjną działalność w Afryce. Na jej wsparcie modlitewne i finansowe mogli też liczyć Księża Werbiści, prowadzący misje w Papui Nowej Gwinei.
Schorowana Anna Zrazik zmarła 12 kwietnia 1978 roku o godzinie 13.00 na Oddziale Wewnętrznym Szpitala w Wadowicach i trzy dni później spoczęła na cmentarzu w Zatorze.

Warto również zaznaczyć, że w Choczni uczyła także jej znacznie młodsza siostra Maria Zrazik (w latach 1935-36 i 1939-40).

piątek, 23 sierpnia 2019

Choczeński teatr amatorski- przedstawienie z 1932 roku

"Dzwon Niedzielny" z 29 maja 1932 roku zamieścił recenzję sztuki teatralnej "Bohaterka chrześcijańska" wystawionej w Choczni przez członków Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży.

Z Choczni.

Atrakcją, ściągającą gości nawet z sąsiednich miast było ostatnio przedstawienie znanej sztuki pt.: „Bohaterka chrześcijańska", urządzone przez oba miejscowe S. M. P. Sama sztuka naogół jest mało sceniczna, za dużo w niej dialogów, za dużo też rzeczy ważnych dzieje się za sceną. To też z uznaniem należy
podkreślić, że młodzi wychowawcy wiele włożyli pomysłowości, aby sztukę ożywić (np. podać kapłana Weranusa i nieludzkiego ojca Dioskura). Z pietyzmem oddano sceny pełne religijnego nastroju, co w znacznej mierze zawdzięczać należy wzorowemu opracowaniu roli św. Barbary. Bardzo dobrze wypadła gra ciotki Ambrozji, chociaż — jak na matkę dorosłej córki — wyglądała troszeczkę za młodo (zapewne w stylu wieku XX?). 
Rzecz prosta, że kostjumy i dekoracje na scenie, będącej „na dorobku” nie mogły zadowolić — historyka, atoli młodzi aktorzy zrobili, co mogli, aby oddać koloryt dziejowy pod tym względem.
W dn. 24 kwietnia po przedstawieniu podejmowano podwieczorkiem S. M. P. żeńskie z Andrychowa, które zaproszone przybyło licznie mimo, że w obie strony podążano piechotą. Potem zaś oba miejscowe stowarzyszenia jeszcze przez pewien czas się zabawiały, przyczem rozweselenie wzbudzały fraszki, śpiewane na nutę sorrento, odnoszące się do ubiegłego przedstawienia, na przykład:

Na pełniącego rolę biletera:

Pilnował wejścia do sali. 
Lecz, że się wcisnęli mali, 
To wielce sercu doskwiera 
Naszego brata Kolbera. 

Na ciotkę Ambrozję:

Ciocia była dziwnie młoda, 
Łzy jej płynęły, jak woda. 
Nie straszy ją żadna rola, 
No to wiemy: druchna Lola

Na Dioskura:

Straszną przechodził udrękę,
Nie dał się całować w rękę.
Że szarmant złudzenie prysło,
Gdy córkę mordował — Wcisło.

Na odgrywającą bohaterkę sztuki:

Piękny strój świętej Barbary,
Lub gdy złożona na mary.
Zresztą — bez usmarowania,
Ładniejsza jest pewna Mania.

„I ja tam byłem, wodę z sokiem piłem...” . Dr. Eugeniusz Jelonek.

Początki choczeńskiego teatru amatorskiego- link i link

czwartek, 26 lipca 2018

Oddanie do użytku Domu Katolickiego w Choczni

20 listopada 1936 roku Urząd Parafialny w Choczni i Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży wystąpiły do Urzędu Wojewódzkiego w Krakowie o pozwolenia na użytkowanie nowo wybudowanego Domu Katolickiego w Choczni.
W związku z tym 21 czerwca 1937 roku odbyło się na miejscu dokonanej budowy komisyjne dochodzenie, w którym wzięli udział jako rzeczoznawcy budowlani:
  • dr Ignacy Wanicki, sekretarz Wydziału Powiatowego w Wadowicach,
  • inżynier Józef Pukło, zastępca kierownika Powiatowego Zarządu Drogowego
oraz:
  • Maksymilian Malata, wójt Gminy Wadowice,
  • Władysław Świętek, sołtys Gromady Chocznia,
  • ks. Józef Dyba, proboszcz parafii w Choczni,
  • Jan Bryndza, prezes zarządu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i Komitetu Budowy.
Po zbadaniu danych zawartych w prośbie o pozwolenie na użytkowanie budynku ustalono, że dane te są zgodne ze stanem rzeczywistym istniejącym na miejscu.

Inżynier Pukło złożył oświadczenie, w którym przeczytać można, że budowa została wykonana ściśle według zatwierdzonego wcześniej planu, a wykonawcy dostosowali się do uwag i zaleceń ze strony Urzędu Wojewódzkiego i dokonali zmian w pierwotnym planie budowy.
Zmiany te dotyczyły:
  • wykonania schodów z betonu zamiast z drewna,
  • zaopatrzenia głównej sali w pięć par drzwi, z których dwie wychodzą na ogród,
  • wykonania wentylacji w kuchni i na poddaszu.
Inżynier Pukło stwierdził także, że podczas budowy zachowano wszelkie przepisy ustawy budowlanej, a prawa sąsiedzkie nie zostały naruszone.
Jedyna uwaga, jaką wniósł rzeczoznawca, dotyczyła wykonania galerii żelbetowej wspartej na słupach żelaznych, którą nie zaopatrzono w bariery ochronne i schody wejściowe.
Zdaniem inżyniera Pukło nie zachodziła żadna przeszkoda, by obiekt dopuścić do użytkowania, z wyjątkiem galerii, która musiała zostać wyposażona w schody i bariery.
Ponadto ze względów bezpieczeństwa przeciwpożarowego należałoby umieścić w przedsionku gaśnice (w protokole określoną jako "aparat do gaszenia pożaru").
Z tą opinią zgodzili się w imieniu ubiegających się o zgodę: proboszcz Dyba i Jan Bryndza.
Żadnych zarzutów przeciwko udzieleniu zezwolenia nie wnieśli również Maksymilian Malata i Władysław Świętek
Wobec faktu, że nikt z biorących w dochodzeniu nie sprzeciwił się dokonanej budowie, ani też nie podniósł żadnych zarzutów, komisja postawiła wniosek o udzielenie zezwolenia na użytkowanie Domu Katolickiego.
Dzień później oficjalne pismo do Urzędu Wojewódzkiego z prośbą o udzielenie pozwolenia na użytkowanie wystosował starosta wadowicki dr Grzesik.
Prośba ta została rozpatrzona pozytywnie przez Urząd Wojewódzki 16 lipca 1937 roku.
Udzielono pozwolenia na użytkowanie budynku z zastrzeżeniem, że do 30 września 1937 roku muszą zostać wykonane przy nim dodatkowo wolnostojące ustępy z dołem kloacznym.

Pozwolenie urzędowe



środa, 13 września 2017

Budowa Domu Katolickiego

Wraz z dużym rozwojem działalności Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży w Choczni w połowie lat dwudziestych XX wieku powstała potrzeba zapewnienia lokalu dla: spotkań organizacyjnych, odczytów, szkoleń, przedstawień teatralnych i innych imprez publicznych.
Już w 1927 roku w Ilustrowanym Tygodniku Katolickim „Dzwon Niedzielny” zwracano uwagę, że działacze i działaczki katolickich stowarzyszeń w Choczni nie mogą liczyć na wsparcie lokalnych władz gminnych i udostępnienie lokalu w budynku Domu Ludowego, mimo że do jego powstania składkami i pracą przyczynili się wszyscy chocznianie, w tym również ojcowie i matki młodzieży skupionej w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Żeńskiej i Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży Męskiej. W związku z tym na przykład uroczystość ku czci św. Stanisława Kostki musiała odbyć się pod gołym niebem.
Działacze gminni z wójtem Putkiem na czele widzieli w KSMM i KSMŻ naturalne zaplecze dla swojej konkurencji politycznej, głoszącej hasła narodowo- katolickie. Starali się oficjalnie pomniejszać znaczenie tych nowych organizacji, ale musieli mieć świadomość swoich zaniedbań w tworzeniu oferty dla choczeńskiej młodzieży i oddania inicjatywy w tym względzie zwalczanym klerykałom. Zaufania ludowców nie budziła również osoba patrona stowarzyszeń- dynamicznego księdza Józefa Kmiecika, otwarcie głoszącego w kazaniach wrogie dla ruchu ludowego treści. Rok 1927 to także początek sporu o dzwony kościelne pomiędzy władzą gminną i plebanią, a rozhuśtane z obu stron emocje nie służyły z pewnością zgodzie i porozumieniu, nawet w kwestiach użyczenia lokalu dla młodych katolików.
Działacze i działaczki KSMM I KSMŻ mogli liczyć natomiast na życzliwości kierownika szkoły Adama Gondka i nauczycielki Anny Zrazik, wspierających katolickie stowarzyszenia. Ale na ich decyzje z kolei wpływ wywierały sanacyjne władze powiatowe i inspektorat oświatowy, którzy lansowali własną organizację młodzieżową „Strzelec”.
Jedyną alternatywą pozostawały więc niewielkie salki użyczane przez plebanię i organistę.
Dlatego choczeńskie koło KSMM, którego czołowymi działaczami byli wówczas: prezes Józef Janik, skarbnik Bolesław Bandoła, sekretarz  Jan Ruła i wydziałowy Jan Turek wraz z ks. Kmiecikiem wysunęło pomysł budowy Domu Katolickiego, zgrabnie łącząc go z przypadającą na 1928 rok 10-tą rocznicą odzyskania niepodległości. Pomysł ten poparł również proboszcz ksiądz Józef Dunajecki.
O tej inicjatywie tak informował Ilustrowany Kurier Codzienny:

„W Choczni katolickie stowarzyszenie młodzieży powzięło myśl wybudowania niezbędnego dla opieki moralnej nad dziatwą i w ogóle nad wsią własnego budynku. Myśl ta cieszy się poparciem ks. Kardynała Kakowskiego (metropolity warszawskiego) i ks. Metropolity  Sapiehy.”

Dom Katolicki powstawał w systemie gospodarczym na parceli plebańskiej położonej w pobliżu kościoła i dawnej organistówki. Drewno na budowę zwożono z Księżego Lasu, a cegły wypalano na gruntach plebańskich. Na koszty budowy składały się datki i ofiary miejscowej ludności, dotacje z Kurii Biskupiej w Krakowie, przesyłane z Ameryki dolary od choczeńskich emigrantów oraz skromne dochody z urządzanych przez samą młodzież przedstawień i festynów z loterią, w której można było wygrać na przykład kury, podarowane przez choczeńskie gospodynie. Przy budowie pracowali bezinteresownie druhowie i druhny z obydwu katolickich stowarzyszeń, członkowie Katolickiego Koła Mężczyzn i Kobiet oraz niestowarzyszeni miejscowi gospodarze, wykonując szereg prac fizycznych, jak:  wypalanie cegły, jej zwózkę na plac budowy, lasowanie wapna, roboty murarskie, zwózkę dachówki i jej wnoszenie na dach, prowadzonych pod okiem mistrza murarskiego i nadzorem architekta.
Budowa Domu Katolickiego w Choczni- wnoszenie dachówek (1929)
Według Józefa Turały, autora „Kroniki wsi Chocznia” budowę w stanie surowym ukończono w 1929 roku. Prace wykończeniowe trwały jednak przez kolejne lata. W 1930 roku ksiądz Józef Kmiecik i komisarz gminny Tomasz Bursztyński zwrócili się o wsparcie finansowe budowy do księcia Habsburga w Żywcu, o czym informowało wydawane przez Putka „Wyzwolenie”, złośliwie dodając, że:

 (…) Chłopi dla siebie „dom” mają, a dla księżo- pańskich interesów wytężać się nie będą. Jak Sapieha, czy Habsburg chce mieć dom, niech go sobie własnym kosztem wybuduje.(…)

W 1931 roku fundusze przeznaczone na budowę uległy całkowitemu wyczerpaniu, dlatego na łamach prasy katolickiej pojawiły się artykuły zachęcające do wsparcia, w których podawano numer konta bankowego dla potencjalnych ofiarodawców. Fundusze pozyskiwano także nadal z przedstawień organizowanych przez młodzież skupioną w KSMM i KSMŻ. W grudniu 1932 roku takie dochodowe przedstawienie z życia św. Stanisława i Bolesława Śmiałego pod tytułem "Król a biskup" w reżyserii Józefa Kolbra wystawiono już w częściowo ukończonym budynku Domu Katolickiego, o czym informował „Dzwon Niedzielny”.
Do formalnego poświęcenia nowo wybudowanego obiektu przez arcybiskupa Sapiehę doszło dopiero 9 czerwca 1938 roku.
Ale już wcześniej Dom Katolicki był wykorzystywany do pracy z młodzieżą. Raz w miesiącu odbywały się w nim religijne zebrania formacyjne. Organizowano także:
  • amatorskie przedstawienia teatralne o treści historyczno- społeczno-religijnej (np. „Krakowiacy i górale”, „Skąpiec”, „Królowa przedmieścia”, "Kościuszko pod Racławicami”, „Krowoderskie zuchy”, „Zesłanie na Sybir”),
  • odczyty i prelekcje prowadzone często przez studentów wywodzących się z Choczni (np. o prześladowaniu chrześcijan w Meksyku),
  • próby chóru,
  • konkursy i szkolenia rolnicze, dotyczące na przykład wprowadzania nowych rodzajów upraw - kukurydzy i lnu oraz zakładania przydomowych ogródków warzywnych, czy chowu królików, 
  • opłatek, jasełka i obchody innych świąt religijnych,
  • szkolenia z gospodarstwa domowego dla dziewcząt- gotowania, pieczenia, wyszywania, szydełkowania, szycia, itp.,
  • szkolenia higieniczne i prozdrowotne, 
  • kursy nauki na instrumentach muzycznych (np. kółko mandolinistów).
Teren wokół Domu Ludowego służył zajęciom i grom sportowym- urządzono boisko do gry w siatkówkę oraz skocznie w dal i wzwyż.

środa, 23 sierpnia 2017

Poświęcenie sztandaru ŻRD w 1947 roku

Po II wojnie światowej nie doszło do wznowienia działalności prężnie rozwijającego się w Choczni w okresie Międzywojennym Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej. (link)
W to miejsce powołano Żywy Różaniec Dziewcząt (ŻRD).
W 1947 roku członkinie ŻRD w Choczni przeprowadziły zbiórkę w celu ufundowania sztandaru nowej organizacji. Zebrano kwotę 33.000 zł, stanowiącą połowę kosztów nowego sztandaru. Wśród 304 darczyńców znaleźli się także liczni sympatycy stowarzyszenia, w tym między innymi nauczyciele Tadeusz Nowak i Waleria Pamuła i samorządowcy: Leon Bąk oraz Klemens Guzdek.
Wykonania sztandaru podjęły się Siostry Serafitki z Oświęcimia.
22 czerwca 1947 roku w uroczystość odpustową dokonano poświęcenia nowego sztandaru, a przy tej okazji wykonano wspólne zdjęcie części uczestników:


Na zdjęciu widnieje między innymi ówczesny choczeński wikariusz i katecheta ks. Stanisław Walter, który zginął półtora roku później "pobity przez nieznanych sprawców".
Imienny spis darczyńców i podpisy uczestników uroczystości zachowały się do dziś.

piątek, 3 marca 2017

Działaczki Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w Choczni

Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej powstało formalnie w Choczni w 1925 roku. Kontynuowało jednak działalność i cele wcześniejszego Stowarzyszenia Dziewcząt Katolickich, utworzonego w 1918 roku z inicjatywy księdza wikariusza Stanisława Żeliwskiego i kierownika szkoły w Choczni Dolnej Antoniego Jaksmanickiego.
Opiekunami kościelnymi Stowarzyszenia Dziewcząt Katolickich po ks. Żeliwskim byli kolejni wikariusze choczeńskiej parafii: ksiądz Edward Wręźlewicz, ksiądz Kazimierz Majgier i ksiądz Ferdynand Wawro.
Wspierali ich następny po Jaksmanickim kierownik szkoły Andrzej Gondek z żoną Marią z Karczmarczyków oraz całe grono nauczycielskie.
Do 1925 roku stowarzyszenie przechodziło różne koleje losu, zarówno okresy rozwoju, jak i zastoju. Pod koniec istnienia pod starą nazwą liczyło nieco ponad dwadzieścia członkiń.
Impuls do intensywnego rozwoju stowarzyszenia dały kazania przybyłego do Choczni wikariusza księdza Józefa Kmiecika (link)- nowego opiekuna kościelnego oraz objęcie funkcji dyrektorki stowarzyszenia przez energiczną nauczycielkę Annę Zrazik.
Z chwilą założenia przez biskupa krakowskiego Adama Stefana Sapiehy diecezjalnego Związku Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej w Krakowie Stowarzyszenie dziewcząt Katolickich z Choczni weszło w jego skład i zmieniło nazwę na Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej.
W 1927 roku do KSMŻ należało 71 młodych, niezamężnych chocznianek, a 5 dalszych kandydowało do członkostwa w tej organizacji. Członkami wspierającymi cele i działalność KSMŻ były panie: Elżbieta Woźniak, Maria Bąk i Maria Woźny (żona organisty), a w świeckim patronacie zasiadały: Albina Tarasek i Maria Zawisza (nauczycielki) oraz Józefa Karczmarczyk (siostra żony kierownika szkoły).
22 maja 1927 roku doszło do poświęcenia sztandaru KSMŻ w obecności arcybiskupa Sapiehy. Temu wydarzeniu poświęcona była wcześniejsza notatka z grudnia 2015 roku,  w której znalazła się także pamiątkowa fotografia uczestników uroczystości - (link).

Błogosławieństwo arcybiskupa Sapiehy dla KSMŻ w Choczni
22 maja 1927 roku

Bieżąca działalność KSMŻ i kolejne wydarzenia z jego istnienia będą przedmiotem osobnego opracowania- tutaj zgodnie z tytułem chciałem skupić się na postaciach działaczek stowarzyszenia od 1928 do 1939 roku.



W latach 1928-39 władze Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej wybierano na walnych zebraniach, które odbywały się co kilka lat, zawsze w styczniu.

Prezeski choczeńskiego KSMŻ (w nawiasach późniejsze nazwiska- po zamążpójściu, o ile są znane):
  • Salomea Świętek (Bryndza) od 1928
  • Janina Habina (Świergosz) od 1932 
  • Maria Bryndza (Koenig) od 1936
  • Helena Warmuz (Ficek) od 1937
  • Matylda Widlarz (Szymocha) od 1939
Wiceprezeski:
  • Franciszka Pietruszka (Burzej) od 1928
  • Maria Janik (Wcisło) od 1932
  • Maria Bryndza (Koenig) od 1935
  • Irena Gawrońska (Antos) od 1936
  • Matylda Widlarz (Szymocha) od 1937
  • Maria Gawrońska od 1939 roku
Skarbniczki:
  • Janina Habina (Świergosz) od 1928
  • Helena Bryndza (Wcisło) od 1932
  • Maria Pindel od 1935
  • Helena Spisak (Balon) od 1937
  • Aniela Świętek (Mrzygłód) od 1939
Sekretarki:
  • Maria Janik (Wcisło) od 1928
  • Maria Bryndza (Koenig) od 1932
  • Elżbieta Ścigalska (Guzdek) od 1935
  • Helena Warmuz (Ficek) od 1936
  • Irena Ścigalska (Kręcioch) od 1937
  • Urszula Gawrońska (Studnicka) od 1939
Bibliotekarki:
  • Bronisława Habina (Kręcioch) od 1928 i od 1935
  • Aniela Zając (Potoczek) od 1932
  • Maria Pindel od 1937
Gospodynie lokalu stowarzyszenia:
  • Helena Maj (Banaś) od 1928
  • Bronisława Habina (Kręcioch) od 1932
  • Matylda Widlarz (Szymocha) od 1935
  • Józefa Tyralik (Biel) od 1939
Chorąże:
  • Franciszka Matuśniak od 1928
  • Helena Maj (Banaś) od 1932
  • Maria Janik (Wcisło) od 1933
  • Justyna Malata (Bargiel) od 1935
  • Franciszka Cibor od 1939
Pozostałe działaczki funkcyjne:
  • od 1928 - Józefa Bandoła (Ruła), Maria Bąk (Bałys), Katarzyna Brońka (Turała), Wiktoria Wider (Góralczyk), Maria Czapik (Turek), Józefa Świętek (Ramenda), Franciszka Nowak (Widlarz), Maria Góralczyk (Wider), Helena Kolber, Maria Ogiegło, Emilia Garżel, Helena Zając
  • od 1932- Antonina Augustynek, Anastazja Pindel, Józefa Hatłas, Maria Sikora, Antonina Stuglik, Maria Ramza
  • od 1933- Jadwiga Ligięza (Pomin), Mieczysława Widlarz
  • od 1936- Czesława Hawryszko
  • od 1937- Maria Gzela
  • od 1939- Maria Brańka, Maria Hatłas (Lenart), Genowefa Brońka, Władysława Gazda (Żak), Emilia Ramza (Kręcioch), Maria Ruła, Anastazja Guzdek (Drapa), Teodozja Gazda (Twaróg).
Przedwojenne działaczki KSMŻ z Choczni z wizytą w Witanowicach
Zdjęcie wykonane przed tamtejszym kościołem (info Ryszard Góralczyk)
Źródło- archiwum prywatne Kręciochów

Z niewymienionych dotąd członków patronatu i wspierających wyróżnić należy: Bronisławę Talaga z domu Bielenin (żonę nauczyciela), Jana Pamułę (nauczyciela i kierownika szkoły w Choczni Górnej) oraz księdza Leona Bzowskiego, opiekuna kościelnego po odejściu ks. Kmiecika.




poniedziałek, 7 grudnia 2015

Poświęcenie sztandaru Stowarzyszenia Młodzieży Żeńskiej w 1927 roku

"Przewodnik Młodzieży Żeńskiej"- okólnik miesięczny Związku Katolickich Stowarzyszeń Młodzieży Żeńskiej archidiecezji krakowskiej, numer 9 z września 1927 roku informował:

"Chocznia koło Wadowic. Niezwykłą i nad wyraz podniosłą uroczystość obchodziło w dniu 22 maja Stowarzyszenie młodzieży żeńskiej w Choczni Dolnej, koło Wadowic: uroczystość poświęcenia sztandaru, Już od samego rana, zjeżdżały furmankami udekorowanemi zielenią i kwiatami, zdążały pieszo ze stacji kolejowej i z sąsiednich wiosek. delegacje poszczególnych Stowarzyszeń i bliższych i dalszych, by uczcić ten dzień uroczysty i podzielić radość i szczęście druchen Choczniańskich. O godzinie 9.30 rano we wzorowym porządku. czwórkami, ruszył Pochód do kościoła miejscowego. Na czele szedł oddział miejscowej straży ochotniczej i delegacja Stowarzyszenia Młodzieży męskiej, następnie postępowały delegacje 14 Stowarzyszeń Młodzieży żeńskiej, w ilości około 200 osób ze sztandarami. a w końcu Stowarzyszenie z Choczni niosło otoczony wieńcem, zwinięty, nowo ufundowany przepiękny sztandar, z wizerunkiem Niepokalanej z jednej, a św. Józefa z drugiej strony. W rogu sztandaru rozpościerał skrzydła Orzeł Biały!
Aktu poświęcenia dokonał. bawiący podówczas na wizytacji w Choczni sam Najprzew. Książe Metropolita krakowski, poczem wbił osobiście pamiątkowy gwóźdź, a oddając sztandar Stowarzyszeniu przemówił w paru słowach do dziewcząt. zaznaczając. że sztandar ten ma być dla nich zawsze przypomnieniem wiernej służby dla Boga i Ojczyzny! 
Po wysluchaniu uroczystej Mszy św. odbyło się dalsze wbijanie gwoździ przez delegacje i osoby zaproszone na tę uroczystość, lecz niestety niedługo to trwać mogło, gdyż deszcz przeszkodził i musiano się chronić do domów prywatnych i stodoły, jednego z gospodarzy Choczniańskich. 
Druchny z Choczni tak gościnnie przyjmowały u siebie, że deszcz nie popsuł wcale humorów, śpiewano chórem, a miła wspólna pogawędka dała sposobność druchnom zapoznania się między sobą, wzajemnego zbliżenia, tak bardzo potrzebnego i. koniecznego w naszej pracy Stowarzyszeniowej, bo tylko wówczas może być w Związku miłość i zwarta siła, gdy dziewczątka nasze wszystkie zrozumieją, że są siostrami, dziećmi jednej wielkiej rodziny katolickiej, zatem w każdem poszczególnem Stowarzyszniu czuć się powinny tak, jak gdyby były w najbliższej rodzinie. 
O godzinie 5.30 zgromadzono się w budynku szkolnym, dla wysłuchania referatu pod tytułem: "Sztandar Słowarzyszenia, jako pobudka do pracy kulturalno-oświatowej". Dziewczęta wszystkie w krakowskich strojach utworzyły wzdłuż schodów wejściowych szpaler, przez który wszedł ukochany, przez wszystkich oczekiwany nasz Najprzew. Książe Metropolita, witany przez przewodniczącą Stowarzyszenia w Choczni i skarbniczkę, które w imieniu całego Stowarzyszenia składały Mu wyrazy czci, hołdu i serdecznego przywiązania za Jego Ojcowską opiekę, którą otacza wszystkie nasze Stowarzyszenia. 
Nastąpił wreszcie referat, w którym rozwinięta była konieczność pracy kulturalno- oświatowej w Stowarzyszeniach, jej wpływ nie tylko  na rozwój samego Stowarzyszenia, ale zarazem na podniesienie oświaty w całej Ojczyźnie naszej. Sztandar ma być zachętą do pracy dla Boga i Ojczyzny, ma być tej pracy przypomnieniem, sztandar, to znak walki za pewne ideały, czyli rzeczy dla nas wielkie, drogie i święte. Sztandar nie może być tylko tą piękną dekoracją Stowarzyszenia w czasie pochodu, w czasie uroczystości religijnych i narodowych, sztandar to symbol żywych ideałów, to pobudka do czynów szlachetnych, a wizerunki Najśw. Marji Panny i św. Józefa widniejące na nim, mają być przypomnieniem pracy dla Boga, pracy w obronie wiary świętej i Kościoła. Tylko tak pojęty sztandar spełni swoje zadanie, w Stowarzyszeniu. 
Po skończonym referacie nastąpiło ślubowanie przed sztandarem, a następnie Najprzewielebniejszy nasz Arcypasterz przemówił do zebranej tak licznie młodzieży, zachęcając. do wytrwania w pracy raz rozpoczętej, chociażby napotykać przyszło największe trudności na tej drodze, nie zniechęcajcie się, bo zwycięstwo macie zapewnione. Stowarzyszenia nasze są tak ściśle złączone z Kościołem, tak z nim związane, że nic im grozić nie może. Pomimo burz i walk Kościół trwa, trwał i trwać będzie. Taksamo wszelka praca podjęta w Imię Boże dla dobra Kościoła zginąć nie może! 
Na zakończenie swego przemówienia. udzielił Najprzewielebniejszy Książe Metropolita swojego błogosławieństwa i zebrani wyszli przed budynek szkolny, gdzie nastąpiła wspólna fotografia. 
Około godziny 7 wieczorem. wszyscy z serdecznem żalem żegnali Najdostojniejszego Gościa, poczem wszystkie delegacje rozjechały się podniesione na duchu, pełne najmilszych wspomnień przeżytego dnia, z serdecznem uczuciem wdzięczności dla kochanych druchen z Choczni, które potrafiły tak mile i gościnnie, mimo wielu trudności i niepogody przyjąć wszystkich zebranych na tę uroczystość gości."

Ten dość długi tekst wyjaśnia jednocześnie okoliczności powstania fotografii, zamieszczonej na chocznia-kiedyś 3 marca, na której widać w środku poświęcony sztandar:



poniedziałek, 12 października 2015

Dziesięciolecie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Choczni w 1935 roku.

Korespondencję na temat jubileuszu Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży Męskiej w Choczni zamieścił "Dzwon Niedzielny" z 24 listopada 1935 roku:

"Chocznia. Dnia 20 paźdz. obchodziło nasze K. S. M. m. 10-lecie swego istnienia. W dniu tym wszyscy druhowie przystąpili do Komunji św. O godz. 10 oddział nasz i oddziały okoliczne uszykowane na placu przed Domem kat. wyruszyły w czwórkach przy dźwiękach orkiestry "Sokoła" miejsc. do kościoła na sumę, którą odprawił ks. prob. J. Dyba; kazanie wygłosił ks. Dyrektor gimnazjum XX. Pallotynów z Wadowic. 
Po sumie odbyła się przed Domem kat. uroczysta Akademja„ którą zagaił Ks. Proboszcz; akademję wypełniły: przemówienia Gości, sprawozdanie druha prezesa J. Świętka, śpiewy, deklamacje, utwory orkiestralne, referat ideowy komendanta w. f. p. J. Kotyzy z K. S. M. m. z Krakowa, oraz przemówienia ks. dyr. L. Bzowskiego, „Młodzi, mężnie stójcie pod Krzyża i Orla Białego znakiem". 
W sprawozdaniu druh prezes przedstawił wyniki pracy 10-letniej; i tak KSMm. w Choczni, liczące 48 druhów, odbyło zebrań plenarnych 243, posiedzeń kierownictwa 209, Komunji św. kwart. 32; referatów wygłoszono na zebraniach 243, z których sami druhowie wygłosili 139. Po Akademji druhowie spożyli obiad, przygotowany przez członkinie KSK, a podany przez druchny KSMż. 
Po południu odbyły się zawody w. f., po których zwycięzcy otrzymali dyplomy i nagrody indywidualne. (Druh. J. S.)."

Autorem korespondencji był ówczesny prezes K.S.M.M. w Choczni Jan Świętek (1912-1942), syn sołtysa Władysława Świętka.

Do rozwoju koła K.S.M.M. w Choczni przyczynił się w dużym stopniu ksiądz wikariusz Józef Kmiecik.
Celem stowarzyszenia była formacja religijna członków, polegająca na częstym korzystaniu z sakramentów, udziale w rekolekcjach, dniach skupienia oraz spotkaniach formacyjnych. Prowadzono również rozwiniętą działalność kulturalno-oświatową, charytatywną i społeczno-patriotyczną.
Do ważniejszych działaczy K.S.M.M. w Choczni w okresie międzywojennym należeli obok Jana Świętka: Jan Bryndza, Władysław Góralczyk, Józef Janik, Józef Ramęda, Jan Turek, Władysław Wcisło i Henryk Woźniak. 
Po odejściu z parafii ks. Kmiecika opiekę nad K.S.M.M. przejął ks. Leon Bzowski.

Drugim filarem Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Choczni było wspomniane w artykule Katolickie Stowarzyszenie Młodzieży Żeńskiej. Największe zasługi dla jego rozwoju miała nauczycielka Anna Zrazik i ks. wikariusz Józef Kmiecik. 
A do grona jego czołowych działaczek należały: Maria Wcisło, Julia Ramenda, Tekla Turała, Salomea Świętek, Maria Woźniak, Helena Biel, czy Bronisława Habina.

Obie te organizacje podporządkowane były Naczelnemu Instytutowi Akcji Katolickiej (NIAK), ale prowadziły własną działalność, posiadały własne władze i strukturę organizacyjną.
Ponadto K.S.M.M. i K.S.M.Ż. razem z Katolickim Związkiem Mężów i Katolickim Związkiem Kobiet wchodziły w skład jednej organizacji - Akcji Katolickiej.