Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bąk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bąk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 9 lutego 2026

Karta pocztowa od żołnierza z frontu I wojny światowej do rodziny w Choczni

 


12 czerwca 1915 22-letni Władysław Bąk, żołnierz armii austro-węgierskiej walczący na froncie I wojny światowej, przysłał wiadomość zaadresowaną na jego ojca Wojciecha Bąka spod nr 265 w Choczni, którą napisał na odwrocie fotografii, przedstawiającej jego samego i dwóch kolegów podczas służby wartowniczej przy torach kolejowych.

Treść tej wiadomości była następująca:

Kochani Najdrożsi Rodzice !!!

Niech Będzie Pochwalony Jezus Chrystus

Marya Matka Jego, bo jest godna słowa tego.

Witam się z Wami Kochani Rodzice !!

Witam się z Wami, choć nie rękami, ale Boskiemi słowami.

Kochani Rodzice !!!

Zasyłam Wam jak najserdeczniejsze Pozdrowienia i dobrego Powodzenia.

Ja dzięki Bogu jestem zdrowy, czego i Wam Kochani Rodzice życzę z całego serca,

a Powodzenie moje wesołe.

Wiadomo Wam, jak to bywa na wojnie.

Czy to wyjść na spacyr, czy to w służbie, zawsze przyjemnie.

Jakbym rad był w swojej Ojczyźnie, w domu, ale cóż z tego kie muszę być Cesarskiem Dzieckiem.

I macie Kochani Rodzice te moje fotografie Na Pamiątkę. Że jakbym  nie powrócił do Ojczyzny, do domu, to jak spojrzycie na te fotografie, to będziecie Sobie myśleć, że ja w domu jest u Was.

Żegnam swoją Ojczyznę, żegnaj mi Ojczyzno moja !

Na łonie twojem spoczywa wszystko, com w życiu ukochał i co mi na ziemi drogiem tylko było !

Niech spocznie na Tobie opieka i błogosławieństwo Boże ! W Bożym Panie życie i śmierci mojej !

W Twojem ręku jest mój żywot. 

Bywajcie zdrowi Kochani Rodzice !!!

Pozdrawiam Was wszystkich w domu jak najserdeczniej.

Władysław Bąk

Tekst łączy w sobie kilka warstw: ludową religijność, świadomość śmiertelności - przygotowanie rodziców na najgorsze, kontrast miedzy poczuciem polskości, a służbą cesarzowi.
Język i styl jest prosty, ale czuły i poetycki w zakończeniu.

Ten cenny zabytek pamięci zachował się do dziś w archiwum domowym Andrzeja, wnuka Władysława Bąka.



czwartek, 1 lutego 2024

Znani potomkowie chocznian - starosta Adam Choczyński

 

2 października 1906 roku urodził się w Jaśle Adam Teofil Choczyński, syn tamtejszego urzędnika kolejowego Andrzeja Choczyńskiego i jego żony Anny z domu Wolny. Tenże Andrzej Choczyński, ojciec Adama, nazywał się wcześniej Andrzej Bąk  i pochodził z Choczni. Był synem Jana Bąka i Wiktorii z Rudzkich, a w 1893 roku zmienił urzędowo swoje nazwisko. Gdy urodził się mu syn Adam miał już 50 lat.

Adam Choczyński nie był specjalnie związany z miejscem swojego urodzenia, ponieważ jego ojciec co kilka lat był przenoszony na inną placówkę kolejową. Przed urodzeniem Adama pracował między innymi w Krakowie, Suchej, Wadowicach i Mszanie, a pod koniec życia osiadł w Krakowie.

W 1926 roku Adam Choczyński zdał maturę po ukończeniu ośmioklasowego Gimnazjum im. Króla Kazimierza Jagiellończyka w Kołomyi (dzisiejsza Ukraina) i w okresie od 14 lipca 1926 roku do 30 września 1927 roku odbywał służbę wojskową. Po jej zakończeniu podjął studia prawnicze w Krakowie, które od 1929 roku godził z pracą urzędniczą.

Będąc funkcjonariuszem starostwa grodzkiego w Krakowie – referentem prasowym, a następnie referentem bezpieczeństwa, zeznawał w 1931 roku jako świadek w procesie brzeskim działaczy Centrolewu (w tym Józefa Putka). W swoich zeznaniach wspierał oskarżenia prokuratury, że działacze Centrolewu zamierzali siłą obalić rząd i powołać własny. Na kongresie krakowskim tej organizacji miały być kolportowane nielegalne druki, skonfiskowane numery pisma „Naprzód” i ostre, konfrontacyjne ulotki. Zdaniem Choczyńskiego milicja PPS stanowiła realną siłę, która mogła przeciwstawić się oddziałom wojskowym i policyjnym, wywoływać zamieszki i przystąpić wprost do obalenia rządu.

Przeciwnicy polityczni sanacji zauważali z kolei z satysfakcją, że Choczyński pracujący jako referent prasowy starostwa, a jednocześnie student III roku prawa na UJ nie zdał w 1931 roku trzeciego egzaminu prawniczego z prawa prasowego. A to właśnie on miał być odpowiedzialny za konfiskaty pisma „Naprzód”, które w większości zostały uchylone przez Sąd Okręgowy.

W 1932 roku Kielecki Dziennik Wojewódzki informował, że Adam Choczyński, referendarz w VIII stopniu służbowym w Zarządzie Centralnym Ministerstwa Spraw Wewnętrznych po półrocznej pracy został przeniesiony służbowo do Starostwa Powiatowego Będzińskiego, gdzie odpowiadał za sprawy bezpieczeństwa publicznego. Po niecałym roku i pozytywnych opiniach przełożonych objął stanowisko urzędnicze w Krakowskim Urzędzie Wojewódzkim.

16 maja 1934 roku uzyskał na UJ tytuł magistra praw i już 9 lipca tego samego roku  został skierowany do Tarnowa, gdzie zastąpił dotychczasowego wicestarostę Sokołowskiego, awansowanego do Krakowa.

15 maja 1935 jako wicestarosta uczestniczył w nadzwyczajnym posiedzeniu Tymczasowego Wydziału Powiatowego w Tarnowie w związku ze śmiercią marszałka Józefa Piłsudskiego, a czerwcu 1935 roku nakazał konfiskatę odezwy PPS i Stronnictwa Ludowego nawołującej wieś do demonstracji w Tarnowie.

Konfiskowany przez niego wcześniej „Naprzód” tak opisywał w 1935 roku styl jego urzędowania:

Adam Choczyński codziennie o godz. 10 wywiesza się na starostwie chorągiew o barwach państwowych: to rozpoczynają się audjencje. (…) Z zasady załatwia on prośby odmownie. „Nie uwzględniam", to jego najczęstsza formuła. W piątek załatwił w ten sam sposób prośbę pewnego petenta. Usłyszawszy sakramentalną formułę „Nie uwzględniam", petent wyszedł. Wybiega za nim na korytarz p. Choczyński, woła go z powrotem, poczem oświadcza urzędnikowi: „Proszę z tym panem spisać protokół o silne trzaśnięcie drzwiami". Orzeczenie karne brzmi: 3 dni bezwzględnego aresztu. Za rzekomo silne trzaśnięcie drzwiami…Przed niedawnym czasem ukarało starostwo około 30 właścicieli realności grzywną po 30 zł. z zamianą na 5 dni aresztu, za niewywieszenie chorągwi o barwach państwowych w dniu 11 listopada. Ciekawe. Ustawy państwowe takiego święta nie znają, niema też przepisu, któryby do wywieszania chorągwi przymuszał…(Święto Niepodległości 11 listopada zostało ustanowione 23 kwietnia 1937 roku).

W tym samym 1935 roku Choczyński był członkiem Nadzwyczajnej Komisji Rozjemczej ustalającego warunki pracy i płacy dozorców domów miasta Tarnowa na rok 1935/36, której orzeczenie z 29 lipca 1935 roku opublikował Krakowski Dziennik Wojewódzki. W 1936 roku Adam Choczyński jako podporucznik rezerwy artylerii (od 1930 roku) przebywał na ćwiczeniach wojskowych. Tygodnik tarnowski „Nasza Sprawa” podawał w 1937 roku, że Choczyński uczestniczył w obradach tamtejszego Zjazdu Katolickiego, w którym wzięło udział 5.000 osób. Niechętna Choczyńskiemu prasa lewicowa, zarzucająca mu opilstwo, nadużycia i autorytaryzm ("Tydzień Robotnika"), donosiła również, że dostał on nagłe wezwanie do prokuratury, został w tajemnicy przesłuchany, a następnie wysłany na urlop.

24 czerwca 1937 roku Adam Choczyński uzyskał nominację na prowizorycznego wicestarostą powiatowym w Białej (obecnie część Bielska-Białej), stanowisko to objął 9 lipca tego samego roku i pozostawał na nim do 4 kwietnia 1938 roku. Wtedy to przeniesiono go do Wielunia, gdzie sprawował urząd kierownika starostwa powiatowego.

W 1939 roku jako starosta wieluński został wybrany do Powiatowej Rady Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego oraz wygłosił referat na konferencji Polskiego Związku Zachodniego, dotyczący nasileniu się bezrobocia i problemu emigracji sezonowej do pracy.

Po wybuchu II wojny światowej Choczyński nakazał rozstrzelanie 16 dywersantów niemieckich oskarżonych o prowadzenie działalności sabotażowej. Z tego powodu przez cały okres niemieckiej okupacji był poszukiwany przez Niemców i ukrywał się u swojego teścia w Kłaju.

Po wojnie wraz z  żoną Genowefą z domu Klimek prowadził pensjonat w Rabce. Zmarł po krótkiej chorobie 11 listopada 1956 roku i dwa dni później spoczął na cmentarzu parafialnym w Rabce. Z nekrologu wynika, że w ostatniej drodze oprócz żony towarzyszyła mu także córka z rodziną i przyjaciele.



czwartek, 20 stycznia 2022

Genealogia choczeńskich Bąków z 1973 roku

 

Uzupełnienie do historii choczeńskiego rodu Bąków (link), dotyczące genealogii tych jego przedstawicieli, którzy wykazani są w spisie wyborców z 1973 roku, jako mieszkańcy 17 domów w Choczni.

Wszyscy Bąkowie głosujący w Choczni w 1973 roku byli potomkami Pawła, czyli pierwszego Bąka odnotowanego w Choczni i jego żony Agnieszki z Czapików (Capów). Wszyscy wywodzili się również od jego syna Wojciecha Bąka (1728-1778) i jego żony Małgorzaty z domu Chrząszcz.

Nazwisko Bąk przenoszone było na następne pokolenia za sprawą czterech synów Wojciecha i Małgorzaty, ale w dwóch liniach po pewnym czasie zanikło. W 1973 roku mieszkali w Choczni już tylko potomkowie dwóch synów Wojciecha i Małgorzaty Bąków: stolarza Walentego Bąka (1756-1827), męża Zofii z Widlarzów oraz jego młodszego brata Urbana Bąka (1767-1834) żonatego z Zuzanną z domu Pindel.

Choć potomkowie Walentego Bąka zamieszkiwali w 1973 roku w jedenastu domach w Choczni, a potomkowie Urbana Bąka w sześciu, to na podstawie list wyborczych nie sposób określić, którzy z nich byli liczniejsi.

Linię „starszą” (po Walentym) w 1973 roku reprezentowali:

- Michał Bąk (ur. 1907) spod nr 418, potomek Jana Bąka (syna Walentego), jego syna Franciszka Bąka i jego wnuka Antoniego Bąka.

 - Kazimierz Bąk (ur. 1942) spod numeru 59a, syn Michała, czyli pra-pra-prawnuk Walentego,

- Jan Bąk (ur. 1919) spod nr 120 i jego syn Władysław Bąk (ur. 1953), którzy wywodzili się od Franciszka Bąka, przyrodniego (i starszego o 24 lata) brata wymienionego wyżej Michała,

- Balbina Bąk (ur. 1905) spod nr 119, macocha wymienionego powyżej Jana (ur. 1919)

- Władysław Bąk (ur. 1893) spod nr 546 i jego syn Bolesław (ur. 1940), potomkowie Jana Bąka (syna Walentego), jego syna Franciszka i jego wnuka Wojciecha,

- Zdzisław Bąk (ur. 1932) spod nr 512, syn Władysława (ur. 1893) i brat Bolesława,

- Stanisław Bąk (ur. 1922) spod nr 717, syn Władysława (ur. 1893) i brat Bolesława oraz Zdzisława,

- Stanisław Bąk (ur. 1913) spod nr 373 (Zawale) i jego syn Wiktor (ur. 1940), potomkowie Jana Bąka (syna Walentego), jego syna Tomasza Bąka, jego wnuka Jana Bąka i jego prawnuka Wojciecha Bąka,

- Edward Bąk (ur. 1944) spod nr 382, syn wymienionego wyżej Stanisława (ur. 1913) i brat Wiktora,

- Anastazja Bąk (ur. 1910) spod nr 614, wywodząca się od Jana Bąka (syna Walentego), jego syna Antoniego Bąka i jego wnuka Aleksego Bąka,

- Józef Bąk (ur. 1905) spod nr 61, potomek Franciszka Bąka (syna Walentego), jego syna Józefa Bąka i jego wnuka Józefa Bąka (co oznacza, że był trzecim z kolei Józefem w rodzinie). To najbardziej oddalona od pozostałych osoba w tej linii- Józef był trzecim kuzynem w stosunku do na przykład Anastazji (ur. 1910), Władysława (ur. 1893), czy Michała (ur. 1907). Trzecimi kuzynami byli także reprezentujący następne pokolenie Stanisław Bąk (ur. 1913) oraz Kazimierz Bąk (syn Michała). Ten sam stopień pokrewieństwa (III kuzynostwo) występował między Stanisławem (ur. 1913) i synami Władysława (ur. 1893).

Natomiast linia „młodsza” po Urbanie Bąku w 1973 roku była reprezentowana przez:

- Władysława Bąka (ur. 1922) spod nr 352 (Zawale), który wywodził się od Wojciecha Bąka (syna Urbana), jego syna Wincentego Bąka, jego wnuka Józefa Bąka i prawnuka Jana Bąka,

- Edwarda Bąka (ur. 1945) spod nr 353, siostrzeńca wymienionego wyżej Władysława,

- Juliana Bąka (ur. 1913) spod nr 447 i jego syna Marka (ur. 1948), którzy wywodzili się od Wojciecha Bąka (syna Urbana), jego syna Wincentego Bąka i jego wnuka Alojzego Bąka,

- Mariana Bąka (ur. 1945) i jego brata Leona (ur. 1952) spod nr 466, którzy pochodzili od Wojciecha Bąka (syna Urbana), jego syna Wincentego Bąka, jego wnuka Jana Bąka i prawnuka Leona Bąka (stolarza i powojennego wójta Choczni),

- Stanisława Bąka (ur. 1946) spod nr 474, brata wymienionych powyżej Mariana i Leona,

- Michała Bąka (ur. 1905), jego syna Romana Bąka (ur. 1953) i jego brata Szczepana Bąka (ur. 1908) spod nr 541, wywodzących się od Wojciecha Bąka (syna Urbana), jego syna Wincentego i jego wnuka Antoniego Bąka.

Potomkowie Urbana Bąka byli bliżej ze sobą spokrewnieni, niż omówieni wcześniej  potomkowie Walentego Bąka. Julian i Michał byli kuzynami, a Władysław Bąk (ur. 1922), Marek Bąk, synowie Michała (ur. 1905) i synowie wójta Leona kuzynami drugiego stopnia.

----

Uznając za główną tę linię rodową, która przechodzi z ojca na jego najstarszego syna, a później na najstarszego syna tego syna, itd., to w przypadku choczeńskich Bąków okazuje się, że w 1973 roku przedstawicielami ich głównej linii byli Władysław Bąk (ur. 1893) i jego syn Stanisław (ur. 1922).

Z kolei biorąc pod uwagę reguły dziedziczenia, najwięcej genów Pawła Bąka miał szansę odziedziczyć Julian Bąk, syn Alojzego Bąka, ale i Marii z domu Bąk, prawnuczki Walentego. Julian i jego syn Marek po ojcu byli więc potomkami Urbana Bąka, a po matce jego brata Walentego, czyli zbierali geny z obydwu głównych linii choczeńskich Bąków.

W 1973 roku, czyli po 250 latach obecności Bąków w Choczni, potomkowie ich pierwszych przedstawicieli nadal noszących nazwisko rodowe byli w niektórych przypadkach już bardzo odległymi krewnymi. Co zabawne, największy dystans dzielił dwóch niewiele różniących się wiekiem Edwardów Bąków, mieszkańców Zawala, którzy są kuzynami VI stopnia. Dla Edwarda (ur. 1945) kuzyni VI stopnia to także Wiktor (ur. 1940) i Władysław (ur. 1953).

 


 Na wykresie ujęto przodków jedynie tych choczeńskich Bąków, którzy znaleźli się w zestawieniu wyborców z Choczni w 1973 roku. Zainteresowanym mogę udostępnić bardziej szczegółowe informacje.


poniedziałek, 10 stycznia 2022

Wspomnienie o Henryku Bąku

 Miesięcznik "Chrześcijanin" - organ prasowy Kościoła Zielonoświątkowego w Polsce - w numerze 9/10 z 2004 roku zamieścił wspomnienie Henryka Kowalińskiego, pastora zboru "Betezda" w Szczecinie, o pochodzącym z Choczni Henryku Józefie Bąku:

Brat Henryk Józef Bąk urodził się 2 lutego 1934 r. w Choczni (powiat Wadowice), jako drugi z czterech braci. Jego rodzice, Stanisław i Stanisława Bąkowie1, byli ludźmi wierzącymi i należeli do zboru „Betania" w Szczecinie. W wieku 24 lat, 10 sierpnia 1958 r. Henryk został ochrzczony przez śp. prezb. Teodora Maksymowicza i stał się członkiem zboru szczecińskiego. Mój bliższy kontakt z Bratem Henrykiem nawiązał się, kiedy to po moim pierwszym kazaniu w zborze „Betania" Brat Henryk podszedł do mnie po zakończeniu nabożeństwa, z radością na twarzy podziękował mi za zwiastowane Słowo i życzył Bożego błogosławieństwa. Było to dla mnie szczególną zachętą do usługiwania Słowem. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że Brat Henryk w taki sposób dodawał otuchy każdemu, kto był angażowany w służbę dla Boga. Kiedy w grudniu 1998 r. w prawobrzeżnym Szczecinie powstawał zbór „Betezda", Brat Henryk wraz z żoną był jednym z pionierów, którzy odważnie podjęli wyzwanie zwiastowania Dobrej Nowiny w nowej społeczności. Dziś wspominam go jako człowieka miłującego Boga i Jego Słowo, człowieka pieśni i uwielbienia. Każde nasze wspólne spotkanie, każda zborowa społeczność stołu była błogosławiona przez jego usługę pieśnią. Kochał swojego Pana i kochał śpiewać na Jego chwałę. Śpiewał w chórze, był również kantorem na uroczystościach pogrzebowych. Wspominam Brata Henryka jako człowieka modlitwy, który w zborze, w domu i w pracy gorliwie modlił się, dziękując Bogu za łaskę okazaną mu w Panu Jezusie Chrystusie. Modlił się o swoją rodzinę, o pracodawców i o naszą wspólnotę wyznaniową. Jak refren w jego modlitwach przewijały się zdania: „Przyjdź, Królestwo Twoje", „Przyjdź, Panie Jezu". Pan Jezus przyszedł i zabrał go do siebie 20 marca 2004 r., w jedenastym dniu jego pobytu w szpitalu. Brat Henryk pozostawił żonę Krystynę, dwoje dzieci: Elżbietę i Andrzeja, wnuczęta: Sandrę i Adama, oraz najstarszego brata Czesława. Wspominam Brata Henryka także jako człowieka pełnego pokory i cichości. Obdarzał szacunkiem wszystkich, zarówno starszych, jak i młodszych. Z jego ust nie słyszałem słów narzekania, a raczej słowa dziękczynienia i zachęty. Służył do końca - Bogu i nam. Niezapomniana pozostanie jego służba zbierania kolekty w naszym zborze. Był prawym człowiekiem. Kiedy ostatni raz, zanim utracił przytomność, mogliśmy rozmawiać ze sobą w szpitalu, Brat Henryk z wielką serdecznością mówił o całej naszej społeczności. Z radością śpiewał Bogu na chwałę i modlił się, ciesząc się, że jest dzieckiem Bożym. Pogrzeb brata Henryka Bąka odbył się 24 marca. Po nabożeństwie żałobnym w kaplicy szpitala w Zdunowie, odbył się pogrzeb na cmentarzu w Dąbiu. Zgromadził on około 150 osób. Oprócz najbliższej rodziny byli koledzy z pracy, przyjaciele oraz członkowie zboru w Policach oraz obu zborów szczecińskich. Pogrzeb prowadzili pastorzy Stefan Archutowski i Henryk Kowaliński. Modlitwą nad grobem usłużył pastor Stefan Lewandowski, a śpiewem kierowali bracia Henryk Nowosad i Romuald Zabłocki. Dziś, pogrążeni w smutku rozstania, z pewnością w naszych sercach wierzymy, że jego duch jest u Boga, którego miłował całym sercem. I mamy pewność, że ten sam Jezus, który przyszedł i zabrał Brata Henryka do siebie, przyjdzie, aby zabrać i nas. Drogi przyjacielu, czy jesteś gotowy na spotkanie z Jezusem?

1 Rodzicami Henryka Józefa Bąka byli Stanisław Bąk (1909-1984) i Stanisława Bąk z domu Góralczyk, urodzona w 1912 roku w Choczni.

poniedziałek, 30 maja 2016

Choczeńskie rody- Bąkowie

Najstarszy pewny zapis dotyczący obecności nazwiska Bąk w Choczni pochodzi z 1723 roku. W tym właśnie roku, a dokładnie 28 lipca, niejaki Paweł Bączkowic poślubił Agnieszkę Czapionkę. W latach 1726-1733 ta para małżeńska ochrzciła w Choczni pięcioro swoich dzieci.  
Nazwisko Bąk mogło występować w metrykalnych księgach choczeńskich już nieco wcześniej, ale pojedyncze przypadki zapisów na ten temat (na przykład z 1695 roku) są niejednoznaczne, mało czytelne i można je różnie interpretować.
Pewne światło na pochodzenie choczeńskich Bąków może rzucać wpis metrykalny z 1728 roku, w którym zanotowano, że Regina Bączonka ze Skawicy ochrzciła w Choczni swoje bliźnięta: Andrzeja i Agatę.
Nazwa rodowa Bąk pojawia się następnie w Choczni w zestawieniu sporządzonym przez Władysława Kosińskiego (LINK) pomiędzy 1752 a 1762 rokiem. W tym czasie (aż do 1784 roku) dzieci miał wyłącznie Wojciech Bąk, syn Pawła i Agnieszki (6 synów i 7 córek). Ówcześni Bąkowie nie zaliczali się do warstwy choczeńskich rolników/kmieci, posiadających własną rolę, ponieważ brak nazwy takowej w Metryce Józefińskiej z lat 1785-1789 (LINK).
W roku 1844 nazwisko Bąk należało już do bardziej popularnych w Choczni. 22 dorosłe osoby z nazwiskiem Bąk należały wtedy do Towarzystw Wstrzemięźliwości i Trzeźwości (LINK). To prawie wyłącznie dalsi potomkowie Wojciecha- syna Pawła, za wyjątkiem zstępnych Wawrzyńca Bąka, którego genealogia nie jest mi znana.
Rozpoczęty w 1844 roku spis własności gruntowej w Choczni wykazał dziewięciu właścicieli noszących nazwisko Bąk. Ich łączny areał wynosił ponad 61 mórg, co stanowiło 15-stą chłopską własność rodową.
Przeciętne gospodarstwo ówczesnych Bąków nie osiągało jednak średnich wartości wyliczonych dla całej wsi, zarówno pod względem powierzchni, jak i przynoszonego dochodu rocznego.
Według "Grundparzellen- Protocoll" nawiększym posiadaczem spośród Bąków był wtedy Antoni Bąk spod numeru 278, którego 10 mórg znajdowało się w Niwie Zakościelnej, na północ od Choczenki. Oprócz niego jedynie własność Wincentego Bąka (9 mórg) spod numeru 41a (Niwa Zakościelna, na południe od Choczenki) przekraczała średnią choczeńską (8,25). Pola pozostałych Bąków znajdowały się w: Niwie Dolnej od Wadowic (Franciszek, Tomasz), Niwie od Wadowic (dwóch kolejnych Franciszków), Niwie Za Sołtysią (Jan), Niwie Zakościelnej północnej (inny Tomasz i Wojciech).
W 1852 roku Wojciech Bąk (ur. 1791, syn Urbana) potwierdzał w imieniu wsi prawidłowość sporządzenia katastru gruntowego dla Choczni.
W 1853 roku urodził się w Choczni Andrzej Bąk (syn Jana i Wiktorii), późniejszy urzędnik kolejowy w Wadowicach, Jaśle i w Krakowie, który w 1892 roku zmienił urzędowo nazwisko na Choczyński.
W spisie właścicieli lub współwłaścicieli budynków mieszkalnych w Choczni, ukończonym w 1859 roku, zanotowano, że Bąkowie w Choczni posiadali osiem domów, a w dwóch dalszych połowę udziałów.
Najbardziej znanym Bąkiem w Choczni przed I wojną światową był Alojzy Bąk syn Wincentego, urodzony w 1872 roku, który brał czynny udział w zajęciach choczeńskiej Sokolej Drużyny Polowej, a następnie po 1914 roku walczył na froncie w 31 pułku piechoty armii c.k. i w walkach tych został ranny (1917). W czasie I wojny światowej ranni zostali ponadto: Józef Bąk (ur. 1883, żołnierz 36 pp), Józef Bąk (ur. 1894, żołnierz 16 pp), Karol Bąk (ur. 1894, żołnierz 16 pp) i Władysław Bąk (ur. 1893, żołnierz 56 pp), a Mikołaj Bąk (ur. 1885, żołnierz 17 pp) dostał się do niewoli rosyjskiej (1916), z której już nie powrócił.
W okresie międzywojennym aktywność publiczną rozpoczął stolarz Leon Bąk (ur. 1898, syn Jana- LINK), członek zarządu Kasy Stefczyka w Choczni (1937-1939) i radny gromadzki (1939).
Natomiast Piotr Bąk (ur. 1915, syn Jana) był urzędnikiem w Białej Podlaskiej, który po wybuchu wojny w 1939 roku dostał się do niemieckiej niewoli i został umieszczony w oflagu.
W obozie jenieckim (stalag Schildberg) znalazł się także Wojciech Bąk z Choczni (ur. 1914).
Po drugiej wojnie światowej choczeńscy Bąkowie odgrywali znaczącą rolę w życiu społeczno-politycznym wsi. Wspomniany wyżej Leon Bąk został od 1946 roku wicewójtem Gminy Chocznia, a po aresztowaniu i odwołaniu wójta Babińskiego pełnił jego obowiązki. W 1950 roku był sekretarzem prezydium zarządu Gminnej Rady Narodowej, działał w Komisji Przeciwpożarowej (jako przewodniczący) i Elektryfikacji (wiceprzewodniczący). W październiku 1950 roku wraz z innymi zwolennikami Józefa Putka musiał ustąpić z wszystkich zajmowanych w gminie stanowisk.
W powstałej w Choczni Spółdzielni Produkcyjnej im. Rokossowskiego czołowe role odgrywali małżonkowie: Stanisław (ur. 1913) i Zofia (ur. 1914) Bąk, jako członkowie – założyciele i przewodniczący. Zofia była ponadto radną gminną i działaczką Koła Gospodyń Wiejskich.
Z kolei Edward Bąk (ur. 1918, syn Jana) działał pod pseudonimem „Strzemię” w Narodowej Organizacji Wojskowej, a po schwytaniu przez Urząd Bezpieczeństwa został skazany na karę śmierci i rozstrzelany (1946).
W 1964 roku w Kanadzie został wyświęcony na księdza Stanisław Bąk, urodzony w 1937 roku w Choczni, jako syn Władysława i Marii z domu Wcisło. Jego ojciec zajmował się na emigracji ogrodnictwem pod Toronto, w czym pomagała mu żona, przedwojenna przewodnicząca Katolickiego Koła Młodzieży Żeńskiej w Choczni. A ksiądz Stanisław należał do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów i sprawował między innymi funkcję proboszcza w parafii w Mississauga (od 1979 roku).
Według nieaktualizowanych od kilku lat danych grobonetu na nagrobkach choczeńskiego cmentarza parafialnego upamiętnionych zostało 41 osób o nazwisku Bąk.

W tym samym cyklu: