poniedziałek, 11 grudnia 2023

Rok 1591 - Krzysztof Komorowski ceduje na syna dożywocie na Choczni

 

W 1591 roku Chocznia była wsią królewską należącą do starostwa niegrodowego barwałdzkiego, które od kilku lat dzierżawił Krzysztof Komorowski, jako kolejny przedstawiciel rodu Komorowskich herbu Korczak.

Krzysztof Komorowski, w młodości kształcący się w Padwie i Lipsku, od 1588 roku nosił tytuł kasztelana sądeckiego, a wcześniej także kasztelana oświęcimskiego. Tytułował się między innymi panem na: Żywcu, Rychwałdzie, Krzeszowie, Łodygowicach, Ślemieniu, Stroniu, Śleszowicach, Gołuchowcu, Ochodzy i Zakrzowie. Ze swojego pierwszego małżeństwa z Jadwigą z Lutomirskich oprócz czterech córek miał syna Jana Komorowskiego, któremu w 1585 roku darował połowę sumy dochodów na Jaroszowicach.

W Archiwum Głównym Akt Dawnych (AGAD) w Warszawie zachował się ponadto dokument z 1591 roku informujący o kolejnych staraniach Krzysztofa Komorowskiego w celu zapewnienia dochodów swojemu synowi Janowi.

Nagłówek dokumentu z 1591 roku

Dokładnie 1 maja 1591 roku król Zygmunt III Waza wystawił w Krakowie akt, w którym stwierdza, że Krzysztof Komorowski, kasztelan sądecki, cedował swemu synowi Janowi dożywocie na wsiach królewskich Jaroszowice, Chocznia (zapisanej jako Choczina) i Stronie, na wójtostwach w mieście królewskim Wadowice i we wsi Leśnica oraz połowę kwoty zapisanej w dokumentach. Król nadał Janowi Komorowskiemu dożywocie na tych dobrach, z racji którego Krzysztof Komorowski, w imieniu swego syna, upuścił z kwoty zapisanej na tych dobrach (z wyjątkiem zapisu na wspomnianych wójtostwach, ponieważ to należało do praw króla). Ponadto król polecił wpisać ten dokument do akt kancelarii, co stało się 30 czerwca 1591 roku. Pod dokumentem figuruje podpis Jana Tarnowskiego, prepozyta krakowskiego, włocławskiego, łęczyckiego i podkanclerzego koronnego.

Zabezpieczony w ten sposób Jan Komorowski zmarł młodo i nie przeżył swojego ojca Krzysztofa.  W historii Polski i regionu niczym specjalnym się nie zapisał.

Natomiast jego ojciec Krzysztof już w 1592 roku pożyczył od Andrzeja Lipskiego 4.600 złotych i zapisał ten dług na wszystkich swych dobrach dziedzicznych i zastawnych, ruchomych i nieruchomych, a więc także i Choczni. Ponieważ Komorowski nie zwrócił długu w wyznaczonym terminie, to Andrzej Lipski żądał wydania mu dóbr, na których dług był zapisany. Cała sprawa ciągła się przez wiele lat, a Lipski starał się uzyskać korzystną dla siebie decyzję na drodze sądowej. Dopiero w 1615 roku sąd przyznał mu rację i nakazał Mikołajowi Komorowskiemu, innemu synowi wymienionego wyżej Krzysztofa, a zarazem jego sukcesorowi, oddanie zastawionych wsi: Chocznia, Jaroszowice i Stronie. Jednak tego wyroku nie udało się wyegzekwować i Chocznia pozostała nadal w dzierżawie Komorowskich.

Przyczynami oddawania w dzierżawę dóbr królewskich, była chęć nagrodzenia przez władców dochodami z tych dóbr osób dla nich zasłużonych („jako chleb dobrze zasłużonych”) lub tych, o poparcie których zabiegali. Część dzierżaw królewszczyzn wynikała także z zaciągania przez królów długów u osób prywatnych, które miały być spłacane z dochodów osiąganych z wydzierżawionych im ziem. Dzierżawcy mogli cedować część swych dochodów z dzierżaw na inne osoby (jak widać z podanego wyżej dokumentu z 1591 roku), zastawiać lub podnajmować dzierżawione dobra.

Ponieważ dzierżawione przez Komorowskich starostwo barwałdzkie było niegrodowe (z łac. tenuta), to jako dzierżawcy (tenutariusze) mogli czerpać z niego dochody (w tym z pracy i podatków chocznian), nie posiadając jednak uprawnień policyjnych i egzekucyjnych na tym terenie.

czwartek, 7 grudnia 2023

Choczeńskie rody - Szczepaniakowie

 

Nazwiska utworzone od imienia Szczepan występowały w Choczni już w XVI wieku. W spisie płatników podatku rogowego z 1537 roku występuje na przykład majętny Szczepan, który posiadał aż 12 krów, a w wadowickich księgach metrykalnych z początku XVII wieku odnotowano nazwiska chocznian: Szczepkowicz (1602) i Szczepek (1603). Te nazwiska pojawiają się również w pierwszej choczeńskiej Księdze Sądowej oraz w prowadzonych od połowy XVII wieku choczeńskich księgach metrykalnych - w różnych formach (Szczepkowicz, Szczepek, Szczepan, Szczepkowski i Szczepański), ale w odniesieniu do tych samych osób, by zaniknąć w II dekadzie XVIII wieku. Ostatni wpis w księdze małżeństw z nazwiskiem Szczepkowicz datowany jest na 1699 rok, a do ostatniego chrztu dziecka Szczepków doszło w 1717 roku.

Prawie wiek później, a dokładnie 24 listopada 1810 roku 24-letni Józef Szczepaniak poślubił 20-letnią Helenę Kowalczyk z Choczni i zapoczątkował kolejny okres obecności w tej wsi osób z nazwiskiem wywodzącym się od Szczepana. Jak zapisano w metryce małżeństwa, Józef pochodził z „Borussia parte”, czyli części Królestwa Prus. Zważywszy na współczesny rozkład występowania nazwiska Szczepaniak w Polsce, mógł przybyć on z Wielkopolski, gdzie Szczepaniaków jest obecnie najwięcej (w powiatach: ostrowskim, konińskim i średzkim). Wykluczyć nie można także Górnego Śląska, skąd do Choczni miałby najbliżej, ale tam z kolei nazwisko Szczepaniak nie jest i nie było zbyt popularne.

Józef i Helena Szczepaniakowie zamieszkali pod nr 172 niedaleko kościoła - na obecnym Osiedlu dr Józefa Putka i utrzymywali się z pracy na polach plebańskich. Pierwsze z ich pięciorga dzieci było dziewczynkami: Marianna (ochrzczona w 1811 roku), bliźniaczki Katarzyna i Marianna w 1813 roku oraz kolejne bliźniaczki Agnieszka i Marianna w 1816 roku. Dopiero jako siódme dziecko z kolei, a drugi syn, przyszedł w 1819 roku na świat Błażej Szczepaniak, najbardziej zasłużony dla Choczni przedstawiciel tego rodu. Był wieloletnim kościelnym, zastępował też czasem organistę i przez co najmniej pięć lat (1834-38) uczył choczeńskie dzieci w przyparafialnej szkółce. W 1867 roku został wybrany choczeńskim radnym. Oczywiście jak zdecydowana większość chocznian zajmował się także rolnictwem. W spisie własności z lat 1846-52 Błażej i jego ojciec Józef widnieją nadal pod nr domu 172, jako posiadacze w sumie czterech mórg gruntu, z których prawie trzy przypisane były do Błażeja, od 1838 roku męża Marianny z Zarawnych. Błażej Szczepaniak ujęty jest też w spisie członków Towarzystwa Trzeźwości w 1844 roku, w zestawieniach rozchodów zboża ze spichrza plebańskiego, jako darczyńca na zakup i przeróbkę dzwonów kościelnych (w 1875 roku) oraz w dokumencie dla potomnych, umieszczonym w kościelnej wieży po wybudowaniu obecnego kościoła parafialnego. Począwszy od 1892 roku aż do śmierci (6 czerwca 1897 roku) Błażej Szczepaniak otrzymywał od choczeńskiej gminy zapomogę, początkowo w wysokości 2 złotych reńskich, a następnie 5 zł. 

Szczepaniakowie w II połowie XIX wieku mieli w Choczni wiele dzieci, ale na ogół umierały one przedwcześnie. Jako przykład można podać tu małżeństwo Piotra Szczepaniaka i Katarzyny z Iglarskich, które doczekało się siedmiorga dzieci (w latach 1873-91), ale tylko jedno z nich przeżyło więcej niż rok (zmarło w wieku 9 lat). Ów Piotr, podobnie jak jego ojciec Błażej Szczepaniak, był choczeńskim kościelnym, a ponadto w latach 80. i 90. XIX wieku kierował wartami nocnymi w Choczni. Cieszył się zaufaniem księdza proboszcza Józefa Komorka, który powierzył mu legat w wysokości 167 florenów. Od lat 70. XIX wieku Piotr spłacał go po 3% rocznie.

Liczni Szczepaniakowie wyprowadzali się też z Choczni w poszukiwaniu pracy i lepszych perspektyw do życia:

- Franciszka Paw z domu Szczepaniak (siostrzenica kościelnego Błażeja) została żoną krakowskiego dorożkarza, 

- Ludwik Szczepaniak był służącym w Krakowie, 

- Ignacy Szczepaniak przeniósł się do Inwałdu, 

- Walenty Szczepaniak (wnuk kościelnego Błażeja po jego córce Ludwice) terminował u szewca Ignacego Zembatego w Wadowicach i w 1891 roku został wyzwolony na czeladnika, a w 1908 roku był mieszkańcem czeskiego Hruszowa.

W czasie I wojny światowej Józef Szczepaniak (ur. w 1889 roku) żołnierz 56. Pułku Piechoty zmarł w szpitalu w Innsbrucku po postrzale w głowę. W tym czasie niechlubnie zapisał się  w annałach wspomniany już Walenty Szczepaniak, który służył w 16. Pułku Piechoty w Krakowie i w 1914 roku został oskarżony o kradzież ponad    126 koron z rzeczy żołnierza zmarłego w szpitalu fortecznym nr 10. W 1915 roku skazano go na 8 miesięcy więzienia, w tym 2 ciężkiego obozu. Przy okazji procesu okazało się, że był on wcześniej 4-krotnie karany w latach 1902, 1905, 1906 i 1909 za różne przestępstwa, w tym kradzieże. Tenże Walenty w 1925 roku figurował wykazie adresowym, jako szewc w Choczni. 

Ostatni Szczepaniak z tej rodziny został ochrzczony w Choczni w 1918 roku, a w metrykach ślubu ostatni Szczepaniak jako pan młody został odnotowany cztery lata wcześniej. Po II wojnie światowej to nazwisko w Choczni już nie występowało, nie ma go także na współczesnych nagrobkach cmentarza parafialnego.

 

poniedziałek, 4 grudnia 2023

Choczeńska kronika sądowa - część VIII

 "Dziennik Cieszyński" z 9 listopada 1921 roku informował między innymi o wykazie kar nałożonych przez Urząd Walki z Lichwą w Bielsku:

  • Wójcik Marya z Choczni za lichwę mlekiem otrzymała karę 3 dni aresztu i 3.000 marek grzywny,
  • Brusik Elżbieta z Choczni (później po mężu Wider - uwaga moja) za lichwę mlekiem otrzymała karę 2 dni aresztu i 2.000 marek grzywny,
  • Paluś Rozalia (właściwie Baluś Rozalia, później po mężu Odribec - uwaga moja) za lichwę mlekiem otrzymała karę 3 dni aresztu i 3.000 marek grzywny,
  • Guzdek Anna z Choczni za lichwę mlekiem otrzymała karę 12 godzin aresztu i 3.000 marek grzywny,
  • Woźny Stanisław z Choczni za lichwę masłem na 5.000 marek grzywny.

Urząd Walki z Lichwą i Spekulacją utworzono przy Ministerstwie Aprowizacji na wniosek Rady Ministrów RP dekretem z 11 stycznia 1919 roku. Miał za zadanie walkę ze wszelkimi przejawami lichwy oraz spekulacją artykułami pierwszej potrzeby. Przysługiwało mu prawo konfiskaty mienia i nakładania kar do 3 miesięcy aresztu oraz grzywien do 50.000 marek. 

----

"Kurier Wieczorny" z 29 września 1936 roku zamieścił notatkę pod tytułem "3 lata więzienia za pobicie woźnego" o następującej treści:

"Do właściciela nocnego lokalu "Eden" w Białej zawitał 23 czerwca bieżącego roku woźny urzędu skarbowego Mikołajczyk z Białej, celem wręczenia mu edyktu licytacyjnego. Ponieważ właściciel 27-letni Władysław Guzdek nie chciał przyjąć niemiłego dokumentu, woźny pozostawił mu pismo na stole i w księdze pokwitowań zanotował, że pismo zostało przymusowo doręczone. Za wychodzącym woźnym wybiegł Guzdek, schwycił w najbliższej bramie domu Mikołajczyka za gardło i groził mu pobiciem. Przy powstałej szarpaninie krewki restaurator podarł woźnemu ubranie. Za znieważenie urzędnika w służbie odpowiadał obecnie Guzdek przed sesją wyjazdową wadowickiego Sądu Okręgowego w Białej, który po przesłuchaniu poszkodowanego i świadków skazał właściciela nocnego lokalu na 7 miesięcy więzienia z warunkowym zawieszeniem kary na 3 lata oraz na zapłacenie kosztów sądowych."

Skazany Władysław Guzdek urodził się w 1907 roku w Czańcu, był więc nieco starszy, niż podano w artykule. Przynależał do Choczni jako syn chocznianina Karola Guzdka. Rok później będąc wdowcem poślubił w Choczni Elżbietę ze Ścigalskich, a ich wesele należało do najgłośniejszych wydarzeń towarzysko-rodzinnych w międzywojennej Choczni. Wyrzucony przez Niemców z Białej zamieszkał w 1939 roku w Choczni, skąd wysiedlono go do Krakowa. Po wojnie powrócił do Bielska.

----

Wychodzący w okupowanym przez Niemców Krakowie "Dziennik Poranny" w numerze z 22 maja 1940 roku podał,  że:

"Za oszustwo skazany został przed sądem grodzkim w Wadowicach Stanisław Guzdek z Choczni na 3 miesiące więzienia. Oskarżony wniósł apelację i sąd karny na rozprawie apelacyjnej zniósł wyrok pierwszej instancji, wydając wyrok uniewinniający."

Ponieważ nie podano wieku wymienionego w powyższej notatce Stanisława Guzdka, to nie wiadomo, czy chodziło o Stanisława Guzdka, urodzonego w 1889 roku, męża Marianny z Widrów, czy też o Stanisława Guzdka, który przyszedł na świat w 1908 roku i był mężem Salomei z domu Burzej.