czwartek, 21 marca 2024

Choczeńskie rody - Tuszyńscy

 

Już w 1665 roku choczeński organista Wojciech Tuszyński ożenił się z miejscową dziewczyną Reginą Kumorkówną, z którą do 1684 roku miał w Choczni co najmniej pięcioro dzieci. Jego nazwisko mogło pochodzić od miejscowości Tuszyn w centralnej Polsce, obecnie w powiecie łódzkim. W 1686 roku organista Tuszyński zeznawał jako świadek w procesie, który pleban ks. Sasin wytoczył przeciwko szlachcicowi Idzikowskiemu ze starostwa barwałdzkiego:

Widziałem kiedy Pan Idzikowski pijany będąc przyjechał z wieczora w piątek po Święcie Trójcy Św. na cmentarz kościoła choczeńskiego, na którym zastał świnie dwoie y poszczwał ie psami, potem iadąc przez podwórze zobaczył mnie i mówił mi czemuście kościoła nie otworzyli - powiedziałem, że kluczy nie mam. Wyiechawszy potem z podwórza iechał przez łąkę X. Plebanowi strzelił dwa razy, ale tego już świadek nie widział, gdyż stał w pszczelniku (przy ulach z pszczołami). Z tego powodu nie słyszał też wzajemnego lżenia – więcej na ten temat jego zdaniem mogli powiedzieć ci, co sadzili w polu kapustę. Nie słyszał także o buntowaniu chłopów przeciw plebanowi.

Prawdopodobnie synem organisty Tuszyńskiego był krawiec Piotr Tuszyński, pojawiający się w zapisach metrykalnych chrztów od 1716 roku. W 1723 roku przyszedł na świat Jędrzej Tuszyński, syn Piotra i Doroty, który w 1750 roku poślubił Agnieszkę Kręcioch, a w subrepartycji z 1775 roku był podawany jako niezbyt zamożny kmieć, posiadacz tylko jednej krowy. Jego czynsz pańszczyźniany wynosił 3 złote i 23 krajcary rocznie. W kilkanaście lat późniejszej Metryce Józefińskiej z lat 1785-89 wymieniono tylko Wacława Tuszyńskiego, który należał do poddanych sołtysich i zamieszkiwał w obrębie ziem Sołtystwa Duninów. Ów Wacław nie był potomkiem Piotra, lecz Stanisława Tuszyńskiego, którego metryki chrztu nie ma w zasobach choczeńskich ksiąg metrykalnych, tak samo zresztą, jak  i Piotra. 

Jeden z synów wymienionego wyżej Jędrzeja, a konkretnie urodzony w 1770 roku Szczepan, w wieku 24 lat poślubił pochodzącą z Frydrychowic, ale od 5 lat służącą w Choczni Zofię Gąsior. Wnosił on do tego związku majątek o wartości około 74 złotych, na który składały się: stara chałupa z izdebką i piekarnią (kuchnią), grunt (1/8 dawnej roli), 2 sąsieki (skrzynie do składowania zboża), po 2 korczyki owsa i żyta, "ociepek lnu niewyrobionego" i "2 kluby lnu wyrobionego" oraz ubrania: granatową sukmanę wierzchnią, czapkę z barankiem, przechodzone spodnie, nowe buty i trzy koszule ("2 ciękie i iedna gruba"). Znacznie mniejsze, bo warte tylko około 37 złotych było mienie oblubienicy Zofii Gąsiorówny. Zaliczały się do niego: młoda krowa, 8 "ociepek lnu niewyrobionego", pierzyna, dwa prześcieradła i poduszka oraz ubrania (przechodzone buty, nowa górnica, 2 fartuchy, 6 zapasek, 3 koszulki spodnie i 5 wierzchnich, batystowych, 2 gorsety nowe i 3 spódnice - pasiasta, "katamaykowa" oraz "komletowa"). Przed ślubem małżonkowie ofiarowali sobie wzajemnie pewne kwoty "za wieniec", czyli dochowanie czystości przedmałżeńskiej. Szczepan przeznaczył na to 10 zł, a Zofia 2 zł więcej. 

Szczepan Tuszyński pojawia się ponownie dokumentach dotyczących Choczni w 1802 roku w spisie płatników podatku kościelnego. Mieszkał pod numerem 68 przy obecnej Białej Drodze i corocznie odprowadzał na rzecz plebanii po miarce i garncu żyta oraz owsa.

Męscy potomkowie Piotra Tuszyńskiego mieszkali w Choczni aż do 1878 roku, kiedy to zmarł ostatni z nich, noszący imię Andrzej, nadal mieszkający przy Białej Drodze nr 68. W 1844 roku ujęto go w austriackim „Grundparzellen Protocoll” jako właściciela niespełna 9 mórg gruntu, czyli areału wyższego, niż ówczesna choczeńska średnia. Był mężem Magdaleny z domu Szczur i ojcem 8 dzieci, z których większość zmarła przed osiągnięciem pełnoletności. Własną rodziną założyła tylko jego córka Anna (1862-1931), która została żoną Józefa Kolbra. Jej siostra Marianna, zmarła w 1901 roku, była ostatnią osobą noszącą w Choczni nazwisko Tuszyński.

Na choczeńskim cmentarzu parafialnym można odnaleźć groby potomków Andrzeja, ostatniego z Tuszyńskich, to znaczy jego prawnuczki Marii Fiołek (1922-2004), czy prawnuka Edwarda Kolbra (1922-1989). Znajdują się tam także nagrobki Bronisławy Drożdż (1880-1973), jej córek: Marii Polak (1897-1984), Jadwigi Palus (1917-1948) i jej synów: Aleksandra Drożdża (1907-1990), Antoniego Drożdża (1920-2003), Tadeusza Drożdża (1922-1980) i Stanisława Drożdża (1925-2001), którzy również wywodzili się z rodu Tuszyńskich.

poniedziałek, 18 marca 2024

Kaplica św. Anny

 


Około 50 metrów od bramy cmentarza parafialnego w Choczni usytuowana jest murowana kaplica pod wezwaniem św. Anny. Jej kubatura ma wynosić około 25 m3, a powierzchnia użytkowa 9,9 m2, przy wymiarach zewnętrznych na poziomie gruntu 240 x 260 cm oraz wysokości 280 cm. Według opisu z 1985 roku kaplica została zbudowana na planie prostokąta z cegły pokrytej tynkiem. Dach kapliczki jest dwuspadowy, ma konstrukcję drewnianą i został pokryty dachówką cementową. Zamontowano na nim niewielki metalowy krzyż. Od strony południowo-wschodniej i zachodniej umiejscowione są drewniane, wydłużone okna, zamknięte łukiem obwiedzionym gzymsikiem, z dekoracyjnym opracowaniem elewacji w technice boniowania.  Od frontu kapliczki znajdują się drewniane, dwuskrzydłowe drzwi, a w ich górnej części okno z promieniście ukształtowanymi polami. Otwór drzwiowy jest zamknięty łukiem i obwiedziony gzymsem. Przed nim umieszczono kamienny stopień. Ponad drzwiami w płycie szczytowej usytuowana jest trójkątna wnęka. Płytkie wnęki znajdują się również w ścianach, pomiędzy podmurówką, narożnymi występami w murze (czyli tak zwanymi lizenami)i górnym poziomym pasem (fryzem). We wnętrzu kaplicy stoi stół ołtarzowy z figurą Matki Bożej Niepokalanej. Nad ołtarzem zawieszono obraz patronki kaplicy, a na bocznych ścianach ulokowane są obrazy Serca Jezusowego i św. Jana Pawła II. Całość nie posiada konkretnego stylu architektonicznego.

Nie wiadomo, kiedy kaplica została zbudowana. Autorzy książki „Wadowice koło Choczni” i strona internetowa Informacji Turystycznej z Wadowic wskazują błędnie, że stało się to w 1918 roku. Nieprawdziwa jest również informacja w katalogu zabytków, że kaplicę św. Anny zbudowano około 1900 roku. Tymczasem już 25 kwietnia 1897 roku choczeńska rada gminna uchwaliła, że tę kaplicę należy wyremontować z funduszu parafialnego z ewentualną dotacją ze strony gminy, ponieważ „bardzo podupadła”. Szczególnie zły był stan jej fundamentu i dachu. Skoro w 1897 roku kaplica wymagała remontu, to musiała zostać zbudowana kilkadziesiąt lat wcześniej, być może czasie utworzenia cmentarza w połowie lat 30. XIX wieku lub niewiele później. Niestety w „Kronice Parafialnej” nie zachowały się żadne informacje na ten temat (w latach 1826-42 nastąpiła przerwa w jej prowadzeniu).

Natomiast jeżeli chodzi o remont kaplicy św. Anny, to został on wykonany przez mistrza murarskiego Jana Turałę, o czym pisze w „Kronice wsi Chocznia” jego syn Józef. W krótkim tekście podaje on ponadto, że do tego remontu, a właściwie gruntownej przebudowy, miało dojść dopiero w 1918 roku.

czwartek, 14 marca 2024

Zapomniane miejscowe nazwy geograficzne

 

W znajdujących się w archiwum Józefa Putka Księgach Sądowych i Gromadzkich odnaleźć można kilka nieznanych miejscowych nazw geograficznych, odnoszących się do obiektów, które nazywają się obecnie zupełnie inaczej. We wszystkich przypadkach były to toponimy odnazwiskowe, czyli określenia powstałe od nazwisk mieszkańców Choczni.

Szczurzą lub Szczurczą Górę znajdziemy w transakcji z 1732 roku dla lokalizacji chałupy i roli, które Marcin Pawełkiewicz zwany też Leśnym (czyli tak, jak poprzedni choczeński proboszcz) sprzedawał za 35 złotych reńskich Krzysztofowi Bonarowi i jego żonie Katarzynie. To teren dzisiejszych Zarąbków, nad którymi wznosi się grzbiet opisany w geoportalu jako „Nad Chocznią”. Z kolei 50 lat po wymienionej wyżej transakcji w Metryce Józefińskiej nazwano ten grzbiet Górą Granicznik. Określenie Szczurza Góra powstało oczywiście od nazwiska Szczur, noszonego przez ród długoletnich posiadaczy tak zwanego Sołtystwa, czyli folwarku umiejscowionego poniżej Zarąbków, a więc także pod górą/grzbietem nazywanym obecnie oficjalnie jako „Nad Chocznią”.

Natomiast już w 1680 roku, czyli za panowania w Polsce Jana III Sobieskiego, w choczeńskiej Księdze Sądowej zanotowano nazwę Góra Grządzielowa, by doprecyzować, gdzie ulokowana była chałupa, którą Grzegorz Niemiec alias Zając sprzedawał Urbanowi Płonce i jego małżonce Barbarze. Nazwisko Grządziel nie występuje aktualnie w Choczni, ale przez kilkaset lat Grządzielowie odgrywali w niej istotną rolę, jako wójtowie, przysiężni i nauczyciele w szkółce przyparafialnej. Główna siedziba tej rodziny znajdowała się na dzisiejszym Osiedlu Malatowskim, więc nazwa Góra Grządzielowa była używana (nieco na wyrost) w stosunku do dzisiejszego Pagórka Malatowskiego.

Jak się okazuje, nie była to jedyna historyczna nazwa tego wzniesienia. Gdy w XIX wieku Grządzielowie przestali pełnić w Choczni ważną rolę, a pozostali we wsi przedstawiciele tej rodziny mieszkali już zupełnie gdzie indziej, pagórek wznoszący się nad Choczenką, powyżej mostu na Gościńcu Cesarskim ze Lwowa do Wiednia nazywano Pagórkiem Pietruszków, Pietruszowskim lub Pietruszkowskim. Te nazwy pojawiają się w protokołach posiedzeń rady gminnej z 1885 roku, gdy decydowano o ustanowieniu obowiązkowej robocizny pieszej i konnej w celu naprawy głównych ciągów komunikacyjnych wsi. Z uchwalonych 150 dni konnych i 430 dni pieszych, rozłożonych na wszystkich mieszkańców ówczesnej Choczni, 4 dni konne i 8 pieszych miało przypadać na podszutrowanie (to znaczy utwardzenie żwirem) dróg gminnych na Pagórki Pietruszków/Pietruszowski/Pietruszkowski i Komani/Komański. Na pierwszym z tych pagórków rzeczywiście mieszkała wtedy dość rozrośnięta rodzina Pietruszków, od których nazwiska utworzono ówczesną jego nazwę. Dodatkowo w 1880 roku na choczeńskiego wójta wybrano mieszkającego tam krawca Szymona Pietruszkę, co podniosło prestiż całej jego rodziny. Nazwa Pagórek Pietruszków nie utrzymała się jednak zbyt długo, ponieważ pagórek nazywany przejściowo od nazwiska Pietruszków (a wcześniej Grządzielów), na początku XX wieku zaczął się kojarzyć chocznianom z innym rodem go zamieszkującym, który wzrost swoich wpływów w Choczni zawdzięczał licznym dzieciom Szczepana Malaty, a szczególnie jego synowi Maksymilianowi, zasłużonemu wójtowi i działaczowi społeczno – politycznemu. Co ciekawe, wszyscy obecni choczeńscy Pietruszkowie, a także ich poprzednicy żyjący w II połowie XIX wieku (w tym i wójt Szymon), to potomkowie Łucji z domu Malata – można więc powiedzieć, że choć nazwa omawianego pagórka zmieniła się z Pietruszowskiego na Malatowski, to i tak wywodziła się z jednej rodziny.

Skoro mowa o obowiązkowej robociźnie w celu naprawy dróg w Choczni, uchwalonej w 1885 roku, to w protokołach posiedzeń rady gminnej zanotowano jeszcze jedną nietypową nazwę miejscową, o której warto wspomnieć. Nie było to wprawdzie określenie odnazwiskowe, ale także różniło się od obecnej nazwy tego obiektu. Chodzi o drogę na „Bateryi”, którą dziś nazwalibyśmy drogą na Patrii (na Osiedlu Patria). Ponieważ nazwa Patria lub Patryja ma dobrze wyjaśnione pochodzenie i występowała wcześniej, niż wspomniana „Bateryja”, to wydaje się, że doszło tu do przekręcenia właściwej nazwy przez ówczesnego pisarza gminnego (i to w kilku protokołach).